czy jest coś takiego ... ;-)

18.03.08, 08:48
Wczoraj tak pięknie rozwinęły się nam wątki i posty dotyczące
doskonałości …;-) aż milutko się zrobiło . Wiem ,wiem wszyscy
jesteśmy „piękni „ i doskonali po prostu ech i och ...;-)
zresztą nie - ja wcale nie uważam się za doskonałą i idealną bo ...
nawet taka nie chciałabym być – powaga … Mam świadomość tego co mi
się w sobie podoba – fakt zabrzmiało to nieskromnie ale tak jest
jak również doskonale wiem co mogłoby być ciutkę lepsze . Nie
rozpaczam z tego powodu skoro na „coś „ nie mam wpływu to trudno
akceptuje to w pełni ;-)
A jak jest z Wami macie kompleksy ? Potraficie się do tego
przyznać a może jeszcze inaczej jakoś nie lubię słowa kompleksy bo
brzmi jakoś tak strasznie dziecinnie co Wam się w sobie nie podoba ?


    • goetia Re: czy jest coś takiego ... ;-) 18.03.08, 08:59
      Jasne, że mam, potomstwo moje ślad mi pozostawiło dość jakby widoczny w
      okolicach pępka zwłaszcza. Cerę mogłabym mieć lepszą, ale z tym mam problemy od
      wczesnej młodości - cieszy mnie to, że jest już lepiej. Reszta jest fajna - to
      znaczy wg mnie fajna, bo jeśli komuś sie nie widzi, to już nie mój problem :)))
    • martucha90 Re: czy jest coś takiego ... ;-) 18.03.08, 10:19
      Brak pracowitości mi się w sobie nie podoba. Kiedyś byłam
      pracowitsza, chciałabym, żeby te czasy wróciły, ale nie wiem, jak
      to zrobić. Naprawdę nie wiem. Silna wola tu na nic... To jakiś
      psychiczny problem :-((
    • funny_game Re: czy jest coś takiego ... ;-) 18.03.08, 10:22
      Nie mam kompleksów i nie potrafię się do nich przyznać :D
    • papierowa.szklanka Re: czy jest coś takiego ... ;-) 18.03.08, 10:28
      ja mam jeden kompleksik i przechodzę na dietę :) do 52kg dążę :)
    • 2szarozielone Re: czy jest coś takiego ... ;-) 18.03.08, 10:41
      Znam swoje wady. Mam mały biust, duży nos, ze 3 kg za dużo, taką sobie cerę,
      nieładne dłonie. Zbyt głośny śmiech. Za dużo gadam. Mam skłonności do przesady.
      Zbyt leniwa jestem. Nie lubię sprzątać. Za bardzo daję sie ponosić emocjom, choć
      rozsądek dokładnie mi mówi, co robić.

      ale nie mam kompleksów - jakoś sie z tym pogodziłam, umiem z tym żyć i sie z
      tego śmiać :)
    • doloresa Re: czy jest coś takiego ... ;-) 18.03.08, 10:47
      Całe moje nastoletnie życie to był jeden wielki kompleks, z którego
      wydobywałam się powolutku i w bólach.
      Nos za duży, zęby zbyt żółte, oczy zbyt wyłupiaste, zero biustu,
      krzywe nogi, brzydkie stopy...O cechach charakteru lepiej nie
      wspominać nawet.
      Teraz śmieję się już z tego, czym tak strasznie się zamartwiałam w
      czasach wczesnej młodości. O swojej twarzy myślę teraz, że jest
      interesująca, biust w sam raz, nogi zgrabne, stopy...a kto w ogóle
      przyglądałby się moim stopom! ;))
      Tak więc na dzień dzisiejszy jestem kobietą absolutnie pozbawioną
      kompleksów jeżeli chodzi o wygląd zewnętrzny.
      Wnętrze to inna broszka, ale pracuję nad sobą ;)
    • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: czy jest coś takiego ... ;-) 18.03.08, 11:48
      nie mam absolutnie żadnych. jakiś czas temu miałam jeden, ale się go skutecznie
      pozbyłam. jestem uosobieniem ideału
Inne wątki na temat:
Pełna wersja