Gość: Richelieu*
IP: *.localdomain / 192.168.0.*
30.08.03, 22:18
śliczny, haftowany w esy-floresy granatową nicią. Wydałam majątek, a niech
tam, tak mi się podobał i tak był przeceniony aż się boję pomyśleć z jakiej
ceny. Ubrałam do pracy. Po 9 godzinach zmęczona, zła, zirytowana, wściekła,
z obwódkami pod oczami z niewyspania, z potarganą czupryną bo szczotki
zapomniałam, z rozmazanym makijażem idę główną ulicą miasta. Idę i w ciągu
tego iścia w ciągu 10 minut zaczepił mnie rozochocony dziadek z pożądaniem
na języku, Niemiec z drżącymi rękoma gdy czekałam znacznie dłużej niż
przepisowe 3 minuty w kolejce w McDonaldsie, młody chłopaczek z wielkim
tornistrem zApewne zeszytów bo rok szkolny zaczyna, strasznie przystojny
facet z aktówką i wymiętą marynarką. I ja się zastanawiam co jest. Marynarka
normalna, nie żadna kurewska, a ja w nastroju w oczach wróżącym wbicie
szpili w przyrodzenie każdemu zawracającemu mi w tym momencie głowę. Więc
skąd takie, kurde zainteresowanie