Dokąd to zmierza...

20.03.08, 23:50
Witam. Trochę późno o tym wszystkim piszę, ale nie daje mi to spokoju. Jestem z dziewczyną od ponad roku, a od niedawna mieszkamy razem. Pod koniec zeszłego roku zaczęło się troche psuć i mieliśmy ciche dni. No, ale Nowy Rok spędziliśmy razem i... dziewczyna przyznała się, że spotykała się z jakimś innym facetem, ale że nic z tego nie będzie. Powiedziała, że kocha mnie i że chce być tylko ze mną.

Mnie zamurowało i nie mogłem wydusić z siebie żadnego słowa. Podobno to tylko miało być zauroczenie i że między nimi do niczego nie doszło.

Od tego czasu minęło już całkiem sporo czasu, wynajeliśmy nowe mieszkanie i od niedawna mieszkamy razem. Ale są dni tak jak dziś, że targają mną wątpliwości. Zawsze byłem szczery wobec niej i nigdy nie przekroczyłem żadnej granicy jeśli chodzi o kontakty z innymi kobietami. Nie jestem typem zaborczego zazdrośnika, który nie spuszcza z oczu swojej dziewczyny 24 na dobę. Nie mam nic przeciwko jeśli moja dziewczyna wyjdzie gdzieś sama z koleżankami. Ale teraz za każdym razem gdy słyszę, że wychodzi gdzieś spotkać się ze znajomymi z pracy to od razu przypomina mi się tamto wydarzenie. Sam nie wiem czy straciłem zaufanie do niej czy może okazałem się zbyt naiwnym facetem, który o nic złego nikogo by nie podejrzewał. Poprostu niektóre moje przekonania legły w gruzach:) No, ale już nie będę tak bardzo wyolbrzymiał tylko spytam was. Jak wy to widzicie i co wy byście zrobili gdyby wam coś takiego się przytrafiło?
    • ferro2 Re: Dokąd to zmierza... 21.03.08, 00:02
      tez bym miala watpliwosci to oczywiste. zastanawiam sie, dlaczego Co
      o tym gadala?? bo czasem lepiej czegos nie wiedziec, a czegos
      takiego, to na pewno.Na razie musisz ja obserwowac, jezeli Ci na
      niej zalezy, a dalej to samo zycie pokaze:))
      • equili-brium Re: Dokąd to zmierza... 21.03.08, 00:28
        Nie znam prawie żadnych szczegółów jeśli chodzi o to co zaszło między moją dziewczyną a tym facetem. Jest ze mną trochę tak jak sama piszesz, że czasem lepiej czegoś nie wiedzieć.

        Podobno ją zauroczył i czymś jej zaimponował. Czymś czego ja nie mam lub jej nie okazuje na codzień. Dodała, że przy nim czuła się jak prawdziwa kobieta. Mam o czym myśleć, wiem o tym. Ale nigdy do końca tego nie sprecyzowała. Czy był dla niej super uprzejmy czy może kupił jej jakiś prezent o jakim ja nigdy w życiu bym nie pomyślał albo zabrał w jakieś szczególne miejsce... Mogę tak gdybać bez końca, ale prawdy raczej sie nie dowiem.
        • bura.kocica Re: Dokąd to zmierza... 21.03.08, 00:45
          Jak już na początku ma takie dylematy.. Bo rok to dopiero początek i
          tylko Tobą powinna być zauroczona. Może tamten ją zostawił i dlatego
          wróciła, bo im nie wyszło.
        • poprioniony Re: Dokąd to zmierza... 21.03.08, 05:27
          > Podobno ją zauroczył i czymś jej zaimponował. Czymś czego ja nie
          > mam lub jej nie okazuje na codzień. Dodała, że przy nim czuła się
          > jak prawdziwa kobieta.

          Szablonowy kit. Zaliczyl ja, puscil kantem, wiec wrocila do Ciebie.
          Byla na tyle rozgarnieta, zeby trzymac Cie w odwodzie gdy tamten
          robil jej wode z mozgu i parking z dupy, ale i byla na tyle glupia,
          ze puscila troche farby.
    • qw994 Re: Dokąd to zmierza... 21.03.08, 07:37
      Ja po czymś takim też już bym nie uwierzyła w czystość intencji.
      Poza tym moja duma by nie zniosła bycia numerem dwa. Bo z tamtym nie
      wyszło, więc jest z tobą. Tak bym to odebrała. W tym momencie już
      nawet nie jest istotne, czy się z nim przespała, czy nie. No i
      jeszcze ten tekst, że czuła się przy nim jak prawdziwa kobieta. To
      po to, żeby cię dobić?
    • taki_s_obie Re: Dokąd to zmierza... 21.03.08, 08:23
      equili-brium napisał:

      > Jak wy to widzicie i co wy byście zrobili gdyby wam coś takiego się przytrafiło?


      czlowiek jest zwierzeciem poligamicznym!! poszukalbym kolezanki, pobyl z nia
      troche i poinformowal partnerke, ze wracam do niej - prosze bacznie obserwowac
      jej reakcje. :))
    • gomory Re: Dokąd to zmierza... 21.03.08, 09:21
      Skup sie na tu i teraz, a nie na przeszlosci. Nikt nie jest
      doskonaly i kazdy moze pobladzic. W koncu poki co chce byc z Toba no
      nie? Jestescie ze soba rok, tak naprawde to tyle co nic. Jeszcze nie
      miales okazji przekonac sie jak to jest z nia zyc. Z werdyktami
      poczekaj jeszcze pare lat, przez ten czas sam mozesz uznac, ze jest
      zupelnie do kitu lub wrecz przeciwnie.
      Jesli potrafisz, to machnij reka na tamto wydarzenie. Nie powinna
      Tobie opowiadac o tamtym gozdku, bo nie masz mocy by to udzwignac.
      Przerzucila na Ciebie swoj ciezar. Coz... jesli nie dasz rady tego
      przetrawic to faktycznie bedziecie musieli sie rozstac, bo zezre Cie
      zgryzota. Ale moze Twoja dziewczyna warta jest tego by o tym
      zapomniec ;).
      • aniorek Re: Dokąd to zmierza... 21.03.08, 09:45
        No coz, jesli juz teraz dziewczyna ma tendencje do skokow w bok, to co bedzie za
        pare lat? Ja bym sobie odpuscila. Jesli ktos nadwereza w ten sposob zaufanie, to
        trudno wierzyc we wszystko co mowi. Niech sie stara i udowodni Ci, ze jej na
        Tobie zalezy.
        A jesli takie sytuacje sa dla niej blahe i malo znaczace (jak zapewne twierdzi,
        zeby uspokoic Twoja czujnosc), to nie zdziw sie, jak ponownie do tego dojdzie,
        skoro tak latwo jej to przychodzi. Mam wrazenie, ze trafila Ci sie tu niezwykle
        wyrachowana pani.

        Zapytaj sie jej tez, co ona rozumie przez to "czucie sie" jak prawdziwa kobieta,
        bo ona sugeruje Ci, ze przy Tobie sie tak nie czuje, wiec cos jest nie tak. Jak
        sie dowiesz osochozi, to sam zdecydujesz, czy chce Ci sie nad tym pracowac, czy
        jednak dziewczyna nie jest tego warta. Ja stawiam na to drugie, takie
        wyrachowane baby dzialaja mi na nerwy. :)
    • katz3 Re: Dokąd to zmierza... 21.03.08, 10:31
      Nie najlepiej to wygląda. Może się tak zdarzyć że będzie Cię to gryzło bardzo
      długo. Tak długo, że Twoja kobita nie zdąży odpracować swojej "przewiny". Może
      lepiej było sie o tym dowiedzieć później, po latach szczęśliwego pożycia.

      Powodzenia,
    • diabel-tasmasnki Re: Dokąd to zmierza... 21.03.08, 19:34
      przyszedł Icek do rabina i żali się że jego żona Salcia go zdradza.
      Rabin zapytał go:
      A ty Icek co byś wolał mieć niewielki udział w dobrym interesie czy kiepski
      interes na własność?

      czy twoja panna do dobry, czy kiepski interes to sam już musisz ocenić.
    • bondarenko Re: Dokąd to zmierza... 21.03.08, 19:43
      Cóż Stary... Wszystko zależy od Twojego charakteru. Ja kiedyś byłem
      w podobnej sytuacji. Wybaczyłem, wszystko sie wyprostowało. Ale
      zadra pozostała. Gdybym sam tego nie przeżył, prawdopodobnie
      poradziłbym Ci: zostaw ją w cholerę. Ale mi zależało i jakoś to się
      ułożyło. Bajki się zdarzają jak widać:)
      • plisowanka Re: Dokąd to zmierza... 21.03.08, 22:58
        bondarenko napisał:

        > Cóż Stary... Wszystko zależy od Twojego charakteru. Ja kiedyś byłem
        > w podobnej sytuacji. Wybaczyłem, wszystko sie wyprostowało. Ale
        > zadra pozostała.

        Bankarenko, jeżeli to chodzi o tą twoją obecną narzeczoną, którą utrzymujesz i która nie chce partycypować w żadnych wydatkach, to jesteś po prostu - mówiąc eufemistycznie - za dobry. Chcesz powiedzieć, że to ona cię kiedyś zdradziła i ty jej wybaczyłeś? I dodatkowo teraz utrzymujesz ją finansowo? I z milczeniem przyjmujesz, jak nazywa cię "sknerą"? Człowieku, oprzytomniej. Nie dość, że materialistka, to jeszcze niewierna.

        Tacy faceci-anioły jak Ty na pewno zasługują na kogoś lepszego.
        • plisowanka Re: Dokąd to zmierza... 21.03.08, 22:59
          Chodzi mi o ten wątek:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=77155456
      • prezes_pan Re: Dokąd to zmierza... 21.03.08, 23:03
        1. Wiadomość zła - na 99% się z nim przespała

        2. Wiadomość dobra - z tym gościem jest na 99% ostateczny koniec

        Skoro byłeś na tyle nieuważny wzgl. przepełniony ślepą miłością, że
        nie dostrzegłeś w ogóle tamtego gościa w tle, no to ja nie wiem po
        co Ona Ci to powiedziała. Chyba ją to po prostu gryzło, co znaczy,
        że nie jest jednak aż tak wyrachowana jak sądzą tutaj niektórzy (no
        chyba że to ma być przygotowanie Ciebie do kolejnych takich
        numerów... wtedy współczuję).

        Obawiam się, że jesteś tzw. dobrym materiałem na męża, czyli
        statecznym, poczciwym i uczicwym facetem. A ta Pani chce trochę
        adrenalinki...

        Jedyne co mogę powiedzieć - popróbuj z nią jeszcze , jak Ci pasuje
        ale BARDZO UWAŻAJ!
        • plisowanka Re: Dokąd to zmierza... 22.03.08, 14:30
          prezes_pan napisał:
          > Skoro byłeś na tyle nieuważny wzgl. przepełniony ślepą miłością, że
          > nie dostrzegłeś w ogóle tamtego gościa w tle, no to ja nie wiem po
          > co Ona Ci to powiedziała.

          Może się obawiała, że prawda wyjdzie na jaw, np. ktoś znajomy ją z nim widział, jakaś zawistna koleżanka-obserwatorka mogłaby wysłać jakiś anonim itd.
    • kamelia04.08.2007 trudno powiedzieć 23.03.08, 00:22
      equili-brium napisał:

      > dziewczyna przyznała się, że spotykała się z jakimś innym facetem,
      ale że nic z tego nie będzie. Powiedziała, że kocha mnie i że chce
      być tylko ze mną.

      też musiałabym usiąść, zeby spokojnie wysłuchać do konca, ze kocha
      tylko mnie

      > Ale są dni tak jak dziś, że targają mną wątpliwości.

      ano, po tym wszystkim to nic dziwnego


      > Jak wy to widzicie i co wy byście zrobili gdyby wam coś takiego
      się przytrafiło?

      nie obecywałabym sobie duzo po tym zwiazku, jest teraz z toba, ale
      musisz miec swiadomosc, że cos jej w waszym związku nie odpowiada i
      jak spotka kogos, to moze dac noge od ciebie.


      ps. ciche dni, to nie jest sposób na rozwiazanie problemu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja