equili-brium
20.03.08, 23:50
Witam. Trochę późno o tym wszystkim piszę, ale nie daje mi to spokoju. Jestem z dziewczyną od ponad roku, a od niedawna mieszkamy razem. Pod koniec zeszłego roku zaczęło się troche psuć i mieliśmy ciche dni. No, ale Nowy Rok spędziliśmy razem i... dziewczyna przyznała się, że spotykała się z jakimś innym facetem, ale że nic z tego nie będzie. Powiedziała, że kocha mnie i że chce być tylko ze mną.
Mnie zamurowało i nie mogłem wydusić z siebie żadnego słowa. Podobno to tylko miało być zauroczenie i że między nimi do niczego nie doszło.
Od tego czasu minęło już całkiem sporo czasu, wynajeliśmy nowe mieszkanie i od niedawna mieszkamy razem. Ale są dni tak jak dziś, że targają mną wątpliwości. Zawsze byłem szczery wobec niej i nigdy nie przekroczyłem żadnej granicy jeśli chodzi o kontakty z innymi kobietami. Nie jestem typem zaborczego zazdrośnika, który nie spuszcza z oczu swojej dziewczyny 24 na dobę. Nie mam nic przeciwko jeśli moja dziewczyna wyjdzie gdzieś sama z koleżankami. Ale teraz za każdym razem gdy słyszę, że wychodzi gdzieś spotkać się ze znajomymi z pracy to od razu przypomina mi się tamto wydarzenie. Sam nie wiem czy straciłem zaufanie do niej czy może okazałem się zbyt naiwnym facetem, który o nic złego nikogo by nie podejrzewał. Poprostu niektóre moje przekonania legły w gruzach:) No, ale już nie będę tak bardzo wyolbrzymiał tylko spytam was. Jak wy to widzicie i co wy byście zrobili gdyby wam coś takiego się przytrafiło?