O zwiazkach..:(

23.03.08, 11:51

Potrzebuje waszego komentarza...

miesiac temu przeprowadzilismy sie do samodzielnego (wynajmowanego)mieszkania po najpowazniejszym naszym kryzysie. Czesto go nie rozumiem, nie wiem czego potrzebuje w daym momencie, a on gniewnie odrzuca moje podejscia..

Kryzys od wczoraj. Robiac sernik (to kolejna historia glupoty:) paskudnie rozcharatalam palec. Krew sika, w domu nic na odkazenie czy oblozenie, wiec ten bierze rower i jedzie po co trzeba. Dlugo nie wraca, dzwoni - widze ze zly, lzy w oczach, wychodze na korytarz i wszystko jasne - znowu ukradli mu rower - po raz czwarty!(mieszkamy w Londynie, dojezdzamy do pracy rowerami, jego rower to maly majatek). Zostawil go bez zakluczenia pod sklepem...

Podchodze wiec i mowie, ze to nasz wspolny problem, nie jego tylko, zrzucimy sie na nowy razem. On na to: Cos jeszcze? i sie odcina kompletnie. OK. Daje mu czas na zalobe i znowu mowie, ze jestesmy razem z tym. On na to: Daj mi spokoj. OK. Zajelam sie soba. Idziemy spac, on na drugiej stronie lozka (co zawsze oznacza powazny kryzys), przed snem jeszcze mi oznajmie ze ma dosyc!, ze to czwarty rower odkad sie znamy).

Od tamtej pory zero rozmowy. Ja pisze prace w kuchni, on gra w pokoju. Swieta poczulam w rozmowie z mama przez telefon.

Nie czuje sie winna, czuje tylko niesamowity zal ze w chwili niepowodzenia nie potrafimy byz ze soba. Ze jestem odepchnietak i ze nie wiem jak pomoc. I juz nie probuje. Poprzednim razem lazilam za nim i plakalam i slyszalam ze mam sie odczepic.

Cala historia brzmi trywialnie. Czuje straszne rozgoryczenie i poniekad czuje sie oszukana. Rozmawialismy tyle o tym, jak bedzie inaczej kiedy zamieszkamy w koncu sami, bez dzielenia mieszkania z dziwnymi ludzmi.

I jest tak samo.

Czy ja dramatyzuje?
    • iberia.pl Re: O zwiazkach..:( 23.03.08, 12:00
      facet zachowuje sie jak male rozkapryszone dziecko!
      Najmniejszy problem a on strzela fochem-i to ma byc dorosly,
      odpowiedzialny czlowiek?NIE.Tak sie zachowuja nastolatki a nie
      dorosli ludzie.Co bedzie jak nie daj Bog bedziecie miec powazne
      zyciowe problemy ? Az strach myslec, schowa sie pod ziemie?Zostawi
      Cie z tym sama i tyle.
      Pretensje o kradziez roweru moze miec tylko i wylacznie do siebie.
      • murya Re: O zwiazkach..:( 23.03.08, 13:36
        Moje zdanie jest dokladnie takie same jak Iberi.
    • widokzmarsa Re: O zwiazkach..:( 23.03.08, 13:30
      nie słuchaj feministycznych troli.
      Normalne, facet dusi w sobie emocje jak większość facetów, ponieważ większość
      facetów to dzieci, nawet na starość. Jakbyś była normalna to nie ucięłabyś sobie
      palca, a on nie musiałby jechać do apteki. Nie ukradliby roweru i byłby spokój.
      Pomijając pretensje do całego świata to tak naprawdę jest zły na siebie, co
      najbardziej boli. Ale to jednak przecież zdarzyło się przez ciebie więc
      odseparował się. Przejdzie mu. Jak nie przejdzie to już oznacza że problem jest
      gdzie indziej
      NA tym forum to usłyszysz tylko że masz go olać i zostawić, żę jest chamem i
      świnią i gó..arzem..
      • iberia.pl Re: O zwiazkach..:( 23.03.08, 13:40
        coz za slepa solidarnosc testosteronu....
      • murya Re: O zwiazkach..:( 23.03.08, 13:40
        A,to tylko nienormalni rozcinaja sobie palce...
    • onbezsciemy Re: O zwiazkach..:( 23.03.08, 13:56
      masz wybór taki:

      albo nauczysz się, że facet po ciężkim przeżyciu musi ochłonąć i akurat Twojemu
      najlepiej jest zrobić to samemu, a jeśli Ty się narzucasz to irytujesz go
      bardziej (oczywiście jest to strasznie gó..arskie zachowanie, ale niektórzy tak
      mają)

      albo po prostu zostawisz go i znajdziesz takiego, który będzie uwielbiał
      mizianie i czułości 100 razy dziennie
      • iberia.pl Re: O zwiazkach..:( 23.03.08, 14:03
        chyba popadasz ze skrajnosci w skrajnosc...
      • anika-moi Re: O zwiazkach..:( 23.03.08, 15:10
        Zaluje, onbezsc., ze dwie godz. temu nie mialam takiego podejscia do sprawy...
        Nie wytrzymalam i doszlo do podejscia nr 2. I ja ze jak jestesmy razem (myslimy o kupnie mieszkania, rodzinie)to konsekwentnie, jak zle to tez razem. To on ze wczoraj jak mu powiedzialam ze zlozymy sie razem na rower po polowie to sobie wszystko wykalkulowalam i czemu nie zaproponowalam ze go sama odkupie... Ja ze mam w nosie ta kase i nie ma sprawy, moge caly.

        Potem mowie mu, ze trudno mi, kiedy nie mozemy sie dogadac w kryzysie (i stopniowo dostaje histerii) i ze nie wiem jaka jest moja rola w tym wszystkim. I mozecie smialo powiedziec zem glupia, ale tak naprawde to egoistycznie chcialam tylko zebysmy sie przymiziali i zeby bylo dobrze. On swoje, ja swoje i nijak nie mozemy sie porozumiec. Na niego kompletnie nie dziala, ze ja juz spazmuje. W koncu wyszlam zeby sie uspokoic a ten oglada mecz.
        Moze najmadrzej to nie wyglada, ale czuje potworna frustracje ze nie wiem jak do niego dotrzec. Jakos tam pewnie jestesmy niedoposawani - ja nie potrafie funkcjonowac, kiedy jest b. zle, on najchetniej by sie zabarykadowal sam. A histerii nie mam w zwyczaju dostawac na codzien...
        • wyssana.z.palca Re: O zwiazkach..:( 23.03.08, 15:14
          To on ze
          > wczoraj jak mu powiedzialam ze zlozymy sie razem na rower po
          polowie to sobie
          > wszystko wykalkulowalam i czemu nie zaproponowalam ze go sama
          odkupie...

          mam nowego idola :DDD
        • iberia.pl Re: O zwiazkach..:(do aniki 23.03.08, 15:56
          nie mam roweru-kupisz mi?
      • murya Re: O zwiazkach..:( 23.03.08, 18:46
        Niech on sobie chlonie,ale nie zwala winy na partnerke!
    • kozica111 Re: O zwiazkach..:( 23.03.08, 18:20
      Nie przejmować sie...odpuścić.
      Jakiś czas temu miałam podobna sytuacje.
      Wymyśliłam sobie wyjazd weekendowy na jakieś tam targowisko, pojechaliśmy jego
      samochodem.Zakupy itp; miło...
      Wracamy...za wycieraczka mandat za złe parkowanie.On wściekły, nic nie mówi ale
      widzę.Milczymy cała drogę choć ja probuje nawiązać rozmowę.
      Czuje sie fatalnie, mieliśmy spędzić popołudnie razem ale czuje ze z tego
      nici....Tak jak myślałam...nie chce wejść...
      Miałam sie smucić?
      Nie... weszłam sama, zrobiłam sobie dobry obiad, wypiłam lampkę wina i
      poczytałam fajna książkę.Jego frustracja jest jego frustracja a mi do Matki
      Teresy baaaaaardzo daleko...
      Wieczorem mu minęło....faceci tak reagują-nie zmienisz faceta, możesz zmienić
      siebie.Nie przejmuj sie.Luuuz.
      • widokzmarsa Re: O zwiazkach..:( 23.03.08, 18:49
        zgadza się, wielu facetów tak reaguje, trzeba dużo czasu by się zmienić. Ale ta
        zmiana nie nastąpi od trzepania językiem przez kobietę. Jesteśmy źle wychowani,
        mamy złe przykłady z domu i mediów, nie jest łatwo się zmienić. Gdyby każdy z
        mężczyzn musiał przeczytać babskie żale z tego forum ...
    • bertrada Re: O zwiazkach..:( 23.03.08, 19:06
      Moje propozycje:

      1. Zmień mu dietę. Możliwe, że od tej modyfikowanej genetycznie i
      szprycowanej hormonami brytyjskiej żywności dostał menopauzy i stąd
      te fochy ;)

      2. Wyślij go do dodatkowej pracy. Dzień wypełniony obowiązkami i
      realnymi kłopotami skutecznie zapobiega robieniu problemów z byle
      czego ;)

      3. Wymień go na lepszy model. Najlepiej taki z poczuciem humoru oraz
      dystansem do samego siebie i świata ;)
      • kozica111 Re: O zwiazkach..:( 23.03.08, 19:31
        ". Wymień go na lepszy model. Najlepiej taki z poczuciem humoru oraz
        > dystansem do samego siebie i świata ;)"

        najlepiej na babke, wtedy problemy znikna :)))))
    • rupeert Re: O zwiazkach..:( 23.03.08, 20:40
      Wiesz faceci bardzo nie lubią porażek, ale to zachowanie bardziej dziecinne.
      Widzę w Twoim facecie podobieństwo do mojej 3 letniej ... tak 3 letniej
      siostrzenicy ;) Dokładnie tak samo się zachowuje w chwilach porażki.

      Pogadaj z nim, i spróbujcie nad tym pracować, to na pewno nie jest łatwe, ale po
      to jest druga osoba aby z nią rozwiązywać problemy.
    • anika-moi Cd. 24.03.08, 11:12
      Ciag dalszy byl jak nastepuje. Pograzylam sie w pracy, on w Cywilizacji,
      wieczorem zrobilam kolacje ktora zjedlismy osobno. W nocy on nie byl
      zainteresowany tuleniem sie itp. My tak nie spimy...

      Pytanie - to jak sie wychowuje faceta? Jak sie mu daje do zrozumienia, ze to co
      robi jest gowniarskie? i jak sie sobie daje na luz, to na jak dlugo? Ile i jak
      mozna to tolerowac? Mamy prawie po 30 lat, 2 lata stazu... Eech..
      • iberia.pl Re: Cd. 24.03.08, 11:16
        anika-moi napisała:

        > Ciag dalszy byl jak nastepuje. Pograzylam sie w pracy, on w
        Cywilizacji, wieczorem zrobilam kolacje ktora zjedlismy osobno. W
        nocy on nie byl zainteresowany tuleniem sie itp. My tak nie spimy...

        klasyczna samotnosc w zwiazku...najgorsza forma samotnosci jaka moze
        byc...

        >
        > Pytanie - to jak sie wychowuje faceta?

        jestem zdecydowanie przeciw wychowywaniu partnera.

        >Jak sie mu daje do zrozumienia, ze to co robi jest gowniarskie?

        ROZMOWA, rozmowa, rozmowa.....

        > i jak sie sobie daje na luz, to na jak dlugo?
        nie wiem co autorka ma na mysli.

        > Ile i jak mozna to tolerowac? Mamy prawie po 30 lat, 2 lata
        stazu... Eech..

        obawiam sie, ze ten typ tak ma i raczej sie nie zmieni....skoro
        facet ma 30 lat a zachowuje sie jak dziecko no coz...tylko wspolczuc.
        • lanka3 Re: Cd. 24.03.08, 11:57
          bo Ty po prostu pechowa dla niego jesteś...jeśli chodzi o te
          kradzieże rowerów, ot co...
        • kozica111 Re: Cd. 24.03.08, 12:00
          Tak jak mówi Iberia, nie wychowuj go bo nie jesteś jego matką.
          Zachowuj sie normalnie, ignoruj dystans i zajmij sie sobą.On może sie zachowywać
          niedojrzale ale ty nie musisz.

          On prawdopodobnie podświadomie wini cię za sytuacje bo w końcu gdybyś nie
          rozcięła palca....jednak doskonale wie ze nie ponosisz winy i tym bardziej źle
          sie czuje.
          Ignoruj jego dąsy i zachowuj sie naturalnie, nie wywołuj swoim smutkiem jeszcze
          większego poczucia winy w nim bo to do niczego nie prowadzi.
          • iberia.pl Re: Cd.do kozicy 24.03.08, 12:16
            wszystko pieknie ladnie, ale ile mozna takie bezsensowne fochy a la
            nastolatek tolerowac? Mnie by bylo szkoda zycia na taki
            pseudozwiazek.
            • kozica111 Re: Cd.do kozicy 24.03.08, 12:51
              Iberia, bo to jest kwestia osobnicza.Ja np; mam taki charakter ze po mnie foch
              splywa jak woda po kaczce.Nie drazni mnie, nie irytuje stosuje automatycznie
              metode "odciecia"...nie mozna mnie fochem wyprowadzic z rownowagi :)))
              Odpływam wtedy swobodnie i delektuje sie swoim własnym miłym towarzystwem...;)))
              Wiem ze sa osoby ktore odczuwaja to bardziej osobiscie, dreczy je milczenie,
              napieta atmosfera.Osoba o takim sposobie odczuwania powinna szukac partnera
              bardziej otwartego bo takie wieloletnie fochy po prostu ja wykoncza.
              Jestesmy rozni, dlatego ktos kto jest dla nas dobrym partnerem moze byc fatalnym
              partnerem dla kogos innego.Taki lajf.
              • quba40 Re: Cd.do kozicy 24.03.08, 13:09
                Amen Siostro! :P
    • quba40 Re: O zwiazkach..:( 24.03.08, 12:16
      Popełniasz najczęstszy błąd kobiety, który wynika z tego, że działasz tak jakbyś
      chciała aby on postępował względem Ciebie. Kobiety i faceci się różnią, jeśli do
      tego dojdziesz nie będziesz mieć takich problemów.
      Zrozum facet (przynajmniej większość) jak ma problem, lub stres nie chce się nim
      dzielić, musi go w samotności przetrawić (przysłowiowa jaskinia). Dopiero za
      jakiś czas sam do Ciebie przyjdzie z poprawionym humorem, albo dręczącym go
      problemem (jeśli sam nie potrafi go rozwiązać).
      Moja rada to zostawiaj go w spokoju kiedy tego chce.
      W ogóle polecam książkę Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus - mi pomogła
      zrozumieć wiele różnic między nami ;)
      • iberia.pl Re: O zwiazkach..:( do quby40 24.03.08, 12:33
        masz racje, ale nie myl srtzelania fochem z byle powodu od
        rozwiazywania problemu w samotnosci.....
        • quba40 Re: O zwiazkach..:( do quby40 24.03.08, 12:42
          Spoko, trochę ogólniej potraktowałem wątek, nie tylko odnośnie problemu autorki
          a raczej samej natury mężczyzn ;)

          Faktycznie strzelanie focha, dąsanie się itp jest raczej oznaką słabego i
          impulsywnego charakteru, ale jeśli znamy swojego partnera od 2 lat to powinniśmy
          wiedzieć jak należy postępować aby nie zaogniać sytuacji. Autorka wątku mogłaby
          zignorować focha i zająć się sobą. Jakoś mi się nie chce wierzyć, że facet jest
          tym "jedynym złym" skoro związek trwa te 2 lata ;)
          • iberia.pl Re: O zwiazkach..:( do quby40 24.03.08, 12:44
            wiesz kobiety potrafia wiele zniesc w "imie milosci"....tylko
            niektorym z nich po jakims czasie otwieraja sie oczy...
            • quba40 Re: O zwiazkach..:( do quby40 24.03.08, 13:08
              Pewnie tak, jednak z reguły wina leży po obu stronach, związek wymaga wiele
              pracy aby było dobrze...
      • avital84 Re: O zwiazkach..:( 24.03.08, 13:10
        Właśnie z ciekawości ściągnęłam sobie e-booka i poczytałam o jaskiniach i
        rzeczywiście wiele pomogło mi to zrozumieć w moim układzie, tylko nie wiem czy
        nie za późno. Ale fakt chyba konflikty wynikają z różnic w postrzeganiu pewnych
        rzeczy i reagowaniu, a nie z tego, że ktoś się nie troszczy lub mu nie zależy.
        • quba40 Re: O zwiazkach..:( 24.03.08, 13:44
          Właśnie, z reguły sprzeczki wynikają z braku i chęci zrozumienia drugiej osoby.
          Jeśli zaakceptujemy te różnice, zrozumiemy, że partner nigdy nie będzie kochał w
          taki sam sposób jak my jego, że ma inne potrzeby to wróżę szczęśliwy związek.
          Oczywiście przy założeniu, że obie strony będą pracować, bierność jest zabójcza,
          ale o tym chyba nie muszę pisać ;)

          P.S. fajnie, że zainteresowałem samą książką. Ogólnie nie przepadam za wszelkie
          rodzaju poradnikami, ale ten jest bardzo trafny i otwiera oczy :)
    • sabriel Re: O zwiazkach..:( 24.03.08, 12:32
      Daj facetowi spokój. Jest zły,ale pewnie sam na siebie i własną głupotę,a ty
      chodzisz i wiercisz mu dziurę w brzuchu.
      Może za piątym razem w końcu pomyśli zanim zostawi rower nie przypięty.
      • iberia.pl Re: O zwiazkach..:( 24.03.08, 12:34
        sabriel napisała:


        > Może za piątym razem w końcu pomyśli zanim zostawi rower nie
        przypięty.

        szczerze w to watpie....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja