zdrada-powrót-czy komuś się udało.....?

IP: *.waw.cdp.pl / 172.30.1.* 02.09.03, 15:30
Czy ktoś był w takiej sytuacji:
zdradził męża/zonę, romans, wyprowadzenie się z domu,
a potem powrót do małżonka,

czy można jeszcze życ ze soba, kochać się,
czy to możliwe........

bardzo prosze o odp. osób które przeżyły coś takiego
    • Gość: Janek Re: zdrada-powrót-czy komuś się udało.....? IP: 194.139.172.* 02.09.03, 15:37
      Jak to sobie wyobrazasz? Powrot po zdradzie, wyprowadzce. Nigdy miedzy ludzmi
      nie bedzie juz zaufania, nie wspominajac o uczuciu, beda podejrzenia,
      nieufnosc, ciagle pretensje i zal, klotnie o byle co, ale zawsze w podtekscie
      bedzie ta zdrata, bo tamten albo tamta ZAWSZE bedzie przed oczami. Tak,
      przezylem taka sytuacje, i nic sie nie udalo uratowac. Przeciwnie, i tak sie
      rozstalismy, tylko gdyby nie bylo tego powrotu mielismy szanse na zachowanie do
      siebie jakichkolwiek dobrych uczuc. A tak nienawidzimy sie i chyba to juz
      nigdy sie nie zmieni.
      pozdrawiam
      J.
      • Gość: blue Re: zdrada-powrót-czy komuś się udało.....? IP: *.waw.cdp.pl / 172.30.1.* 02.09.03, 15:45
        straszne to co anpisałeś,
        bo ja zaczęłam się łudzic, że może jednak.....
        • Gość: Janek Re: zdrada-powrót-czy komuś się udało.....? IP: 194.139.172.* 02.09.03, 15:50
          Piszesz ze sie ludzilas - tzn zapomnisz zdrade, wybaczysz, nie bedziesz miala
          przez oczami tej drugiej jak bedziesz sie kochac ze swoim facetem ? Zapewniam,
          ze to zawsze bedzie powracac jak najgorszy koszmar. Plus fakt ze sie
          wyprowadzil znaczy ze nie byl to przelotny nic nie znaczacy romans. Ten ktos
          byl bardzo zteteminowany zeby odejsc od Ciebie, a skoro wrocil - byly powody,
          moze dzieci, nie wiem, ale jakiekolwiek by byly, skoro zrobil to raz, zrobi i
          drugi. Zastanow sie i pomysl o sobie. Chcesz to przezywac po raz kolejny ? Ja
          nie chcialem. Lepiej spojrzec na to trzezwo i nie karmic sie falszywymi
          zludzeniami
          J
      • Gość: lola Re: zdrada-powrót-czy komuś się udało.....? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.03, 20:19
        Gość portalu: Janek napisał(a):

        > Jak to sobie wyobrazasz? Powrot po zdradzie, wyprowadzce. Nigdy miedzy
        ludzmi
        > nie bedzie juz zaufania, nie wspominajac o uczuciu, beda podejrzenia,
        > nieufnosc, ciagle pretensje i zal, klotnie o byle co, ale zawsze w
        podtekscie
        > bedzie ta zdrata, bo tamten albo tamta ZAWSZE bedzie przed oczami. Tak,
        > przezylem taka sytuacje, i nic sie nie udalo uratowac. Przeciwnie, i tak sie
        > rozstalismy, tylko gdyby nie bylo tego powrotu mielismy szanse na zachowanie
        do
        >
        > siebie jakichkolwiek dobrych uczuc. A tak nienawidzimy sie i chyba to juz
        > nigdy sie nie zmieni.
        > pozdrawiam
        > J.

        No, to Twój przypadek, nie znaczy ze tak jest zawsze.Zapewniam, ze mozna byc
        ponad to, wybaczyc i zyc normalnie, ale potrzeba czasu.
        Mysle ze do tego inaczej podchodza kobiety a inaczej mezczyźni, meska urazona
        duma nie wybaczy, kobiety- moze.
    • Gość: blue Re: zdrada-powrót-czy komuś się udało.....? IP: *.waw.cdp.pl / 172.30.1.* 02.09.03, 16:02
      tak,
      ale wiesz, ilu ludzi, małżeństw,
      tyle scenariuszy życia,
      oczywiście pewne sprawy są uniwersalne,
      ale każda historia ma włąsne zakończenie.....
      może....
      • Gość: camina Re: zdrada-powrót-czy komuś się udało.....? IP: *.dolsat.pl 02.09.03, 16:19
        Kiedyś odpisyłam osobie o podobnym problemie więc zrobię to jeszcze
        raz...Bylismy razem 3 lata, potem zaczął nam się kryzys, na którego rozwiązanie
        nie było czasu bo musiałam wyjechać. Tam poznałam faceta i zdradziłam mojego
        ukochanego. Rozstaliśmy się bo ani on ani ja nie wyobrażaliśmy sobie dalszego
        życia razem. Ale po 1,5 roku spotkaliśmy się na studiach i miłość wróciła.
        Teraz od tego czasu minęło ponad 3 lata i jest chyba dobrze. Było nam trudno,
        on przez pewien czas zarzucał mi, dogryzał itd., dokuczał i w pewnym momencie
        myślałam, że nam się nie uda. A jednak nam się udało wbrew opinii, że "dwa razy
        nie wchodzi sie do tej samej rzeki".
        To czy będziecie razem zależy od was, od tego jak długo było sie zdradzanym,
        dlaczego do niej doszło i czy macie na tyle siły żeby wybaczyć, ale nie
        zapomnieć.
        • Gość: kohas Re: zdrada-powrót-czy komus´ sie˛ uda?o.....? IP: 134.65.105.* 02.09.03, 18:27
          2 razy to samo
          2 wyprowadzki plus 2 powroty
          trzeci raz tylko proba wybadania slowami
          - czy sie da jeszcze wrocic?
          nie powiedzialem ze moze probowac ale wiedzialem ze chciala, moze
          tylko przelotnie wrocic bo akurat nie chce mieszkac z tamtym bo juz go nie
          kocha. Placze -mowi ze z milosci do mnie ale wiem ze placze nad swoim
          losem bo nie lokuje uczuc w ludziach z ktorymi moglaby dluzej przebywac.
          2 lata spania w jednym wyrku i nastepny prosze. Jesli ma wakat to by
          wrocila bo nie pracuje.
    • babik Re: zdrada-powrót-czy komuś się udało.....? 02.09.03, 20:26
      Ja znam osobiście taki przypadek. W mojej rodzinie ciotka puściła wujaszka
      kantem i nie było jej w domu 4 lata. A ta piiizdka mój wujaszek przyjął
      lafirynde z powrotem . Zaznaczam , że mają dwie córki, które oczywiście
      zostawiła . Jedna nie inaczej zwraca się do matki niż per "kurwo" , druga
      złego słowa na matkę nie da powiedzieć.
      Ale chyba są szczęśliwi , szczerze powiedziawszy nie wnikam , nie interesuje
      mnie to.
    • Gość: dido8 Re: zdrada-powrót-czy komuś się udało.....? IP: w3cache.* / 192.168.3.* 02.09.03, 20:47
      Każdy związek jest inny, każdy człowiek jest inny. Wszystko zależy od tego
      czego chcesz, czego On chce, od tego czy sie kochacie. Ja uważam, ze mozna dać
      komuś szansę. Jedną szansę. Wyciągnąc pomocną dłoń, pod warunkiem, że ta druga
      osoba tez tego chce z całego serca, jesli żałuje tego co zrobiła. Ja dałam
      męzowi taką szansę i nieprawdą jest, że gdy się kochamy mam przed oczyma tę
      drugą. Można o tym nie mysleć. Teraz oczywiście nie jest tak jak było przed.
      Jest inaczej i kto wie - może nawet lepiej. Jestem w tym temacie dłuższy czas,
      rozmawiałam z wieloma osobami, które przeżyły podobne historie. I dlatego nie
      boje się powiedzieć, że jest możliwe, ze dwie osoby mogą zbudować coś
      cudownego jeśli tylko chcą. Jeśli nadal się kochają. Wiem, że nigdy tego nie
      zapomnę ale wiem też, że z czasem, wierzę w to, ze zaufanie wróci. Bo chcę
      tego. Bo on tez tego chce. Ale wiem na pewno, że jesli skrzywdzi mnie raz
      jeszcze nie będzie miał nawet 5 minut na spakowanie wlizek.
    • Gość: blue Re: zdrada-powrót-czy komuś się udało.....? IP: *.waw.cdp.pl / 172.30.1.* 03.09.03, 08:53
      cieszę się że są tu wypowiedzi obu stron zdradzonych i zdradzanych,
      choć im dłużej o tym myślę, to wiem że każda historia jest inna, jedyna w swoim
      rodzaju,
      ale tez nie chodziło mi o odpowiedź w moim konkretnym przypadku - bo przeceiż
      nawet nie podałam żadnych szczegółów,
      chodziło mi o to czy można znów się kochać, zapomnieć, czy komuś się udało

      oczywiście to , że komuś się udało, nie znaczy, że mi się uda

      i żeby nie było niedomóień - to ja jestem ta zła - ja zdradziłam, źle
      ulokowałąm swoje uczucia, nie mam złudzeń.....

      ale nie mam też złudzęń, że jeśli mogłam coś takiego zrobić tzn, że nie kocham
      naprawdę męża - kochanej osobie poprostu nie można zrobić czegoś takiego.
      Szukam jednak w sobie odp., czy moge go jeszcze kochac szczerze i nie ranić,
      nie oszukując sibie i jego - ale na to pytanie chyba nikt nie może mi
      odpowiedzieć....
      • Gość: Miska Re: zdrada-powrót-czy komuś się udało.....? IP: *.zgpila.com.pl / 192.168.5.* 03.09.03, 11:56
        Znam wiele przypadkow zdrady w malzenstwie...W wiekszosci zdradzane zony
        zarzekaja sie, ze nigdy w zyciu nie wybaczylby zdrady a w momencie gdy je to
        spotyka, skamla u facetow o powrot, walcza, wydzwaniaja do kochanek itp i
        wszystkiemu jest winna oczywiscie kochanka a nie idealny mezulek, bez ktorego
        wsparcia nagle nie da sie przeciez zyc...zenujace jak malo samodzielne i
        bezradne sa dziewczyny gdy nagle pojawia sie widmo odejscia faceta...dzieje
        sie tak, wg moich obserwacji, w 99.9% przypadkow. Ja tez bylam zdradzona, tez
        szalalam ale dosc umiarkowanie, ocalilam resztki honoru...Maz wrocil po ok. 2
        miesiacach - minely 4 lata - jestesmy pol roku po rozwodzie a on jest z tamta
        dziewczyna, z ktora zdradzil mnie po niecalym roku malzenstwa...widocznie tak
        musialo byc. Nie wierze, ze moze byc dobrze po zdradzie a przynajmniej tak jak
        wczesniej...nigdy wiecej nie bede probowac wybaczyc ani odbudowywac zwiazku po
        zdradzie...szkoda moich i jego lat.
    • Gość: kami bilet w jedną stronę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.03, 13:34
      Jedno jest pewne: zdrada to ZAWSZE bilet w jedną stronę. Nawet, gdy uda się
      wrócić i odbudować związek lub druga strona w ogóle o niczym nie wie - zmiany
      w psychice zdradzającego są nieodwracalne. Wurzuty sumienia, wątpliwości,
      tęsknota za kochankiem/ką, obrzydzenie do samego siebie albo odwrotnie:
      przyzwyczajenie, stłumienie wszelkich hamulców moralnych i "sportowe"
      zaliczanie kolejnych romansów...
    • Gość: mmmm Re: zdrada-powrót-czy komuś się udało.....? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.03, 07:41
      współczuję wszystkim zdradzonym i zdradzającym...
      to musi być ciężkie przezycie zarowno dla jednej jak i drugiej strony...
      • Gość: blue Re: zdrada-powrót-czy komuś się udało.....? IP: *.waw.cdp.pl / 172.30.1.* 04.09.03, 08:12
        to prawda,
        i
        szczerze odradzam, zwłaszcza chyba kobietom,
        teraz z perspektywy czasu, nie zrobiłabym tego......

        pozdr.
    • pulcheriaa Re: zdrada-powrót-czy komuś się udało.....? 04.09.03, 09:06
      Moja przyjaciółka wyprowadziła się razem z dzieckiem do innego mężczyzny. Na 8
      m-cy. Przyczynę upatruje w kryzysie małżeńskim, a w konsekwencji w zauroczeniu
      tym Nowym. Po tych 8 miesiącach idylli nastąpiło otrzeźwienie..Mąż przyjaciółki
      był na tyle mądrym człowiekiem, że męska duma, wściekłość i żal nie przysłoniły
      mu miłości do (bądź co bądź) żony i dziecka. "Przyjął" ja z powrotem. Wiem, że
      niegdy, nawet w kłotni, nie poruszyli tego tematu. Tak jakby to nigdy nie
      nastąpiło. Mąż przed jej ucieczką traktował ją źle. Z jej relacji był
      nieodpowiedzialnym, zapatrzxonym w siebie gówniarzem (On sam też tak uważa) Nie
      osądzam żadnej ze stron. Myśle, że oboje zrozumieli coś ważnego i wydają się
      szczęśliwi. Od tego czasu minęło kolejne 10 lat. Poznałam ich po tej całej
      historii i nigdy bym nie pomyślała, że coś takiego przeżyli.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja