czy miałby prawo się wkurzyć?

05.04.08, 11:14
Jest sobie para, na odległość - więc widują się dość rzadko. Zawsze wtedy
odreagowując rozstanie namiętnym seksem. I teraz powiedzmy, że po dwóch
tygodniach są tak stęsknieni, że on przestawia wszystkie swoje plany, uzyskuje
cudem kilka wolnych godzin i jedzie do niej - na jeden dzień (jakieś 3 godziny
drogi w jedną stronę). I teraz - czy gdyby ona mu powiedziała, że jakoś nie ma
ochoty na seks, może lepiej pójść na spacer czy na kawę - to on miałby prawo
się wkurzyć? :)))
    • doloresa Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 11:18
      Nie.
      Mógłby czuć się nieco rozczarowany, ale na pewno nie wkurzony.
      Kurna, przecież człowiek to nie seksautomat ;))
      A poza tym co to a znajomość, w której nic poza seksem nie cieszy...?
      • 2szarozielone Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 11:26
        No ale wiesz - mógłby uznać, że pogadać to sobie mogli przez telefon, a on tu na
        głowie staje, jedzie kawał drogi, po nocy będzie wracał - i niiiiic :) Ni ma
        nagrody.
        • doloresa Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 11:32
          Nie, no to trochę głupawe jest dla mnie! Gadać prez telefon?!! Sam
          widok ukochanej osoby powinien być nagrodą! Możliwość pocałowania,
          przytulania, zjedzenia kolacji przy swiecach, spacer po parku..(ależ
          jestem romantyczna dzisiaj..;))
          No bo wyobraź sobie, że kobieta okres na przykład bolesny ma. No i
          facet dzwoni, mówi że chce przyjechać. To ona ma mu powiedzieć od
          razu: 'Sorry, Kochanie, ale dzisiaj seksu nie będzie'. To on by
          powiedział: 'To w takim razie nie przyjeżdżam, bo pogadać to sobie
          przez telefon można'? :DD
          • 2szarozielone Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 11:33
            No to poczekaj, może jacyś forumowi macho głos zabiorą... i zobaczymy :)
        • kitek_maly Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 16:35

          Ni ma
          > nagrody.

          Mam nadzieję, że się przejęzyczyłaś. ;-)
          Kij i marchewka?... :->
          • 2szarozielone Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 16:37
            Nie przejęzyczyłam się, lekko prowokacyjnie piszę i żartem, bo temat mnie nie
            dotyczy akurat :)
            • kitek_maly Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 16:38

              No to masz szczęście, już się zaczęłam o Ciebie martwić. ;-)
              • 2szarozielone Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 16:41
                Hehe, akurat na takie metody wychowywania faceta (kij i marchewka) to ja mam
                alergię :)
                • kitek_maly Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 16:46

                  Właśnie wiem. I stąd też wynikało moje zdziwienie. ;-)
    • avital84 Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 11:33
      Gdyby się wkurzył to chyba nie byłby nic wart.
      • 2szarozielone Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 11:34
        Czyli to mógłby być test na faceta? :-D
        • doloresa Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 11:37
          No można by to jako test potraktować ;D
          Ale z drugiej strony, co to za kobieta, która jak się umawia z
          facetem to mówi, że dzisiaj seksu nie będzie? Po co to mówi? Jeżeli
          w grę nie wchodzą jakieś względy zdrowotne, to facet mógłby sobie o
          babeczce dziwnie pomyśleć...Na przykłąd, że ona zakłada, że
          przyjeżdża do niej tylko dla seksu. No to wtedy mógłby się wkurzyć,
          rzeczywiście.
          • 2szarozielone Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 11:39
            No i niby głupi problem - a proszę jaki skomplikowany :))
            • doloresa Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 11:47
              Problem wcale nie głupi :)
              Tak, jak pisałam, do rozważenia jest mnóstwo kwestii: dlaczego
              dziewczyna mówi to facetowi? Jeżeli nie ma poważnych przeciwwskazań
              do uprawiania seksu, to może to ma być jakiś test? A może już mnie
              nie kocha, skoro jest taka obcesowa? ;) Taki może również być tok
              rozumowania faceta :)
              Więc teraz odwołuję to, co napisałam na początku. Gdyby kobieta
              jakoś wiarygodnie się nie wytłumaczyła, dlaczego gada takie rzeczy
              przez telefon, to facet ma święte prawo się obrazić, a na pewno
              zaniepokoić :)
              • 2szarozielone Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 11:50
                No w sumie tak... Dla mnie by było niepokojące, jakby ukochany, którego widzę
                raz na dwa tygodnie, na jednym z takich spotkań nie miał ochoty... Rozumiem, że
                można nie mieć, jak sie widuje z kimś codziennie - ale po takiej przerwie? :)
              • doloresa Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 11:50
                Uups, teraz dopiero zauważyłam, że wyszłam z błędnego założenia, że
                facet jest informowany o nieuprawianiu seksu zanim wybierze się w
                podróż :)
                Gdyby został o tym poinformowany na miejscu, to już jego w tym
                głowa, żeby wybić kobiecie z głowy gadanie takich głupot ;) Znaczy
                powinien się skupić na zachęcaniu, a nie na obrażaniu się :)
          • lowelcia Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 11:39
            Myśle , że będzie sie boczył. Faceci kochają sex.
            Będzie mu przykro. Ale na tym koniec.
            Jesli jednak sie mocno obrazi, wkó.., tzn ze był z tobą dla
            sexu.tylko. I nigdy cie nie kochał.
        • avital84 Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 11:41
          Nie traktowałabym tego jako testu.
          Ale skoro się jak mówisz kochacie to radość sprawia Wam chyba samo obcowanie ze
          sobą. Seks jest fajny, ale życie nie polega tylko na seksie. Czasem jedna ze
          stron może mieć mniejszą ochotę, bo jest zestresowana, bo coś ją boli. I co
          wtedy? Odwołać spotkanie? Przecież trzeba umieć spędzać czas ze sobą również w
          inny sposób.
          Ja myślę, że niepotrzebnie zakładasz, że on będzie zły. Pewnie wcale nie będzie.
          :) Bliskość buduje się też od innej strony. :)
          • 2szarozielone Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 11:47
            Ale akurat nie w swojej sprawie pytam. Tak mi tylko abstrakcyjny problem do
            głowy przyszedł (no jakoś tam oparty na faktach z mojego życia, ale luźno).

            Od siebie powiem tyle, że rozumiałabym rozczarowanie faceta, ale jakby się
            wkurzył, to bym go w tyłek kopnęła. Z drugiej strony sytuacja nie miałaby prawa
            się zdarzyć, bo mam potrzeby nie mniejsze od niego. A nawet gdyby - wiem, że by
            nie był zły. To facet z klasą jest i mnie kocha :)
    • kozica111 Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 11:44
      Nalezy odróżnić kwestie jakby sie poczuł od kwestii jakby sie zachował.
      Jezeli sygnalizował ze ma ochote i mu tego brakuje a kobieta nie wyprowadziła go
      z błedu a on sie cala droge nakrecał to mogłby sie wkurzyc.Inna kwestia ze nie
      powinien tego okazać.
      • 2szarozielone Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 11:50
        Słuszna racja ;)
    • lilian101 Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 12:13
      nie mialby, ale pewnie to zrobi-jak kazdy facet. Jednak radze
      zaryzykowac
      • 2szarozielone Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 12:24
        eee, dlaczego jak każdy facet? żaden z którymi byłam, by się nie wkurzył. i
        dlaczego radzisz? :)
        • lilian101 Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 12:53
          zeby nauczyla sie odmawiac. Moj tez niby sie nie wkurza jak tydzien
          nie mam ochoty, a jednak ma malego focha. Mimo to uwazam, ze nie
          trzeba sie zmuszac, jak nie ma sie ochoty
    • soulshunter Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 13:05
      biorąc pod uwage intensywność i dlugość trwania waszego zwiazku pewnie to zrozumie i następnym razem odbije to sobie z nawiązką. Abt\y być fair może dobrze by bylo abyś mu to wcześniej powiedziala ze z bzykanka nici.
      ps. ty znowu o tym samym
      • 2szarozielone Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 13:10
        Eeee, nie o tym samym. Ja bym takiego numeru nie zrobiła, nie będę sobie samej
        krzywdy robić :) Zastanawiam się tak ogólnie. Tak ogólnie - to ty byś się
        wkurzył w takiej sytuacji?
        • soulshunter Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 13:18
          > Zastanawiam się tak ogólnie. Tak ogólnie - to ty byś się
          > wkurzył w takiej sytuacji

          tak ogolnie to nie, ale uprzedzilbym ze następnym razem odrobiamy straty i mam miec wynagrodzona podroz nocna i zwiazana z calym zajsciem gimnastyke;)
    • alunia78 Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 16:29
      a czy ten związek tylko opiera się na sprawach łóżkowych?bo jak tak to może być
      wkurzony,jeżeli nie to nie powód do wkurzania się
    • lajton Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 16:43
      Jeśli zawsze po to jechał i teraz ot, niespodzianka, to tak. Taki był "uklad".
      A powiedzieć przed jego przyjazdem o tej kawce czy tam czymś nie może? (boi się,
      że nie przyjedzie?)
      • 2szarozielone Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 16:47
        No na przykład dzieje się coś takiego, że jej się odechciewa, akurat jak on już
        w drodze. Bo jej ulubiony kotek zdechł. Albo ma atak schizy ciążowej. Albo
        obejrzała dokument o aborcji i ją wszystko boli w "tych" rejonach, bo się
        przejęła. I on przyjeżdża i by chciał - a ona nieee.

        A z układem to różnie bywa, one są często niezwerbalizowane i facet może mieć
        inną wizję od kobiety :)
        • lajton Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 17:02
          > Jest sobie para, na odległość - więc widują się dość rzadko. Zawsze >wtedy
          odreagowując rozstanie namiętnym seksem.

          Skoro ZAWSZE to też zawsze tego samego oczekuje - teraz również.
          A wizję też dotąd wspólną mieli, więc dlaczego miałby oczekiwać zmian.
    • cmokwyznanie Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 16:45
      Jak by mi tak powiedział i sie wkurzył, ze ja wole
      spacer..pomyslałabym, ze jemu tylko na sexie zalezy, a nie na mnie..
    • mini_kks Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 17:03
      Jeśli by się wkurzył, to jest chyba dość płytki - baba to seksmaszyna.
      • mini_kks Tfu 05.04.08, 17:06
        baba to nie seksmaszyna *miało być.
    • angazetka Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 17:12
      Skojarzyła mi się od razu stosowna scena z "Brokeback mountain",
      kiedy jeden jedzie do drugiego przez ileś tysięcy km, a drugi mówi,
      że ma córki na weekend i nici ze spotkania. Dobrze to się nie
      skończyło.;)

      Rozumiem, że można się wkurzyć, ale okazywanie tego jest raczej
      nietaktem.
    • bertrada Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 17:44
      Oczywiście, że nie. Miałby prawo być smutny, rozczarowany,
      zawiedziony, zaniepokojony ale nigdy wkurzony. Miałby również prawo
      do poznania przyczyny odmowy i zachęcenia partnerki do wizyty u
      specjalisty gdyby nie mogli sobie sami poradzić. ;P
      • mijo81 Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 22:24
        Oczywiście że tak. Skoro, jak widać, w tym związku chodzi o seks i
        go nie dostaje to ma prawo się wkurzyć :)
        • 2szarozielone Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 22:52
          Ale dlaczego widać, że chodzi o seks? Nigdzie tego nie napisałam :) To, że cały
          czas na każdym spotkaniu do seksu dochodziło, to nie znaczy, że wyłącznie do seksu.
          • mijo81 Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 07.04.08, 22:04
            No skoro o jego brak miałby się wkurzyć więc widoczanie po to się
            spotykacie
            • 2szarozielone Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 07.04.08, 22:06
              Zakręciłam się w tej logice :) zamień "Skoro, jak widać" na "jakby". Ja tylko
              pytam. Zresztą - jak już wyjaśniałam - nawet nie w swoim imieniu.
    • kontik_71 Powiedzmy tak... 05.04.08, 17:57
      W zasadzie nie powinien sie wkurzyc.. ale jak zwykle jest ale..
      skoro tak sie staral, jechal przez pol swiata to sie nakrecil.. a
      jak sie nakrecil i potem wlazl pod zimny prysznic pt "nie mam
      dzisiaj ochoty" to nie dziwie sie, ze sie wkurzyl.. a to wkurzenie
      to pewnie jest mieszanka roznych uczuc miedzy innymi zawodu.
    • lelabo Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 05.04.08, 19:15
      O ja słyszałam o takim jednym co deklarował, że ten związek to coś
      więcej niż seks, ale jak kiedyś przyjechał do niej na weekend, a ona
      była chora i nie miała ochoty na amory to skwitował, że w ogóle
      przeprasza, że przyjechał i że mogła go ostrzec, to by nie marnował
      czasu. Hehe, zaręczeni już wtedy byli. Z tego co wiem już nie są
      razem.
    • widokzmarsa straszne pytanie, szowinistyczne 05.04.08, 23:16
      przecież kobieta nie ma prawa odmawiać seksu. Nigdy. W żadnych warunkach.
      Prawdziwa kobieta nigdy nie odmawia. Ja przynajmniej tylko z takimi się zadaję -
      wrażliwymi na potrzeby mężczyzny, pełnymi empatii i miłości dla bliźniego
      swojego najbliższego...
      • funny_game Re: straszne pytanie, szowinistyczne 05.04.08, 23:20
        A co jak ma nad wyraz rozwiniętą empatię i odczuwa kosmiczną bliskość z niejednym?

        Ach, dziwka, tak?
        • widokzmarsa Re: straszne pytanie, szowinistyczne 05.04.08, 23:25
          a kto cię biedactwo skrzywdził że tak się o kobietach wyrażasz? A podejdź do
          mnie, przytulę, pogłaskam, uspokoję. nie mozna tak mówić!
          • funny_game Re: straszne pytanie, szowinistyczne 05.04.08, 23:30
            Nie?
            Nie dziwka?
            To powiedz mi, co byś myślał o swojej mamie, gdyby lubiła nie odmawiać nikomu,
            bo to nieładnie szantażować odcięciem od korytka seksu?

            I pójdziesz mi z tymi łapami :P
    • abdul.wisi.mu.lacha Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 06.04.08, 12:05
      odpowiem tobie i wszystkim innym najmądrzejszym kobietom na świecie ... wyobraź
      sobie analogiczną sytuacje - jesteś przed okresem albo w czasie ... zależy od
      ciebie ... masz prawo sie rozpłakać ? rozumując jak "doloresa" - NIE , inna
      sytuacja - jesteś w ciąży i masz ochotę na ogórki z dżemem masz prawo sie
      obrazić jak nie dostaniesz - NIE - zauważacie analogię ?? nie ... ? i dobrze,
      to proszę nie udzielać mądrych rad bo nawet nie możecie sobie wyobrazić i nigdy
      nie poczujecie jak to jest poczuć takie stężenie testosteronu we krwi jak facet,
      a jak można komentować coś czego się nigdy nie zaznało i o czym się nie ma
      pojęcia ?? chyba tylko osoba bardzo zadufana w sobie i ograniczona ma odwagę
      wypowiadać się w takiej sytuacji ??
      • 2szarozielone Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 07.04.08, 13:24
        A co Ty taki wkurzony? W tym wątku raczej nie ma radykalnych odpowiedzi, więc z
        czym polemizujesz? :)

        A co do chcicy - to zapewniam, ze u kobiet również występuje, często w wyższym
        stopniu niż u faceta... Sądząc po wpisie, nigdy na taka nie trafiłeś?

        No i wreszcie - NIE, kobieta nie ma prawa histeryzować niezależnie od tego, co
        akurat dzieje sie z jej hormonami. Jak sie zdarzy, to facet ma prawo sie na nią
        obrazić, albo wkurzyć - nawet jeśli rozumie przyczyny. Jesteśmy ludźmi w końcu i
        powinniśmy pewne rzeczy kontrolować.
    • ignatz Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 07.04.08, 13:17
      Oczywiście że miałby, ba! powinien wk*rwic się na maksa, jednego tylko mu nie
      wolno - pokazać tego po sobie :-)
      To coś jakby facet Was nakręcił obiecując finansowanie megazakupów, spa, masażu
      i bóg wie czego jeszcze, potem jeszcze romantyczna kolacja i spacer, a po
      przyjeździe powiedział że zapomniał portfela :-)
    • marina111 Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 07.04.08, 13:33
      A czy on jest z nią tylko dla seksu? Jesli tak to miał a jesli ja
      kocha to nie miał bo kazdy moze miec gorszy dzien i nie mieć ochoty.
    • figgin1 nie 07.04.08, 14:04

    • a.part Re: czy miałby prawo się wkurzyć? 07.04.08, 14:19
      mój eks sie nie wkurzał o coś takiego ale i tak okazał się gadziną ehh
Pełna wersja