ajona
05.04.08, 11:41
Chodzi o korespondencję na naszej-klasie. Znał hasło, bo nie
widziałam powodu żeby to ukrywać. Koresponduję dość intensywnie z
dobrym kumplem, którego nie widziałam 100 lat, a który mieszka na
drugim koncu Polski. Mój mąż wiedział o tym, że często do siebie
piszemy. Wczoraj specjalnie urwał się z pracy, żeby przyjść do domu
i zrobić mi awanturę. Czepiał się o to, że on pisał do
mnie "kochanie, aniołku, całuję", ale mój kumpel taką ma mentalność,
to nie są słowa zapowiadające zdradę. Nic nie dało tłumaczenie że on
ma żonę, dwójkę dzieci...Ja też pisałam bzdury w stylu "pa pa,
całusków 102", no i o to też oczywiście od wczoraj jest wojna.
Wymieniliśmy się też telefonami. Czy to naprawdę taki grzech pogadać
z kumplem o głupotach czasami? Nie gadamy zazwyczaj o niczym
poważnym, śmiejemy się, żartujemy i tyle. Tylko że z dzwonienia nic
nie wyjdzie, przecież nie będę się ukrywać jak jakiś przestępca
przez mężem.
Nie wiem, co mam zrobić. Napisać kumplowi, żeby nie pisał do mnie
więcej? Tego bym nie chciała. Zmienić hasło, żeby mój mąż nie miał
dostępu na moje konto? Pomyśli, że coś ukrywam, ale z drugiej strony
to MOJE konto i chociażbym gadała z bratową o pogodzie, on nie ma
prawa tego czytać. Co ja mam zrobić, żeby wilk był syty i owca cała?