Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutno mi.

06.04.08, 17:09
Spotykam się z facetem od pewnego czasu. Jest zainteresowany. Jest
między nami chemia itd
Bardzo chciałabym, żeby to był poważny związek. Ale prosze ocencie
czy nie przesadzam.
Nie widzielismy się chyba ze dwa tygodnie ostatnio, tzn wyczułąm, że
nie szuka tak cżesto juz konkatu ze mną. Ale staralam się nie
narzucać mu.
Pewnego dnia wysłal mi smsa, z pytaniem co u mnie, jak sie czuje i
czy jestem zdrowa czy chora, itd (kiedys chorowałam dosyc często).
Mnie bylo troche przykro. Zdystansowalam się, i odpisalam tylko na
jego pytanie czy jestem zdrowa : "Nie"
I nic wiecej, od razu odpiasał "A co ci jest" . Kurcze bylam pewna
ze zadzwoni, zmartwi się. A on nic. Nie odpisałam juz tego dnia. I
on tez. Nawet jednego smsa. Wierzcie mi lub nie, ale milczał kilka
dni!!Wiem, ze byla moja kolej odpisać..ale zrobilam to specjalnie.
Chcialam się odsunąc ,żeby się pomartwił. A on ...wyslal jednego
smsa i wiecej nic. Odezwal sie po 12 dniach..Był tez dostępny na gg
ale nie odzywal się.
Co o nim myślicie//?? Chyba mu nie zależy na mnie.
    • rosa_de_vratislavia ...ja bym Cię olała... 06.04.08, 17:17
      nemi24 napisała:

      > Nie widzielismy się chyba ze dwa tygodnie ostatnio, tzn wyczułąm,
      że
      > nie szuka tak cżesto juz konkatu ze mną. Ale staralam się nie
      > narzucać mu. Pewnego dnia wysłal mi smsa, z pytaniem co u mnie,
      jak sie czuje i czy jestem zdrowa czy chora, itd. Mnie bylo troche
      przykro. Zdystansowalam się, i odpisalam tylko na jego pytanie czy
      jestem zdrowa : "Nie"
      > I nic wiecej, od razu odpiasał "A co ci jest" .

      Super...ktoś Cię pyta, jak się miewasz, a Ty odpisujesz jednym
      krótkim "nie" i jeszcze Ci "przykro".

      > Nie odpisałam juz tego dnia.

      Czyli on od razu się zainteresował, co Ci jest,a Ty go olałaś i
      oczekiwałąś nadskakiwania?
      Wyraźnie dałaś mu do zrozumienia,że odpisujesz od niechcenia/wcale i
      nie chcesz podtrzymania kontaktu.

      Wierzcie mi lub nie, ale milczał kilka
      > dni!!Wiem, ze byla moja kolej odpisać..ale zrobilam to specjalnie.
      > A on ...wyslal jednego
      > smsa i wiecej nic. Odezwal sie po 12 dniach...

      Czyli znó on odezwał się pierwszy?
      To miło z jego strony.
      Ja bym Cię olała po tak widocznych sygnałach, że mnie olewasz.
      • ansag ...ja bym Cię olała... - popieram! n/t 06.04.08, 17:20

        • nemi24 Re: ...ja bym Cię olała... - popieram! n/t 06.04.08, 17:32
          A wam by nie było przykro??? czytam czasem wasze wypowiedzi, i jak
          wyzywacie laski, które są namolne, natarczywe itd To według was xle.
          A jak ja teraz powiedzmy brzydko olałam faceta to tez źle.
          To jak miało być. Bo nie rozumiem.
          Moim zdaniem powinien zadzwonic, albo drugi raz zapytac , zmartwic
          sie czemu nie odpisuje. Moglo cos mi sie stać.
          Nie rozumiem go.
          • rosa_de_vratislavia Re: ...ja bym Cię olała... - popieram! n/t 06.04.08, 17:41
            nemi24 napisała:

            > A wam by nie było przykro???

            Nie. Jak ktoś się pyta, jak się miewam, to dziękuję za pytanie i
            odpowiadam.

            > czytam czasem wasze wypowiedzi, i jak wyzywacie laski, które są
            namolne, natarczywe itd To według was xle.

            > A jak ja teraz powiedzmy brzydko olałam faceta to tez źle.

            Między narzucaniem się a olewaniem mamy szerokie spektrum zachowań
            zgodnych z przyjętymi normami.
            Normą jest odpowiedź na list/sms.
            Olewanie kogoś to brak dobrego wychowania.

            > To jak miało być. Bo nie rozumiem.

            Szkoda.

            > Moim zdaniem powinien zadzwonic, albo drugi raz zapytac , zmartwic
            > sie czemu nie odpisuje.

            Tak? Jak ktoś Ci nie odpisuje lub odpowiada półsłowkami to
            wydzwaniasz i wypytujesz? Toż to narzucanie się.
            Masz mentalnośc Kalego. Traktujesz człowieka jak szmatkę do butów a
            sama oczekujesz adoracji.
            • ansag Re: ...ja bym Cię olała... - popieram! n/t 06.04.08, 19:12
              > > Moim zdaniem powinien zadzwonic, albo drugi raz zapytac , zmartwic
              > > sie czemu nie odpisuje.

              A Ty jakoś nie napisałaś czy u niego wszystko OK i się nie martwiłaś czemu nie
              pisze, tylko od razu stwierdziłaś, że Cię olał.
          • hangingout Re: ...ja bym Cię olała... - popieram! n/t 07.04.08, 10:22
            jak dla mnie - nie zalezy mu.
            Albo inaczej: Tobie zalezy na facecie, który by o Ciebie walczył,
            zabiegał - a on taki nie jest.
            I zreszta słusznie - bo w zwiazku nie raz trzeba powalczyć.
            • nemi24 Re: ...ja bym Cię olała... - popieram! n/t 07.04.08, 10:25
              Ja też myśle , że mu nie zależy. Ja tez sie nie odzywałam, ale
              wiedzialam ze nic mu nie jest, jest na gg , zyje, ma wesołe opisy.
              Ale nie zmartwil sie przez tyle dni, ze nie odpisywalam mu:(
          • jurekasia Re: ...ja bym Cię olała... - popieram! n/t 07.04.08, 10:38
            nemi24 napisała:

            > A wam by nie było przykro??? czytam czasem wasze wypowiedzi, i jak
            > wyzywacie laski, które są namolne, natarczywe itd To według was
            xle.
            > A jak ja teraz powiedzmy brzydko olałam faceta to tez źle.
            > To jak miało być. Bo nie rozumiem.
            > Moim zdaniem powinien zadzwonic, albo drugi raz zapytac , zmartwic
            > sie czemu nie odpisuje. Moglo cos mi sie stać.
            > Nie rozumiem go.

            Dramatyzujesz i szukasz dziury w całym. Faceci nie są wylewni, ale
            jeżeli pisze do Ciebie z zapytaniem "co u Ciebie" to Ty powinnaś
            zachowac się NORMALNIE a nie jakby krzywdę Ci tym zrobił że w ogóle
            zapytał. Ciekawa jestem co on sobie myślał przez ten czas, pewnie że
            nie ma sensu się do Ciebie odzywać, bo i tak go olejesz...
            współczuję mu, nie Tobie.
      • pamiecram.pl Re: ...ja bym Cię olała... 07.04.08, 14:32
        zgadzam sie w 100%. tak nie można.
    • kitek_maly Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 06.04.08, 17:19

      Sądzimy, że masz nie więcej niż 16 lat. :-)
      • nicniewiem_0 Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 06.04.08, 17:28
        Bardzo dobrze robisz!!!tak trzymaj dalej!!oni mogo nas olewac to i
        Ty m pokaz zlewanie! niech pocierpi, najgorzej pokazać im " ze
        zalezy' wtedy na glowe wlizą całkowicie i beda skakać!!! mówie
        ci,faceci to dziadostwo, barachlo i nie wolni SIE NIMI
        PRZEJMOWAC!!!!
        • rosa_de_vratislavia Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 06.04.08, 17:31
          nicniewiem_0 napisała:

          >mówie
          > ci,faceci to dziadostwo, barachlo i nie wolni SIE NIMI
          > PRZEJMOWAC!!!!

          Jasne. Trzymaj się tego - z pewnością zbudujesz trwały i dobry
          związek, oparty na szacunku i zaufaniu.
        • kitek_maly Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 06.04.08, 17:34

          > Bardzo dobrze robisz!!!tak trzymaj dalej!!oni mogo nas olewac to i
          > Ty m pokaz zlewanie! niech pocierpi, najgorzej pokazać im " ze
          > zalezy' wtedy na glowe wlizą całkowicie i beda skakać!!! mówie
          > ci,faceci to dziadostwo, barachlo i nie wolni SIE NIMI
          > PRZEJMOWAC!!!!

          Cóż za światła wypowiedź.
          • i.nes Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 07.04.08, 10:37
            kitek_maly napisała:

            > Cóż za światła wypowiedź.

            w dodatku do Ciebie :D
        • nemi24 Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 06.04.08, 17:34
          Przesadziłas. On zły nie jest, i nie jest sk..elem.
          Tylko zabrakło mi troche jego troski. Nic wiecej.
    • a.part Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 06.04.08, 17:35
      o fak a to CI dramat :) wyluzuj :)))
    • quba40 Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 06.04.08, 17:38
      Dlaczego uważasz, że to facet ma nadskakiwać? Zachowałaś się bardzo
      niekulturalnie i jeszcze oczekiwałaś, że będzie Cię wielbił. Widać, że gość jest
      zupełnie normalny, to Ty masz jakieś dziwne wyobrażenia o relacjach damsko-męskich.
      • nicniewiem_0 Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 06.04.08, 17:41
        a mnie jak jeden kolo nie odpisal na sms-a, uznalam ze to chamstwo i
        buractwo, wywalialm jego nr z komorki-paszol on dziadu
        niekulturalny, kultury się pierw naucz i nie chce miec z nim nic
        wspolnego!
        • a.part Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 06.04.08, 17:43
          moze nie miał nic do powiedzenia to co miał zrobić pustego smsa wysłać? :))
    • alunia78 Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 06.04.08, 19:09
      a może to tylko twoje wrażenie jest że jest między wami chemia,on może traktuje
      waszą znajomośc zupełnie inaczej jeżeli tak to nie musi cie tak wnikliwie
      dopytywać o zdrowie tym bardziej jak odpowiadasz wymijająco od niechcenia,facet
      nie musi nadskakiwać lasce
    • lilith.b Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 06.04.08, 19:54
      Ło matko! Ile masz lat?
      Z tego co opisałaś to Tobie na nim nie zależy. to Ty zachowałaś się podle i
      grasz z facetem w jakies durne gierki. A skąd on ma wiedzieć co Ty byś chciała?
      Dziwne masz wymagania. Trochę wyobraźni dziewczyno!
    • gapuchna Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 06.04.08, 20:12
      Czepiają się ciebie, ale nie mają racji!
      1. skoro się spotykacie, to nie powinno być, że 12 dni milczy.
      2. jest chemia - to - patrz wyżej - tym bardziej!
      3. jeśli kontaktowaliście się wcześniej regularnie ( zawsze jakąś regularność
      się niejako ustala)i on ją naruszył, to masz rację - może być ci przykro.
      4. zadaj mu pytanie wprost - masz do tego prawo - jak i co jest między wami. też
      masz prawo ustalać reguły gry.

      Mam czasem dziwne wrażenie, ze wiele Pań reaguje tu zbyt emocjonalnie.
    • vandikia Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 06.04.08, 20:16
      odpisalaś ozięble, a później wcale, żeby się pomartwił?
      takie gierki są dobre jak się ma 13 lat, a zakładam że masz trochę
      więcej
      nie dziw się, że ktoś Cie nie bierze na poważnie, skoro sama sie tak
      nie traktujesz
    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 06.04.08, 21:07
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=77955118
    • etna22 Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 06.04.08, 23:32
      Ja mialam podobna sytuacje-napisalam smsa do kolegi z zapytaniem co
      u niego-on nie odpisal mi na niego przez ok 2 tyg-potem sie
      odezwal,caly sms byl przepraszajaco-kajający sie-nie zadzialalo to
      na mnie - wywalailam dziada z listy adresowej i zycia.
      Pewnie bym mu grzecznie odpisala ze nic sie nie stalo gdyby w
      miedzyczasie moja kolezanka ktora miala z nim kontakt nie
      powiedziala mi jak ciezko bylo mu sie zebrac zeby mi odpisac.Na jej
      pytania czy mi odpisal - odpowiadal ciagle pozniej, nie teraz i
      takie bleeee bllleee blleeeee.
      Zniose wszystko ale nie olewactwo
      Nie powiem mam teraz troche satysfakcje ze on sie ponizyl a ja
      pokonalam go jego wlasna bronia.
      Zaraz po tej historii zmieniam nr tel i chociaz mieszkamy w jednym
      miescie (Londyn:-))to raczej juz nigdy w zyciu sie nie spotkamy:-)
    • eleni80 Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 06.04.08, 23:34
      to żart czy naprawde jest taką lodowatą pricipessą z czubkiem nosa powyżej brwi?
      • nemi24 Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 07.04.08, 09:53
        Nie to nie jest żart. On na prawde milczał tyle dni. I tylko
        dlatego, że mu nie odpisalam???
        Nie rozumiem.
        • eleni80 Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 07.04.08, 14:48
          a ja chyba rozumiem ;) dobraliście sie jak w korbcu maku ;)
          on jest dokładnie taki jak Ty...
          obraził się na to Twoje ostentacyjne "nie" wyczuł, że jesteś obrażona pytając
          "co Ci jest" (że tak krótko, ostro i chłodno odpisałaś), po czym obraził się
          jeszcze bardziej i czekał czy się odezwiesz czy nie...
    • i.nes Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 07.04.08, 10:42
      nemi24 napisała:

      > Zdystansowalam się, i odpisalam tylko na jego pytanie czy jestem
      > zdrowa : "Nie"

      mylisz dystansowanie się z chamstwem

      > I nic wiecej, od razu odpiasał "A co ci jest" . Kurcze bylam pewna
      > ze zadzwoni, zmartwi się. A on nic. Nie odpisałam juz tego dnia.

      jw

      > Co o nim myślicie//?? Chyba mu nie zależy na mnie.

      pewnie zależało, ale swoim zachowaniem pokpiłaś sprawę - on pewnie uznał, że to
      Tobie nie zależy i... się zdystansował. Moje gratulacje!
    • kamyk-zielony Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 07.04.08, 12:22
      Powinien był zapytać co najmniej 3 razy, ale nie powinien dać wiary Twoim słowom i poprosić lekarza prowadzącego o historię choroby,lecz to również nie powinno go nazbyt uspokoić i powinien zawlec Cię do dobrej przychodni i zlecić innemu - niż prowadzący Cię lekarz szereg badań, z tomografią mózgu włącznie. Gdyby wyniki, niestety uspokoiły go na tyle, że przestałby dalej pytać, to nie... powinnaś go absolutnie olać bo to widać bydlak jakiś. Zawsze jest dobrze obrazić się, nie zaszkodzi zalać łzami i z drżącą wargą, lub okiem (wersja dla bardziej zaawansowanych) powiedzieć, że jest Ci przykro i dobrze by było, żebyś przy tym jak Trędowata wyzionęła ducha, jeśli się nie uda to chociaż zasłabnij.
    • marina111 zapytaj go 07.04.08, 12:53
      Rozumiem Cię ale po co sie meczyć. Zapytaj go czego on właściwie
      chce i czemu sie tak zachowuje. Powiedz mu ze to ze sie nie odzywa
      sprawias Ci przykrość jesli nie chce kontynuowac tej znajomośći to
      nie musi ale niech ci o tym powie a nie męczy.
    • veroy Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 07.04.08, 12:53
      czy 24 przy twej ksywie to wiek, czy zeby go otrzymac powinnam te
      liczbe podzielic przez 2 ?

      "nie zalezy mu na mnie, bo moze beze mnie zyc" - to jedyne co mi sie
      nasuwa po przeczytaniu twoich wyzalen. zachowujesz sie, jakbys
      oczekiwala, ze facet na twoja sugestie o chorobie wpadnie w panike i
      wezwie karetke, jakby normalne wydawao ci sie, ze sie powiesi, kiedy
      wszytsko wskaze na to ,iz nie dostapi zaszczytu bycia twoim
      ksieciem .Twoje oburzenie jego wesolymi dopiskami jak i faktem,
      ze "byl dostepny na gg, ale sie nie odezwal" z kolei wywolalo
      usmiech politowania na mojej twarzy.

      Facet zachowal sie zupelnie normalnie i mam nadzieje, ze juz dal
      sobie z tobą spokój bo szkoda jego czasu na laske, ktorej sie wydaje
      ze jego zycie powinno sie obracac tylko wokol niej.

      Dla ciebie mam kilka rad :
      1. przestan ogladac telenowele brazylijskie i bajki o ksiezniczkach.
      2. zapoznaj sie z definicja narzucania sie i kultury osobistej.
      3. postaw sie w jego sytuacji - gdyby on sie tak zachowal w stosunku
      do ciebie ziałabyś żywym ogniem ;)

      • marina111 Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 07.04.08, 13:27
        bardzo krytykujesz autorkę. Rozumiem ze twoj facet często się do
        ciebie nie odzywa 2 tyg i ty uwazasz ze to ok bo on moze bez ciebie
        żyć??
        • veroy Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 07.04.08, 15:30
          z tego, co pisze autorka postu wnioskuje, ze jej relacja z tym
          facetem (chlopcem?) byla w zalążku. Nie wiem jak autorka, ale
          niepodejrzewam faceta, zeby ja uwazal za swoja dziewczyne.
    • frying.pan Re: Jemu na mnie chyba nie zależy. Oceńcie. Smutn 07.04.08, 13:21
      Nie kumam. Spotykałaś sie z facetem od jakiegos czasu, a potem nie widzieliście
      się jakieś dwa tygodnie, a on przez te dwa tygodnie tylko raz postanowil zapytać
      co słychać? Chyba jakoś bardzo zainteresowany to on nie jest. Wszystko zależy
      jednak od sytuacji, kontekstu - może facet miał jakiś powód by się nie odzywac,
      a może tak robił zawsze i nigdy nie odzywaliscie sie do siebie codziennie? No
      cóż, wniosek jest jeden: postapiłas zbyt pochopnie. Zamiast od razu sie boczyć,
      trzeba było skorzystać z okazji i sprawę wyjasnić. Może lepiej byś na tym wyszła
      pisząc mu, że nie wiesz co masz myśleć o jego smsie po dwóch tygodniach
      milczenia, czy rzeczywiscie jest zaintereswany Twoim samopoczucie, czy pyta
      tylko "bo tak wypada". Brzmi to roszczeniowo, ale raczej zachęca do dyskusji.
      Tak czy inaczej facet ma plusa, bo odezwal sie do Ciebie jeszcze raz, choć dałaś
      mu wyrazny sygnal, zeby odpuścił.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja