merda
07.04.08, 18:17
Sytuacja jest nastepujaca:
Zbliza sie dzien urodzin mojego partnera.W zeszlym roku z tej okazji
zaprosilismy jego rodzicow oraz jego brata z zona.Tym razem, z
powodu klotni miedzy nami,sytuacja ulegla nieco zmianie.Nasze
stosunki ochlodzily sie do tego stopnia,ze nie utrzymujemy ze soba
zadnych kontaktow,choc mieszkamy w tym samym domu.
Na przelomie lutego i marca(nie znam dokladnej daty) zona brata
miala urodziny,jednak nikt nie zostal zaproszony.
Wczoraj zadzwonila mama chlopaka i zaproponowala impreze urodzinowa
u niej oferujac ,iz zaprosi tez brata z zona.
Sprytna kobitka,dobrze wie,ze chcemy uniknac ich towarzystwa, wiec
postanowila zalatwic to po swojemu.Rozumiem ja doskonale i nie mam
jej tego za zle,ale tez z drugiej strony nie mamy ochoty swietowac
urodzin w towrzystwie osob ,ktore niekoniecznie sa dla nas
wazne.Chcemy ograniczyc stosunki z nimi.Nie umiem i nie widze powodu
aby udawac,ze wszystko jest w porzadku.Mamy do nich zal i oni
rowniez za nami nie przepadaja,wiec po co sie meczyc?
Problem jest jeden,rodzicom mojego chlopaka nie podoba sie ten stan
rzeczy (a komu sie podoba?) i chca wymusic na nas,abysmy ich
zaprosili,wiedzac doskonale,ze zadna ze stron nie ma na to
ochoty.Ale w zwiazku z tym,iz to my organizujemy wieczor,na nas
spoczywa odpowiedzialnosc stosunkow miedzyrodzinnych.
Moje pytanie brzmi: jak byc nieugietym i jakich argumentow uzyc aby
moc swietowac z osobami ,ktora sa nam naprawde bliskie?
Dodam,iz my wczesniej zapraszalismy brata z zona,przy kazdej
okazji.Urodziny ,swieta itp, Oni nas nigdy nie zaprosili.
A moze nie mam racji i powinnam ich zaprosic?