qba291
08.04.08, 11:29
Spotykam się z pewną kobietą od 4 miesięcy, może coś z tego będzie, tylko, że
z jej strony zaczynają sie pytania o moją przeszłość (w tym związki) Z jednej
strony to niby moja sprawa, z drugiej jednak strony ona chyba ma prawo
wiedzieć, bo jak by nie było, przeszłość wiele mówi o człowieku. Problem w
tym, że nie mam się za bardzo czym chwalić. W takich typowych związkach to nie
byłem, a o "przelotnych" znajomościach nie wiem czy mówić, bo niby co miałbym
powiedzieć? "Nie wiem z iloma kobietami dokładnie spałem, na pewno było ich
znacznie więcej niż 100 z czego większość to jednorazowe przygody" Jak do tego
jeszcze by dodać trójkąty i kilka krótkich romansów z mężatkami to naprawdę
stawia mnie to w nieciekawym świetle. Do seksu mam dość luźne podejście i
prawdę mówiąc nie interesują mnie jej związki, było minęło, liczy się teraz,
ona chyba jednak widzi to inaczej. Powiedziała, ze była w 2 związkach, jak ja
wyskoczę ze swoją "grubo ponad setką" to nawet nie chce myśleć jak zareaguje.
Zależy mi na niej, jest inna niż wszystkie kobiety z jakimi do tej pory byłem,
chyba naprawdę po raz pierwszy tak porządnie się zakochałem. Jak mówiłem
wcześniej spotykamy sie od 4 miesięcy... i jeszcze z nią nie spałem :) Czuję,
ze tym razem będzie inaczej, zależy mi na niej jak na kobiecie a nie tylko na
jej ciele. Boje się tylko, ze jak powiem prawdę to pomyśli, ze będzie tylko
"kolejna panienka do zaliczenia" Z kolei nie chce jej okłamywać, bo skoro
traktuje ta znajomość poważnie to zależy mi na szczerości. Zresztą prędzej czy
później i tak mógłbym "wpaść" bo nie trudno jest natknąć się na jedną z moich
"byłych". Gdyby facet z którym sie spotykacie powiedział wam to co napisałem
co byście zrobiły? Zostawiły go? Przeszły nad tym do porządku dziennego? Co
powinienem zrobić?