wasze doswiadczenia z piłką nożną

10.04.08, 11:59
pytanie do kobiet ofkors
i nie chodzi tu o ew. lukanie Ligi MIstrzów czy kupowanie PS raz na kwartał
ale o kopanie samemu
tzn. ciekaw jestem czy znajdzie sie tu choc jedna babka która grywała?:)

poniewaz temat może zemrzeć szybko z braku odpowiadajacych to pytanie
do tych co nie kopały, dlaczego tego nie robiły?;)
nigdy sie nad tym nie zastanawiały, uwazaja piłke nozna za toporny sport dla
tepaków, uwazaja piłke nozna za zbyt trudną w sensie mozliwosci fizycznych kobiety

piszcie, byle w miare inteligentnie i na temat:)
    • funny_game Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 10.04.08, 12:04
      Pierwsza!
    • bertrada Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 10.04.08, 12:04
      Kiedyś w szkole na WF w grywałyśmy z koleżankami. Nawet było
      fajnie. ;DDD
    • zoofka Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 10.04.08, 12:16
      wychowywałam sie na podwórku głównie z chłopakami. Grywałam z nimi mecze -
      owszem! niestety głównie stawiali mnie na bramce - nawet jak miałam nogę w
      gipsie :) i to głównie dlatego, ze brakowało im piątego do druzyny :D
      w każdym razie miło wspominam
    • funny_game Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 10.04.08, 12:16
      Oj no dobra, no.

      Grywałam jak byłam mała, ale najczęściej spotykałam się z drwiną, bo:
      - kopałam z czuba,
      - nie umiałam się tak malowniczo przewracać po każdym oddanym strzale, co było -
      zdaniem kolegów - obowiązkowe.
      Więc częściej uprawiałam podwórkowy boks (nie mylić z botoksem), niż piłkę.
      Stałam też trochę na bramce (małoletnie męskie szowinistyczne świnie :D) i to mi
      nawet wychodziło, bo jeszcze cycków nie miałam i się nie zasłaniałam, jak piłka
      nadlatywała w moim kierunku.
      No.
      A później urosłam i zajęłam się takimi sportami jak całowanie, randki, picie
      pepsi i wagary :D

      P. S. W knajpach nawalam w piłkarzyki, na oślep!
    • doloresa Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 10.04.08, 12:22
      Piłka nożna była w moim życiu od zawsze :)
      Mam starszego brata i tatę kibica, więc innego wyjścia nie było ;)
      W nogę grywałam też odkąd pamiętam - nauczyłam się trochę dryblingu
      i byłam na podwórku etatowym wykonawcą karnych :D Mogę z dumą
      powiedzieć, że nie kopałam z czuba :P
      Teraz niestety już nie gram ze względów zdrowotnych, ale pozostałam
      zapalonym kibicem. Oglądam wszystko, co tylk otelewizja daje, a jak
      jest czas i kasa, to i na meczyk się wybiorę pooglądać chłopaków na
      żywo :)
      Generalnie KOCHAM ten sport!!! :DDD
    • angazetka Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 10.04.08, 18:39
      Nie grywałam, zbyt wysiłkowy sport jak dla mnie (mam wadę serca).
      Pooglądać niekiedy lubię, mecze Polaków przeżywam, orientuję się w
      wynikach ME i MŚ. A nabardziej lubię, jak grają hymny.;)
    • menk.a Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 10.04.08, 18:45
      Aktywnie nie. Z tego samego powodu, dla którego nie uprawiałam wielu innych
      sportów.;)
      • lupus76 Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 10.04.08, 20:36
        menk.a napisała:

        > Aktywnie nie. Z tego samego powodu, dla którego nie uprawiałam wielu innych
        > sportów.;)

        A dlaczego ich nie uprawiałeś? Zaprzęg orka i wio! ;D
        • menk.a Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 10.04.08, 21:07
          Bo musiałabym się spocić, a na pocenie są inne przyjemniejsze sposoby:P
          No i jak inaczej określić ... (robienie, ćwiczenie) sportu, hę?:PPP
    • kora20 Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 10.04.08, 18:56
      ja grałam w nogę jak miałam 10-11 lat
      grali zazwyczaj sami chłopcy, ale jak brakowało składu to dziewczyny
      tez mogły być, byle dobrze biegały
      zniechęciłam się dopiero jak dostałam futbolówką centralnie w twarz
    • avital84 Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 10.04.08, 19:16
      Ja grałam w nogę, ale w podstawówce. Zarówno z kolegami na podwórku jak i na
      lekcjach w-fu. Byłam świetnym strzelcem. ;) I ogólnie z wszystkich gier
      zespołowych noga mi szła najlepiej.
      Potem nie grałam, bo nie było z kim i nie było ku temu okazji.
      A zawodowym piłkarzem nie chciałam być. :)
    • uhu_an Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 10.04.08, 19:42
      Ja grywalam. Namawiano mnie nawet na chodzenie do klubu dla
      dziewczyn. ;) ja z mila chcecia, ale rodzice wtedy stwierdzili, ze
      przez pol miasta wozic mnie nie beda, wiec zostali mi koledzy i
      podworko.
      Dostalam poczatkowo malo chlubna ksywkę ;), ale jak to jakis czas
      temu znajomy powiedzial. wyrobilam sie.
      Generalnie bylam lewonozna, ale specjalnie nie robilo to dla mnie
      wrazenia, z ktorej nogi kopie.
      Na ogol gralam na skrzydle. nienawidzilam stac na bramce, czy w
      obronie.
      ostatnio nawet mialam ochote pokopac, ale nie ma z kim. ;) no i
      pewnie kondycha juz nie ta. ;)
    • hotally Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 10.04.08, 19:59

      W podstawówce trenowałam w klubie przez prawie 2 klasy, pozniej przestałam, bo
      strasznie nogi się od tego krzywią. Pozostał o Mi jeżdzenie za Kadrą i wkurzanie
      polowy stadionu :D
    • izabellaz1 Moje kopanie... 10.04.08, 20:27
      ...pewnego pięknego meczu na mokrej trawie zakończyło się naderwaniem mięśnia
      uda. Przerzuciłam się wtedy na kopanie w worek treningowy i kolegów na dobre:)

      Ps. Ale skutki tego naderwania odczuwam do dzisiaj przy wykonywaniu niektórych
      ćwiczeń;(
      • lupus76 Re: Moje kopanie... 10.04.08, 20:35
        izabellaz1 napisała:

        > ...pewnego pięknego meczu na mokrej trawie zakończyło się naderwaniem mięśnia
        > uda. Przerzuciłam się wtedy na kopanie w worek treningowy i kolegów na dobre:)
        >
        > Ps. Ale skutki tego naderwania odczuwam do dzisiaj przy wykonywaniu niektórych
        > ćwiczeń;(
        >
        Bo trzeba wiedzieć nie tylko kogo i gdzie kopnąć, ale także - jak :DDDD
        • funny_game Re: Moje kopanie... 10.04.08, 20:42
          lupus76 napisał:

          > Bo trzeba wiedzieć nie tylko kogo i gdzie kopnąć, ale także - jak :DDDD


          Nas, bohaterów, prądem???
          • izabellaz1 Re: Moje kopanie... 10.04.08, 20:50
            funny_game napisała:

            > Nas, bohaterów, prądem???

            Bo to niewdzięczny sierściuch jest!

            Ps. Z prundem to jakbykciała herbaty...ino prundu brak choć w Szczecinie nie
            mieszkam;P
            • funny_game Re: Moje kopanie... 10.04.08, 20:55
              Jak jesteś mocnokcąca to sobie zamów prund z dowozem ;)
              • lupus76 Re: Moje kopanie... 11.04.08, 08:44
                funny_game napisała:

                > Jak jesteś mocnokcąca to sobie zamów prund z dowozem ;)
                >
                Abo z nawozem :)
                • funny_game Re: Moje kopanie... 11.04.08, 09:17
                  Pycha :/
                  :D
                  • lupus76 Re: Moje kopanie... 11.04.08, 11:12
                    funny_game napisała:

                    > Pycha :/
                    > :D
                    >
                    Ale tylko o smaku truskawkowym :D
                    • funny_game Re: Moje kopanie... 11.04.08, 11:15
                      A zamiast ozdobnej parasoleczki: chrupiąca żabka albo norweska błękitna!
                      • lupus76 Re: Moje kopanie... 11.04.08, 11:20
                        funny_game napisała:

                        > A zamiast ozdobnej parasoleczki: chrupiąca żabka albo norweska błękitna!
                        >

                        Aga :D
                        • funny_game Re: Moje kopanie... 11.04.08, 11:22
                          Oł, pfuj :D

                          Mojej Mamie by się drink z norweską błękitną spodobał, bo skecz z martwą papugą
                          to jeden z Jej ulubionych :D
                          • lupus76 Re: Moje kopanie... 11.04.08, 11:37
                            funny_game napisała:

                            > Oł, pfuj :D
                            >
                            > Mojej Mamie by się drink z norweską błękitną spodobał, bo skecz z martwą papugą
                            > to jeden z Jej ulubionych :D
                            >

                            Ech, zycie zaczyna się i kończy na Monthym... :D
                            A drink może by i się podobał, ale mógłby się okazać nie do łyknięcia na trzeźwo :D
                            • funny_game Re: Moje kopanie... 11.04.08, 12:01
                              lupus76 napisał:


                              > Ech, zycie zaczyna się i kończy na Monthym... :D

                              Bo to wytrawni znawcy ludzkiej natury ;)

                              > A drink może by i się podobał, ale mógłby się okazać nie do łyknięcia na trzeźw
                              > o :D

                              Spoksik, najpierw Mamusię załatwię pangalaktycznym gardłogrzmoyem :D
                              • lupus76 Re: Moje kopanie... 11.04.08, 13:40
                                funny_game napisała:

                                > lupus76 napisał:
                                >
                                >
                                > > Ech, zycie zaczyna się i kończy na Monthym... :D
                                >
                                > Bo to wytrawni znawcy ludzkiej natury ;)

                                i nie tylko natury :D

                                >
                                > > A drink może by i się podobał, ale mógłby się okazać nie do łyknięcia na
                                > trzeźw
                                > > o :D
                                >
                                > Spoksik, najpierw Mamusię załatwię pangalaktycznym gardłogrzmoyem :D
                                >
                                >
                                Albo drinkiem, który mój kumpel ze względu na działanie ochrzcił dźwięczną nazwą
                                "rzutoglebę" :D
                                • funny_game Re: Moje kopanie... 11.04.08, 15:39
                                  lupus76 napisał:


                                  > > Bo to wytrawni znawcy ludzkiej natury ;)
                                  >
                                  > i nie tylko natury :D

                                  I nie tylko ludzkiej ;)


                                  > > Spoksik, najpierw Mamusię załatwię pangalaktycznym gardłogrzmoyem :D
                                  > >
                                  > >
                                  > Albo drinkiem, który mój kumpel ze względu na działanie ochrzcił dźwięczną nazw
                                  > ą
                                  > "rzutoglebę" :D

                                  Podejrzewam, że nie do przełknięcia. Dawaj przepisa!

                                  >
                                  >
            • lupus76 Re: Moje kopanie... 11.04.08, 08:50
              izabellaz1 napisała:

              > funny_game napisała:
              >
              > > Nas, bohaterów, prądem???
              >
              > Bo to niewdzięczny sierściuch jest!
              >
              Niezgrabny, to rozumiem. Ale niewdzięczny???

              > Ps. Z prundem to jakbykciała herbaty...ino prundu brak choć w Szczecinie nie
              > mieszkam;P
              >
              >
              No nie teraz - bo dziś jako kierowca muszę się potelepać, ale zaraz gdzieś tak o
              pół do drugiej w nocy - czemu nie? :D
              • izabellaz1 Re: Moje kopanie... 11.04.08, 09:29
                lupus76 napisał:

                > No nie teraz - bo dziś jako kierowca muszę się potelepać, ale zaraz gdzieś tak
                > o
                > pół do drugiej w nocy - czemu nie? :D

                A dlaczego akurat o pół do drugiej? :D
                • lupus76 Re: Moje kopanie... 11.04.08, 11:11
                  izabellaz1 napisała:

                  > lupus76 napisał:
                  >
                  > > No nie teraz - bo dziś jako kierowca muszę się potelepać, ale zaraz gdzie
                  > ś tak
                  > > o
                  > > pół do drugiej w nocy - czemu nie? :D
                  >
                  > A dlaczego akurat o pół do drugiej? :D
                  >
                  >
                  Bo o pół do drugiej kończę kopać piłkę, a trzeba jeszcze dojechać do domciu.
    • eluch_a Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 10.04.08, 20:40
      Tak. U mnie na osiedlu mieszkali sami chłopcy w moim wieku, a
      ponieważ jeszcze wówczas byłam istotą społeczną, chcąc spędzać czas
      z rówieśnikami, musiałam się dostosować do "męskich" rozrywek.
      • wielo-kropek Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 10.04.08, 21:03
        Tu dziewczyny graja w pilke nozna (maja swoje druzyny). Ja lubie
        popatrzec na takie latajace nastolatki. Wlasciwie to nie patrze
        jak graja (moze troszeczke), patrze glownie jak im biusty lataja
        goniac za pilka. Ladnie lataja. Dla niektorych mocno ladnie. I
        biegaja jakos tak....dorodnie bym powiedzial.
    • minasz Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 10.04.08, 21:03
      no własnie mlodosc kobiet mija sie na etapie podstawowki - to jakas porazka
      • funny_game Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 10.04.08, 21:17
        Z czym się mija?
    • demonii.larua Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 10.04.08, 21:10
      Lat siedem miałam jak pierwszy raz wpuściłam gola, od tej pory ambitnie grywałam
      na wszelkich pozycjach, kradnąc kolegom ochraniacze, co by mniej posiniaczona do
      domu przyłazić :)) Ale na bramce najlepiej się sprawdzałam, o :) I tak mam do
      dziś. Jeszcze dwa lata temu regularnie grywałam ku rozpaczy męża bo w bramkach
      obie z kumpela stałyśmy i co bardziej kulturalni panowie hamulce czasem mieli by
      porządni lutnąć :), teraz dużo rzadziej bo sie wnętrzności moje różne renowacji
      domagać zaczęły :) Ale piłkę kocham i nie przestanę, o :)
      • lupus76 Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 11.04.08, 08:48
        demonii.larua napisała:

        zcze dwa lata temu regularnie grywałam ku rozpaczy męża bo w bramkach
        > obie z kumpela stałyśmy i co bardziej kulturalni panowie hamulce czasem mieli b
        > y
        > porządni lutnąć :)

        Jak się chce porządnie lutnąć - celuje się w bramkarza. I nie ma szans, żeby
        trafić :D
        A tak w ogóle, to się puszcza szczura w róg i bramkarz odprowadza taką piłkę
        smutnym wzrokiem :D

        , teraz dużo rzadziej bo sie wnętrzności moje różne renowacji
        > domagać zaczęły :) Ale piłkę kocham i nie przestanę, o :)

        I słusznie, bo to fajny sport :D
    • justysialek Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 10.04.08, 21:15
      Grywałam z braćmi i tatą, z kolegami a w podstawówce i w liceum na w-fie ale to
      wszystko rzadko, bo ogólnie nie znoszę sportów zespołowych. O niebo wolę
      pływanie, bieganie, łażenie po górach, jazdę na rowerze, na łyżwach itd -
      przekraczanie własnych granic.
      Z kimś to mogę zagrać tylko w badmingtona ;-)))
    • a.part Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 10.04.08, 22:33
      u mnie w pracy jest drużyna dziewczyn grająca w piłkę nożną :D i stanowią one
      niezły ewenement zgłasza że grają również z facetami :)))
    • mnop2 Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 10.04.08, 22:37
      grałam raz w drużynie mieszanej. miałam kopnąć w piłkę, ustawioną
      przed bramką, bezpośrednio po gościu, który tylko markował kopnięcie
      (akcję ustaliliśmy wcześniej). on wziął rozbieg, przebiegł nad
      piłką, ja ruszylam, napięłam się skupiłam aż mi żyła wyszła i nie
      trafiłam nogą w piłkę!
      • uhu_an Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 10.04.08, 22:46
        Ja mialam niezla przygode , gdy stalam na bramce! Nienawidzilam
        stac. Nikt inny nie chcial to ustawiali mnie :) strasznie sie balam
        gdy pilka lotem blyskawicy sunela w moja strone.
        Niewazne, w pewnym momencie w trakcie meczu sytaucja stala sie
        napieta, akcja toczyla sie pod nasza bramka, ja spanikowana
        wykonywalam niemalze Dudek dance. nagle wykop, pilka, leci, leci, ja
        skupiona na trajetorii, scena niczym kapitan Houk, ja Bakabayashi
        i..i..i mam!!! oObronilam! Boże co za radosc, dzika euforia, udalo
        sie . szkoda tylko, ze ..koledzy jakos szczesliwi nie byli. Kumpel w
        pewnym momencie mowi do mnie: Anka i z czego sie cieszysz?
        a ja: no jak to z czego, obronilam!
        -"Patrz gdzie stoisz"!
        ja sie rozgladam o co kaman?
        -"za linią".
        I takim oto cudem padla bramka. ;)
        W sumie bylo jeszcze jedna smieszna sytuacja, ktora mi do tej pory
        juz dorosli faceci wypominaja, ale to moze innym razem. ;)
    • modliszka24 Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 11.04.08, 09:03
      W szkole podstawowej tak. Teraz nawet nie oglądam meczy
    • volta2 Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 11.04.08, 09:08
      lubię pooglądać futbol na światowym poziomie, ale sama nie uprawiam:)
      raz na w-f mi się zdarzyło pograć w żeńskiej drużynie, ale gry to
      tam tak naprawdę nie było

      ale duch w narodzie nie ginie, mam uczennicę, która trenuje właśnie
      piłkę nożną, jest w kadrze, chyba juniorek - więc ma nawet w tej
      dyscyplinie sukcesy
    • mini_kks Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 11.04.08, 09:09
      Jak byłam młoda to lubiłam kopać z kolegami. Teraz tylko kibicowanie.
    • lilith.b Re: wasze doswiadczenia z piłką nożną 11.04.08, 11:42
      Jakos nigdy mnie nie kręciło granie w nożną.
      Raz na wuefie były łączone zajęcia z chłopakami - graliśmy w nożną, strzeliłam im 3 gole i potem już nie chcieli ze mną grać, a i ja parcia nie miałam.

      Od przyszłego tygodnia mam zamiar grać towarzysko ze znajomymi w parku:)
    • izaa_aak Re: bardzo miłe :)) 11.04.08, 12:39
      Jeśli chodzi o samo kopanie-bardzo lubiłam!!:)Trudno powiedzieć ,że dalej lubię bo ostatni raz grałam parę ładnych lat temu.
      Od podstawówki uganiałam się za piłką,chciałam zostać nawet piłkarką! ;)(potem przeraziłam się tzn.ładne nogi mam,a nie chciałam by mi się zrobiły takie krzywe :D)
      Tak naprawdę to piłkę nożną ostatecznie wyparła siatkówka :)(aczkolwiek siatkarką też nie zostałam :(),trochę za późno już było i żałuję.
      Grałam oczywiście z chłopakami i pamiętam ,że strasznie ubolewałam nad tym ,iż żadna koleżanka nie da się namówić na kopanie.Natomiast na w-fie w gimnazjum i liceum często proponowałam żebyśmy pokopały i zdarzało się :].
      A jeśli chodzi o oglądnie czy też kupowanie gazet to akurat zostało do dziś,tak jak cała ogromna sympatia do tego sportu.No i na mecze ligowe drużyny z mojego miasta też chodzę!;).
      Największą pasją jest dziś dla mnie siatkówka ,ale piłka nożna depcze jej po piętach :).
    • funny_game Rozwalił mnie 11.04.08, 15:48
      ostatni Mleczko w "Polityce"

      www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=articleEdit&news_cat_id=1044&layout=16

      :D
Inne wątki na temat:
Pełna wersja