Sa smierdziele i smierdziele...

05.09.03, 14:49
Tak sie zastanawiam...
Jezeli ktos przy stole pusci smierdzacego baka to wszyscy powiedza, ze cham
i niewychowany i w ogole dno. Jak sie komus przypadkowo wypsnie, to chociaz
przeprosi i jest mu baaaardzo wstyd.
A jak ktos zapala przy stole (wsrod niepalacych) wstretnego smierdzacego
papierosa to jest OK... Niektorzy nawet nie uznaja za stosowne zapytac, czy
komus to nie przeszkadza, nie mowiac o przepraszaniu.
A ja nie wiem co gorsze, bo bak sie jakos w miare szybko rozchodzi i raczej
nikt nie probuje drugiego wypuscic za 5 minut, a papieroch sie pali ze 2
minuty (cygaro jeszcze dluzej i gorzej cuchnie), ohydny dym sie snuje
jeszcze jakas chwile, za 5 minut zapalaja nowego, a palaczowi smierdzi z ust
jak je otwiera, zeby cos powiedziec.

Porownanie z bakiem nie moje, ale uwazam, ze adekwatne.
Czy ktos mi te zagadke wyjasni?
Szczegolnie ostatnio mi to cholernie przeszkadza, bo w ciazy wyczuwam peta z
odleglosci kilkudziesieciu metrow...

Ehe, ehe...
Pozdrawiam,
Dorotka
--------
Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
    • fitit Re: Sa smierdziele i smierdziele... 05.09.03, 14:52
      Gratuluję towarzystwa w jakim się obracasz !
    • pajdeczka Re: Sa smierdziele i smierdziele... 05.09.03, 15:25
      Jesteśmy ofiarami współczesności. Współczesny człowiek MUSI pachnieć, najlepiej
      najdroższymi wodami. Niedopuszczalne są zapachy naturalne, czyli wszelkiej
      maści "bąki", pot itp. Niestety, jetem bardzo wrażliwa na zapachy, chociaż nie
      stać mnie na drogie wody, ale lubię, kiedy człowiek czymś ładnym pachnie. Tak
      samo wolę już wdychać zapach świeżo palonego papierosa przez parę minut (odór z
      ust i z popielniczki, tudzież z ciuchów, jest okropny) niż bąka rozchodzącego
      się z prędkością 15m/sek. Sama nie palę i jestem wrogiem palenia.
    • pajdeczka Do Fiuta 05.09.03, 15:27
      Przepraszam, a którędy pozbywasz się nadmiernej ilości gazów gromadzących się w
      jelitach podczas przyjęcia zakrapianego szampanem powodującym wzdęcia?
      • Gość: Kocisz Re: Do pajdy IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 05.09.03, 16:11
        pajdeczka napisała:

        > Przepraszam, a którędy pozbywasz się nadmiernej ilości gazów gromadzących się
        w
        >
        > jelitach podczas przyjęcia zakrapianego szampanem powodującym wzdęcia?

        Można sobie bęknąć sympatycznie w rękę, nie trzeba koniecznie walić bąką z
        popuszczaniem po nogach...Ale w pewnym wieku to już tylko takie gazy z tyłka
        się wydobywają...
        • soczewica Re: Do pajdy 05.09.03, 17:34
          Gość portalu: Kocisz napisał(a):

          > Można sobie bęknąć sympatycznie w rękę, nie trzeba koniecznie walić bąką z
          > popuszczaniem po nogach...Ale w pewnym wieku to już tylko takie gazy z tyłka
          > się wydobywają...

          utopista.
          spróbuj sobie pobyć wegetarianinem, mającym w dodatku słabość do cebuli, fasoli
          i soczewicy :-) i ciekawe czy wtedy będziesz sobie sympatycznie bekał w rękę
          (btw co to znaczy sympatycznie bekać w rękę? jak już bekać to maksymalnie
          głośno! wybekując po drodze alfabet albo hymn)

          zresztą nawet nie wegetarianinem. pojedz sobie takiego np kapuśniaczku czy
          bigosu, dopraw ziemniakami ze schabowym i zobaczymy, którędy gazy będą chciały
          ujść. idę o zakład że nie górą.
          *piard*

          soczewica obleśna
        • pajdeczka Re: Do pajdy 08.09.03, 10:57
          Gość portalu: Kocisz napisał(a):
          > Można sobie bęknąć sympatycznie w rękę, nie trzeba koniecznie walić bąką z
          > popuszczaniem po nogach...Ale w pewnym wieku to już tylko takie gazy z tyłka
          > się wydobywają...

          Dobrze, że to wiesz, przynajmniej cię nie zaskoczy ta przypadłość wieku
          starczego i wszyscy ze zrozumieniem przy stole się do ciebie uśmiechną.
          A gazy już tak mają, że wychodzą i górą i dołem. Ile ty masz lat, że ciągle się
          wszystkiemu dziwisz? I dlaczego wagarowałeś na lekcjach anatomii?
    • aguszak Re: Sa smierdziele i smierdziele... 05.09.03, 15:30
      Od samego wspomnienia nietolerancji palaczy dla niepalących krew mi się w
      żyłach gotuje... Nie trafia do nich nawet argument, że szkodzą nie tylko sobie,
      ale przede wszystkim niepalącym w ich towarzystwie...
      • pajdeczka Re: Sa smierdziele i smierdziele... 05.09.03, 15:35
        aguszak napisała:

        > Od samego wspomnienia nietolerancji palaczy dla niepalących krew mi się w
        > żyłach gotuje... Nie trafia do nich nawet argument, że szkodzą nie tylko
        sobie,
        >
        > ale przede wszystkim niepalącym w ich towarzystwie...
        >
        Ale w tym wątku chyba nie chodzi o tolerancję tylko o rodzaje zapachów, a może
        mnie się coś pomerdało..... A! Tutaj chodzi o tolerancję dla "określonych"
        zapachów. Nie zapominajmy , że są różne preferencje.
        • aguszak Re: Sa smierdziele i smierdziele... 05.09.03, 15:44
          Jeżeli chodzi o bączury, to wolę, żeby się komuś wymsknęło, niżby miały mu sie
          kichy skręcić. Sama nie raz byłam w takiej sytuacji, że nie wiedziałam co
          zrobić, bo brzuszek mnie straszni bolał, a nie mogłam akurat wyjść do toalety,
          albo tej toalety nigdzie nie było...
          • Gość: Kocisz Re: Sa smierdziele i smierdziele... IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 05.09.03, 16:13
            aguszak napisała:

            > Jeżeli chodzi o bączury, to wolę, żeby się komuś wymsknęło, niżby miały mu
            sie
            > kichy skręcić. Sama nie raz byłam w takiej sytuacji, że nie wiedziałam co
            > zrobić, bo brzuszek mnie straszni bolał, a nie mogłam akurat wyjść do
            toalety,
            > albo tej toalety nigdzie nie było...
            >

            i waliłaś bączula w towarzystwie?! daj spokój...jak mozna nie móc wyjś?! Byłaś
            zablokowana, związana????
            • aguszak Re: Sa smierdziele i smierdziele... 05.09.03, 16:21
              Kocisz! Ty się prosisz...
              • Gość: Kocisz Re: Sa smierdziele i smierdziele... IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 05.09.03, 16:23
                aguszak napisała:

                > Kocisz! Ty się prosisz...
                >
                :))))))))) już nie prosże już uciekam stąd....póki co oczywiście :)))
            • pajdeczka Kocisz 08.09.03, 11:07
              Gość portalu: Kocisz napisał(a):

              >
              > i waliłaś bączula w towarzystwie?! daj spokój...jak mozna nie móc wyjś?!
              Byłaś > zablokowana, związana????

              Walnij se raz a zdrowo, bo jak się ciebie czyta ,ma się wrażenie, że
              wstrzymujesz cały czas gazy a to niezdrowo (na umysł także).
          • Gość: toni Re: Sa smierdziele i smierdziele... IP: *.tvgawex.pl 05.09.03, 22:44
            aguszak napisała:

            > Jeżeli chodzi o bączury, to wolę, żeby się komuś wymsknęło, niżby miały mu
            sie
            > kichy skręcić. Sama nie raz byłam w takiej sytuacji, że nie wiedziałam co
            > zrobić, bo brzuszek mnie straszni bolał, a nie mogłam akurat wyjść do
            toalety,
            > albo tej toalety nigdzie nie było...
            >
            ....lepiej zeby trzem smierdzialo, niz jednego rozerwalo.pozdr! 8)
        • dorotka1970 Re: Sa smierdziele i smierdziele... 05.09.03, 18:55
          pajdeczka napisała:

          > Ale w tym wątku chyba nie chodzi o tolerancję tylko o rodzaje zapachów, a
          może
          > mnie się coś pomerdało..... A! Tutaj chodzi o tolerancję dla "określonych"
          > zapachów. Nie zapominajmy , że są różne preferencje.

          Moze nie calkiem zrozumiale moje intencje byly, wiec wyjasniam. Nie chodzi
          tylko o zapachy (chociaz dla mnie fajki i palacz smierdza nie mniej od
          pogrochowego baka), ale tez o to, ze palacze sobie wyobrazaja, ze to nikomu
          nie powinno przeszkadzac.
          Ja juz nawet nie wspominam o tym, ze od zabaczenia w pomieszczeniu nikt nie
          umrze, a od petow co poniektorym sie przytrafi...

          --------
          Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
      • aenne palacze 05.09.03, 17:08
        a mnie sie gotuje od nagonki na palaczy
        papieros be ziolo cacy?
        • kurczak1976 Re: palacze 05.09.03, 17:17
          Mozesz sobie palic nawet i 100 papierosow dziennie ale generalnie chodzi o to,
          zeby cmic w miejscach gdzie nie przeszkadza to osoba niepalacym. Bo niby
          dlaczego takie osoby maja wciagac w siebie smierdzacy dym i potem jeszcze czuc
          to paskudztwo caly dzien na ubraniu i we wlosach?

          Wlasnie takie rzeczy mnie najbardziej wkurzaja jak palacze ostentacyjnie
          pokazuja na przystanku, ze maja wszystkich w d... tak jakby nie mozna bylo
          odejsc te kilka metrow i problem z glowy.
    • Gość: Dosia Re: Sa smierdziele i smierdziele... IP: 195.217.253.* 05.09.03, 16:55
      Dorotko. masz racje w 100%

      Palaczy powinno sie wystrzelic w kosmos - smierdzi od nich niemozebnie. Tylko
      dlaczego oni nie sa w stanie tego zrozumiec?
      • Gość: DR Re: Sa smierdziele i smierdziele... IP: *.acn.pl 05.09.03, 17:14
        Wiec moze zrobmy tak: Ktos nam z papierochem, a my mu wtedy baka?!
        Niech wie. Jak to jest. Co Wy na to?
        Wrog palaczy.
      • dorotka1970 Re: Sa smierdziele i smierdziele... 05.09.03, 19:03
        Gość portalu: Dosia napisał(a):

        > Palaczy powinno sie wystrzelic w kosmos - smierdzi od nich niemozebnie.

        No, az taka radyklana to ja nie jestem - tym bardziej, ze musialabym sie
        pozbyc calkiem sporego grona osob, ktore lubie. W tym mojej mamy,
        ktora "probuje" rzucic od pol roku :-). Sama kiedys palilam, ale nigdy nie
        zapalilam w towarzystwie osoby niepalacej, jezeli wyraznie nie stwierdzila, ze
        jej to NIE PRZESZKADZA. A wtedy nawet nie zdawalam sobie sprawy, jak to
        okropnie smierdzi!

        A watek powstal, bo ostatnio zaprosili nas na kolacje Amerykanie (!) i caly
        czas jarali jak smoki. Dobrze chociaz, ze zaplacili za zmarnowane jedzenie...
        A nastepnie odwiedzila nas tesciowa, ktorej ani ja ani jej wnuk u mnie w
        brzuchu nie przeszkadzalismy w jaraniu jednego za drugim...

        --------
        Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
      • Gość: renia Re: Sa smierdziele i smierdziele... IP: *.ath.spark.net.gr 05.09.03, 19:40
        Gość portalu: Dosia napisał(a):


        >
        > Palaczy powinno sie wystrzelic w kosmos

        A w zamian wstrzeliwac mózg z kosmosu takim wariatkom jak Ty, mila Dosiu.

        • Gość: Kocisz Palacze to są śmierdziele dopiero...... IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 06.09.03, 12:54
          Gość portalu: renia napisał(a):

          > Gość portalu: Dosia napisał(a):
          >
          >
          > >
          > > Palaczy powinno sie wystrzelic w kosmos
          >
          > A w zamian wstrzeliwac mózg z kosmosu takim wariatkom jak Ty, mila Dosiu.

          co reniu Tobie zapach fajek bardzo leży jak widzę....no cóż zamiast grzechotki
          w głowie, masz sam dym, aż Ci uszami idzie...idź do laryngologa....
        • Gość: Dosia Re: Sa smierdziele i smierdziele... IP: 195.217.253.* 08.09.03, 10:54
          Gość portalu: renia napisał(a):

          > Gość portalu: Dosia napisał(a):
          >
          >
          > >
          > > Palaczy powinno sie wystrzelic w kosmos
          >
          > A w zamian wstrzeliwac mózg z kosmosu takim wariatkom jak Ty, mila Dosiu.
          >


          Reniu. Po Twoich postach w innych watkach, zauwazylam, bez obrazy, iz jestes
          osoba o malym charakterku, nie posiadajaca wlasnego zdania. Czyzbys tolerowala
          fajki tylko dlatego, ze w Twojej zafajdanej miesinie wszyscy jaraja, a Ty sie
          boisz wychylic?
      • Gość: Tom Re: Sa smierdziele i smierdziele... IP: *.acn.waw.pl 05.09.03, 21:13
        Gość portalu: Dosia napisał(a):

        > Dorotko. masz racje w 100%
        >
        > Palaczy powinno sie wystrzelic w kosmos - smierdzi od nich niemozebnie. Tylko
        > dlaczego oni nie sa w stanie tego zrozumiec?

        Pewnie, pewnie... W kosmos, a moze na Madagaskar? A moze na Madagaskar to juz
        bylo? No to zostaje ten kosmos. Nie zebym byla nietolerancyjna, ale czemu ma
        taki jeden z drugim smierdziec? Moze jednak najpierw, przed tym kosmosem, obic
        im ryje? Hmmm, a moze jakies miejsca wybudowac, takie specjalne dla palaczy?
        Tak zgrupowac ich wszystkich w jednym miejscu zanim ich sie w ten kosmos
        wystrzeli? Skoro juz wszyscy beda pod reka czesc mozna eksterminowac, ta mniej
        uzyteczna, chorowita i leciwa (wszak koszty wystrzelenia w kosmos sa wysokie).
        Plan niezly mam, prawda? Przeciez to ja mam racje - wszak oni smierdza! Bog mi
        dopomoze w realizacji moich planow. Nie zebym jakas nietolerancyjna byla ale
        tak, dla porzadku. Porzadek musi byc! Szczesc Boze wszystkim katolikow
    • Gość: piega Re: Sa smierdziele i smierdziele... IP: 213.25.195.* 05.09.03, 17:28
      eee tam, papierochy i bąk to jeszcze niec, bo to jakos sie da rozpędzić, ale
      najgorszy jest smrod nie umytych spoceńcow. Walące trawniki spod skrzydeł,
      koszmar i odruch wymiotny :((((((
      • Gość: renia Re: Sa smierdziele i smierdziele... IP: *.ath.spark.net.gr 05.09.03, 19:44
        Gość portalu: piega napisał(a):

        > eee tam, papierochy i bąk to jeszcze niec, bo to jakos sie da rozpędzić, ale
        > najgorszy jest smrod nie umytych spoceńcow. Walące trawniki spod skrzydeł,
        > koszmar i odruch wymiotny :((((((

        Sprobuj moze na zlagodzenie efektu spoconych pach wspolbraci, powachac
        aromatyczne spaliny ze sterego silnika diesla przy gazowaniu. Po prostu odlot,
        pachy, fajki i baki razem wziete nie maja szans ;))))
        • Gość: piega Re: Sa smierdziele i smierdziele... IP: 80.51.246.* 07.09.03, 09:32
          Gość portalu: renia napisał(a):

          > Gość portalu: piega napisał(a):
          >
          > > eee tam, papierochy i bąk to jeszcze niec, bo to jakos sie da rozpędzić, a
          > le
          > > najgorszy jest smrod nie umytych spoceńcow. Walące trawniki spod skrzydeł,
          >
          > > koszmar i odruch wymiotny :((((((
          >
          > Sprobuj moze na zlagodzenie efektu spoconych pach wspolbraci, powachac
          > aromatyczne spaliny ze sterego silnika diesla przy gazowaniu. Po prostu
          odlot,
          > pachy, fajki i baki razem wziete nie maja szans ;))))

          Ja po pachach wspolbraci, aromat starego diesla traktuje jako oczyszczajaca
          inhalacje! :)))))
    • mamalgosia Re: Sa smierdziele i smierdziele... 06.09.03, 11:45
      Jestem na konferencji. Każdy chce, by skończyła się ona jak najprędzej, każdy
      się rzekomo śpieszy. Wtedy zgłaszają się palacze i proponują przerwę na
      papieroska. Przerwa ma być 5 minutowa, ale robi się 15 minutowa, a przez
      kolejne 10 minut jeszcze się schodzą ci, którzy muszą iść do WC, bo przedtem
      nie zdążyli, bo palili.
      • Gość: renia Re: Sa smierdziele i smierdziele... IP: *.ath.spark.net.gr 06.09.03, 12:05
        mamalgosia napisała:

        > Jestem na konferencji. Każdy chce, by skończyła się ona jak najprędzej,
        każdy
        > się rzekomo śpieszy. Wtedy zgłaszają się palacze i proponują przerwę na
        > papieroska. Przerwa ma być 5 minutowa, ale robi się 15 minutowa, a przez
        > kolejne 10 minut jeszcze się schodzą ci, którzy muszą iść do WC, bo przedtem
        > nie zdążyli, bo palili.


        A ja nie wierze, ze przerwy nie przedluzali rowniez niepalacy uzytkownicy
        telefonow komorkowych i plotkujace niepalace kolezanki, kotre musialy omowic
        krawat i skarperki szefa. Z tego powodu na pewno tez nie zdazyly do toalety i
        generalnie przerwa przedluzyla sie z winy niesubordynacji a nie z powodu
        palenia. Jestem o tym przekonana. Czytajac ten watek ma wrazenie, ze
        jestescie bardzo niesprawiedliwi i nietolerancyjni. wszystkie nieszczescia
        tego swiata to wina palaczy, palacze to smierdziele, palaczy wyslac w kosmos,
        ludzie zastanowcie sie. Przeciez i tak w zasadzie we wszystkich miejscach
        publicznych nie wolno palic, a ostatecznie palacz tez czlowiek. Jesden sie
        madmiernie poci, drugi klnie jak szewc, trzeci zmienia w czasie przerwy
        wszystkie mozliwe stacje radiowe w pokoju nauczycielskim robiac sieczke z
        mozgu sobie i doprowadzajac do szalu wspoluzytkownikow pokoju, piaty i
        dwudziesty pali papierosa. Moze by tak odrobina tolerancji? Szesc miliardow
        ludzi zyje na tej ziemi, trzeba sie jakos wzajemnie znosic. Nie jestem
        zwolenniczka terroryzowania dymem z mojego papierosa oob, ktore nie pala,
        dlatego staram sie wychodzic, zeby nikomu nie dymic, nawet we wlasnym domu nie
        pale, tylko na balkonie, ok, Ale ostatecznie, jesli ktos z przypadku czy
        koniecznosci, a moze nawet mojej zwyklej nieuwagi, poczuje w nozdrzach dym z
        mojego papierosa , to moze jeszcze do jasnej cholery korona mu z glowy nie
        spadnie. Ostateznie mozna powiedziec, ze nie zyczysz sobie by palono w Twojej
        obecnosci, zwrocic palacemu uwage, ale na litosc boska nie zwalajcie calego
        zla tego swiata na palaczy.
        • kurczak1976 Re: Sa smierdziele i smierdziele... 06.09.03, 12:15
          Nie jestem
          > zwolenniczka terroryzowania dymem z mojego papierosa oob, ktore nie pala,
          > dlatego staram sie wychodzic, zeby nikomu nie dymic, nawet we wlasnym domu
          nie
          > pale, tylko na balkonie, ok,



          Droga Reniu niestety nie wszyscy palacze sa takimi ludzmi jak ty i mysle ze
          cala ta dyskusja dotyczy papierosnikow innego gatunku.
          Tych ktorzy uwazaja, ze jesli komus przeszkadza dym to znaczy, ze jest
          histerykiem albo niezrownowazonym milosnikiem zdrowia itp.
          Niestety wielu takich mozna spotkac zwlaszcza na polskich ulicach.
          • Gość: Kocisz Re: Sa smierdziele i smierdziele... IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 06.09.03, 13:04
            kurczak1976 napisała:

            > Nie jestem
            > > zwolenniczka terroryzowania dymem z mojego papierosa oob, ktore nie pala,
            > > dlatego staram sie wychodzic, zeby nikomu nie dymic, nawet we wlasnym domu
            >
            > nie
            > > pale, tylko na balkonie, ok,
            >
            >
            >
            > Droga Reniu niestety nie wszyscy palacze sa takimi ludzmi jak ty i mysle ze
            > cala ta dyskusja dotyczy papierosnikow innego gatunku.
            > Tych ktorzy uwazaja, ze jesli komus przeszkadza dym to znaczy, ze jest
            > histerykiem albo niezrownowazonym milosnikiem zdrowia itp.
            > Niestety wielu takich mozna spotkac zwlaszcza na polskich ulicach.

            Brawo!!! Jeśli ten niewinny dymek składał się li tylko z pary wodnej to oki,
            palce sobie, ale jeśli jest w nim więcej syfu niż w samych papierochach...to
            sorry. Pal sobie w domu, truj siebie, swoich starych jak jeszcze żyją, dzieci,
            znajomych itd. Ale na ulicy, przystanku, biurze powstrzymaj się i nie zabijaj
            dymem innych!!!!
            • kurczak1976 Re: Sa smierdziele i smierdziele... 06.09.03, 13:46
              >
              > Brawo!!! Jeśli ten niewinny dymek składał się li tylko z pary wodnej to oki,
              > palce sobie, ale jeśli jest w nim więcej syfu niż w samych papierochach...to
              > sorry. Pal sobie w domu, truj siebie, swoich starych jak jeszcze żyją,
              dzieci,
              > znajomych itd. Ale na ulicy, przystanku, biurze powstrzymaj się i nie
              zabijaj
              > dymem innych!!!!


              Wez sobie Kocisz przeczytaj jeszcze raz posty bo mam wrazenie ze cos omylkowo
              wciagnales. Tutaj odbywa sie wlasnie lincz na takich osobach podtruwajacych
              cie na przystanku.
              A komentarz Reni akurat mi sie podoba bo ona przynajmniej stara sie nie
              zatruwac zycia innym i nie kopci nikomu pod nosem!

              Jesli miales cos innego na mysli to sorrki ale w takim raze prosze o
              wyjasnienie
              Kurczak
        • mamalgosia Re: Sa smierdziele i smierdziele... 06.09.03, 12:54
          Przyznaję, ze jestem nietolerancyjna w stosunku do palaczy palących w mojej
          obecności.
        • Gość: Dosia Re: Sa smierdziele i smierdziele... IP: 195.217.253.* 08.09.03, 11:02
          Gość portalu: renia napisał(a):

          > Moze by tak odrobina tolerancji? Szesc miliardow
          > ludzi zyje na tej ziemi, trzeba sie jakos wzajemnie znosic.

          No tak. Nie ma to jak sypnac argumentami-usprawiedliwiaczami dla swego nalogu,
          ktory truje innych.


          Nie jestem
          > zwolenniczka terroryzowania dymem z mojego papierosa oob, ktore nie pala,
          > dlatego staram sie wychodzic, zeby nikomu nie dymic, nawet we wlasnym domu
          nie
          > pale, tylko na balkonie,


          A wiec wreszcie sie wyjasnilo, kto tu lubi sobie popalic.


          ok, Ale ostatecznie, jesli ktos z przypadku czy
          > koniecznosci, a moze nawet mojej zwyklej nieuwagi, poczuje w nozdrzach dym z
          > mojego papierosa , to moze jeszcze do jasnej cholery korona mu z glowy nie
          > spadnie.


          Z kultura widze tez jestes na bakier. COdzinnie stoje na przystanku tramwajowym
          podczas gdy jakis SMIERDZIEL JAK TY dmucha mi w nos dymem ze smierdzacego,
          obrzydliwego kiepa. A ja mam siedziec cicho, bo jak mowisz korona mi z glowy
          nie spadnie?

          Wracaj na swoja wioche reniu!


          Ostateznie mozna powiedziec, ze nie zyczysz sobie by palono w Twojej
          > obecnosci, zwrocic palacemu uwage, ale na litosc boska nie zwalajcie calego
          > zla tego swiata na palaczy.


          A nie przyszlo Ci do glowy, ze zanim zaczniesz smierdziec i truc wszystkich na
          okolo to TY powinnas zapytac, czy nikomu to nie przeszkadza?
          • Gość: renia Re: Sa smierdziele i smierdziele... IP: *.athens.access.acn.gr 08.09.03, 12:27
            Gość portalu: Dosia napisał(a):

            > A nie przyszlo Ci do glowy, ze zanim zaczniesz smierdziec i truc wszystkich
            na
            > okolo to TY powinnas zapytac, czy nikomu to nie przeszkadza?


            Wyobrazasz, sobie, ze mi przyszlo? Nawet we wlasnym domu, gdy mam niepalacych
            gosci, nigdy przy nich nie pale jesli nie zapytam ich wczesniej o zgode.
            Zreszta zazwyczaj pale wylacznie na balkonie. I nie wyobrazam sobie byc w
            obecnosci innych osob i nie zapytac ich czy nie przeszkadza im zebym wsrod
            nich zapalila. Nigdy tez nie pale na ulicy. I w ogole nie wiem co taka
            agresywna jestes wobec mnie.
            • Gość: Dosia Re: Sa smierdziele i smierdziele... IP: 195.217.253.* 08.09.03, 13:35
              Gość portalu: renia napisał(a):

              > >
              > Wyobrazasz, sobie, ze mi przyszlo? Nawet we wlasnym domu, gdy mam niepalacych
              > gosci, nigdy przy nich nie pale jesli nie zapytam ich wczesniej o zgode.
              > Zreszta zazwyczaj pale wylacznie na balkonie. I nie wyobrazam sobie byc w
              > obecnosci innych osob i nie zapytac ich czy nie przeszkadza im zebym wsrod
              > nich zapalila. Nigdy tez nie pale na ulicy. I w ogole nie wiem co taka
              > agresywna jestes wobec mnie.

              Jestem agresywna, bo tylko taki sposob pozwala na dotarcie do zakutych lbow
              palaczy. Typowe rozumowanie palacza - przeciez stoje sobie na balkoniku, albo
              na przystanku na swiezym powietrzu - to przeciez nikomu krzywdy nie robie, a
              jak troszke posmrodze to przeciez IM korony z glow nie pospadaja. Gowno prawda.
              Moze sobie wreszcie wbijecie do glowy, ze to komus przeszkadza, ze smierdzicie
              i to Wy macie sie grzecznie pytac, czy Wam wolno.

              A czy nie przyszlo Ci do glowy, ze jak siedzisz na tym swoim balkonie, to ten
              dym z Twojego papierosa wpada komus niepalacemu do mieszkania, albo leci na
              ulice? Ale co ja mowie - przeciez korona mi z glowy nie spadnie jak bedziesz mi
              wdmuchiwac dym przez okno, do mojego mieszkania, bo TY stoisz sobie na
              balkonie, zeby przypadkiem twoje mieszkanko nie zasmierdlo.

              Czy kiedykolwiek zastanawialas sie CO SIE DZIEJE Z TYM DYMEM PRODUKOWANYM PRZEZ
              MILIONY PALACZY CODZIENNIE? Gdzie on "wyparowuje", gdzie sie gromadzi?

              Ciesze sie, ze nalezysz do tzw. dobrze wychowanych palaczy. Ale jakos nie
              wierze, ze nie palisz w knajpie i na dworze, ze nie palisz w pracy.

              I mysle, ze tylko atmosfera przesladowania i agresji pozwoli przepedzic was-
              smierdzieli do podziemi.
            • Gość: Dosia Re: Sa smierdziele i smierdziele... IP: 195.217.253.* 08.09.03, 13:42
              Gość portalu: renia napisał(a):

              >
              > Wyobrazasz, sobie, ze mi przyszlo? Nawet we wlasnym domu, gdy mam niepalacych
              > gosci, nigdy przy nich nie pale jesli nie zapytam ich wczesniej o zgode.
              > Zreszta zazwyczaj pale wylacznie na balkonie. I nie wyobrazam sobie byc w
              > obecnosci innych osob i nie zapytac ich czy nie przeszkadza im zebym wsrod
              > nich zapalila. Nigdy tez nie pale na ulicy. I w ogole nie wiem co taka
              > agresywna jestes wobec mnie.

              A tak na marginesie. Wyobrazam sobie taka scene.

              Renia: Dosiu, czy nie bedzie Ci przeszkadzalo, jak przy Tobie zapale (pytanie,
              wiadomo, z gatunku bezsensownych bo przeciez wiadomo, ze niepalacej Dosi bedzie
              przeszkadzalo i trulo - Einsteinem nie trzeba byc, zeby to wydedukowac).
              Niemniej jednak uprzejma i kulturalna Renia zapytala - sumienie czyste.

              Dosia: Alez oczywiscie Reniu, pal sobie, mnie to nie przeszkadza.

              lub

              Dosia: chyba sobie zartujesz Reniu, nic mnie nie obchodzi to, ze ja ja jestem
              gosciem w Twoim domu i jak sobie nie zycze fajek to nie powinnam przychodzic w
              ogole. Nie zycze sobie, zebys jarala przy mnie te szlugi, bo mi sie rzygac
              chce. Jak sobie chcesz zajarac to rusz dupe i wyjdz na balkon SWOJEGO
              mieszkania.

              Pytanie za 100 pkt: jakiej odpowiedzi na pytanie Reni udzieli Dosia?

              Podpowiedz. Pare razy zdarzylo mi sie uslyszec "nie macie nic przeciwko, ze
              sobie zapale". Za kazdym razem kulturalnie odpowiadalam "oczywiscie, ze nie".

              Pomysl o tym Reniu.
              • Gość: renia Re: Sa smierdziele i smierdziele... IP: *.athens.access.acn.gr 08.09.03, 13:51
                Gość portalu: Dosia napisał(a):

                > Pomysl o tym Reniu.

                OK Dosiu, skonczmy juz. Nie palilam cztery miesiace. Badzo zaluje, ze znowu
                zaczelam. Poztaram sie rzucic jak najpredzej, moze w ogole od dzisiaj juz nie
                bede palic, bo jeszcze dzis nie palilam, wiec moze uz nie zrobie tego wiecej,
                wierz mi, naprawde nienawidze tego swinstwa. Wciaga jednak gorzej niz
                forumowanie. Chcialabym miec jeszce dziecko, zdaje sobie sprawe, ze musze
                przestac palic definitywnie. Postaram sie. Jesli mozesz, to prosze, nie rzucaj
                sie juz jak wesz po kołnierzu. MASZ RACJE. PRZEPRASZAM ZA WSZYSTKO ("wszystko"
                chcialabym napisac capsem z pogrubieniem a,e chyba nie ma takiej mozliwosci,
                albo ja nie potrafie znalezc). SZCZERZE.
                • Gość: Dosia Re: Sa smierdziele i smierdziele... IP: 195.217.253.* 08.09.03, 15:27
                  Gość portalu: renia napisał(a):

                  > Gość portalu: Dosia napisał(a):
                  >
                  > > Pomysl o tym Reniu.
                  >
                  > OK Dosiu, skonczmy juz. Nie palilam cztery miesiace. Badzo zaluje, ze znowu
                  > zaczelam. Poztaram sie rzucic jak najpredzej, moze w ogole od dzisiaj juz nie
                  > bede palic, bo jeszcze dzis nie palilam, wiec moze uz nie zrobie tego wiecej,
                  > wierz mi, naprawde nienawidze tego swinstwa. Wciaga jednak gorzej niz
                  > forumowanie. Chcialabym miec jeszce dziecko, zdaje sobie sprawe, ze musze
                  > przestac palic definitywnie. Postaram sie. Jesli mozesz, to prosze, nie
                  rzucaj
                  > sie juz jak wesz po kołnierzu. MASZ RACJE. PRZEPRASZAM ZA WSZYSTKO
                  ("wszystko"
                  > chcialabym napisac capsem z pogrubieniem a,e chyba nie ma takiej mozliwosci,
                  > albo ja nie potrafie znalezc). SZCZERZE.


                  Ciesze sie, ze choc troszke rozumiesz moj punkt widzenia. Ciesze sie jeszcze
                  bardziej, ze rzucasz palenie. I trzymam za Ciebie kciuki.
    • beatach1 Re: Sa smierdziele i smierdziele... 06.09.03, 13:01
      Witaj Dorotko ;)

      Masz absolutna racje. To czlowiek sam wyznaczyl sobie granice, co wolno, a co
      nie.
      Taki bak to przeciez normalna, nawet naturalna sprawa. A wstretny papieros to
      juz uzywka, ktora takze wymyslili ludzie.
      Tak samo smiac mi sie chce, ze jak male dziecko pusci baka, czy sobie byrknie
      wszyscy sie ciesza. A jak troche podrosnie, to jest za to karcone i zwraca mu
      sie uwage, iz tak nie wypada.
      Ostatnio dyskutowalam z jedna kobieta (na czacie), wielka milosniczka psow. Iz
      bardzo nie lubie kiedy pies robi kupe gdzie popadnie. Ona oburzona. Bo pewnie
      nie lubie zwierzat, jestem wrogiem psow i inne takie teksty. Ale mnie po prostu
      ten widok przeszkadza. Zaczela mnie pytac czy ja sie nie zalatwiam, moj synek
      itd. Na to jej odpowiedzialam, iz ani ja , ani moje dziecko nie wychodze przed
      dom i nie sram pod plotem. Zapytalam ja tez, jaka by byla jej reakcje widzac
      sasiada srajacego pod potem??? To psom mozna, a czlowiekowi nie??? To przeciez
      to samo...
      Nie wiedziala co odpowiedziec. Probowala sie wykaraskac na wszelkie sposoby.
      Ale w jej oczach zostalam wrogiem dla psow.
      No trudno, ale mysle, ze to zalezy od wlasciciela, gdzie jego pupil sie
      zalatwia. A owa kobieta nie zwraca uwagi gdzie jej ukochany piesek sie zalatwia.

      Pozdrawiam serdecznie
      BeataCh1
      Moderator "karmienie piersia" eDziecko
      • rose2 Re: Sa smierdziele i smierdziele... 08.09.03, 12:47
        Szczerze wspolczuje osobom wciaz uzaleznionym od nikotyny, wiem cos o tym bo
        sama palilam. Ale nigdy nie zdarzylo mi sie zapalic w knajpie po jedzeniu, czy
        kiedykolwiek przy stole, to jest ze tak powiem nie kwestia nalogu tylko braku
        wychowania.
        I na marginesie powiem, ze wlasnie tak robi wiekszosc austriakow jakich znam,
        jak rowniez szwajcarow i niemcow. I zawsze zwracam im uwage, a oni zawsze
        grzecznie przepraszaja, niestety zadnych wnioskow z tago wyciagnac nie potrafia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja