eluch_a
11.04.08, 16:09
Muszę to gdzieś powiedzieć! Nie mówię o starszych paniach ani o
babciach, ale o wrednych starych babach, których jedyną postawą
życiową jest postawa roszczeniowa.
Przywykłam już, że jestem za młoda, żeby siedzieć z tramwaju,
naprawdę, już się nie bulwersuję. Mam w tej chwili drobną kontuzję
nogi i w zasadzie nie powinnam stać, ale co tam... noga zagipsowana
nie jest, a nie będę każdemu z osobna tłumaczyła, że powinnam
usiąść. Ale dziś ta baba przeszła ludzkie pojęcie...
Opiekuję się właśnie 6-letnim dzieckiem mojej kuzynki. Zadzwoniła do
mnie pani z zerówki, że mała bardzo źle się czuję i żebym
przyjechała najszybciej jak mogę. Mała faktyczne ma gorączkę,
wymiotuje... Zabrałam, wsiadam do tramwaju, mała ledwo stoi na
nogach. Podchodzę do babki, około sześćdziesiątki, nie jakaś bardzo
sędziwa i grzecznie pytam, czy ustąpiłaby może miejsca dziecku, bo
mała jest chora, leci przez ręce, a ja jadę aż sześć przystanków. I
co? I usłyszałam gadkę, że jak sobie nie radzę z dzieckiem, to może
trzeba było nie decydować się na dziecko w moim wieku (!) i że ona
nie wstanie, bo ona ma sześćdziesiąt trzy lata i jedzie dwa
przystanki jeszcze, a ja jestem młoda to sobie poradzę. Wyobrażacie
sobie! Wstał na szczęście jakiś dziadek i powiedział, że on za
chwilę wysiada, więc mogę małą posadzić na jego miejcu.
Co za bezczelne babsko normalnie! Grzecznie ją zapytałam to mogła
chociaż grzecznie odmówić, a nie tak ad personam zaraz.