związek z dużo starszym

21.04.08, 11:59
Mam 23 lata i od roku spotykam się z facetem, który ma 52. Jest nam
cudownie! On jest po rozwodzie, ale nie przeszkadza mi to, jest
dojrzałym i odpowiedzialnym mężczyzną i bardzo się kochamy. Mam
tylko problem z moimi rodzicami, oni nie akceptują naszego związku i
nie wiem jak ich przekonać, że my naprawdę jesteśmy szczęsliwi!
Chciałabym przyprowadzić go do domu na obiad, nie wiem jak to
zrobić, jak przekonać do niego moich rodziców..
    • avital84 Re: związek z dużo starszym 21.04.08, 12:02
      Szczerze to rodziców i tak nie przekonasz.
      Ale moim zdaniem nie patrz na ludzi tylko
      ciesz się tym co jest tu i teraz.
      • kolorowa_diablica Re: związek z dużo starszym 21.04.08, 12:10
        Avi, jak tam Wawa?
        • avital84 Re: związek z dużo starszym 21.04.08, 12:14
          Było bardzo fajnie. Niestety Twoją propozycję odczytałam dopiero po powrocie.
          Przede wszystkim macie świetnych wykładowców na UW. Po prostu przeżyłam
          niesłychane doświadczenie intelektualne słuchając dziekana wydziału zarządzania.
          W sobotę bawiliśmy się w tej Piekarni. Klub jak każdy inny. Muzyka nieco
          bardziej przystępna niż w łódzkich klubach, bo Łódź to stolica drumów. ;) Ale
          fajnie się bawiłam, wytańczyłam się. :) Pogoda tylko niefajna się trafiła, bo
          już dziś na przekór świeci słońce.
          • kolorowa_diablica Re: związek z dużo starszym 21.04.08, 12:24
            jeśli byłaś na wydziale zarządzania, to ja mieszkam obok :))
            co do tych wykładowców UW, mam z nimi do czynienia, ale zawsze przysypiam :)))

            cieszę się, że dobrze się bawiłaś, chociaż Piekarnia to nie jest szczyt jeśli o warszawę chodzi. Jeśli będziesz w stolicy następnym razem, daj znać :)
            pogoda faktycznie marna, wczoraj to mi się nawet z domu nie chciało wychodzić :-/
    • kolorowa_diablica Re: związek z dużo starszym 21.04.08, 12:10
      sama lubię starszych facetów około 10 lat jeszcze ok, ale 30?! dla mnie to science fiction.

      był tutaj kiedyś taki wątek, który się rozrósł gdzieś na 500 postów, tam poszukaj, o ile pamiętam było kilka dziewczyn w podobnej do Twojej sytuacji.
      • widokzmarsa Re: związek z dużo starszym 21.04.08, 12:13
        kurcze, puknąć 30 lat młodszą to trzeba jakoś zaakceptować prawie pedofilię.
      • alexandrax Re: związek z dużo starszym 21.04.08, 12:44
        no wlasnie chętnie bym pogadala z kimś kto ma podobne
        doświadczenie.. nie moge znaleźc tego wątku...
        • kolorowa_diablica proszę 21.04.08, 12:50
          przyjemnej lektury :)

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=66671773&s=0
          • alexandrax Re: proszę 21.04.08, 13:13
            dziekuje :)
    • sabriel Re: związek z dużo starszym 21.04.08, 13:26
      Rodzicom się nie dziwię. Też bym nie była zadowolona jakby córka się
      związała z kimś kto mógłby być jej ojcem.
      Ale jesteś dorosła więc to twoje życie,twoja sprawa.
      Z tym objadem to bym poczekała.Rodzice potrzebują czasu,aby się
      przekonać do twojego faceta.
    • marina111 Re: związek z dużo starszym 21.04.08, 14:03
      Ja sie nei dziwie twoim rodzicom. Ja wiem ze on ci moze imponować a
      nawet (jesli jest dobrze utrzymany) to podobac. Ale twoi rodzice
      mysla bardziej perspektywicznie... Ty za 10 lat bedziesz kobieta w
      sile wieku, piękna, ciagle młoda a on bedzie miął 62 lata, problemy
      z impotencja i naprawde wielu twoich potrzeb nie będzie mógł albo
      nie będzie mił siły zaspokajac. Nie bedzie miął ochoty na rowerowa
      wycieczkę i wakacje nad mozem i atrakcyjny choc by się starał tez
      nie bedzie.
      A jesli bedziecie mieli dziecko to zanim ono bedzie miało 18 lat to
      on moze zejśc z tego świata i zostaniesz sama. Nie będzie miał siły
      nawet z własnym synem zagrac w piłke. Po co mu bedzie taki ojciec??
      dzis jest super ale pomyśl jak to bedzie za 10 lat bo dla ciebie ten
      czas nie wiele zmieni a dla niego wszystko
    • bertrada Re: związek z dużo starszym 21.04.08, 14:33
      A ty nie za młoda jestes na myslenie o stałym związku? No bo chyba
      tylko poważnych konkurentów zaprasza się na obiadki. Reszty nawet
      się nie przedstawia rodzicom.

      23 lata to czas na zabawę i wyszumienie się. Nie sądzę, żeby 52
      latek sprostał takim wymaganiom. Pewnie będzie źle sie czuł na
      młodzieżowych imprezach, o ile w ogóle wpuszczą go na bramce na
      takowe. Nawet jak będzie miał ochotę to kondycja nie ta. A z drugiej
      strony nie wyobrażam sobie 23 letniej dziewczyny na imprezach dla
      seniorów. On wszakże niedługo wejdzie w wiek emerytalny.

      Nie obraź się ale taki układ to mi raczej przypomina sponsora i
      nałożnicę.
      • alexandrax Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 13:34
        ale ja go kocham, on mnie nie sponsoruje! naprawde myslę powaznie o
        tym związku. nie jestem typem imprezowiczki i nie mam potrzeby się
        wyszumieć. On jest dla mnie autorytetem w wielu sprawach, rozumiemy
        się bardzo dobrze! to na pewni nie za wczesnie a "obiadek". mam z
        tego zrezygnowac, bo on jest z" za stary"?
        • bertrada Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 13:42
          A czy ty też jesteś dla niego autorytetem i on z uwagą i powagą
          słucha twoich uwag i porad a potem się do nich stosuje? Czy może
          traktuje cie jak niedoświadczonego dzieciaka, któtego trzeba za rękę
          prowadzić przez życie. Wydaje mi się, że narzeczony powinien być
          równopraenym partnerem a nie autorytetem. To nie ojciec.

          A jak to związek partnerski i jesteście w nim sobie równi i
          szczęśliwi to olej otoczenie i żyjcie długo i szczęśliwie.
    • gapuchna Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 13:45
      Doświadczyłam takiego związku przez dłuuugie lata! I nie ma się co oszukiwać:
      związek nie przetrwał, a rodziców za nic nie przekonasz. I uwierz, za 10 lat
      będzie wam ( o ile jeszcze będzie ze sobą) inaczej. To jest jednak za duża
      różnica wieku.
    • zeberdee24 Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 14:04
      Widzę że szukanie tatusia staje się coraz popularniejsze, czyżby samodzielność
      była aż tak przerażająca ?
      • gapuchna Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 14:08
        Nie sil się na dowcip, bo czasem życie przerasta wyobraźnie. Mozna kogoś
        pokochać mimo wielkiej różnicy wieku. Inna rzecz, co będzie dalej. I nie ma to
        związku z opieką, chyba że za kilkanaście lat, jej nad nim!
        • zeberdee24 Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 14:11
          No to w końcu kochasz dziadunia, czy zastanawiasz się czy aby będzie w miarę
          wydolny za 10 lat ?
          • gapuchna Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 14:25
            Naprawdę uważasz, że jest tak kontrastowo: biel - czerń?
            Poczekaj do pięćdziesiątki i wtedy wypowiesz się w tej kwestii.
            • zeberdee24 Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 14:53
              Naprawdę to uważam ciebie i jego za niepoważnych ludzi, za 20 lat ty ledwie
              przekroczysz 40-tkę a on będzie już sobie szukał piwniczki na cmentarzu. Ciebie
              jeszcze jestem w stanie zrozumieć, zauroczyłaś się, jeszcze nie umiesz logicznie
              oceniać sytuacji bo jesteś młoda, ale on powinien wykazać się odrobiną zimnej
              krwi i nie bawić się w tę niesmaczną farsę, która jego nic nie kosztuje a tobie
              może zmarnować kawał życia.
              • widokzmarsa Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 16:38
                hehe, ja też mu zazdroszę, młode ciało na lata przed śmiercią. To tak jak król
                Salomon, któermu do ogrzania kości przywieźli piękną i młodą kobietę, która
                kochała innego. Ale w Biblii nie cackają sie z kobietami...
                • zeberdee24 Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 16:45
                  Obawiam się że zazdroszczenie komuś że ma 30 lat młodszą partnerkę może być w
                  moim przypadku hmm... trudno wykonalne:D
                  • widokzmarsa Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 17:03
                    ja jeszcze też muszę poczekać by osiągnąć jego wiek ale to nie znaczy że mu nie
                    zazdroszczę:)
                    Ty w jego wieku to będziesz mógł już sobie zamówić robota w dowolnej postaci,
                    który bedzie cię naprawdę kochał:)
              • gapuchna Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 18:16
                I w tym się z tobą zgadzam.
      • avital84 Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 16:45
        Lepiej być szczęśliwym przez chwilę niż udawać szczęście przez całe życie.

        Mojego doświadczenia nie można nazwać związkiem, ale jakieś ono jest w tej
        materii i uważam, że nie zawsze powinno się wybiegać myślami daleko w
        przyszłość, bo tej przyszłości wcale może nie być. Niczego się nie przewidzi.
        Młoda kobieta może umrzeć wcześniej niż taki mężczyzna. A póki ten mężczyzna
        wie, że daje jej szczęście to nie robi jej chyba krzywdy będąc z nią.

        A w ogóle to mnie bawią wypowiedzi ludzi, którzy nie mają o takich sytuacjach
        pojęcia. Bo raz, nie przekroczyli jeszcze 50tki i nie wiedzą jak to jest w
        różnych sferach. Dwa, nie byli w takich układach. Najprościej jest wtedy mówić i
        nekrofilii. ;)
        A są rzeczy, o których nie śniło się filozofom. ;P
        • zeberdee24 Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 16:54
          Ja nie prezentuję tu nieomylnej mądrości, tylko przedstawiam swoje zdanie na ten
          temat. Wku..a mnie kiedy ktoś odmawia mi prawa do wypowiedzi bo nie mam 50 lat
          albo jestem za niski, albo kiepsko się ubieram, albo nie ..em 50 letniej baby.
          • avital84 Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 16:58
            Ale masz ton wypowiedzi świadczący o tym, że jesteś posiadaczem prawdy
            objawionej i przy okazji przedstawiania Twojego 'zdania' możesz też kogoś
            obrażać co również może wqu..ać.
            • zeberdee24 Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 17:02
              Zdanie to zdanie - zawsze kogoś obraża, i jak najbardziej wiem że to może
              wku..ać, ale nie zabraniam nikomu wylać na mnie wiadra pomyj, każda dyskusja
              jest lepsza od automatycznego dezawuowania kogoś i zamykania mu ust.
              • avital84 Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 17:04
                Nie zawsze czyjeś zdanie musi się równać z obrazą. Jeżeli u Ciebie tak to
                funkcjonuje to już problem całkiem innej natury.

                Wylałam, więc na Ciebie wiadro pomyj i wyraziłam własne zdanie. W czym więc
                problem? :)
        • widokzmarsa Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 17:04
          podobasz mi się coraz bardziej:)
          • avital84 Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 17:06
            Czyżbyś był wiekiem zbliżony do wieku odpowiedniego dla mnie? ;D
            • widokzmarsa Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 17:46
              na pewno nie:)
              niestety:)
              • avital84 Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 17:59
                I teraz ciekawe, w którą stronę to interpretować. :)
                Nie no, pamiętam Twoje zdanie, niestety. :)

                A tak już całkiem na poważnie to ja też Widoka lubię, mimo że Widok wielkim
                szowinistą jest. ;P ( ale tylko z definicji chyba :) )
    • a.part Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 14:07
      rety toż to niemal nekrofilia <lol>
    • leptosom Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 16:33
      alexandrax napisała:

      Kochaj go miej z nim dzieci, żyj pełnią życia. Nie słuchaj
      podszeptów różnych kunktatorów i "życzliwych", którzy przeklinają
      swoje prze...ane życie.
    • lila-aaa Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 18:03
      Hej, ja jestem od kilku lat związana z mężczyzna starszym ode mnie ponad 30 lat (jestem w Twoim wieku) i mam dla Ciebie radę - jeśli łączy Was prawdziwa miłość ( a to pokaże czas) to nie patrz na to co wypisują tutaj ludzie- że to różnica pokoleń nie do przeskoczenia, że to dziadek itp. Kochaj i bądź kochana i tego Ci właśnie życzę, niezależnie od wieku Twojego partnera:-)
    • lila-aaa Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 18:05
      A co do rodziców... Na to też trzeba czasu, nie przekonuj ich na siłę, niech uwierzą, że to, co Was łączy jest poważne i że facet nie ma złych zamiarów:-)
      Powodzenia
      • gapuchna Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 18:23
        Wiem, że kiedy się kocha, to trudno wziąć pod uwagę słowa innych. Ale wierz mi,
        to się tak naprawdę nie udaje. Nawet jeśli jest miłość, taka prawdziwa,
        świadoma. Bo prócz niej jest jeszcze cała rzeczywistość świata i życia i tego
        nie można ominąć. W żadem sposób. Skoro masz dwadzieścia klika lat, to jesteś
        młodsza ode mnie o dziesięć lat. I to jest ten czas, który ja już poznałam i z
        którego perspektywy pisze to, co piszę. Gdybym mogła cofnąć swój wybór, nawet
        nie zaznając tamtego uczucia, cofnęłabym. Płacę teraz cenę zbyt wysoką.
        • lila-aaa Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 18:32
          Rozumiem, ale skąd w Tobie pewność że podobna historia (choć nie wiem jaka) nie spotkałaby Ciebie z młodszym mężczyzną?
          Ja jestem szczęśliwa z moim mężczyzną i wątpię, aby młodsi mężczyźni - a co dopiero moi równieśnicy - dali mi to, co On mi daje:-)
          • jk-85 Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 18:55
            W takiej kwestii nie da się chyba doradzić;)
            Ja jestem w wieku autorki i nie wyobrażam sobie związku z facetem, który jest
            kilka lat młodszy od mojego ojca...
            Z drugiej strony- miłość potrafi zaskakiwać, więc nie można wykluczać, że to
            prawdziwe uczucie.
            Jedynym argumentem który do mnie przemawia, to inne potrzeby partnerów, związane
            z jednak bardzo dużą różnicą wieku, i zmieniające się wraz z nią. Ty za 15 lat
            będziesz jeszcze młoda, on już nie.
            Jednym słowem- musisz sama podjąć decyzję, bo tylko ty wiesz, co czujesz!

            Swoją drogą, ciekawa jestem co byście odpisali, gdyby autorka wątku przedstawiła
            sprawę z nieco innej perspektywy:
            "Mam 23 lata, on 52. Spotykamy się od roku, kocham go bardzo i jest nam ze sobą
            wspaniale (bla,bla,bla). Ale:
            Czasem zastanawiam się, czy to wszystko ma sens, bo 29 lat to jednak duża
            różnica. Za 10 lat ja będę wciąż bardzo młoda, on będzie miał 62 lata. W związku
            z tym mam wiele obaw i zastanawiam się do czego zmierzamy. Kierować się
            uczuciami czy rozsądkiem?";)
            • jk-85 Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 18:57
              A tak w ogóle: naprawdę nigdy nie masz takich wątpliwości...?Piszesz, że
              jesteście szczęśliwi itd., a myślisz czasem o dzieciach, założeniu
              rodziny...?Jak to wszystko widzisz...?
              Nie mam na celu ataku na twoją osobę, zwyczajnie jestem ciekawa twojego zdania
              na ten temat (tak jak napisałam powyżej też mam 23 lata, i jest to dla mnie
              sytuacja niewyobrażalna).
              • lila-aaa Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 19:15
                Ja wiem, że to do autorki wątku, ale odpowiem, bo sama jestem w takim związku.
                Ja nie mam żadnych wątpliwości, aktualnie staramy się o dziecko, nie mogę się już tego doczekać. Ślub nie jest konieczny, chociaż czasami żartuję, że jak kupi mi taką jedną piekną sukienkę od Valentino to chętnie wyjdę w niej za Niego za mąż;-)
                A jak widzę życie z Nim? Tak jak inni planują swoje życie ze swoimi partnerami:-)
          • gapuchna Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 18:56
            Chyba nie zrozumiałyśmy się. Ja mówię o tym, co jest teraz w moim życiu. Kiedy
            poznałam tego mojego, miałam 22 lata, on 58 i wydawało mi się, że wiem co robię.
            Podkreślę: kochaliśmy się oboje. Byliśmy razem ponad dziesięć lat. Zaczęły się
            problemy jego ze zdrowiem. Zostawił mnie. ON! Nie ja jego, zresztą były i inne
            powody. A wierz mi, naprawdę to była miłość. dziś się już wyciszyłam, nie boli.
            Doceniam to, co mu zawdzięczam, bo wiele jest tego. Ale życie teraźniejsze.....?
            Przede wszystkim ustawił bardzo wysoką poprzeczkę, głównie intelektualną,
            chociaż nie tylko. Poznałam też wiele goryczy, takich upodleń - nie wiem, jak to
            lepiej określić.
            Prawda jest tak - ten mężczyzna, kochając mnie, jednocześnie wykorzystał. Nie
            sądzę, ze było to świadome działanie. Ale myślę, że skoro był ode mnie starszy,
            to powinien był brać pod uwagę i to, jaka będzie cena. Dla mnie.
            Z młodszym? Nie wiem. wszystko może się przytrafić. Coś takiego też znam i wiem,
            ze jednak jest coś takiego jak podobieństwo wieku. Nie chodzi mi o seks i
            możliwości. Chodzi mi o całokształt.
            Podkreślę jeszcze raz: z tamtym mężczyzną byłam bardzo, bardzo długo. Lata.
            Chyba dlatego mam odwagę tak ostro się wypowiadać.
            • jk-85 Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 18:59
              Gapuchna,pisałam do autorki wątku...!Nie ogarniam tych forumowych "drzewek";)!
              • gapuchna Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 19:19
                Załapałam! I ja to do Lilki piszę. :)
            • lila-aaa Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 19:10
              To w takim razie się nie zrozumiałyśmy:-)
              Współczuję, że On postawił tak sprawę. Ja zaś wierzę, że mój mężczyzna będzie długo zdrowy, bo kto się będzie mną opiekował?;-) Jak na razie to ja jestem tzw. chorodupkiem w naszym związku.
              Mój mężczyzna mnie nie wykorzystuje pod żadnym względem, nie czuję tego. Jesteśmy dla siebie partnerami, mamy podobne zainteresowania a poprzeczka intelektualna od początku była wysoko ustawiona - nie wiem tylko czy przez Niego czy przeze mnie. Tak naprawdę myślałam, że będzie o wiele gorzej, ludzie starsi mają już swoje przyzwyczajenia i nie chcą ich zmieniać, a w Jego przypadku tak nie jest. On nigdy nie musiał nic robić w domu, wszystko miał podane pod nos, bo żony miały za zadanie ładnie wyglądać, pachnieć i prowadzić dom. A teraz zmywa, stawiamy pierwsze kroki w gotowaniu, bo mamy dość restauracji. Nie kłócimy się o to, że On woli mizerię z cukrem a ja z octem- robimy dwie i po sprawie. Kiedyś już pisałam, że chyba łączy nas pokrewieństwo dusz, nie tylko ciał, "czujemy" się nawzajem, rozmawiamy godzinami i ja naprawdę świetnie się bawię w Jego towarzystwie.
              Jasne, że chciałabym żeby był młodszy, ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma;-)
              • zeberdee24 Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 19:14
                O a jednak mamy jakieś utrzymanki w wątku:)) A już myślałem że cierpię na urojenia.
                • lila-aaa Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 19:17
                  Chyba zapomniałeś/aś o lekarstwach?
                  Gdzie jest napisane, że jestem utrzymanką?
                  Nigdy nie była, nie jestem i nie będę.
                  • zeberdee24 Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 19:19
                    Jesteś, jesteś;) Czytać ze zrozumieniem to ja jeszcze potrafię;)
                    • lila-aaa Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 19:23
                      Nie schlebiaj sobie:-)
                      • zeberdee24 Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 19:43
                        Deny, deny, deny:)
                        • lila-aaa Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 19:51
                          Słów po polsku zabrakło?:-)
                          • zeberdee24 Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 19:53
                            Szkoda marnować taki piękny język na komentowanie czegoś takiego.
                            • lila-aaa Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 19:58
                              To czemu komentujesz?
                              I nie ugryź się w ten język - grozi natychmiastową śmiercią od uwolnionego jadu:-)
                  • gapuchna Lilka 22.04.08, 19:25
                    ja ci życzę, byś była szczęśliwa. I już. W sumie nic mi do tego, kto jak sobie
                    życie ustawia. Po prostu podobieństwo sytuacji i moje, osobiste doświadczenia.
                    Jedno jest, co mnie od was odróżnia. Jestem dziesięć lat "po" i wiem, jak też
                    może być. Ale masz rację. Rówieśnik też nie jest gwarantem niczego. Może tylko
                    to, ze dwudziestolatka jednak ( i tu będę się upierała przy swoim) poddaje się
                    bardziej partnerowi, aniżeli on jej. I faktycznie, w takim związku trudno mówić
                    o równości. Chociażby przez sam fakt różnicy wieku i tym samym - doświadczeń.
                    • lila-aaa Re: Lilka 22.04.08, 19:37
                      Trudno jest mi się zgodzić z Tobą w kwestii poddawania się młodej kobiety starszemu mężczyźnie. Z moim charakterem jest to niestety niemożliwe, to On idzie zawsze na kompromis. Gdy On na coś się nie zgadza, a ja bardzo tego chce to i tak zrobię po swojemu, a On to niestety musi zaakceptować. Taka już jestem, choć wiem, że to jest często nie fair w stosunku do Niego i innych ludzi. Mnie nie da się ujarzmić i ulepić tak, jak by ktoś chciał. Przerabiali to już moi rodzice, rodzeństwo, przyjaciele - przerabia i On.
                      A co do doświadczeń - też już sporo w życiu przeszłam, mimo młodego wieku. Ja wiem - o komunizmie nie mogę dyskutować z autopsji, ale dzięki rodzicom, dziadkom itp. mam jakieś o tym pojęcie;-)
                      • gapuchna Re: Lilka 22.04.08, 19:45
                        No patrz! A ja nawet stan wojenny pamiętam, bo dobranockę mi skasowali. :)
                      • 2szarozielone Re: Lilka 22.04.08, 19:48
                        Facet, z którym się spotykam, powiedział, że jedną z rzeczy, jakich nauczyło go
                        życie, jest to, że nie ma jakiegoś prostego związku między wiekiem a mądrością i
                        dojrzałością. Dlatego, choć często zdarza mu się spotykać z ludźmi o 20 lat
                        młodszymi, z takimi pracuje, takich ma w zespole - nigdy nie używa argumentu
                        swojego wieku. I nigdy nie myśli z góry, że "on wie lepiej".

                        To jest jedna z tych rzeczy, które zależą od konkretnego człowieka, a tylko
                        stereotyp wiąże je z metryką. Podobnie jak kilka uwag z postów powyżej, które
                        też mogłabym swoim przykładem skontrować.
                        • gapuchna Re: Lilka 22.04.08, 19:49
                          Na przykład?
                          • 2szarozielone Re: Lilka 22.04.08, 20:03
                            Na przykład różnice w trybie życia - żebym ja miała taką siłę i zdrowie, żeby mu
                            w imprezowaniu dorównać... Wśród moich znajomych rówieśników też byłoby ciężko
                            podobnych zawodników znaleźć (zwłaszcza tych którzy pracują - a mój facet
                            ciągnie etat i swoją firmę).

                            Niewpuszczanie do młodzieżowych klubów - z nim raczej łapię się zawsze na wjazd
                            za free i ciepłe przywitanie.

                            Nuda i rutyna... On jest jedną z bardziej zakręconych osobowości, jakie znam.

                            No - brakuje mu jeszcze paru lat do 50, więc nie będę wspominać o jakichś
                            łóżkowych problemach (nie wiem, kiedy one się zwykły zaczynać?). ale zwyczajnie
                            wolę sobie nie wyobrażać, jaki był jego temperament 20 lat temu.
                            • gapuchna Re: Lilka 23.04.08, 22:33
                              Hmmm, czterdziesto-kilkuletni mężczyzna jest jednak w innej formie życiowej niż
                              58-letni. Ale przecież nie o te sprawy chodzi najbardziej.
                        • lila-aaa Re: Lilka 22.04.08, 19:54
                          Zgadzam się:-) O człowieku świadczy jego charakter, klasa, kultura osobista, mądrość itp. a nie wiek:-)
                          • zeberdee24 Re: Lilka 22.04.08, 19:59
                            > Zgadzam się:-) O człowieku świadczy jego charakter, klasa, kultura osobista, mą
                            > drość itp. a nie wiek:-)
                            Sensowny post. Niesamowite.
                            • lila-aaa Re: Lilka 22.04.08, 20:02
                              O żadnym z twoich nie da się tego powiedzieć:-)
                              • zeberdee24 Re: Lilka 22.04.08, 20:03
                                Zrozumienie wymaga inteligencji:)
                                • lila-aaa Re: Lilka 22.04.08, 20:13
                                  Krowa która dużo muczy mało mleka daje:P
                                  • zeberdee24 Re: Lilka 22.04.08, 20:15
                                    Krowa która nie muczy właśnie odpoczywa w puszcze.
                                    • lila-aaa Re: Lilka 22.04.08, 20:22
                                      Silisz się na j.angielski - najpierw naucz się podstaw polskiego:-) Nie lubię bezproduktywnie spędzać czasu, a wymiana zdań z Tobą nie wnosi nic ciekawego do wątku, więc pozdrawiam cię serdecznie. Paaaa:-)
                                      • zeberdee24 Re: Lilka 22.04.08, 22:38
                                        Wszystkiego dobrego szlaufiku:) Oby starzec nie zbiedniał:)
                                        • lila-aaa Re: Lilka 23.04.08, 00:35
                                          Ha ha ha, spoko. Jak starzec zbiednieje, to pójdę do rodziców - oni są bogatsi od Niego:-)
                                          Najwidoczniej patrzysz na mnie przez pryzmat siebie - nie każdy tak jak ty daje d... za kase.
                                          Bye.
            • sotoska Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 19:57
              gapuchna napisała:

              > Podkreślę: kochaliśmy się oboje. Byliśmy razem ponad dziesięć lat. Zaczęły się
              > problemy jego ze zdrowiem. Zostawił mnie. ON! Nie ja jego, zresztą były i inne
              > powody. A wierz mi, naprawdę to była miłość. dziś się już wyciszyłam, nie boli.
              > Doceniam to, co mu zawdzięczam, bo wiele jest tego. Ale życie teraźniejsze.....
              > ?
              > Przede wszystkim ustawił bardzo wysoką poprzeczkę, głównie intelektualną,
              > chociaż nie tylko. Poznałam też wiele goryczy, takich upodleń - nie wiem, jak t
              > o
              > lepiej określić.
              > Prawda jest tak - ten mężczyzna, kochając mnie, jednocześnie wykorzystał. Nie
              > sądzę, ze było to świadome działanie. Ale myślę, że skoro był ode mnie starszy,
              > to powinien był brać pod uwagę i to, jaka będzie cena. Dla mnie.
              > Z młodszym? Nie wiem. wszystko może się przytrafić. Coś takiego też znam i wiem
              > ,
              > ze jednak jest coś takiego jak podobieństwo wieku. Nie chodzi mi o seks i
              > możliwości. Chodzi mi o całokształt.
              > Podkreślę jeszcze raz: z tamtym mężczyzną byłam bardzo, bardzo długo. Lata.
              > Chyba dlatego mam odwagę tak ostro się wypowiadać.


              Gapuchna, świetnie Cię rozumiem. Także to
              "> Prawda jest tak - ten mężczyzna, kochając mnie, jednocześnie wykorzystał."
              ... Pozdrawiam.
              • gapuchna Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 20:07
                Tak sobie myślę, że gdybym teraz weszła w związek z 19 letnim chłopakiem, to
                jednak brałabym odpowiedzialność za to, że jest ode mnie młodszy i mniej
                doświadczony. Dlatego słowa ... wykorzystał mnie, chociaż przecież miłość dwojga
                ludzi trudno nazwać wykorzystaniem.
                • sotoska Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 20:24
                  Ulega się złudzeniu, że ktoś starszy = mądrzejszy, dojrzalszy, bardziej
                  odpowiedzialny, itd. Gloryfikacja. A zapomina o często równoległej = bardziej
                  wygodny, bardziej wyrachowany, bardziej
                  chce-jeszcze-coś-od-życia-wydrzeć-tylko-dla-siebie, itd.
                  To częściej młodość martwi się na zapas i za dwoje "co będzie kiedyś", a na
                  starość przychodzi egoizm "hajda, byle jeszcze sobie zaszaleć" lub łagodniej "tu
                  i teraz jest ok to nie myslmy o jutrze".. tylko, ze nie myśli sie też o jutrze
                  tej drugiej jeszcze-zielonej osoby... i często to bolesny wyrok na jej emocjach
                  i przyszłych związkach...




                • lila-aaa Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 20:26
                  Dlaczego? Można dbać o kogoś dlatego, bo się go kocha, ale co to ma wspólnego z wiekiem partnera? Każdy z nas podejmuje decyzje i sam jest w pełni za siebie odpowiedzialny. Byłabyś odpowiedzialna za 19 latka a za 40 latka nie? Bez sensu.
                  • gapuchna Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 21:22
                    Nie porozumiemy sie i ja ciebie w sumie rozumiem. Też przeszłam przez taką falę
                    totalnej obrony mojego wyboru. Ale ja nie mam dziś dwudziestu lat, tylko
                    trzydzieści i wiem już bardziej, na czym życie polega, niż wtedy. To raz.
                    Dwa: Odpowiedzialność bierze się zawsze, rzeczywiście niezależnie od wieku. Ale
                    wyznacznikiem tej odpowiedzialności jest suma doświadczeń. W przypadku
                    50-paroletniego mężczyzny nieporównywalna do 20-latki.
                    Trzy: masz 23 lata, on 52. Nie wiesz, co i jak będzie za dziesięć lat. Może wam
                    się uda i on umrze przy tobie (zakładając biologicznie). Może ty odejdziesz od
                    niego. Może on zostawi ciebie dla kogoś innego.
                    W jednym mnie nie przekonasz, otóż trzeba być rzeczywiście cholernie świadomym
                    tego co się robi, kiedy wkracza się w życie osoby młodszej o 30 lat.
                    • lila-aaa Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 22:31
                      Ja nigdy nie mialam takiej fali obrony, zawsze puszczałam mimo uszu uwagi na temat mojego "nietypowego" związku. Wymowne spojrzenia, odwracanie głowy za nami.... owszem, czasami miałam ochotę skoczyć komuś do gardła, ale może dlatego, że miałam zły humor?;-)
                      Mój facet ma 58 lat, 52 lata ma mężczyzna autorki tematu.
                      Ja nie boję się przyszłości, nie myślę o tym. Tzn. teraz staram się z nim o dziecko i wiem, że wszystko będzie dobrze, o ile jakiś wypadek losowy nas nie dotknie.
                      A co do bycia świadomym - mnie to również nie omija gdy to ja wkraczam w życie osoby 35 lat starszej - tak naprawde to ja wywróciłam do góry nogami Jego w miarę poukładane życie.
                      On nie zmienia mojego charakteru, nie walczy ze mną, wspiera mnie jak może w mojej nauce i innych obowiązkach. Chce być ze mnie dumny:-)
                      • gapuchna Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 22:33
                        Ależ ty się cały czas bronisz! :}
                        • lila-aaa Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 23:08
                          Nie:-)
                          Ja tylko przedstawiam jasne strony związku - że może być normalnie:-)
                          • gapuchna Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 23:16
                            W każdym razie - spełnijcie się. Bardzo serdecznie życzę!!! Żeby się udało!
                            • lila-aaa Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 23:37
                              Dzięki i życzę Ci tego samego:-)
                              • gapuchna Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 23:39
                                Ja już zakończyłam to jakiś czas temu. Chociaż - tylko moje zdanie - powinnam
                                zakończyć po roku-dwóch.
                                • lila-aaa Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 23:55
                                  Wiem, że zakończyłaś, ale chodzi mi o spełnienie w kolejnym związku i po prostu w życiu:-)
                                  • gapuchna Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 23:56
                                    Dziękuję.
            • leptosom Re: związek z dużo starszym 23.04.08, 15:53
              gapuchna napisała:

              > Chyba nie zrozumiałyśmy się. Ja mówię o tym, co jest teraz w moim
              życiu. Kiedy
              > poznałam tego mojego, miałam 22 lata, on 58 i wydawało mi się, że
              wiem co robię
              > .
              > Podkreślę: kochaliśmy się oboje. Byliśmy razem ponad dziesięć lat.
              Zaczęły się
              > problemy jego ze zdrowiem. Zostawił mnie. ON! Nie ja jego, zresztą
              były i inne
              > powody.

              Zostawił Cię dla innej?? :)
              • gapuchna Re: związek z dużo starszym 23.04.08, 22:36
                Można to tak określić.
    • sotoska Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 20:01
      Jesteś młoda, chcesz z nim być to bądź,ale pobądź kilka lat, po roku to
      większość jest super-szczęsliwa .. a po 3 latach już mniejszość.
    • enith Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 23:52
      W każdym związku, w tym także z dużą różnicą wieku, ważne są realne oczekiwania. Jeśli zdajesz sobie sprawę oraz akceptujesz pewne oczywiste fakty, np. to, że wychowanie dziecka spocznie prawie wyłącznie na twoich barkach, że partner zacznie podupadać na zdrowiu i wydolności prawdopodobnie znacznie szybciej niż ty oraz, że np. pewne formy aktywności fizycznej za parę lat mogą nie być dla was dostępne - unikniesz rozczarowań i masz szanse na udane życie z partnerem. Sama mam męża 15 lat starszego od siebie i zdaję sobie sprawę z ograniczeń, jakie mogą mieć w przyszłości miejsce w naszym małżeństwie. Godzę się na nie i akceptuję możliwość ich wystąpienia w imię wielkiej miłości, pasji i fascynacji, które towarzyszą nam od sześciu lat. Mój mąż jest miłością mego życia i nawet moi konserwatywni rodzice przekonali się do niego, widząc, że darzymy się oboje szacunkiem, zaufaniem i jesteśmy dla siebie pełnoprawnymi partnerami. Jeśli potrafisz więc zaakceptować pewne fakty związane z byciem ze znacznie starszym partnerem, oraz kochacie się i wzajemnie wspieracie każdego dnia, gratuluje i trzymajcie tak dalej:)
      • widokzmarsa Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 23:59
        15 lat to jeszcze nic strasznego. Miłość trwa 4-7 lat. Ważne jest później. Życzę
        powodzenia.
        • widokzmarsa Re: związek z dużo starszym 22.04.08, 23:59
          te powodzenie to szczerze nie cynicznie:)
          • hanka19841 różnie w życiu sie układa.... 23.04.08, 00:17
            lepiej, gorzej:(W zwiazku z duzo starszym jednej z nas jest lepiej
            innej gorzej, ale ja uważam, ze po to żyjemy, żeby upadac i sie
            podnosic, realizowac marzenia i spadac na dół.....itp itd.
            Moja mama zaakceptowała mój związek ze starszym mężczyzną,
            aczkolwiek, wie że i tak by mi tego nie wyperswadowała....:(nie dało
            by sie za nic.
            Czy po 9mieiącach znajomości i 6miesiącach wspolnego mieszkania
            żaluje????NIE, wiadomo jak w każdym zwiazku są wzloty i upadki, dni
            lepsze i gorsze, ale musze sie przyznać, ze jeden dzien pamietam
            jako zly i najgorszy, kiedy dowiedziałam sie, że jego była wynajęła
            mieszkanie niedaleko nas.Wtedy to mój P, był zły(bardziej niz, ja,
            bo on nie chce jej znać, za dużo zła mu wyrządziła), a ja dolałam
            oliwy do ognia.Ale.....rozmowa, wszystko wyjaśniła.
            Nie kłócimy sie, ni wrzeszczymy, nie bijemy, ROZMAWIAMY.......Ja w
            swoim życiu przezyłam już jedem zwiazek ze starszym chłopakiem i
            było super, decyzja o rozstaniu byla wspolna.
            POWODZENIA i cieszcie sie każdym radosnym dniem:):):):)
        • lila-aaa Re: związek z dużo starszym 23.04.08, 00:27
          A stan ostrego zakochania kilka miesiecy;-)
    • arniela66 Re: związek z dużo starszym 23.04.08, 08:28
      To co napiszę może wydać się szokujące i licze się,że moge zostać okrzyknieta jako zła kobieta.
      Będąc 19latką zerwałam z chłopakiem z ktorym chodziłam 3 lata i snuliśmy juz nawet plany przyszłościowe,ale po prostu nie wytrzymałam rozłąki gdy On wyjechał na studia.Zostałam sama,zaczęłam spotykac się z chłopakami.Pewnego razu zapoznałam się przypadkowo z mężczyzną który był starszy ode mnie o 18 lat(nie wyglądał na swoje 37 lata)miał żonę,dziecko młodsze ode mnie o 9 lat.Poczatkowo zaczeliśmy się spotykac ot tak,towarzysko,ale zaczęło cos pomiędzy nami iskrzec i wylądowaliśmy w łożku.Spotykalismy się często.Łączył nas nie tylko seks, ale także zostaliśmy przyjaciołmi.Dosłownie o wszystkim z Nim rozmawiałam,zwierzałam się mu,On także mowił mi o wszystkim.Znałam z widzenia Jego żonę,dziecko.Nigdy nie obiercywał mi,że rozwidzie się z żoną ale ja takze o tym nie myślałam.
      Będąc z Nim spotykałam sie także z chłopakami.Po jakimś roku znajomościz moim kochasiem zapoznałam fajnego faceta,starszego ode mnie o 5 lat.Zaczęłam z Nim kręcić nie zrywając znajomości z moim kochasiem,który wiedział,że zaczełąm się spotykać z męzczyzną na serio.Po pewnym czasie moj chłopak oświadczył mi się.Mimo,że lubiłam Go bardzo,pożadalam seksualnie to jednak nie czułam takiego uczucia jak do mojego kochanka.Podzieliłam sie ze swoimi wątpliwościami dotyczącymi zaręczyn z kochankiem i On wytłumaczył mi,że mimo,ze będziemy postepowac bardzo podle to najlepiej jezeli czuję,ze moj facet jest na tyle odpowiedni dla mnie to powinnam za niego wyjśc.Doszłam do wniosku,ze kochanek ma rację.
      Wyszłam za mąż,po paru latach zaszłam w ciążę,która moj mąż na mnie tak jakby wymusił.Mamy wspaniałe dziecko.Z moim kochankiem zerwałam dopiero jakieś 4 lata temu i nie dlatego,że poczułam się akurat"poządniejsza",nie dlatego tez,ze On stracił polot intelektualny,bo Jemu chyba tego nigdy nie zabraknie.Nadal jest cudownym,wspanaiłym,przystojnym(nie wygladajacym na swoej 60 lat)facetem,ale niestety moje uczucia wygasły.MOgłabym się z Nim spotykać na stopie przyjacielskiej ale nie chcę tego,bo boje się,ze nie tylko dalsza przyjaźń by nas łączyła.Przed zerwaniem mielismy poważna rozmowe i obydwoje doszlismy do wniosku,ze jednak dobrze zrobilismy,ze zostalismy kochankami a nie zwiazalismy sie ze sobą jako maz i zona.
      Mam teraz 42 lata ale w zyciu nie chciałabym miec w łóżku i w zyciu faceta straszego od siebie o 30 lat,bo miałby 72 lata.To okropne.
      Piszecie,ze nie wybiegacie aż tak daleko w przyszłosc,ale czy warto marnować sobie zycie całkowicie przyszłosci nie przewidujac.Ja mimo,ze postepowałam źle to zycie mam super,meza ktory o mnie dba,wspaniałe dziecko,kochanka ktory mmnie kochał i ja Go kochałam.No teraz mozecie mnie piętnować
    • arniela66 Re: związek z dużo starszym 23.04.08, 08:43
      Dziewię się troszkę takim młodym kobietom,z emajac tak mało lat zwiazuja sie z takimi"staruszkami"Moj kochas tez był starszy ode mnei,ale tylko o 18 lat i wtedy miał 37 a nie 52 lub 58:-) Moj ex kochanek ma teraz 60 lat a ja Go juz nie chce.Moj maz ma 47 lat i jest młodszy od Waszych facetow.Nie wstydzicie sie czasami miec takich starych facetow,bo watpię ,ze kazdy z opisanych tutaj mezczyzn jest super facetem z wygladu.
      • lila-aaa Re: związek z dużo starszym 23.04.08, 11:25
        Nie mogłabym być z kimś kogo się wstydzę;-)
        Gdy wychodzę z moim mężczyzną to idę z Nim za rękę, przytulam się, całuję - na ulicy, w parku, galerii, kinie:-) Zupełnie nie myślę wtedy że przecież On jest ode mnie 35 lat starszy.
        Moi rodzice na spotkaniu z Nim prosili Go, by mnie zostawil, mówili mu, że przez Niego stracę wszystkich znajomych i przyjaciół...dobrze, że On wyjaśnił, że nie dość, że przyjaciół nie straciłam, to Ci przyjaciele bardzo Go lubia i często spędzają z nami wolny czas:-)
        • widokzmarsa Re: związek z dużo starszym 23.04.08, 11:36
          jest tylko jeden haczyk w tym wszystkim, przyszło mi to do głowy gdy byłem w
          takim związku jak twój. Wydaje mi się że im bardziej wszyscy naskakują na ciebie
          tym bardziej tobie się wydaje że ta miłość jest wielka i nieskazitelna a związek
          wspaniały. To obrona naszej podświadomości. Najlepiej dla ciebie będzie gdy
          facet doprowadzi do tego że go zostawisz wkrótce bo ty będziesz długo obstawać
          przy swoim bez względu na okoliczności.
          • lila-aaa Re: związek z dużo starszym 23.04.08, 11:59
            Ale na mnie nikt nie naskakuje, co mnie obchodzą negatywne opinie obcych osób na temat takich związków.
            Jasne, że u mnie nie jest idealnie, kłócimy się itp., ale to jest normalne w związkach. Nie są to kłótnie dotyczące światopoglądów, bo ten na szczęście mamy podobny. Ja potrafię w środku nocy trzasnąć drzwiami i pojechać do swojego mieszkania, ale później rano, gdy już ochłonę, wracam i wszystko jest w porządku. Jest mi z Nim dobrze, ale wielu osobom jest dobrze w związkach, prawda? I to chyba nie zależy od wieku partnerów.
          • lila-aaa Re: związek z dużo starszym 23.04.08, 12:10
            I co najważniejsze - jesteśmy z sobą od kilku lat i klapki już dawno spadły nam z oczu - o ile kiedykolwiek były. Nasz związek jest zbudowany na przyjaźni, to są solidne podstawy:-)
            Wiesz, znam taką parę - facet mial 65 lat jak poznał siedemnastolatkę. Są z sobą od trzynastu lat. Gość chciał, aby ta dziewczyna wyszła za mąż, ułożyła sobie normalnie życie, ba! Zaprosił dwóch facetów do domu i udawał jej ojca - chciał sprawdzić, czy oni są godni zaufania. Byli;-) Dziewczyna po 2 miesiącach mieszkania z jednym z nich wróciła do 78 latka. Kocha Go.
            • arniela66 Re: związek z dużo starszym 23.04.08, 12:36
              Sorry,Twoje zycie,Twoja miłosc,ale ogolenie wspołczuję Ci faceta 58 latka :-) Napisze Ci jedno,Ten Twoj facet to ca lkowity egoista,gdyby tak nei było to nie byłabyś z Nim.,
              A co do zwiazku 78 latka z 30 latką,ktorzy sa ze soba od 13 lat,gdy ona miała 17 lat a on 65 to nawet nie chce sie wypowiadac,bo to chore.Zrozumiem faceta ale dziewczyna ma problemy emocjonalne ze soba i dlatego z tym facetem jest i moze jeszcze kwasta materialna przewija sie w watku zwiazku...Jaka ja jestem szczesliwa,ze miałam kochanka o 18 lat starszego a nie zdecydowałam sie na małzenswtow.lila-aaa watpie w milosc Twojego 58 latka :-) brr.ja na swojego byłego kochanka nie chce juz spojrzec majac 42 lata a Ty 23 latka ze staruszkiem sie zadajesz.Nie dziwie sie Twoim rodzicom.a to,ze jestescie para ktora jest wsrod znajomych "lubiana"nie oznacza,z enie jestescie wysmiewani przez tych znajomych.wydaje mis ie,ze Ty tazk emasz cos nei tak z emocjami,ze jestes niestabilna emocjonalnie.
              • lila-aaa Re: związek z dużo starszym 23.04.08, 12:52
                Kto jak kto- ale Ty masz czelność wypowiadać się o czyjejś emocjonalnej niestabilności? Ja nie miałam przez 19 lat kochanka i nie skazywałam męża na cierpienie, gdyby o tym kochanku się dowiedział. Zacznij może od siebie, od swoich problemów i nie szukaj ich tam, gdzie ich nie ma - czyli u mnie.
                Mój facet nie jest egoistą, to bardziej ja Jemu zmieniłam życie niż On mi. I nie jest też staruszkiem, wygląda o wiele, wiele młodziej, jest piekielnie inteligentny i ma potencję, której niejeden 20 latek mógłby mu zazdrościć. Jeśli jestem obgadywana, to przez obcych ludzi - ja otaczam się tolerancyjnymi znajomymi, dla których metryka to nie wszystko.
                • arniela66 Re: związek z dużo starszym 23.04.08, 13:01
                  :-)a mam czelnosc pisac w ten sposob.NIe bronie siebie ale w zyciu z estarym facetem bym nie byął.A to,ze piszesz,ze Twoj 58 letni facet jest OK.to moge sie zgodzic,bo moj były kochanek ktory ma 60 lat tez jest superowy pod kazdym wzgl.ale wybacz:-) ja mam 42 lata i z kochankiem zapoznałam sie jak miał 37 lat a nie dobrze po 50 :-) na takich facetow nie chciałabym nawet spojrzec.:-) Ty masz dopiero 23 lata a nie tyle co ja :-) chyba nie masz "brania" ,ze tak bronisz zawziecie swojego zwiazku.Ja nei mamkłopotow emocjonalnych,bo miec kochanka nie trzeba miec kłopotow ze soba :-):-) a moj maz nie cierpi a jakby sie dowiedział to On by nie cierpia;l tylk ja bym cierpiała bo by mnie z domu przegonił.a co do tolerancyjnych znajomych to nei byłabym ich taka pewna na Twoim miejscu:-) nie znasz jeszcze ludzi miła lilia-ooo.a fuj,ze starcem byc:-) trzeba byc nieźle trzepnietą.
                  • 2szarozielone Re: związek z dużo starszym 23.04.08, 13:06
                    Lila - tylko sie nie wdawaj w pyskówe, bo sie burdel zrobi :) szkoda nerw :P
                    • lila-aaa 2szarozielone 23.04.08, 13:10
                      Wlaśnie zakończyłam rozmowę z tą "panią", która lepiej ode mnie zna mnie i moje życie;-) Więc ok;-)
                  • lila-aaa Re: związek z dużo starszym 23.04.08, 13:07
                    Sama jesteś trzepnięta, a Twoje argumenty są tak denne, że aż nie chce się na nie odpowiadać.
      • gapuchna Re: związek z dużo starszym 23.04.08, 22:43
        Poleciałaś w tym momencie. Gdybym szukała wyglądu, to byłabym z kolega z roku.
        Zresztą, byłam, tylko go rzuciłam dla tego "staruszka". Zwyczajnie pięść do oka!
        I wizualnie i intelektualnie. Dzisiaj, gdy się ma 58 lat, można naprawdę młodo
        wyglądać. Rezygnujesz, bo przekroczył magiczną cyfrę? Nie wstydzisz się?????????
        czasem?
    • wyssana.z.palca Re: związek z dużo starszym 23.04.08, 09:09
      nie licz na to. jezeli Twoi rodzice sa "normalnie" i rozsadni to
      tego nie zaakceptuja. na wszelkie sposoby beda probowalo Ci to wybic
      z glowy. wiem, co mowie bo przez to przechodze na biezaco..
      przyjaciolka przedstawila swojego 27lat starszego "pana" rodzicom..
      ehhh.. dantejskie sceny sie dzieja :(
    • kobieta_na_pasach odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 14:22
      odpowiedzialny nie rozwodzilby sie, a dojrzaly nie zadawal z kobieta
      w wieku wlasnej corki.
      • 2szarozielone Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 14:59
        > odpowiedzialny nie rozwodzilby sie, a dojrzaly nie zadawal z kobieta
        > w wieku wlasnej corki.

        Co za bzdury :)
        • sotoska Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 15:48
          2szarozielone napisała:

          > > odpowiedzialny nie rozwodzilby sie, a dojrzaly nie zadawal z kobieta
          > > w wieku wlasnej corki.
          >
          > Co za bzdury :)


          Niekoniecznie bzdury.
          Swego czasu obserwowałam i długo zastanawiałam się dlaczego facet po 50-tce
          umawia się wyłącznie z dużo młodszymi kobietami... a ze starszą, młodszą od
          siebie nie więcej niż 15 lat nie nawiązuje znajomości prowadzących do związku...
          1.prozaicznie leci na młode ciało, 2.prozaicznie leci na "zielono-naiwną"
          emocjonalność,która będzie się NIM zachwycać a nie krytykować jego czynów
          3.kobieta starsza widzi dokładnie wszystkie wady, egoizm faceta i
          niedojrzałości, które młodej niedoświadczonej panience wydają się wręcz
          atrakcyjne..., 4. dwudziestolatkę dojrzały facet może wychować jak córkę - na
          taką jaka JEMU odpowiada na czas bycia z nią...mloda się łatwo dostosuje do JEGO
          potrzeb i to nieświadoma, że tak się dzieje... starsza doświadczona kobieta
          nie da się tak nabrać na gesty i słówka, które młode dziewczyny spragnione
          opieki i uczucia łykają jak tuczone indyczki z odczuciem euforii nad pięknem tej
          miłości... Bo na teraz jest to cudowne. Koszty tej "miłości" ponosić mogą dużo
          dużo później. Czsem koszy ciężkie do przełknięcia i uniesienia... Na dzień
          dzisiejszy każda w dużo starszym facecie zakochana dwudziestolatka będzie wołać
          głośno, że jest wspaniale i tak wspaniale będzie zawsze bo się kochają...
          Rozliczenie przychodzi potem.

          • 2szarozielone Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 16:24
            Tak BYWA w niektórych przypadkach. Ale to nie jest reguła. dlatego piszę, ze
            bzdura. Nie każda 20-parolatka jest glupia i naiwna. Nie każdy facet w średnim
            wieku, który sie z taką wiąże, robi to z niedojrzalosci. Nie zawsze jest tak, że
            oboje stosuja schemat - ona szuka zastepczego tatusia, a on ładnego uległego,
            wpatrzonego w niego ciała. Więc wypowiadanie kategorycznym tonem i z
            niezachwiana pewnością sądów na temat sytuacji, której sie od tej strony nie zna
            - jest dopiero głupie i niedojrzałe :)

            A jeszcze głupsza jest opinia o tym, że fakt, iż facet jest rozwiedziony,
            świadczy o jego nieodpowiedzialności. Tego już kompletnie niczym sie nie da
            uzasadnić (bez znajomości jakichkolwiek faktów z tej konkretnej sytuacji)
            • sotoska Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 16:35
              czyżby?:) Gdyby wybrał mądrze i odpowiedzialnie odpowiednią żonę i mądrze oraz
              odpowiedzialnie zachowywał się w związku to nie musiałby się rozwodzić :) - proste.

              I proszę Cię, nie mów, że 23 latka jest życiowo "mądrzejsza" od 50 latki.
              Kwestia doświadczeń i wiedzy o prawach życia w ludzkiej dżungli. Taka różnica-
              To dwa różne światy. I "ponad-światowość" w związkach nie jest oznaką wybitnej
              dojrzałości emocjonalnej uczestników związku ale w przeważających przypadkach -
              leczenia swoich niedostatków w pewnych sferach emocji.

              Ale póki jesteś zakochana - nie zrozumiesz.
              • 2szarozielone Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 16:48
                Ja jestem trochę innym przypadkiem. Nie kręci mnie jakoś szczególnie to, ze on
                jest starszy. Trudno powiedzieć, żeby to był zwiazek. nie wiem, czy miałabym
                odwagę na zacieśnienie go i przekształcenie w cos trwałego. W dodatku facet jest
                nietypowy - jest rockmanem, wiec prowadzony przez niego tryb życia go
                odmładza... Ja rzadko mysle o tym, że on jest o te 20 lat starszy - chyba że
                zaczyna zdanie od: "pamietam, jak w latach 80..." :) Te uwagi wrzucałam bardziej
                ogólnie, niż biorąc je do siebie. Więc fakt mojego zakochania niekoniecznie miał
                tu decydujace znaczenie (bo się niespecjalnie wczuwam w opisane tu historie).

                wiesz - bywa, ze 23-latka moze mysleć i zachowywac się dojrzalej od 43-latki.
                Kwestia okoliczności życiowych, na jakie natrafiła jedna i druga. Nie zawsze tez
                ludzie z życiowych doświadczeń wysnuwają odpowiednie wnioski.

                A z rozwodem to jest bzdura. nie wiem jak dojrzała, odpowiedzialna i
                doświadczona życiowo osoba może takie rzeczy mówić :) Nikt nigdy nie przewidzi
                wszystkich rzeczy, które go w zyciu spotkaja. Nie przewidzi w 100% jak druga
                osoba zmieni sie w pewnych okolicznosciach. Na każdym mozna się zawieść. Każda
                miłość może się skończyć. Wreszcie nikt nie napisał, z czyjej winy nastąpił
                rozwód, ani w jaki sposób przebiegał. Więc ten sąd o nieodpowiedzialności jest
                kompletnie od czapy.
                • sotoska Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 18:04
                  Wiesz, co innego luźny związek z wesołym facetem w dowolnym wieku, czy nawet
                  świadomy wybór "potrzebuję stabilnego sponsora", a co innego peany o równowadze
                  i dojrzałości w związku dwudziestolatki z 30lat starszym panem. :)
                  Jeśli facet rozwodzi się i szuka coraz młodszych partnerek to zapewniam Cię, że
                  nie w celu poszukiwania partnerstwa w związku :).
                  • 2szarozielone Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 19:05
                    Nie rozumiesz. I przeceniasz znaczenie wieku, nie doceniając innych kwestii.
                    Myślisz po prostu o wielu sprawach zbyt sztampowo.

                    Ja wierzę w to, że taki partnerski związek może się udać. Bo znam młode kobiety
                    o bardzo silnych charakterach, od kilku lat niezależne, dojrzale i mądrze
                    mierzące się z niełatwymi sytuacjami życiowymi (które czasem o wiek nie pytają,
                    tylko po prostu zwalają się na łeb). Jeśli masz wizję chowanej pod kloszem
                    rozchichotanej blondi-studentki, która uważa się za mądrą i dojrzałą, bo potrafi
                    zacytować Dostojewskiego i wciągnęła na studiach trochę psychologicznego żargonu
                    - to zapewniam, że to nie cała prawda.

                    wiem też, że udany związek to nie tylko równy bilans życiowych doświadczeń, ale
                    wiele innych zazębiających się spraw. Pewnie, że jest wiele sytuacji, w których
                    miałabyś rację. Ale to nie jest prawda uniwersalna :)
                    • sotoska Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 19:11
                      Gdy miałam 20 lat też uwazałam się za mądrą ponad swój wiek :).
                      "Miłość" rodzi się na pograniczu zaspokojenia naszych potrzeb na dziś i jutro i
                      braków z wczoraj. I w tym miejsc
                      • sotoska Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 19:13
                        uciekło niedokończone

                        Gdy miałam 20 lat też uwazałam się za mądrą ponad swój wiek, żeby później
                        stwierdzać "ależ to i to było głupie". :)
                        "Miłość" rodzi się na pograniczu zaspokojenia naszych potrzeb na dziś i jutro,
                        i braków z wczoraj. I w tym miejscu dokonujemy wyboru.
                        • 2szarozielone Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 19:21
                          Generalnie - człowiek rodzi się głupi i głupi umiera. I warto do końca życia tę
                          świadomość zachować :)
                          • sotoska Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 19:37
                            Dokładnie :) ( a jak jeszcze mi się przypomni jak głupieje facet wchodzący w
                            smugę cienia... :))) w antyparze z "ryczącymi czterdziestkami" :)) ) . Dziiiwny
                            jest ten świat :)
                • widokzmarsa Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 18:32
                  odmładza? Wóda, narkotyki, brak snu, brak wypoczynku:) Cholera to ja już wiem
                  dlaczego tak młodo zawsze wyglądam:)
                  • sotoska Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 18:40
                    I gitarę musisz mieć. Inaczej odpadasz :D
                  • 2szarozielone Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 19:14
                    Mentalnie odmładza :) Fizycznie - fakt - młodziej wygląda - ale to raczej geny.
                    Może też wysiłek fizyczny na scenie (na siłownię nie musi biegać). Narkotyków
                    facet nie ćpa (to z tej listy wypada). Gitary nie ma. Ale wciąż działa, wciąż
                    coś tworzy, zna masę ludzi, interesuje się tym, co się dzieje w kulturze. Ma
                    kontakt i ze swoim pokoleniem, i z młodymi ludźmi. mogę z nim godzinami o sztuce
                    gadać, uwielbiam chodzić z nim na koncerty, wymieniać się płytami, zarażać
                    filmowymi pasjami. Oprócz tego ma swoją firmę, dodatkowo jeszcze pracuje gdzieś
                    indziej na etacie (w branży niespecjalnie rozrywkowo się kojarzącej) i pewnie
                    gdyby nie jego pasje, to by zezgredział ;] Ja w nim pokochałam człowieka -
                    niezależnie od metryki - duchowo i intelektualnie jest mi bliski.
          • lila-aaa Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 16:47
            dlaczego ludzie wciaz operuja schematami? Czy dla was wszystko jest
            czarne lub biale? Nie dostrzegacie innych odcieni? Mloda= glupia I
            naiwna, starszy ogladajacy sie za mlodszymi= bezczelny satyr. Swiat
            poszedl mocno do przodu I mlode kobiety as czesto naprawde madrymi I
            fajnymi babkami I moga byc rownoprawnymi partnerami dla starszych
            facetow. A po drugie- od dawien dawna wiadomo, ze kobiety szukaja
            oparcia I poczucia bezpieczenstwa- I znajduja to czesto w ramionsch
            starszych mezczyzn. Czemu nikomu nie przyjdzie do glowy ze mozns
            kochac?
            Milosc nie zaglada a metryke...

            • sotoska Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 16:55
              Lila, potwierdzasz ten "schemat" w większości tego co i jak mówisz:).

              A miłość? Powody zakochań bywają przeróżne.
              Może źle to zabrzmi w tym temacie, ale pedofil pytany dlaczego uwodził,
              manipulował i współżył z dziećmi również twierdził, że z głębokiej miłości
              między nimi. I ja mu wierzę, że to co on czuł i przeżywał w kontaktach z dziećmi
              uważał za miłość dobrą dla niego i dla tych biednych dzieci. Bo tak miał
              skonstruowane swoje emocje.
              • lila-aaa Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 17:18
                a ty zaprzeczasz sama sobie I piszesz bzdury jak nawiedzona nastolatka.
                Tak jak napisala avital- myslisz ze posiadlas prawde objawiona? I Dalej
                operujesz schematami - 50 latka madrzejsza od 20 latki. Co za dno.
                Przyprowadze ci niejedna 25 latke przy ktorych te twoje 50 latki beda
                mogly sie schowac. I skoro tam operujesz wiekiem I 23 latki sa wg
                ciebie glupie to powiedz mi, kiedy czlowiek staje sie madry?
                A z tym rozwodem to strzelilas sobie w stope- to chyba najglupszy wpis
                jaki czytalam kiedykolwiek na forum
                • sotoska Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 17:58
                  Widzę, że wyczerpałaś swoje możliwości jakiejkolwiek rzeczowej(i faktycznej)
                  argumentacji na temat powodów związku w jakim jesteś. :)
                  • enith Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 18:26
                    Sotoska, nie rozumiem skąd te ataki na dziewczynę? Ma swoje powody do bycia w tym związku, najwyraźniej dostaje w nim wszystko, czego jej potrzeba, a ty upierasz się jej wybór negować. Kogo obchodzi, że spotyka się w dużo starszym? Przecież konsekwencje tego wyboru ponosić będzie wyłącznie ona i dobrze o tym wie. To, czy związek przetrwa nie będzie zależeć od tego, ile osób tutaj wypowie się, że taki związek jest chory, a wyłącznie od tworzących go osób. Są ze sobą szczęśliwi? Super, cieszę się z nimi.
                    • sotoska Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 18:39
                      A niby kto ją atakuje? Jak na razie to ona rzuciła się powyżej na mnie z
                      jakiegoś powodu. Może przez ten komentarz o pedofilu, uświadomiłam sobie
                      właśnie, że jeśli ma 23 lata i jest z tym facetem jak twierdzi "od kilku lat" to
                      może uraziłam możliwym zahaczeniem historii o paragraf. :)
                      Ja mam swoje zdanie a ona swoje. Tak jak ludzie się zmieniają z doświadczeniem
                      różnych sytuacji życiowych tak i ich poglądy. Nikt jej nie każe krzyczeć do
                      wszystkich "a mój związek jest normalny!!!!" Jeśli go za normalny i szczęśliwy
                      uważa to niech się nim zwyczajnie cieszy a nie przekonuje na siłę forum, że
                      naprawdę jest w nim szczęśliwa :) A, że jak sama napisała "potrzebuje opieki"
                      to zapewnianie, że najważniejsze między nimi jest "partnerstwo" jest czystą
                      fikcją literacką.
                      • enith Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 18:51
                        > jakiegoś powodu. Może przez ten komentarz o pedofilu, uświadomiłam sobie
                        > właśnie, że jeśli ma 23 lata i jest z tym facetem jak twierdzi "od kilku lat" t
                        > o
                        > może uraziłam możliwym zahaczeniem historii o paragraf. :)

                        Wg prawa, pod pedofilię podpadają stosunki z osobą poniżej 15 r.ż., więc to nie ta bajka. Jeśli to pedofilii to żart, no cóż... nie udał ci się.

                        > naprawdę jest w nim szczęśliwa :) A, że jak sama napisała "potrzebuje opieki"
                        > to zapewnianie, że najważniejsze między nimi jest "partnerstwo" jest czystą
                        > fikcją literacką.

                        Sorry, ale ja od męża też oczekuję opieki w określonych sytuacjach, co absolutnie nie oznacza, że nie jesteśmy dla siebie partnerami.
                        Tobie z jakiegoś powodu (nie chce pisać, że ciasnoty umysłowej czy małego doświadczenia, czy zwykłej przekory) nie mieści się w głowie, że dwudziestoparolatka może być szczęśliwa z facetem starszym od niej o lat trzydzieści. Powody, dla których tak jest są nieistotne, prawda? Co kogo obchodzi, dlaczego są ze sobą (kochają się, a może lubią, a może układ "sugar daddy", opcji jest wiele). Jak każdy, mają prawo żyć po swojemu bez spowiadania się z motywów swojego postępowania.
                        • sotoska Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 19:01
                          Czy ja gdzieś twierdzę, że ona nie uważa się za szczęśliwą?
                          To ona usiłuje przekonać wszystkich, że to z czystej bezinteresownej miłości a
                          nie z powodu dysfunkcyjnej roli ojca w swojej rodzinie i chęci przedłużenia
                          bycia "zaopiekowanym" dzieckiem :)
                          • lila-aaa Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 19:16
                            Za kogo ty sie masz ze smiesz wypisywac takie teksty? Z postu na post
                            sie pograzasz, wysnuwasz jakies oderwane od rzeczywistosci wnioski? Is
                            mialam I mam najwspanialszego pod sloncem ojca, on jest we mnie ciagle
                            zakichany a ja w Nim, od kiedy nauczylam sie chodzic to chodzilam z Nin
                            do pracy, wsztstkie dzieci mi go zazdroscily bo to ojciec z prawdziwego
                            zdarzenia.
                            A zeby uprzedzic twoje kolejne denne wnioski- now szykam ojca a
                            zwiazku, Tate mam jednego. I tata I moj facet nie maja raczej ani
                            jednej wspolnej cechy.
                            Strzelaj dalej, ha ha
                          • lila-aaa Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 19:25
                            aha, a dzieckiem nie jestem od dawna. Wiesz, przezylam bardzo powazna
                            chorobe ktora zmusila mnie do przewartosciowania zycia. Spedzam duzo
                            czasu z chorymi I umierajacymi dziecmi I uwierz mi, ja juz od wielu lat
                            nie potrzebuje opieki- raczej same staram sie otaczac innych opieka.
                            Gdybys byla jeszcze laskswa przeczytac wczesniejsze watki, to bus
                            zauwazyla, ze nie lezy w moim charakterze bycie potulnym barankiem
                            • sotoska Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 19:44
                              Podniecasz się nadaremno, ale forum cierpliwe wszystko przyjmie. :)
                              Trzeba było od razu powiedzieć, że ciężka choroba spowodowała Twoje takie a nie
                              inne wybory, bo faktycznie trudno o równolatka chcącego to przeżywać w czasie
                              gdy inni znajomi szaleją na dyskotekach. Jak rozumiem masz pracę, dużo zarabiasz
                              i jesteś w pełni samodzielna materialnie i możesz pomagać innym. No to tylko
                              być szczęśliwą a nie przesiadywać na forum nie wiadomo po co. :)
                              • lila-aaa Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 23:12
                                jesli ktos tu sie podnieca to ty- chcesz udowodnic, ze takie zwiazki as
                                zle, ze mlode kobiety sa takie a starsi mezczyzni tacy. Ba, ty wiesz
                                wszystko o pedofilach I dojrzalosci rozwodnikow. Wiesz nawet, ze z moim
                                ojcem jest cos nie tak. Wiesz takze, ze gdy chorowalam to nie chodzilam
                                na dyskoteki. Wiecej twoich prawd wyliczac mi sie nie chce- ogarnia
                                mnie pusty smiech gdy je czytam. I ty podajesz sie za doswiadczona,
                                autorytet chcesz tu zgrywac. Z twoja wiedza I brakiem samokrytyki nigdy
                                nim nie zostaniesz-chyba ze cla samej siebie.
                                Dziewczynko, gdy stoisz nad grobem to dorastasz a blyskawicznym temple
                                a pozniej gdy wychodzisz cala z opresji to korzystasz z zycia na maksa-
                                Wiec chodze do klubow, na mnostwo koncertow I oddycham pelna piersia-
                                ramie w ramie z moim facetem I przyjaciolmi
                                • sotoska Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 23:53
                                  Gdyby tak było nie przesiadywałabyś tyle na forach żeby na siłę udowadniać
                                  niewiadomo co niewiadomo komu :) Bo to chyba twoja nie pierwsza tyrada na ten
                                  temat? Aż się zastanawiam kto bardziej udowadnia "nienormalność" sytuacji..
                                  część osób powątpieniem w zdrowe realcje w tym związku, czy Ty forumowymi
                                  opowieściami o waszym wielkim szczęściu... Z obowiązkowym szantażykiem
                                  emocjonalnym "ja stałam nad grobem, wiem co czynię bo posiadłam już wszelką
                                  wiedzę daną śmiertelnikom" :) A teraz wyobraź sobie że nigdy nie byłaś chora
                                  i czy wtedy taki facet by zaistniał w twoim życiorysie? Nie musisz
                                  odpowiadać. Korzystaj z życia i wykorzystuj go sobie jak uważasz za stosowne,
                                  byleś nie zostawiała za sobą osób w poczuciu wykorzystania w swoim dążeniu do
                                  "wyciśnięcia" z życia czego (i w tym przypadku jak długo) się jeszcze da. Każdy
                                  leczy swoje emocje tak jak potrafi :)

                                  • 2szarozielone Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 24.04.08, 00:33
                                    Sotoska... Zrób eksperyment myślowy i załóż przez chwilę, że możesz się mylić w
                                    swoich kategorycznych sądach. Bo naprawdę brniesz w jakieś schematy z zapałem
                                    psychologa-amatora. Łatwo jest siedzieć na tyłku i osobie, której się nie zna i
                                    w życiu na oczy nie widziało, wygarniać objawione prawdy o jej miłości,
                                    wrażliwości, chorobie, rodzicach i co tylko ślina na język przyniesie. Każdą
                                    miłosną historię, w każdym możliwym układzie, można podważyc - bo to na pewno
                                    kłamstwo, manipulacja, tylko słowa, mężczyznom chodzi tylko o seks, kobietom
                                    chodzi tylko o pieniądze, a jak nikt nie patrzy, to wszyscy się zdradzają na
                                    potęgę. I nawet znam ludzi, którzy tak opowiadają - do mądrych bym ich nie
                                    zaliczyła.

                                    Tak by Cię to strasznie bolało, gdyby gdzieś tam na świecie była sobie
                                    szczęśliwa para, którą dzieli kilkadziesiąt lat różnicy wieku, a łączy miłość,
                                    porozumienie dusz i ciał, wspólne pasje i cele i wzajemny szacunek i oddanie?
                                    Daj spokój - i nie wmawiaj innym na siłę, że są nieszczęśliwi, oszukiwani i
                                    okłamywani. Bo nie wiesz. Zwyczajnie - nie masz pojęcia.
                                    • sotoska Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 24.04.08, 11:35
                                      Ale o co ci chodzi? :)))) Przecież cały czas powtarzam, że na etapie rozwoju
                                      emocji/uczuć/wiedzy o życiu tej dziewczyny ona może być szczęśliwa właśnie w
                                      takim układzie. Pobudki którymi się kieruje wynikają z jej przeżyć, a że
                                      przeżycia były traumatyczne to i wybory wyjątkowe :). 20 latka nigdy nie będzie
                                      miała wiedzy życiowej takiej jak 50latek, nieważne jak często będzie powtarzać,
                                      że już tyle przeżyła że jest baaaardzo mądra.
                                      Nie bardzo natomiast rozumiem, dlaczego tak szczęśliwa osoba rzuca się na mnie
                                      coraz bardziej epitetując, żeby mi swoje szczęście udowadniać... ;) Może
                                      dlatego, że młoda jeszcze jest i dystansu życiowego jej brak, albo potrzebuje
                                      się "pokazać" i powalczyć, albo sama sobie chce coś udowodnić kolejny i kolejny
                                      raz :)
                                      • lila-aaa Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 24.04.08, 12:08
                                        Choroba nie była żadnym traumatycznym przeżyciem, była tylko chorobą, która mogła zakończyć się śmiercią. Stawiłam jej dzielnie czoła, nie rozczulałam się nad sobą, tylko zaczęłam myśleć innymi kategoriami. I zawiodę Ciebie - przed chorobą podobali mi się również starsi mężczyźni. Dużo starsi. Nie wiem czemu ubzdurałaś sobie związek pomiędzy chorobą a starszymi facetami. To ma tyle wspólnego co ufo z polskimi krowami. A jeśli kiedyś rozstanę się z moim facetem, to na pewno nie wybiorę rówieśnika, a co dopiero mówić o chłopaku kilkanaście lat młodszym. Taka jestem. I już:-)))
                                        Więc wzywam cię do zaprzestania siania tych herezji - naprawdę mało wiesz o pobudkach ciągnących do zawierania takich związków.
                                        Rozmowę z tobą uważam za zakończoną:-)
                                        • sotoska Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 24.04.08, 13:19
                                          20 latki uwielbiają wyglaszać teorie "ja zawsze", "ja nigdy" :)))
                                          a potem dorastają
                                  • lila-aaa Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 24.04.08, 10:51
                                    Im wiecej postów, tym bardziej żałosna się robisz. Idąc twoim tokiem myślenia mam zrozumieć, że na forum siedzą tylko ludzie nieszczęśliwi? Jeśli miałabym patrzeć przez pryzmat Ciebie to bym się zgodziła.
                                    Po drugie - to Ty toczysz tutaj jakąś durną batalię. Chcesz wmówić ludziom, źe białe jest czarne a czarne jest białe. Nie odpowiadasz na niewygodne pytania. Udzielasz sie, choć tak naprawdę nie masz zielonego pojęcia na temat takich związków. Zgrywasz domoroslego psychologa, a twoje metne wynaturzenia to mozna sobie w buty schowac - tyle mają wspólnego z prawdą. I jeśli kilka osób Tobie mówi, że pleciesz kobieto bzdury, to może przyszedł czas na refleksje?
                                    Współczuję osobom przebywającym w twoim otoczeniu, prawie każde zdanie ma u ciebie wydźwięk pejoratywny. Ja nie stosuję szantaży emocjonalnych, a na forum, nie w moim temacie jest to po stokroć nielogiczne. Odpowiem Ci więc: Gdybym nie była chora, to może wcześniej poznałabym mojego faceta i może dłużej byłabym z nim szczęśliwa. Gdybyś się choć trochę zagłębiła w psychologię, na którą się tak nieumiejętnie powołujesz,to byś wiedziała, czym kierują się ludzie w wyborze partnerów i na jakiej podstawie mózg i nos dokonują selekcji.
                                    A co do emocji - najpierw wylecz swoje i nie sugeruj tego komuś, kto nie potrzebuje.

                                    2szarozielone- podpisuję się pod Twoim postem wszystkimi moimi kończynami;-)
                                    • sotoska Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 24.04.08, 11:22
                                      A ja powiem Ci tyle: za jakieś 15 lat może zrozumiesz o czym mówię :))) . Tylko,
                                      że wtedy publicznie się do tego będziesz wstydziła przyznać a swoje poharatane
                                      obecnym związkiem emocje leczyć będziesz szukając 20 lat młodszych kochanków. :)
                                      Cóż, takie życie. :) Póki co, wierz w bajki, to urocze i tak przynależne
                                      Twojemu wiekowi, i układaj się w życiu jak Ci najwygodniej szukając kolejnych
                                      opiekunów :).
                      • lila-aaa Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 18:59
                        dziewczyno, gdzie ja ciebie atakuje? Jak na razie to ty chcesz
                        przypisac swoja mierna ideologie do zwiazkow z duza roznica wieku, a is
                        chce tobie uswiadomic, ze now zjadlas wszystkich rozumow swiata I
                        mozesz sie mylic. Ale z toba to jak grochem o sciane, az sie prosi o
                        odrobine samokrytyki.
                        A tekst o pedofilach- gdzie ty czytasz takie glupoty? Akurat spedzalam
                        duzo czasu z takimi dziecmi I kazdy psycholog ci powie, ze bzdury
                        opowiadasz.
                        a jesli chodzi o poczucie bezpieczenstwa, to chyba wiekszosc ludzi
                        szuka tego w zwiazkach, nie tylko mlode kobiety zwiazane ze starszymi
                        mezczyznami. Ja nie neguje zadnych zwiazkow, ani homoseksualnych, ani a
                        duza roznica wieku, ani odmiennych kulturowo. Jezeli ludzie sa w noch
                        szczesliwi, to po co dorabiac ideologie tam, gdzie jej nie ma?

                        Przepraszam za bledy, ale nie mam w tel. polskiego slownika, a
                        angielska autokorekta robi swoje;-)
                  • lila-aaa Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 18:31
                    Nie mam zadnej motywacji, aby udowadniac ludziom twojego pokroju ( tam
                    bardzo doswiadczonym), ze nie jestem wielbladem:-)
                    • widokzmarsa Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 18:35
                      możesz zawsze powiedzieć że i tak większość związków równolatków się rozpada i
                      zazwyczaj są to związki bez uczuć.
                      • sotoska Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 18:50
                        A ja bym chętnie poznała zdanie drugiej strony takiego związku, czyli mężczyzny
                        ponad 20 lat starszego od dziewczyny na temat pobudek którymi się kieruje :).
                        Dasz się namówić?
                        Bo jak na razie zawsze w takich wątkach wypowiadają się młode zakochane
                        dziewczyny broniąc "idei", lub te, które mają taki związek za sobą odwodzac od
                        idei. :)
                        • enith Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 18:54
                          Wal śmiało z pytaniami. Przekażę je mojemu o 15 lat starszemu mężowi, a jego
                          odpowiedzi umieścimy tu.
                          • sotoska Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 18:57
                            15 lat to zupełnie co innego niż 30 :) nie nadajecie się.
                            • lila-aaa Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 19:04
                              Jesli chcesz to posadze wieczorem mojego faceta przed kompem i On
                              odpowie na wszelkie nurtujace ciebie pytania:-p
                              • sotoska Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 19:07
                                Czekam z utęsknieniem :)
                                • hanka19841 a ja przytocze wypowiedź 23.04.08, 20:45
                                  mojego P, na pytanie, czemu ze mną jest?
                                  Powiedział: Ja uważam siebie za doświadczonego, ale jak z Tobą
                                  rozmawiam, to wydaje mi sie, ze jeszcze wszystko przed nami:)
                                  Imponuje mi Twoj upór i spojrzenie na świat, dążenie do celu i
                                  realizacja marzeń:)

                                  Było mi naprawde miło to usłyszeć i teraz własnie próbujemu wspólnie
                                  cięzką praca zrealizować nasze marzenia, ja o swoim małym biznesiku
                                  (kiedyś sobie zaplanowałam ze w 2008 roku, będę go miała, zabacze
                                  czy sie uda)a mój P.chce wybudowac dla nas dom.

                                  powodzenia dla wszytskich szczęśliwie zakochanych
                            • wsuwak Re: odpowiedzialny i dojrzaly? 23.04.08, 23:05
                              A ja bym chętnie poznała zdanie drugiej strony takiego związku,
                              czyli mężczyzny
                              ponad 20 lat starszego od dziewczyny na temat pobudek którymi się
                              kieruje :).

                              Ja bym chętnie poznał zdanie Twojego faceta na temat pobudek którymi
                              się kieuje :)
          • gapuchna sotoska 23.04.08, 22:51
            właśnie o tym mówię. Ale rozumiem te, które sa zaangażowane obecnie: naprawdę
            nic nie trafia do świadomości. Bo to jest stan euforii. I jest to w jakimś
            stopniu normalne. Bo gdy się ma 23 lata, to jeszcze nic się nie wie o życiu.
            Naprawdę! Mimo autentycznych trudów takiego związku - bo one są! Wiem. Ale
            później może przyjść jeszcze gorszy czas, i ten żal za zmarnowanymi okazjami,
            które podsuwał los, może zwyczajnie psychicznie wykończyć.
            • lila-aaa Re: sotoska 23.04.08, 22:58
              a stanie euforii mozna byc po roku spotykania sie, ale nie po kilku
              latach zwiazku I wspolnego mieszkania.
              • gapuchna lila-aaa 23.04.08, 23:21
                To nie do ciebie, to raczej tak ogólnie mi się z myśli wyrwało. wam wiesz czego
                życzę! i oby, oby, oby...na pewno!
            • sotoska Re: sotoska 24.04.08, 00:18
              To zachowanie jest do przewidzenia, starsza doświadczona w innych związkach
              osoba wie co i jak mówić, robić żeby w drugiej stronie stan zadowolenia
              podtrzymywać... i ta nawet nie zauważa, że obok przemyka jej życie. To jakby
              podtrzymywanie romansu na co dzień, "wyjątkowość" osoby i sytuacji,jednak inny
              poziom relacji niż z rówieśnikiem, a potem... klops i obudzenie w innym świecie
              w którym trudno się odnaleźć.
    • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: związek z dużo starszym 23.04.08, 22:57
      to rodzice będą z nim żyli, czy ty? w czym tkwi problem?
    • jakas_kobietka Re: związek z dużo starszym 24.04.08, 08:24
      jeeeezuuu, jak widzę te komentarze... "mógłby być twoim ojcem". "taka różnica",
      "boże, 30 lat" to mnie skręca. ludzie, trochę tolerancji! mi też się podobają
      starsi faceci i jak komuś się to nie podoba to hmwd! ale niektórzy się takimi
      uwagami napr. przejmują!
      • arniela66 Re: związek z dużo starszym 24.04.08, 09:30
        Tolerancja,tolerancją.Ja tam jestm tolerancyjna,bo sama maiałam kochanka starszego od siebie o 18 lat.
        Ale wybaczcie,jak juz wspomniałam mam 42 lata i romans rozpoczełam gdy miałam 19 lat a On miał tylko 37.Rozumiem,ze młoda dziewczyna moze zauroczyc sie facetem do 40,ale sama byłam młoda i w zyciu nie zwiazałąbym sie ze staruszkiem,nawet jakby był najcudniejszy w swiecie
        Napisze jeszcze cos co znowu Was zbulwersuje,odkad zerwałaam z e starszym kochankiem mam młodszego o 20 lat kochanka i wiem,ze dla Niego w tej chwili jestem jeszcze cudowna ale czas mija i nawet operacje plastyczne nic nie pomoga abym majac 60 lat była dla młodego super kobieta.On 40 ,ja 60 :-) groza.To samo nie rozumiem jak mozna wychwalac zwiazek ze starszym facetem o 30,35 majac 23 lat,tylko 23 lata:-)Facet w tym wieku moze byc naprawde cudowny pod kazdym wzgledem ale wybacznie dla tak młodej osoby "zalatuje" antykiem.Jestescie takie młode i macie prawo bronic swoich przekonan,tylko ciekawe czy jak dojedziecie do mojego wieku to bedziecie takie mądre,pyskate,udowodniajace swoje racje co do uczuc do tych swoich starych partnerow.
        • sotoska Re: związek z dużo starszym 24.04.08, 11:38
          Cóż, schemat dość częsty, że po związku z dużo starszym mężczyzną kobieta biega
          za dużo młodszymi od siebie :). Potrzeba równowagi w przyrodzie nie ginie :)))
    • anisia25 Re: związek z dużo starszym 24.04.08, 11:14
      Hej, chcialam do Ciebie napisac maila, ale cos mi nie wychodzi, czy
      moglabys prosze do mnie napisac?
      • arniela66 Re: związek z dużo starszym 24.04.08, 11:36
        anisia25- czy to ja mam do Ciebie napisać?Jezeli ja,to napisz do mnie,mam już uaktywniona pocztę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja