agamadrid
25.04.08, 23:05
naprawde sie boje:/ myslicie ze to sie kwalifikuje pod wizyte u
psychologa? powaznie sie nad tym zastanawiam bo juz sama niewiem co
mam myslec o tym:/ z roku na rok otoczenie wywiera na mnie coraz
wieksza presje (nie komentowac mi wieku:P -mam 27lat) poczynajac od
mojego mezczyzny (31 lat) naszych rodzicow, rodzenstwa,
przyjaciolek, przyjaciol, wspolpracownikow, znajomej pani w piekarni
i w spozywczaku na rogu:/ wszyscy truja glowe o zegarach
biologicznych i machaja grzechotkami, spioszkami, bucikami(te
ostatnie to nawet dostaje juz w prezentach od co poniektorych
zartownisiow:/ i nie ukrywam ze to troche klopotliwe)a i jeszcze
kaftanikami machaja przed oczyma, albo wrecz zywymi okazami 1,2,3
miesiecznymi:/ zalezy kto jakie i skad dorwie...(dzisiaj np
koniecznie mi pani z piekarni musiala 2 miesiaczna siostrzenice
pokazac:/) pokazuja tony zdjec swoich wnukow, siostrzenic, kuzynow,
kuzynow kuzynow i wnukow siostrzenic a ja... zwyczajnie mam
cykora... na sam poczatek ciaza... milion mozliwych problemow,
komplikacji, skutkow ubocznych , nastepnie porod -przeraza mnie po
prostu:( ze nie wspomne o utrzymaniu takiego malego czlowieczka i
zapewnieniu mu wszystkiego... dlaczego ja sie nie puszczalam ja
mialam 15lat i nie wpadlam:/ mialabym teraz dziecko w gimnazjum i
swiety spokoj od dewotek:/