Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna?

IP: 212.160.232.* 24.06.01, 00:00
Dużo słychać o przemocy w stosunku do kobiet. Czy któraś z Was miała (lub ma)
do czynienia z typem tzw. "damskiego boksera"?
    • Gość: Ania Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna? IP: *.bellglobal.com 25.06.01, 00:00
      Gość portalu: Veni_VV napisał(a):

      > Dużo słychać o przemocy w stosunku do kobiet. Czy któraś z Was miała (lub ma)
      > do czynienia z typem tzw. "damskiego boksera"?

      nie
      • Gość: wojtek Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna? IP: *.calixo.net 25.06.01, 00:00
        przed "nie" zapomnialas dodac "jeszcze"-robie to za Ciebie
        powinno byc-"jeszcze nie"
        • Gość: Ania Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna? IP: *.bellglobal.com 25.06.01, 00:00
          Gość portalu: wojtek napisał(a):

          > przed "nie" zapomnialas dodac "jeszcze"-robie to za Ciebie
          > powinno byc-"jeszcze nie"

          jak to zrobi to odejde, chociaz nie mysle zeby mial chec czy odwage to zrobic,
          znam mojego meza
    • Gość: GU Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna? IP: *.man.polbox.pl 25.06.01, 00:00
      RAZ PODNIÓSŁ RĘKĘ JAKO MÓJ MĄŻ I TO BYŁ OSTATNI MÓJ DZIEŃ RAZEM Z NIM.(PO 3
      MIESIĄCACH MAŁŻEŃSTWA, NIEŹLE CO?)
      • Gość: rico Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna? IP: 195.136.25.* 25.06.01, 00:00
        Gość portalu: GU napisał(a):

        > RAZ PODNIÓSŁ RĘKĘ JAKO MÓJ MĄŻ I TO BYŁ OSTATNI MÓJ DZIEŃ RAZEM Z NIM.(PO 3
        > MIESIĄCACH MAŁŻEŃSTWA, NIEŹLE CO?)

        A może on tylko muchę odganiał albo chciał żarówkę wykręcić? A ty mu dałaś kopa.
        Oj, nieładnie. Nie nazywał się on może Kiepski (w łóżku)??

        • Gość: GU Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna? IP: *.man.polbox.pl 25.06.01, 00:00
          W ŁÓŻKU AKURAT NIE, ALE ŻYCIOWO RACZEJ DO DUPY..:)
          • Gość: rico Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna? IP: 195.136.25.* 25.06.01, 00:00
            Gość portalu: GU napisał(a):

            > W ŁÓŻKU AKURAT NIE, ALE ŻYCIOWO RACZEJ DO DUPY..:)

            Mogłaś dac mu jakąś szansę, 3 m-ce trwania małżeństwa to zbyt mało żeby z byle
            powodu się rozwodzić. Co to znaczy że życiowo był do niczego? A wcześniej nie
            widziały gały co brały???

            • Gość: GU do RICO IP: *.man.polbox.pl 25.06.01, 00:00
              1) to nie był jedyny powód
              2) za brdzo się cenię aby dawać nieskończoną ilość szans
              3) to dla mnie nie był żaden problem podjąć taką decyzję- dla niego tak
              4) może odganiać muchy w towarzystwie nowej żonki
              5) wolę kogoś kto zasługuje, kocha i docenia i nie robi żadnych numerów
              6) mam takiego KOGOŚ i nie żałuję wyboru
              PS. DO KOBIET: NIE DAJCIE SIĘ. TO WY DECYDUJECIE O SWOIM ŻYCIU I DLATEGO TRZEBA
              SIĘ SZANOWAĆ:))))
              • Gość: Z* Re: do RICO IP: 213.25.97.* 25.06.01, 00:00
                GU ma calkowita racje. Facet, ktory chociaz raz podniosl reke na kobiete
                zasluguje tylko i wylacznie na miano damskiego boksera. Jakkolwiek by bylo
                miedzy nimi, bicie to nie jest zaden argument.
                • Gość: ola Re: do RICO IP: *.toya.net.pl 25.06.01, 00:00
                  Nic dodac nic ujac.
              • Gość: Halinia Re: do RICO IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.06.01, 00:00
                masz racje... ja kiedys wybaczylam... i zaluje do dzis...

                facet zawsze obiecywal ze to juz wiecej sie nie powtorzy, przepraszal... przez
                miesiac - 3 miesiace bylo OK, a potem... zly dzien, ktos go wkurzyl... cale jego
                humory skupialy sie na mnie... bylismy razem 4 lata... bardzo dlugie 4 lata... ja
                teraz chodze na psychoterapie... a on ma nowa kobiete... czy powinnam ja jakos
                ostrzec, zeby uwazala na niego... czy nie wtracac sie w "nie swoje sprawy"?
                • Gość: ........ Re: do RICO IP: *.sympatico.ca 27.06.01, 16:08
                  Gość portalu: Halinia napisał(a):

                  > masz racje... ja kiedys wybaczylam... i zaluje do dzis...
                  >
                  > facet zawsze obiecywal ze to juz wiecej sie nie powtorzy, przepraszal... przez
                  > miesiac - 3 miesiace bylo OK, a potem... zly dzien, ktos go wkurzyl... cale jeg
                  > o
                  > humory skupialy sie na mnie... bylismy razem 4 lata... bardzo dlugie 4 lata...
                  > ja
                  > teraz chodze na psychoterapie... a on ma nowa kobiete... czy powinnam ja jakos
                  > ostrzec, zeby uwazala na niego... czy nie wtracac sie w "nie swoje sprawy"?

                  Wiesz, raczej zostaw te sprawe. Nie jest powiedziane
                  ze ta druga bedzie tez bil. Po drugie niewiadomo
                  czy Ci w to uwierzy. Bylas przeciez jego "x"
              • Gość: hanka Re: do RICO IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.01, 23:52
                A owszem racja. Trzeba sie szanowac i chwala tym, ktore to wiedza
                PRZED a nie PO. Ja to wiem PO i nie ma znaczenia czy to sie
                zadrzy po dwoch miesiacach,roku czy dziesieciu latach. Jak raz to
                zrobil to zrobi i drugi i to czy, ze szanuje. Nie ma tu
                znaczenia wyksztalcenie, tzw. klasa spoleczna itp. Wiem niestety
                cos o tym. A na dodatek jak nie zadbacie o siebie aby miec na to
                za wczasu jakies dowody to potem brnie sie w to dalej i dalej i
                coraz bardziej bezsilnie. Jak uderzy ( nawet jesli go kochasz)
                to wio na pogotowie albo do lekarza. Niech zapisze, ze zglosila
                sie i mowi ze pobita. TO POWINNA BYC ZASADA, KTORA MATKI POWINNY
                WPAJAC CORKOM RAZEM Z MLEKIEM.Ale oczywisice trudno uwierzyc, ze
                ten ktorego kochamy to zrobil i ze wlasnie nie chcial zabic muchy
                tylko mu sie raczka (nozka itp) omsknela.
            • Gość: europ do: rico i do GU IP: *.hwr.arizona.edu 28.06.01, 00:12
              do rico: To nie byl byle powod! Taki facet nie powinien wiazac sie z kobieta.

              do GU: Mialas 100-procentowa racje odchodzac.
          • Gość: kry6 Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna? IP: *.chello.pl 09.09.01, 20:43
            Dlaczego dajesz się podpuszczać? Przecież to jakiś głupek. Po co odpowiadasz?
      • Gość: JA Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna? IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 18.09.01, 09:28
        Szczerze podziwiam. Znam kobiety, które od kilkudziesięciu lat trwają w
        przemocowych związkach i nic nie robią. Jesteś niesamowita!!!
      • janush Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna? 26.12.01, 15:46
        Gość portalu: GU napisał(a):

        > RAZ PODNIÓSŁ RĘKĘ JAKO MÓJ MĄŻ I TO BYŁ OSTATNI MÓJ DZIEŃ RAZEM Z NIM.(PO 3
        > MIESIĄCACH MAŁŻEŃSTWA, NIEŹLE CO?)

        Brawo !!!
        A wracając do pytania postawionego przez Veni_Z ; nigdy tego nie zrobiłem i
        nigdy tego nie zrobię. Nikt nie dał nam prawa do ferowania wyroków i do karania
        innych, tym bardziej,że uderzenie kogokolwiek to zaprzeczenie człowieczeństwa.
        Pozdrawiam - Janusz
    • Gość: facet Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna? IP: 157.25.130.* 25.06.01, 00:00
      Nie pobiłem, ale przed laty kilka razy szarpałem moją żonę trzymając ją za ręce.
      To były okropne chwile i do dziś mam kaca.
      Doskonale widziałem, że to nic nie daje i że wchodzę na ścieżkę, która
      doprowadzi mnie do jej bicia.
      Nic nie dawało - tak w ten sposób chciałem rozwiązać problem.
      Chciałem - nie tak jak chce mi się cukierka. To był element eskalacji kłótni.
      Problem - tak dotyczył on spraw łóżkowych.

      I co? Kurcze klasyczny Freud.

      Więc czy każdy przypadek jest beznadziejny?
      Jak moja córka będzie dorosła to nie będę jej owijał. Powiem czego ma się
      wystrzegać. I, że musi być stanowcza. Jedno ostrzeżenie i konsekwencje należy
      wyciągać. Zero taryfy ulgowej. Bo potem może być tylko gorzej.
      Potem - jak już urodzi się dziecko

      Moja żona nie była konsekwentna, to ja byłem.

      Pzdr.
      • Gość: ........ Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna? IP: *.sympatico.ca 25.06.01, 00:00
        Nigdy nie uderzylem swojej zony (nie zasluzyla). Nie
        popieram bicia gdyz pozostawia to rane w malzenstwie.
        Widzialem jednak pare razy inne kobiety w "szale" do
        swoich mezow. Wlasnie takich sytuacji pewnie bym
        nie wytrzymal. Moze bym nawet uzyl reki - naprawde
        nie wiem. Wydaje mi sie ze kazda kobieta
        wyczuwa granice podczas klotni znajac swojego meza
        na ile mozna go zbluzgac. Czasami sie przelicza
        i wtedy ten............. niepotrzebny(?) cios.
        • Gość: JA Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna? IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 18.09.01, 09:44
          Stwierdzenie: "bo nie zasłużyła" jest, moim zdaniem totalnym idiotyzmem, bo nic
          nie usprawiedliwia przemocy. Nikt nie ma prawa uderzyć drugiego człowieka,
          dlatego, że robi on coś nie po jego myśli. Stosowanie przemocy jest objawem
          bezradności człowieka, który bije. Kobiety! Nie dajcie "wyprać sobie mózgów".
          Nie dajcie sobie wmówić, że to Wasza wina. To jest wina braku kontroli nad
          destrukcyjnymi impulsami. A tak na marginesie, to kochane babki same często
          stosujecie przemoc wobec dzieci (zarówno psychiczną, jak i fizyczną) i też
          próbujecie usprawiedliwiać się jak faceci, którzy biją swoje partnerki (WIDZISZ
          DO CZEGO MNIE DOPROWADZIŁAŚ!?!). Jeśli macie problemy związane z przemocą
          możecie dzwonić na NIEBIESKĄ LINIĘ 0-800 120-002.
    • Gość: Veni_VV Jeszce jedno IP: 212.160.232.* 26.06.01, 00:00
      Kiedyś stanąłem w obronie młodej kobiety bitej przez jakiegoś - jak się później
      okazało był to jej mąż - faceta. Jestem sprawny i silny więc interweniowałem
      skutecznie (czytaj - dałem w mordę). Tymczasem już po kilku sekundach
      owa "dama" z pokrwawionym nosem rzuciła się na mnie z pazurami choć nie
      kopałem tego damskiego boksera, a tylko zakazałem mu wstawać. Bronić się przed
      atakującą wściekle kobietą jest niezykle trudno - jeśli sie jej nie chce
      uderzyć, jej mąż po chwili wstał i musiałem się szybko wycofać.
      pytam więc Was:

      Czy następnym razem bronić kobiety bitej, jeśli ta może, lecz nie wzywa pomocy?
      • Gość: ........ Re: Jeszce jedno IP: *.sympatico.ca 27.06.01, 00:00
        Gość portalu: Veni_VV napisał(a):

        > Kiedyś stanąłem w obronie młodej kobiety bitej przez jakiegoś - jak się później
        >
        > okazało był to jej mąż - faceta. Jestem sprawny i silny więc interweniowałem
        > skutecznie (czytaj - dałem w mordę). Tymczasem już po kilku sekundach
        > owa "dama" z pokrwawionym nosem rzuciła się na mnie z pazurami choć nie
        > kopałem tego damskiego boksera, a tylko zakazałem mu wstawać. Bronić się przed
        > atakującą wściekle kobietą jest niezykle trudno - jeśli sie jej nie chce
        > uderzyć, jej mąż po chwili wstał i musiałem się szybko wycofać.
        > pytam więc Was:
        >
        > Czy następnym razem bronić kobiety bitej, jeśli ta może, lecz nie wzywa pomocy?

        Raczej pomylka jest wtracac sie w czyjes
        malzenskie sprawy wtedy kiedy nie jestes
        zaproszony do udzialu w ich problemie. W tym
        przypadku co opisales sam sie przekonales o tym
        ze zrobiles pomylke, chociaz uwazales ze czynisz dobrze.
        • Gość: rico Re: Jeszce jedno IP: 195.136.25.* 27.06.01, 00:00
          Reakcja Pana Veni była jak najbardziej właściwa. To bita babka była zdrowo
          po...ana. Głupia baba i tyle.
          • Gość: sylt Re: Jeszce jedno IP: 194.195.43.* 27.06.01, 00:00
            Gość portalu: rico napisał(a):

            > Reakcja Pana Veni była jak najbardziej właściwa. To bita babka była zdrowo
            > po...ana. Głupia baba i tyle.

            Nieprawda. Jest to typowa reakcja. Widzialem ja kilka razy. Moja babcia (bardzo
            madra kobieta) zawsze powtarzala: - maz i zona to jedna strona.
            I co by nam nie podpowiadal instynkt nie nalezy sie wtracac w malzenskie awantury
            (sprawa nie dotyczy sytuacji ewidentnie niebezpiecznej) bo nie zyskamy niczyjej
            wdziecznosci a tylko sami narobimy sobie klopotow i wrogow.
            • Gość: Krzychu Re: Jeszce jedno IP: *.bydgoszcz.mtl.pl 27.06.01, 00:00
              Gdy chodzi o awantury rodzinne to mogę się zgodzić, ale gdy facet leje kobietę
              np. w domu to pozostawienie tego bez reakcji jest niedopuszczalne.
              • Gość: Zuzik Re: Jeszce jedno IP: 213.25.97.* 27.06.01, 00:00
                To jest dosyc skomplikowana sprawa,poniewaz wszystko jedno czy sie czlowiek
                wtraci w takie rodzinne (bardzo) awantury czy nie, zawsze dla kogos zle sie to
                konczy. Z drugiej strony spojrzcie na to tak. Veni stanal w obronie bitej przez
                meza kobiety (pieknie malo kto ma tyle odwagi), ona stanela w obronie meza.
                Gdyby pozwolila go sprac i nie stanela w jego obronie to jak myslicie co
                zrobilby jej maz po powrocie do domu ? To jest jeden z wielu ale bardzo
                skuteczny powod, dla ktorego kobiety bite przez mezow pozostaja z nimi przez
                dlugie lata. Co z tego, ze wtraci sie prokurator, sad itd. skoro ten maz wraca
                potem do domu i zachowuje sie jeszcze bardziej agresywnie, a ona nie ma
                wsparcia, bo przeciez lepiej w rodzinne awantury sie nie wtracac.
                • Gość: ........ Re: Jeszce jedno IP: *.sympatico.ca 27.06.01, 16:27
                  Gość portalu: Zuzik napisał(a):

                  > To jest dosyc skomplikowana sprawa,poniewaz wszystko jedno czy sie czlowiek
                  > wtraci w takie rodzinne (bardzo) awantury czy nie, zawsze dla kogos zle sie to
                  > konczy. Z drugiej strony spojrzcie na to tak. Veni stanal w obronie bitej przez
                  >
                  > meza kobiety (pieknie malo kto ma tyle odwagi), ona stanela w obronie meza.
                  > Gdyby pozwolila go sprac i nie stanela w jego obronie to jak myslicie co
                  > zrobilby jej maz po powrocie do domu ? To jest jeden z wielu ale bardzo
                  > skuteczny powod, dla ktorego kobiety bite przez mezow pozostaja z nimi przez
                  > dlugie lata. Co z tego, ze wtraci sie prokurator, sad itd. skoro ten maz wraca
                  > potem do domu i zachowuje sie jeszcze bardziej agresywnie, a ona nie ma
                  > wsparcia, bo przeciez lepiej w rodzinne awantury sie nie wtracac.

                  W dzisiejszych czasach kobieta taksamo ma wielki
                  wybor. Moze np. zawsze zostawic boksera. Wez rozpatrz
                  swoja propozycje do konca. Wtracajac sie w czyjes
                  malzenstwo dolewasz benzyny do ognia. Przeciez wiesz
                  ze nie uspokoisz i nie powstrzymasz faceta od bicia
                  jezeli on bedzie chcial to zrobic. To jest ich
                  bojka, nierowna, ktora pomiedzy nimi sie zawiazala.
                  Uwazam, ze bedac blisko w zasiegu takiego bicia, zawsze
                  pasuje i wskazane starac sie uspokoic faceta droga
                  perswazji( czasami nawet kobiete od np. nadmiernego
                  bluzgania na meza, jezeli juz doszlo do bojki). Nie
                  uzywalbym raczej sily w jego kierunku, chyba ze
                  katowalby kobiete i to zupelnie bezlitosnie a ona
                  prosilaby blagajac o pomoc. Wtedy wyjscia bym nie
                  mial, napewno bym jej pomagal.
                  • Gość: Zuzik Re: Jeszce jedno IP: 213.25.97.* 27.06.01, 16:44
                    Teoretycznie masz racje, sama uwazam, ze nie zostalabym z takim facetem ani
                    minuty dluzej, ale czesto to nie jest takie proste. Kobiety nie zawsze maja
                    wybor. Najczesciej pol zycia spedzaja w domu z dziecmi, nie maja pracy albo na
                    tyle kiepska, ze nie utrzymaja domu i dzieci, i wspolne z mezem mieszkanie. Znam
                    kobiete, ktora z tego powodu, ale rowniez dlatego ze bylo jej wstyd, zostala z
                    facetem az do momentu, w ktorym usilowal ja zabic wbijajac jej noz w plecy (zadna
                    przenosnia). Faceta skazano wiesz na ile na .... 4 lata przy czym po 2 wyszedl za
                    dobre sprawowanie i zaczal ja straszyc, ze teraz dokonczy sprawe. Jak myslisz co
                    na to policja, a co Ty bys zrobil zeby tej kobiecie pomoc ?
                    Nie zawsze da sie takiego swira uspokoic droga perswazji, tlumaczyla mu rodzina i
                    przyjaciele zeby zostwil ja w spokoju. I wiesz co, on sie czuje pokrzywdzony (bo
                    przeciez siedzial w wiezieniu przez nia, a przeciez ona zyje i nic sie nie stalo
                    - jego slowa!) i teraz musi sie zemscic. Swir, ale psychiatra i sad mowi, ze
                    niegrozny ;)
                    • Gość: ........ Re: Jeszce jedno IP: *.sympatico.ca 28.06.01, 07:42
                      Gość portalu: Zuzik napisał(a):

                      > Teoretycznie masz racje, sama uwazam, ze nie zostalabym z takim facetem ani
                      > minuty dluzej, ale czesto to nie jest takie proste. Kobiety nie zawsze maja
                      > wybor. Najczesciej pol zycia spedzaja w domu z dziecmi, nie maja pracy albo na
                      > tyle kiepska, ze nie utrzymaja domu i dzieci, i wspolne z mezem mieszkanie. Zn
                      > am
                      > kobiete, ktora z tego powodu, ale rowniez dlatego ze bylo jej wstyd, zostala z
                      > facetem az do momentu, w ktorym usilowal ja zabic wbijajac jej noz w plecy (zad
                      > na
                      > przenosnia). Faceta skazano wiesz na ile na .... 4 lata przy czym po 2 wyszedl
                      > za
                      > dobre sprawowanie i zaczal ja straszyc, ze teraz dokonczy sprawe. Jak myslisz c
                      > o
                      > na to policja, a co Ty bys zrobil zeby tej kobiecie pomoc ?
                      > Nie zawsze da sie takiego swira uspokoic droga perswazji, tlumaczyla mu rodzina
                      > i
                      > przyjaciele zeby zostwil ja w spokoju. I wiesz co, on sie czuje pokrzywdzony (b
                      > o
                      > przeciez siedzial w wiezieniu przez nia, a przeciez ona zyje i nic sie nie stal
                      > o
                      > - jego slowa!) i teraz musi sie zemscic. Swir, ale psychiatra i sad mowi, ze
                      > niegrozny ;)

                      Wiesz, nieprzyjemna sprawa, prawie ze tragedia. Swir
                      poprostu nie powinien miec kobiety. Rozumiem to co
                      piszesz. Niejednokrotnie kobiecie jest bardzo trudno
                      zdecydowac sie na opuszczenie takiego swira. Zawsze
                      cos laczy, przeszkadza, no i kobieta chyba zawsze
                      liczy ze sie swir zmieni. Moim zdaniem w takich
                      niepewnych sytuacjach kobieta wlasnie powinna sie
                      zdecydowac: na zostawienie swira lub byc bardzo
                      ostrozna w slowach i postepowaniu. Jezeli juz sie
                      zgodzila z takim byc powinna tez raczej sie
                      godzic na wiele ustepstw. Inaczej konczy sie czasami
                      tak drastycznie jak piszesz " nozem w plecy". Chce tez
                      przytoczyc zyciowy przypadek ktory widzialem, ktory
                      taksamo dotyczy bicia kobiet. Otoz byla klotnia
                      pomiedzy zona a mezem. Ona ni stad ni z tamtad
                      zaczela krzyczec " uderz, uderz". Facet podszedl i stuknal
                      niemocno. Kobieta przestala krzyczec a klotnia ustala.
                      Kiedy zapytalem znajomego dlaczego ja uderzyl ( gdyz
                      tak naprawde nie bylo za co) powiedzial ze to nie
                      pierwszy raz to zrobil, ze zona sie domaga i
                      czuje sie chyba lepiej jak czasami ja stukne.
                      Rozmawialem tez pozniej i z nia. Potwierdzila to.
                      Powiedziala ze nie lubi byc mocno bita, ale musi
                      czas od czasu czuc ze jej chlop jest chlopem -
                      dziwne, prawda? Niestety, ale tak do konca jest mi
                      Was kobiety trudno zrozumiec. Jestescie naprawde rozne.
                      • Gość: Zuzik Re: Jeszce jedno do ............ IP: 213.25.97.* 28.06.01, 09:01
                        Hej, Wy Panowie tez jestescie rozni i czasem Was ciezko zrozumiec :)
                        A wracajac do tematu - coz jesli ktos lubi byc bity to prosze bardzo, de
                        gustibus non disputandum est jak mowia antyczni :) Ale to zupelnie cos innego
                        niz psychiczne i fizyczne znecanie sie nad zona i rodzina, a w opisanym przeze
                        mnie wypadku to malzenstwo mieszkalo od bardzo dawna w jednym mieszkaniu nie
                        mowiac do siebie ani slowka, a facet po prostu jednego dnia kedy ona jadla
                        kolacje zrobil to co zrobil. Moglo go sprowokowac jedynie milczenie .....
                        W zasadzie mozna by tak dyskutowac bez konca, ale jednego rozwiaania nie ma bo
                        kazda sytuacja jest inna i kazdy czlowiek inaczej w pewnych sytuacjach reaguje.
                        Gdyby jednak udalo sie stworzyc "system" pomocy dla tych maltretowanych kobiet,
                        gdyby wiedzialy, ze maja gdzies wsparcie, byc moze choc czesc takich wypadkow
                        nie mialaby miejsca, a im latwiej byloby sie od tego uwolnic. Poza tym sa
                        jeszcze kwestie prawne, 4 lata (w efekcie 2) za usilowanie zabojstwa z zimna
                        krwia to chyba troche malo. Jak sie popatrzy na sytuacje ofiar bedacych strona
                        w procesie to plakac sie chce, traktowani sa naprawde duzo gorzej niz
                        przestepcy, wystarczy popatrzec na te najglosniejsze (medialne) sprawy, w
                        ktorych mimo rozglosu i medialnego poparcia zapadaja jakies dziwne wyroki a
                        ofiary sa przez lata nekane przesluchaniami (patrz sprawa zabojstwa w sklepie
                        Ultimo). Czy mozesz sobie wyobrazic w jakim stanie jest ich psychika po takim
                        koszmarze ?
                        Mimo ponurego tematu pozdrawiam serdecznie,
                        • Gość: ........ Re: Jeszce jedno do ............ IP: *.sympatico.ca 28.06.01, 19:20
                          Gość portalu: Zuzik napisał(a):

                          > Hej, Wy Panowie tez jestescie rozni i czasem Was ciezko zrozumiec :)
                          > A wracajac do tematu - coz jesli ktos lubi byc bity to prosze bardzo, de
                          > gustibus non disputandum est jak mowia antyczni :) Ale to zupelnie cos innego
                          > niz psychiczne i fizyczne znecanie sie nad zona i rodzina, a w opisanym przeze
                          > mnie wypadku to malzenstwo mieszkalo od bardzo dawna w jednym mieszkaniu nie
                          > mowiac do siebie ani slowka, a facet po prostu jednego dnia kedy ona jadla
                          > kolacje zrobil to co zrobil. Moglo go sprowokowac jedynie milczenie .....
                          > W zasadzie mozna by tak dyskutowac bez konca, ale jednego rozwiaania nie ma bo
                          > kazda sytuacja jest inna i kazdy czlowiek inaczej w pewnych sytuacjach reaguje.
                          >
                          > Gdyby jednak udalo sie stworzyc "system" pomocy dla tych maltretowanych kobiet,
                          >
                          > gdyby wiedzialy, ze maja gdzies wsparcie, byc moze choc czesc takich wypadkow
                          > nie mialaby miejsca, a im latwiej byloby sie od tego uwolnic. Poza tym sa
                          > jeszcze kwestie prawne, 4 lata (w efekcie 2) za usilowanie zabojstwa z zimna
                          > krwia to chyba troche malo. Jak sie popatrzy na sytuacje ofiar bedacych strona
                          > w procesie to plakac sie chce, traktowani sa naprawde duzo gorzej niz
                          > przestepcy, wystarczy popatrzec na te najglosniejsze (medialne) sprawy, w
                          > ktorych mimo rozglosu i medialnego poparcia zapadaja jakies dziwne wyroki a
                          > ofiary sa przez lata nekane przesluchaniami (patrz sprawa zabojstwa w sklepie
                          > Ultimo). Czy mozesz sobie wyobrazic w jakim stanie jest ich psychika po takim
                          > koszmarze ?
                          > Mimo ponurego tematu pozdrawiam serdecznie,

                          Oczywiscie zgadzam sie z Toba Zuzik z tym co
                          napisalas. Poprostu jestesmy jako spoleczenstwo w niektorych
                          przypadkach bezsilni. Zona moze pasc ofiara meza i
                          odwrotnie. Sprawa bicia tutaj wiaze sie raczej tylko
                          i wylacznie z tym ze mezczyzna jest silniejszy
                          fizycznie od kobiety i moze ( wlasnie moze) ja pobic.
                          Jezeli zas chodzi o morderstwa to moga one
                          nastapic rownie dobrze z jednej strony jak i
                          drugiej. Jest to zupelnie inna kwestia do rozwazania.
                          Kobieta dosc czesto cierpi ze strony mezczyzny
                          podobnie jak niejeden facet pobity bez przyczyny
                          na ulicy i to w bialy dzien przez grupe
                          chlystkow. W naszym zyciu niestety wszystko jest
                          mozliwe. Pozdrawiam rowniez.
            • Gość: Bona Re: Jeszcze jedno IP: *.zgora.dialog.net.pl 11.09.01, 21:56
              Gość portalu: sylt napisał(a):

              > Gość portalu: rico napisał(a):
              >
              bita babka była zdrowo
              >
              > > po...ana. Głupia baba i tyle.
              -------Z tym się zgadzam.
              >
              > Nieprawda. Jest to typowa reakcja. Widzialem ja kilka razy. Moja babcia (bardzo
              >
              > madra kobieta) zawsze powtarzala: - maz i zona to jedna strona.
              > I co by nam nie podpowiadal instynkt nie nalezy sie wtracac w malzenskie awantu
              > ry
              > (sprawa nie dotyczy sytuacji ewidentnie niebezpiecznej) bo nie zyskamy niczyjej
              >
              > wdziecznosci a tylko sami narobimy sobie klopotow i wrogow.
              -----Mówimy o przemocy. Taka sytuacja jest zawsze ewidentnie niebezpieczna. I
              zawsze należy udzielić pomocy. Zwłaszcza, gdy ta bita o nią prosi w jakikolwiek
              sposób. Raz może się okazać, że jakaś "po..ana" będzie po stronie damskiego
              boksera. Innym razem możesz uratować zdrowie lub życie.

      • Gość: M To się wysoce chwali ... IP: *.osi.gda.pl 08.09.01, 17:59
        Gość portalu: Veni_VV napisał(a):

        > Kiedyś stanąłem w obronie młodej kobiety bitej przez jakiegoś - jak się później
        >
        > okazało był to jej mąż - faceta. Jestem sprawny i silny więc interweniowałem
        > skutecznie (czytaj - dałem w mordę). Tymczasem już po kilku sekundach
        > owa "dama" z pokrwawionym nosem rzuciła się na mnie z pazurami choć nie
        > kopałem tego damskiego boksera, a tylko zakazałem mu wstawać. Bronić się przed
        > atakującą wściekle kobietą jest niezykle trudno - jeśli sie jej nie chce
        > uderzyć, jej mąż po chwili wstał i musiałem się szybko wycofać.
        > pytam więc Was:
        >
        > Czy następnym razem bronić kobiety bitej, jeśli ta może, lecz nie wzywa pomocy?

        VENI - posunięcie podziwu godne. Chociaż muszę przyznać, że dziwnie podziwiać mi
        coś co powinno zdarzać się częściej. Wiem, że ingerencja w podobnych sytuacjach z
        reguły nie spotyka się z pozytywnym odbiorem, ale mimo wszystko wiem, że warto im
        stawiać czoła nawet jeśli nie jest się stroną w tego typu sporze. Z drugiej
        strony, wiem że może to zabrzmieć paskudnie, musisz się także martwić o siebie.
        Pamiętaj, że kiedy wkraczasz do "akcji" o jakiej napisałeś Tobie się też może coś
        stać. Wtedy chyba nagle może okazać się, że za rycerski gest płacisz swoim
        zdrowiem lub co gorsze życiem. Niemniej jednak piękne dzięki za to, że masz
        sumienie na właściwym miejscu!!! M
      • Gość: ja Re: Jeszce jedno IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 18.09.01, 09:47
        NIE BIERZ NA SIEBIE CIĘŻARU ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA TO, CO ZROBI BITA KOBIETA.
    • Gość: Alicja Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna? IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 26.06.01, 00:00
      Zawsze mnie to zastanawia, że w stronę kobiety to te łapki lecą bez zachamowań,
      ale jak na ulicy pojawi się jakiś wyrośnięty drab to odwaga ulatuje. W domu
      Rambo a na ulicy osika na wietrze.
      • Gość: ........ Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna? IP: *.sympatico.ca 26.06.01, 00:00
        Gość portalu: Alicja napisał(a):

        > Zawsze mnie to zastanawia, że w stronę kobiety to te łapki lecą bez zachamowań,
        >
        > ale jak na ulicy pojawi się jakiś wyrośnięty drab to odwaga ulatuje. W domu
        > Rambo a na ulicy osika na wietrze.

        Na ulicach tez sie leja. Masz racje ogolnie w
        tym co napisalas. Chce tylko dodac, ze wszyscy ( raczej
        wszyscy) mezczyzni co bija zony, kobiety sa raczej
        slabi i z kurza odwaga.
        • Gość: joasia Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna? IP: 212.160.128.* 26.06.01, 00:00
          bo najłatwiej wyżyć swoje frustracje na słabszym... na żonie, na dzieciach..
    • Gość: kathy Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna? IP: 195.117.174.* 11.07.01, 10:00
      Nie, nigdy. Gdyby spróbował, tobym odeszła. On o tym wie.
      • Gość: Julka Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna? IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 09.09.01, 19:18
        Mój mąż też o tym wiedział przez 20 lat. Zapomniał kiedy zostałam inwalidką i
        był pewien, że nie oddam.
        • Gość: królik i co zrobiłaś? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 10.09.01, 13:52
          Najlepiej zapłacić Ruskiemu i niech pokaze mężowi gdzie jego miejsce.
        • Gość: kathy Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna? IP: 195.117.174.* 10.09.01, 13:54
          Gość portalu: Julka napisał(a):

          > Mój mąż też o tym wiedział przez 20 lat. Zapomniał kiedy zostałam inwalidką i
          > był pewien, że nie oddam.

          Sugerujesz, że czekał stosownej chwili? Nie wierzę, że może istnieć takie bydlę!

          • Gość: Julka Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna?-do Kathy i Królika IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 10.09.01, 16:13
            Ja też nie wierzyłam, dopóki nie przekonałam się na własnej skórze. Mam
            wrażenie,że cierpliwie czekał aż nie będę stanowiła zagrożenia. Kiedyś nie
            należałam do osób, które dałyby się uderzyć. Byłam osobą wysportowaną i w miarę
            silną(50 kg podnieść i rzucić to nie był problemem).Inaczej niż obecnie.
            Króliku. Na wynajęcie kogokolwiek mnie nie stać. Renta nie daje takich
            możliwości tym bardziej, że po opuszczeniu pana męża mam córkę,której muszę
            pomóc. Pozatym nie należę do osób mściwych. Może gdyby taka propozycja
            wypłynęła w czasie zajścia to w pierwszym odruchu bym się nad tym zastanowiła.
            Teraz jestem szczęśliwa,że nie muszę oglądać tego pana.
            • Gość: królik Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna?-do Kathy i Królika IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 10.09.01, 16:20
              Wyrazy współczucia i życzenia powodzenia.
              ps.Taki Ruski to by pewnie za połówkę zrobił co trzeba.
              • Gość: Julka Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna?-do Kathy i Królika IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 11.09.01, 18:58
                Bardzo dziękuję za życzenia. Myślę,że wszystko idzie w najlepszym kierunku. Po
                drugiej operacji kręgosłupa udało mi się wstać z wózka. Uczę się chodzić. Mam
                nadzieję, że znajdę jakąś chałupniczą pracę żeby powiększyć swoją rancinę i
                będę żyła jak u Pana Boga za piecem bez strachu, że ktokolwiek podniesie na
                mnie rękę. Pozdrawiam serdecznie. Chociaż jak słyszę co się dzieje w USA to
                moje problemy wydające się tak ogromne okazują się niczym.
            • Gość: kathy Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna?-do Julki IP: 195.117.174.* 11.09.01, 11:32
              Bardzo cię podziwiam i życzę ci powodzenia. Rzeczywiście zemsta nic nie daje.
              jesteś mądrą kobietą, skoro to rozumiesz. Pozdrawiam
    • Gość: maxim Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna? IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 11.09.01, 20:24
      Wprawdzie pytanie zaadresowane jest do kobiet, ale pozwolę sobie zabrać głos.
      Pomijam świadomie przypadki, gdy wzajemne używanie przemocy akceptują obie
      strony.
      W moim systemie nie ma pojęcia uderzenia kobiety. Uważam, że facecie, którzy to
      robią są po prostu głupi. Ale tak sobie myślę, że jeszcze głupsze są te
      kobiety, które do tego dopuszczają. Biorą sobie po prostu takich. Trzeba być
      mądrym przed, a nie po szkodzie.
      Wiem, wiem, odezwą się te, które powiedzą, że mąż dopiero po ślubie taki się
      zrobił, że nie można było tego przewidzieć. W jakimś tam stopniu jest to
      argumentem. Ale w bardzo małym. Trzeba myśleć (a kobiety mają podobno jeszcze
      intuicję:)).
    • Gość: Adela Re: Czy pobił Ciebie kiedyś Twój mężczyzna? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.12.01, 12:35
      Nigdy. Musialby sie szybko pozegnac z zyciem.
Pełna wersja