eluch_a
28.04.08, 20:10
Wracam z zajęć, przede mną babka, jedno bebe małe w wózku, drugie 3-
letnie może. To większe oczywiście uciekło jej gdzieś na trawnik,
babka zostawiła więc wózek i poszła po dzieciaka. A wózek stał z
górki, turla się powoli, ale systematycznie na jezdnię. Podbiegam i
chwytam wózek, a babsztyl na mnie z ryjem: "Co pani robi? Proszę
zostawić moje dziecko". Więc jej tłumaczę, że nie zablokowała kółek
i wózek jechał na ulicę, a ona dalej swoje. Więc w końcu
powiedziałam, że OK, w sumie nie lubię takich małych dzieci, to
mogłam je zostawić pod tramwajem. I jeszcze dostałam opiernicz, że
jej pyskuję... Ech, chciej dobrze człowieku...