kto ma racje?? pomocy...

04.05.08, 14:15
witam,
Mam duzy problem.Mam 24 lata mam narzeczonego.Mieszkam z
rodzicami,ktorzy wybudowali dom dla mnie i siostry
blizniaczki.Siostra ma rodzine mieszka obok a ta czescw ktorej my
mieszkamy jest w przyszlosci dla mnie przeznaczona.
Planujemy z nrzeczonym slub a wczesniej chcemy juz razem u mnie
zamieszkac...
I tu pojawia sie problem... Moja mama ma ciezki charakter( jak
ja),zawsze trudno nam sie bylo dogadac..Moj narzeczony spedza
weekendy u mnie,jak robie mu pranie rekach to sie czepia czemu nei
wypiore pozniej w pralce jak bedzie wiecej prania.
przy sniadaniu wtraca mi sie dlaczego najpierw daje mu miod o
pozniej herbate ( jak byl chory)-bo jej zdaniem lepiej napierw wypic
herbate a pozniej miod- robi mi takie prelekcje przy moim
narzeczonym, ktory to obraca w zart ale mnie to meczy.. NIe
wyobrazam sobie takiej przyszlosci...Mam tego dosc... nie lubie jak
ktos mi sie miesza i mi mowi co mam robic..
Dzis bylakolejna sprezczka o drobiazg:moja mama rozmawiala przez
bezprzewodowy telefon w kuchni a ja akurat zeszlam z pokoju do
kuchni aby ugotowac cos i sobie nucilam pod nosem. a ona mi mi
pokazuje " na migi" zebym byla cicho bo nie slyszy kolezanki w
sluchawce.. a ja dalej nucilam bo jestem u siebie w domu a kuchnia
jest od gotowania i tylko tu moge ugotowac a ona moze sie przeniesc
do innego pomieszczenia skoro ma bezprzewodowy telefon...kto ma
racje??bo mnie dostala sie prelekcja ze jestem bezczelna i nie mam
Boga w sercu....
Co dalej z tym zrobic???
Prosze poradzcie...dzieki z gory..

pozdrawiam
    • soulshunter Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 14:24
      wygoogluj na poczatek takie slowa jak:
      kompromis, respekt, tolerancja
    • rosa_de_vratislavia wyprowadź się... 04.05.08, 14:25
      bunia0969 napisała:

      > ..Moj narzeczony spedza
      > weekendy u mnie,jak robie mu pranie rekach.
      ???
      Pierzesz narzeczonemu? I to w rękach?
      Nie może sam prać lub wziąć więcej rzeczy?
      Wchodzisz gładko w rolę służącej.

      > Dzis bylakolejna sprezczka o drobiazg:moja mama rozmawiala przez
      > bezprzewodowy telefon w kuchni a ja akurat zeszlam z pokoju do
      > kuchni aby ugotowac cos i sobie nucilam pod nosem. a ona mi mi
      > pokazuje " na migi" zebym byla cicho bo nie slyszy kolezanki w
      > sluchawce.. a ja dalej nucilam bo jestem u siebie w domu

      No rzeczywiście....MAMA ma cięzki charakter?
      Nie mogłaś przestać nucić? I co to za tekst "jestem u siebie w domu"?
      Ona też jest.
      Poza tym jaki problem uciachnąc na chwilę...wolisz,żeby mam sobie
      poszła?
      Dziwne macie układy.

      Powiedz mamie,żeby Cię nie pouczałą przy narzeczonym,a sama nie
      wchodź w rolę służacej, podającej do stołu i piorącej gacie.
      I nie bądź paskuda, która ostentacyjnie nucąc (cy robiąc cokolwiek),
      pokazuje, kto rządzi w domu.

      BTW, jak się nie podoba zachowanie rodziców w ich włąsnym domu -
      WYNAJMIJCIE LUB KUPCIE MIESZKANIE.
      • oka2 Re: wyprowadź się... 04.05.08, 16:03
        rosa_de_vratislavia napisała:

        > bunia0969 napisała:
        >
        > > ..Moj narzeczony spedza
        > > weekendy u mnie,jak robie mu pranie rekach.
        > ???
        > Pierzesz narzeczonemu? I to w rękach?
        > Nie może sam prać lub wziąć więcej rzeczy?
        > Wchodzisz gładko w rolę służącej.

        Miliony żon, narzeczonych, dziewczyn itp piora rzeczy swoich mezow, chlopakow.
        Bo to sierotki sa, a zadna szanujaca sie kobieta nie pozwioli zeby jej mezczynza
        chodzil "nie wyprany". Ba!! prasujemy nawet pozniej to co wyprane.
        • tygrysio_misio Re: wyprowadź się... 04.05.08, 16:06
          wszytsko jest w pozadku kiedy jest podzial obowiazkow...bo przeciez rownie
          dobrze facet moglby powiedziec do drugiego faceta "zmieniasz dziewczynie kola w
          samochodzie/rowerze? nie moze sama tego zrobic?" :D
          • rosa_de_vratislavia Re: wyprowadź się... 04.05.08, 16:32
            tygrysio_misio napisała:

            > wszytsko jest w pozadku kiedy jest podzial obowiazkow...

            To jakieś dziwne, jak facet przyjeżdża na weekend i narzeczona mu
            pierze gacie...może jestem staroświecka po prostu.
            Jasne,że ugotuję obiad, koszulę męzowi moge nawet wyprasować i
            wrzucić skarpety do bieliźniarki...ale prać ręcznie gacie, kiedy
            jest pralka?
            To jakiś "dowód miłości"?
            Wolę poczytać książkę lub,w "sytuacji narzeczeńskiej" - spędzić ten
            czas w łazience, owszem, ale w innych okolicznościach;-)
            Te spory mamusi i córusi "co podać najpierw Panu" (herbata czy miód,
            bo smarka, przeziębiony) też wyglądają niepokojąco.
            Mężczyźni nie kochają służących, drogie dziewczęta;-)
            • prom_do_szwecji Re: wyprowadź się... 04.05.08, 16:43
              niestety, wiekszość z nas wychowuje się na służące. I wiele kobiet
              ma poczucie, ze ich obowiązkiem jest dbanie o dom. Kobieta ma
              obowiazki, facet pomaga.
              U mnie w domu włączam Proma we wszystko co robię. Nie jest zbyt
              chętny i jestem pewna, że gdybym ja miała taki wewnętrzny imperaty
              żeby robić wszystko sama, to spokojnie i bez stresu grałby sobie na
              komputerze.
              Jedyne co robi to gotuje. I cały swiat sie zachwyca jaki to dobry
              chłop. A że ja w tym czasie posprzątam cały dom albo w pracy siedze
              do nocy to juz nikogo nie zachwyca
              • rosa_de_vratislavia Re: wyprowadź się... 04.05.08, 16:48
                prom_do_szwecji napisała:

                > niestety, wiekszość z nas wychowuje się na służące.

                > Jedyne co robi [facet] to gotuje. I cały swiat sie zachwyca jaki
                to dobry chłop. A że ja w tym czasie posprzątam cały dom albo w
                pracy siedze
                > do nocy to juz nikogo nie zachwyca .

                Polska norma.
                Normalne jest,że kobieta wszystko robi...to w zasadzie "robi się
                samo". Kiedy mężczyzna posprząta łazienkę lub ugotuje obiad - trzeba
                go chwalić i urasta to do rangi legendy.
                Daltego dziwi mnie postawa autorki wątku, która obsługuje faceta
                nawet, gdy ma dwie ręce i na nogach stoi.
                I matka plus córka, biegające wokół stołu, gdzie narzeczony spożywa
                posiłek...
                Potem, kiedy pojawią się dzieci, będzie płącz i lament, że on tylko
                przed telewizorem, że ona nie wie, w co ręce włożyć...a on uważa,że
                powinna być kwitnąc, i niezmęczona, bo przecież tylkow domu siedzi.
                To tak ku przestrodze, dziewczęta ;-)
                • prom_do_szwecji Re: wyprowadź się... 04.05.08, 16:53
                  bo faceci to takie zachowania wynoszą z domu. I nie dziwię sie, ze
                  nie chcą tego zmieniać, bo to wygodne. Tylko, że dziewczyny nie
                  próbuja z tym walczyć? Dziwne...
                  Mój Prom jak nie pokaże palcen, to nie zrobi. Wkurza mnie to ciagłe
                  gadanie, że smieci, że odkurzanie, ze cos tam...ale wolę mu
                  powiedziec niż zasuwać sama. mam nadzieję, ze kiedyś się nauczy
                  robić coś sam z siebie.
                  • tygrysio_misio Re: wyprowadź się... 04.05.08, 17:06
                    bo dziewczyny tez wynosza z domu to,ze powinny gotowac i sprzatac bo tylko wtedy
                    zostana dobrymi zonami

                    powinny tez zostawac z chorym dzieckiem nawet gdyvmaja lepsza prace i urlopy
                    szkodza im w awansie...do ktorego mezowie nie maja szans

                    to one powinny odbierac dziecko z przedszkola i szkoly

                    a jak tego nie robia to sa zlymi zonami i wyrodnymi matkami....i obsrywa je cala
                    okolica
                    • prom_do_szwecji Re: wyprowadź się... 04.05.08, 17:14
                      ja kiedys od mamy usłyszałam, ze na żonę się nie nadaje, bo kwiatków
                      nie podlewam ;)
                      usłyszałam po tym, jak mnhie facet po pieciu latach zostawił
                      zresztą ;)
                      • tygrysio_misio Re: wyprowadź się... 04.05.08, 17:17
                        ja tam mam jazde od dziecka,ze nie gotuje i za zadko sprzatam...i czuje sie jak
                        facet ktorego trzeba chwalic kiedy wypastuje pokoj na błysk...bo wole posprzatac
                        raz pozadnie tych 1000 razy po lebkach;]

                        ale nikt mnie nie rozumie;]
                        • prom_do_szwecji Re: wyprowadź się... 04.05.08, 17:25
                          ja też :)
                          nienawidzę sprzątania
                          • tygrysio_misio Re: wyprowadź się... 04.05.08, 17:32
                            ja lubie..ale jak sprzatam to ma sie blyszczec..latanie co tydzien ze smatka i
                            udawanie ze sie sciera kurze...a z tylu za rzeczami az sie lepi..takie cos mnie
                            nie interesuje

                            powiedzilam swojemu bylemu/przyszlemu,ze nienawidze gotoac bo mi nie
                            smakuje...moge zrobic cos dla sztuki ale przemyslowe gotowanie na codzien mnie
                            nie interesuje....powiedzial ze to on bedzie musial gotoiwac...za to ja moge
                            sprztac byle nie za czesto/prasoac bo lubie naprawde/prac bo co to za filozofia
                            wrzucic do pralki;]

                            i wiesz co?;]
                            zgodzil sie...
                            • prom_do_szwecji Re: wyprowadź się... 04.05.08, 17:38
                              u nas żadne nie lubi sprzątać i stad te afery.
                              Prom lubi gotować i ja tez - kazde chce to robić.
                              Prać lubie to mogę.
                              Zakupy robimy wspólnie
                  • bupu Re: wyprowadź się... 04.05.08, 19:23
                    A dlaczego mieliby zmieniać, skoro baba im gacie w rączkach upierze, koszulkę
                    wyprasuje, miodek do herbaty pod nos podsunie, obiadek ugotuje, chałupę
                    posprząta, a potem jeszcze po zimne piwo do lodówki skoczy. A pan i władca nie
                    musi nic. To co, mają się sami z tego tronu sułtańskiego zrzucać? ;>
    • iberia.pl Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 14:27
      takie sa uroki mieszkania z rodzicami.....nie ludz sie,ze z czasem
      bedzie lepiej.
    • cheekymonkey Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 14:27
      Najkrócej i najprościej mówiąc - oddzielić się. Rozdzielić części domu.
      Tzn możesz spróbować pogadać z mamą otwarcie i szczerze... Czasem się to udaje...
      To już jest osobne życie i każdy ma prawo je prowadzić po swojemu. Pewnie, dobre
      rady czasem sie przydają i możemy szanować doświadczenie rodziców. Ale nasze
      nowe rodziny już chcemy mieć po swojemu i oni też to muszą uszanować.
    • cheekymonkey Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 14:32
      Poza tym dopiero mieszkając osobno będziesz mogła wprowadzać wyłącznie swoje
      zasady. Mieszkając u kogoś musisz niestety przyjąć - przynajmniej w jakimś
      stopniu jego zasady
    • bertrada Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 15:35
      Wszyscy macie za duzo wolnego czasu i stąd te problemy. Jak człowiek
      nie ma czasu, żeby sobie palcem do tyłka trafić, to się nie
      zastanawia czy miód czy herbata, czy spiewanie czy rozmawianie, czy
      pranie gaci w rekach czy pralce. W duach się wam poprzewracało i
      tyle.
    • tygrysio_misio Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 15:52
      bledem bylo budowanie domu niby wam

      1) jakiej samodzielnosci to uczy dzieci?
      2) nigdy nie bedzie to Twoj dom i Twojej nowej rodziny jaka zalozysz...ale
      Twoich rodzicow..beda sie czepiac stale
      3) rodzina nie powinna mieszkac zbyt blisko siebie...w przypadku jakies
      sprzeczki mozna wyciagac brudy z calego zycia i nawet nie ma gdzie sie przed tym
      schowac


      Ty jestes strasznie rozwydrzona skoro nie potrafisz zrozumiec,ze jak ktos
      rozmawia to sie nie przeszkadza

      i pamietaj..nie jestes u siebie...to dom Twoich rodzicow...jestes juz na tyle
      dorosla zeby znaleźć prace i sie wyprowadzic...poki mieszkasz uvnich to sie sluchaj
      • soulshunter Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 15:57
        To samo chcialem napisac tylko mi sie nie chcialo ;)
        Najlepsze jest to, ze za "klika" lat ta gowniara bedzie miala swoje dzieci i zycze jej z calego serca zeby ja tak samo traktowaly. Wtedy zrozumie.
    • widokzmarsa Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 16:42
      większość kiedyś kulturalnych ludzi, po wynalezieniu telefonów przenośnych
      schamiało i gada w towarzystwie przez telefon i jeszcze do tego przekrzykuje
      wszystkich. Prostactwo którego nie cierpię.
      • soulshunter Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 16:47
        ale co to ma wspolnego z opisana na poczatku sytuacja?
        • marzena-dom Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 16:53
          masz 24 lata wiec rodzice maja pewnie kolo 50tki, wiec przez
          najblizsze 30 lat bedziecie mieszkac nadal.
          przy dobrych wiatrach zostaniesz sama z mezem bo rodzice umra jak
          bedziesz po 50-tce.
          wiec lepiej sami sobie gdzies zamieszkajcie, a wizyty u rodzicow na
          obiadki niedzielne beda przyjemnoscia.

          ps. mama ma racje, najpierw herbata potem miod, bo herbata splukuje
          miod ktory ma zadzialac na gardlo.
        • widokzmarsa Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 16:54
          to że matka powinna była wyjść z kuchni a nie zadręczać innych słuchaniem
          swojego gadania
          • tygrysio_misio Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 17:03
            to ona byla w kuchni pierwsza i to corka powinna wyjsc kiedy matka rozmawiala
            • rosa_de_vratislavia Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 17:06
              tygrysio_misio napisała:

              > to ona byla w kuchni pierwsza i to corka powinna wyjsc kiedy matka
              rozmawiala

              Wystarczy,żeby przestałą nucić...to chyba odruc,że się nie
              przeszkadza komuś w rozmowie?
              A nucenie na złośc mamie z uwagą,że się jest u siebie w domu, a
              kuchnia jest do gotowania a nie do rozmowy? Czyżby mieli osobny
              salon do rozmów telefoniccznych, bo hall jest do sciągania butów,
              jadalnia do jedzenia, a salon do rozmów wieczorową porą?
              To brak klasy, szacunku i dobrej woli ze strony córki.

          • prom_do_szwecji Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 17:04
            a może córka powinna poczekac aż mama wyjdzie z kuchni? Kuchnia była
            zajęta, po co sie panna tam pchała?
      • rosa_de_vratislavia Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 16:51
        widokzmarsa napisał:

        > większość kiedyś kulturalnych ludzi, po wynalezieniu telefonów
        przenośnych
        > schamiało i gada w towarzystwie przez telefon

        ...zaś gwizdanie w momencie tej rozmowy, a zwłaszcza zignorowanie
        prośby o ciszę, okrszone uwagą,że u sibie w domu robię,co chcę, to
        wyraz kultury. Aha. (Człowiek uczy się całe życie.)
        • widokzmarsa Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 16:56
          chamstwu należy przeciwstawiać się siłom i godnościom osobistom. Prostacy którzy
          drą ryja podczas rozmowy, zazwyczaj mają pretensje że ktoś inny coś mówi i
          uspokajają żądając ciszy. W taki sposób jeden cham terroryzuje kilka osób. Ja
          gdy do tego dochodzi zazwyczaj przeszkadzam innym rozmawiać.
          • rosa_de_vratislavia Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 17:00
            widokzmarsa napisał:

            >Ja, gdy do tego dochodzi, zazwyczaj przeszkadzam innym rozmawiać.

            Gratuluję kulturalnej postawy.
            • widokzmarsa Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 17:09
              a dziękuję szanownej pani:)
          • prom_do_szwecji Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 17:02
            czyli mama autorki watku powinna w te pędy zbierać telefon, herbatę,
            notes czy cokolwiek miała w ręku i sie ewakuowac, bo weszła córeczka?
            Mama też chyba była u siebie
            • widokzmarsa Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 17:07
              nie, dziewczynka powinna starać się być cicho. Ale jeśli mama miała zamiar przez
              następną godzinę gadać to powinna wyjść, bo kuchnia jest jedna. Nie znam
              szczegółów, znam za to terror ludzi z telefonami, wogóle nie zważają na innych.
              Ja gdy ktoś do mnie zadzwoni a jestem w towarzystwie to odchodzę na bok by nie
              przeszkadzać. Ale ja jestem dobrze wychowanym arystokratą o niebieskiej krwi
              • tygrysio_misio Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 17:09
                chamem jestes i tyle;]

                to prawda o tym co piszesz jesli chodzi o puby,restauracje czy przyjecia nawet
                domowe...

                alevpo jakiego groma przywolujesz sytuacje nic nie majaca do watku? i jeszcze
                sie klocisz
                • widokzmarsa Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 17:17
                  bo lubię się kłócić z powodu mojego złego charakteru.
              • prom_do_szwecji Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 17:13
                widokzmarsa napisał:


                > Ja gdy ktoś do mnie zadzwoni a jestem w towarzystwie to odchodzę
                na bok by nie
                > przeszkadzać. Ale ja jestem dobrze wychowanym arystokratą o
                niebieskiej krwi

                u mnie w pracy bys nie wyrobił ;)
                a dom to raczej nie bycie w towarzystwie. Babka chciała pogadać,
                zamkneła sie w kuchni, bo w pokoju to by ją pewnie ganiali, że
                zakłóca telewizor, w łazience by ganiali, że chca ręce umyć albo
                siku. Poszła do własnej kuchni, a tam córcia wpada dla narzeczonego
                obiad gotowac, wiec wypad matka...
                To załosne, że kobieta wybudowała dom dla całej rodziny i nie ma się
                gdzie podziać
                >
                >
                • rosa_de_vratislavia Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 17:16
                  prom_do_szwecji napisała:
                  > To załosne, że kobieta wybudowała dom dla całej rodziny i nie ma
                  się
                  > gdzie podziać

                  ...bo córuchna wypomni,że "jest u siebie (!)w domu, apmietając,że
                  mieszkają wspólnie w częsci domu, który kiedyś ma być jej!

                  Jak takie rzeczy czytam, obiecuję sobie,że pierwszym
                  dużym "prezentem" dla dzieci będzie to,co znajdą po otwarciu mojego
                  testamentu...
                  • prom_do_szwecji Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 17:23
                    bo pomaganie dzieciom też powinno miec swoje granice.
                    Moja mama też uważa mnie za złą córkę, bo ona tyle dla mnie zrobiła
                    a ja sie izoluje. Do tej pory słysze, ze moje studia tyle
                    kosztowały, a ja nie chcę pracować w zawodzie. Nie chce, bo mi to
                    zupełnie nie pasuje, od dziecka wiedziałam, co chcę w życiu robić,
                    ale rodzina wykłóciła sie ze mną, ze mam studiowac prestiżowe prawo.
                    Pewnie moja wina, ze sie wtedy powinnam postawić a nie teraz
                    biadolić. Chyba wtedy nie umiałam.
                    tez dostałam pół domu, mam działkę pod dom obok domu rodziców. I
                    wolałam kupic mieszkanie na kredyt, bo chce miec swiety spokój.Tak
                    jest zdrowiej. mam tylko czasami wyrzuty sumienia, ze ktoś mi coś
                    daje, a ja to olewam.
                    Dlatego uważam, ze takie mega pomaganie dzieciom jest niezręczne dla
                    wszystkich
                  • soulshunter Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 17:23
                    przybij piątala rosa
                  • widokzmarsa Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 17:23
                    to wygląda na ludzi starej daty lub z małego miasteczka. Tacy to dzieciom
                    "zapewnią" przyszłość i miejsce u siebie w kostce na 6 pokoi i jedną łazienkę.

                    Żeby już nie ględzić, to stosunek córeczki jaki wyraziła to
                    prostactwo(trollowanie chyba) ale podniosła ciekawy temat. U mnie w domu jak
                    dzwonił telefon to ten do kogo on był wynosił się gdzieś na bok. Mama mogła
                    poprosić o ciszę, a po chwili jak widziała że córka coś gotuje wyjść. Córka to
                    wieśniara więc nie przestała nucić.
    • avital84 Re: kto ma racje?? pomocy... 04.05.08, 17:20
      Mieszkanie z całą rodziną pod jednym dachem to chyba najgorsze co może się
      młodej parze przytrafić. Lepiej zacząć w gorszych warunkach, ale za to na 'swoim'.
    • kochanica-francuza Nie jesteś u siebie 04.05.08, 17:25
      W PRZYSZłOśCI dla ciebie przeznaczona.
      • nie.grzeczna.kobieta Re: Nie jesteś u siebie 04.05.08, 18:02
        no wlałsnie po pierwsze nie jesteś u siebie, co nie zmienia faktu,
        że nawet jak na papierze bedziesz to i tak nie będziesz. Tak to już
        jest, że większosć rodziców uwielbia mając dzieci przy sobie
        uwielbia sie wtrącać i żyć ich życiem. To chyba silniejsze od nich
        więc jeżeli chcesz zyć tak jak Ty chcesz to się wyprowadź.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja