bunia0969
04.05.08, 14:15
witam,
Mam duzy problem.Mam 24 lata mam narzeczonego.Mieszkam z
rodzicami,ktorzy wybudowali dom dla mnie i siostry
blizniaczki.Siostra ma rodzine mieszka obok a ta czescw ktorej my
mieszkamy jest w przyszlosci dla mnie przeznaczona.
Planujemy z nrzeczonym slub a wczesniej chcemy juz razem u mnie
zamieszkac...
I tu pojawia sie problem... Moja mama ma ciezki charakter( jak
ja),zawsze trudno nam sie bylo dogadac..Moj narzeczony spedza
weekendy u mnie,jak robie mu pranie rekach to sie czepia czemu nei
wypiore pozniej w pralce jak bedzie wiecej prania.
przy sniadaniu wtraca mi sie dlaczego najpierw daje mu miod o
pozniej herbate ( jak byl chory)-bo jej zdaniem lepiej napierw wypic
herbate a pozniej miod- robi mi takie prelekcje przy moim
narzeczonym, ktory to obraca w zart ale mnie to meczy.. NIe
wyobrazam sobie takiej przyszlosci...Mam tego dosc... nie lubie jak
ktos mi sie miesza i mi mowi co mam robic..
Dzis bylakolejna sprezczka o drobiazg:moja mama rozmawiala przez
bezprzewodowy telefon w kuchni a ja akurat zeszlam z pokoju do
kuchni aby ugotowac cos i sobie nucilam pod nosem. a ona mi mi
pokazuje " na migi" zebym byla cicho bo nie slyszy kolezanki w
sluchawce.. a ja dalej nucilam bo jestem u siebie w domu a kuchnia
jest od gotowania i tylko tu moge ugotowac a ona moze sie przeniesc
do innego pomieszczenia skoro ma bezprzewodowy telefon...kto ma
racje??bo mnie dostala sie prelekcja ze jestem bezczelna i nie mam
Boga w sercu....
Co dalej z tym zrobic???
Prosze poradzcie...dzieki z gory..
pozdrawiam