long.and.winding.road
08.05.08, 18:25
Witajcie,
Znalazłam na forum 2 wątki bardzo podobne do mojego, ale mimo to postanowiłam napisać.
Mam nieco ponad 30 lat, jestem mężatką od lat 7. Mąż jest moim pierwszym i jedynym mężczyzną, to była miłość od pierwszego wejrzenia i bardzo szybki ślub, nie mamy dzieci. Jest nam razem dobrze, choć ze względu na moją pracę w ciągłej od dwóch lat delegacji, bardzo mało mamy dla siebie czasu :(
I tu pojawia się kolega z pracy, jak możecie się domyślić. Tylko nie tak typowo, ze jest mi smutno, źle, tęsknię, więc znajduję pocieszenie. Bardzo długo podróżujemy razem, ja nie widzę jego zainteresowania moją osobą, on opowiada o żonie i dzieciach, które kocha. Banał. Jest osobą bardzo otwartą, dlatego nie dziwi mnie, gdy łapie za rękę itp. Aż do pewnej imprezy, na której nagle mną tąpnęło. Niesamowicie między nami iskrzyło i po tej imprezie porozmawialiśmy na poważnie. On, że mu się podobam, ale nie chce skrzywdzić żony; ja, że po prostu nagle zaskoczyło z mojej strony i nie rozumiem, co się dzieje, ale nie chcę psuc mojego małżeństwa.
I wszystko byłoby super, kamień spadł mi z serca, motyle się uspokoiły :) Tylko, że po paru dniach on zadzwonił i stwierdził, że wciąż o mnie myśli i takie tam.
Powiedzcie proszę, czy byłyście w podobnej sytuacji i jak to rozwiązać. Ja jestem pewna o swoje uczucia do męża, ale nie chcę też urazić kolegi i nie chcę, żeby zabrnęło to gdziekolwiek dalej. Motyle nadal pojawiają się na myśl o nim ;-)