angelblue13
10.05.08, 20:51
Kochani forumowicze chcę wam opowiedzieć moja historie i chciała bym
usłyszeć wasze opinie na ten temat bo mam mętlik w głowie i juz nie
wiem czy robie coś żle czy dobrze.
A więc..
Od prawie 6 lat jestem po rozwodzie,wychowuje dwóch synow juz
całkiem sporych bo maja 16 i 12 lat.Mieszkam w mieszkaniu które jest
wspulne z moim byłym ale on tu nie mieszka,przychodzi tylko do
dzieci jak jestem w pracy i trzeba sie nimi zająć.
Były mąż odszed do innej kobiety i z nia jest do dnia dzisiejszego
(mieszkaja razem ale nie maja ślubu ani dzieci).Nie robiłam
problemów z rozwodem ani z widzeniami do dzieci,płaci alimenty wiec
pozornie jest wszystko poukładane.Pogodziłam sie z rospadem
małżeństwa wziełam się w garść doprowadziłam siebie i swoje życie do
stanu używalności.Jest ok
Rok tem w moim życiu pojawił sie mężczyzna.I wszystko było by dobrze
gdyby mój były sie nie dowiedział ostatnio że mam kogoś i że
planujemy ślub i wspulne zycie w USA(tam mieszka mój przyszły
mąż).Mój były oszalał-wydzwania do moich znajomych wypytując sie o
moje życie o tamtego faceta czy moze juz wyszłąm zamąż czy zmieniłam
nazwisko,grzebie w moich dokumentach rzeczach które ma w domu
podczas mojej nieobecności.Straszy mnie że wyrzuci mnie z mieszkania
jak wyjade że odbierze mi dzieci że wyrzuci wszystkie moje rzeczy
jak ich nie zabiore ze sobą.
Jestem w szoku.O co mu chodzi?Czy ja nie mam prawa być szczęśliwa?
Czy nie moge sobie ułożyć życia na nowo?
Nie wiem co mam robić.Za miesiąc wylatuje do stanów aby tam
pozałatwiać rózne formalności dotyczace mojego życia a potem chce
wrucic po dzieci i znów żyć szczęśliwie w związku.Nie czuje sie
winna ani zebym robiła coś złego.ale moze Wy to widzicie inaczej.
Dzieci zostana na ten czas ze swoim ojcem,bede przysyłać im
pieniadze ile bede mogła.Wszystkie sprawy dotyczące dzieci i
mieszkania chciałąm z nim omówić ale się nie da bo on ma swoje
rządania i nie ma z nim negocjacji żadnych.
Może haotycznie to opisałam i może nie wszystkie szczegóły,ale moze
macie jakies doświadczenia jak wy sobie układaliście nowe związki po
rozwodzie.Czy tez to tak sie rodziło w bólach?
Napiszcie co o tym sadzicie