wieczna walka z kilogramami

11.05.08, 10:15
moja ukochana przyjaciolka wrocila z pracy zagranica. strasznie wymeczona i
bardzo szczupla. przy wzroscie 182 wazy jakies 56 kg. wyglada dla mnie
pieknie.spotkalysmy sie po jej powrocie i na dzien dobry wreczyla mi paczke z
za duzymi na nia ubraniami. wszystkoe w rozmiarze M albo 40:)
Kurde, czuje sie jak slon. Mam 174 cm i waze 64 kg. Noze 38 albo 40 i moj
facet uwaza, ze mam boska figure, ale ja sie zle z nia czuje. Ciagle mam
wrazenie, ze wylazace boczki, ze uda za duze i tylek jak armata:)
Z drugiej strony wiem, ze niezaleznie od kilogramow moje "powodzenie" kwitlo i
jakos nigdy 3 kg w przód albo w tył nie robiło mężczyznom różnicy. Ja jednak
ciagle mam tylko w glowie ile to musze schudnac w lato. Jem mało i rozsądnie
ale piję sporo wina i może stąd nie jestem jak osa. Czemu ciągle się biję z tą
swoją figurą.
Kanony piękna? Pocieszcie mnie jakos.
    • monia356 Re: wieczna walka z kilogramami 11.05.08, 10:24
      no to pocieszam :)
      ja przed ciaza wygladalam tak samo jak ty:) i tez milam takie
      dylematy to boczki zaduze to dupa wielka itp. ale powodzennie
      mialam:) chodzilam zawsze ladnie ubrana raz elegancko a raz sexi,
      poznalam swojego meza spodobalam mu sie swiata pozamna nie widzial a
      przeciez nie bylam najszczuplejsza, zaszlam w ciaze jak urodzilam
      malego karmilam piersia i schudlam bardzo, wszystkie ciuchy oddalam
      mamie bo wisialy jak na wieszaku, no fajnie schudlam ale... tylek-
      brak, piersi-obwisly, nogi-patyki (ost. chcialam zalozyc spudniczke
      bardziej podobalam sie sobie w spudniczce przed ciaza teraz nie
      zaloze!!!"), kosci mi wystaja, a boczki i tak mam :/, moj maz prosi
      abym przytyla ale ja nie moge i co ty na to??
      • pomimo1 Re: wieczna walka z kilogramami 11.05.08, 10:27
        ja wazylam kiedys jakies 6 kg mniej,ale jakos lepiej sie wtedy ze soba czulam.
        pare mcy temu wazylam 4 kg mniej i moj facet tez twierdzi, ze mialam plaski
        tylek i wcale fajnei nie wygladalam. klucz lezy chyba w akceptacji samej siebie,
        a nie przegladaniu sie w oczach innych ludzi. Mnie niestety podobaja sie tylko
        szczuple dziewczyny i jakos nie umiem pojac, jak takie okraglejsze kształty
        mozna lubic.
    • effica Re: wieczna walka z kilogramami 11.05.08, 10:39
      witaj!
      jestem w podobnej sytuacji (nawet wzrost podobny - 176 i 65kg), tzn.
      bylam tydzien temu bo wino zamienilam na rower i cwiczenia :)
      dopiero zrzucilam 2kg ale juz mi lepiej chociaz 'wizualnie' nie
      bardzo widze poprawe ;)
      Uwazam,ze Twoja przyjaciolka jest za chuda i zle robisz,ze sie z Nia
      porownujesz
      pozdrawiam
    • raohszana Re: wieczna walka z kilogramami 11.05.08, 13:36
      Tyle samo wzrostu, ale wiecej nieco kg - i kurde, tyłka to trzeba ze
      świecą szukać, bo nie ma, jakies smieszne ilosci centymetrow w
      biodrach i niemalze tyle samo w tali - kurde, jak chłop wygladam z
      tyłu i to jest dopiero problem :P
    • hotally Re: wieczna walka z kilogramami 11.05.08, 13:38
      szprycuj białe wino wodą ;]
    • iberia.pl Re: wieczna walka z kilogramami 11.05.08, 13:49
      wlasnie wcinam nutelle i mam w nosie jakies tam kg;-DDD
      • baba67 Re: wieczna walka z kilogramami 11.05.08, 15:05
        Jestes biedactwo ofiara prania mozgu przez kolorowe gazety i wszelkie
        media.Jesli sie wszedzie widzi Foremniakowa jako ideal piekna kobiecego(ma
        ewidentna niedowage) to co zdrowe i normalne oraz piekne wydaje sie wielkie
        niezdrowe i brzydkie.
        masz bardzo dobra wage. jesli martwia sie oponki, to skup sie na ujedrnieniu
        ciala (polecam pilates) a nie na zrzucaniu wagi na co organizm moze roznie
        zareagowac.
        Twoja przyjaciolka jest za chuda, moze to wynikac z jej przemeczenia, jesli nie
        z czegos gorszego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja