Chwilę pobędę tą najbardziej marudzącą.

13.05.08, 23:00
Nie to żebym nie myślała o nim każdego dnia, ale dziś szczególnie jakoś tak
się zebrało. Kilka czynników skumulowało się w jednym czasie i chyba nie mam
dziś siły z tym walczyć.

Już wiadomo, że nic z tego nie będzie, a ja boję się, że zawsze będę do niego
to czuć i zawsze będę go idealizować. Bolą mnie myśli o tym, że on się z kimś
zwiąże lub już to zrobił, bo wymyśliłam sobie kiedyś, że to pewnie 'ten'. Z
jednej strony chciałabym żeby był szczęśliwy, z drugiej nie chciałabym chyba o
tym wiedzieć.

Już nie mamy praktycznie kontaktu od dwóch miesięcy, a ja codziennie mam nowe
teorie, istne paranoje, obsesje. Jednym słowem trochę mnie to męczy.

I teraz jak się pozbyć tych wszystkich myśli?
    • eluch_a Re: Chwilę pobędę tą najbardziej marudzącą. 13.05.08, 23:02
      Nie da się. Same muszą pójść precz :)
      • avital84 Re: Chwilę pobędę tą najbardziej marudzącą. 13.05.08, 23:07
        Zawsze było tak, że działa metoda klin klinem. Pozostawał sentyment i
        wspomnienia. Teraz jest wyjątkowo trudno no i pierwszy raz klin nie zjawia się w
        odpowiednim momencie. :)
        • eluch_a Re: Chwilę pobędę tą najbardziej marudzącą. 13.05.08, 23:10
          U mnie bez klina poszło :) Sama przejrzałam na oczy i zobaczyłam, że
          kocham głupola. Ciągle go kocham, ale już potrafię sobie wmówić, że
          nie i nawet czasem w to wierzę :)
          • avital84 Re: Chwilę pobędę tą najbardziej marudzącą. 13.05.08, 23:11
            To Twoje kochanie i wmawianie sobie, że nie kochasz jakoś mnie nie przekonuje.
            :) Jakoś wolałabym nic nie czuć. :/ Ja mam dobre momenty, ale to tylko momenty.
            • eluch_a Re: Chwilę pobędę tą najbardziej marudzącą. 13.05.08, 23:14
              Dobrze, że mnie przekonuje :)
              Na kanwie tegoż wykształciłam przekonanie, iż nie można brać ślubu z
              miłości. Bo jak człowiek kocha, to ślepy. A jakby nie daj boże
              wyszła za M. za mąż - a znam go 4 lata, więc pewno byłoby to
              możliwe - dziś ocknęłabym się, że kretyna mam za męża :)
              • avital84 Re: Chwilę pobędę tą najbardziej marudzącą. 13.05.08, 23:17
                Generalnie jak człowiek kocha to zachowuje się irracjonalnie.
                Ale skoro już mowa o ślubie, to na cholerę chajtać się z kimś kogo się nie kocha. ;)
                • eluch_a Re: Chwilę pobędę tą najbardziej marudzącą. 13.05.08, 23:19
                  Czyli nie można się chajtać.
                  Z kimś, kogo się kocha - źle. Z kimś kogo się nie kocha - po
                  cholerę ;)
                  • avital84 Re: Chwilę pobędę tą najbardziej marudzącą. 13.05.08, 23:20
                    Czyli jak dobrze, że ten problem mnie ominie. ;)
    • minasz Re: Chwilę pobędę tą najbardziej marudzącą. 13.05.08, 23:02
      to ciagle ten model?
      • avital84 Re: Chwilę pobędę tą najbardziej marudzącą. 13.05.08, 23:07
        Nie no co Ty. Nie oszalałam. :)
    • lajton Re: Chwilę pobędę tą najbardziej marudzącą. 13.05.08, 23:11
      nie wyleczyłaś się jeszcze, zazwyczaj to trochę trwa
      • avital84 Re: Chwilę pobędę tą najbardziej marudzącą. 13.05.08, 23:16
        U mnie zazwyczaj uczucie trwa aż do kolejnego. Zważywszy na to, że praktycznie
        ostatnio nie interesuje się facetami, nie zwracam na nich uwagi i myślę, że nie
        będzie specjalnych okazji do poznania kogokolwiek , to to będzie niestety bardzo
        długie uczucie i długie leczenie. :/
    • cheekymonkey Re: Chwilę pobędę tą najbardziej marudzącą. 13.05.08, 23:20
      Avi, ja nie wiem czy da się tak pozbyć tak o.
      Ja jestem "odcięta" od... 4miesięcy...i myslę praktycznie codziennie.

      Nie wiem, może dlatego,że tak do końca nie wiem właśnie że na 100% nic nie będzie... bo już nie raz -nam właśnie- los pokazał, że różnie się drogi ludziom układają.

      Jedno powiem - ucieczka w pracę, mnóstwo zajęć niewiele niestety daje:/ Z doświadczenia wiem. Problemy dopadają i tak, tylko się nie ma na nie już sił.

      Mnie też mówią - klin;znajdź kogoś, kto choć na jakiś czas odwróci twoją uwagę. Tylko nikogo takiego jakoś nie ma :/
      • avital84 Re: Chwilę pobędę tą najbardziej marudzącą. 13.05.08, 23:28
        Ja też myślę codziennie. Pierwszy miesiąc to było pewnie 24 h na dobę. Teraz się
        trochę ogarnęłam. Nie wiem czy kiedyś aż tak mnie strzeliło. Bywało, że długo o
        kimś zapominałam, ale w międzyczasie poznawałam inne osoby, nie myślałam o tej
        osobie tak często. Albo nawet dobiło mnie coś bardzo mocno, ale krótkotrwale i
        szybko się ogarnęłam.
        Teraz nie widzę żadnego punktu zaczepienia. Mam niby sporo stresów, bo za
        miesiąc bronię dwie prace, mam jeszcze przed sobą sesję, najpierw jeszcze muszę
        te prace napisać;), a potem trza iść do roboty:). A jednak jakoś te rzeczy wcale
        nie absorbują moich myśli.
        Mam nadzieję, że tak jak zawsze sprawdzi się to, że czas leczy rany i u Ciebie i
        u mnie. Oby nie zleciało zbyt dużo czasu. :)
        • cheekymonkey Re: Chwilę pobędę tą najbardziej marudzącą. 13.05.08, 23:41
          Nie wiem czy kiedyś aż tak mnie strzeliło. Bywało, że długo o
          > kimś zapominałam, ale w międzyczasie poznawałam inne osoby, nie myślałam o tej
          > osobie tak często. Albo nawet dobiło mnie coś bardzo mocno, ale krótkotrwale i
          > szybko się ogarnęłam.

          U mnie to długa i zawiła historia, czasem samej mi się nie chce w nią wierzyć. Nie będę jej tu opowiadać na forum. Dość, że to tkwi we mnie tak naprawdę od lat paru, niedawno powróciło i przyznałam się sama sobie,że sama się oszukiwałam przez ten cały czas wcześniejszy, że to było i minęło :/
          Ale nie ma co wracać do tego, co wcześniej.Ogarnąć się tzreba teraz.

          A jednak jakoś te rzeczy wcal
          > e
          > nie absorbują moich myśli.

          Wiem jak to jest. Ja sobie nawymyślałam obowiązków specjalnie,ale to nie działa. Mam nadzieję, że zacznę funkcjonować całą głową zanim się ludzie wokół zorientują, że pracuję tylko w"połowie" ;)

          > Mam nadzieję, że tak jak zawsze sprawdzi się to, że czas leczy rany i u Ciebie
          > i
          > u mnie. Oby nie zleciało zbyt dużo czasu. :)

          Ja mam to życzenie w paru znaczeniach ;)
          ALe tak - OBY ;)
    • 2szarozielone Re: Chwilę pobędę tą najbardziej marudzącą. 13.05.08, 23:30
      Wiesz co... Ja mam wciąż w sobie głęboko żal, że nie wyszło z moją pierwszą
      prawdziwą, głęboką miłością. Po rozstaniu wyleczyłam się szybko - zakochałam się
      w innym po uszy. Ale lata minęły, i tamto uczucie wciąż jakoś mnie męczy.

      On mi powiedział, że jeśli to prawda, że kocha się tylko raz - to on to już ma
      za sobą. Ze mną.

      Mało to pocieszające. Może niektóre uczucia nigdy w 100% nie ulatują...
      • avital84 Re: Chwilę pobędę tą najbardziej marudzącą. 13.05.08, 23:35
        Ja pod koniec ubiegłego roku zamknęłam za sobą dosłownie wszystko.
        Wszelkie dawne zauroczenia, Izraelczycy i nie Izraelczycy, Modele i inni
        wszelacy, z każdym jednym, co do którego miałam jakieś wątpliwości skończyłam na
        dobre w myślach, sercu i na papierze. Cieszyłam się, że jestem wolna od
        wszelkich takich uczuć, niedomówień. Taka tabula rasa. No, ale pojawił się ktoś
        nowy i chyba uderzyło ze wzmocnioną siłą. Mam przeczucie, że to może nie
        ulecieć, ale to bardzo męcząca perspektywa.
      • cheekymonkey Re: Chwilę pobędę tą najbardziej marudzącą. 13.05.08, 23:44
        2szarozielone napisała:


        >
        > On mi powiedział, że jeśli to prawda, że kocha się tylko raz - to on to już ma
        > za sobą. Ze mną.
        >
        > Mało to pocieszające. Może niektóre uczucia nigdy w 100% nie ulatują...

        To wcale nie było pocieszające :,(
Inne wątki na temat:
Pełna wersja