mroof
15.05.08, 21:49
Wypożyczyłam mojemu facetowi z mojej uniwersyteckiej biblioteki
książkę. Prosiłam tuż po terminie zwrotu a potem jeszcze raz w
ostatni weekend, żeby mi ją oddał, bo codziennie naliczają kasę (nie
powiedziałam ile). Do tej pory "dług" urósł do "aż" 2 zł, to pikuś,
ale póki nie oddam tej jego książki nie bedę mogła wypożyczyć do
domu żadnej z potrzebnych mi do napisania zaliczenia. Wkurza mnie
kompletny brak reakcji z jego strony. Cały dzień ma wyłączony
telefon, nie ma jak się z nim skontaktować, jutro chciałam tam iść,
wypożyczyć sobie książki na weekend do domu, ale nie bedę mogła bo
jestem wobec biblioteki zadłużona.
Kurde, gdybym ja wiedziała że przeze mnie nalicza się komuś karę
pieniężną, ZWŁASZCZA mojej drugiej połówce, NAWET jeśli to by było
tylko 2 zł, natychmiast bym jakoś zareagowała.
Nie jestem małostkowa. Jestem wkurzona.