mat.eusz1
16.05.08, 14:28
Co chwile na jakimś forum można przeczytać żale typu: on/ona mnie zdradził,
jak ja biedna istotka cierpię, jak teraz będzie wyglądało moje życie....
Nie uważacie, że to trochę pozbawione sensu? Co to jest zdrada? Nie ma czegoś
takiego, to nie średniowiecze, nie czasy dziewic i smoków, honoru i wyprawa
krzyżowych. Dzisiaj przeciętny człowiek ma przynajmniej kilku partnerów
seksualnych, niektórzy kilkunastu czy kilkudziesięciu, więc jaka Wam robi
różnice czy wasz men prześpi się z jedna więcej czy z jedną mniej? Nie
rozumiem tego.
Byłbym w stanie zrozumieć młode, niedoświadczone seksualnie kobiety, którym
marzy sie romantyczna miłość do grobowej deski, ale, nie urażając nikogo,
tutaj nie ma młodych ludzi a tym bardziej niedoświadczonych seksualnie.
Powinniście zatem wiedzieć, ze w naturze ludzkiej leży poligamia i nie warto z
tym walczyć. Bez urazy, ale trochę śmiesznie to wygląda: mieliśmy po 20
kochanków, ale od dzisiaj udajemy cnotki :)))
Czy nie mam racji? Sami powiedzcie? Mojej byłej nie szło tego przetłumaczyć,
ale gdyby na spokojnie się zastanowiła, wiedziała by, ze jest dokładnie tak
jak mówię, zwłaszcza, ze ani ona dziewica nie była, ani ja prawiczkiem, co
więc za różnica czy jeszcze kilka romansików nam dojdzie czy nie?