biedna_biedna
19.05.08, 10:50
Sytuacja typowa. On: z początku czuły, powoli zaczął "dokręcać śrubę" -
przeklinać mnie, kontrolować, roić sobie w głowie dziwne rzeczy, później
przepraszać. Po ostatniej awanturze nie chcę go widzieć. Wiem że dobrze robię,
że lepiej zerwać od razu niż pakować się w związek, ślub, dzieci i za słoną
zupę. Ale ciężko mi, tęsknię za nim i boję się, że do niego wrócę, choćby z
lęku przed samotnością (że nikogo nie znajdę itp). Kobiety bywają
autodestruktywne i potrafią sobie zrobić takie kuku... Potrzebuję Waszego
wsparcia, żeby zostać przy swoim postanowieniu. Pomóżcie!