ale ja na prawde ich nie rozumiem

19.05.08, 19:37
Kolezanka wyciagnela mnie na impreze. Poznalam tam jej kolege - obcokrajowca
ktory u nas studiuje. Bardzo inteligentny, baardzo bardzo gadatliwy,
przystojny. Zachowywal sie jak mlody bog - wszystkie kolezanki calowal w
policzki, ciagle sobie robil z nami zdjecia - po prostu bardzo pewny siebie typ.
Wyraznie mu sie spodobalam. Odprowadzil mnie do samochodu i rozmawialismy tam
jakies 20 minut. Generalnie ciagle sie smialam bo wciaz sie wyglupial,
zachowywal sie tak uroczo chlopieco i w ogole tak radosnie.
Cos tam nawiazal do jakiejs kawy czy drinka razem i podpytywal co robie
nastepnego dnia. Chcialam byc OK - powiedzialam ze jest mi milo bardzo ale ze
sie z kims spotykam i nie wiem czy to by bylo do konca fair.
Nastepnego dnia dzwonil do mnie, nie moglam odebrac wiec napisalam mu potem
sms - taka wesola gadka z zarcikami - wymienilismy pare sms'ow, pytal co robie
wieczorem - odpowiedzialam ze niestety mam wieczor zajety (taka byla prawda)
nastepnego dnia sama napisalam co u niego i co porabia - cisza - nie odpisal.

Spotkalismy sie w nastepny piatek znow w tym samym klubie - bylam z moim
chlopakiem. On nawet nie zamienil ze mna slowa - widzialam tylko jak mi sie
czasem przypatruje, jak wychodzil z klubu pozegnal sie tylko ze mna - bylo mi
glupio - tydzien wczesniej zachowywal sie 100% inaczej.Pomyslalam ze moze
speszyl sie poniewaz z kims przyszlam na impreze.

Poniewaz jego dziwne zachowanie nie dawalo mi to spokoju postanowilam do niego
zadzwonic. Zadzwonilam, powiedzialam ze mam wolne popoludnie i ze moze bysmy
sie przeszli pogadac, tak niezobowiazujaco. On sie zgodzil i umowilismy sie .
Po 2 h dostalam sms w ktorym on pisal ze jego dziewczynie sie ten pomysl nie
pododba i ze ogolnie "sory".
A ja zdebialam. HELLOU!
Nie pisnal slowem ze kogos ma, sam mnie podrywal, sam dzwonil, sam proponowal
spotkanie (juz po tym jak wiedzial ze kogos mam)- sam mi namacil w glowie... a
potem okazuje sie ze kogos ma.
Czuje sie totalnie zdezorientowana, nic nie rozumiem z tego. Dlaczego tak
dziwnie sie zachowal? Przeszlo mi przez mysl ze moze to sciema z ta dziewczyna
- ale jesli tak to dlaczego wczesniej tak mnie podrywal?
Zupelnie nie wiem o co chodzi i jest mi ogolnie przykro.
    • kontik_71 Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 19:40
      Wszystko jest jasne jak slonce.. gostek chcial Cie poderwac,
      ewentualnie zaciagnac do lozka.. okazalas sie niechetna wiec
      przestlo mu sie oplacac udawanie wesolka.. proste jak drut
      • anu-lla Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:03
        Dokładnie. Jak facetowi nie uda sie uwieść laski, to albo staje sie
        chamski dla niej albo wersja nr 2: Znika bez śladu. Sa jeszcze inne
        opcje?
        • kontik_71 Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:05
          No z tym chamskim to mam nadzieje, ze to wyjatek jest, co? Wiekszosc
          staje sie "chlodna" :)
          • anu-lla Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:10
            Kontik spadłbyś z krzesełka gdybym ci opowiedziala, jak facet
            potrafił sie miścic, tylko dlatego, że nie udało mu sie zaciągnąc
            mnie do łożka. Mnie mało co już w życiu zaskonczy, Tak owszem
            chamski był do bólu. Wiedział w ktory czuły punkt uderzyć:(
            • kontik_71 Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:11
              Niee. no ja wiem, ze takowi istnieja. Mam jedynie nadzieje, ze
              naleza do absolutniej mniejszosci.. bo jesli nie to ja dam sobie
              zmienic plec :9
              • anu-lla Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:14
                Ja chyba trafilam na psychopate:) On byl nawet bardziej niz chamski.
                Raz słodki jak miód, raz wbijał noż ..Zaluje, ze szybciej nie
                zakonczylam tej znajomosci, tylko liczylam na to , ze on sie zmieni.
                taaa:)
                • kontik_71 Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:22
                  wiele kobiet liczy na to, ze facet sie nagle poprawi i zmieni o
                  180%.. nie uczycie sie z doswiadczej innych kobiet :(
                  • polla.k Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:23
                    nadzieja matką głupich tak?
                    • kontik_71 Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:24
                      Raczej naiwnie wierzacych w rzeczy niemozliwe :(
                      • polla.k Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:27
                        hmmm, to znaczy, że nie zmieniłbys się ani odrobinę dla ukochanej kobiety?
                        • kontik_71 Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:30
                          Gdybym bym takim typkie jak opisami w tym i wielu innych watkach to
                          nie..
                  • anu-lla Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:26
                    CZasy naiwnosci mam za sobą. Tylko zadziwia mnie fakt, że ten sam
                    chamski facet, w innym otoczeniu postrzegany jest jako super, miły
                    facet, "złote serce", ani grama chamstwa. Tylko mnie sie oberwało:(
                    Oskara mu za super granie "cudownego czlowieka" .
                  • 8n Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 21.05.08, 23:26
                    180% to całkiem sporo, nigdy tego nie oczekiwałam.
          • szaro_niebieska Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:12
            Kurcze, nie wiem czy to sie sie klei do tego przypadku. Ja potem sama przeciez
            do niego dzwonilam i chcialam sie z nim zobaczyc - wiec wiedzial ze mi jakos
            zalezy. I wydawalo mi sie ze sie ucieszyl ze dzwonie, powiedzial "I'd love to"
            no a potem ten rozczarowujacy sms ze kogos ma i ze nie moze i wlasnie to mnie
            zdezorientowalo.
            Przestraszyl sie czy co?
            • kontik_71 Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:13
              Dziewczyno, najpierw bylas niechetna, potem "epatowalas" posiadaniem
              faceta.. chlopak stwierdzil, ze gra nie warta swieczki.. przemyslal
              sobi zyski i straty i tyle...
              • anu-lla Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:15
                Autorke wątku zabolało, ze facet ją olał, a miał latać za nią, mimo
                iż ma faceta. Tak to rozumiem
                • kontik_71 Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:23
                  jest absolutnie zrozumiale.. takie "olanie" maltretuje dume :(
                  • anu-lla Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:27
                    No dokladnie:) A jak to jest u was? Jak was kobieta np "oleje"? tez
                    was boli? Bo ja wracając do tego psycholka, to własnie go wtedy
                    lekko olałam, i zaczeły sie jazdy niesamowite:)
                    • kontik_71 Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:31
                      jesli sie w koms czlowiek zakocha lub zauroczy to oczywisscie, ze
                      boli, my tez jestesmy ludzmi i mam yswoja wrazliwosc...
                      • polla.k Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:35
                        kontik_71 napisał:

                        > jesli sie w koms czlowiek zakocha lub zauroczy to oczywisscie, ze
                        > boli, my tez jestesmy ludzmi i mam yswoja wrazliwosc...

                        naprawdę? :P
                        • kontik_71 Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:37
                          Pollu ja Cie bardzo prosze :)
                      • anu-lla Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:41
                        A toś mnie teraz rozwalił...No to jak oleje faceta, i on bedzie
                        chamski do mnie tzn, że jest chamski sam w sobie, czy chamski
                        bo "nie dalam sie nabrac na jego bajery itd" ???????
                        Prawdziwie zakochany facet jak powinien sie zachowac po 'olaniu"?
                        A czy chamski i wredny facet jest w stanie sie zakochac w kims? Czy
                        nie
                        • kontik_71 Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:44
                          jak ktos jest chamski to jest chamski i wylazi to z niego wlansi ew
                          sytuacjach specjalnych, a szczegolnie gdy czuje sie podeptanym przez
                          samice..
                          • anu-lla Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:59
                            Czyli wobec laski, ktora obecnie jest teraz jego narzeczoną, moze
                            spotkac to samo co mnie? czy raczej tacy faceci w poważniejszych
                            związkach są ostrożniejsi?
                            Ale to zdeptanie to ostro zabrzmiało. A moze i dobrze, że nie poszlo
                            po jego myśli? nie warto było z chamskim? Wiesz kontik, ja mam
                            wrazeniem, ze taki typ facetów o jakim piszemy, to nawet jakby im
                            miodem tyłek posmarować to sie nie dogodzi
                            • kontik_71 Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 21:05
                              jesli dziewczyna nadepnie mu na jakis odcisk lub on poczuje sie
                              bardzo pewnie, to pewnie ukaze sobie prawdziwe ja...
                              • anu-lla Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 21:09
                                Aha czyli jak mnie pdrywa , ewidentnie , mając ochote na sex, to jak
                                odrzuce jego "zaloty" to to jest PODWOJNE upokorzenie dla faceta? No
                                wiesz, seks i te sprawy, męskie ego, odrzucenie faceta jako kochanka
                                • polla.k Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 21:11
                                  ej chyab troche w tym wszystkim przesadzacie :)
                                  • kontik_71 Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 21:13
                                    Oswiec mnie Pollu :)
                                    • polla.k Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 21:17
                                      Jej, a spróbujcie na chwilę zapomnieć o swojej dumie mniej lub bardziej
                                      urażonej), moralizowaniu, szukaniu drugiego dna etc. i podejść do
                                      tematu...inaczej...jest impreza...jest facet, jest kobieta, jest
                                      niezobowiązujący flirt...i tylko flirt
                                      • kontik_71 Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 21:19
                                        tak, ale w takim wypadku nie byloby ciagu dalszego i
                                        takiego "bujania" sie i opowiadania o dziewczynie.
    • mnop2 Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:07
      oboje lecieliście na siebie i ściemnialiście. Młody bog pierwszy
      przerwał grę i tyle.
      • wielo-kropek Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:17
        Ma dziewczyne czy nie, to nie jest tu najwazniejsze. W ten
        sposob dal ci do zrozumienia zebys nie liczyla na "rozrywke" z
        nim, bo niby jego dziewczynie to nie pasuje. A on jest w
        porzadku (praynajmniej tak to wyglada). Slucha sie jej.
    • polla.k Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:19
      Wiesz, nie wieszałabym za to na nim psów ;)
      • szaro_niebieska Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:31
        W stosunku do swojej dziewczyny okazal sie koniec koncow w porzadku - z tym sie
        zgodze. Jednak czy w porzadku byl wobec swojej dziewczyny kiedy mnie podrywal
        wiedzac ze z kims jestem, biorac moj telefon i potem proponujac spotkanie? To
        zdaje sie tez jest zabawa z jego strony.
        Nie podoba mi sie to, ze kiedy ja mu powiedzialam ze sie z kims spotykam - on
        nie powiedzial ze on tez z kims jest. Wtedy ja bym nie drazyla dalej tematu i by
        byla sprawa jasna dla obu stron.

        Czy jestem zla ze mi nie nadskakuje? Myslalam raczej o jakiejs znajomosci typu
        "sympatyczny kolega z imprez" i wymiana sms typu: co u Ciebie?
        Dlaczego zaproponowalam spotkanie? Dlatego ze zdziwilo mnie jego dziwne
        zachowanie na tej 2 imprezie, myslalam ze zadzwonie i pogadamy chwile - bo
        uwazalam ze to mily facet i nie lubie takich dziwnych, niejasnych sytuacji.
        I nie sciemnialam, wlasnie chcialam zeby bylo wszystko jasne.
        • wielo-kropek Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:45
          To ze sie z kims spotykasz wcale mu nie przeszkadzalo. Chcial
          zapewne ciebie poprostu zaliczyc i nic wiecej. Teraz nawet tego
          nie chce. A dlaczego, to sama sie dowiedz. Obecna jego dziewczyna,
          to jego wymysl, chcoc nie mowie ze taka nie istnieje. Poprostu
          ona nie istnieje kiedy wszystko gra (zdradza ja). A kiedy cos mu
          nie pasuje -wtedy ona jest (nie zdradza jej).
      • wielo-kropek Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:31
        No wlasnie. Tak wyszlo czy stalo sie. Kiedy on chcial -ty nie
        chcialas (niepasowalo). Teraz ty chcesz, on nie chce (niepasuje
        mu). Robie dokladnie to samo co ty zrobilas. Odgryza sie moze?
        Tylko niezbyt rozumiem za co i dlaczego. Moze on wcale nie
        jest taki bozek jak o nim napisalas. Wyglada mi tu raczej na
        niezbyt doroslego. Byc moze ty tez, nie wiem.
        • mahadeva Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:37
          normalne zachowanie, moj dyrektor tez sie tak obrazal
    • mahadeva Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:32
      to proste :) jest Ci przykro?? jemu tez bylo, gdy go olalas, nie
      chcialas sie z nim spotkac, wybralas innego i paradowalas z nim
      publicznie... wiec Ci tak zlosliwie napisal - pewnie ma dziewczyne,
      ale liczyl na milo spedzony czas, a Ty go olalas... tez kiedys
      wierzylam w te zabobony z monogamia :) ze to ma wartosc...
      • wielo-kropek Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:38
        Zabobony? Alez ty madra jestes! Pelna wartosci tez.
    • rupeert Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:42
      Dziewczyno naucz się rozróżniać kolegów od tych którzy Cie podrywają.
      Sama napisałaś że się mu spodobałaś, więc dlaczego chcesz aby był przyjacielem?
      Nawet gdyby nim został to zawsze chciałby czegoś więcej i wiesz o tym dobrze.

      Zachował się jak się zachował po prostu głupio, ale Ty się zachowałaś co
      najmniej dziwnie. Najpierw dajesz się podrywać, wyjaśniasz że masz faceta,
      później znowu pokazujesz że jednak nie przeszkadza Ci to, później znowu
      pokazujesz się z facetem. Albo jedno albo drugie, żaden facet nie będzie się
      męczył pół imprezy aby sobie znaleźć koleżankę.
    • forumowicz_pospolity Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:48
      ale cie wystawił
      pacz pani i to chłop z zagranicy czyli na pewno ideał
      sie porobiło;))
      • kontik_71 Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 20:50
        Pewnie chlopak jest zrozpaczony, ze nie udaje mu sie zaliczyc kazdej
        dziewczyny. a ma przeciez takie inne DNA :)
        • wielo-kropek Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 21:03
          kontik_71 napisał:

          > Pewnie chlopak jest zrozpaczony, ze nie udaje mu sie zaliczyc
          kazdej
          > dziewczyny. a ma przeciez takie inne DNA :)
          Ale autorka jest chetna. Problem jest tu w tym, ze nie udaje mu
          sie to czasem kiedy on chce. A kiedy one chca, jest czasem za
          pozno. Jak tutaj. No, ale skoro taki lubiany jest i dziewczyny
          obcalowuje, a one mu sie daja, to krzywda mu sie ogolnie nie
          dzieje.Nawet jak jeden wieczor nic, to odbije to napewno na
          nastepny.
          • mahadeva Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 21:05
            ale poczynil wysilki wiec sie wkurzyl
            a tu panna mu z chlopakiem wyjezdza, ja bym to odebrala jakO wielkie
            FUCK YOU
            • kontik_71 Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 21:07
              Gorsze byloby jedynie powiedzinie "lubie cie, zostanmy
              przyjaciolmi" :)
              • anu-lla Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 21:13
                ej nie bądz taki pewny. Mnie koles kiedy tez zaproponowal "tylko
                przyjaźn". Zeby za jakis czas wrócić, i "zaproponowac seks"
                + "przyjaźń" . Niezle co? Może pocieszające jest to, że podobalam mu
                sie, kręciłam go, może z wyglądu bylam w jego typie. Ale nie mogl
                sie we mnie zakochać?
    • mnop2 Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 21:05
      no to teraz będą sny ero jak nic!
      • wielo-kropek Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 21:10
        On przez nia zmarnowal jedna noc. Drugiej juz nie chce -pamieta.
        Ma dziewczyne. Wyraznie mowi.
        • mnop2 Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 19.05.08, 21:11
          on ma dziewczynę, a autorka sny...
    • carolla8 Moje śledztwo: 19.05.08, 21:17
      A ja nie rozumiem Ciebie, tj. Twojego niespójnego zachowania.
      Czego oczekiwałas? Potrafisz sama to powiedzieć?
      Jak na moje kobiece oko- chciałaś być adorowana, kokietowana, uwodzona w taki
      bezpieczny sposób, na swoich zasadach, by nie skrzywdzić własnego chłopaka.

      A co do zachowania chłopaka. Wg mnie on chciałby Ciebie blizej poznać, moze
      liczył na coś więcej, ale się spłoszył jak zobaczył ciebie z chłopakiem (dotąd
      jak mówiłas tylko że kogos masz, on sie nie przejął).
      Wniosek: nie taki z niego kozak jaki chce sie sprzedać.
      Czyli mogłaś mu sie spodobać, ale sie przestraszył konkurencji. Nieśmiały.

      Wzdychał do Ciebie pokątnie śledząc Twoje kroki w klubie. Jak sam pisał Sms, to
      było Ok, a jak Ty -to postanowił ostatecznie dać Ci na nos.
      Zraził się, ucierpiała jego duma i aby wyjsc z twarzą wymyślił dziewczynę.

      Po prostu, zaangazował się, myślał ze z tego coś wyjdzie. A że Ty oprócz tego
      dawałaś sprzeczne sygnały- to dał na luz. Wolał być chłodny niż pokazac swoją
      zranioną meską dumę.
      • wielo-kropek Re: Moje śledztwo: 19.05.08, 21:24
        Mozliwe ze moglo byc tak ja ty mowisz, ale ja stawiam bardziej
        na druga strone, o czym juz napisalem. On nie chce znowu stracic
        nocy. A to ze ona przyszla i byla z chlopakiem, on pewnie odebral
        to jakoby on byl gorszy, a tamten lepszy od niego. Wiec i
        zaczal "taka" ktora go niedocenia poprostu olewac.
        • carolla8 Re: Moje śledztwo: 19.05.08, 21:29
          Najgorzej jest jak zostanie zraniona duma. Nie każdy potrafi z tym przejśc do
          porządku dziennego.

          Racja, potraktował tamtego jak rywala. Wg niego wypadł blado i poczuł się
          gorszy. Prosta sprawa.

          A najlepsze jest to że zadurzyła się/ zauroczyła porządnie autorka
          wątku-czekajac zapewne na cd. A tu takiego cd nie ma.
    • carolla8 a tak ogólnie 19.05.08, 21:33
      To jak to jest: czy facet aby zakochać sie w kobiecie, najpierw musi przejśc
      przez fazę silnego porządania?
      najpierw musi mieć ja w łożku aby pożniej czuć się w niej zakochanym?

      • szaro_niebieska Re: a tak ogólnie 19.05.08, 22:44
        :)fajnie sie czyta Wasze wypowiedzi, dzieki ze moge spojrzec na to z roznych stron.
        Chyba faktycznie jest tak jak pisze caroll8 - ze moze sie sploszyl, ale moze
        jest blizej prawy wersja meska - nie chcial tracic nastepnej nocy.
        Ktos napisal ze dalam sie poderwac. Czy ja wiem, to bylo tak nauralne,
        tymbardziej ze on byl kolega mojej kolezanki, wychodzilismy razem wiec mnie
        odprowadzil do samochodu. Fajnie sie nam gadalo, nie myslalam o tym ze musze
        wsiadac do samochodu i uciekac bo on mnie chyba podrywa - to by bylo chyba
        dopiero glupie.

        I na prawde, chlopak byl baaardzo pewny siebie, czesto mi przerywal jak mowilam,
        wymadrzal sie - nie przeszkadzalo mi to - wrecz przeciwnie- fajnie sie ze soba
        droczylismy.
        Na kolejna impreze przyszlam z chlopakiem - bo zazwyczaj jak sie z kims jest to
        sie chodzi razem na takie imprezy - nie chcialm sie wywyzszac ani ucierac mu nosa.

        Myslalam ze zwyczajnie sobie znow pogadamy i pozartujemy - a on sie zachowywal
        jakby mnie nie znal.
        Chyba racja ze zmienilam zdanie potem - na tej imprezie nie byl juz taki "hej do
        przodu" i mnie to zastanowilo, chcialam pogadac i sie umowic.
        A tu wtedy bach z ta dziewczyna :)
        Swoja droga jestem ciekawa czy ona na prawde istnieje, jesli nie - i to tylko
        wymowka - to kurcze chyba troszke dziecinna.
        Eh sama juz nie wiem.
        Chyba glupio bedzie jak sie znow gdzies zobaczymy.
    • djkrzywepalce Re: ale ja na prawde ich nie rozumiem 21.05.08, 22:24
      > Poniewaz jego dziwne zachowanie nie dawalo mi to spokoju [...]

      Hahaha. Dziewczyno! Ty chyba jesteś upośledzona. Kokietujesz jakiegoś kolesia
      mimo że masz chłopaka. No to kto tu się dziwnie zachował? Ja w jego zachowaniu
      nic dziwnego nie widzę. Zasugerowałaś mu, że jedynie się z kimś spotykasz, a nie
      że jesteś w stałym związku. Po prostu jak cię zobaczył z tym chłopakiem, to
      uznał że jesteś wyrachowana i działasz na dwa fronty. Widocznie chciał cię
      bardzo poznać, a ty go wystrychnęłaś na dudka. Tą dziewczynę zmyślił żebyś
      poczuła jak to jest zostać potraktowanym w taki sposób.

      > A ja zdebialam. HELLOU!

      A on to myślisz, że nie zdębiał jak cię zobaczył z twoim chłopakiem? Trzeba było
      od początku mówić prawdę i nie robić chłopakowi nadziei.

      > Zupelnie nie wiem o co chodzi i jest mi ogolnie przykro.

      No to już wiesz o co chodzi. Przykro to raczej powinno być jemu ...i na pewno było.
      • szaro_niebieska a jednak... 31.05.08, 17:56
        Dowiedzialam sie ze ma od roku dziewczyne :D:D i ze nigdy z nia nie wychodzi
        nigdzie i ze w zasadzie zawsze zachowuje sie jakby byl singlem...niezlu numer.
        Ciesze sie ze tak to sie skonczylo i jeszcze raz sie zastanawiam dlaczego do
        cholery nie powiedzial ze tez sie z kims spotyka?
        Jakbym sie zgodzila na spotkanie od razu - to pewnie wtedy bym sie dowiedziala -
        albo wcale...

        • johanka79 Re: a jednak... 31.05.08, 20:05
          wiesz przede wszystkim to Ty zachowałaś sie bardzo dziwnie i nie fair w stosunku
          do swojego chłopaka po co chciałaś sie z nim spotkać ??????
          • ilenia75 Re: a jednak... 31.05.08, 21:50
            Przepraszam czy on jest Wlochem?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja