"Żona to świętość"

20.05.08, 11:19
Mam kolege, zonatego od 3 lat. Znalam go z liceum.Mówi, że ma fajną
zone, ale jak to w malzenstwie czasem sie kłocą, nie lubią, nie moga
na siebie patrzeć itd. Ale powiedział też, że żonie nigdy by "nie
podskoczył" . Nigdy nie powiedzialby jej zlego slowa, albo wyzył sie
na niej, lub cokolwiek innego. Bo "żona to żona" . To inny status
niż stała dziewczyna. On mowi , ze zwyklej kolezance gdyby go
wkurzyla, moze sie znia ostro poklocic, i byc ostrzejszy w slowach,
ale do zony nigdy. I nie mam tu na mysli,ze ona i on sa jacys mocno
religijni, itd. Nie. Po prostu żona to dla niego szacunek, i nie
podskoczy jej nigdy. (nawet gdyby cchiał)
Co o tym myslicie? Mężatki to mają najlepiej:( Sa nie tylko lepiej
szanowane w spoleczeństwie ale też przez mężów. "Bo żona to zona"
Jak to podkreslił moj kumpel. Moze byc wredną zołzą, lub szarą
myszką, niewazne i tak będzie świetością.
    • iberia.pl zmien plyte, bo jestes nudna z tym 20.05.08, 11:22
      wynoszeniem na oltarze mezatek i zonatych.
      Zalatujesz trollem.
      • browwny Re: zmien plyte, bo jestes nudna z tym 20.05.08, 11:24
        Nie jestem trollem. A z tym kolega, mowilam poważnie.
        • iberia.pl Re: zmien plyte, bo jestes nudna z tym 20.05.08, 11:25
          browwny napisała:

          > Nie jestem trollem.

          tak ci sie wydaje, ja bym z tym polemizowala.

          >A z tym kolega, mowilam poważnie.

          no i co z tego, ze on tak ma? Jest wyjatkiem, jednym na x facetow,
          ktory tak ma, a ci co bija?pija? to co ?
          • browwny Re: zmien plyte, bo jestes nudna z tym 20.05.08, 11:35
            Ja mowie o tych "normalnych" a nie o draniach i katach i damskich
            bokserach. Aha A moj kolega nie jest np pantoflarzem.
    • 2szarozielone Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 11:28
      a ja mam kilku przyjaciół - facetów, którzy nigdy by złego słowa
      (niesprawiedliwie) nie powiedzieli i nie wyżyli się na nikim, bo cechują sie
      wysoką kultura osobista i szacunkiem do drugiego człowieka. Zupełnie niesamowita
      sprawa - polecam szukanie sobie partnerów życiowych wśród osób wykazujących sie
      powyzszymi cechami.
      • browwny Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 11:40
        Chcialaś powiedziec, ze moj kolega jest fałszywy? Do kolezanek moze
        byc chamski ale do zony nie?
        • 2szarozielone Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 11:46
          nie znam Twojego kolegi, ale wydaje mi sie dziwne, ze jako taką wielką swoją
          zaletę podaje to, ze sie nie wyżywa na żonie, a Ty go jeszcze za to wielbisz.
    • angry_mob Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 11:46
      Żonie, ale i innym kobietom, trzeba okazywać należny im szacunek. Prawdziwy
      gentleman bardzo szanuje swoją żonę i nie pozwala innym jej obrażać, czy
      obgadywać. Żona to jest świętość i należy ją szanować najbardziej.
      • browwny Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 11:50
        OO ktos sie ze mna zgadza. Zona bedzie najbardziej szanowana
    • vandikia Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 11:48
      browwny napisała:

      > Mężatki to mają najlepiej:( Sa nie tylko lepiej
      > szanowane w spoleczeństwie


      jakos nie zauwazylam, zeby obraczka na palcu wplynela na to jak mnie
      spoleczenstwo odbiera. No moze rzadziej mnie pytają o dowod przy
      kupowaniu alkoholu i bardziej podejrzanie patrza na kazdego
      mezczyzne z ktorym rozmawiam, a ktory moim mezem nie jest.
      • browwny Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 11:52
        Męzatka a stara panna to roznica. Mężatki są powazane w
        spoleczenstwie. Bo sa jakies dziwne i wadliwe i ktos sie w nich
        zakochał, pokochał i je chciał. A stare panny sa do niczego :(
        I nie mow mi ze tak nie jest
        • vandikia Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 11:55
          Chyba mowisz o spoleczenstwie sprzed 50 lat
          • ila251 Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 12:01
            Autorka watku to kretynka i troll. Sama byla dlugo stara panna, ktora zyla w
            strachu, ze nikt jej nie zechce. W koncu po wielu latach ktos ja zechcial za
            zone. Moge sie o to zalozyc. Dlatego teraz probuje tu dyskredytowac kobiety
            niezamezne, bo sama czuje sie lepsza od nich.
            • browwny Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 12:12
              Mam 26 lat i jestem sama.
    • trzpjotka Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 11:52
      Glupia jestes, malo to jest ponizanych, zdradzanych zon na tym swiecie? Na jakim
      ty swiecie zyjesz?
      Powiedzialabym nawet, ze jest odwrotnie - po slubie to juz czlowiek mysli, ze
      druga polowa jest jego i juz tak sie nie cackaja, nie staraja. Gdy nie ma slubu,
      to jest strach, ze druga polowa cie oleje, jak bedziesz za bardzo podskakiwal,
      jest wiekszy respekt.
      • browwny Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 11:58
        No to co chcial przekazac mi moj kolega?
        A co do zdrad, to robią to za plecami zony, tak zeby sie nie
        dowiedziala i przewaznie sie nie dowiaduje. A jak obgadują to tez za
        plecami, a zonie prosto w oczy nigdy. :nie podskoczą. Tak sie
        okreslil moj kolega.
        • 2szarozielone Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 12:03
          Ojej, jak fajnie - masz kolegę fałszywego tchórza, który jest z tego dumny. Też
          bym tak chciała.
    • oposka Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 12:08
      no i prawidłowo fajne podejscie Twojego kolegi , szkoda tylko ,ze
      wyłącznie do żony a nie do wszystkich bo tak na marginesie gdyby
      wszyscy faceci postępowali podobnie ( zakładając oczywiście ,ze
      mają ogromny szacunek nie tylko do żony ale do całego
      społeczeństwa ) to wówczas nie było by tylu rozwodów i zdrad
    • reniatoja Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 12:18
      A mnie sie to podoba. Nie ma to dla mnie zadnego zwiazku z
      religijnoscia, tylko ze SZCZEGOLNYM szacunkiem dla osoby, z ktora
      zwlazala/em swoje zycie. O ile byle znajomego moge lecz nie musze
      szanowac, to na meza zlego slowa nie powiem, czego i od niego
      oczekuje. Rzucanie w klotniach malzenskich k.wami, ch.ami, zwracanie
      sie do siebie per stara, grubasie, idiotko, debilu, albo powiedziec
      do meza czy zony sp.laj, dla mnie to porazka, nie wyobrazam sobie
      tego. Po cholere byc z kims, kogo sie nie szanuje, kim sie pogardza
      w taki sposob.
      • browwny Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 12:22
        Kolega powiedzial, ze żona nie raz powiedziala mu cos co mu sie nie
        spodobalo, nadepnela mu na odcisk, i mial ochote sie wydrzec na nią
        itd. Ale tego nie zrobil, bo to zona.
        Natomiast jak byl w stalym związku z kims przed slubem, to nic by go
        nie powstrzymalo od troche "cięższych slow". Ale statut żony, slubu,
        matki jego dzieci zmienia wszystko.
        • oposka Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 12:30
          na pewno pójdzie do NIEBA :D
          za tak dobre podejście o ile mu nie minie w swoim czasie po 20
          latch małżeństwa - czego oczywiście nie życzę
      • sumire Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 12:30
        nie bardzo rozumiem takie podejscie. szacunek sie nalezy porzadnym
        ludziom, a nie mezom/zonom. ot co. jasne, ze nie mozna byc z kims,
        kim sie pogardza, ale poglad w stylu 'zone traktuje z wiekszym
        szacunkiem niz jakas tam dziewczyne' jest dla mnie cokolwiek
        dziwaczny. zeby nie powiedziec - sredniowieczny.
        • reniatoja Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 12:47
          Nie szkodzi, dla mnie jest ok. Mojego meza szanuje najbardziej na
          swiecie, to ojciec moich dzieci, jedyny czlowiek, z ktorym
          zdecydowalam sie zajsc w ciaze i to nie raz. dla mnie nie ma nikogo,
          kto tyle dla mnie znaczy co ON i dlatego jest on wlasnie moim mezem.
          nigdy tez nie zawiodl mojego zaufania co zdarzylo sie w mniejszym
          lub wiekszym stopniu wielu ludziom. Nie wiem, jak to inaczej
          napisac, ale mojego meza szanuje (poza tym, ze kocham) rzeczywiscie
          szczegolnie. Inna psrawa, ze jest to czlowiek, ktory na to zasluguje
          i byc moze gdyby nie byl moim mezem tez mialby u mnie szczegolny
          szacunek, nie wiem, pewnie tak. bo z drugiej strony, gdybym miala
          jakiegos meza - pomylke to pewnie bym go nie szanowala (gdyby np
          pil, bil, wyzywal, nie zarabial, i nie mozna bylo na niego liczyc) -
          moze to w sumie nie kwestia slubu zatem, nie wiem. Ja mam super
          meza, wiec jestem w innej sytuacji niz np ten kolega z poczatku
          watku, ktory ma ochote wydrzec gebe na zone, ale wlasnie fakt, ze to
          zona go powstrzymuje. U mnie to pewnie jest troche inaczej, bo ja
          nie mam ochoty nigdy go wyzywac. Ani w zaden inny sposob okazywac mu
          pogardy.
    • forumowicz_pospolity Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 12:39
      brzmi jak credo życiowe wzorcowego pantoflarza:)
      nie zgadzam sie,mam nadzieje że wiele żon też sie nie zgadza:)
      • browwny Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 12:53
        Nie. On nie jest pantoflarzem. Znam jego zone i jego. Nie jest
        zaborcza, no ale ktora kobieta nie jest zazdrosna o męża.
        Pantoflarzem nie jest na 100%
        • 2szarozielone Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 12:57
          a jaka jest Twoim zdaniem definicja pantoflarza? Bo dla mnie jakoś zamyka się w
          stwierdzeniu, ze "żonie nie podskoczy, bo to żona".
          • sumire Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 13:03
            oo, jak ja bym chciala takiego meza, co by nie smial mi podskoczyc i
            uwazal za swiete wszystko, co powiem... ;))
            • 2szarozielone Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 13:05
              a ja nie - umarłabym z nudów. w dodatku czułabym, ze wszystko jest na mojej
              głowie, a on sam z siebie nic nie zrobi. i za wszystko jestem odpowiedzialna.
              jakiś koszmar.
              • sumire Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 13:10
                toz ja zartowalam :)
                • 2szarozielone Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 13:14
                  Uffffff :)
        • oposka Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 13:37
          browwny napisała:

          > Nie. On nie jest pantoflarzem. Znam jego zone i jego. Nie jest
          > zaborcza, no ale ktora kobieta nie jest zazdrosna o męża.
          > Pantoflarzem nie jest na 100%

          no to się przyznam ja nie jestem :-)
    • a.part Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 12:51
      coś w tym jest, znam przypadki że facet po ślubie kategorycznie zabronił
      nabijania sie ze swojej żony a przed ślubem śmiał sie z niej równo ze wszystkimi
      :)))
    • liselle Re: "Żona to świętość" 20.05.08, 13:11
      A potem jak te nagromadzone emocje wybuchną to się oboje (on i ta jego żona )
      nie pozbierają. Ot co. A Ty Brownny tak sobie zakodowałaś w głowie swój obraz
      jako starej panny, że pewnie nią zostaniesz (mimo wróżb że za mąż wyjdziesz jako
      "staruszka" 32 latka, o których pisałas w innym wątku):P
    • anu-lla Jest pantoflarzem:) 20.05.08, 13:11
      Żony sie boi, a innych kobiet nie. Spokojnie moze sie znimi
      poklocic, ostro, nawet walnąc chamski tekst. I nic sie nie stanie.
      No bo co ma sie stac niby? A żona? hhmmmm Jakby jej podskoczył, to
      moze poskarzyc sie rodzicom, dzieci moga na to patrzec, moze sie na
      niego obrazić i kara na sex będzie. Itd itd. Chłop ma wiele do
      stracenia. W domu jest przykladnym aniolkiem, cudownym męzem.
      Taka jest moja opinia.
      • anu-lla Re: Jest pantoflarzem:) 20.05.08, 13:13
        Aha i jeszcze jedno. Pomin rzeczywiscie tych co bija i piją, i
        zdradzają bo to dupki sami w sobie i zona tu nie ma nic do rzeczy.
        • weronikass Re: Jest pantoflarzem:) 20.05.08, 16:58
          dokladnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja