matka polka i jej klapki na oczach

15.09.03, 08:34
ostatnimi czasy tak się złożyło, że niektóre koleżanki mojej żony są już
matkami. i dziwna rzecz, a raczej tragiczna. dziecko zaślepiło im zdolność
racjonalnego myślenia. ich życie, ich zainteresowania, ich temat rozmów to
dziecko. rozumiem, że miłość matczyna, że instynkt macierzyński, i takie
tam..., ale te kobiety zwyczajnie chyba dostały jakiejś odchyłki. myślałem,
że po porodzie każda kobieta tak ma, ale te dzieci będą mieć wkrótce po dwa
latka. już nie mówię o przesadnej troskiwości, że tego nie może, to może
zaszkodzić, tu jest za zimno, ty za ciepło, tu tam, tu siam, titu titu.
podobno tak zachowują się matki, którym czas macierzyństwa przypadł
stosunkowo późno. nie wiem, nie jestem psychologiem.
kobiety, które kiedyś były w miarę interesujące, teraz stały się nudne jak
flaki z olejem. wiem, ze to radość i że chcą się chwalić swoją pociechą, ale
rozmowa li tylko o konsystencji kupy i o tym, że na tatę powiedziało srato,
fato , mato, może znudzić okropnie. a ja jako dobry gospodarz domu muszę tego
nudziarstwa słuchać. gdy zaczynam nowy temat i tak schodzi na konsystencję
kupy. mam nadzieję, że kiedy będziemy mieć dziecko, moja żona nie stanie się
taka nudna dla otoczenia.
    • betty-bt Re: matka polka i jej klapki na oczach 15.09.03, 08:41
      strasznie rozpieszczony jestes. widocznie twojej matce tez odbilo swego czasu
      na twoim punkcie.
      • Gość: gusik a ja uwazam ze asz calkowita racje IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.09.03, 10:29
        a jestem kobieta:)
    • Gość: kobieta Re: matka polka i jej klapki na oczach IP: *.acn.pl / *.acn.pl 15.09.03, 08:41
      Kiedy zostaniesz ojcem nie tylko twoja kobieta bedzie mieć klapki na oczach, ty
      też. Każdy to przechodzi, dziecko przesłania wszystko swoim rodzicom i to jest
      jak najbardziej prawidłowe. A że cię to nudzi, no cóż przecież ty tak naprawdę
      nie wiele wiesz o pieluszkach, kupkach , kolce itp.
      Ale zapewniam cię , że ten stan u rodziców mija wraz z wzrastaniem dziecka.
    • oberver Ja też mam nadzieję, że Tobie ... 15.09.03, 08:46
      też się to udzieli, i zostaniesz Ojcem Polakiem, i tylko o kupkach i siuskach
      będziesz gadał. To jest naturalne, że rodzice zajmują się potomstwem, i na
      dodatek bardzo piękne, a potem mija, jak dziecko robi się bardziej samodzielne,
      i to też jest fajne.
      • betty-bt Re: Ja też mam nadzieję, że Tobie ... 15.09.03, 08:50
        ..a poza tym wy zanudzacie kobiety innymi rzeczami.
        np. gadaniem o kilkunastu miesniakach biegajacych za jedna pilka.
        • Gość: renia Re: Ja też mam nadzieję, że Tobie ... IP: *.ath.spark.net.gr 15.09.03, 09:04
          betty-bt napisała:

          > ..a poza tym wy zanudzacie kobiety innymi rzeczami.
          > np. gadaniem o kilkunastu miesniakach biegajacych za jedna pilka.


          Albo opowiesciami z wojska. Załamanie, jak przyjdzie tego sluchac nty raz.
        • muszek0 Re: Ja też mam nadzieję, że Tobie ... 15.09.03, 10:24
          kula w płot. jedenaście mięśniaków kopiących piłkę jest dla mnie tak
          interesujące jak dla reni opowieści z wojska. rozpieszczony też nigdy nie
          byłem. natomiast dziwi mnie twoje podejście do rozmów damsko-męskich.
          facet - to musi być piłka. kobieta - sruciu tuciu. strasznie to dziwne.
          życie ma zbyt wiele aspektów, wiele rzeczy mnie ciekawi i pasjonuje, żeby
          prowadzić rozmowę tylko o jednym. i nie ważne, czy o piłce nożnej, czy o
          konsystencji kupy. duża dawka nudnych rzeczy, bez urozmaicenia, to na prawdę
          katorga. na szczęście z owymi dziewczynami nie mam zbyt często do czynienia.
          życie zbyt szybko ucieka, zeby tracić czas na głupią gadkę-szmatkę.
          • betty-bt Re: Ja też mam nadzieję, że Tobie ... 15.09.03, 15:35
            mimo tego, ze szkoda ci czasu na glupia gadke szmatke, ten temat nurtowal cie
            na tyle, zeby zalozyc o nim watek na forum.
            to teraz tak powaznie:
            w pewnym sensie masz racje. kazdego usypia monotonia.
            po pierwsze- to, ze ty akurat nie jestes fanatykiem sportowym jak, ani
            obsesyjnie nie wspominasz czasow wojska, nie znaczy, ze inni mezczyzni tego nie
            robia i tym samym nie zanudzaja swoich partnerek.

            po drugie- o ile dobrze zrozumialam nie masz jeszcze wlasnych dzieci. byc moze,
            dopiero jak zostaniesz ojcem otworzy ci to troche oczy na podejscie kobiet do
            ich potomstwa.
            musisz wziac pod uwage fakt, ze dla kobiety narodziny dziecka sa jak osmy i cud
            swiata i dlatego trudno jest o tym nie mowic w kolko.

            a po piate przez dziesiate - jest wiele ciekawych tematow nadajacych sie do
            dyskusji, w ktorych tak kobiety jak i mezczyzni sie zgadzaja. jestem jak
            najbardziej za urozmaiceniem ;)
    • pajdeczka Re: matka polka i jej klapki na oczach 15.09.03, 10:14
      To nie zależy od późnego czy wczesnego macierzyństwa tylko od podejścia do
      macierzyństwa. Przeważnie przy pierwszym dziecku podchodzi się do tego dość
      histerycznie, podobno przy drugim jest już lepiej, a przy każdym następnym to
      już tylko chłodny racjonalizm:))))
      Ja mam jedno dziecko i od początku (no może prawie od początku, bo pierwsze dwa
      lata były dość emocjonalne) zachowywałam się tak, jakby to było moje kolejne. A
      urodziłam dość późno, jak na nasze warunki poslkie.
      • Gość: renia Re: matka polka i jej klapki na oczach IP: *.ath.spark.net.gr 15.09.03, 10:18
        Tu bym sie nie zgodzila, mam kolezanke z trojka dzieci, przy czym te dzieci
        maja 17, 15, oraz 8 lat, babka po czterdziestce juz, znam ja dziesiec lat i
        autentycznie jedyny temat na jaki potrafi nawijac godzinami to sa jej dzieci.
        Dla mnie spotkania z nia to jest katorga, jest niezmordowana w opowiesciach o
        swoich pociechach. Mysle ze to nei zalezy ani od wieku ani od ilosci dzieci
        tylko raczej od 1) HORYZONTOW MYSLOWYCH, 2) TEGO, CO POZA DZIECMI UDALO CI SIE
        W ZYCIU OSIAGNAC.
        • julla Re: matka polka i jej klapki na oczach 15.09.03, 10:46
          Osobiście nie narzekam na "matki dzieciom" bo juz dawno nauczyłam sie wywijać
          jak piskorz z tej tematyki, za teraz zanudzają mnie smiertelnie ludzie budujacy
          domy (bardzo popularne zajęcie wśród moich rówieśników), bo już nie mogę znieść
          tych rozmów o tynkach i "gdzie postawić kominek"
          oraz ewakuuję się przed ogrodniczkami, które potrafią godzinami omawiać każdy
          listek i badylek. Zastanawiam się na czym polega to nudziarstwo, czemu ci
          ludzie w żaden sposob nie potrafią się zorientowac jak bardzo są nuuudni??
        • daffne Re: matka polka i jej klapki na oczach 15.09.03, 11:00
          Przyznam sie bez bicia ...z paroma kolezankami nie spotykam sie juz za czesto wlasnie dlatego , ze po urodzeniu dziecka/dzieci nie mowia juz o niczym innym tylko o nich...Ja rozumiem ,ze kazda matka chce mowic o klopotach czy radosciach zwiazanych z dzieckiem, ale czy to musi przeslaniac caly swiat...Na przykladzie ...spotyka sie pare babek ktore maja juz dzieci ,na pytanie co u Ciebie slychac mowia o dzieciach ,wiec po kilkunastu minutach mowie , ze opowiem im kawal ,posmieja sie i znow temat dzieci...jakbym nie zmieniala tematu to i tak zaraz to samo...Przechwalaja sie co dziecko kazdej z nich potrafi...az raz moja 4 letnia corka je "zagiela" .Kolezanka zapytala mojej corki co potrafi,Ona jej krotko , ze umie pisac , czytac (jeszcze ciezko jej wychodzi), liczyc po angielsku , niemiecku i cygansku do 10 i ze zna caly alfabet.Zadaly dowodow wiec mala im powiedziala ,zatkalo je na amen.Wtedy wreszcie zmienily temat na bardziej babski :))))

          p/s
          Muszek widzisz troche powiedzialam o swoim dziecku , ale tylko troche. Jestem zdania ,ze trzeba wiedziec kiedy przystopowac a nie caly czas gadac o tym samym.

          Pozdrawiam serdelecznie:)
          • balbinia Re: matka polka i jej klapki na oczach 15.09.03, 19:43
            daffne napisała:

            > Przyznam sie bez bicia ...z paroma kolezankami nie spotykam sie juz za czesto
            w
            > lasnie dlatego , ze po urodzeniu dziecka/dzieci nie mowia juz o niczym innym
            ty
            > lko o nich...


            hehe, wlasnie u mnie to samo. ograniczylam odwiedziny kolezanek, bo nie moglam
            zniesc tematyki naszych rozmow, a proba zmiany tematu i tak konczyla sie
            niepowodzeniem. Inna sprawa, to lubie w spokoju usiasc, pogadac, wypic
            herbatke, a drazni mnie co chwile przerywajacy krzyk dziecka czy domaganie sie
            o uwage. Bede mamuska, to bede znosic, na razie podziekuje. Dlatego wole sobie
            sama isc do kawiarni, przynajmniej zaden bobas nie wrzeszczy mi nad uchem. :-))
            ps. dodam, ze uwielbiam dzieci, swietnie sie z nimi rozumiem, lubie sie nimi
            zajmowac, z nimi bawic, tyle tylko, ze ja to rozgraniczam: teraz czas dla
            dzieci, teraz czas dla rodziny/faceta, teraz czas dla mnie. Jak jest ta
            harmonia i rownowaga zachowana, wowczas zycie jest piekne :-))
    • Gość: lola Re: matka polka i jej klapki na oczach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.03, 10:46
      Jestem kobieta, na dodatek matką i w zupełnosci sie z toba zgadzam. Sama mam
      kolezanki które tez trwają w takim amoku.Uwazam ze temat dzieci jak
      najbardziej moze byc fascynujacy, ale wyłacznie wówczas gdy spotykam sie na
      kawie z druga mamusia i tak sobie o tych kochanych pociechach rozmawiamy,
      chwalimy sie nimi, radzimy sie , itd., bo ten temat jest nam bliski i jestesmy
      nim obie zainteresowane. Natomiast spotkania towarzyskie w szerszym gronie,
      gdzie bywają takze osoby bezdzietne nie są własciwe do tego typu tematu.
      Oczywiscie jezeli ktos zapyta co u dziecka słychac to odpowiem, ale zdawkowo ,
      a nie zanudzam jakie postepy robi dziecko, na co choruje, itd., bo zdaje sobie
      sprawe ze obcy nie jest tematem zainteresowany dogłebnie, z grzecznosci pyta.
      Sama mam kolezanke która od kiedy zostałą matka zamkneła sie w takiej skorupie
      macierzynstwa, ze co prawda jest ekspertem od pielegnacji dzieci, ale na zaden
      inny temat z nią nie pogadam- ona nie wie co sie na swiecie dzieje, bo nie ma
      czasu na telewizje( w porze dziennika kapie dzieci), jaki film ostatnio w
      kinie graja, itd.Wypadła z obiegu całkowicie i to jest wg mnie nienormalne, bo
      oprócz bycia matka jest sie jeszcze człowiekiem po prostu.
      Mysle ze ze zwiekszym zrozumieniem podejdziesz do tematu kiedy zostaniesz
      ojcem, ale naprawde nie kazdy rodzic dostaje takiego zacmienia twoja zona
      wcale nie musi byc taka jak jej kolezanki.Jest czas i miejsce na takie rozmowy
      i od nas zalezy czy jestesmy w stanie odróznic, kiedy nie nalezy zanudzac
      innych tym tematem.Spotkanie rodziców z dziecmi rówiesnikami zawsze zaowocuje
      opowiesciami na ich temat i to jest normalne, ale oprócz tego jest duzo wiecej
      tematów do poruszenia.Teraz ciebie ten temat nudzi, co jest zrozumiałe, wiec
      unikaj po prostu takich spotkan. Ja wybieram sie na tego typu ploty albo z
      mezem i wtedy panowie dyskutuja o sporcie(ale nuuuda!)a my o owych kupkach,
      albo jade do niej wtedy gdy go nie ma w domu.A porozmawiac lubie na kazdy
      temat, wiec jestem dowodem, ze nie zawsze jest tak jak opisujesz.
      • muszek0 to o skorupie podobało mi się 15.09.03, 11:32
        w gronie moich znajomych jakiś czas temu rozpoczął się okres zakładania rodzin.
        poszła lawina ślubów, lawina urodzień. gdy się spotykamy, widzę jak niektórzy
        potrafią wyważyć swoje życie i popatrzeć na nie z niezbędnym dystansem. innym
        się to nie udaje. gdy jesteśmy u mojego przyjaciela, to oczywiscie jest
        poruszany temat dziecka. ale te historyjki są zabawne, krótkie, treściwe.
        rodzice nie relacjonuja życia dziecka dzień po dniu, nie wtajemniczają w
        książeczke zdrowia dziecka. jest miejsce na poruszenie innych tematów. jedym
        słowem - fajne spotkanie towarzyskie. natomiast spotkanie z inną osobą (dziecko
        prawie w tym samym wieku) to męczarnia.
        wyobraź sobie, że na ścianie naprzeciwko miejsca na którym siedzisz wisi zegar
        i tyka: tyk-tyk-tyk-tyk...muzyka nie gra, telewizor wyłączony, bo podobno
        emituje szkodliwe dla dziecka fale. tyk-tyk-tyk...cisza szumi w uszach, że o
        mało nie rozwali czaszki. tyk-tyk-tyk-tyk...sekundnik zegara przeskakuje z
        sekundy na sekundę. tyk-tyk-tyk-tyk-tyk....
        - wczoraj rano zmieniałam pieluchę, patrzę a tam małe krostki. (tyk-tyk-tyk-
        tyk). jezu! wiesz, zastanawiam się co to może być? (tutaj pauza, zapewne dla
        wzmocnienia efektu. a zegar tyk-tyk-tyk-tyk.) wołam krzyśka, on przychodzi i
        się zastanawiamy. matko boska! co to może być? (tyk-tyk-tyk-tyk. odczuwam
        pierwsze niedogodności związane z nieleczonymi hemoroidami). - co tu teraz
        robić? krzysiek mówi żebyśmy pojechali na pogotowie. ach nie..., zapomniałam,
        jeszcze wcześniej zadzwoniłam do mamy (aaaacccchhh! na biurku leży 'sinobrody'
        vonneguta, ale nie pójdę czytać. ostanio żona nazwała mnie jak? nietowarzyski
        buc? chyba jakoś tak.) - no więc mówię mamie, ze rano chcę zmienić pieluchę, a
        tu wysypka. mama mówi, że to nie musi być od razu coś strasznego. ale ja byłam
        przerażona. no pomyśl. rano zmieniasz pieluchę, a tu takie czerwone kropeczki
        na całym ciele. (tyk-tyk-tyk...z odrętwienia wyrwała mnie scenka: 'rano
        zmieniam pieluchy a tu krostki'. zaraz, zaraz, czy to już było, czy mi się
        tasma cofneła, czy mi sie zdawało. tyk-tyk-tyk-tyk-tyk...zegar bezlitośnie
        informuje, że minęły trzy minuty. z westchnieniem stwierdzam, że to dopiero
        wstęp opowieści.)
    • Gość: kasia Re: matka polka i jej klapki na oczach IP: *.crowley.pl 15.09.03, 10:52
      Muszek, zwykle to mija i myślę, że trzeba po prostu przeczekać, hormony muszą
      się ustatkować, cierpliwości w przyszłości. Co lepsze matka przesadnie za
      dzieckiem czy zaniedbująca i zła.
    • Gość: Ewa Re: matka polka i jej klapki na oczach IP: *.chello.pl 15.09.03, 11:58
      Jestem matką nastolatka. Nigdy nie rozmawiałam o zupkach i kupkach mojego
      dziecka, bo wiem, że nie każdego to interesuje. Starałam się także nie
      odwiedzać z dzieckiem ludzi, którzy nie mają potomstwa w podobnym wieku lub,
      gdy nie wyrazili WYRAŹNEGO życzenia, aby wizytę złozyła cała rodzina. Zawsze,
      gdy tylko moje dziecko wchodziło w obcym domu do łazienki udawałam sie tam po
      nim i sprawdzałam czy zostawiło tam porządek. Podobnie z jedzeniem - nigdy nie
      pozwalałam, żeby ruszało wszystko co zostało przygotowane na stole dla innych,
      albo jadło tak, że innym odbierało apetyt!
      To jedna strona medalu.
      Druga jest inna - po urodzeniu syna moje zainteresowania zmieniły się o 100%.
      Szybciej znajdowałam wspólny język z matką dziecka w podobnym wieku (nawet gdy
      była to dziewczyna po maturze), niz z moimi kolegami z pracy ( rodząc syna
      miałam doktorat).
      Dziś jest coś pośredniego - realizuję się, jak sądzę, zawodowo ( choć nie w
      takim wymiarze jak robia to moje bezdzietne koleżanki i wolni koledzy, z
      którymi za nic bym sie nie zamieniła) , ale także chętnie rozmawiam z matkami
      kolegów mojego syna!A do poduszki czytam szkolną lekturę!
      • Gość: Linn Re: matka polka i jej klapki na oczach IP: *.dialup.tiscali.it 15.09.03, 17:21
        A gdybyscie posluchali roznych wloskich aktorek, modelek... Po urodzeniu
        dziecka musza opowiedziec calemu swiatu, jakie to cudowne uczucie byc matka.
        Robia to w taki sposob, jakby caly swiat od tysiecy lat czekal na nie. Gdyby
        nie one zadna inna matka nigdy by na to nie wpadla.
        Inna sprawa to fakt, ze istnieja kobiety, ktore chca miec dziecko albo dzieci,
        a nie bardzo zalezy im na mezu. Nie majac odwagi na wychowanie dziecka w stanie
        panienskim, wychodza za maz, rodza dziecko i maz przestaje byc juz wazny. Zyja
        tylko wychowaniem potomka, wiec o czym mialyby mowic.
        • trochedziewica ;-)) 15.09.03, 18:29
          Gość portalu: Linn napisał(a):

          > A gdybyscie posluchali roznych wloskich aktorek, modelek... Po urodzeniu
          > dziecka musza opowiedziec calemu swiatu, jakie to cudowne uczucie byc matka.
          > Robia to w taki sposob, jakby caly swiat od tysiecy lat czekal na nie. Gdyby
          > nie one zadna inna matka nigdy by na to nie wpadla.

          W US to samo, a w ciagu dnia matka zasuwa do pracy, dzieckiem zas zajmuje sie
          baby sitter. nawet na wczasy ja zabieraja, zeby dzieciak mamuni nie zawracal
          glowy.
          Ale pokazac sie publicznie z umytym i wypucowanym przez nianke bachorkiem,
          naples bajeczek o rodzicielskiej - czemu nie, cha, cha !!
          • Gość: Triss Merigold Re: ;-)) IP: *.acn.waw.pl 15.09.03, 19:06
            Zgadzam się całkowicie z Renią, że to czym kobieta rozmawia wyłącznie o swoich
            pociechach zależy od jej horyzontów myślowych i ogólnie rzecz biorąc
            zainteresowania światem. Mam koleżanki, którym dosłownie odklepało na punkcie
            dziecka i zmieniły się w MATKI (są MATKAMI całą sobą, w każdym calu) i szczerze
            mówiąc nie podtrzymuję z nimi kontaktu bo serdecznie mnie nudzą. Znam też takie
            dziewczyny, dla których dziecko jest b. ważne ale znajdują inne tematy do
            rozmowy i nie są - przynajmniej w towarzystwie - tak obsesyjnie skoncentrowane
            na osiągnięciach i problemach dwulatków. To zależy od kobiety, nie można
            uogólniać. Ktoś wspomniał, że równie nudni są ogrodnicy, budujący domki, dodam
            od siebie, że posiadacze zwierząt (zdaję sobie z tego sprawę, chociaż sama mam
            psa o którym mogę dyskutować godzinami ale wiem, że ten tematjest fascynujący
            wyłącznie dla mnie i mojej mamy) także potrafią zamęczyć otoczenie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja