muszek0
15.09.03, 08:34
ostatnimi czasy tak się złożyło, że niektóre koleżanki mojej żony są już
matkami. i dziwna rzecz, a raczej tragiczna. dziecko zaślepiło im zdolność
racjonalnego myślenia. ich życie, ich zainteresowania, ich temat rozmów to
dziecko. rozumiem, że miłość matczyna, że instynkt macierzyński, i takie
tam..., ale te kobiety zwyczajnie chyba dostały jakiejś odchyłki. myślałem,
że po porodzie każda kobieta tak ma, ale te dzieci będą mieć wkrótce po dwa
latka. już nie mówię o przesadnej troskiwości, że tego nie może, to może
zaszkodzić, tu jest za zimno, ty za ciepło, tu tam, tu siam, titu titu.
podobno tak zachowują się matki, którym czas macierzyństwa przypadł
stosunkowo późno. nie wiem, nie jestem psychologiem.
kobiety, które kiedyś były w miarę interesujące, teraz stały się nudne jak
flaki z olejem. wiem, ze to radość i że chcą się chwalić swoją pociechą, ale
rozmowa li tylko o konsystencji kupy i o tym, że na tatę powiedziało srato,
fato , mato, może znudzić okropnie. a ja jako dobry gospodarz domu muszę tego
nudziarstwa słuchać. gdy zaczynam nowy temat i tak schodzi na konsystencję
kupy. mam nadzieję, że kiedy będziemy mieć dziecko, moja żona nie stanie się
taka nudna dla otoczenia.