Gość: ella
IP: 10.132.128.*
06.01.02, 17:33
Dopijam butelke czerwonego wina,slucham Rachmaninowa...odreagowuje swoj gniew.
Zabija mnie cisza, moj maz ciagle milczy, zawsze taki jest kiedy jestesmy sami.
w towarzystwie blyszczy dowcipem, chetnie wywoluje rozmowy...a przy mnie milczy.
Wiem, ze mnie kocha nad zycie, ze beze mnie nie moglby byc, czuje jak bardzo
mnie kocha.A jednak brak mi rozmow, ktorych sama nie zaczynam...
stalam sie milczaca i zgaszona...a kiedys...ech
Czy to moja wina....?
dodam, ze jestesmy raczej nadwrazliwcami a moj maz to introwertyk...