kora3
23.05.08, 00:07
Chyba był juz taki watek, nie wiem tylko, czy na tym forum, a
ciekawa jestem Waszej opinii.
Tak w ogóle to sam portal bardzo mi się podoba i uwazam go za barzdo
przydatny w odnajdywaniu starych kumpli, przy najmniej w moim
przypadku - bardzo skuteczny.
Chyba ktos tu juz pisał o tym, ze ludzie "podrasowuja " swoje
fiotkui na n-k, zeby lepiej wypasc przed dawnymi znajomymi,
niepomni, ze aktualni znajomi, przecież dobrze wiedzą, jak teraz
wygladają :) faktycznie - żenua...
No, ale co ma zrobić osoba, ktora fotki nie "podrasowała", bardzo
się zmieniła i teraz rzesza kurtuazyjnych znajomych pisze im
przerózne "ohy" i "achy" z rzekomego zachwytu nad nimi w
komentarzach?
Przyanam się,z e zcasem mnie smeiszy, jak widzę pod fota niezbyt
urodziwego ( i w ogóle i na fotce) znajomego hasła typu "No
wyglądasz ekstra", "Ale laska z Ciebie!" "Jak zawsze przeprzystojy"
itepe. Zastanawiam się PO CO ktoś pisze takie, zakrawajaxce na kpinę
wrecz komenatrze. Pewnie chce zrobić przyjemnosc znajomemu, ale
wcale nie bierze pod uwagę, ze nie każdy ma bezkrytyczne podejscie
do komplementów, za to ma lustro i takie komenatrze zwyczajnie go
bolą.
Żeby jasnosc była :) - sama takie komenty piszę :), nawet przed
chwilą napisałam kolezde ze studiow (skońzconych 11 lat temu), ze
nic sie nie zmienił, ale on naparwde wygląda niemal tak samo. Lubię
komplementowac ludzi:), ale tylkoz asluzenie, bo inaczej mogą to
odbierać jako litosc, czy kpinę.
Pewnie, ze nie należy napisac "Ales sie zmienił, no no dziadyga "
albo " A gdzież się pozdiaął ta śliczna dziewczyna, którą bylas,
babo?", ale przeciez zawsze mozna napisac "Hej, miło Cię
widzieć", "Super,, ze się znalazłaś" itepe zamiast ewidentnych
kłamstw nt. czyjegoś wygladu.
Jak to "korzystnie" wplywa, takie komplementowanie na siłę na ludzi
świadomych swego wygladu przekonalam się ostatnio. Na n-k pojawila
się kolezanka - gdyby nie to, ze są tam dane, nie poznalabym jej. Od
naszej matury minelo 16 lat, sporo, ale ona spokojnie moglaby
uchodzić za mamę wiekszosci z nas. Potwornei się roztyla - poza tym
no ma jeszcze inne widoczne mankamenty urody. Kontrast jest tym
wiekszy, ze kiedyś byla smukłą, śliczną dziewczyną. No cóz - bywa.
Chcialam ja przywitać, wchodzę na profil - oczywiscie
hasła "Ślizcnie wygladasz", "Nic sie nei zmienilaś" , "Jak zawsze
śliczna" - odpadlam. Sama wpisałam "Hej, fajnie, ze tu jesteś!,
Witaj" - po paru godzinach dostałam mail. Okazalo sie, ze kolezanka
powaznie chorowała, terapia spowodowała u niej sporą tuszę, w
dodatku ma klopoty z hormonami po niej, a wiec cera, włosy itepe.
Teraz jest juz lepiej, ale leczenie trwa, ttyle, ze mniej
intensywne. W szkole chodziłysmy do roznych klas, nie byłysmy
jakimis bliskimi kolezankami. Nawet mnie zaskoczylo, ze napisala
tyle o sobie prywatnych, w końcu powaznych rzeczy.
W końcówce listu mi wyjasniła, dlaczego: "Pisze do Ciebie, bo jako
jedyna po prostu mnie przywirtalaś, nie pisaąłs fałszywie, jaka to
nadal jestem śliczna i nic się nie zmieniłam. Chociaz jest wdzieczna
Opatrznosci, ze żyję, z tą tuszą i innymi sprawami nie ejst mi wcale
łatwo, a to, ze ludzie mi na sie mówią, jak wsdpaniale teraz
wygladam, zwyzcajnie mnie dobija. wiem, ze mi współvczuja, ale są
jakieś granice kurtuazji"
zgadzam sie z nia, a Wy?