Jestem uzależniona od dużego miasta...

    • aniorek Re: Jestem uzależniona od dużego miasta... 26.05.08, 13:05
      Ja mieszkam 15 km od Helsinek, w tak zwanym miescie-sypialni. Tak czuje sie
      najlepiej - do centrum mozna dojechac w 15 minut, a tutaj mam za oknem las,
      morze, kajaki i pole golfowe. I spokoj. Nie narzekam, a jestem "miastowa" od
      urodzenia. :) Najfajniej sie mieszkalo w centrum miasta, gdy studiowalam i nie
      mialam kasy na dojazdy, a za to duzo checi na imprezy. :) Teraz baluje tylko w
      piatek po pracy, a pozniej po prostu zamawiam taksowke.
    • staszek78 Mysle ze to moze by odreagowanie ... 26.05.08, 13:09
      Mysle, ze to walka z pewnymi kompleksami i nieuswiadomionymi lekami. Byc moze
      przyjechalas do stolicy tudzież innego wiekszego miasta z malej 'dziury' i
      odreagowujesz to czego ci brak bylo w dziecinstwie/mlodosci: rozrywki, uznania
      (jako przyjezdna bylas zapewne nazywana wiesniara, prowincjuszka itp). Teraz
      leczysz kompleksy i te traume. Jednak uwazam, iz leczyc takie kompleksy nalezy w
      inny sposob. Po pierwsze uswiadom sobie czego naprawde chcesz. W XXI wieku
      dojechanie z malej 'dziury' na kursy, łyżwy, kregle, kino, teatr czy zakupy albo
      do klubu nie stanowi wiekszego problemu. Takze aktywnosc jest wg mnie ulatwiona
      w malych dziurach (np.: gdzie w warszawie bedziesz trzymac lodke, uprawiac
      jezdziectwo etc). Nawet trzymanie nart, roweru czy sprzetu do
      surfingu/nurkowania itp w klitce w bloku stanowi nie lada problem. Natomiast w
      segmenciku/domku pod miastem takie gadzety nie stanowia problemu. Zatem zyjac w
      dziurze mozesz miec pelna aktywnosc, wiec to nie aktywnosc i rozrywka stanowia
      problem. To raczej bariera psychologiczna i chec pozostania za wszelka cene
      'miastowa', potrzeba akceptacji przez otoczenie i lek przed odrzuceniem.
      Zaakceptuj siebie, uświadom sobie swoje lęki i pokonaj je. Powodzenia. W razie
      potrzeby skorzystaj z pomocy psychoanalityka, w wielkim miescie łatwo o takiego.
      • marysia_wroc Re: Mysle ze to moze by odreagowanie ... 26.05.08, 15:14
        Staszku, wypowiedź niegłupia, jednak nie do końca trafiłeś ;-) JEstem z małego
        miasta- fakt, ale nigdy na tym tle nie miałam kompleksów, nie wstydziłam się. I
        "miastowa" ;) byłam zawsze, zawsze lubiłam tylko większe miasta. Dzieciństwo
        spędziłam w mojej miejscowości wspaniałe; jednak potem potrzeby wzrosły;
        uciążliwe jest dojeżdżanie wszędzie, wtedy czuje się brak swobody, jaką się ma
        będąc na miejcu. I nie mów mi, że dojazd to nie problem. Jest to problem, bo nie
        można ot tak wyjść z domu, tylko jest to już wyprawa. Uwielbiam duże miasta i
        czuję w nich, że żyje . W mniejszych już nie. I to jest bardziej upodobanie,
        potrzeba. Nie jest to dla mnie żaden argument, że "można dojechać" ani żadne
        rozwiązanie, bo mnie chodzi o to, aby żyć, mieszkać w dużym mieście. Tak wolę.
        Mam prawo. W końcu w domu i jego połózeniu spędza się sporo czasu, zwłaszcza
        zimą. Nigdy nie wypierałam się mojej miejscowości i tego nie zrobię. Ale w dużym
        mieście żyje mi się lepiej, ciekawiej, a upodobanie czy samopoczucie a kompleksy
        to 2 różne sprawy ;)
    • i.see.you.baby do gapuchny... 26.05.08, 13:22
      'Nie, nie lubię. Ale też nie lubię tej nudy małomiasteczkowej, tego przyglądania
      się tobie - jak jesteś ubrana, jak wyglądasz, tych śledzących oczu...., bardzo
      tego nie lubię'

      dodac do tego jeszcze kumoterstwo i placenie za grzechy Twoich rodzicow albo
      nawet dziadkow, bo wszystko jest pamietane i powtarzane w nieskonczonosc.
      nie wiem czy pamietacie taka afere gdzie w jednym z polskich liceow 6(!)
      nauczycielek przeprawilo corce wicedyrektorki oceny z 5 na 6 zeby to ona dostala
      stypendium ministra jako najlepsza uczennica w szkole, a nie dziewczyna ktora
      faktycznie miala wyzsza srednia; ale przeciez jej rodzice byli 'tylko'
      rolnikami. uczylam sie w tym liceum i znalam wszystkie osoby w to zamieszane.
      jestem pewna ze w wiekszym miescie cos takiego na 100% by sie nie wydarzylo...
    • winieta Re: Jestem uzależniona od dużego miasta... 26.05.08, 13:23
      A wieś jest dobra dla dziecka? Nigdy nie będę wychowywała swoich dzieci w małym
      mieście czy wsi! Dziecko rośnie i w dużym mieście można z nim ciekawie spędzić
      czas, wyjść gdzieś , możliwości jest mnóstwo. W duych miastach tez są spokojne
      miejsca, wystarczy dobrze poszukac. W Wawie np. ŁAzienki, we Wrocławiu- ogród
      japoński, botaniczny, parki. Co robią dzieci w małych miastach? Od małego przed
      tv, bajki na kompie zimą, latem ewent. się pobawią. W dużym miescie można isc do
      aqua parku, na łyżwy, miejsc jest mnóstwo do wymiany... A na wsi dziecko sie
      nudzi, wiem, bo mam dzieciate koleżanki, które juz nie wiedza, co robic z
      dziecmi i jeżdzą w weekendy do dużych miast. Dlatego uważam, że dziecko
      4,5letnie wcale dobrze się nie chowa na wsi, nie mówiac juz o tym, gdy idzie do
      szkoły
      No, wybacz. Większej niedorzeczności to już dawno nie czytałam. Niby dlaczego
      nie można dobrze wychować dziecka na wsi ??? Czy to młody wiek czy brak własnych
      doświadczeń w tej materii sprawia, że tak kategorycznie formułujesz swoje
      "przemyślenia" ? Wyobraź sobie, że dziecko można dobrze wychować i na wsi, i
      nawet (o zgrozo !) w lesie. W takim prawdziwym lesie :) I zapewniam Cię, ani nie
      są jak Kaspar Hauser, ani nie pogorszyły sobie wzroku siedząc przed tv i
      komputerem. Natomiast odznaczają się wyobraźnią, umiejętnością poszukiwania, są
      bardziej samodzielne od swoich rówieśników. Nie twierdzę, że miały zawsze łatwo
      - ale chyba nie ma nic nudniejszego nad "łatwiznę" ;) I mimo, iż jedno musiało
      wyjechać na studia do dużego miasta, drugie jest "na wylocie", obydwoje kochają
      miejsce, w którym się wychowali. Nie licząc stada koleżanek, kolegów,
      przyjaciół, które wiecznie przewijają się przez nasz dom. Chociaż nie prowadzi
      do nas asfaltowa droga :) Rozumiem, że TY nie wyobrażasz sobie życia poza
      wielkim miastem, ale na Boga, nie pleć takich dyrdymałów opierając swoją
      "wiedzę" na ..., na czym ?
    • iberia.pl a urlop? 26.05.08, 13:26
      uprzedzam, nie czytalam calego watku.
      Czy na urlop tez wyjezdzasz do miasta?
      Skoro tak sie dobrze czujesz w miescie to nie wiem w czym
      problem:jedni wola male miasta, inni molochy,jak komu pasuje.
      • an_ni Re: a urlop? 26.05.08, 14:52
        poczytaj jednak ten watek, w skrocie jest wiesniara bo chce mieszkac
        w miescie ;)

        a ja jej przyklasne, urodzilam sie w W-wie i tez uwielbiam zycie a
        miescie, musze miec wszedzie blisko i wszystko dlugo otwarte pod
        nosem, nie wyobrazam sobie zycia pod miastem z dlugimi dojazdami i
        jednym sklepikiem, dowozeniem dzieci i znajomych do siebie,
        okrojonych wyjsciach, bo albo nie pijesz albo bulisz za takse, nie
        rajcuje mnie mini ogrodek, ktory musze sama skosic jak juz dojade
        do "segmentu marzen" po 2 godzinach w korkach, nie marze o zyciu w
        samochodzie
        a ja na wakacje wyobraz sobie wyjezdzam do Trojmiasta bo mam tam i
        miasto i morze
        chyba jestem jeszcze wieksza wiesniara ;)
    • anniska Re: Jestem uzależniona od dużego miasta... 26.05.08, 17:19
      marysia_wroc napisała:

      >Poza tym lubię niebanalnie
      > spędzać czas wolny; kluby sportowe, łyżwy, kręgle, języki obce, kursy..

      Ależ to banalne...

      Masa ludzi spędza tak czas i nie uważają się z tego powodu za wyjątkowych. Co
      kraj, to obyczaj;)
      • ligaturka Re: Jestem uzależniona od dużego miasta... 27.05.08, 07:53
        Nie wiem, czy ktos z was juz o czyms podobnym pisal, ale patrzac na Europe
        Zahodnia mozna dostrzec tak amerykanska pauperyzacje centrow miast, w efekcie
        czego klasa srednia i upper-middle przenosi sie na przedmiescia a w centrum,
        blisko komunikacji miejskiej ich miejsce zajmuja imigranci. Cale zycie
        mieszkalam w Warszawie, ale po pobycie w roznych metropoliach Zach.Europy widze,
        ze centra duzych miast sa niestety nie do zycia (przestepczosc, korki w
        porownaniu do ktorych Warszawa jest niczym itp.itd.), i "szanowani obywatele" w
        centrum nie mieszkaja. Obecnie z tego powodu mieszkam w miasteczku o 20 km od
        najwiekszego w okolicy 200 tys. miesta i probuje sie przyzwyczaic do
        amerykanskiego stylu zycia: samochodem do pracy, na silownie, do centrum
        handlowego. Cieszmy sie z naszych polskich aglomeracji w ktorych nadal jest
        fajnie zyc w centrum, bo pewnie za 20 lat bedziemy zmuszeni zyc poza miastem, w
        miescinach i na peryferfiach. Spokojniej, ale jak nudno ,-)
        • aniorek Re: Jestem uzależniona od dużego miasta... 28.05.08, 20:17
          Monachium to metropolia i w centrum mieszkaja osoby raczej zamozne, ewentualnie
          studenci wynajmujacy wspolnie strasznie drogie mieszkania.
    • bucwielki Re: Jestem uzależniona od dużego miasta... 27.05.08, 12:35
      To proste, a nazywa się sydrom wsi , twoje korzenie z pewnością na wsi,
      dlatego tak imponuje ci miasto , masz kompleksy dziewczyna, chcesz koniecznie, i
      za wszelką cenę być miastowa!!!
      • marysia_wroc Re: Jestem uzależniona od dużego miasta... 27.05.08, 14:08
        Hahahaha, ale się uśmiałam :D Ja i wieś :D Nie mam nic do wsi, ale rozczaruje
        Cie: zawsze mieszkalam w mieście, tylko mniejszym. Jeżeli dla niektórych z Was,
        potrzeba i sympatia do dużego miasta, lepsze samopoczucie wiąże się od razu z
        kompleksami, syndromem wsi, to nie potraficie rózróżnić potrzeby stylu życia od
        kompleksu. Jak ktoś lub pomidorową, a nie cierpi kapusty też ma kompleksy? to na
        tej samej zasadzie się dzieje
    • zorbanek Re: Jestem uzależniona od dużego miasta... 27.05.08, 12:44
      A ja Cię doskonale rozumiem. Mam czasami wrażenie, że teraz
      jest "modnie" planować życie poza miastem. Ja nie do końca się z tym
      zgadzam: każdy powinien planować życie tam i w taki sposób, jaki mu
      odpowiada. Mogę zrozumieć, że ktoś chce mieszkać poza miastem, ale
      nie moge zrozumieć tych dziwnych spojrzeń, kiedy mówię, że ja życia
      poza miastem sobie nie wyobrażam.

      Również ciekawie ludzie reagują na moje teksty, że w mieście nawet
      nie muszę korzystać ze wszystkich dobrodziejstw (biblioteki, kina,
      knajpki etc) ale ważniejsze jest dla mnie ta MOŻLIWOŚĆ. Ot, pewnego
      dnia mnie nachodzi, że zapiszę się na kurs holenderskiego i bardzo
      sobie cenię to, że mam taką możliwość.

      Wbrew pozorom wiele ludzi chce mieszkać w dużym mieście (które
      owszem ma dużo wad), tylko niewielu się przyznaje i raczej bronią
      swoich decyzji (o wyprowadzce/pozostaniu w małej miejscowości). Tych
      mogę zrozumieć. Ale krytyki moich decyzji - nie rozumiem...

      Powodzania w znalezieniu takiego faceta - myśle, że wbrew pozorom
      nie będzie trudno:)
      • marysia_wroc Re: Jestem uzależniona od dużego miasta... 27.05.08, 14:13
        Zorbanek w pełni się z Tobą zgadzam ;-) Chcę mieszkać w mieście, lubię miasto,
        wszędzie mieć blisko, gdzie chcę wyjsć - to ludzie wyjadą z tekstem o
        kompleksach hahaha ;-) niestety, jakieś wąskie horyzonty mają, więc z takimi
        lepiej nie zaczynać dyskusji ;-)

        Jest taki trend żeby wyprowadzać się pod miasto ; jednak ludzie często nie
        przyznają się do utrudnień czy tego, że wcale tak rózówo to nie wygląda-
        pochłania mnóstwo czasu przede wszystkim. Ale ludzie zawsze dorobią teorię ;-)
        Lubisz kalmary- jesteś snobem, nie yobrażasz sobie życia poza miastem- masz
        kompleksy, lubisz kapuste -jesteś wieśniakiem. Cóż, pozostaje sie tylko pośmiać :D
        • coeurenhiver Re: Jestem uzależniona od dużego miasta... 27.05.08, 16:04
          marysia_wroc napisała:

          > Jest taki trend żeby wyprowadzać się pod miasto ; jednak ludzie często nie
          > przyznają się do utrudnień czy tego, że wcale tak rózówo to nie wygląda-
          > pochłania mnóstwo czasu przede wszystkim. Ale ludzie zawsze dorobią teorię ;-)
          > Lubisz kalmary- jesteś snobem, nie yobrażasz sobie życia poza miastem- masz
          > kompleksy, lubisz kapuste -jesteś wieśniakiem. Cóż, pozostaje sie tylko pośmiać
          > :D

          A ja lubię nie tylko duże miasta ale wręcz metropolie a także europejskie, południowoamerykańskie i azjatyckie kino tzw. artystyczne, więc jestem nadęty ;)
          • marysia_wroc Re: Jestem uzależniona od dużego miasta... 27.05.08, 18:09
            A ja myślę , że masz kompleksy, skoro lubisz duze miasta i tylko w takich chcesz
            mieszkać :D :D :D ha,ha,ha

            A tak na poważnie, wyjeżdzam na rok do Nowego Jorku pomieszkać :D
            • mrowkon Re: Jestem uzależniona od dużego miasta... 27.05.08, 18:38
              > A tak na poważnie, wyjeżdzam na rok do Nowego Jorku pomieszkać :D

              To po jaką cholerę utworzyłaś taki wątek? Manhattan stoi przed Tobą otworem.
    • brume11 Re: Jestem uzależniona od dużego miasta... 27.05.08, 20:29
      a co będzie, jeśli będziesz mieć ze dwoje dzieci? Wtedy jedno z
      rodziców musi robić nieprzerwanie za kierowcę. Odwieżć do szkoły, do
      przedszkola, przywieźć z powrotem, odwieźć i przywieźć na dodatkowe
      zajęcia, zawieżć do koleżanek i przywieżć z powrotem, odwieźć
      koleżanki, które przybyły do twojego dziecka.
      A jeśli do was przybędą goście, to albo abstynencja, albo trzeba ich
      przenocować. A jak przenocować to jeszcze rano dać im śniadanie.
      Nie chcę żadnego domku pod miastem i już. Wolę być wolna.
    • gaucho.1 Re: Jestem uzależniona od dużego miasta... 29.05.08, 00:51
      Miasto wciąga" :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja