lilian101
24.05.08, 16:05
Musze to powiedziec, bo chyba eksploduje. Wlasnie wrocilam z mezem do domu.
Nie do naszego domu, bo mieszkamy na dzialce u tescia. Niby to mielismy tam
mieszkac, ale chyba bardziej jako ciecie. Wczescniej zopstaly przygarniete dwa
psy, jeden jako szczeniak zostal przywiazany w lesie obok i zostawiony. Sam
tesc go przygarnal. Teraz buduje tam dom. Cos slyszalam o tym ze zamowil sobie
rasowego szczeniaka. Ten przygarniety sprawia sporo problemow, ucieka i ludzie
sie skarzyli, wiec trzymam go w kojcu. Jest poza tym wogole niegrozny i bardzo
przywiazany. Przyjechalismy i moja tesciowa cos tam szeptala mojemu mezowi do
ucha. Potem zostalam poinformowana przez nmia, ze go wydaja i juz. Poza tym
chca wydac wszystkie. Normalnie trafi mnie, gdzie tu jest litosc wobecx tych
zwierzat, po co je przygarneli. Wszystkie sa naprawde biedne. ja je karmie,
nie gryza, a to, ze sa nierozgarniete to tylko ich wina, bo przez pol roku
byly tam same i tylko sie je jezdzilo karmic. Nawet mnie nikt nie zapytal o
zdanie. Zabralam sie stamtad, bo nie moge juz patrzec na to wszystko