pieniadze w zwiazku

IP: 195.145.215.* 16.09.03, 13:44
Hej!

Ciekawi mnie ja uregulowalyscie sprawy finansowe w waszych zwiazkach. Macie
wspolne konto, czy kazdy ma swoje oddzielnie? Moze posiadacie swoje prywatne
konta oraz dodatkowo jedno wspolne, na ktore przelewacie czesc pieniedzy?
Jestem z moim partnerem od ponad 6 lat, mieszkamy ok 5 lat ze soba. Jak na
razie kazdy z nas ma swoje oddzielne konto, a wszystkie wydatki dzielimy na
pol. Zastanawiam sie jednka czy sytuacja ulegnie zmianie, jak juz zalozymy
rodzine. Jakos nie moge sobie wyobrazic wspolnego konta. Tlumaczyc sie z
kazdych wydatkow?! Chyba najlepszym rozwaizaniem jest utworzenie wspolnego
konta, na ktore kazdy z nas bedzie przlewal czesc swoich dochodow.Pozostala
czesc bedzie jednka do naszej indywidualnej dyspozycji. Oczywiscie chcac
poczynic wieksza inwestycje, kupic dom, samochod, nalezaloby sprawy dokladnie
przedyskutiwac i dojsc do kompromisu. Jak rozwaizalyscie ta kwestie u siebie?
Nie dochodzi do zatargow i nieporozumien na tle finansowym?

Pozdrawiam
    • Gość: jakasik Re: pieniadze w zwiazku IP: *.gliwice.pik-net.pl 16.09.03, 13:50
      Jeszcze przed ślubem mieszkaliśmy razem i wszystki pieniądze były wspólne. Mój
      mąż do późna pracuje, więc to ja zajmuję się w większości zakupami itp. Jeśli
      potrzebuje gotówke to nie ma problemu, bierze ile chce, mamy równe prawa do
      NASZYCH pieniędzy i jedno drugiemu nie spowiada się na co wydało. Myślę, że to
      zdrowy układ.
      • Gość: bana Re: pieniadze w zwiazku IP: 62.233.214.* 16.09.03, 14:00
        Co prawda konta mamy oddzielne, co jednak nie zmienia faktu, ze pieniądze są
        wspólne. Raz on cos kupuje, raz ja. I jest to rzeczą naturalną. Gdyż jesteśmy
        razem, mieszkamy razem i dom jest wspólny.
    • Gość: melmire Re: pieniadze w zwiazku IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 16.09.03, 13:56
      Temat byl juz sto razy walkowany, ale i tak odpowiem. :)
      U nas sa oddzielne konta, wyplaty stale ida z konta mojego chlopaka, na ktore
      to konto ja z mojego konta przelewam polowe pieniedzy niezbednych na te
      wyplaty :)
      Zakupy robie ja, i on mi pozniej oddaje pi razy drzwi polowe, oddawalby rowno
      polowe tylko ja zawsze gubie polowe rachunkow :)
      Wieksze wydatki placimy jak wypadnie - jezeli cos jest tylko dla mnie to ja
      place, jezeli do wspolnego uzytku to oboje.
      Jak (jezeli) sie rozmnozymy to pewnie nadal tak zostanie, tyle tylko ze
      bedziemy sie bardziej dokladnie rozliczac, ew. raz w miesiacu wyciagac iles
      tam z konta i wkladac do skarbonki "na zycie".
      Jego rodzice w ten sposob zalatwiaja sprawe, ze ojciec placi rachunki (bo
      kasa, chociaz wspolna, splywa na jego konto) a mama robi zakupy. I zyja juz
      wiele lat, znak ze mozna.
      Za to jego wujostwo ma wspolne konto i zona nim rzadzi, co znaczy ze i tak
      mozna :) Chociaz dla mnie niet :)
      A konta trzeciego raczej nie zalozymy, i tak za duzo uzerania sie z dwoma
      niezbednymi (ostatnio bank mnie wkurza) , no i trzeba by placic za trzecia
      karte.
    • Gość: kohol Re: pieniadze w zwiazku IP: *.crowley.pl 16.09.03, 13:58
      Mamy dwa konta (oddzielne), od lat płaci ten, kto ma kasę, nic nie dzielimy i
      nie dzieliliśmy. Kasa jest wspólna i tyle.
      • Gość: Marta tak szczerze to u melmire IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 16.09.03, 14:32
        jest to strasznie nagmatwane. strasznie strasznie. z twojego konta na jego, on
        ci polowe po zakupach, boże !!!
        • Gość: melmire Re: tak szczerze to u melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 16.09.03, 14:35
          A tam. Prosciej niz gdyby trzeba bylo wysylac 5 rachunkow poczta. Raz
          obliczylismy ile mamy stalych rachunkow, raz zlecilam przesylanie danej sumy
          na jego konto i tyle .
          A za zakupy ma mi zwracac, bo tylko ja je robie (za co chyba powinnam sobie
          doliczyc jakis procent :) )a jakby nie bylo jemy po polowie :) I tak wychodzi
          na tym lepiej niz ja, postaram sie jakos zrownowazyc system :)
        • Gość: tangerines Re: tak szczerze to u melmire IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.09.03, 14:46
          Jak mieszkaliśmy jeszcze w wynajętym mieszkaniu płaciliśmy rachunki mniej
          więcej po połowie. Mieliśmy portwel, do którego każdy wkladał raz w tygodniu
          określoną kwotę - na zakupy. Teraz nadal mamy osobne konta co pozwala zachować
          własną "intymność" finansową. Mąż płaci rachunki a ja robię zakupy. Wychodzi
          mniej więcej po połowie. Nie rozliczmy się co do grosza. Wiadomo, że pieniądze
          są nasze wspólne. Jak komuś zabraknie to sobie dajemy a nie pożyczamy. Taka
          luźna wspólnota majątkowa. Jednak ze swojego konta nie zrezygnuję, widzę jak
          znajomi robią sobie wymówki o każdy zakup, po co kolejne spodnie po co pudełko
          na narzędzia...
          • Gość: melmire Re: tak szczerze to u melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 16.09.03, 14:55
            Tez o tym myslalam,tzn. o portfelu, moze w tym miesiacu uda mi sie policzyc
            ile wydaje mniej wiecej na zarcie, bylo by prosciej.
    • Gość: Daria Re: pieniadze w zwiazku IP: *.kapuscinska.sdi.tpnet.pl 16.09.03, 15:53
      Mamy z mężem oddzielne konta. Pracujemy oboje, jednak on prowadzi swoją firmę,
      zarabia więcej. Płaci więc stałe opłaty i za większe zakupy średnio raz w
      tygodniu. Za codzienne sprawunki płacę ze swojej pensji, z której spłacam też
      kredyt za swoje auto. Za moje ubrania, kosmetyki i inne wydatki płacę zwykle
      sama, a mąż za siebie, chyba że któreś z nas ma właśnie ochotę zrobić drugiemu
      prezent. Większe inwestycje rodzinne jak meble, wakacje itp. opłaca mój kochany
      mąż. Nigdy nie wtrącał się w moje własne wydatki, za które płacę swoimi
      pieniędzmi. Wiem, że kiedy zbraknie mi mojej pensji bez problemu da mi
      pieniądze, bo traktuje je jak nasze wspólne, jednak staram się tego nie
      wykorzystywać, bo wiem jak ciężko na nie pracuje. Na razie system się sprawdza,
      jestesmy małżeństwem od kilku miesięcy, mieszkamy razem od 2 lat i nigdy nie
      było żadnych zgrzytów o pieniądze.
      • Gość: Fly Re: pieniadze w zwiazku IP: 156.24.231.* 16.09.03, 16:11
        mam pytanie do dziewczyn robiacych zakupy...

        czy robiac zakupy, same dzwigacie je do domu...? tak z ciekawosci pytam...
        bo to straszne wygodnictwo dla faceta wyjac kase i oddac polowe czy nawet
        calosc... na szczescie odzwyczailam swojego i teraz zakupy robimy oboje... i
        oczywiscie on placi :)
        • Gość: melmire Re: pieniadze w zwiazku IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 16.09.03, 16:29
          Ja nosze, i to dlatego uwazam ze nalezy mi sie jakis procent :)
          Samo robienie zakupow mi nie przeszkadza, lubie latac w kolko po supermarkecie
          (rozne sa zbocznia). A moj luby nie dosc ze nie lubi (robienie zakupow z nim
          to kara sama w sobie - mimo ze cierpi w milczeniu :) )to na dodatek nie umie.
          Nie gotuje, wiec nie wie czego i ile potrzeba , nie mowiac o tym ze nie
          potrafi wymyslic menu na dwa dni z gory. Tak ze robiac zakupy samodzielnie
          wiem przynajmniej ze bedzie cos do jedzenia w domu.
          Ale z dolu juz dzwonie zeby zlazl i pomogl mi wnosic :)
          • gazamate Re: pieniadze w zwiazku 17.09.03, 13:31
            czytam Wasze wypowiedzi i dochodzę do wniosku ze niektóre ułady są lekko
            mówiac "chore". Jakieś procenty za fatygę, że pójdę na zakupy, itp. pierdołki.
            Kurcze, czy wy nie podchodzicie do tego za bardzo materialistycznie. Ja nie
            wyobrażam sobie żeby mi moja żona (na razie jeszcze narzeczona) rzucała hasła
            typu: "daj dodatkowo 2 zł, bo poszłam na rynek po pomidory, które kosztowały
            4,5 zł to na łebka wychodzi po 2,25 zł". wyluzujcie!!! Trzeba się zastanowić
            czy to jest partnerstwo czy małzeński zakład usługowy. Mi by nie przyszło do
            głowy by rządać jakiejś gratyfikacji za to ze poszedłem po świeże bułeczki na
            nasze wspólne śniadanie w sobotę czy na śniadanie do pracy w środku tygodnia,
            które zwykle ze wzgledu na pracę jadam wcześniej.
            Pomimo, ze teraz mamy jeszcze 2 konta to na pewno po ślubie 1 z nich
            zlikwidujemy. w końcu nasze pieniadze są wspólne, wspólnie je wydajemy i
            planujemy wydatki. chyba, ze drogie panie jak i wasi mężowie boicie sie waszej
            rozrzutności i tego że partner tego nie zaakceptuje. Tak przy okazji zapytam:
            czy macie wspólnotę majątkową? (bo to by dużo tłumaczyło)
            • Gość: tangerines Re: pieniadze w zwiazku IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 17.09.03, 16:29
              Odpowiadając na twoje pytanie - mam wspólnotę majątkową i cały czas 2 osobne
              konta. Tak jak napisałam rozliczanie co do grosza to absurd. My podzieliliśmy
              wydatki mniej więcej na pół.
              Jednak wszystko zależy od wysokości dochodów. Jeżeli bym miała kupę kasy na
              koncie to pewnie by mi nie szkodziło jedno konto. Mnie pod koniec miesiąca
              zostaje pewna kwota na koncie na koncie- mężowi podobnie. Każdy z nas
              korzysta ze zgromadzonych na swoim koncie oszczędności, jednak grubsze zakupy
              muszę sobie planować. Nie muszę prosić męża, aby nie wydawał nic z
              oszczędności bo chcę sobie kupić spodnie albo coś innego. Mam znajomych o
              podobnym statusie finansowym, mają 1 konto i cały czas do siebie żale. Przy
              używaniu 2 kart trudno jest utrzymać płynność finansową. Ostatnio np ona
              gromadziła pieniądze na kurtkę a on myśląc, że zostało im z poprzedniego
              miesiąca trochę kasy kupił coś do komputera i awantura gotowa.
              Absolutnie nie do pomyślenia dla mnie jest sytuacja kiedy facet oddaje wypłatę
              kobiecie. Kojarzy mi się to z pantoflarstwem i uprzedmiotowieniem mężczyzny. I
              co wtedy?? mąż prosi o 10 zł na piwo z kolegami???
            • Gość: melmire Re: pieniadze w zwiazku IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 18.09.03, 11:12
              Mowilam z przymruzeniam oka!
              A zreszta partnerstwo partnerstwem, ale to tylko JA chodze po te cholerne
              zakupy :/ Musze sie nauczyc robic listy zakupow, to bede moze mogla mojego
              mezczyzne przyuczyc :)
              A co do reszty - pieniedzy mozna nie liczyc wtedy kiedy ma sie ich duzo. My
              mamy malo, i gdybysmy mieli je na wspolnym koncie, jeden wydatek "na
              przyjemnosci" moglby zachwiac budzetem. Wiec wydatki wspolne placimy po
              polowie, a reszta zostaje "dla wlasciciela". Ulatwia sprawe fakt ze mamy
              praktycznie co do grosza takie same dochody, pary gdzie jedno zarabia bardzo
              duzo a drugie malo sa w innej sytaucji.
        • Gość: jakasik Re: pieniadze w zwiazku IP: *.gliwice.pik-net.pl 17.09.03, 07:05
          Nie noszę, wszystko zostawiam w samochodzie, a pod samopchód podjeżdzam
          przecież wózkiem z zakupami. A potem mąż wraca i wnosi do domu. No chyba, że
          coś bardzo potrzebuję to wezmę 1 siatkę ze sobą. :-)
    • Gość: motylek Re: pieniadze w zwiazku IP: 195.145.215.* 16.09.03, 19:17
      Wspolne konto funkcjonuje, jezeli ma sie zdrowe podejscie do pieniedzy.
      Niestety sa wsrod nas badziej chytre osobniki, ktore lubia pomnazac, ale nie
      wydawac. Moj facet jest niestety oszczedny, gdybym sie nie upomniala o zwrot
      pieniedzy za zrobione zakupy, to raczej bym sie ich nie doczekala, chociaz
      zarabia wiecej ode mnie. TRoche mnie to na poczatku draznilo, ale juz do tego
      przywyklam. Nie mniej jednak mam obawy, ze bedzie bardzo wyliczony. JUz teraz
      potrafi sie robic uwagi odnosnie kupionych przeze mnie butow, nowej torebki
      itp., a w koncu to sa moje pieniadze i sie przed nim tlumaczyc. Kiedys
      wspomnial, ze bedzie zarzadzal u nas pieniedzmi, bo ma do tego glowe, co
      wlaczylo u mnie maly alarmik! Coz czas pokaze, wspolne jest dobre, jezli osoby
      maja do siebie zaufanie i sa rozsadni.
    • Gość: renia Re: pieniadze w zwiazku IP: *.ath.spark.net.gr 16.09.03, 21:05
      Powaznie przez piec lat twoj facet nie powiedzial nigdy sluchaj, ja w tym
      miesiacu place wszystkie rachunki, czynsze, raty, a ty kup sobie cos ekstra
      kobieto moejgo zycia? No to gratuluje mezczyzny z prawdziwym gestem...
    • Gość: kasia Re: pieniadze w zwiazku IP: *.crowley.pl 16.09.03, 21:17
      12 lat wspólnego życia, jedno konto na wspólne nazwisko,dwie karty do płacenia
      za wszystko.
    • Gość: motylek Re: pieniadze w zwiazku IP: 195.145.215.* 16.09.03, 22:12
      Hej Renia!

      Niestety on nie z tych, co kobietom kwiaty do nog rzucaja. Jest strasznie
      racjonalny. Zbiera na dom i wygodne zycie.... Na szczescie stac mnie na
      zaspokajanie moich wlsanych potrzeb, chociaz nie ukrywam, ze milo by bylo
      dostac jakis prezent od tak znienacka. Niestedy takie zachowanie wynosi sie z
      domu, u mnie prezenty kupowalo sie przy najmniejszej okazji i to nie od takie
      byle jakie, zawsze byly przemyslane i dobrane, tak aby sprawic drugiej osobie
      przyjemnosc. U niego w rodzinie nie zwraca sie na to uwagi, podarki sa
      symboliczne i nei przemyslane od to, co wpadlo w rece zostalo kupione.
    • Gość: happyman A ja nie mam tego problemu.... IP: *.tnt38.ewr3.da.uu.net 16.09.03, 22:58
      bo moja dama nie musi pracowac :)
    • niebieski_motylek Re: pieniadze w zwiazku 16.09.03, 23:02
      Motylku,
      Jeden dom, jedna rodzina jedno konto, bez rozliczania sie z kazdego centa..
      Osobne konta ? Pozyczanie sobie? oddawanie, dzielenie kosztow? nie moge tego
      zrozumiec..Wszystko fajnie gdy dwoje pracuje. a jak kobieta wychowuje dziecko
      co wtedy?...... a jak jeden zarabie duzo mniej niz drugi partner?
      Jak dzielic koszty pol na pol?
      Niee ,,, w koncu zyje z kims bo chce, a nie wchodze w uklad "biznesowy"...
      Tez motylek..
    • Gość: motylek Re: pieniadze w zwiazku IP: 195.145.215.* 16.09.03, 23:55
      wiem, wiem, w rodzinie nie powinno byc takiego rozliczania i ciekawa jestem jak
      sie to wszstko potoczy. Niestety po czesci moze w tym i moja wina. Powinnam
      byla zwrocic mu uwage przy dzieleniu rachunkow na pol. Poczatkowo jednka
      wydawalo mi sie to fair, obydwoje studiowalismy, wiec trudno wymagac, aby facet
      wszstko stawial. Chcialam byc w porzadku, a poznej juz do tego sie przywyklo
      wszystko mniej wiecej na pol, powinnam byla sie zbuntowac, ale niby dlaczego
      skoro chcielismy uprawnienia, wiec dlczego mam wymagac, aby facet mnie
      utrzymywal. Jestem z tych co sie duma unosze, jak nie to nie, ja sobie sama
      poradze. I szczerze powiedziawszy juz do tego przywyklam, tylko czasami jak
      pomysle, ze ....niektorzy faceci sami z siebie, chcac robic kobiecie
      przyjemnosc, kupia maly podarek, to jakos smutno mi sie robi. Wydaje mi sie
      jednka, ze jak zdecydujemy sie juz byc na zawsze razem i bedziemy planowac
      wspolny dom i dzieci, to sama sytuacja wymusi inne postepowanie. Nie ukrywam
      jednak, ze boje sie tego uzaleznienia od meza. Ja wychowujaca dzieci, bez
      wiekszych dochodow na lasce faceta. Pewnie nie powinnam tego tak postrzegac,
      ale co krok slyszy sie, ze faceci, ktorzy stali sie jedynymi zywicielami
      rodziny, przywlaszczaj sobie prawo rozporzadzania pieniedzmi. Nawet tu na forum
      poruszany byl taki watek. Trudno wiec nie miec obaw, skoro juz teraz spostrzega
      sie u partnera pewne wyrachowanie jezeli idzie o sprawy finansowe.
      A moze nie powinnam wywolywac wilka z lasu?
      • Gość: renia Re: pieniadze w zwiazku IP: *.ath.spark.net.gr 17.09.03, 00:52
        Szczerze mowiac Motylku, naprawde nie zazdroszcze Ci. Do osobnych kont,
        osobnych finansow mam nieuleczalny uraz wyniesiony z rodzinnego domu, nigdy w
        zyciu nie chcialabym dopuscic, zeby w moim malzenstwie doszlo do podzialu na
        moje i twoje pieniadze. Nie znaczy to, ze nie mamy dwoch kont, mamy sporo
        kont, dwa w polsce, trzy w grecji bo tak zmusila nas sytuacja, z tym ze do
        wszystkich tych kont jestesmy oboje upowaznieni, wszystko jest wspolne nigdy
        nikt sie nikomu nie rozlicza, czy lepiej powiedzec - nikt nie wymaga
        rozliczania sie, bo w zasadzie wszystkie wydatki jakos tam konsultujemy, a na
        pewno wieksze. Zakupy w hipermarkecie robimy razem, placi sie karta albo
        gotowka, codzienne robie ja z tego co ma w portfelu, jak mi sie zrobi pusto w
        portfelu to biore z szuflady, w ktorej sa biezace pieniadze, przewaznie mowie,
        ze biore, zeby nie bylo, ze zniknely nie wiadomo gdzie, podobnie robi moj maz,
        ale to tylko dla orientacji, a nie w sensie czy mi wolno czy nie wolno. Tylko
        taki uklad jest dla mnie zdrowy dla rodziny. Jesli zas chodzi o to co piszesz
        z tym tlumaczeniem sie z kazdego wydatku to naprawde nieciekawa perspektywa.
        Co Was laczy? Milosc i zaufanie czy jakies podejrzenia i mania przesladowcza?
        Jesli wydalam na cokolwiek pieniadze to na pewno na cos potrzebnego i koniec.
        Szczesciem nigdy nam jeszcze nie brakowalo pieniedzy, moze gdyby nas dopadla
        bieda i bezrobocie trzeba by zaczac sie rozliczac, nie wiem, ale tak czy
        inaczej niezbyt wesolo wyglada to co piszesz. Aha! My tez oszczedzamy , mamy
        wielkie wydatki w planie, jednak to MY RAZEM oszczedzamy, a nie moj maz
        oszczedza, a ja sie boje, ze bede musiala mu sie rozliczac.

        Radzilabym Ci jednak konkretnie cos z tym zrobic, sresy spowodowane klotniami
        o pieniadze, strasznie zabijaja uczucie w zwiazku. Warto o tym jasno i
        wyraznie porozmawiac, ustalic pewne zasady, ktore beda Wam obojgu odpowiadaly,
        a potem konsekwentnie sie ich trzymac. Pozdrawiam serdecznie.
        • kropisia Re: pieniadze w zwiazku 17.09.03, 02:36
          Ja mysle, ze nie powinnismy oceniac innych za to jak sobie rozwiazuja sprawy
          finansowe dopoki nie dochodzi do sytuacji, ze ktos jest wykorzystywany.
          O wiele bardziej podobaja mi sie osobne konta malzonkow czy parnetow niz na
          przyklad utrzymywanie pasozyta. (Absolutnie nie pije tutaj do nikogo z forum
          tylko znam taka sytuacje z zycia moich znajomych.) Moja koleznka miala kiedys
          chlopaka-nieroba, z ktorym mieszkala. Utrzymywala go przez dwa lata, bo on
          odnajdywal siebie zamiast chodzic do pracy. To nie bylo w PL, wiec nie
          chodzilo o to, ze nie mogl znalezc pracy. Po prostu ja wykorzystywal. Kiedys
          ja nawet pobil, bo uwazal, ze sie do kogos tam usmiechnela, a ona potem go
          spowrotem przyjela. Nic sie nie zmienilo- skurwiel nie dokladal ani do
          mieszkania, ani do jedzenie. Ja bym takiego wyrzucila na zbity pysk, ale moja
          zakochana kumpela z milosci wydawala ciezko zarobione pieniadze na tego
          skurwiela. W koncu, na szczesie poznala kogos innego.

          My z mezem mamy osobne konta i bardzo sobie chwalimy. Nigdy nie klocimy sie o
          kase - tylko o inne rzeczy. Wszystko placimy po polowie. Nawet zarobki mamy
          podobne - wiec nikt na tym nie traci. Ktos kiedys wyglosil przy mnie opinie,
          ze malzenstwo, ktore dzieli pieniadze nie powinno byc razem. Bardzo mnie ta
          wypowiedz zranila, ale pocieszylam, ze osoba, ktora ja wyglosila zawsze miala
          wspolne konta ze swoimi bylymi mezami i wcale to tym malzenstwom nie pomoglo.

          Uwazam, ze osoby, ktore nawet w malzenstwie chca zachowac oderebnosc fianansowa
          nie powinny sie zmuszac do zakladnia wspolnego konta. (Oczywiscie jesli sa
          wspolne inwestycje takie jak budowa domu, kupno samochodu to wtedy nie powinno
          miec znaczenia kto na to zlozyl wieksza sume.) Jesli jest potrzeba by finansowo
          wesprzec malzonka/ke, ktory akurat nie ma kasy - to powinno to byc bez wahania
          i z radoscia.

          Cokolwiek partnerzy robia ze swoimi pieniedzmy, o ile robia to bez przymusu i
          poczucia krzywdy - to nam ludziom z zewnatarz nic do tego.
          • Gość: Inwestor Re: pieniadze w zwiazku IP: *.acn.pl 17.09.03, 10:37
            Można wrzucać pieniądze w związku do jednego worka, jak partnerzy są mniej
            więcej na tym samym poziomie finansowym. Jeżeli jest rażąca dysproporcja, to
            się po prostu nie da. Jeśli ja miewam dochody po 25 tys. m-c , a moja panienka
            zarabia w biurze 1500 zł, to co mam zrobić? Upoważnić ją na wszystkie konta,
            żeby sobie kupiła 20 par butów, 10 płaszczy, 40 sweterków, a resztę oddała
            bratu i swojej tępawej rodzince? Zrobiłem jedno wspólne konto i tam przelewam
            jej trochę grosza żeby sobie go wydała, ale nie wyobrażam sobie 'wspólnoty' o
            jakiej tu piszą niektóre Panie. Czasami trzeba dzielić kasę, bo naprawdę to
            jedyne rozsądne wyjście.
            • Gość: bana Re: pieniadze w zwiazku IP: 62.233.214.* 17.09.03, 12:41
              Na pewno jest sporo racji w tym co napisałeś.
              Niemniej jednak nie wydaje mi sie to najleszym rozwiązaniem. Ja czułabym sie
              idiotycznie gdyby mój facet wydzielał mi pieniądze. Bo niby dlaczego? Gorsza
              jestem w tym związku? nie ma do mnie zaufania? I czułabym się jak jakas
              panienka, której sie płaci co miesiąc jakąś sumkę.A nie równowarzny partner.
              Bo nie darzysz dziewczyny zaufaniem, tylko wypłacasz jej kieszonkowe, jak
              małemu dziecku.
              I według mnie to może troche nadwyrężyć związek.
              • Gość: Inwestor Re: pieniadze w zwiazku IP: *.acn.pl 17.09.03, 13:07
                Ty też masz sporo racji i rzeczywiście nadwyręża to związek. Zwłaszcza, że Ona
                widzi u siebie marność wzajemnego stosunku pracy do zysku, porównuje to
                wszystko ze mną i popada w ciągłe frustracje. Raz chce przestać w ogóle
                pracować i przejść w 100% na moje utrzymanie, innym razem żąda kasy na
                rozkręcenie własnego biznesiku (sklep itp.). To jest dla mnie problem, bo
                staram się ją właśnie traktować poważnie, a nie jak "jakąś panienkę".
                • Gość: renia Re: pieniadze w zwiazku IP: *.ath.spark.net.gr 17.09.03, 13:15
                  JEsli faktycznier masz sie obawiac o to, ze Twoja dziewczyna roztrwoni Twoje
                  ciezko zarobione pieniadze, to rzecz jasna nie ma sensu zakladanie wspolnych
                  kont. Ja mowie o sytuacji, kiedy oboje mamy wspolne cele, zaufanie do siebie,
                  ze nikt nie bedzie marnotrawil wspolnego dobra, no w ogole jestesmy rozsadnymi
                  ludzmi. Zreszta dobrze ktos napisal, osadzanie innych na podstawie tego jak
                  rozwiazali swoje sprawy finansowe jest bez sensu, co dla mnie dobre, dla kogos
                  moze sie zupelnie nie spwrawdzic. Ja po prostu mam wciaz przed oczami uklad
                  moich Rodzicow, ktory byl chory, bo z powodu osobnych kont i tego wlasnie, ze
                  moj tata zarabial zawsze wiecej od Mamy , on traktowal ja jak kogos
                  bezwartosciowego, dawal jej bardzo czesto do zrozumienia, ze to on tu rzadzii
                  bo ma kase, w ogole bylo to cos okropnego, nie chce nawet o tym mowic. Bo tak
                  naprawde to zle jest jesli pieniadze staly sie dla kogos celem, staly sie
                  wazniejsze niz partner, czlowiek. Pozdrawiam serdecznie, milego popoludnia dla
                  wszystkich, papa
            • kurczak1976 Re: pieniadze w zwiazku 17.09.03, 13:14
              Gość portalu: Inwestor napisał(a):

              , a moja panienka
              > zarabia w biurze 1500 zł, to co mam zrobić? Upoważnić ją na wszystkie konta,
              > żeby sobie kupiła 20 par butów, 10 płaszczy, 40 sweterków, a resztę oddała
              > bratu i swojej tępawej rodzince?

              Fajne masz podejscie do swojej dziewczyny! Bardzo ladnie sie o niej wyrazasz,
              nic tylko jej pozazdroscic takiego wspanialego mezczyzny...
              • Gość: Inwestor Re: pieniadze w zwiazku IP: *.acn.pl 17.09.03, 13:32
                Kurczaku, próby dawania jej większych kwot kończyły się mniej więcej w opisany
                sposób. Nie jestem potworem, ani nie ganię jej zbytnio. Po wojnie jak komuś z
                Oświęcimia dano nagle ekstra wyżerkę, to też jadł bez opamiętania i niezbyt
                przemyślanie. Tak to już jest
              • Gość: Inwestor Re: pieniadze w zwiazku IP: *.acn.pl 17.09.03, 13:36
                Kurczaku, próby dawania jej większych kwot kończyły się mniej więcej w opisany
                sposób. Nie jestem potworem i nie ganię jej zbytnio. Po wojnie jak kogoś
                wypuszczonego z Oświęcimia sadzano przed suto zastawionym stołem to też jadł
                bez opamiętania ;) Sugerujesz, żebym pozwolił aż sama się opamięta przy 41
                sweterku?
            • gazamate Re: pieniadze w zwiazku 17.09.03, 13:47
              sknerusem kolego jesteś aż śmierdzi,
              zarabiajac takie pieniadze można pozwolić sobie na trochę więcej nawet na te 40
              sweterków ;), choć znajac zycie twoja "panienka" pewnie by tyle nie kupiła. No
              a najważneijsza rozmowa w związku to zaufanie i rozmowa także o kupnie tych 40
              sweterków i 100 par butów.
              • Gość: Inwestor Re: pieniadze w zwiazku IP: *.acn.pl 17.09.03, 14:01
                gazamate napisał:

                > sknerusem kolego jesteś aż śmierdzi,
                > zarabiajac takie pieniadze można pozwolić sobie na trochę więcej nawet na te
                ᡠ sweterków ;), choć znajac zycie twoja "panienka" pewnie by tyle nie kupiła.
                >No a najważneijsza rozmowa w związku to zaufanie i rozmowa także o kupnie tych
                ᡠ sweterków i 100 par butów.

                Upraszczasz do bólu. Przecież tak jest ze wszystkim, sweterki to tylko
                przykład. A w sprawie np. mebli to już nie jest takie hop siup, bo jak Pani
                podobają się snobistyczne kolekcje Kleera, to folgowanie jej zachciankom
                kosztuje minimum 50 tysięcy. Wiadomo, że rozmowa jest najważniejsza, tylko że
                na te tematy akurat nigdy się nie klei i kończy zawsze jej frustracjami i
                awanturą.

                PS. Robota goni, to tyle moich postów na razie.
                • kurczak1976 Re: pieniadze w zwiazku 17.09.03, 15:58
                  Gość portalu: Inwestor napisał(a):

                  A w sprawie np. mebli to już nie jest takie hop siup, bo jak Pani
                  > podobają się snobistyczne kolekcje Kleera, to folgowanie jej zachciankom
                  > kosztuje minimum 50 tysięcy. Wiadomo, że rozmowa jest najważniejsza, tylko
                  że
                  > na te tematy akurat nigdy się nie klei i kończy zawsze jej frustracjami i
                  > awanturą.


                  No teraz tymi meblami to mnie zmiotles z krzesla! Sorki ale cos jest w takim
                  razie nie tak z twoja pania. Chyba miales cholernego pecha. Wiesz co teraz
                  pojawil sie taki nowy, sportowy mercedes z bajerami to lepiej unikaj wizyt w
                  salonach bo on kosztuje kolo 400 000 Euro ;o)

                  A tak powaznie to moze zaproponuj kupno jednego z fotelikow z jej pensji moze
                  wtedy doceni wartosc pieniadza!
                  Albo porozgladaj sie za normalna kobita, nie koniecznie typu P.Anderson ale
                  ktora dysponuje pewna iloscia szarych komorek.

                  Powodzenia Kurczak
    • Gość: camina Re: pieniadze w zwiazku IP: 2.4.STABLE* / *.dolsat.pl 17.09.03, 12:31
      My mamy jedno konto (tylko on pracuje) i mimo że nie mamy ślubu pieniądze są
      wspólne. On wypłaca, ale zakupy robimy razem, jak chcę coś sobie kupić ekstra
      to mówię i on mi daje, rzadko z jakimiś protestami. Brak własnego konta
      doskwiera mi tylko gdy słyszę, że za dużo wydzwoniłam albo że za dużo wydaję na
      kosmetyki.Mam nadzieję ,że jak pójdę do pracy to się zmieni.
    • Gość: ambe Re: pieniadze w zwiazku IP: *.tns.pl 17.09.03, 12:59
    • Gość: amber Re: pieniadze w zwiazku IP: *.tns.pl 17.09.03, 13:16
      Wczesniej wysłało mi się za szybko :) przepraszam :)
      Co do tematu wątku to z mężem mamy dwa oddzielne konta i jedno wspólne, dochody
      mamy mniej więcej takie same. Z mojego konta płaci się za mieszkanie i za mój
      telefon, z konta męża - prad, gaz, telefon stacjonarny i jego telefon. Na
      trzecie wspólne konto przelewamy co miesiąc po 250 zł i są to nasze
      oszczędności. Co tydzień na zmianę jedno z nas daje 250 zł na zycie tj,
      jedzenie, srodki czystości itp. Jakieś duże zakupy czegoś do domu,
      ubezpieczenia mieszkania, samochodu finansujemy po połowie. Z tym co komu
      zostanie każdy dysponuje tak jak chce. oczywiście sprawiamy sobie nawzajem
      prezenty, jakieś przyjamności i nie rozliczamy się z tego :))
      W naszym związku układ ten sprawdza się od 2 lat, u moich rodziców podobny
      funkcjonuje cos koło 30 lat. dużo wcześniej przed slubem byłam niezalezna i
      samodzielna finansowo i nie chciałabym teraz czuc się zobowiązana do
      tłumaczenia, że 100 zł to poszło na mój krem. Nie uważam, że w sprawie
      pieniędzy w związku jest tylko jedna właściwa opcja. W każdym związku sprawdza
      sie inny system, ale nie znaczy to, że mając osobne konta ludzie mniej się
      przez to kochają.
    • pajdeczka Re: pieniadze w zwiazku 17.09.03, 13:30
      Nic z tych rzeczy! Każde ma osobne konto, ale mąż musi mi wszystko oddać, bo
      wszystko wydajemy na życie. Niewielkie pieniądze, jakie się zaoszczędzi są
      wyłącznie na moim koncie, a mąż nie jest do niego upoważniony. Jeszcze by tego
      brakowało!
      • Gość: renia Ja piernicze Pajdeczko, IP: *.ath.spark.net.gr 17.09.03, 22:16
        ale masz meza no no!! I on tak idzie na taki uklad? Ty nie uwazasz, ze on
        troche jest pantofel? CZytajac tego Twojego posta widze ze niezle tam
        wszystkich ustawiasz, kurka blada. Z moim by cos takiego nie przeszlo za
        Chiny.
        • pajdeczka Re: Ja piernicze Pajdeczko, 18.09.03, 11:49
          Gość portalu: renia napisał(a):

          > ale masz meza no no!! I on tak idzie na taki uklad? Ty nie uwazasz, ze on
          > troche jest pantofel? CZytajac tego Twojego posta widze ze niezle tam
          > wszystkich ustawiasz, kurka blada. Z moim by cos takiego nie przeszlo za
          > Chiny.

          Te "grosze", które zarabia naprawdę wystarczają do połowy miesiąca. W drugiej
          połowie żyjemy za moją pensję, ale zawsze coś z niej zostawiam na koncie. Nie
          martw się, on ma też tzw. "boki", na piwo i częściowo na utrzymanie samochodu.
          Ja mam cały dom na głowie. A on mi pensję oddaje i ma spokój. Nigdy jeszcze nie
          zdarzyło się tak, żeby zabrakło do pierwszego, bo byłby to dla mnie wstyd.
          Poza tym on jest z rodziny trwoniących pieniądze (jego siostrze nie wystarcza
          15 tys. na miesiąc, mnie musi niespełna 3).
    • muszek0 Re: pieniadze w zwiazku 17.09.03, 13:57
      takie rozliczanie byłoby dla mnie zbyt męczące i nudne. i nie miałoby większego
      celu. bo jak na przykład potraktowac zakup podpasek? z funduszu 'wspólna kasa'
      czy 'kieszonkowe moje'? a zakup nożyków do golenia? i co jest droższe i co
      częściej jest potrzebne? a gaz, prąd? jeżeli siedzę dłużej po nocach to
      dopłacam za prąd coś ekstra z 'kieszonkowe moje'? a kąpiele w pianie mojej
      żony, podczas gdy ja biorę szybki prysznic? zbilansować pobór zużytej energi?
      jeżeli dwoje ludzi zdecydowało sie prowadzić gospodarstwo domowe, to w
      założeniu chyba, żeby to gospodarstwo prawidłowo funkcjonowało jako całość.
      • Gość: amber Re: pieniadze w zwiazku IP: *.tns.pl 17.09.03, 14:08
        Aż tak drobiazgowo to się nie rozliczamy. Podpaski, nozyki do golenia i inne
        rzeczy tego typu kupujemy z pieniedzy na życie. A za prąd, gaz, telefon płaci
        mój mąż (ja za mieszkanie). To nie chodzi o to, że każdy płaci za to co
        potrzebuje/zużywa tylko o to, zeby jakos te wydatki podzielić. Przed slubem
        każde z nas miało swoje konto i nie widzielismy powodu, żeby to zmieniać.
        • kropisia Re: amber 18.09.03, 03:00
          Hej, widze, ze mamy podobne podejscie do pieniedzy w zwiazku malzenskim.
          A ten krem za 100 to dobry? ;)
          • Gość: amber Re: amber IP: *.tns.pl 18.09.03, 07:21
            Odpowiadasz na :

            kropisia napisała:

            > A ten krem za 100 to dobry? ;)

            :)no cóż ... tak szczerze to nie widzę różnicy pomiędzy takim kremem za 100 zł
            a takim za 15, no ale czasem dam się naciagnąć reklamie albo kosmetyczce albo
            po prostu chcę "poczuć odrobinę luksusu" na sobie :))
            Pozdrawiam.

    • Gość: noonka Re: pieniadze w zwiazku IP: 194.139.172.* 17.09.03, 15:47
      U nas jest tak:mamy jedno wspólne konto,gdzie przelewane są nasze
      wynagrodzenia, i każde z nas ma osobne konto, ja z "panieńskich" czasów,którego
      nie chce mi się jeszcze likwidować, a on ma swoje, żeby płacić za zakupy przez
      Internet. Dla nas ten układ jest najlepszy.
    • Gość: motylek Re: pieniadze w zwiazku IP: 195.145.215.* 17.09.03, 17:47
      Nie wiem czemu oburzyla Was odpowiedz Inwestora, szczerze powiedziawszy to ja
      go dobrze rozumiem. DLaczego mialby ciezko zarobione pieniadze w calej
      wysokosci dawac swojej zonie do roztwonienia?? Z tego co pisze to nie szczedzi
      jej drobny wydatkow. Ciekwa jestem ktora z Was, zarabiawszy taka sume, chetnie
      widzialaby jak ta druga polowka to trwoni. Wdaje mi sie, ze skoro Inwestor tyle
      zarabia, to na pewno nie ma czasu na obijanie sie w biurze, a jak pieniadze
      przychodza z trudem, to ma sie do nich wiekszy szacunke.
      Tak jak juz wspomnialam my mamy osobne konta, nie jestesmy jeszcze malzenstwem,
      wiec nie widze potrzeby posiadania wspolnych kont. Jak bede miala rodzine to na
      pewno wprowadzimy jedno wspolne konto, ale nie moge wyobrazic sobie calkowitej
      rezygnacji z niezaleznosci finansowej i mojego konta.
      Jezli dwie osoby dobrze zarabija to oddzielne konta dobrze sie sprawdzaja,
      inaczej jest w przypadku kiedy kobieta ze wzgledu na dziecko decyduje sie na
      przerwe w pracy, rezygnujac z kariery, wtedy oczywiste jest, ze czyni to dla
      dobra rodziny, wiec facet sam bez przymusu, powinien lozyc na utrzymanie
      rodziny, bez wyliczania i zarzutow. CZesto zdarza sie jednka wydaje im sie, ze
      maja wylaczne prawo do rozporzadzania pieniedzmi. To jest przykre:-(
      • Gość: renia poważy buont w mysleniu widze IP: *.ath.spark.net.gr 17.09.03, 22:26
        Mianowicie taki, ze to zalozenie, ze jak jeden zarabia duzo z drugi malo, to
        znaczy automatycznie, ze ten co malo zarabia roztrwoni kase tego kto zarabia
        wiecej jak tylko siedo tej kasy dorwie. Na litos boska, co to za pomysl? Moj
        maz zarabia trzy razy wiecej niz ja i w zyciu nie trwonilam pieniedzy. Nigdy
        mi tez niczego nie zabronil kupic, w ogole tego nie rozumiem. JA sie ciesze,
        ze on duzo zarabia, bo gdyby zarabial tyle co ja, to bysmy niezle musieli sie
        gimnastykowac jak powiazac koniec z koncem. Z drugiej zas strony nie czuje sie
        w zaden sposob zobowiazana do podejmowania jakichs desperackich prob
        dorownania mezowi z zarobkami, on jest tzw "prywaciarzem", nigdy nie bede
        zarabiac tyle co on, chocby z tego wzgledu, ze pracuje o wiele krocej. Musze
        jednak zajac sie w calosci domem i dzieckiem, na to potrzeba czasu i pewnej
        kondycji psychofizycznej tez, a przeciez nikt mi nie bedzie za to placil. Ale
        nie wiem naprawde dlaczego mialabym trwonic nasz wspolne pieniadze, to jakis
        absurd.
        • Gość: motylek Re: poważy buont w mysleniu widze IP: 195.145.215.* 18.09.03, 01:27
          HEj Renia!

          Nie mialam na mysli kazdej kobiety, tylko zone Inwestora. Poza tym to co u
          jednych funkcjonuje nie oznacza, ze to zloty srodek dla wszystkich i kazdy musi
          postepowac w ten sam sposob. Reniu Ty masz dom na glowie a on wiecej pracuje,
          uzupeniacie sie na nawzajem i tak byc powinno. Jedni zle sie czuja jak mniej
          zarabiaja (dotyczy to zarowno kobiet jak i mezczyzn) innym to wcale nie
          przeszkadza, kazdy ukada sobie zycie jak chce.
          Czasami jednak niektorym kobietom wydaje sie, ze fakt iz sa z dana osoba
          upowaznia je do trwonienia jego pieniedzy, niestety nie wszyskie sa racjonalne,
          duzo jest wygodnych kobiet, czekajacych az manna spadnie im z nieba. W tej
          sytuacji potrafie zrozumiec mezczyzn, ktorym ciezko przychodzi dzielenie sie
          pieniedzmi (co do grosza) z partnerka. Sytuacja ulega zmianie jezeli w takim
          zwiazku pojawiaja sie dzieci i kobieta, chcac czy nie chcac poswiece swoja
          kariera (albo i nie) dla dobra rodziny. Obowiazki domowe nie zawsze naleza do
          przyjemnosci, to tez praca i drazni mnie jak mezczyzni postrzegaja to inaczej.
          Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja