może ten czas kiedyś minie

27.05.08, 09:46
witam. Chciałabym opisać swój problem chociaż jest on pewnie bardzo
błachy. Ale może jak się "wygadam" to poczuję się leiej. Otóż mam 30
lat, kochającego męża, zdrowego synka, dobrze zarabiam a 2 miesiące
temu wpłaciliśmy ostatnią ratę kredytu mieszkaniowego. Probmlem jest
ze mną, w moich relacjach z moim ojcem. Ciągle jestem małą córeczką.
Jeżdzę do rodziców 3 razy w tygodniu ( mama opiekuje się moim
synkiem ) i zawsze mam serce w gardle - czy Ojciec znowu mnie
skrytykuje czy może dla odmiany zignoruje. Jak małe dziecko łaknę
aprobaty z Jego strony, pragnę by mnie pochwalił ( chociaż ostatnio
to chyba było z 10 lat temu ) by powiedział życzliwe słowo. Ale w
ciągu ostatnich lat słyszę tylko nagany ( np z tym mieszkaniem
cieszyliśmy się że kupujemy zaprosiliśmy rodziców i ojciec wyszedł
po 5 minutach bo jak powiedział "czuje się jak w więzieniu " -
mieszkanie w bloku, bez ogrodu ). A teraz zbliżają się Jego
imieniny - oczywiście oficjalnie mnie nie zaprosi. MMogę albo wogóle
nie składać mu życzeń albo kupić prezent i składać życzenia. Tylko
że ja już teraz czuję stres na myśl o jego reakcji. Pewnie odłoży
nieodpakowany prezent na szafkę, pójdzie do swojego pokoju i zacznie
oglądać telewizor. O wspólnej, imieninowej kawie możę zapomnieć. A
póxniej przez kilka tygodni będzie krytykował to co mu kupiłam - że
nie taki kolor, rozmiar, smak wogóle nie takie. I wogóle jaka ta
Marta życiowo głupia, jaka nierozsądna, jaka wredna, chamska.
Chociaż ostatnio Jego ulubione uwagi dotyczą mojego rodzicielstwa np
mówi " Ależ ona jest wyrodną matką " - to było jak kupiłam dziecku
buty z sztucznego tworzywa a nie ze skóry. Dodam że nie jesteśmy
patologiczną rodziną - Ojciec przez wiele lat piastował wysokie
stanowisko w UM, chociaż zawsze wobec mnie i brata stosował "zimny
chów", nigdy nas nie przytulił, nie rozmawiał z nami ( bo dzieci nie
mają nic ciekawego do powiedzenia ), mieliśmy tylko wykonywać jego
polecenia i siedzieć cicho w swoich pokojach, zawsze był
apodyktyczny. Tyle tylko że ja zawsze byłam przekonana że w innych
rodzinach jest tak samo, że to norma,że to ja mam dziwne pragnienia,
że czując tak jestem wobez niego niewdzięczna.
    • trypel Re: może ten czas kiedyś minie 27.05.08, 09:51
      lubisz sie tak meczyc?
      bo takie stosunki sprawiają Ci chyba masochistyczną rozkosz
    • mahadeva Re: może ten czas kiedyś minie 27.05.08, 09:52
      to ze masz meza, synka, dobrze zarabiasz i splaciliscie ostatnia
      rate jeszcze o niczym nie swiadczy
      ludzie sa nienormalni
    • taki_s_obie Re: może ten czas kiedyś minie 27.05.08, 10:02
      ty nie jestes jego mala coreczka. ty jestes obrazem jego niespelnionych
      aspiracji zyciowych. poniewaz niespelnionych wiec...nie minie nigdy, nawet
      gdybys nobla dostala (dla niewtajemniczonych odp. ojca - inni tez dostaja).
    • simon_r Re: może ten czas kiedyś minie 27.05.08, 10:07
      Może "kochanemu" tatusiowi należy zaaplikować terapię wstrząsową???... co masz
      do stracenia??
      Kup mu w prezencie książkę pt. coś w stylu serii dla opormnych "jak być dobrym
      ojcem"..

      -------------------
      Sudoku wciąga..
    • kasiasz5 Re: może ten czas kiedyś minie 27.05.08, 10:50
      hmm,albo mi się zdaje albo jakis czas temu na innym forum pisałaś,że
      ten mąż to wcale nie taki kochający...trollowanie?
    • widokzmarsa Re: może ten czas kiedyś minie 27.05.08, 11:30
      właściwie to powinno się jeszcze okazać że twój mąż jest starszy. Ojca nie
      zmienisz, to patologia.
      • martas29 Re: może ten czas kiedyś minie 27.05.08, 12:06
        nie, mąż jest ode mnie starszy ale tylko o pól roku. Nie mogę też
        zerwać kontaktów ze względu na Mamę. Ona jest w podobnej zależności.
        Też chce zawsze sprostać jego wymaganiom chociaż niektóre są
        absurdalne. Myślę nawet że powinnam pójść do psychologa. Jak ja Wam
        zazdroszczę normalnych kontaktów z rodzicami! Do dzisiaj czuję na
        sobie jego niezadowolony, zimny wzrok i ten grymas obrzydzenia na
        twarzy. I słyszę jak mnie przedrzeźnia" Nie mogłam, nie mogłam. A
        inni mogli? To ja sobie żyły wypruwam żebyś wszystko miała a Ty nie
        mogłaś sobie z byle konkursem poradzić. Żeby taki błazen wygrał a
        nie moja córka!" Takie rozmowy były na porządku dziennym chociaż
        naprawdę byłam dobrą uczennicą wręcz wzorową. później jak skończyłam
        studia, zaczęłam pracę i wyszłam za mąż tych powodów do krytyki było
        więcej. Ale zawsze miałąm poczucie że to moja wina. Dopiero teraz
        jak wychowujemy naszego syna gdy widzę jakie sa relacje syna z mężem
        to sobie myślę że moje reracje z ojcem nie były do końca normalne
        • trypel Re: może ten czas kiedyś minie 27.05.08, 12:17
          martas29 napisała:

          > Nie mogę też
          > zerwać kontaktów ze względu na Mamę.

          Oczywiscie że możesz tylko nie chcesz. Zapraszaj mame do siebie, samą (z
          zaznaczeniem) nawet nie wiesz jak to pomoże tylko w tym celu trzeba sie
          zmobilizować a nie narzekać :)
          • stedo Re: może ten czas kiedyś minie 27.05.08, 13:07
            Oj Tryplu,wyobrażni Ci nie starcza. Skoro matka autorki też pozostaje w takiej
            zależności od męża, to gdy autorka zerwie kontakty z ojcem, to ten zapewne
            zabroni matce kontaktów z tak "wyrodną córką".Może dojść do poważnych konfliktów
            w małżeństwie rodziców i autorka będzie siebie o to obwiniała, bo nadal
            pozostaje w zależności psychicznej od ojca.
            Droga autorko, ojca nie zmienisz.Taki człowiek.Powinnaś uświadomić mu jego
            postępowanie i Twoje uczucia w związku z tym. I wyjaśnić że wobec powyższego,
            dla własnego zdrowia psychicznego, jesteś zmuszona rozlużnić, ochłodzić z nim
            kontakty. Jeśli nie potrafisz mu tego powiedzieć wprost to napisz list.A saMA
            PODDAJ SIę MOżE TERAPII PSYCHOLOGICZNEJ, BO PROBLEM JEST W tOBIE żE NIE
            POTRAFISZ UNIEZALEżNIć SIę PSYCHICZNIE OD OJCA. aLE OCZYWIśCIE TO WYNIK
            WYCHOWANIA. pOZDRAWIAM, TRZYMAJ SIę.
            P.S. Przepraszam za duże litery.Caps Lock się włączył niechcący, a nie patrzyłam
            w monitor:)
            • trypel Re: może ten czas kiedyś minie 27.05.08, 13:12
              Oj Tryplu,wyobrażni Ci nie starcza. Skoro matka autorki też pozostaje w takiej
              zależności od męża, to gdy autorka zerwie kontakty z ojcem, to ten zapewne
              zabroni matce kontaktów z tak "wyrodną córką"


              ale o to mi chodziło, i w tym momencie nastepuje zimna wojna, i moge sie załozyć
              o wszystko że on sie wczesniej złamie a wtedy tylko trezba twardym byc. To
              brutalne ale z wiekiem to rodzicom zalezy bardziej na kontakcie bo to oni
              zostana w razie czego sami na starość a w przedstawionej sytuacji nie miałbym
              oporów przed wykorzystaniem tego.
              • julia0001 Re: może ten czas kiedyś minie 27.05.08, 13:26
                Rozumiem autorke watku, ale to Twoje zycie i nikt ani nic nie ma
                prawa odbierac Ci szczescia, mama wie co robi, to jej wybor, nie
                mozesz sie poswiecac w nieskonczonosc, musisz sie zbuntowac, pokazac
                mu swa sile, ze nie jestes malutka i slaba, ale duza i silna. Ja tez
                mam ojca despote, choleryka, ktory wciaz krytykuje to jak zyje, moj
                wyglad...doprowadzil mnie do takiego stanu, ze zrozumialam ze to
                walka sil, albo ja albo on, nie ma zmiluj ze jestem corka,
                kobieta...i zaczelam walczyc o swoje wartosci, nie powiem ze jest
                lekko, bo on stosuje rozne metody manipulacji, szantarzy, on
                udawania biednego, cierpiacego, do pzreinaczania znaczen slow lub
                agresja, ale najgorszy jest strach przed nim, nie boj, sie walcz o
                swoje szzcescie, ja jestem za terapia wstrzasowa, powiedzenia w
                twarz wszystkiego co sie mysli i czuje, nie dawac sie zastraszac i
                przekrzykiwac...a janlepiej ochlodzic bardzo kontakty,
    • justysialek Re: może ten czas kiedyś minie 27.05.08, 13:23
      martas29 napisała:
      Dodam że nie jesteśmy
      > patologiczną rodziną - Ojciec przez wiele lat piastował wysokie
      > stanowisko w UM,

      ...ależ jest patologiczna, jak najbardziej. Myślisz, że patologia to
      tylko bieda i alkoholizm? Wasze relacje rodzinne są patologiczne
      czyli nieprawidłowe.
      Twój tata to przykład tzw toksycznego rodzica. Jest dużo literatury
      na ten temat. Poczytaj (proponuję też coś o asertywności) a potem
      zdecyduj czy potrzebny ci psycholog. Wg mnie przyda się. I raczej
      nie licz na to, że on się zmieni, to ty się zmień. Ograniczenie
      kontaktów będzie zdrowe dla ciebie ale to twój wybór.
Pełna wersja