amerkyn
31.05.08, 16:44
Zainspirował mnie tekst bertrady. Ciekawe jakie są wasze wspomnienia z
przedszkola? Większość osób, z którymi rozmawiałam źle wspomina tą placówkę.
Część z nich mówi, że to dzięki przedszkolu, a później szkole nie lubi dużych
i mniejszych skupisk ludzkich, gdzie jest trzeba się dostosować do otoczenia.
W pracy nie lubią siedzieć z ledwo dwiema lub jedną osoba w pokoju, twierdzą,
że irytuje ich obecność kogokolwiek podczas pracy. Znowu trzeba robić pod
dyktando (jak za czasów szkolnych i przedszkolnych, rysuj, śpiewaj, zjedz
mięsko bo zdrowe choćbyś się miał zrzygać). Była sobie pani w przedszkolu,
która naskarżyła rodzicom na dziecko, bo nie chciało śpiewać piosenek przed
innymi dziećmi. Tymczasem krowa nie wzięła pod uwagę, ze może nie kazdy to
lubi albo po prostu nie znosi publiczności. Ale afera była wielka, jakie są
wasze wspomnienia z przedszkola?
bertrada napisała:
Nigdy nie było czsów, w których dzieci wychowywano bezstresowo. Do
tego trzeba dużej empatii i kultury osobistej. A człowiek jak ma do
czynienia z kimś słabszym i uzależnionym od siebie to budzi się w
nim potwór. Zwłaszcza, że większość rodziców też ma jakies
zaburzenia psychiczne. A poza tym niehumanitarne jest stresować
bezbronnego człowieka. Nie wiem, kto stworzył te teorie ale
wystarczy sobie coś poczytać na te tematy, żeby samemu dojść do
podobnych wniosków.
A co do społecznej nagonki na torturowanie nieletnich to ma to
czysto ekonomiczne i polityczne znaczenie. Społeczeństwem
znerwicowanych frustratów łatwiej się rządzi. Wszystkie totalitarne
rządy pierwsze co robiły to zakładały organizacje wychowawcze dla
nieletnich i odseperowywały jak najwcześniej dzieci od rodziców.