czy to w ogole ma prawo bytu?

07.06.08, 20:15
Witajcie,

X poznalam na studenckim korytarzu,fajny przystojny mlody czlowiek
zrobil na mnie duze wrazenie ,chociaz nie oczekiwalam plomiennego
zwiazku,umowilismy sie klika razy na herbate ,a po niecalych 2 m-
cach zamieszkalismy razem,mimo iz byla to spontaniczna decyzja,to
jednak mieszkalo nam sie sympatycznie i milo spedzalismy ze soba
czas.Nie spodziewalam sie takiego obrotu sytuacji,bylam swiezo po
rozwodzie(nieudany zwiazek),niestety nie umialam docenic tego,co
mialam.Zanim poznalam X,a po zakonczeniu rozwodu na otracie lez byl
Z,spotykalismy sie czasami po zajeciach,jednakze nie bylo to nic
trwalego,przelotne spotkania,niestety w czasie mieszkania z X, ten
dowiedzial sie o tym,gdyz Z wyslal mu wiele wiadomosci o tym,iz
zamierzamy byc ze soba i jak spedzalismy wolny czas...przykro mi,bo
kilka razy spotkalam sie Z,na poczatku spotkac z X.X to wrazliwy
mezczyzna i niestety bardzo go tym zranilam,mimo wszystko nadal
spotykal sie ze mna i mieszkal.Pozniej okazalo sie,po kilku m-
cach,ze jestem w ciazy,X niestety nie byl szczesliwy z tego
powodu,wrecz wsciekly,na jego szczescie poronilam,a on odetchnal z
ulga,po tej styuacji wyjechal w tydzien po do domu i kompletnie o
mnie zapomnial.Bylo mi cholernie przykro i jak zwykle uznalam,ze to
moja wina,ze gdybym wtedy postapila inaczej na poczatku naszego
zwiazku,to na pewno byloby inaczej...wkrotce wyprowadzilam sie od
niego.On ciagle mowil,ze mu zalezy na mnie,ale ze nie wie,jak ma
zapomniec o Z i w ogole glownym problemem,jakim byli jego
rodzice,ktorzy wpadli w furie,gdy dowiedzieli sie,ze ich syn
potajemnie mieszka z kobieta.Ja mialam juz dosc zycia tygodniem,a
weekendy spedzac samotnie,bo on musial odwiedzic rodzicow...niedawno
odwiedzil mnie w domu,wpadl niby po ksiazke,bez
zapowiedzi...rozmawialismy dlugo ,widzialam ,ze mu na mnie
zalezy,ale na drugi dzien powiedzial,ze potrzebuje czasu.ze narazie
nie bedziemy sie spotykac...bylo mi przykro,postanowilam jakos sie
wziac w garsc,po stracie dziecka ,po tym wszystkim uznalam,ze
przydadza mi sie wakacje,poszukalam na internecie osoby,ktora
chciala zwiedzic tak jak ja Am.Pld. napisalam maila ze wskazowkami
miejsc do zwiedzania,pech chcial,ze X wszedl na moja skrzynke i je
przeczytal.Zadzwonil z wyzwiskami,ze sie nie szanuje,ze jestem
zdzira i suka,ze jak moglam go poraz drugi tak zdradzic,ze on mnie
tak kochal do bolu,do konca...sama nie wiem,czy naprawde
zawinilam,miotam sie i jest mi cholernie przykro,bo przeciez to ja
chcialam spedzac kazda wolna chwile z nim,wakacje,a on zawsze
mowil,ze nie wie,czy bedziemy sie widywac w
wakacje,cholera,,,pogubilam sie :(
    • dziewice Re: czy to w ogole ma prawo bytu? 07.06.08, 20:20
      brakuje mi w tej historii Y :)
      • widokzmarsa Re: czy to w ogole ma prawo bytu? 07.06.08, 20:24
        Y to ja, sąsiad który jest używany tylko do seksu:) Nie jest ważny w tej historii
        • dziewice Re: czy to w ogole ma prawo bytu? 07.06.08, 20:27
          hehe :) faktycznie
      • i.nes Re: czy to w ogole ma prawo bytu? 07.06.08, 20:28
        dziewice napisał:

        > brakuje mi w tej historii Y :)

        a mnie spacji po przecinkach ;)
    • liselle Re: czy to w ogole ma prawo bytu? 07.06.08, 20:26
      A Ty to ile masz lat? Bo gadasz jak 15. Facet jakiś patałach, a Ty sie jeszcze
      zastanawiasz. Jakby mnie tak gościu potraktował gdybym była w ciąży i jeszcze
      bym poroniła przez niego, to bym go oblała porannym moczem i spuściła ze chodów.
      Potem wchodzi na Twoją skrzynkę !!!!!o_0 czyta maile i wyzywa od Bóg wie kogo, a
      Ty się miotasz. Robi Ci jakieś awantury o przeszłość, pomiata Tobą. Kobieto!!!!!
      • mewa_bez_morza Re: czy to w ogole ma prawo bytu? 07.06.08, 20:29
        masz racje,ja sie sama ciagle nad tym wszystkim zastanawiam,gdzie
        popelniam bledy,ze nie moge sobie ulozyc normalnie zycia,chyba
        jestem zbyt lagodna...
        • liselle Re: czy to w ogole ma prawo bytu? 07.06.08, 20:33
          Bo nic na siłę. Naprawdę nie warto inwestować w kogoś takiego.

          To nie Ty popełniasz błędy. Nie wpędzaj się w poczucie winy, bo to się właśnie
          kończy takimi związkami. Po prostu żyj, Życie potrafi czasem naprawdę zaskoczyć.
          Wiem co mówię :)
          • dziewice Re: czy to w ogole ma prawo bytu? 07.06.08, 20:35
            na przyklad mozna wejsc w kupe albo moze nasrac na ciebie ptak, chociaz ostatnio
            to sie chyba zadko zdarza? :)

            no ale czasem tez ktos inny moze wejsc i mozna sie posmiac :)
            • liselle Re: czy to w ogole ma prawo bytu? 07.06.08, 20:37
              Ale jak Ci ptak nasra to ponoć szczęście oznacza. Mnie kiedyś gremialnie zasrały
              chyba 3 pod rząd :D. Ale fakt, szczęśliwa jestem. :)
              • dziewice Re: czy to w ogole ma prawo bytu? 07.06.08, 20:41
                hehe :)
      • widokzmarsa Re: czy to w ogole ma prawo bytu? 07.06.08, 23:28
        poranny mocz jest najzdrowszy, lepiej byłoby go obszczać po zjedzeniu dużo mięsa....
        • liselle Re: czy to w ogole ma prawo bytu? 07.06.08, 23:31
          Nie bądźmy aż tak sadystyczni...
    • soulshunter Re: czy to w ogole ma prawo bytu? 07.06.08, 21:45
      tego sie nie da czytac. Jest jakies streszczenie na google?
      • liisa.valo Re: czy to w ogole ma prawo bytu? 07.06.08, 23:25
        Się pogubiłam...
    • iqcyco Re: czy to w ogole ma prawo bytu? 08.06.08, 02:06
      Dziwne to dla mnie, chyba X olał Cię bo ty go olałaś. i to 2 razy na na
      początku(spotkałaś się z Z na początku spotkań z X) i na koniec (kochanej osobie
      nie pochwaliłaś się że chcesz wyjechać na drugi koniec świata). Środek twojej
      wypowiedzi (większość tekstu ) to najeżdżanie na X, widać że próbujesz się
      usprawiedliwiać i pogubiłaś się czyli masz świadomość że źle uczyniłaś a
      jednocześnie chciałbyś być aniołkiem. Aniołkiem nie jesteś.
    • dziewczynazbagien Re: czy to w ogole ma prawo bytu? 08.06.08, 02:14
      a gdzie ab c d e i inni twoi kochasie?
      jesteś głupsza niż ustawa przewiduje i jakie masz PROBLEMY!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja