O zazdrości raz jeszcze

10.06.08, 18:06
Jak u Was wygląda temat zazdrości? Jesteście zazdrosne czy nie?

Ja mam tak trochę dziwnie. Facet może łazić gdzie chce, szlajać sie z kumplami
po imprezach, z koleżankami też. Jednorazowy skok w bok bym wybaczyła.

Natomiast szlag mnie trafia gdy facet flirtuje z inną dziewczyną w mojej
obecności lub poświęca jej więcej uwagi niż mnie. Niech sobie flirtuje ale nie
przy mnie, bo gdy ja jestem to wszystkie światła na mnie.:)
    • rose-ana Re: O zazdrości raz jeszcze 10.06.08, 18:30
      Nikt nie jest zazdrosny?:)
      • 2szarozielone Re: O zazdrości raz jeszcze 10.06.08, 18:35
        ja nie.
        i facet z którym spotykam się od kilku miesięcy dopiero tydzień temu mi
        powiedział, że od kiedy ze sobą sypiamy, on nie sypia z nikim innym. nawet mi
        było miło, ale wcześniej nawet go o to nie spytałam.
        • alpepe Re: O zazdrości raz jeszcze 10.06.08, 18:35
          łał, jaka szlachetność :-)
        • rose-ana Re: O zazdrości raz jeszcze 10.06.08, 18:37
          A Ty sie z nim tylko spotykasz, czy coś do niego czujesz?
          Bo jak ja sie tylko spotykam, to też generalnie mam w d...:)
          • 2szarozielone Re: O zazdrości raz jeszcze 10.06.08, 18:37
            kocham go bardzo :)
            • rose-ana Re: O zazdrości raz jeszcze 10.06.08, 18:38
              Wow, a mnie sie wydawało, że to ja jestem tolerancyjna.:)
              • 2szarozielone Re: O zazdrości raz jeszcze 10.06.08, 18:41
                no - nie wiem czy bym zachowywała stoicki spokój, gdyby mi powiedział coś wręcz
                przeciwnego tydzień temu ;) ale to taka specyfika, facet ma kocią naturę, im
                więcej mu się swobody zostawia, tym bardziej się przywiązuje, a przy jakichś
                naciskach i marudzeniu - ucieka. więc jakoś tak... bez nerwów.
                • rose-ana Re: O zazdrości raz jeszcze 10.06.08, 18:43
                  Z tą swobodą to sie zgadzam, sama nie cierpię metody "na smycz".:)
                • ursz-ulka Re: O zazdrości raz jeszcze 05.11.08, 10:28
                  Ej, wiecie co, tak sobie mam chwilę, czytam stare wątki i perełka:
                  o tej kociej naturze.
                  Na moim przykładzie - kiedyś (może trochę mniej mi zależało)
                  zupełnie go nie kontrolowałam, bardziej ufałam, nie drażniły mnie
                  jego półflirty z innymi itp. No i spoko było, miałam wrażenie, że w
                  ogien za mną pójdzie.
                  Z biegiem czasu, jak bardziej się zaczęłam wgłębiać w pewne tematy,
                  wypytywać, marudzić, mam wrażenie, że on się męczy i faktycznie
                  prędzej teraz by odszedł niz wtedy...
                • mar.gro Re: O zazdrości raz jeszcze 05.11.08, 13:25
                  nie normalnie nie mogę czytać takich głupot, faceta trzeba krótko trzymać
                  dziewczyno a nie jak piszesz zostawić swobodę, zacznij się szanować bo wiele łez
                  wylejesz
                  • 2szarozielone Re: O zazdrości raz jeszcze 05.11.08, 19:03
                    Od tamtego postu minęło 5 miesięcy. zdania nie zmieniłam. nie potzrebuję psa na
                    smyczy tylko uczucia :)
    • kitek_maly Re: O zazdrości raz jeszcze 10.06.08, 18:34

      Ja jestem. :-)
      Silnie zazdrosna nawet. Ale jeżeli ufam to jest to bardzo zdrowa
      zazdrość i w wyważonych proporcjach. Uważam, że tylko i wyłącznie
      dodaje smaczku związkowi. :-)
    • stedo Re: O zazdrości raz jeszcze 10.06.08, 19:02
      A wg mnie jawne okazywanie zazdrości uwłacza honorowi,Swiadczy o braku pewności
      siebie.Tzn. gdyby coś w tym stylu zaszło, bez mojego "Trzymania na smyczy", to
      zastanowiłabym się co z tym zrobić, ale to pod kątem że nadużyto by mojego zaufania.
      • kitek_maly Re: O zazdrości raz jeszcze 10.06.08, 19:04

        Ja nie robię scen, nie śledzę, nie przeglądam telefonu. Jak coś mnie
        niepokoi to po prostu pytam i wyjaśnienia są wystarczające do tego,
        żeby mnie uspokoić. :-)
        A z tym brakiem pewności siebie to się zgodzę. :-)
    • figgin1 Re: O zazdrości raz jeszcze 11.06.08, 01:25
      Zero zazdrosci, w ązdnej sytuacji. A kocham go jak wariatka.
    • liisa.valo Re: O zazdrości raz jeszcze 11.06.08, 01:31
      Ja jestem. Ale ja to w sobie tłamszę. Nie robię scen, awantur, nie
      interweniuję. Łypię zazdrośnie, ale nic nie mówię :) Ufam, uf uf...
    • pijawka_lekarska Re: O zazdrości raz jeszcze 11.06.08, 12:28
      Przypomniał mi sie aforyzm: "Zazdrosny kocha mocniej, ufny kocha lepiej"
    • cich-awoda Re: O zazdrości raz jeszcze 05.11.08, 11:24
      jestem zazdrosna. ale się hamuję:)
      kiedyś nie byłam, ale odkąd taki jeden mnie zdradził, to jestem
      uważniejsza
    • mell24 Re: O zazdrości raz jeszcze 05.11.08, 12:15
      rose-ana napisała:

      > Jak u Was wygląda temat zazdrości? Jesteście zazdrosne czy nie?
      >
      Jestem zazdrosna, ale w granicach - cały czas pracuję nad sobą.

      > Ja mam tak trochę dziwnie. Facet może łazić gdzie chce, szlajać
      sie z kumplami
      > po imprezach, z koleżankami też. Jednorazowy skok w bok bym
      wybaczyła.
      >

      Ja nie.

      > Natomiast szlag mnie trafia gdy facet flirtuje z inną dziewczyną w
      mojej
      > obecności lub poświęca jej więcej uwagi niż mnie.

      Nie ma takiej opcji w ogóle. Ja nie flirtuję za jego plecami i
      oczekuję tego samego - mamy jasne zasady, które panują w naszym
      małżeństwie. Flirtował jak nie był jeszcze ze mną;) Decyzja o ślubie
      była wspólna i nie było przymusu. Facet, który ma dziewczynę i
      flirtuje z innymi ( i to jeszcze za jej plecami)to dla mnie nie
      facet a menda:P

    • joanna182-0 Re: O zazdrości raz jeszcze 05.11.08, 13:33
      Ja jestem zazdrosna. Nieraz mój przy mnie ogląda się za innymi, a ja
      zazwyczaj mówię mu, że jest całkiem fajna lub daj pokój nie jest aż
      taka ładna. Mój do tego ma całkiem niezły gust i często mi pokazuje
      jak mam się ubierać lub lepiej takich rzeczy nie zakładać, dlatego
      uwielbiam z nim chodzić na zakupy, bo powie mi prawdę prosto w oczy
      jak wyglądam w danym ciuchu. Uważam, że zazdrość jest potrzebna. Mój
      może bez problemu widywać się z kolegami, a ja z koleżankami i nikt
      do nikogo nie ma pretensji. Dodam, że zdrada w grę nie wchodzi, bo
      ja bym nie wybaczyła.
    • shiloh25 Re: O zazdrości raz jeszcze 05.11.08, 13:40
      Jestem ale to nie jest zazdrosc powodowana grozba utraty faceta a powodowana duma. Moj facet nie ma prawa w mojej obecnosci okazywac zainteresowania inna, nadmiernie sie gapic, mowic mi ze jakas kobieta jest piekna a o posiadaniu jakichkolwiek przyjacioleczek nie ma w ogole mowy. Wcale nie boje sie, ze strace faceta. Jezeli bedzie chcial odejsc do innej, to przeciez i tak go na sile przy sobie nie zatrzymam. Poza tym jestem pewna jego milosci, wiec malo jest prawdopodobne, ze mnie by zostawil. Moja postawa wynika z dumy a nie ze strachu przed jego utrata. Co wiecej, gdybym miala jakies UZASADNIONE podejrzenia, to jestem pierwsza, ktora pakuje walizke i odchodzi dajac blogoslawienstwo facetowi i jego nowej pani, bez jakichkolwiek scen, bez oczekiwania wyjasnien ze strony partnera, to mnie juz nie interesuje. Moj facet wie o tym i to akceptuje i nie zrobi nic, co mogloby wzbudzic moje podejrzenia. Nie chce miec faceta, ktory okazuje chocby najmniejsze zainteresowanie inna kobieta.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja