magradz
19.09.03, 21:48
Hej
Naczytałam się o zdradzie . Ale co powiedzie o zdradach (nie zdradach???)
nternetowych?
Mój facet podrywa panie na sieci. Czaty, ogłoszenia. Wszędzie pisze nieomal
prawdę. Nieomal - bo pomija jedną wazną informację - że tak naprawdę nie jest
sam. Że od kilku lat ma kobietę, że mieszkamy razem, mamy współny majątek,
wspólne sprawy, plany itp. I najważniejsze -ze się kochamy.
Nie mam pretensji do tych dziewczyn. Oczywiście, że nie. Czasem mi ich żal.
Bo one sie angażują, czase nawet zakochują. A on tylko bawi, potwierdza swoją
wartość ?! Kryzys wieku średniego???!!!
Nie to jest ważne. Nie boję, się, że mnie zostawi. Naprawdę. Jestem pewna, że
ze mną będzie. Nawet prawie pewna, że mnie nie zdradzi fizycznie. Ani nawet
psychicznie. To znaczy, żadan z tych kobiet (póki co???!!) nie jest dla niego
ważna.
I co z tego. Wkurzają mnie sms-y, ciagłe wiszenie na sieci. To jeśli chodzi o
mnie. A z drugiej strony... Tak serio... Żal mi tych kobiet. Serio. Głupio to
zabrzmi, ale czasem mam wątpliwości... Lojalność wobec faceta czy ...
Głupia jestem? Byc może. Ale mój pan nie ukrywa swoich zanjomości. I nie
zawiódł mojego zaufania.
Z mojej strony - to tylko irytacja. I współczucie dal tych, które się
zakochują. A z drugiej strony myślę, że to tylko głupie panienki, które
zakochują się w internetowym facecie. Tak, jakby zakochały się w facecie z
plakatu.
W sumie nie dziwię się. Facet inteligenty, nawet bardzo. I co ja biedna mam
zrobić?
;)
Wkurzaja mnie te znajomosci. Ale po prawdzie, nic mi sie złego przez to nie
dzieje. I bardziej mi żal tych poderwanych na sieci. I tego
mojego faceta, niby cholernie inteligentnego, ale jednak półgłowka.
I co wy na to???
Gośka