Gość: Anna27 IP: *.244.208.70.Dial1.Washington2.Level3.net 08.01.02, 02:28 Czy osoba, z ktora jestes w zwizku legalnym lub nie to milosc Twojefo zycia. I jak to jest, gdy miloscia ta byl ktos z przeszlosci i drugi raz juz tak sie nie da kochac? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: aniutek Re: Milosc Twojego zycia IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 08.01.02, 06:22 Anno27 uderzasz we wrazliwe miejsce...... ......chyba bede musiala zmienic nick ;))))) Odpowiedz Link Zgłoś
janush Re: Milosc Twojego zycia 08.01.02, 08:24 Cóż, odpowiem ci Anno nawiązując do moich innych wypowiedzi - w innych wątkach na tym forum. Już kiedyś w wątku "najwspanialsza randka w życiu" napisałem, że moja randka zaczęła sie 29 lat temu i trwa do dziś. Raczej niemodne, może inaczej - niedzisiejsze jest takie wyznanie, ale - jest jak jest - to fakt. Innych miłości nie było, czyli - należałoby uznać ,że na tym powinienem zakończyć moją wypowiedź - totalny brak innych doświadczeń w tej kwestii, ale... Gość portalu: Anna27 napisał(a): > I jak to jest, gdy miloscia ta byl ktos z przeszlosci i drugi raz juz tak sie > nie da kochac? No właśnie, przed chwilą usłyszałem w radiu, starą - bardzo starą piosenkę... są tam takie słowa; "każda miłość jest pierwsza, najgorętsza, najszczersza..." Pokrętna ta moja wypowiedź ;)) Pozdrawiam - Janusz Odpowiedz Link Zgłoś
magiczna Re: Milosc Twojego zycia 08.01.02, 08:52 Moj maz jest miloscia mojego zycia a to co bylo wczesniej to przelotne, nic nie znaczace igraszki ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
seboc Re: Milosc Twojego zycia 08.01.02, 09:03 > Czy osoba, z ktora jestes w zwizku legalnym lub nie to milosc Twojefo zycia. nie jest > I jak to jest, gdy miloscia ta byl ktos z przeszlosci i drugi raz juz tak sie > nie da kochac? kiepsko i nie wiadomo, co z tą kiepskością począć Odpowiedz Link Zgłoś
bukowski27 u mnie sprawa jest o tyle prosta... 08.01.02, 09:11 ...ze nigdy nie byłem zakochany... wiec nie grozi mi ewentualna rozterka, że dawna milosc to byla milosc, a ta milosc teraz to nie jest taka milosc jak to byla tamta milosc. ktos mnie zrozumiał? Odpowiedz Link Zgłoś
misiaczek31 Re: Milosc Twojego zycia 08.01.02, 09:29 Gość portalu: Anna27 napisał(a): > Czy osoba, z ktora jestes w zwizku legalnym lub nie to milosc Twojefo zycia. Nie jest i nie byla niestety ale to okazalo sie poznao - za pozno... :( > I jak to jest, gdy miloscia ta byl ktos z przeszlosci i drugi raz juz tak sie > nie da kochac? Nie przezylam milosci swojego zycia w przeszlosci (mysle, ze na szczescie, bo nie wiem czy potrafilabym sobie poradzic z tym, ze juz jej nie ma) Przezywam milosc swojego zycia teraz i to jest piekne ale trudne. Najtrudniejszą jednak sprawą jest posiąść umiejetnosc odroznienia zwyklego zauroczenia od prawdziwej milosci. Pozdrawiam -Misia- Odpowiedz Link Zgłoś
kwik Re: Milosc Twojego zycia 08.01.02, 09:45 a kiedy można być pewnym, że to jest właśnie miłość naszego życia? Odpowiedz Link Zgłoś
kasiulek Kwik 08.01.02, 09:51 Tego nie wiesz, to czujesz, tak po prostu i calkiem zwyczajnie, a zupelnie nie zwyczajnie... Odpowiedz Link Zgłoś
kwik Re: Kwik 08.01.02, 09:59 ale skąd możesz wiedzieć, mając np. 30 lat, że już przeżyłaś miłośc Twojego życia? skąd wiesz, że nie można kochać mocniej, pełniej, głebiej itp.? gdzie jest ta skala odniesienia?kto ją stworzył?w którym miejscu się znajdujesz ze swoimi uczuciami? - ja nie znam odpowiedzi na te pytania. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiulek Re: Kwik 08.01.02, 10:06 No tak, ale co, mam skwantyfikowac milosc??? JAK??? Ja tego nie potrafie i nie staram sie tego robic... ja po prostu to czuje i juz... tak jakos szostym zmyslem (ktory ponoc maja tylko mezczyzni...:)))) czy intuicja czy cos... Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
kwik Re: Kwik 08.01.02, 10:19 i oto chodzi; nie da się tego skwantyfikować; więc twierdzenie "to była miłość mojego życia" wtedy, gdy nie stoisz nad przysłowiowym grobem, jest chyba pozbawione sensu; przecież jutro też jest dzień:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Martyna Re: Kwik IP: 204.186.88.* 08.01.02, 23:52 Zgadzam sie z Toba a nawet jestem przeciw. Masz racje, ze logicznie byloby oceniac nad grobem, widzac cale zycie , porownujac wszzystkie milosci. Ale z drugiej strony - milosc nie jest logiczna, nie jest czyms co poddaje sie rozumowym prawom , jest magiczna wlasnie dlatego mozemy powiedziec, kto jest czy byl miloscia mojego zycia ta wlasnie swiadomosc jest niewytlumaczalna, nielogiczna, nierozumowa i to wlasnie jest w niej piekne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna27 Martyna IP: *.244.86.253.Dial1.Washington2.Level3.net 09.01.02, 18:54 Gość portalu: Martyna napisał(a): > > Zgadzam sie z Toba a nawet jestem przeciw. > Masz racje, ze logicznie byloby oceniac nad grobem, widzac cale zycie , > porownujac wszzystkie milosci. Ale z drugiej strony - milosc nie jest logiczna, > > nie jest czyms co poddaje sie rozumowym prawom , jest magiczna wlasnie dlatego > mozemy powiedziec, kto jest czy byl miloscia mojego zycia ta wlasnie > swiadomosc jest niewytlumaczalna, nielogiczna, nierozumowa i to wlasnie jest w > niej piekne. Martyna, Ty to dopiero wiesz jak rzecz podsumowc krotkim paragrafem. Trafilas w sedno. Odpowiedz Link Zgłoś
stern_de Re: Kwik 09.01.02, 13:35 kasiulek napisał(a): > No tak, ale co, mam skwantyfikowac milosc??? JAK??? Ja tego nie potrafie i nie > staram sie tego robic... ja po prostu to czuje i juz... tak jakos szostym > zmyslem (ktory ponoc maja tylko mezczyzni...:)))) czy intuicja czy cos... myślałem, że 6 zmysł mają tylko kobiety :). Kwik kasiulek ma rację - tego się nie da wytłumaczyc (ja w każdym razie nie umiem) wiesz i już. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiulek Stern_de 09.01.02, 14:25 Kobieta maja ponoc intuicje, a szosty zmysl faceci - tak sie niedawno dowiedzialam. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
stern_de Re: Stern_de 09.01.02, 14:52 kasiulek napisał(a): > Kobieta maja ponoc intuicje, a szosty zmysl faceci - tak sie niedawno > dowiedzialam. ja nie mam :-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iii Re: Kwik IP: 195.116.167.* 10.01.02, 11:43 akurat to, że nie można kochać bardziej i głębiej wiadomo. Wiem, że w pewnym momencie doszłam do granic mozliwości i potem czułam już tylko pustkę. Nie wiem co by się stało gdyby ta miłość sie spełniła. Może miała bym " nieustającą randkę w życiu" jak ktos napisał wyżej? A dzisiaj znowu mi sie śnił.... Odpowiedz Link Zgłoś
bukowski27 mnie to sie wydaje 08.01.02, 09:52 ze jest sie pewnym wtedy jak sie wie... jak sie zastanawieasz czy jestes pewnym to chyba nie jestes pewnym... nie potrafie sobie wyobrazic innego kryterium... to tak jak z ulubinym moim cytatem cytowanym przez taka jedna ulubiona osobe...:))))) zdaje sie konwicki to powiedzial, sprawa dotyczy kryterium co jest dobrym filmem a co nie jest. leciało to jakos tak: jak siedze w kinie i boli mnie dupa, to znaczy ze film nie jest dobry... albo sie wie, albo sie nie wie... tu nie ma co analizowac... jakos tak to widze... Odpowiedz Link Zgłoś
stern_de Re: Milosc Twojego zycia 09.01.02, 13:32 kwik napisał(a): > > a kiedy można być pewnym, że to jest właśnie miłość naszego życia? Spotkałem miłośc mego życia i kiedyś wpadła mi do głowy odpowiedź na tak postawione pytanie: "Kiedy się nad tym zastanawiasz - to nie jest miłość Twego życia". Nie wiem skąd się to bierze, ale wiem, że moja narzeczona to "ta jedyna". Najcudowniejsza, najwspanialsza, najpiękniejsza, najmądrzejsza. Tylko i wyłącznie naj... pod każdym względem. I nie wiem skąd wiem, ale wiem, że za 50 lat będę myślał dokładnie tak samo. pozdrowienia marcin Odpowiedz Link Zgłoś
kwik Re: Milosc Twojego zycia 09.01.02, 13:39 z całym szacunkiem i bez obrazy, ale Ty tego nie wiesz, teraz tak myślisz... jest też inne powiedzenie "nigdy nie mów nigdy".. Odpowiedz Link Zgłoś
stern_de Re: Milosc Twojego zycia 09.01.02, 14:51 kwik napisał(a): > z całym szacunkiem i bez obrazy, ale Ty tego nie wiesz, teraz tak myślisz... > jest też inne powiedzenie "nigdy nie mów nigdy".. no własnie w tym "problem", że wiem. Nie umiem tego wyjaśnić, zresztą nie wiem czy to w ogóle możliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
kwik Re: Milosc Twojego zycia 09.01.02, 14:57 jak kochałam, to tak właśnie myślałam a jak sie skończyło, to okazało się, że się tylko wydawało... a za Was wszystkich trzymam kciuki; kochajcie się mocno!powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
stern_de Re: Milosc Twojego zycia 09.01.02, 15:29 kwik napisał(a): > jak kochałam, to tak właśnie myślałam > a jak sie skończyło, to okazało się, że się tylko wydawało... to przykre :-( pozdrowienia marcin Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirka Re: Milosc Twojego zycia IP: 212.244.77.* 09.01.02, 14:40 stern_de napisał(a): > kwik napisał(a): > > > > > a kiedy można być pewnym, że to jest właśnie miłość naszego życia? > > Spotkałem miłośc mego życia i kiedyś wpadła mi do głowy odpowiedź na tak > postawione pytanie: > "Kiedy się nad tym zastanawiasz - to nie jest miłość Twego życia". > > Nie wiem skąd się to bierze, ale wiem, że moja narzeczona to "ta jedyna". > Najcudowniejsza, najwspanialsza, najpiękniejsza, najmądrzejsza. Tylko i wyłączn > ie > naj... pod każdym względem. > > I nie wiem skąd wiem, ale wiem, że za 50 lat będę myślał dokładnie tak samo. > > pozdrowienia > marcin A teraz ile masz? Na pewno dożyjesz? > Odpowiedz Link Zgłoś
stern_de Re: Milosc Twojego zycia 09.01.02, 14:54 Gość portalu: mirka napisał(a): > A teraz ile masz? Na pewno dożyjesz? na pewno to pożyję jakieś 23 (aż córa nam się usamodzielni), a dalej? nie wiem :-). Ale szansa jest Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirka Re: Milosc Twojego zycia IP: 212.244.77.* 09.01.02, 14:58 stern_de napisał(a): > Gość portalu: mirka napisał(a): > > > A teraz ile masz? Na pewno dożyjesz? > > na pewno to pożyję jakieś 23 (aż córa nam się usamodzielni), > a dalej? nie wiem :-). > Ale szansa jest !!! 23? Skąd ta pewnośc? Odpowiedz Link Zgłoś
stern_de Re: Milosc Twojego zycia 09.01.02, 15:17 Gość portalu: mirka napisał(a): > !!! 23? Skąd ta pewnośc? oj nie wiem ile jej to zajmie, strzelałem, że w wieku 25 będzie juz po studiach :) chyba, że zdecyduje się na coś innego - nie wiem - to jej decyzja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emi Re: Milosc Twojego zycia IP: *.leczna.dialup.inetia.pl 12.01.02, 01:08 Miłość mojego życia odeszła. Naprawdę się kochaliśmy, a może kochamy się dalej. mamy dwie córki. A w ubiegłym roku on poznał inną miłość swojego życia i odszedł. Tak naprawdę - niczego nie można być pewnym Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: galena Re: Milosc Twojego zycia IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 12.01.02, 20:08 stern_de napisał(a): > Nie wiem skąd się to bierze, ale wiem, że moja narzeczona to "ta jedyna". > Najcudowniejsza, najwspanialsza, najpiękniejsza, najmądrzejsza. Tylko i wyłączn > ie > naj... pod każdym względem. > > I nie wiem skąd wiem, ale wiem, że za 50 lat będę myślał dokładnie tak samo. > > pozdrowienia > marcin > Wierzę Ci Marcin- ja taką miłość przezywam od 21 lat. Moj ukochany powiedział mi własnie cos takiego na pierwszej randce i ja czułam to samo. Jestesmy małzenstwem od wielu lat, a nasza miłość nie stygnie. Codziennie mowimy sobie ze się kochamy (to wcale sie nie znudzi), a słowa poparte sa czynami. Kiedy moj mąz wyjeżdza z domu, dzwoni z kazdej stacji benzynowej, zeby mi powiedzieć ,ze tęskni i kocha. A kiedy wyjezdza na dłuzej ja płacze choc jestesmy w stałym kontakcie telefonicznym i mailowym. On ciągle mi powtarza, ze jestem piekna, ze pachnę tak pieknie jak dwadziescia lat temu, a ja uwazam go za najbardziej atrakcyjnego męzczyznę na swiecie. Ciągle sie o siebie staramy. Oczywiście że były jakieś drobne sprzeczki, ale naprawdę drobne- takie przekomarzanie się. Nigdy się na sobie nie zawiedliśmy, nie rozczarowaliśmy się sobą. Ja jestem pewna. ze to miłość mojego zycia. Wiesz o czym marzę? Zebym "odeszła" pierwsza, kiedy przyjdzie taki czas, zebym nigdy nie została bez niego, zebym nigdy nie widziała jak cierpi albo płacze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zoja A co cię to Anno obchodzi? IP: *.talnet.pl 08.01.02, 10:01 Nieładnie tak wnikać w czyjeś osobiste sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AM Re: Do Zoji IP: 212.160.89.* 08.01.02, 11:32 Droga Zoju zapewne wiesz, ze to forum jest w celu przedyskutowania roznych spraw,wymianie pogladow, uwag itp. Nikt nikogo do niczego nie zmusza. Jezeli nie chcesz to nie właczasz sie do dyskusji. Robisz to z własnej woli. Nie karć kogos za to ze chce pogadac. Nie kazdy musi byc skrytu i zamkniety w sobie. Pozdrawiam "AM" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jarek Re: A co cię to Anno obchodzi? IP: *.siemens.pl 08.01.02, 11:47 BUUUUUUUU Tej pani zero punktow prosze Odpowiedz Link Zgłoś
magiczna Re: A co cię to Anno obchodzi? 08.01.02, 11:56 Haha, sama w nie wnikasz bo czytasz to forum :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zoja Re: Magiczna (pałeczka?) IP: *.talnet.pl 09.01.02, 13:23 magiczna napisał(a): > Haha, sama w nie wnikasz bo czytasz to forum :) A najbardziej lubię czytać Twoje kretyńskie "wypociny". Ha, ha Odpowiedz Link Zgłoś
magiczna Re: Magiczna (pałeczka?) 09.01.02, 16:02 Gość portalu: zoja napisał(a): > A najbardziej lubię czytać Twoje kretyńskie "wypociny". > > Ha, ha A kto Ci kaze? Skoro uwazasz ze sa kretynskie to omijaj je szerokim lukiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ola Re: Milosc Twojego zycia IP: 212.47.183.* 08.01.02, 11:27 Ja przezywam milosc mojego zycia i rozpoznalam to od razu. Po prostu wtedy sie to wie...i czuje sie, ze nigdy i z nikim innym nie bedzie lepiej. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kobieta Re: Milosc Twojego zycia IP: 194.139.172.* 08.01.02, 12:09 Podzielam zdanie Oli. To się czuje , to się wie. Jest to coś pięknego! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: Milosc Twojego zycia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.01.02, 21:28 Po raz pierwszy chcę być z kimś naprawdę. Po raz pierwszy jestem z Kimś naprawdę. Nie wiem, czy sa jakieś kryteria - dla mnie jest takie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruda Re: Milosc Twojego zycia IP: *.nyc.rr.com 08.01.02, 22:06 Tak mi dobrze z nim ... Kocham i juz :-) Uwielbiam byc z nic - razem gotujac, rozmawiajac o wszysktim, tarzajac sie ze smiechu (i tarzajac sie nie tylko ze smiechu:-)))), biorac prysznic, wyglupiajac sie i sprzeczac... cudownie jest z nim byc i dobrze nam razem... Ale poczatki nie byly nalatwiejsze - gdyby nie mial wystarczajaco sil zeby na mnie czekac i mnie przekonywac, ze to co nas laczy jest dobre pewnie nie bylismy dzisiaj raze, a ja nie wiedzialabym co trace :-) Dla mnie milosc to nie zadne fajerwerki, ale wszechogarniajace cieplo, pragnienie dawania ukochanej osobie -wszystkiego, a przede wszystkim - pragnienie jego obecnosci.... Tak dobrze jest kochac i byc kochana... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Martyna Re: Milosc Twojego zycia IP: 204.186.88.* 08.01.02, 23:57 Zyje sie normalnie, starajac sie zapomniec, co zreszta jest niemozliwe.Zyje sie w teknocie i samotnosci ale do tego mozna sie przyzwyczic , zyje sie walczac aby kazdy dzien byl jednak pelen radosci - ale jest to trudne. Pozdrawiam wszystkich, ktorzy nie sa z mezczyznami ich zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
kobietka30 Re: Milosc Twojego zycia 09.01.02, 10:41 Gość portalu: Martyna napisał(a): > > Zyje sie normalnie, starajac sie zapomniec, co zreszta jest niemozliwe.Zyje > sie w teknocie i samotnosci ale do tego mozna sie przyzwyczic , zyje sie > walczac aby kazdy dzien byl jednak pelen radosci - ale jest to trudne. > > Pozdrawiam wszystkich, ktorzy nie sa z mezczyznami ich zycia. A zatem i ja jestem jedna z tych osob, ktore moga podziekowac za pozdrowienia i do nich sie przylaczyc. Cholera, dlaczego tak sie dzieje? Podpisuje sie pod tym co napisalas, z wyjatkiem tego, ze walczy sie o to aby kazdy dzien byl pelen radosci. Niekiedy nie ma sie powodow do radosci, nie tylko z tej przyczyny, ze nie jest sie juz z miloscia zycia. Radosc powinna przychodzic sama, albo sa bowiem dla niej powody albo nie, mysle, ze walka niewiele tu da. Jeszcze licze, ze kiedys nie zapomne, bo to niemozliwe, ale ze przestane o nim myslec i ze moze kiedys sie wszystko ulozy... juz z kim innym..... Pozdrawiam, Kobietka30 Odpowiedz Link Zgłoś
felicae Re: Milosc Twojego zycia 09.01.02, 15:32 witaj to o czym piszesz jest mi bliskie bo wiem jak boli rozstanie z osoba ktora wryla sie szczegolnie w Twoje serce - byc moze nie bedzie to pociecha ale ja to przezywam juz drugi raz i wiem ze czas przynosi ulge. Nie zapominasz , nawet nie nalezy zapomniec i umiesz zyc z ta pamiecia. Mijaja lata i przychodzi kolejne zauroczenie choc to tak trudno sobei wyobrazic inne oczy, inne rece niz te wryte w pamiec. Teraz tego nie chcesz ale przyjdzie dzien kiedy bedziesz musiala pozegnac sie z tym ktory zmaieszkuje Twoje serce. trzymam za Ciebie i siebie sama kciuki ..... Odpowiedz Link Zgłoś
meg_s Re: Milosc Twojego zycia 11.01.02, 19:14 Gość portalu: Martyna napisał(a): > > Zyje sie normalnie, starajac sie zapomniec, co zreszta jest niemozliwe.Zyje > sie w teknocie i samotnosci ale do tego mozna sie przyzwyczic , zyje sie > walczac aby kazdy dzien byl jednak pelen radosci - ale jest to trudne. > > Pozdrawiam wszystkich, ktorzy nie sa z mezczyznami ich zycia. dziękuję za pozdrowienia, choć jestem w nienajgorszym związku, to w najgłębszym kącie serca mam świadomość, że gdyby Tamten Pierwszy Wyśniony kiwnął na mnie od niechcenia - i dziś rzuciłabym wszystko Odpowiedz Link Zgłoś
kathy Re: Milosc Twojego zycia 09.01.02, 13:27 Od 16 lat jestem z miłością mego życia. Wszystko, co było przedtem po prostu nie liczy się. Odpowiedz Link Zgłoś
weronika_fi Re: Milosc Twojego zycia 09.01.02, 14:36 kathy napisał(a): > Od 16 lat jestem z miłością mego życia. Wszystko, co było przedtem po prostu > nie liczy się. A ja jestem od osmiu lat z miloscia mojego zycia i rzeczywiscie nic co bylo wczesniej sie nie liczy. Oczywiscie kazdy ma swoje wady i zalety, ale jesli sie naprawde kocha to dązy sie do wzajemnego porozumienia. Zycze sobie byc z nim do konca swoich dni i zebym przez caly czas tak jak do tej pory byla z nim szczesliwa. Tak naprawde to co jest w zyciu najwazniejsze to miec ta druga osobe na ktorej zawsze mozesz polegac i ona zawsze z toba bedzie na dobre i na zle. Jak spotkasz milosc swojego zycia to bedziesz wiedziec ze to wlasnie to. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Don Re: Milosc Twojego zycia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.02, 21:50 A czy bedac w zwiazku z kochana osoba, macie czasem watpliwosci, kryzysy, pytania czy to na pewno milosc, czy nie oszukuje go, czy sama siebie nie oszukuje? A czy Wasz partner/ka ma? Czy pewne odplywy i przyplywy (jak w Marsjanie i Wenusjanki) sa normalne? Jak sie wtedy zachowywac? Czy mam przekonywac moja polowke, ze jej dobrze ze mna, czy raczej nic nie mowic i dac jej chwile dla siebie? Zaznaczam, ze w moim przypadku jestesmy dla siebie pierwszymi i nigdy nie mielismy tak glebokich zwiazkow. I moze czasem odzywa sie ten zew, by popatrzec jak jest gdzie indziej? Choc bardziej u niej niz u mnie... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
schone Re: Milosc Twojego zycia 09.01.02, 23:38 Tylko kilka takich troche wynurzen?. Autorka postu pewnie czeka na jakies historie, cos coby mozna poczytac z zainteresowaniem! A nie; no, no, ha, ha, hi, hi. Ludzie, zajmijcie sie troche wiecej praca ze tak powiem tworcza! Zamiast dialogu, zacznijmy pisac cos ciekawego, wynurzmy sie wiecej na tym forum. NO jak tam z Waszymi milosciami bylo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sylwia Re: Milosc Twojego zycia IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 11.01.02, 09:16 Gość portalu: Don napisał(a): > A czy bedac w zwiazku z kochana osoba, macie czasem watpliwosci, kryzysy, > pytania czy to na pewno milosc.> Nareszcie jakaś sensowna odpowiedź. Jasne, że przeżywalismy/ przezywamy tego typu rozterki. Dziś wiem, że mój mąż jest tą wielką miłością mego życia, ale był okres zwatpienia, niepewności. I uważam, że wszyscy przez to przechodzimy. U jednych kończy się to rozwodem, a drugich "fundament miłości" umacnia się i zaczyna okres piękniejszy, dojrzalszy. Pewnie, że nogi mi nie drżą i serce nie wariuje na widok męża, stan zauroczenia minął bezpowrotnie - teraz jest stan pełnej miłości. Mamy cudowne dzieci i dobre życie ze sobą. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr* Re: Milosc Twojego zycia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.01.02, 11:53 Tak.To miłość mojego życia. Charakteryzuje ona się tym , że z czasem narasta. Już się nie odkocham i nie powiem nic na temat ponownego zakochania. Piotr* Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nell Re: Milosc Twojego zycia IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.01.02, 12:21 Moj maz jest miloscia mego zycia...lecz nigdy bym nie miala tej swiadomosci, gdybym nie tworzyla przedtem zwiazku niezbyt udanego... Jak we wszystkim, trzeba miec skale porownawcza, by docenic to, co sie ma. Gdy sie zna wartosc milosci i zwiazku, to sie robi wszystko, by tego nie stracic, pielegnuje czasami nawet wbrew sobie. Milosc to wyrzeczenia, czasami trzeba zdradzic czastke samej siebie i zlozyc na oltarzu tej wielkiej milosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Milosc Twojego zycia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.02, 12:43 Tworzylam kiedys zwiazek niezbyt udany i bylam przekonana ze jest to milosc mojego zycia i w zwiazku z tym trzeba sie czasem.... Teraz jestem w zwiazku, o ktorym w ogole nie mysle, ze to milosc mojego zycia, nic nie musze zdradzac i przerabiac, klocimy sie, rozwodze sie z nim srednio raz w miesiacu, trzy razy na tydzień pocieszam, wytrwalismy przy sobie na dobre i na zle ( bardzo zle), mimo braku przysiegi malzenskiej. W ogole to on nie jest w moim typie, bo generalnie preferuje inny typ urody, a ja w jego. On marzy o striptease w moim wykonaniu, a ja o wbiciu gwozdzia w jego....Mozna tak dlugo. Tylko jak patrze w jego oczy, to cos mi sie tak robi slodko, tak mi sie chce wtulic sie w niego, tak go czasami pragne, ze wszystko mi leci z rak... A on nieromantyczna zaraza, tylko siada i mruczy - no jak ja sie moglem tak zakochac(bo nie mial tego w planach - miala być zrownowazona katoliczka o tradycyjnych pogladach poslubiona, bo juz czas), juz by mi moglo przejsc lub czego mu nie moge do dzis dzien darowac, z wlasciwa sobie namietnoscia napisal - jestes kobieta mojego zycia, jak dotad.Grrrrrr!Precz z preczem! Acha, on ciagle wisi na golych babach w sieci, a ja sie ogladam za kazdym facetem ze zdrowa anatomia(czyli niestety, nie tak czesto). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nell Re: Milosc Twojego zycia IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.01.02, 13:22 Gość portalu: ewa napisał(a): > Tworzylam kiedys zwiazek niezbyt udany i bylam przekonana ze jest to milosc > mojego zycia i w zwiazku z tym trzeba sie czasem.... W poprzednim zwiazku trwalam 2 lata, w mozdzku 16 letniej dziewczyny myslalam, ze to jest milosc zycia,bylam bez pamieci zakochana, wybaczalam wszystko, zatracilam wlasnie poczucie godnosci, ambicji, wlasna tozsamosc. Lozko bylo jedyna plaszczyzna, na ktorej wszystko bylo idealne, wspaniale i piekne... W innych dziedzinach zycia nie zgadzalismy sie zupelnie, tak jakbysmy mowili innymi jezykami, mowilam cos, on odbieral to jakbym chciala pokazac mu swoja wyzszosc, doszlo do takich absurdalnych sytuacji, ze ja mowilam cos, mialam racje, on o tym wiedzial, ale mowil cos zupelnie odwrotnego, bym nie mogla sie poczuc madrzejsza od niego...Moze mial jakies kompleksy? Ja chodzilam do renomowanego liceum , od do zawodowki, nie wiem. Wrezscie dochodzilo do takich absurdow, ze i lozko stalo sie czyms upokarzajacym, czulam sie jak gumowa lalka, na ktorej partner wyladowuje swoje frustracje. > Teraz jestem w zwiazku, o ktorym w ogole nie mysle, ze to milosc mojego zycia, Moj obecny zwiazek jest miloscia mego zycia. Chociaz nie jestem zaslepiona, mam swiadomosc tego, ze chyba juz bym nie umiala bez niego zyc. Mielismy kryzysy, chcialam sie z.nim rozwodzic juz ze 20 razy, o paradoksie0(!)szczegolnie gdy bylam w ciazy .To byly chyba te hormony..Teraz, udalo sie nam nawiazac taka wiez, ze czasami mam wrazenie, jakbysmy byli rodzenstwem. Bardzo sie pragniemy, ale to juz nie jest tylko namietnosc. Gdy cos robimy, rozmawiamy, to czuje jakbysmy odbierali na tych samych falach.. Oczywiscie tez nie jestesmy nie czuli na wdzieki innych, jakis czas temu zaproponowal mi seks w trojkacie, on plua ja i obojetnie jaka kobieta, tlumaczac, ze chcialby zobaczyc seks lezbijski w moim wykonaniu:))(jestem lekko bi), Ach ten internet!!!! Zgodzilam sie ochoczo, ale zaproponowalam jako rewanz uklad on, inny pan, oraz ja... Bardzo sie wsciekl! Powiedzial, ze nie pozwoli sie zblizyc do mnie zadnemu facetowi a czlonka temu drugiemu zlamie:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Milosc Twojego zycia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.02, 13:30 Niezle z tym czlonkiem, tez sie chcialam rozwodzic w ciazy, ale tak bez zlosliwosci, Nell, to czasami jednak przesadzasz z asertywnoscia, albo moze z forma, w jakiej to prezentujesz.To a propos pierwszego faceta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nell Re: Milosc Twojego zycia IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.01.02, 13:43 "ale tak bez zlosliwosci, Nell, to czasami jednak przesadzasz z asertywnoscia, albo moze z forma, w jakiej to prezentujesz.To a propos pierwszego faceta." Wybacz , nie zrozumialam, prosta ze mnie kobieta.. chwalisz, mnie czy ganisz? Asertywnosc to dla mnie cecha pozytywna..:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Milosc Twojego zycia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.02, 09:29 Chcialam powiedziec, ze czasami wyrazasz swoje zdanie w takiej formie, ze chociaz sie z toba ogolnie zgadzam, to mam ochote przystapic do ZchN.Poniewaz juz podroslam to tego nie robie, ale mam zrozumienie dla absurdalnego zachowania faceta;) Odpowiedz Link Zgłoś
aagnes Re: Milosc Twojego zycia 10.01.02, 16:42 Polecam ksiazke "Psychologia milosci" Bogdana Wojciszke. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gallathe Re: Milosc Twojego zycia IP: *.n.club-internet.fr 10.01.02, 19:10 Spojrzcie na moj nick - nawet bez koncowego "a" chyba z czyms Wam sie kojarzy? Milosc mojego zycia "spadla na mnie" szalenczym i dlugo mi sie wydawalo, ze beznadziejnym zakochaniem niemal rowno 11 lat temu, w sytuacji, ktora mogla kojarzyc sie ze wszystkim, tylko nie z miloscia - tak w sensie sentymentalnym, jak i zmyslowym. Byl to przyslowiowy "coup de foudre" - "grom z jasnego nieba, zakochanie od pierwszego wejrzenia. Kontakt z obiektem jedynie bardzo oficjalny, potem dluga, bo 3-letnia rozlaka bez cienia nadziei, ze kiedykolwiek cos z tego wyniknie. I znowu "powtorka z historii", znowu w analogicznych, bardzo negatywnych dla mnie okolicznosciach (choroba) spotkanie, znowu to uczucie "gromu z jasnego nieba", niema rozpacz, ze to nierealne i nieziszczalne, zamiast radosci z wyzdrowienia smutek nieuniknionego rozsstania, kilka miesiecy "ciszy w eterze" a potem...spotkanie, w czasie ktorego wszystko stalo sie jasne: ten sam "grom" razil nas ...oboje. Poczatkowe zauroczenie nie oslablo, umocnilo sie, wzbogacilo 8 latami stalych, choc "cisle tajnych" kontaktow, jako, ze dla obojga nas ten zwiazek to typowy "back street". Ale mimo to jestem szczesliwa i czuje sie ogromnie bogata. Co bedzie jak sie skonczy? Jesli to mialoby kiedykolwiek i z jakichkolwiek powodow nastapic bedzie to ogromne cierpienie, a ze ani ja ani Mezczyzna Mojego zycia nie mamy natury cierpietnikow wiec robimy wszystko, by to bylo ...nieskonczonoscia. Odpowiedz Link Zgłoś
bernacha Re: Co za belkot!!!:))))))))) 10.01.02, 19:17 Ty rozumiesz, co piszesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azteczka Re: Co za belkot!!!:))))))))) IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 14.01.02, 19:28 O milosci tyle sie pisze, kreci, mowi i w ogole - jest na topie. A tak naprawde to caly jej urok zawiera sie w tym, ze gdy jestem z moim chlopakiem sam na sam to wystarcza mi ze jest prz mnie, ze czuje sie przy nim szczesliwa i ze wiem, ze moge na niego liczyc. Slowa splycaja milosc, bo najwazjiensze jest w niej to, co niewypowiedziane. A tak w ogole to slowami wieszcza zakoncze: Kochajmy sie! Azteczka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kathtea Re: Milosc Twojego zycia IP: 10.0.106.* 11.01.02, 09:55 Hm...poczytalam sobie troche, strasznie ladny temacik, przyznaje. Moj mezczyzna...hm, czy rozczulaliscie sie kiedys nad czyimis rzesami????Jak mialam jakies 16 lat to wymyslilam sobie, ze moj ukochany bedzie mial najpiekniejsze oczy i rece na swiecie. Widzialam je juz oczami wyobrazni, moje kolezanki smialy sie do rozpuku nad moim trwajacym trzy godziny opisem meskich dloni i koloru oczu...a teraz, hm.. a teraz te rece mnie glaszcza rano, jak jest mi zle, jak zimno i jak goraco, a oczy ...sami wiecie jakie sa te dla was najpiekniejsze. On ma rece mojego zycia...cokolwiek mialoby to znaczyc...a dla mnie bardzo wiele. pozdr. k. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kim Re: Milosc Twojego zycia IP: 213.77.91.* 11.01.02, 10:15 Wzruszyłą mnie Twoja historia o dłoniach i oczach. Wiesz, dla mnie to też zawsze były bardzo ważne części mojego mężczyzny. Po wielu latach związku, który skończył się niestety rozstaniem, spotkałam kogoś, przy kim czuję się naprawdę szczęśliwa takim ciepłym, spokojnym szczęściem bez fajerwerków, czuję się otulona jego miłością jak ciepłym kocykiem. Kocham i jestem kochana. Czy to jest miłość mojego życia? Mam nadzieję, że tak. Czuję, że to ta druga połówka. Nie chcę go zmieniać, akceptuję takim, jak jest, chociaż wiem, że nie jest doskonały, ale takim go pokochałam. Wiem, że mogę mu zaufać. Chociaż po poprzednim związku pozostał strach, że to się nagle rozsypie... Jak pozbyć się takich myśli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Milosc Twojego zycia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.02, 10:20 No wlasnie, jak? Chociaz z drugiej strony to zmusza do dbania o siebie i o niego, i o uczucie. Odpowiedz Link Zgłoś
ewka2001 Re: Milosc Twojego zycia 11.01.02, 11:02 Hej, dołączam do kobiet będących w niesatysfakcjonującym (uff!!) związku. Kiedyś też myślałam że to właśnie ten błękitnooki blondyn. Ale kiedy odkryłam ,że ma nieślubne dziecko urodzone już we trakcie trwania naszego małżeństwa oraz nieustanne romanse bardziej lub mniej skonsumowane, to byłto dla mnie niezły cios. Trwamy na zasadzie przyzwyczajenia i dzieci. Nie chcę fundować im na razie rozwodu, sama to przeżyłam w dzieciństwie. Najbardziej oszałamiająca jest dwulicowość mojego partnera i moja naiwność. Ale rozglądam się wokół siebie, bo myślę że jeszcze spotkam moją połówkę jabłuszka....... Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ada@a Re: Milosc Twojego zycia IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 11.01.02, 12:42 Jestesmy ze soba od 6 lat. Nie myslimy nad legalizacja naszego zwiazku - bo po co? nic by to nie zmienilo. Ja jak Don Kichot ciagle walcze z wiatrakami - wieczna marzycielka, on - realista, sprowadzajacy mnie na ziemie... Potrzebujemy siebie nawzajem - on mnie dla tej odrobiny marzen, ja jego - dla realnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ada@a Re: Milosc Twojego zycia IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 11.01.02, 12:52 co do tej realnosci - to az za czesto mnie sprowadza na ziemie - brudne skarpetki, koszula do prasowania, sniadanie do pracy, siedzenie do poznej nocy przy komputerze ... mimo to nie zamienilambym go na zadnego innego na swiecie... ciekawe, co dzisiaj wymysli? skarpetki - czy odpoczynek przy martini? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Milosc Twojego zycia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.02, 14:28 A po cholere prasujesz mu te koszule - nie ma ršczek czy wymiennie pierze ci majtki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sylwia Re: Milosc Twojego zycia IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 11.01.02, 13:24 Anno27, a co z twoją miłością ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Re: Milosc Twojego zycia IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 11.01.02, 17:36 Moja milosc......... byla tylko miloscia nigdy nie spelniona ale byla nigdy sie nie powtorzy tak jak nie powtorzy sie nigdy ksztalt platkow sniegu ktore co rok ktos na nas wysypuje Odpowiedz Link Zgłoś
calusna Re: Milosc Twojego zycia 11.01.02, 17:43 Miłość mojego życia była starsza o 18 lat. Nic nie zapowiadało tego co wybuchło. Nie podobal mi sie zupełnie. Wprost był brzydki. Dlugo zabiegal o spotkanie.Chyba 4 miesiace. W sumie podstepem doprowadzil do niego. Potem dzwonil i mimo , ze traktowalam go okropnie , nie dawal za wygraną. w ciagu roku doprowadzil do tego ze na propozycje spotkania , z radościa sie zgodzilam.Miłość i szaleństwo trwalo prawie 2 lata.Nie umiałam otrząsnać sie z tego zachwytu , ktory trwal mimo sprzeciwów rodziców. Na jego widok dostawalam dreszczy i drżałam. Widywalismy sie codziennie, bylismy samodzielni i wolni , więc nikt nam nie mogł przeszkadzac. Działal na mnie jak narkotyk i ja na niego podobnie. Byliśmy przekonani ,ze jesteśmy połowkami jabłka , ktore sie odnalazły. Znalezliśmy masę analogii w naszych , oddzielnych jeszcze życiach. Byliśmy jednością i całością. Lubił te same potrawy , mial te same poglądy i interesowal sie tym , czym ja sie interesowalam.Planowaliśmy wspólne życie i ślub rychły. Niestety zginąl nagle. Świat sie dla mnie zawalił.Minęlo wiele lat , ale jestem pewna ,że był przeznaczony dla mnie a ja dla niego. Był moja najwiekszą miłością. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Berta Re: Milosc Twojego zycia- IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.01.02, 02:42 Naprawde ??? Piekna historia.....A co teraz ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: samotna Re: Milosc Twojego zycia IP: *.dip.t-dialin.net 12.01.02, 03:43 ...nigdy nie myslalam, ze pokocham jeszcze raz, tak mocno, tak goraco ....ostatni raz juz chyba. on mysli, ze chowam sie i uciekam przed ta miloscia ...a ja zwyczanie nie chce go bardziej zranic, za bardzo go kocham, zeby patrzec jak cierpi. Bo cierpialby wiedzac ze odejde, ze tak zwyczajnie umre. Wiec lepiej powiedziec mu "to koniec,nie jestesmy dla siebie,wybieram samotnosc" .a kocham go bardziej od zycia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iwona Milosc Twojego zycia- konkurencja scisle damska! IP: *.alsv1.occa.home.com 12.01.02, 04:11 Ciekawa jestem czy panowie nie miewaja milosci swego zycia, a moze to tylko kobieca sklonnosc do melodramatow i widzenia swiata w kategoriach ostatecznych? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adam Wydają się mi jakieś nieprawdziwe teksty IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.01.02, 21:13 Nie doczytałem tego tematu do końca - mimo, że o miłości (mój ulubiony temat), a jakiś troche nijaki, trochę kłótni, trochę goryczy (bez dłuższego zastanowienia), trochę słów - nie wiadomo czy prawdziwych. 1.Wydają się mi jakieś nieprawdziwe teksty typu: kocham go na codzień, śmiejemy się i płaczemy i sprzeczamy i tupiemy i inne takie (można wyobrazić 2 kobiety - 1 chce żeby 2 zazdrościła - schemat). Gdybym miał mniej lat i mniej doświadczeń - miałbym wątpliwości, a tak uważam że na forum wszystko ludzie piszą, a co prawda, a co nie to samemu trzeba ocenić. Uważam, ze miłośc na całe życie istnieje, ale jest rzadka. A wypowiedzi bez podania wieku + oraz długości związku - nie mają często sensu, każdy czyta je wtedy mocno po swojemu (z punktu własnych doświadczeń tylko). 2. Ciekawe jak zostaną skomentowane takie prawdy: "Miłość nigdy nie jest prosta" "Kobieta 2 szaleje - jak sie kocha i jak się starzeje" "Bardziej przeżywa się miłość niespełnioną niż spełnioną" 3. Oczywiście każdemu życzę powodzenia w miłosci, gdyż w nia wierze, ale jest taka piosenka "co wiemy o miłości"... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dodo kilka milosci IP: *.sympatico.ca 12.01.02, 22:54 patrze wstecz i widze, ze tych milosci mojego zycia bylo (jest?) conajmniej kilka. bardzo roznych. od dawna jestem zamezna, moj maz jest jedna z owych milosci ale nigdy nie pozwalam sobie na zapomnienie tego, co napisal kiedys goethe - "milosci, kazdego dnia czekam na ciebie". bo ona (hmmm), ta nowa przyjsc moze niespodzianie w kazdej chwili. jeszcze raz i jeszcze raz. oczywiscie jest tu pare wariantow co potem (gdy juz przyjdzie): to moze byc odnowiona milosc do parntera, z ktorym sie jest - wtedy no problem. to moze byc milosc, ktora porazi, rzuci na kolana i kaze rzucic wszystko i isc za soba - chyba bym nie umiala ale wielu ludzi tak przeciez postepuje. to moze byc stara, zapomniana milosc, ktora znienacka znow mnie zaskoczy i zmusi do jakichs decyzji... milosci - kazdego dnia czekam na ciebie! Odpowiedz Link Zgłoś
lolunia13 Re: Milosc Twojego zycia 13.01.02, 22:24 Moja miłość jest wspaniała choc nieodwzajemniona i niespełniona... Chodziłam z tym chłopakiem trzy razy i to on mnie rzucił ... Ja go wciąż kocham... Nie mogę przestać go kochać, on ma przyciągającą siłę ,której nikt nie przezwycięży... Mam wiele rywalek bo on jest przystojny , czarujący, miły... Ja przy nich nie mam szans... On nienawidzi mojego dotyku On nienawidzi mojego wzroku On nienawidzi mojego ciała On nienawidzi mojego głosu On nienawidzi mojego uśmiechu A ja nienawidzę siebie za to, że nie potrafie go nienawidzieć... Chcecie mi coś poradzić , piszcie lolunia13@poczta.gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alik Re: Milosc Twojego zycia IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.01.02, 23:42 Czy ty masz 13 lat ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ada@a Re: Milosc Twojego zycia IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 14.01.02, 07:59 a czy ty jak miales 13 lat nie przezywales pierwszej milosci? mozliwe ze to bylo dawno, ale jednak ... Ja swoja "polowke" poznalam w szkole sredniej - uplynelo sporo czasu - mamy teraz inne problemy, ale jednak zostalo cos w nas z tamtego okresu - nadal zalezy nam na sobie tak jak wtedy Odpowiedz Link Zgłoś