Jak rozmawiać z żoną?

17.06.08, 12:26
Jesteśmy małżeństwem od 4 lat, 1,5 roku temu urodziło się nasze pierwsze
dziecko i od tego czasu wszystko się zmieniło... niestety na gorsze. Moja żona
kompletnie mnie nie zauważa, czasami odnoszę wrażenie, ze ja byłem jej tylko
potrzebny do spłodzenia dziecka i przynoszenia do domu pieniędzy, teraz liczy
się tylko dziecko i poza nim świata nie widzi. Rozumiem, że kocha naszą córkę,
ja tez ja kocham, ale pamiętam, że prócz dziecka mam też żonę. Od 1,5 roku ze
sobą nie śpimy, nie w sensie seksu tylko nocowania. Żona śpi z córką i tak ją
rozpieściła, że teraz mała ani myśli spać sama. Co do samego seksu, to też
jest taki nijaki. Kochamy się max. raz w tygodniu, najczęściej z mojej
inicjatywy, a sam seks jest delikatnie mówiąc kiepski, mam wrażenie, ze zona
po prostu "odwala pańszczyznę". Przed ślubem czy tez przed urodzeniem dziecka
było cudownie, kochaliśmy się codziennie, czasami kilka razy dziennie, często
zona inicjowała stosunek, często coś wymyślała, proponowała, była chętna
poeksperymentować, a teraz to nie wiem czy choćby 10% zostało z tego co było.
Abstrahując od seksu to nasze codzienne życie też stało się bardzo ubogie i
monotonne. Rozumiem, ze nie będzie jak dawniej, ze wypady pod namiot można
sobie darować, że wakacje już zawsze będą wyglądały inaczej, że teraz nie mamy
czasu wyskoczyć razem na piwko itp..., ale obecnie nasze życie w 100% kreci
się wokół dziecka. Moja zona o niczym innym nie mówi, o niczym innym nie myśli
i poza dzieckiem nic innego jej nie interesuje.

Próbowałem z nią rozmawiać, ale zaraz dochodzi do kłótni, płaczu, zarzutów, ze
nie kocham naszego dziecka... Już sam nie wiem co mam robić, dłużej takiej
sytuacji nie wytrzymam, zwłaszcza, ze żona zaczyna mówić o drugim dziecku :/
Kocham zonę, kocham córkę, chciałbym mieć kolejne dziecko, ale jak sobie
pomyślę, ze czeka mnie powtórka z rozrywki to mam serdecznie dość.
Nie wiem czy tak jest w każdym małżeństwie po urodzenia dziecka, czy tylko ja
mam takiego pecha? A może odczuwam to w ten sposób dlatego, że przed
narodzinami córci mieliśmy naprawdę bardzo ciekawe i pasjonujące życie, nigdy
się nie nudziliśmy... a teraz wszystko się skończyło. Sam już nie wiem co mam
robić, co myśleć i co mówić, wiem tylko tyle, że nie jestem szczęśliwy w
takiej sytuacji i chciałbym to zmienić. Poradźcie coś, jak mam z zona
rozmawiać? Naprawdę się staram, przynoszę kwiaty, zapraszam na kolację tylko
dla nas dwojga (dzieckiem zajmuje sie w tym czasie opiekunka), pomagam jej w
domowych obowiązkach... ale efekty są bardzo krótkotrwałe. Na takiej
romantycznej kolacji jest jak za starych dobrych czasów, a po powrocie do domu
wszystko wraca do normy :((
    • menk.a Re: Jak rozmawiać z żoną? 17.06.08, 12:49
      Terapia dla Was. I póki co forum (Brak)seks(u) w małżeństwie.
      ;)
    • staryigruby Re: Jak rozmawiać z żoną? 17.06.08, 13:14
      Mamy wtorek 17.06, ile godzin spędziłes z dzieckiem sam bawiąc się
      lub zajmując brzdącem w ciągu ostatniego tygodnia od 11.06 od
      północy ?
      • dzikoozka Dobre pytanie Stary :)) 17.06.08, 14:13
        niech autor uczciwie odpowie :))
        Do autora wątku: Hallo!! witamy w realnym zyciu :))
        Nie musi bć ono idręką, ale warto wiedzieć, ze nie tylko żona jest
        od zajmowania sie dzieckiem. Kolacyjka to taki półśrodek wyczytany z
        poradników, co?
        • olgaaa1 Re: Dobre pytanie Stary :)) 17.06.08, 14:28
          Co wy tak naskoczyłyście na tego biednego faceta. My nie mamy
          jeszcze dzieci, więc nie powiem Ci jak to jest u nas, jesteśmy z
          resztą 2 miesiące po ślubie. Z tego co napisałeś relacja między
          twoją żoną a waszą córką nie jest najlepsza. Córka ma dopiero 1,5
          roku więc nadal potrzebuje zwiększonej opieki ze strony rodziców, no
          ale stopniowo należy ją przyzwyczjać do samodzielności, poza tym
          podstawowym błędem jest nauczenie dziecka spać z rodzicem. Dziecko
          od samego urodzenia powinno mieć swoje łóżeczko i spać samemu!!! Bo
          to sprzyja rozwojowi i pozwola zachować granice pomiędzy dzieckiem a
          innymi osobami. Poza tym czy twoja żona pracuje, czy cały czas
          spędza z twoją córką? A jesli chodzo problemy małżeńskie, to nie
          chcę Cię martwić, ale przydałaby się terapia małżeńska, najlepiej
          wybrać psychoterapeute z PTP (cały spis specjalistów masz na
          stroniePTP) bo wtedy masz pewność, że trafisz na dobrego
          specjaliste. Na początek możesz zacząć sam chodzić do
          psychoterapeuty, pokazując tym samym żonie, że zależy Ci na twoim
          małżeństwie i że będziesz starał je ratować. Może również być tak,
          że żona nie widzi problemu, a seks ją satysfakcjonuje i życie
          rodzinne też jej odpowiada, wówczas czeka was długo droga do
          ustalenia wspólnych wartości.
          • fotofirma Dobre rady:) 17.06.08, 14:40
            Dobre Rady Pani co nie ma dzieci...
            i plecie bzety.
            U mnie córka spi z Żoną a to absolutnie nie przeszkadza nam w sexie bo czeste
            robienie tego poza "łożem" jest super i bardzo urozmaica - a dom duży...
            • olgaaa1 Re: Dobre rady:) 17.06.08, 15:05
              Ano kochany Panie, daje dobre rady, bo uczyłam się udzielania tych
              rad przez ostatnie 5 lat. Poza tym, czy uważasz za zupełnie
              normalne, kiedy małżonkowie nie śpią razem, tylko w oddzielnych
              sypialniach?hmm...? zobaczymy, czy bedziesz uważał w przyszłości,
              czy napewno takie podejscie do dziecka przyniosło oczekiwane skutki.
              Poza tym mam koleznki, które mają dzieci w wieku 4-5 lat i które do
              tej pory mają problem z nauczeniem dziecka abu spało samo, bez
              cycusia mamusi.
              • fotofirma Re: Dobre rady:) 17.06.08, 15:30
                daje dobre rady, bo uczyłam się udzielania tych
                > rad przez ostatnie 5 lat. .... pogratulowac uczelni - nawet wiem chyba która,
                bzdury Pani pisze że aż boli


                Poza tym mam koleznki, które mają dzieci w wieku 4-5 lat i które do
                > tej pory mają problem z nauczeniem dziecka abu spało samo, bez
                > cycusia mamusi.

                - naukowe podejscie do sprawy
                • zonka77 spanie osobno 17.06.08, 15:57
                  to niestety porażka i koniec.
                  I uważam że jak najbardziej są takie kobiety które po urodzeniu dziecka stają
                  się tylko i wyłącznie matkami a ich mężowie są dla nich ojcami ich dzieci. Gubi
                  się wtedy bliskość, dobry seks, uczucia...
                  Niestety uważam że to problem u żony skoro nawet rozmawiać nie chce. Ma w 4
                  literach uczucia męża i obchodzi ją tylko dziecko.

                  Ja tez mam dziecko, niedługo będę mieć drugie. I co? Nie planuję męża
                  wyprowadzać z sypialni tak jak i nie zrobiłam tego przy pierwszym. Seks kwitnie,
                  mamy czas wspólny z dzieckiem ale dbamy również o czas sam na sam. "Niestety" o
                  związek trzeba dbać całe życie...
                • olgaaa1 Re: Dobre rady:) 17.06.08, 16:10
                  Drogi Panie skoro nie ma pan wiedzy na temat pewne tematy, to niech
                  się pan lepiej zajmie swoją fotofirmą, niż mówić, że spanie matki z
                  dzieckiem jest ok i że wogóle to normalne małżonkowie śpią
                  oddzielnie, to jest właśnie BZDURA. No chyba, że chrapiesz i żona
                  nie chce z Tobą spać :P Kończe rozmowę, bo twoje poglady zaczynają
                  mnie śmieszyć, baj baj
                  • olgaaa1 Re: Dobre rady:) 17.06.08, 16:13
                    A i jeśli tyczy się mojej uczelni, to przepraszam, że na naszej
                    uczelni nie uczą nasz], że normą jest, że dzieci śpią z rodzicami i
                    że rodzice nie śpią razem, to naprawdę świadczy, że uczelnia
                    beznadziejna, ach przejełam się opinią :(
                    • fotofirma Re: Dobre rady:) 17.06.08, 16:25
                      nie wiem jaka uczelnia tylko mogę sie domyslac bo ostatnio jest straszny wysyp
                      niedouczonych specjalistów - a jest taka w kraju fabryka znana się robi coraz
                      bardziej i sławna....
                  • fotofirma Re: Dobre rady z Przyjaciólki 17.06.08, 16:24
                    swoje "dobre dady" ze szkoły lepiej jest zostawić sobie:) a fotofirma? to
                    pierwszyz brzegu tekst przy logowaniu żeby różne dziwne i psychiczne osoby nie
                    czepiały sie mnie :)
                    Dawanie rad technicznych "powinno" z 3x! to amatorszczyzna nawet jak na
                    absolwentke nierenomowanej płatnej fabryki :)
                    Wszystko zależy od wielu czynników i dopasowane musi być do konkretnych osób -
                    jednym lepiej spać z dzieckiem innym osobno, jedni nie biorą nigdy dzieci na
                    ręce inni noszą non stop, spanie razem to nie znaczy dobry sex, spanie odzielnie
                    nie znaczy brak seksu spanie razem z dzieckiem nie oznacza nie spanie z mężem -
                    ja na przykład mam duże łużko :) żonie jest wygodniej a i ja pomagam w nocy przy
                    dziecku - żona może odespac itp...
                    • aaagatkaaa Re: Dobre rady z Przyjaciólki 17.06.08, 17:02
                      fotofirma, nie mogę zgodzić się z twoimi poglądami, mówisz głupie
                      rzeczy, więc nie kompromituj się i nie wypowiadaj jeśli nie znasz
                      się dokładnie na tym co mówisz.
                      • stedo Re: Dobre rady z Przyjaciólki 17.06.08, 17:11
                        A ty umiesz dyskutować!!!;)).Przedstaw swoje racje a nie krytykuj nie
                        precyzując. I skąd ta opinia że on nie wie o czym mówi?. Ja uważam że wie, a czy
                        Ty wiesz to nie wiem, bo nic o tym nie piszesz.I nie wiadomo czy Twoje zdanie
                        należy traktować poważnie, skoro w ten sposób zareagowałaś.
                      • fotofirma Re: Dobre rady z Przyjaciólki 17.06.08, 17:12
                        Bardzo się cieszę, że zalogowałas się specjalnie żeby mi to powiedzieć i tylko
                        mi:) tylko Twój styl mi cos przypomina:)
                        • stedo Re: Dobre rady z Przyjaciólki 17.06.08, 17:19
                          Ciii...tak między nami I...ę?
                  • stedo Re: Dobre rady:) 17.06.08, 16:28
                    Śmieszna jesteś dziewczyno ze swoimi teoriami absolutnie nie przystającymi do życia.
                • prymabaleryna Re: Dobre rady:) 18.06.08, 21:30
                  aj, do tego, ze dziecko nie powino spac z matką, to nie ma sie co czepiać.
                  dopoki to konieczne, czyli karmienie bardzo czeste itd. ok, ale pozniej nalezy
                  jak najszybciej uczyc dziecko tego, ze ma swoje lozko. naprawde, problemy, jakie
                  z takiej drobnostki mogą powstac, sa zadziwiajace. poza tym im pozniej dziecko
                  bedzie kladzione do swojego lozeczka, tym ciezej bedzie je do tego przyzwyczaic.
                  logiczne.
            • stedo Re: Dobre rady:) 17.06.08, 15:56
              Dokładnie.Najłatwiej dawać dobre rady teoretyzując. Życie mija się z teorią.
          • fotofirma Dziecko 17.06.08, 15:37
            ..Dziecko
            od samego urodzenia powinno mieć swoje łóżeczko i spać samemu!!!

            tak słuchajcie rad wyniesionych ze szkolnej ławki - nie popartych praktyka - ze
            szkolnej ławki kiepskiej i płatnej zapewne

            Tą teorie obalam jednym palcem - bo myśle. Jeśli dziecko karmione jest piersią i
            je w nocy to proszę kazać żonie powstawc do dziecka - oczywiście asy "po
            szkołach" pewnie napiszą że dziecko należy przyzwyczaić do godzin jedzeia.....
            i w zasadzie wszystkich wysyłamy na terapie... jak leci
            • zonka77 Dziecko 17.06.08, 16:00
              spokojnie może spać w kołysce czy łóżeczku przy łóżku rodziców. Zresztą
              karmienie w nocy dotyczy maluszka. 1,5 roczne dziecko powinno przesypiać całą
              noc i nie ma już problemu wstawania.
              Ja też znam rodziny gdzie mąż śpi osobno a matki z dziećmi i to trwa po kilka
              lat i ZAWSZE działa źle na małżeństwo.
              • stedo Re: Dziecko 17.06.08, 16:11
                No ale wtedy pan małżonek musi być przygotowany że nie będzie spokojnego spanka
                przez całą noc i rześkości i wyspania rano, tylko niewyspanie i głowa jak balon
                i klejące się oczy, bo dziecko płacze, bo chce pić, bo nie chce spać ...bo tak.I
                wybiera wtedy łoże oddzielne.Komfort spania w spokoju przeważa nad komfortem
                spania z żoną. I po pewnym czasie domaga się, by to ona do niego dołączyła.
                Tylko to nie zawsze, a raczej, rzadko da się zrobić.
                • fotofirma Re: Dziecko 17.06.08, 16:31
                  no ale we szkole sławnej uczą inaczej....
              • fotofirma Re: Dziecko 17.06.08, 16:31
                absolutnie się zgadzam co do 1,5 rocznego natomiast ruszył mnie tekst "uczonej"
                przez 5 lat bez praktyki z trzema wykrzyknikami Ty rozumiesz o czym piszesz i ja
                to widzę, ona pojęcia nie ma ..... co do spania męza osobno to juz było tu
                wałkowane czasem wynika to z faktu iz są faceci co mają b.płytki sen - ona dba o
                dziecko - on tez nie spi razem sa rano wykończeni itp, ale to zazwyczaj
                pierwsze miesiące potem się układa, my mamy duże łóżko i łużeczko obok jak
                dziecko zasnie z nami to przekładamy a czasem usypiamy w łóżeczku - problemu nie
                ma jak zaśniemy osobno bo taka mamy ochotę - żadnego musu i trzech wykrzykników
                :) a seks lubimy raczej poza łóżkiem
            • stedo Re: Dziecko 17.06.08, 16:27
              Od razu poczułam fotofirmo, jak tylko zacząłeś tu bywać/ a to chyba niedawno/ że
              z Ciebie swój chłop i masz głowę na karku i zdolność empatii i Twoje horyzonty
              myślowe nie kończą się czubku własnego....nosa;))
              • fotofirma Re: Dziecko 17.06.08, 16:33
                aż mnie zatkało - bo raczej pisze szczerze a nie grzecznie:)
                • stedo Re: Dziecko 17.06.08, 16:50
                  O to chodzi, żeby było i szczerze i grzecznie i z sensem. Nie zawsze się tak da,
                  szczególnie z tą grzecznością;))
        • tomek.78 Re: Dobre pytanie Stary :)) 17.06.08, 14:58
          > niech autor uczciwie odpowie :))
          > Do autora wątku: Hallo!! witamy w realnym zyciu :))
          > Nie musi bć ono idręką, ale warto wiedzieć, ze nie tylko żona jest
          > od zajmowania sie dzieckiem. Kolacyjka to taki półśrodek wyczytany z
          > poradników, co?

          jeszcze raz powtarzam, ja tez się zajmuje dzieckiem wtedy kiedy mogę, ale jeżeli
          12h-14h jestem w pracy to nie wymagajcie ode mnie żebym jednocześnie pracował,
          zarabiał pieniądze, zajmował się dzieckiem i jednocześnie adorował zonę. Mam
          wolne weekendy, wtedy spędzamy czas wszyscy razem, tylko co z tego? Jak już
          pisałem nie chodzi o moje dziecko tylko o moją żonę.
          • staryigruby Re: Dobre pytanie Stary :)) 17.06.08, 15:55
            Źle postrzegasz sprawę :). Chodzi o to, że kosztem pracy
            zaniedbujesz inne ważne dla faceta sprawy: partnerka, dziecko, życie
            rodzinne, seks. Dopóki nie przyjrzysz się jak sam zyjesz, czego
            chcesz w życiu, w jakim punkcie chcesz być za 5,10,15 lat, to
            dostosowywanie innych do swoich potrzeb jest chybione.
            Jak sobie dobrze poukładasz sprawy, to dziecko się tobą nacieszy, a
            żona o seks będzie....powiedzmy - piszczeć :).
            Ty ustalasz reguły....wobec siebie :)
            Pozdrawiam :)
            • dzikoozka Re: Dobre pytanie Stary :)) 18.06.08, 09:26
              Jedyna sensowna rada w tym wątku.
              • staryigruby Re: Dobre pytanie Stary :)) 18.06.08, 09:42
                Dziękuję :)
                Zresztą wiesz czym inspirowany jest ten pogląd....
                Serdecznie Pozdrawiam :)
                • dzikoozka Re: Dobre pytanie Stary :)) 18.06.08, 10:01
                  Cały czas mam te ksiązkę :DD kiedy sie zgłosi właściciel?
          • dzikoozka Re: Dobre pytanie Stary :)) 18.06.08, 09:40
            Odpowiem Ci tak: masz rację i nie masz racji.
            Pamiętaj, kobieta ma taką noc , jaki miałą dzień, facet ma taki
            dzień, jaką miał noc :DDDD
            Zasadnicze pytanie brzmi: czy faktycznie oboje wyobrażaliście sobie
            życie w ten sposób, ze mama na wychowawczym a tata 14 h w pracy?
            W takiej sytuacji ani ty ani ona nie będziecie zadowoleni.
            Na razie wygląda to tak: dla ciebie wszystko jest super, gdyby tylko
            jeszcze żona dawałe. A dla niej być może nie wszystko jest super?
            Może ma dosyć siedzenia w domu? Chce wyjść do ludzi? Nie da się zyć
            24 h na dobę kupkami i karmieniem, nawet jeśli jest się taką "100%
            mamuśką" jak Twoja żona.
            Nie da się tutaj pogodzić waszych racji, potrzebna jest jakaś
            ustępliwość z obu stron. Na pewno dużym błędem jest spanie z
            dzieckiem w tym wieku. Mogło być to zrozumiałe w wieku niemowlęcym
            (wstawanie do każdego karmienia - mordęga), ale teraz? Teraz córcia
            może mieć swoj śliczny, własny pokoik, rodzić usypia dziecko
            śpiewajac lub czytając na siedząco, przy łóżeczku malucha. Po
            zaśnieciu sie wychodzi. Dziecko powinno się przyzwyczaić w ciągu
            kilku dni, możecie spróbować w pt (kiedy bedziesz mógł sie wyspać w
            sobotę). Wyręcz żonę, powiedz - ja umyję i położę małą, Ty
            wychodzisz (np. do kosmetyczki? sąsiadki? kina?). Nieobecność mamy
            tylko ułatwi sprawę, nie bedzie jej drażnił płacz małej i
            nie "pęknie". Jak nie umiesz śpiewać, włącz jej kołysanki z płyty,
            mała może się drzec na maxa i to przez 2 h nawet, ale cierpliwie
            przytulaj ją, mów "mamy nie ma, przyjdzie rano", ręczę Ci ze po 2-3
            wieczorach mała nauczy się zasypiać bez mamy w łóżeczku. Najtrudniej
            przetrwać tych kilka dni. Od tego momentu żona ma spać z Tobą.
            To najwazniejsze, myślę, że po kilku miesiacach "ochłodzenia" tego
            intensywnego, macierzyńskiego kontaktu żona zacznie wracac do
            małżeńskiej normy.
            I druga rada, daruj sobie złośliwości, kąśliwe uwagoi, krytykę (moze
            żona ma kompleksy że przytyła? że ma rozstępy? rępuje ja to nie chce
            Ci pokazywac swojego ciała). Wyrażaj czułość, chwal, komplementuj.
            To potrafi zdziałąć cuda.
            Ja jestem całe życie poprawna :) idzie się przyzwyczaić :)
            -------
        • mnop2 Re: Dobre pytanie Stary :)) 18.06.08, 17:03
          hie hie
      • tomek.78 Re: Jak rozmawiać z żoną? 17.06.08, 14:55
        > Mamy wtorek 17.06, ile godzin spędziłes z dzieckiem sam bawiąc się
        > lub zajmując brzdącem w ciągu ostatniego tygodnia od 11.06 od
        > północy ?

        a skąd mam wiedzieć, przecież nie mierze tego czasu. Ale faktem jest, że zona
        póki co nie pracuje a ja tyram za dwoje, w sumie nie specjalnie mi to
        przeszkadza, bo zarobki mam całkiem niezłe i praca męcząca nie jest, ale
        czasochłonna i w tygodniu kiedy wracam do domu po pracy córka najczęściej już
        śpi, kiedy wychodzę do pracy to jeszcze śpi, więc w praktyce spędzam z nią tylko
        weekendy. Ale co właściwie ma do tego moja córka? Z dzieckiem mam bardzo dobry
        kontakt, czego nie mogę powiedzieć o żonie.
        • staryigruby Re: Jak rozmawiać z żoną? 17.06.08, 15:57
          Czyli mówiąc wprost, jakby zaczęła dawać, to wszelkie kłopoty znikną?
        • realistka2008 Re: Jak rozmawiać z żoną? 20.06.08, 15:49
          tomek.78 napisał:

          > w praktyce spędzam z nią tylko
          > weekendy. Ale co właściwie ma do tego moja córka? Z dzieckiem mam
          bardzo dobry
          > kontakt, czego nie mogę powiedzieć o żonie.


          haha, nic dziwnego ze z dzieckiem masz bardzo dobry kontakt skoro
          widujesz je tylko w weekendy!
          wiesz, nawet na poczatku "trzymalam" Twoja strone, ale nigdy nie
          zrozumiem malzenstw, gdzie facet znika na 14 lub wiecej godzin
          dziennie, a potem wraca do domu i oczekuje ze zonka czula i chetna
          na niego czeka. Widze kilku takich u siebie w pracy, dumnych
          tatusiow, co siedza w biurze do 20-21 choc wcale nie ma takiej
          potrzeby. Siedza w pracy bo uciekaja od placzu dziecka i zmeczonej
          zony. Wiedza, ze jakby wrocili do domu wczesniej to nie
          posiedzieliby sobie spokojnie przed kompem tylko czekaloby na nich
          troche obowiazkow.
          A tak, siedza po kilkanascie godzin w pracy, sumienie maja spokojne
          bo przeciez tak ciezko pracuja. A ze cierpi na tym zwiazek,
          rodzina... no coz... taki zycie.
          Nie znam Twojej zony i nie wiem. Moze rzeczywiscie sfiksowala na
          punkcie dziecka. A moze nigdy nie jest tak, ze wina lezy tylko po
          jednej stronie.
          Jesli calymi dniami Ciebie nie ma, nie uczestniczysz w jej
          codziennosci to czemu sie dziwisz, ze dla niej liczy sie tylko
          dziecko?
    • moniczka700 Re: Jak rozmawiać z żoną? 17.06.08, 14:35
      Spróbuję ci odpowiedzieć jak to wygląda z punktu widzenia kobiety -
      mam dwoje małych dzieci, młodsze w wieku Twojej córci.
      Jest faktem że opieka nad małym dzieckiem i zajmowanie się domem
      jest wyczerpujące więc kobieta jest po prostu zmęczona (lepsze
      określenie to "pada na pysk") a wtedy nie wgłowie jej amory.
      Po drugie dziecię jest śliczne i kochane i daje kobiecie dużo
      bliskości i czułości - stąd też mniejsze zainteresowanie seksem. Na
      codzienne amory raczej nie powinieneś więc liczyć.
      Natomiast jeśli Twoja żona kompletnie się nie interesuje Tobą (nie
      tylko w łóżku) to na pewno popełniacie jakiś błąd. Zadaj sobie kilka
      pytań:
      1. Czy żona nie jest przeciążona pracą w domu i opieką nad
      dzieckiem? Czy ma czas dla siebie?
      2. Czy dzielicie domowe obowiązki?
      3. Dlaczego małą śpi z żoną? Z żoną powinien spać mąż - to
      koniecznie musicie zmienić.
      4. Czy robicie coś wspólnie poza opieką nad dzieckiem? Chociażby czy
      macie jakieś inne wspólne tematy do rozmowy?

      Nie wiem jak jest u Was: może ty pracujesz zawodowo a dom jest na
      jej głowie i jest tak zmęczona że zapomina że jest kobietą? A może
      przesadnie zajmuje się dzieckiem (np spanie z córką) i trzeba jej to
      uświadomić? Spróbujcie sobie odpowiedzieć na te pytania.
      • kena1 Re: Jak rozmawiać z żoną? 17.06.08, 15:07
        A to ciekawe: mąż tyra za dwoje w pracy, tak żeby żona mogła być w
        domu i opiekować się dzieckiem, a Ty pytasz czy dzielą domowe
        obowiązki? I czy ma czas dla siebie? I czy nie jest przeciążona
        pracą w domu? Chyba powinno się też w takim razie zadać pytania: Czy
        dzielicie zawodowe obowiązki?? Czy on ma czas dla siebie? Czy on też
        przypadkiem nie jest przciążony pracą?
        Niektóre kobiety są "rewelacyjne" - chcą żeby mąż zarabiał tyle,
        żeby mogły na full time opiekować się dzieckiem (co z reguły oznacza
        długie godziny pracy). Ale jeszcze dodatkowo mąż ma uczestniczyć w
        obowiązkach domowych, zajmować się odpowiednio długo dzieckiem itp.
        Kiedy to wszystko ma robić???
        • youruichi Re: Jak rozmawiać z żoną? 17.06.08, 15:14
          dokładnie
        • moniczka700 Ja to pytanie zadałam zanim kolega napisał że tyra 17.06.08, 15:31
          ...za dwoje, ale w sumie że jest zadowolony jego praca ciężka nie
          jest...
        • stedo Re: Jak rozmawiać z żoną? 17.06.08, 16:04
          Ale przecież z tego co tu jest napisane to on ma pretensje że żona jest
          "niedyspozycyjna", a nie żona że go nie ma. On jej robi wyrzuty, a ona płacze,
          bo co ma zrobić, gdy już nie daje rady, a pan małżonek jeszcze domaga się
          "dopieszczania".
      • zonka77 Re: Jak rozmawiać z żoną? 17.06.08, 16:04
        > Jest faktem że opieka nad małym dzieckiem i zajmowanie się domem
        > jest wyczerpujące więc kobieta jest po prostu zmęczona (lepsze
        > określenie to "pada na pysk")

        Matko - jedno 1,5 roczne dziecko ją tak wykańcza??

        > Po drugie dziecię jest śliczne i kochane i daje kobiecie dużo
        > bliskości i czułości - stąd też mniejsze zainteresowanie seksem. Na
        > codzienne amory raczej nie powinieneś więc liczyć.

        nawet nie wiem jak to skomentować. Może jestem jakaś dziwna ale bliskość z moją
        śliczną córką nigdy nie zastępowała mi amorów - to zupełnie inny rodzaj
        bliskości ...
        • moniczka700 Re: Jak rozmawiać z żoną? 17.06.08, 20:42
          zonka77 napisała:

          > Matko - jedno 1,5 roczne dziecko ją tak wykańcza??

          wiekoniecznie jedno dziecko, ale może nuda i monotonia zajmowania
          się dzieckiem i domem non-stop. Takiego małego dziecka nie zostawisz
          samego i nie wyskoczysz na zakupy. To jest dobijające czasami. Każda
          młoda matka która nie ma na codzień jakiejś pomocy ci to powie. W
          dodatku jeszcze brak męża bo ten bywa w domu tylko w weeklendy i w
          nocy. Czy naprawdę musi siedzieć w biurze 14 godzin? Znam wielu
          takich którzy w pracę uciekają właśnie od zajmowania się dzieckiem.

          > nawet nie wiem jak to skomentować. Może jestem jakaś dziwna ale
          bliskość z moją
          > śliczną córką nigdy nie zastępowała mi amorów - to zupełnie inny
          rodzaj
          > bliskości ...

          Nie to miałam na myśli. Każdy człowiek potrzebuje bliskości, ciepła,
          przytulenia się - bez podtekstu seksualnego. Kobieta codziennie jest
          z dzieckiem blisko więc mąż idzie nieco w odstawkę. Oczywiście że
          kobieta powinna zdać sobie z tego sprawę i nie odrzucać małżonka,
          nie skupiać całej uwagi na dziecku.
      • burza4 Re: Jak rozmawiać z żoną? 20.06.08, 22:21
        poza prostym faktem że facet się nie rozerwie i nie da rady
        jednocześnie pracowac na utrzymanie rodziny i odciążać żony -
        dochodzi jeszcze pewna nadinterpretacja.

        nie bylo ani słowa o tym, że żona się skarży, że oczekuje pomocy, że
        jest jej źle. Wygląda na to, że ona się spełnia w macierzyństwie tak
        bardzo, że na inne życiowe funkcje brakuje już chęci. Jedyna reakcja
        dotyczy tego, że mąż zgłasza swoje potrzeby. Zamiast rozmawiać
        konstruktywnie - płacze, stosuje emocjonalny szantaż (zarzuca mu że
        nie kocha córki) - po prostu NIE SŁUCHA. Żyje dla siebie, w kręgu
        swoich maminych spraw. A to za mało żeby ta rodzina się utrzymała

        i nie sprowadzajmy problemu do oddzielnego spania i seksu. Znacznie
        bardziej niebezpieczne dla związku jest to, że córka przesłoniła jej
        świat na tyle, że nie da się z nią rozmawiać o czymkolwiek innym.
        Nie dba - i nie widzi potrzeby dbać o związek.

        jak dla mnie to chore, żeby dziewczyna, która miała pasje, wiodła
        aktywne życie - tak dalece się zmieniła, że nie ma już takich
        potrzeb. Że nie tęskni choćby za wyjściem do kina we dwoje, czy na
        kolację do znajomych. A jak na razie - z postu wynika, że jedynie on
        chciałby od czasu do czasu poczuć się facetem i mężem a nie tylko
        ojcem.
    • chooligan Re: Jak rozmawiać z żoną? 17.06.08, 14:56
      Stary, cholernie ci współczuję. Trafiłeś na wredną jędze.
      Z czasem będzie coraz gorzej. Jedyne wyjście to zacząć
      zwijać żagle. Ale nie tak od razu, powoli. Twoja zona to
      spostrzeże i zacznie mysleć, może to potrwać nawet kilka lat
      ale w każdej sytuacji masz wygrane. Albo wróci do normy
      albo ty już będziesz przygotowany a ona nie. Proste
      i skuteczne.
    • jan-w Re: Jak rozmawiać z żoną? 17.06.08, 14:59
      1. Zawsze okazując jej szacunek.
      2. Może jak już ktoś wspomniał wcześniej, nie pomagasz jej dostatecznie?
      Osobiście, albo zatrudniając kogoś do pomocy.
      3. Takie rzeczy jak spanie żony z córką są absolutnie niedopuszczalne. To się
      może zdarzać sporadycznie w niemowlęctwie (wyrzynanie się zębów) itp. To że
      samotnie śpiące dziecko, początkowo będzie płakać, to trudno. Lepiej dla
      wszystkich żeby się nauczyło.
      4. Nie bezie to specjalnie na tym forum popularne, ale musisz sobie odpowiedzieć
      - kto w waszej rodzinie nosi spodnie?
      Jeżeli nie dasz sobie sam rady, sprowadź Supernianię ;-) Dla was wszystkich. Ale
      nie ma powodu abyś sobie nie dał. Przez tysiące lat, mężczyźni potrafili
      kierować rodziną. Musisz tylko zdobyć się na odwagę i zdecydowanie. Co
      oczywiście nie oznacza krzyków i rękoczynów, ale spokojną konsekwencję.
      • kochanica-francuza Re: Jak rozmawiać z żoną? 17.06.08, 15:12
        . Przez tysiące lat, mężczyźni potrafili
        > kierować rodziną.

        Mit oraz legenda. Owszem, niektórzy potrafili, ale bynajmniej nie 100%. I ZAWSZE
        bywały kobiety, które "nosiły spodnie" w rodzinie.
      • stedo Re: Jak rozmawiać z żoną? 17.06.08, 15:54
        To ja Wam opiszę jak to może być od wewnątrz od strony kobiety. Gdy się dziecko
        urodzi, to gdy warunki lokalowe pozwalają z reguły jest tak, że matka śpi w
        pokoju z dzieckiem, a ojciec oddzielnie bo:
        1/ to z reguły tylko on wtedy pracuje i często więcej niż poprzednio, bo musi
        sam utrzymać cały dom i musi być wyspany i wypoczęty, a
        2/małe dziecko często płacze w nocy, nie chce spać, trzeba go przewijać,
        poić,karmić np. o północy i o 6tej rano, nosić na rękach by zasnęło, choruje,
        miewa kolki, itp.atrakcje
        3/ po kilku miesiącach, gdy spanie mu się trochę unormuje w nocy, to z kolei tak
        się przyzwyczai do obecności matki w pokoju, że jakakolwiek próba wyjścia z jej
        strony, kończy się ponownym rozbudzeniem i kolejnymi minutami płaczu i
        koniecznością ponownego usypiania, a
        4/kobieta sama zmęczona, całodziennym kołowrotem, monotonią czynności,
        koniecznością np. ciągłej uwagi, gdy dziecko zaczyna raczkować i trzeba mieć "
        oczy dookoła głowy", aby potem nie wyrzucać sobie że czegoś się nie dopilnowało
        przez moment i doszło do jakiegoś wypadku, po kilkukrotnych próbach w końcu
        rezygnuje, bo jej się oczy kleją z niewyspania i zmęczenia i sama zasypia w tym
        pokoju, ze świadomością że w następnym dniu znów ją czeka taki monotonny kierat
        i musi jakoś egzystować
        5/ zmęczenie dbałością o dom, który wtedy jest tylko na jej głowie, bo pan
        małżonek w pracy i musi mieć wszystko przygotowane i podane, aby był wypoczęty i
        miał siły zdobywać "łupy"
        6/do tego mogą dochodzić obiektywne kłopoty ze zdrowiem, zmniejszone libido po
        ciąży i porodzie, brak czasu na odpowiednie zadbanie o siebie, aby czuć się
        komfortowo przy zbliżeniach intymnych
        7/ konieczność utrzymania jakiegoś stałego harmonogramu dnia, bo dziecko wymaga
        stałych godzin posiłków, spania, spaceru, aby dobrze się rozwijało.
        Takie są realia.Niech pan małżonek weżmie kilka dni wolnego i przejmie opiekę
        nad dzieckiem, także w nocy i niech spróbuje nauczyć je samodzielnego
        spania.Ciekawe czy mu się uda.
        I gdzie tu znależć miejsce na romantyczne tete a tete, nastrój do intymnych
        igraszek? Ot, "odwala się pańszczyznę" dla świętego spokoju, bo siły fizyczne i
        psychiczne tylko na to pozwalają.
        Nie mówię że tak bywa zawsze, ale dosyć to częste.Życie to nie
        "je...bajka";)).Dlatego super niania cieszy się takim zainteresowaniem.Aby to
        się zmieniło znacząco, aby pan małżonek miał wypoczętą, chętną żonę, jest
        konieczność niestety, aby małżonek więcej zaangażował się w pomoc w domu,a gdy
        to niemożliwe, trzeba zatrudnić pomoc domową, jeśli nie do opieki nad
        dzieckiem/ bo to najlepiej zrobi rodzic/ to do prowadzenia domu.Amen.
        • chooligan Re: Jak rozmawiać z żoną? 17.06.08, 16:07
          stedo napisała:
          > dzieckiem/ bo to najlepiej zrobi rodzic/ to do prowadzenia domu.Amen.

          Nie mogę się z tobą zgodzić z przyczyn prozaicznych. Widziałeś
          matki z 4ką dzieci, dojezdzające do pracy. 10 godzin poza domem.
          Wpadają do domu, gotują obiad, i jeszcze dzieciakom buzi dadzą.
          Niepracująca kobieta z jednym oseskiem to kompromitacja.
          • stedo Re: Jak rozmawiać z żoną? 17.06.08, 16:20
            Z tobą nie będę dyskutować.Widocznie jesteś wychowany w takich warunkach, bo na
            to wskazuje twoja mentalność i charakter.Działamy na innych poziomach i twoje
            argumenty są żenujące.
            • chooligan biedny stedo 17.06.08, 16:32
              • stedo Re: biedny stedo 17.06.08, 16:46
                Taki jesteś bystry i "intelygientny" i w ogóle figo-fago, a nawet nie zauważyłeś
                że jestem kobietą. Trzeba czytać ze zrozumieniem i dokładnie by dawać sensowne
                komentarze. A tak to tylko błaznujesz.
        • raohszana Re: Jak rozmawiać z żoną? 17.06.08, 17:11
          Ja pierniczę, to chyba lepiej już nie mieć dzieci, skoro to taki
          kołowrot i tragedie ciągłe...
          Kurde, ze mnie cud-dziecko nie było, a matka miała czas zeby i
          poczytac i pogadac z kolezanka i z ojcem wyjsc. Juz nie robmy z
          dzieci małych potworow, jesli nie chorują szczegolnie to az tak sie
          na morde przy nich nie pada - chyba, ze moja mama kłamie, ze dawała
          sobie bez problemu rade i z rozna iloscia pomocy od pracujacego
          ojca. I z chorowitym dzieciakiem :)
    • ciekawy.pan a było się żenić? 17.06.08, 15:01
      tak to już jest z kobietami, z tego co zauważyłem, to jak mają małe dziecko o
      seksie takim jak był możesz zapomnieć. Po czesci wynika to pewnie ze zmęczenia a
      po czeci z tego, że bliskość która dostawała od ciebie teraz dostaje od dziecka
      i już nie jeteś jej potrzebny. Jak dziecko podrośnie i się usamodzielni to
      sytuacja pewnie jakoś sie unormuje, chyba, że do tego czasu zmajstrujesz kolejne
      dziecko, więc kolejne kilka lat mozesz sobie wyciąć z zyciorysu :))

      Znajdz sobie kochankę i po sprawie. Żona moze nie mieć czasu i ochoty, kochanka
      zawsze jest ladniutka, milutka i chętniutka :)))
      • youruichi Re: a było się żenić? 17.06.08, 15:16
        pewnie, najlepiej kochankę
        może od razu spakuj manatki;):d
        • ciekawy.pan Re: a było się żenić? 17.06.08, 15:18
          > pewnie, najlepiej kochankę
          > może od razu spakuj manatki;):d

          ja mówiłem o dyskretnej kochance, zona nie musi o niczym wiedzieć
          • kochanica-francuza Re: a było się żenić? 17.06.08, 15:22
            ciekawy.pan napisał:

            > > pewnie, najlepiej kochankę
            > > może od razu spakuj manatki;):d
            >
            > ja mówiłem o dyskretnej kochance, zona nie musi o niczym wiedzieć

            Żona też niech sprowadzi dyskretnego kochanka i wszyscy będą zadowoleni.

            Albo seksownego babysittera. ;-)
            • ciekawy.pan Re: a było się żenić? 17.06.08, 15:24
              > Żona też niech sprowadzi dyskretnego kochanka i wszyscy będą zadowoleni.


              po co, skoro i tak nie ma chętki na dymanko, lepiej niech sobie jeszcze jednego
              dzieciaczka zmajstruje :P
              • kochanica-francuza Re: a było się żenić? 17.06.08, 15:27

                > po co, skoro i tak nie ma chętki na dymanko, lepiej niech sobie jeszcze jednego
                > dzieciaczka zmajstruje :P

                Jak będzie miała babysittera i się wyśpi i odpocznie, zaraz chętki nabierze. I
                wtedy bara bara z babysitterem.
                • ciekawy.pan Re: a było się żenić? 17.06.08, 15:29
                  > Jak będzie miała babysittera i się wyśpi i odpocznie, zaraz chętki nabierze. I
                  > wtedy bara bara z babysitterem.

                  czy ja wiem, czytając opis jego żony odniosłem dziwne wrażenie, że to typ matki
                  polki, dla której jej pociecha to jedyny sens życia i oczko w głowie
          • youruichi Re: a było się żenić? 17.06.08, 17:29
            o ja głupia, nie wpadłam na to, żeby zachować pełną dyskrecję,
            faktycznie, po co sie wysilać, jak można mieć kochankę po cichu i żonę z dzieckiem

            sielanka!
      • kochanica-francuza Re: a było się żenić? 17.06.08, 15:21

        kochanka
        > zawsze jest ladniutka, milutka i chętniutka :)))

        No chyba że ma okres, wkurzył ją szef, ledwo żyje z niewyspania albo ma grzybicę
        pochwy. ;-) Albo jej wyłączyli wodę i się nie umyła. ;-)

        • ciekawy.pan Re: a było się żenić? 17.06.08, 15:23
          > No chyba że ma okres, wkurzył ją szef, ledwo żyje z niewyspania albo ma grzybic
          > ę
          > pochwy. ;-) Albo jej wyłączyli wodę i się nie umyła. ;-)

          to może mieć dwie kochanki, jedną w zapasie, w przypadku gdyby ta pierwsza miała
          grzybicę :))
          • kochanica-francuza Re: a było się żenić? 17.06.08, 15:28

            > to może mieć dwie kochanki, jedną w zapasie, w przypadku gdyby ta pierwsza miał
            > a
            > grzybicę :))

            To druga może mieć inny syf. ;-)
            • ciekawy.pan Re: a było się żenić? 17.06.08, 15:30
              > To druga może mieć inny syf. ;-)

              ryzyk fizyk :))
              albo syf albo celibat, wybór należy do niego, ja mimo wszystko bym zaryzykował :))
    • youruichi Re: Jak rozmawiać z żoną? 17.06.08, 15:12
      pokaż jej tego posta,
      a następnie usiądźcie i porozmawiajcie o tym co Was boli
      jeśli ona uważa, że nie kochasz Waszego dziecka niech poda o co jej konkretnie
      chodzi
      natomiast Ty powiedz jej o swoich rozterkach
      tylko bez płaczu i awantur, niech każdy sie zastanowi nad tym co powie drugie

      czytając to co napisałeś, nie dziwię Ci się, że nie chcesz mieć drugiego dziecka,
      • falka32 Re: Jak rozmawiać z żoną? 17.06.08, 18:53
        Po pierwsze, zanim pójdziesz na forum Brak Seksu w Małżeństwie, sprawdź sobie
        statystyki - obawiam się, że i tak jesteście ze swoją częstotliwością w ścisłej
        krajowej czołówce. Seks raz w tygodniu po tylu latach związku i przy małym
        dziecku to jest naprawdę (statystycznie) niesamowity osiąg i należą wam się
        brawa a ty jeszcze narzekasz :)

        Po drugie, spróbuj zmienić perspektywę na nieco mniej patriarchalną :), będzie
        ci łatwiej rozmawiać z kobietą. Ty tyrasz tylko 14 godzin i w dodatku się
        wysypiasz, ona tyra nie mniej i z nie mniejszą odpowiedzialnością, ale nie ma
        kiedy odespać zarwanej nocy a musi zachować cały czas refleks i nie tracić
        cierpliwości. A może z jej perspektywy to ona tyra od półtora roku i nigdy nie
        ma fajrantu, a ty sobie idziesz posiedzieć w pracy przy komputerku, ładnie
        ubrany, rozmawiasz z ciekawymi ludźmi i jeszcze ci za to płacą? Skąd wiesz, czy
        ona tak właśnie tego nie widzi? Ludzie dobrze mówią, weź urlop, wyślij żonę do
        spa i zajmij się małą tak jak ona się zajmuje, utrzymując przy tym ten sam co
        ona standard domu - jedzenie nie z puszki (jeżeli ona gotuje też obiad dla
        ciebie, to ugotuj na tę samą godzinę obiad "dla niej" i schowaj do zamrażarki),
        sprzątanie, pranie, pamiętanie o praniu, pamiętanie, żeby dziecka nie spuszczać
        z oka, bo się wywali i rozbije głowę, zrób na spacerze zakupy na obiad i o
        niczym nie zapomnij itp. I dopiero wtedy się zastanów, czy byś się zamienił aby
        na pewno? Chciałbyś tak żyć przez kilka lat? Nie byłbyś zmęczony? Teraz w
        pracy jesteś zmęczony bardziej? Nie ocenisz tego inaczej, niż wchodząc w jej
        buty. Codzienne, całodobowe, nie weekendowe.

        Po trzecie: dziecko śpiące od urodzenia w swoim łóżeczku i od urodzenia "uczone
        samodzielności" to tak samo sensowna idea, jak dziecko oduczane od jedzenia. Ale
        półtoraroczne dziecko śpiące z matką to już jest zaniedbanie wychowawcze. Jest
        czas na spanie z dzieckiem, kiedy jest ono warzywem i potrzebuje kontaktu
        fizycznego tak samo jak powietrza i jedzenia, a potem przychodzi czas na
        nabywanie autonomii. I nieprawdą jest, że małej "nie da się oduczyć", choć z
        pewnością prawdą jest, że "mała nie chce o tym słyszeć" :), ale do wprowadzania
        nowych zwyczajów trzeba mieć chęci, cierpliwość, ośli upór i taktykę dostosowaną
        do tego dziecka a nie ślepo wziętą z podręcznika. Pisze to matka trójki dzieci,
        z którymi spała od urodzenia a potem je bez bólu przeprowadzała do własnych
        łóżeczek wtedy, kiedy ona sama uznała to za wskazane a nie wtedy, kiedy dziecko
        się łaskawie zgodziło.

        Po czwarte, nie jest głupie, żebyście poszli na terapię, bo wyraźnie wasze drogi
        się rozchodzą. Ale nie do seksuologa :)))), tylko do dobrego terapeuty, który
        specjalizuje się w mediacjach rodzinnych. Jest on wtedy jakby "tłumaczem" między
        wami, pomaga dojść do sedna problemów (bo czasem obie strony upatrują problem
        zupełnie gdzie indziej), sprecyzować, jakie potrzeby każdego są niezaspokojone,
        kieruje na znalezienie rozwiązań. Najlepsze efekty takie mediacje dają wtedy,
        kiedy dwoje ludzi nie umie się ze sobą dogadać, ale oboje się kochają i chcą,
        żeby było dobrze. Taki pośrednik jakby, który ułatwia a czasami w ogóle
        umożliwia rozmowę na temat. I wtedy ty możesz zobaczyć sprawę z jej perspektywy
        a ona z twojej i mediator nie dopuści do licytacji "kto ma gorzej", tylko pomoże
        wyciągnąć z tego wnioski. Żona ma szanse dostrzec, że jej związek z dzieckiem
        jest zbyt symbiotyczny i że załatwia jej jakieś inne, niezaspokojone potrzeby,
        ty możesz dostrzec, że jej też nie jest lekko i wymaga zupełnie innego rodzaju
        wsparcia, niż ty jej próbujesz oferować (to przykłady). Czyli uzyskać wzajemne
        zrozumienie, czyli się dogadać, mówiąc krótko.
    • brak.polskich.liter Re: Jak rozmawiać z żoną? 17.06.08, 18:10
      Facet, gorace wyrazy wspolczucia, to po pierwsze.
      Pani malzonka zafiksowala sie widac na dziecieciu i zapomniala, ze malzenstwo to
      nie tylko team rodzicow, ale przede wszystkim zwiazek partnerow.

      Jak z zona rozmawiac? Skoro proby reaktywacji romantycznych uczuc (randki,
      kwiaty, etc) sa bezskuteczne, proponuje wywalic kawe na lawe. Wyjasnij zonie, ze
      potrzebujesz zony, a nie wylacznie matki dla dziecka, ze zle znosisz calkowite
      olewanie Twoich potrzeb i ze jedna z tych potrzeb jest bliskosc. Znaczy sie,
      chcesz z zona uprawiac satysfakcjonujacy seks. Slowo klucz - satysfakcjonujacy.
      Problemy hormonalne, spadki libido, obnizony nastroj - to wszystko mozna leczyc.

      Co Twoja zona zrobi z tym info, to juz inna sprawa. Byc moze podejmie prace nad
      zwiazkiem, czego zycze, a moze stwierdzi "a mi sie, kochany, nie chce i sie
      przyzwyczaj". Zasadniczo, albo pani zrozumie, ze jest nie tylko matka, albo nie.
      Jesli nie, to albo bedziesz chodzil wk..ony i sfrustrowany do ukichanej
      andropauzy, albo w ktoryms momencie pani dostanie w rogi i malzenstwo sie
      sypnie. Jest jeszcze trzecia mozliwosc - ze bedziesz sie realizowal erotycznie
      na boku, wzglednie zaczniesz chadzac do agentury, ale to kanal, wierz mi.

      Na Twoim miejscu w zadnym wypadku nie decydowalabym sie teraz na kolejne dziecko
      (chocby malzonka przekonywala, ze to "uzdrowi" Wasze relacje), bo bedziesz mial
      jeszcze gorzej.
    • fotofirma biologia 17.06.08, 18:16
      powaznie. u pewnego % kobiet te sprawy się zmieniają i jest to uwarunkowanie
      biologicznie - sa przypadki całkowitej oziębłosci seksualnej - nawet jak przed
      porodem była ognista - także brutalne zwalanie winy "że nie che" może byc zgubne
      • alina.walkowiak Re: biologia 17.06.08, 19:08
        Cóż.. współczucie. Wkopałeś się jak diabli. W sumie na pewno nie rozumiem Waszej
        sytuacji i nie umiem Wam pomóc, ale tak sobie myślę, że większość matek ma świra
        na punkcie swoich dzieci i tylko mały ich odsetek nie należy do ześwirowanego
        gatunku, zatem Twoja żona widocznie jest w tzw. "normie".
        Druga sprawa: wystarczająco długo żyjesz chyba na świecie, żeby wiedzieć, iż
        dziecko zmienia świat człowieka o 360 stopni, że wszystko się zmienia i już
        NIGDY nie będzie takie samo. Skończyły się zatem romantyczne chwile, nastroje,
        bycie tylko dla siebie.
        Chyba po prostu nie dorosłeś do tego wszystkiego, co się wiąże z posiadaniem
        dziecka, ale świetnie rozumiem Twoje rozgoryczenie i rozczarowanie. Szkoda, że
        nie miałeś więcej rozsądku i zdecydowałeś sie na dziecko. Teraz trzeba ponosić
        konsekwencje swojej pochopnej jak widać decyzji i tak jak radzi Falka, udać się
        na terapię małżeńską. Może to coś zmieni, a jeśli nie to pamiętaj, że życie masz
        tylko jedno i szkoda go marnować.
        • rose-ana Re: biologia 17.06.08, 20:31
          > ale tak sobie myślę, że większość matek ma świra na punkcie swoich
          > dzieci i tylko mały ich odsetek nie należy do ześwirowanego gatunku

          Chyba prawda, z tego co widzę. Dzieciate koleżanki z pracy tylko o dzieciach
          gadają. Mam znajome małżeństwo z rocznym dzieckiem - ona o dziecku nawija non
          stop, on wspomni coś od wielkiego dzwonu bo rozumie, że nie każdy żyje ich
          rodzinnym szczęściem.
          • fotofirma Re: biologia 18.06.08, 09:55
            a ja mam w pracy panią 45 lat bezdzietna i bezprzerwy gada o kocie i psie swoim
            - każe oglądać zdjęcia i opowiada co który zwierzak wczoraj zrobił. JAk ktoś nie
            wyraża zainteresowania zwierzyńcem to jest okropny i wróg nr1.
            • rose-ana Re: biologia 18.06.08, 20:13
              No cóż, ludzie maja różne odchyły.:)
        • enia17 Re: biologia 18.06.08, 19:45
          chyba o 180 stopni bo jakby o 360 to by wrocilo do punktu wyjscia....
    • ania.silenter Tomek 17.06.08, 19:40
      U mnie jest prosto - mąż to mąż, dzieci to dzieci.
      Mam dwie córki (4,5 roku i 3 lata), z tego jedną wcześniaczkę i nie było nocy, w
      której spałabym z którymś dzieckiem. Obie spały i śpią w swoich łóżeczkach.
      Dlaczego? Ano dlatego, że (uwaga! napiszę coś okropnego):
      - nie lubię spać z dziećmi (czy jestem wyrodną matką?:P),
      - zdecydowanie wolę spać z mężem i to mimo, tego, że jesteśmy małżeństwem ponad
      6 lat
      Zawsze byliśmy "zmęczeni" dziećmi jednakowo bo zajmujemy się nimi RAZEM.
      Przemyśl swoje zaangażowanie w wychowanie córki - może tu jest klucz do Waszych
      niepowodzeń a poza tym mój mąż nie dopuściłby do wyrzucenia z sypialni (wiadomo,
      że czasem są sytuacje wyjątkowe typu choroba dziecka ale na stałe?). Odnośnie
      wakacji - litości dlaczego uważasz, że 1,5 rocznego dziecka nie można zabrać pod
      namiot???? A wyskoczeniu na piwko nie wspomnę - my zapraszamy babcie (rzadko bo
      mieszkają kilkaset km od nas) albo prosimy nianię aby została z dziećmi. Ile Wy
      macie lat? Po 70?
      • asiara74 Re: Tomek 17.06.08, 22:22
        Spanie z dzieckiem to przesada lekka. Ja z moim nie spałam bo: po pierwsze było
        mi niewygodnie a po drugie trudno tego oduczyc, po trzecie natomiast miejsce
        żony jest w łóżku u boku męża. Wiele kobiet zapomina o tym albo ze względu na
        spadek libido mają dobry pretekst.
        Niestety ale gwarantem dobrego związku jest dobry seks. jeżeli kobieta nie zadba
        o tą sferę życia to każdy zdrowy facet zaczyna szukać okazji lub pozwala, aby ta
        okazja sama go znalazła.

        Ty jako mąz musisz zadbać o odpoczynek dla swojej kobiety, nie migaj się od
        obowiązków zw. z dzieckiem i pamiętaj że kobietom trudno jest czasem zaskoczyc
        po urodzeniu dziecka. Bądż wyrozumiały ale czasem stanowczy np. w sprawie
        wspólnego spania.
        • stedo Re: Tomek 18.06.08, 00:38
          No to opiszę Wam jeszcze taką sytuację, aby przybliżyć towarzyszącą
          aurę.Po wielu próbach udało się maluchowi usnąć.Znużona małżonka
          biegnie do łazienki, wziąć szybki prysznic, bo stęskniony małżonek
          przykładnie czeka we wspólnym łóżku, z reguły w tym samym pokoju co
          dziecko/poświęcił się mimo zakłóceń w odpoczynku nocnym./Jeśli przez
          ten czas szczęśliwie dziecko nie obudziło się to ok. Ale jeśli tak,
          to płacze i tatuś weekendowy, zakłopotany tym, co w takim wypadku
          należy robić, nieco jest zniecierpliwiony i rozdrażniony i czeka z
          utęsknieniem na małżonkę ,która malca znowu utuli. I "bara-bara"
          odwleka się, co prowokuje pana do nieco kąśliwych uwag na temat
          zdolności pedagogicznych małżonki. Robi się nieco nerwowa atmosfera.
          Po jakimś czasie malec zapada w dżemkę. Rodzice zajmują się sobą,
          starając się zachowywać cicho, co by bobo nie zaczęło dawać
          głosu.Ale czasem to się nie udaje, zwłaszcza gdy przyłożą się
          z "sercem" do "obowiązków małżeńskich" i prawie w kulminacji
          igraszek rozlega się wrzask, a gdy dziecko starsze można być
          zaskoczonym wlepionym w rodziców zaciekawionym wzrokiem co
          ci "starzy" wyprawiają,wydając jakieś dziwne odgłosy, tudzież robiąc
          jakieś wygibasy. A gdy wynieśli się jednak do drugiego pokoju to
          trudno "bzykać się" i do tego z atrakcjami, gdy za ścianą wyje
          potomek.Opada wszystko.Odwala się standardowo szybki seks jak
          szczęście będzie sprzyjać i słodkie bobo da chwilę spokoju, choć
          nigdy nie wiadomo jak długą.Powodzenia i do przodu.
          • kena1 Re: Tomek 18.06.08, 08:46
            Nie ma to jak jednostronne spojrzenie i kąśliwe opisy
            reakcji "weekendowego" taty. Żeby utrzymać rodzinę przy
            niepracującej żonie trzeba z reguły pracować znaaaacznie więcej niż
            8 godz. dziennie... Trudno w takiej sytuacji nie być "weekendowym"
            tatą, ale to chyba nie jest równoznaczne z egocentrycznym potworem,
            którego opisałaś??
            Ciekawe jakby wyglądało zachowanie żony, która zasuwałaby w pracy
            poza domem od rana do wieczora a to mąż opiekowałby się na full time
            dzieckiem... Pieniądze nie spadają z nieba, tylko dlatego że ma się
            dziecko do wychowania, przypominam wszystkim sfrustrowanym mamom
            pracującym w domu po urlopie macierzyńskim.
    • iberia.pl "wy nie wiecie a ja wiem, jak rozmawiac 18.06.08, 11:35
      trzeba z psem", niestety tekstu o rozmowie z partnerem chyba nikt
      nie wymyslil.
      Pytanie:jak rozwiazywaliscie wczesniejsze problemy ?Bo zakladam, ze
      jakies mniejsze na pewno byly ?

      Skoro rozmowy z zona nie skutkuja to moze ktos z Waszych bliskich
      moglby z nia porozmawiac ? Zawsze zostaje pomoc fachowa, ale to juz
      ostatecznosc.
    • widokzmarsa szczęście może masz 18.06.08, 11:58
      i to przejdzie?
      Mam dwóch znajomych którzy zostali użyci jako zapładniacze by dziecko miał
      tatusia ślubnego. A po ślubie i porodzie panie się pożegnały. Feministki
      wprawdzie jak się okazało, ale feministki to też kobiety podobno.
      A może macie jakiegoś przystojnego sąsiada?
    • 4tore Re: Jak rozmawiać z żoną? 18.06.08, 18:18
      Nastepny pechowiec, ofiara polskich kobiet - zacapic meza (moze byc
      na dziecko lub na co inne, dziecko sie wykona potem), zagonic
      starego do roboty, zadac i wymagac, w zamian nic z siebie i jeszcze
      zrobic sobie z dziecka zabaweczke i wymowke na wszystko.
      Tomku, a tak szczerze - czy Twoja zona nie udzielilaby mi kilku
      korepetycji? Jak sie dobrze urzadzic w zyciu i nie chodzic do roboty
      na 7 rano....
      Chociaz nie potrafie zupelnie nic nie robic i niczym sie nie
      interesowac...
      Celem zapewnienia sobie latwego zycia rozwazalam zwiazek malzenski
      w Szwablandii i dobry rozwod, ale to wymaga zachodu i Bosze nie
      takie do konca zdurniale, a tu mi podsuwasz taaaka latwizne.

      • falka32 Re: Jak rozmawiać z żoną? 22.06.08, 12:47
        Jak sie dobrze urzadzic w zyciu i nie chodzic do roboty
        > na 7 rano....

        A po co ci korepetycje? Przecież właśnie masz tu instrukcję. Zrób tak jak ona -
        dziecko, albo lepiej dwoje, najlepiej rok po roku, mąż do pracy, a ty hulaj
        dusza: śpisz do 11-tej, robisz sobie leniwą kawkę, manicure i masz fajrant -
        leżysz i pachniesz :)
    • wysad wydawaj polecenia! 18.06.08, 19:46
Inne wątki na temat:
Pełna wersja