ciekawy.pan
20.06.08, 10:27
Jest sobie ona i on, kochają sie, sypiają ze sobą, później mieszkają, a
później stają przed ołtarzem, ona w białej sukni, symbolu czystości ;p on
odpicowany na maksa i przysięgają sobie jakieś głupoty przed księdzem i Bogiem
(o tym, ze później się rozwiodą, będą okłamywali i zdradzali to nawet nie
wspominam, bo to w sumie bez większego znaczenia)
Czy to nie jest hipokryzja? Bo ja właśnie w ten sposób to rozumiem, ale jeżeli
uważacie, że się mylę, to chętnie posłucham waszej definicji. No i oczywiście
wytłumaczcie mi czym jest wyżej opisany przykład, bo dotyczy on pewnie tak z
90% par małżeńskich.
P.S.
Uprzedzając komentarze, 90% par dotyczy udawanie cnotek przed rodziną i ...
księdzem, a także pewnie samym sobą, składanie sobie tych przysięg, zdrady,
rozwody itp dotyczą około 40%