zalamana5
22.06.08, 09:06
Witam. Proszę, niech się ktoś wypowie. Z moim mężem jesteśmy po ślubie już 7
lat. Mamy tez wspaniałą córę tez w tym wieku. Mieszkam u niego w domu. Na
początku naszego małżeństwa, przez 4 lata mieszkała z nami jego matka.
Opiekowała się naszą córką, ponieważ mąż pracował, a ja studiowałam. Kiedy
córka poszła do przedszkola, teściowa wyjechała do swojej córki,aby tam
opiekować się wnukami. Dodam,że relacje ja-teściowa pogarszały się (kiedy była
u nas) ze względu na to, iż miałyśmy inne style bycia, mieszkania. Teściowa
też nie pracowała ani nie miała emerytury, tak też była na utrzymaniu mojego
męża (swojego syna). Mieszkanie miało być przepisane na męża.Często się
kłóciłyśmy, mąż był tym pośrodku. Nasze małżeństwo też wisiało na włosku.
Zmieniło się to kiedy teściowa wyjechała. Relacje z mężem poprawiły
się.Również i z dzieckiem, które zawsze było za babcią (bo babcia była zawsze
na zawołanie, np. gdy córka była malutka i płakała to babcia potrafiła
"wyrwać" mi małą). Naprawdę było super. Do teraz. Teściowa przyjedzie. To w
końcu jej dom. Mieszkanie, które z mężem wyremontowaliśmy. 2 pokoje z kuchnią.
Dziecko ma swój pokoik. Rzeczy też nam przybyło. Jeśli doszła by jeszcze jedna
osoba, to nie wiem jak będzie. Na pewno będzie. Nienawidzę jak mi ktoś w
garach miesza.A prawda jest taka,że nawet by mieszkania nie miała, gdyby nie
mąż.Sytuacja w domu jest napięta. Nie odzywamy się z mężem do siebie.Nie chcę
spędzić polowy zycia (albo więcej) z teściowa pod jednym dachem. a mieszkania
drogie i nie stać nas na nowe. Dlatego mąż nie mysli o wyprowadzce. Czuję, że
jeśli teściowa wróci, to tylko kwestia czasu, żeby się rozwieść. Pomóżcie bo
nie wiem jak to rozegrać wszystko