Temat woda....plodowa

08.01.02, 16:06
Watek o rodzeniu, ku mojemu zaskoczeniu, ma ogromne powodzenie wsrod kobiet
bywajacych tutaj na forum. Rozumiem, dzieci sie rodza i nie przestana, taka to
juz fizjologia. Moim zdaniem czy to sie stanie z mezem czy bez, czy z babcia
czy z ciocia, czy z kimkolwiek innym, najwazniejsze jest co bedzie sie dzialo
dalej z malym czlowiekim, ktory przepchnie sie w koncu przez ciasna brame
pochwy mamusi.
Ciaza czesto jest okazja do zwrocenia na siebie uwagi. Kobiety niezadko
wykorzystuja swoj stan nadzwyczajny do wlasnych celow manipulujac otoczeniem.
Czy ciaza to choroba? Mozna tak wnioskowac obserwujac zachowanie i poczynania
niektorych zaciazonych.
A w ogole to po co rodzic dzieci? Swiat robi sie coraz bardziej okrutny, zycie
jest brutalne, przeludnienie. Zawirowania polityczne na swiecie, nieustajace
wojny, ocieplenie klimatu, dziura ozonowa, anthrax i kamikaze...
Instynkt rodzenia i macierzynstwa to mit.
    • bukowski27 po co rodzic dzieci? 08.01.02, 16:10
      tak ogólnie to nie wiem... moje dziecko nada sens mojemu zyciu... juz gdzies
      kiedys mówiłem, że nie interesuje mnie żebym w wieku 70 lat, jak bede umierał,
      był obrzydliwie bogaty albo zebym umierał jako szanowany prezes jakiej
      spólki... ale chciałbym byc otoczony bliskimi...
      • muzaaa Re: po co rodzic dzieci? 08.01.02, 16:17
        Marzeniem jest byc otoczonym bliskimi, kochajacymi sie ludzmi. Ale czy mozesz
        byc pewny ze przezyjesz dzieci, albo ze nie zostawia rodzicow samym sobie bez
        opieki na starosc? Lepiej miec bezpieczna sume na koncie zeby na starosc zajely
        sie dobrze toba pieliegniarki niz liczyc na dzieci, ktorych lojalnosc moze byc
        watpliwa. Rodzimy dzieci i mamy prawo zadac za to wdziecznosci?
        • bukowski27 zle mnie zrozumiałas muzaa. 08.01.02, 16:22
          mi nie chodzi o to zeby dzieci sie mna opiekowały na starosc i karmiły
          lyzeczka... jezeli juz zniedołeznieje i bede ciezarem dla innych to mysle ze
          swiadomie oddam si edo jakiegos domu spokojnej starosci... zakładam ze bedzi
          emnie stac na te pielegniarki...chodziło mi raczej o poczucie spełnienia,
          dobrze przezytego zycia... swiadomosc tegop ze bede istaniał w pamieci
          innych... jakos tak... wyznacznikiem tego nie jest dla mnie stan konta... wisi
          mi to... nie wiem czy mnie teraz lepiej zrozumiłas...
          • muzaaa Re: Temat woda...plodowa 08.01.02, 16:42
            To jest idylliczny obraz rodzicielstwa. W obecnych czasach, kiedy moralnosc
            tego swiata chyli sie ku updkowi, Twoja moze nie wystarczyc. Wychowanie jest
            wielka sztuka, pokazanie wartosci najwazniejszych i kierunkow wzdluz ktorych
            nalezy zmierzac, latwo moga sie zatrzec.
            "W zyciu piekne sa tylko chwile", czy to znaczy ze wlasnie dla tych chwil warto
            zyc? Rodza sie ludzie zeby walczyc, szukac szczescia, przetrwac? Rodzimy dzieci
            dla siebie, dla swoich potrzeb?
            • Gość: frisky2 Re: Temat woda...plodowa IP: *.devs.futuro.pl 08.01.02, 16:47
              Muzo, porzuc ten pesymizm. Wychowanie jest wielka sztuka, jak piszesz, ale byc
              moze bukowski (i wielu innych "kowalskich") jest wielkim sztukmistrzem w tej
              dziedzinie? Czy warto na starcie zakladac, ze wszystko skonczy sie klapa?
            • bukowski27 obecne czasy. 08.01.02, 16:50
              jakie sa kazdy widzi... ale mnie obecne czasy wiesz... jezeli moje dziecko
              kiedys zostanie (tfu!) mordercom to nie dlatego, że w tv pusczaja filmy gdzie
              krew sie leje... ale dlatego, że ja nie wychowałem go. otoczenie ma na mnie
              niezbyt wielki wpływ... wiesz jestem swiadomy procesów jaki ezachodza we
              wspolczesnym swiecie, i nie zamierzam tego zmieniac, daleko mi do jakiegos
              idealistycznego spolecznika... nie chce naprawiac spoleczenstwa, nie intersuje
              mnie to... chciałbym soebie przezyc gdzies na uboczu tego wszystkiego, w
              swietym spokoju... i nie wiem czy z tym rodzeniem dzieci dla mojego dobra, to
              mnie troche prowokujesz, czy po prostu naprawde nie rozumiesz o co mi chodzi...
              ja nie chce miec dzieci dla swojego dobra... nie w tym idea...
              • muzaaa Re: obecne czasy. 08.01.02, 17:01
                Wlasnie, idea. Jaka glowna mysl kieruje ludzmi plodzacych nowe ludzkie istoty?
                Bukowski rozumiem Cie, nie wyobrazaj sobie ze to co mowisz jest czyms
                odkrywczym i nowym. Potrzeba bliskosci wiezow krwi, przekazanie milosci i
                uczuc. A moze przedluzenie rodu? Czy mezczyzni maja ambicje pozostawienia
                czegos po sobie w jakiej kolwiek formie?
                Wlasciwie to matka powinna wychowac a ojciec pokazac jak zyc. Obydwoje z
                rodzicow maja duza odpowiedzialnosc decydujac sie na potomka. Czy kazdy sobie z
                tego zdaje sprawe?
                • bukowski27 muzaa a skad ci przyszło do głowy 08.01.02, 17:08
                  ze ja sobie wyobrazam ze nowy swiat odkryłem??? nie jestem sztukmistrzem jak
                  mowi frisky i nie wiem czy mi sie uda... nie mam dzieci. doswiadzcenia zatem
                  zero. ale wiem o co mi chodzi w zyciu i co chiałbym osiagnac w zyciu... twoje
                  pytanie jest chyba abrdziej abstrakcyjne niz moje odpowiedzi... moze powinienem
                  po prostu odpowiedziec: dla podtrzymania gatunku... i nie wdawac sie w
                  dyskusje...
                  • muzaaa Re: muzaa a skad ci przyszło do głowy 08.01.02, 17:14
                    Och, nie obruszaj sie. Mialam nadzieje ze chociaz jedna z tych rodzacych kobiet
                    wypowie sie w moim watku. Mylilam sie przypuszczajac ze temat rodzic czy nie
                    jest kontrowersyjny. Po prostu rodzenie bylo, jest i bedzie bo taka jest
                    tradycja i przyzwyczajenie. Ciekawa jestem czy na tym forum jest chociaz jedna
                    kobieta ktora dzieci nie ma i nie chce miec w ogole.
                    Posiadanie dzieci jest tak oczywiste? Nie ma dyskusji?
                    • kasiulek Muzaa 08.01.02, 17:23
                      A Ty chcesz miec dzieci? Czy jestes wlasnie taka kobieta, ktora nie ma dzieci i
                      nie chce ich miec?
                  • Gość: dodo ciaza nie choroba IP: 209.226.65.* 08.01.02, 17:25
                    cos jest w tym, co napisalas muzooo w swoim pierwszym poscie, ze sa kobiety,
                    ktore ciaze wykorzystuja szpetnie by wreszcie poczuc sie wazne i zadbane.
                    to te same czesto kobiety, dla ktorych sukienka byla najwazniejsza przy okazji
                    slubu i ktore pewnego dnia zaczna sie skarzyc na bole w krzyzu albo arytmie
                    serca by zwrocic na siebie uwage swoich mezow i reszty otoczenia.
                    jest taki gatunek kobiet - lubia zeby sie nimi opiekowano, przejmowano,
                    chuchano na nie cieplym chuchem i opatulano miekkim puchem. a ciaza jest
                    wysmienitym okresem by sobie owo chuchanie zapewnic.
                    osobiscie unikam takich kobiet jak diabel wody swieconej i mam nadzieje, ze
                    wychowalam moja corke na tyle rozsadnie, ze nigdy przenigdy takim kobieciatkiem
                    sie nie stanie.
                    ciaza to nie choroba, dla wiekszosci z nas jest to jeszcze jeden etap w zyciu.
                    nasze ciala sa na przygotowane (nie mowimy tu przeciez o zgwalconych 12-latkach
                    czy lekko zwariowanych 60-latkach zachodzacych w ciaze) i przy normalnym
                    przebiegu ciazy nie ma powodow do specjalnego pieszczenia sie ze soba. wrecz
                    przeciwnie - nalezy sie duzo ruszac, zdrowo odzywiac, spedzic czas przed
                    urodzeniem dziecka na zalatwienie wszystkich obowiazkow domowo-sluzbowych zeby
                    jak sie juz ma malenstwo w domu, mozna bylo poswiecic czas tylko jemu.
                    ja wiem, ze sa kobiety, ktorych ciaza przebiega bardzo dramatycznie i gleboko
                    im wspolczuje, ze nie moga tak naprawde cieszyc sie tymi miesiacami oczekiwania
                    ale te, ktorych ciaza naprawde bywa zagrozone sa najczesciej bardzo dzielne
                    i wcale sie sie uskarzaja w przeciwienstwie do tych, ktore probuja nas
                    wszystkich lekko terroryzowac swoim... blogoslawionym stanem.
                    • Gość: Alicja Re: ciaza nie choroba IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.01.02, 22:09
                      Dobrze to ujelas. To piekny okres i nalezy sie nim cieszyc.
    • Gość: Maruda Re: Temat woda....plodowa IP: *.nyc.rr.com 08.01.02, 19:12
      Muzaa, poruszylas bardzo ciekawy motyw - czy dzieci dla siebie, czy dla ich
      samych. Ja osobiscie uwazam za okropny fakt iz wiele rodzicow traktuje
      swoje pociechy jako dlugoterminowe polisy ubezpieczeniowe, lub na
      zasadzie - dalam/lem ci zycie i DLATEGO ( i tylko dlago) masz mnie
      szanowac. Okropienstwo - jesli dzieci wychowa sie z miloscia i je sie tej
      milosci nauczy, to nie trzeba sie bedzie martwic, ze sie na starosc na
      ciebie wypna...
      A co do posiadania potomka jako takiego - odkad pamietam zawsze
      marzylam o dziecku, ale niedawno zaczelam sie zastanawiac na ile jest to
      moja wlasna potrzeba, wynikajaca z potrzeby dzielenia sie miloscia , ktora
      mam w sobie z takim malym smiesznym krasnalem, a na ile
      autosugestia i kierowanie sie tym, co mi od malego wpajano - taka
      patriarchalna gadka o kazdej matce jako kobiecie spelnionej,
      obowiazkach, przekazywaniu genow itp. Zrewidowalam swoje poglady i
      doszlam do wniosku, ze mimo wszystko CHCE byc matka, ze mam taka
      potrzebe, gdzies tam w moim sercu, ale jednoczesnie rozumiem, ze takie
      odczucia wcale nie sa aksjomatyczne, ze mozna byc szczesliwa i bez tego.
      Nie wiem, czy twoje niepragnienie dziecka to swiadomy wybor, czy moze
      przkonanie uksztaltowane przez jakies uprzedzenia czy przejscia z
      przeszlosci, ale tak czy inaczej - jesli dobrze Ci z ta decyzja, to przeciez o to
      wlasnie chodzi :-)
      Pozdr.
      • Gość: ewa Re: Temat woda....plodowa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.01.02, 22:57
        A wiesz, dlaczego ja chciałam mieć dziecko i dzieci ? Bo wszystko we mnie aż
        wyło z pragnienia - być w cišży, czuć ruchy, zgadywać, gdzie nóżka, gdzie
        główka, urodzić, karmić piersiš, kapać, (przewijać może trochę mniej:-)),
        patrzeć jak biega, fika , gada, mšdrzy się, stawia i protestuje.Doszlo do tego,
        że największš ochotę na seks miałam w czasie jajeczkowania, a jaka kolwiek
        antykoncepcja redukowała libido do zera. zresztš teraz mam to samo- drugi
        dzidziu� pcha się na �wiat. I nie chcę mysleć, czy to rozsšdnie - wystarczy, że
        moja matka była rozsšdna i moje ciotki, wszystkie takie mšdre, tylko nie
        wiedziały jednego - jak cieszyć się własnym ciałem i wychodowanym z niego
        kwiatkiem.Dla nich to był obowišzek i wyzwanie.
        • Gość: Maruda Ewa IP: *.nyc.rr.com 08.01.02, 23:11
          We mnie tez wyje -coraz glosniej :-) Poprostu chce baaaardzo :-)
          Bedzie ciezko... (cholerne zdrowie), ale bede probowac bo warto :-)
          • muzaaa Re: Instynkt macierzynstwa 09.01.02, 00:44
            Czyli mozna chciec dziecka az do bolu? Pragnienie dawania milosci, opieka i
            dbanie o malego czlowieka jest tak silna? W jakim wieku kobieta to odczuwa i
            czy kazda przez cos takiego przejsc musi?
            Przepraszam ze pytania tak nachalne, ale okres niemowlectwa w zyciu czlowieka
            jest malym procentem w porownaniu do calego jego zycia. Szczesliwe, beztroskie
            dziecinstwo konczy sie w momencie rozpoczecie szkoly. Pozniej stres, pierwsze
            zderzenie z prawdziwym swiatem bez opiekunczych i chroniacych bez
            ustanku "skrzydel" rodzicow, i tak dalej i tak dalej... Rola rodzicow tez sie
            zmienia nieustannie w zaleznosci od wieku dziecka.
            Gdyby male dziewczynki przestaly bawic sie lalkami moze nie chcialyby tej
            zabawy kontynuoowac w doroslym zyciu. Gdyby chlopcy nie bawili sie w
            dziecintwie pistoletami moze byloby mniej wojen?:)
            Prosze dziewczyny nie bierzcie sobie tego wszystkiego do siebie, ja po prostu
            tak dywaguje na temat rodzenia z czy bez meza:)
            • Gość: Maruda Hej Muzaa:-) IP: *.nyc.rr.com 09.01.02, 01:10
              Wiesz, ja to jako mala dziewczynka uwielbialam sie zajmowac dziecmi
              starszych kuzynow - jakos zawsze lubilam dzieci (zwlaszcza te
              nieryczace;-) i poprostu czuje w srodku, ze chce, chce, chce!!!
              Zdarzylo Ci sie trzymac takie malenstwo w rekach? Patrzyc na te malenkie
              paluszki - takie fajne,ze az chcialoby sie zjesc? ;-))))) Albo jak takie male
              toto przytula sie do ciebie -senne, cieple, mieciutkie? Jesli masz dzieciate
              rodzenstwo -pobadz troche z ich pociechami, zobacz, czy robi sie cieplo w
              srodku. Ponoc nie wszystkie kobiety tak maja...
              Pozdrowka :-)
              • Gość: ewa Re: Hej Muzaa:-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.02, 10:07
                Ja nie chciałam - klimaty jak z pierwszego postu.Jako dziecko też nigdy się nie
                bawiłam w mamę, raczej w czterech pancernych albo szpiega.
                Przeszłam długš drogę, by tak zapragnšc dziecka, dzieci.Byłam jak pkryta
                skorupš, co ja muszę, nawet nie wiedziałam, żę mam na sobie ten pancerz, tylko
                dziwiłam się, co ten swiat taki nieprzyjemny.Nie byłam w stanie zauważyć, że to
                mój prywatny pancerzyk, który mi na grzbiet wtłoczyła rodzinka, a ja potem
                pracowicie tkałam. Przeraża mnie teraz my�l, że gdyby był odrobinę mniej
                niewygodny, dalej bym w nim żyła i okutała w takie co�, w najlepszej wierze,
                dziecko.
                Może mi sie uda tego uniknšć.Do przemy�leń polecam plakaty ze �licznš i poważnš
                dziewczynkš - warto poczytać i naprawdę przemy�leć, o co prosi. I jak często,
                nawet w "najlepszej" rodzinie, nie może się doprosić.
                • kwik Re: do Ewy 09.01.02, 10:12
                  przeczytaj "Pułapkę na motyla" Hanny Samson
                  życzę Ci dużo radości
                  • Gość: kasia Re: do muzaa IP: 212.244.59.* 09.01.02, 11:07
                    Nigdy nie lubiłam dzieci, niezbyt chciałam je mieć, raczej z poczucia
                    obowiązku, ale nie jako polisę na starość, ale obywatelski obowiązek. Kocham
                    moje dziecko, choć go nie planowałam, ale następnego nie chce mi się rodzić, bo
                    nie lubię być w ciąży (choć ją zniosłam dobrze, podobnie jak poród bez męża -
                    zresztą był nieślubny, to może by go nie wpuścili - he, he). Myślimy o adopcji
                    lub rodzinie zastępczej, bo mamy dużo miłości do dania, ale uważamy zgodnie, że
                    nie ma to związku, czy dziecko będzie genetycznie nasze. Aha - oraz - to co ja
                    wyniosłam z domu: rodzice są by dawać i nie spodziewać się, że dzieci to
                    docenią. Dlatego ja mimo wszystko moich doceniam, mężowi to idzie gorzej (bo
                    słyszy: tylko mnie nie zostaw na starość).
                    • Gość: Alicja Re: Do Kasi IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.01.02, 18:25
                      Kasia rzuc troche wiecej swiatla na swoja sytuacje, bo nie bardzo rozumiem
                      dlaczego chcesz adoptowac dziecko jesli ich ogolnie nie lubisz? Masz jedno,
                      drugie nie jest obowiazkowe.Sa ludzie ktorzy w ogole nie maja bo nie chca i to
                      jest OK. Inni to nadrobia bez problemu, bez zadnego poczucia obywatelskiego
                      obowiazku. Tak po prostu z milosci. Syn nie musi miec rodzenstwa. A jak chcesz
                      mu zapewnic towarzystwo to mozesz zaprosic do domu jego kolegow.
                      • muzaaa Re: Temat woda...plodowa 09.01.02, 20:15
                        Czy jedno dziecko nie jest przejawem egoizmu? Mysle, ze ludzie ktorzy decyduja
                        sie na powiekszenie rodziny powinni od samego poczatku rozwazac o co najmniej
                        dwojce potomstwa. Wiem, ze decyzje zaleza od roznych czynnikow i sytuacji, ale
                        przy jednym dziecku wychowa sie i drugie. Dlatego rozumiem Kasie, ktora sama
                        stwierdza ze jej dziecko nie bylo planowane, ale go ma i go bardzo kocha.
                        Konsekwencja sa jej rozmyslania o adopcji powniewaz nie lubi byc w ciazy, a
                        rodzienstwa nie zastapi zadne towarzystwo z podworka.
                        • bukowski27 ja mysle ze chcialbym miec trojke... 10.01.02, 08:56
                          dwojke co nakmniej raczej... no ale to oczywscie nie ode mnie zalezy...
                          • Gość: ewa Re: ja mysle ze chcialbym miec trojke... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.02, 09:22
                            Zawsze uważałam,że optymalna ilo�ć to czwórka - po jednym na każde kolano, do
                            przytulania oczywi�cie.
                          • Gość: Michal Re: ja mysle ze chcialbym miec trojke... IP: 213.241.35.* 10.01.02, 12:58
                            .. a od kogo Bukowski jak nie od ciebie zależy.. i tylko dwoje?
                            • bukowski27 michal 10.01.02, 13:03
                              mialem na mysli ze nie tylko ode mnie... to jest bardzo wazna decyzja... i
                              absolutnie nie wyobrazam sobie zebym mojej zonie mogl narzucic ilosc dzieci...
                              wiec chcodzilo mi o to że nie tylko ode mnie to zalezy...
                      • Gość: kasia Re: Do Kasi rzucam światło IP: 212.244.59.* 10.01.02, 12:51
                        Nie lubiłam dzieci od zarania dziejów, kiedy koleżanki chciały już mieć,
                        zajmowały się cudzymi, etc Mędzył mnie dziecięcy bek i nic miłego nie widziałam
                        w pieluchach, butelkach i zarwanych nocach. Zmieniło się to po urodzeniu córki
                        (skąd pomysł, że moje dziecko jest synem?). Ją kocham, lubię znoszę, rozstałam
                        się z nią raz na 3 dni, bo musiałam wyjechac na egzamin do Warszawy, a tak
                        poświęcamy jej z mężem cały swój czas. Znaleźliśmy nową jakość w sobie
                        wychowując dziecko, ale właśnie wychowując, nie ma to nic wspólnego z
                        rodzeniem. Chcemy mieć więcej dziedzi, bo zaszła w nas zmiana odkąd mamy jedno,
                        ale ja nie chcę być w ciąży (no chyba że wpadnę, to to będę), a dużo jest na
                        świecie dzieci, których nikt nie chce, czemu ktoś, kto je chce, nie może ich
                        wziąć? Nie chodzi mi o towarzysto dla dziecka (choć może tak - starszy brat
                        może biłby potwora ;) ). Wyjaśniając jeszcze bardziej: odpowiadałam na pytanie
                        jak to jest, co ludźmi kiruje, kiedy chcą mieć dziecko. Ja nie chciałam,
                        zaszłam w ciążę wielkim przypadkiem sterowanym niewprawną terapią hormonalną,
                        jak zostałam matką - cieszę się z tego. Uważam, że ludzie odkładający
                        posiadanie dzieci na lepsze czasy dużo tracą. I mam entuzjazm, by być z
                        dziećmi - już teraz tak, obojętne, czy swoimi, czy cudzymi. No, nie chciałabym
                        może zostać przedszkolanką. A o adopcji napisałam dlatego, że odkąd sama
                        urodziłam dziecko, uważam, że więź z nim jest metafizyczna a nie genetyczna.
                        Dlatego dziwiły mnie zawsze a teraz dziwią jeszcze bardziej postawy ludzi,
                        którzy nie mogąc mieć dzieci wariują ze sztucznymi zapłodnieniami, żeby było
                        SWOJE. Dla mnie to swoje nie musi mieć 3 kg i wyjśc z mojego brzucha. Może mieć
                        13 i znajdę je na ulicy. Chyba, że niektóre kobiety fizycznie lubią stan
                        błogosławiony - ja nie.
                        Czy teraz jest jaśnie?
                        kasia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja