gazdziikowa
25.06.08, 19:40
lew albo słoń, potrafi w ciągu określonego czasu wyszkolić młode, przekazać mu
niezbędne umiejętności tak, że później bez problemu poradzi sobie samo.
Tymczasem w rodzinie człowieka, zanim osobnik sam stanie na nogi, zacznie coś
realizować, często musi się pozbyć urazów, których nabył w dzieciństwie, a
które go teraz blokują (nie chodzi tylko o rodziny patologiczne). Rzecz jasna
nie u wszystkich, ale nie wiem czy sie nie pokusić o stwierdzenie, że
większośc wynosi coś z dzieciństwa co mu w dorosłych latach wadzi.
Nie wiem po co niektórzy mają pęd do posiadania dzieci, jak zaraz potem robi
się problem bo trzeba oddać do przedszkola, a w tym przedszkolu to dziecko
wcale zadowolone nie jest, ale zmienić nie można bo nas nie stać. Jaki to ma
sens?
Wychodzi też na to, ze niewielka liczba populacji powinna mieć potomstwo, bo
tak naprawdę tylko ona sie nadaje do ich wychowania.
Za długo u nas trwa okres dzieciństwa, to wcale nie jest tak (nie u
wszystkich), że pewnego dnia budzimy się i stwierdzamy, że to jak i gdzie żyją
nasi rodzice nam nie odpowiada. Przez długi okres czasu musimy się np. męczyć
z gustem rodziców, który nam nie odpowiada (nie wszyscy) jeżeli chodzi np. o
urządzenie mieszkania, albo sposób spędzania wakacji.
A wy co sądzicie o rodzinie jako podstawowej komórce społecznej?