moja córka została matką

25.06.08, 21:54


Nie tak dawno opisałam tu na forum watek mojej 16-letniej córki, która w maju tego roku została matką. Na samym początku ,kiedy dowiedziałam się,że córka jest w ciąży, ustaliłam z rodzicami ojca dziecka, że najlepiej będzie jak córka zamieszka z dzieckiem u nich . Tak mi się wtedy wydawało, że to będzie najlepsze wyjście. Dzisiaj trochę się pozmieniało, bo między mną a jego rodzicami doszło do konfliktu. W końcu wycofałam sie z tej propozycji. Postanowiłam, że pomogę jej wychowywać to dziecko , będzie nadal się spotykać ze swoim chłopakiem, ale dla dobra ich obojga, lepiej będzie gdy córka zostanie u mnie, a ojciec dziecka u swoich rodziców. Za dwa lata oboje kończą 18 lat i przez ten czas trochę dojrzeją i podejmą sami decyzje o zamieszkaniu ze sobą , już jako pełnoletni ludzie. W między czasie odwiedził mnie kurator ojca dziecka i zaczął namawiać, do wycofania ze sądu wniosku o opiekę prawną nad dzieckiem mojej córki,( który złożyłam zaraz po urodzeniu dziecka) ,i żebym zgodziła sie na wspólne zamieszkanie tych niepełnoletnich rodziców, oraz żebym zajęła się antykoncepcją córki. Bardzo się zdziwiłam, że kurator namawia mnie do takich rzeczy, jesteśmy normalną kochającą sie rodziną, mój mąz przebywa obecnie za granicą, ale nie jesteśmy żadną patologią, trochę zaczęłam się zastanawiać, czy aby ten kurator to nie jakiś znajomy tamtej rodziny. Córka powiedziała swojemu chłopakowi, że jak ja dostanę opiekę prawną to ona nie otrzyma zasiłku rodzinnego, ponieważ zarobki moje i mojego męża są za wysokie.Teraz sie właśnie zastanawiamy, bo może tym ludziom chodzi właśnie o pieniądze. Jeśli oni otrzymają opiekę prawną (bo oni też złożyli wniosek) i jeśli córka miałaby u nich mieszkać to na pewno zasiłek otrzyma , i jeszcze( nie wiem czy to możliwe), mogliby mnie i mojego męża podać o alimenty na utrzymanie mojej córki i jej dziecka.
Ostatnio odbyła sie rozprawa sądowa, w sprawie tego wniosku o opiekę prawną, ale sąd nie wydał żadnej decyzji i skierował nas do RODK w celu ustalenia, która rodzina bardziej sie nadaje do opieki prawnej. Sędzina stwierdziła, że może tak być, że opiekę prawna otrzyma rodzina chłopca , a córka nadal będzie mieszkać z dzieckiem u mnie, wydaje się mi to bez sensu. Sędzina zaproponowała, żebym przemyślała sprawę małżeństwa tych dwoje nastolatków. Jeśli otrzymają sądownie zgodę na ślub to automatycznie otrzymają status dorosłych ludzi. To wszystko nas przerosło, czasami juz nie mam sił, czasami sie poddaję.
Może ktoś z Was wie jak to jest z tymi przepisami
    • grenadyna Re: moja córka została matką 25.06.08, 22:00
      Na Twoim miejscu stanowczo namawiałabym córkę i jej chłopaka, żeby zaczekali
      zarówno ze wspólnym zamieszkaniem jak i ze ślubem co najmniej do osiemnastki.
      Dwa lata w tym wieku to dużo i wiele może się zmienić. Tymczasem uważam, że to
      dobry pomysł, żeby córka mieszkała z Wami, a ojciec jej dziecka ze swoimi
      rodzicami. To jeszcze dzieci i potrzebują wsparcia rodziców. Co nie wyklucza ich
      wspólnego wychowywania (choć może w tym wieku trzeba raczej mówić o "zajmowaniu
      się") dziecka.
    • papierowa.szklanka Re: moja córka została matką 25.06.08, 22:04
      po 1 , gratuluję :)
      po 2 , czyta się Twoje posty, jak osoby o silnych nerwach, bardzo silnych,
      wszystko przemyślane... taki wieelki spokój wyczuwam :)
      co do pytania nie umiem doradzić, powodzenia :)
    • asidoo Re: moja córka została matką 25.06.08, 22:26
      Udaj się po poradę do pracownika socjalnego. Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale
      każdy rejon ma swoich pracowników socjalnych w Miejskim lub Gminnym Ośrodku
      Pomocy Społecznej. Oni znają się na takich sprawach i pomagają za darmo.
    • bertrada Re: moja córka została matką 25.06.08, 22:29
      Niech się żenią. Przynajmniej finansowo wszystko będzie jasne. Można im nawet
      wynająć jakąś garsonierę w pobliżu waszego mieszkania. Przy waszej pomocy jakoś
      sobie poradzą. Zasiłek w sam raz pójdzie na wynajem i opłaty, więc teście i tak
      nic nie dostaną. A jak chcecie miec od nich spokój i żeby wszystko poszło po
      waszej myśli to wynajmijcie skuteczniejszego adwokata.
      • kobieta_na_pasach Re: moja córka została matką 26.06.08, 13:15
        po polsku bedzie "tesciowie":)
    • agat-a361 Re: moja córka została matką 25.06.08, 22:47
      Do papierowej szklanki:
      ucieszyłam sie jak nazwałaś mnie osobą o silnych nerwach, może teraz jest we mnie trochę spokoju, bo jak to ktoś powiedział, "czas leczy rany", ale na początku to co sie ze mna działo, to az trudno mi to opisać. W ciągu tygodnia schudłam ponad 5 kg, oczy jak podkowy, każda noc nieprzespana, zapłakana. Do pracy jak wchodziłam to każdy, ale to dosłownie kazdy zapytał sie co mi jest, gdyby nie młodsze dzieci, to nie wiem czy widziałabym sens życia. Teraz pogodziłam się bo mój wnuczek ( boże jak to brzmi) daje mi dużo radości, on nic nie zrobił a jest najbardziej skrzywdzony.
      Mimo wszystko dziękuję za te słowa
      • rosa_de_vratislavia Re: moja córka została matką 25.06.08, 23:08
        Śledziłam Twój poprzedni wątek i uważam,ze pomysł kuratora z
        wspólnym mieszkaniem jest doskonały - OBOJE musza brać na siebie
        opiekę nad dzieckiem. Ojciec nie może być tylko "weekendowy", bo
        nigdy nie dorosnie do ojcostwa. Musi widzieć kolki, ząbkowanie,
        wstawać do dziecka, tulić jego mamę, obierac kartofle. Mają przecież
        próbowac stworzyć rodzinę. Bez tych prób za magiczne 2 lata będa tak
        samo niedojrzali.A w zasadzie on będzie, bo na córkę spadnie cały
        ciężar macierzyństwa.
        Zgodziłabym się tez na wczesnejszy ślub - wiele ułatwia,a przecięz
        istnieją rozwody, jeśli się coś nie uda.
        Wy z męzem i rodzice chłopaka powinniście służyć im pomocą,ale to
        ONI są rodziną, nie Ty z córką i on z rodzicami.

        Aha, znam dwójkę szesnastolatków którzy "wpadli" 10 lat temu, udało
        im sie razem przejśc wszystko z pomocą rodziców a teraz mają drugie
        dziecko i są udanym małżeństwem:)
    • stedo Re: moja córka została matką 25.06.08, 22:50
      Tak na zdrowy rozum, obiektywnie to Ty masz większe szanse na opiekę prawną nad
      dzieckiem, bo oni to chyba nawet swojej latorośli niezbyt doglądali skoro tak
      opóżniony w nauce.Ale jest jeszcze ten aspekt, że Ty masz jeszcze dwoje
      młodszych dzieci i męża nie ma w domu.Więc to jest ten minus.Ale wywnioskowałam
      że oni finansowo niezbyt są mocni skoro mogą lecieć na tak małą kasę jak zasiłek
      rodzinny.To raptem chyba niecałe 200zł, więc ty masz tu chyba +.A jeśli by córka
      zamieszkała u nich to oczywiście jak będą chcieli załatwić to prawnie to mogą
      córkę namówić aby wystąpiła o alimenty na siebie, a jeśli oni będą mieli opiekę
      prawną nad małym, to oni mogą wystąpić o alimenty dla niego.Powinnaś poradzić
      się kogoś fachowego, bo pewnie są jakieś niuanse w problemie.A jak córka
      odnajduje się w sytuacji? Co ona by chciała? Bo ona tu też ma coś do powiedzenia.
    • agat-a361 Re: moja córka została matką 25.06.08, 23:16
      Witaj stedo, miło że nadal czytasz moje wątki,
      Córka niby mówi, że chce być z nami, ale nie jest do końca przekonana, bo ja staram sie izolować ją od niego, nie robie tego na siłę bo to nic nie daje, ale cały czas ja uświadamiam, ze ten chłopiec to nic dobrego, może ja skrzywdzić, ma także 16 lat, a pije alkohol, uczy sie słabo i kiedy mnie widzi na ulicy to odwraca głowe, kawał chama. Moja córka jest inna, Sama nie wiem co myśleć, z jednej strony chę, żeby skończyła szkołę, wyszła za niego za mąż i żeby normalnie zyli, a z drugiej strony to obawiam sie , ze on ściagnie ja na złą drogę
      • bertrada Re: moja córka została matką 25.06.08, 23:25
        To może trzeba od razu pozbawić go sądownie praw do opieki nad dzieckiem i dać
        sobie z tą rodzina spokój. Najlepiej byłoby jakby młodzi zerwali ze sobą jeszcze
        przed urodzeniem dziecka, wtedy córka mogłaby do akt wpisać, że ojciec nieznany.
        Tak zrobili moi znajomi. Stwierdzili, że ten chłopak jest bezwartościowy i nie
        warto wchodzić z nim i jego rodziną w żadne finansowo prawne zależności.
        Dziewczyna miała 17 lat i poszła na ten układ.
      • stedo Re: moja córka została matką 25.06.08, 23:27
        No tak, istnieje to niebezpieczeństwo, że jak zamieszka u nich, to może
        zaniedbać naukę, a to dla niej podstawowa sprawa, aby nie zmarnowała sobie
        życia. Ale jak widzisz opiekę nad maluchem gdy ona będzie chodziła do szkoły, a
        Ty do pracy? Trzeba by małego do żłobka oddawać. A tam, u tamtych, to matka
        pracuje?I jaka to kobieta, coś możesz powiedzieć?
      • prom_do_szwecji Re: moja córka została matką 25.06.08, 23:37
        a może nie jest taki zly? To ten wiek, kiedy człowiek wariuje, opuszcza się w
        nauce, idzie na pierwsze imprezy. Ja też świeta nie byłam a na porządnego
        człowieka wyrosłam
        • stedo Re: moja córka została matką 26.06.08, 13:08
          Wiesz, jak on ma kuratora, to z nim i z jego rodziną jest poważnie coś "nie
          halo".Ma 16 lat, więc powinien skończyć gimnazjum, a był dopiero w 1szej klasie
          i też nie wiem czy ją skończył " z sukcesem".
      • kobieta_na_pasach slapa milosc do corki 26.06.08, 12:41
        agat-a361 napisała:

        > Moja córka jest inna,

        Twoja corka jest taka sama, jak on. Gdyby byla porzadna dziewczyna
        po pierwsze nie zadalaby sie z "takim", po drugie - nie zrobilaby
        rodzicom ani sobie takiej krzywdy, jak zajscie w ciaze.
        Dobrze kiedys mi ktos powiedzial,ze rodzice zupelnie nie znaja
        wlasnych dzieci.
        • stedo Re: slapa milosc do corki 26.06.08, 12:57
          Ty też masz różowe okulary na oczach jeśli sądzisz że Twój syn to nic i nigdy.
          Naiwna jesteś kobieto. I na jakim świecie żyjesz?
          • kobieta_na_pasach Re: slapa milosc do corki 26.06.08, 13:11
            stedo napisała:

            > Ty też masz różowe okulary na oczach jeśli sądzisz że Twój syn to
            nic i nigdy.
            > Naiwna jesteś kobieto. I na jakim świecie żyjesz?


            no bo taka jest prawda:) cpac pozwalam mu w domu (mam na mysli fajke
            wodna:)), papierosow nie pali, bo nie lubi, piwo czasami sobie
            machnie, a jak ma wrocic o 2 czy 3 z dyskoteki to wraca juz przed
            polnoca, bo bylo nudno. dziewczyny nie m, bo mowi,ze jak ma miec
            glupia to woli zadnej (a jest przystojny). z zachowania w liceum na
            koniec roku bardzo dobry. cos jeszcze?:)
            • stedo Re: slapa milosc do corki 26.06.08, 14:14
              Oj kochana, jest parę opcji, dlaczego tak jest, a nie inaczej,dlaczego nie
              ugania się za dziewczynami;))I wcale to nie musi wynikać z wychowania, tylko z
              genów.I tu też jest parę opcji, no przynajmniej dwie;))
      • malutka_kropka82 Re: moja córka została matką 26.06.08, 15:13
        Myślę, że chłopak ma powód, żeby odwracać głowę na Twój widok...Bez sensu moim
        zdaniem, jest wmawianie córce, że ten chłopak może ją skrzywdzić. Bzdura.
        Skrzywdzić ją może każdy inny, nawet elegancki pan z pieniążkami. Pozwól córce
        na trochę samodzielności, bo życia za nią nie przeżyjesz, a możesz nauczyć ją
        jedynie bezradności. Niech się uczy na swoich błędach, tylko wtedy ma szansę
        wyrosnąć na odpowiedzialnego za siebie człowieka.
    • widokzmarsa jesteś wyrodną matką 25.06.08, 23:27
      dla większości osób z tego forum, bo nie zmusiłaś córki do skrobanki. Przez
      ciebie teraz będzie się męczyła z bachorem zamiast uczyć się i bawić. Wstydź
      się. Jesteś dla nich moherowym katolem.
      • stedo Re: jesteś wyrodną matką 25.06.08, 23:36
        Jesteś durny, jak zwykle.Sądzę że gdyby agata/ta, a nie tamta/, miała taką
        możliwość, poważnie by ją brała pod uwagę, zważywszy na stan psychiczny w jakim
        wtedy była. Teraz pewnie to inaczej widzi, ale wtedy , kto wie, kto wie.Jesteś
        niezorientowany w sytuacji od początku, więc nie zabieraj głosu ni w 5 ni w 15.
        • widokzmarsa Re: jesteś wyrodną matką 25.06.08, 23:45
          jakby wyskrobała to byście tu brawo biły i cieszyły się. Przecież pamiętam
          okrzyki radości po ostatniej aferze.
      • vader.darth Re: jesteś wyrodną matką 26.06.08, 17:35
        za takie słownictwo powinienes dostac w ryj
    • 5er automatycznie ty zostałaś babką! 26.06.08, 00:28
    • jendza1 Re: moja córka została matką 26.06.08, 07:32
      Piszesz stale: 'postanowilam', 'zdecydowalam', 'dowiedzialam sie', 'zrobilam' -
      niezmiennie pierwsza osoba liczby pojedynczej.
      Pisalas tak samo w poprzednim watku.
      Widac i czuc z tego, ze jestes bardzo skoncentrowana na swoim bolu, bo jak ona
      Ci to mogla zrobic, na klopotach, ktore TY masz z tego powodu, na fakcie, ze TY
      masz wnuka (jak to brzmi.....) itd.

      Czy probowalas sie postawic w sytuacji Twojej corki? Jak trudne musi byc
      macierzynstwo w takich warunkach? Mowiac o tych 'warunkach' mam na mysli przede
      wszystkim fakt, ze... ONA NIE MOZE O NICZYM ZDECYDOWAC... Hm, jesli dobrze
      czuje, to pewno i o wyborze wyprawki decydowalas Ty, o karmieniach decydujesz Ty
      itd, itp. Twoja corka to juz nie jest 'Twoja corka', to tez MATKA.

      Widac tez, ze duzo zrobilas, by rozbic te mloda rodzine. Oni mieli prawo do
      tego, zeby sie malenstwem RAZEM cieszyc od poczatku - nie jedno u jednych
      rodzicow, drugie u drugich. Co wiecej - MALUCH ma NIEZBYWALNE PRAWO do OBOJGA
      RODZICOW. Czy to Ci sie podoba, czy nie.
      SKoro im to uniemozliwilas - dziwisz sie, ze on sie na ulicy odwraca? Albo ze
      popija? Jak ma sobie radzic z tego typu powaznymi zyciowymi sprawami mlody
      mezczyzna, ojciec, ktory ma tego pecha, ze prawnie nie moze jeszcze decydowac? I
      zostal odizolowany od wlasnego dziecka?
      Pracy ma moze poszukac? Jak?

      Ty masz 'klopoty'?
      Twoje 'klopoty' to pikus w kontekscie rzeczywistych zyciowych problemow Twojej
      corki, jej dziecka i ojca jej dziecka.
      Oni - majac dziecko - nie moga zrobic nic. BO na ich drodze stoi prawo... i TY.

      Straszne.
      • sundry Re: moja córka została matką 26.06.08, 12:32
        Jendzo,wyobraź sobie siebie 16-letnią,opiekującą się dzieckiem?Jesteś na to dość
        dojrzała? bardzo dobrze,że matka dziewczynie pomaga.Ojciec ma pecha,że nie może
        decydować?a stać go,żeby utrzymać rodzinę?16-latek ojcem zostaje też trochę z
        własnej woli.
        • jendza1 Re: moja córka została matką 26.06.08, 12:51
          Sundry, 'problem' ze mna polega na tym, ze bylam dojrzala juz w wieku kilku lat.
          A 'wychowac' musialam nie tyle wlasne dziecko, ile wlasnych rodzicow. Ale nie o
          tym mowimy.

          Co innego 'pomoc', a co innego - ubezwlasnowolnic, uprzedmiotowic, koncentrujac
          sie li i jedynie na wlasnym - i to domniemanym - bolu.

          Ta - pozal sie swiecie - mloda babcia juz zdazyla skrzywdzic wlasnego wnuka,
          odbierajac mu ojca. BO ona sobie tak zdecydowala... Ech, te ludzkie uzurpacje...

          A propos 'woli' - czy nasza Autorka watku w ogole raczyla posluchac swojej
          corki? Z tego, co napisala - nie wydaje mi sie... Ona chce miec swoje dziecko
          dla siebie. A ten, kto je chcial odebrac, jest 'chamem'. Proste.

          Znaczy - koszmar
          • sundry Re: moja córka została matką 26.06.08, 14:52
            jendza1 napisała:

            > Sundry, 'problem' ze mna polega na tym, ze bylam dojrzala juz w wieku kilku lat
            > .

            Ale nie zamanifestowałaś dojrzałości w ten sposób,że machnęłaś sobie dziecko,do
            którego nie masz żadnych praw?
            Słuszny jest pomysł,że dziewczyna powinna skończyć szkołę.
            Kiedy dzieci mają dzieci,niestety obowiązek utrzymania spada na rodziców.Ja
            sobie nie wyobrażam w wieku 16 lat zakładać rodzinę.Być może by im się
            ułożyło,mają wspólne dziecko,już zawsze będzie ich łączyć,ale ślub,wspólne
            zamieszkanie?Chyba na to za wcześnie,mogłoby się odbyć kosztem dziecka.
            • jendza1 Re: moja córka została matką 26.06.08, 15:03
              Sundry, dojrzalosci sie nie 'manifestuje'. Dojrzalym sie jest.
              A bledy popelniaja rowniez dojrzali, prawda?

              Dziewczyna zaszla w ciaze i urodzila. Chwala jej za to, ze nie usunela.
              I teraz to ona, wspolnie z ojcem dziecka, powinni decydowac o tym dziecku. Do
              tego ma prawo, moralne prawo, matka dziecka i ojciec dziecka. A w gre wchodzi
              dobro nie tylko dwojga 16latkow, tu trzeba pamietac o dobru najslabszego, czyli
              malucha. A maluchowi POTRZEBNI SA OBOJE RODZICE, nie dziadkowie, babcie, czy
              inne pociotki.

              O tym, czy oni powinni sie pobrac, czy nie - powinni decydowac bezposrednio
              zainteresowani. A nie ich mamy/babcie/ciocie czy inne pancie z forum. Do
              mam/babc nalezy wspieranie, czy to psychiczne, czy materialne, doradzanie... Na
              pewno nie sadzenie, decydowanie, rozdzielanie, gorszenie sie i obrazanie, co
              nawet na forum zaprezentowala babcia.
              Skoro zrobila to az tak ostro na forum, to o ile ostrzej musi to robic w
              'realu'? Skora cierpnie...
      • mkswb Re: moja córka została matką 26.06.08, 15:51
        Jendza ma tu trochę racji, sama jestem młodą mamą (chociaż starszą od tamtej o
        ponad 10 lat) i jak patrzę na moją córeczkę, bawiącą się razem z mężem, to mi
        się serce ściska. Dlaczego dziecko ma mieć tylko 1 rodzica? Jeżeli tak chce
        pomóc córce powinna wziąć ich oboje do siebie. Tak jak to pisał ktoś wyżej, po
        to by i tata nauczył się "obsługi" i mógł pokochać. W razie gdyby był zły dla
        córki lub dziecka zawsze może wtedy wrócić do swoich rodziców. To bardzo
        delikatna sytuacja, a dziecko jest najbardziej pokrzywdzone.
    • vespa-lulu Zasiłek na wnuczkę/wnuka otrzyma opiekun prawny 26.06.08, 12:20
      Otrzyma ponieważ do wniosku wpisuje sie tylko opiekuna prawnego i
      dziecko (czyli wnuka lub wnuczkę),a dochody tylko dzicka- czyli
      żadne bo wnuczek/a ich nie ma!!!! A jesli chodzi o zasiłek rodzinny
      na Twoją córkę to bierzesz go i przysługuje Ci do uzyskania przez
      nią pełnoletności, bo wtedy nabędzie ona prawo do ubiegania się o
      zasiłek na własne dziecko, ale tylko w przypadku gdy beda
      małżeńsktwem lub konkubinat (tu dochody ojca dziecka)lub
      zasądzonealimenty od ojca dziecka.
      Jesli masz jakies pytania dotyczące świadczeń rodzinny- pisz smiało.
      pozdrawiam
    • kobieta_na_pasach ha! 26.06.08, 12:37
      jak w normalnej, kochajacej sie rodzinie moglo sie zdarzyc cos
      takiego, jak ciaza nieletniej? kochac to nie znaczy tylko szczerze
      rozmawiac, akceptowac i uswiadamiac. to jest takze wyznaczanie
      pewnych granic dziecku.
      no to masz niezly pasztet. wspolczuje.
      Matka 18latka.
      • stedo Re: ha! 26.06.08, 12:50
        Cha, cha.Granice to możesz wyznaczać, a czy będą przestrzegane to zupełnie inna
        sprawa.Nazbyt idealistycznie i nierealistycznie do tego podchodzisz. Prawie
        każda matka myśli, że moje dziecko to nigdy, skąd,jemu to nie w głowie.Ono ma
        zasady, bo my to jesteśmy "taka porządna rodzina".I potem takie "pasztety"
        powstają. Moim zdaniem trzeba brutalnej prawdzie spojrzeć twardo w oczy i w
        pewnym momencie jak się zauważy że "coś się święci", to nie łudzić się, że
        młodzi będą chodzić tylko za rączkę, tylko zadbać o antykoncepcję.
        • kobieta_na_pasach Re: ha! 26.06.08, 12:54
          stedo napisała:

          > Cha, cha.Granice to możesz wyznaczać, a czy będą przestrzegane to
          zupełnie inna
          > sprawa

          Przeciez sie podpisalam "matka 18latka"? Jak dotad nie mam zadnych
          problemow z synem, czyli metoda skuteczna. Daje sobie reke lewa
          odrabac (prawej szkoda) ze autorka watku tez wczesnie zaszla w
          ciaze, wiec nie miala zadnych argumentow dla corki he he.
          • bertrada Re: ha! 26.06.08, 13:08
            Bo to nie jest kwestia wychowania tylko tego co delikwent ma w genach. Jak się
            rodzicom trafi dupa wołowa co to ani me ani be ani kukuryku to sobie mogą go
            wychowywać i ograniczać a ono jak to ciele się temu wszystkiemu podda. Natomiast
            jak dziecko jest odważne, asertywne i pewne siebie to i tak zrobi co zechce. Hehehe.
            • kobieta_na_pasach Re: ha! 26.06.08, 13:14
              co to znaczy , jak sie trafi? to sa geny, ale i wychowanie.
              moj syn nie jest dupa wolowa. Ma pasje , strzela z ASG,jezdzi na
              poligony. a po liceum wybiera sie na wyzsza szkole oficerska.
              • stedo Re: ha! 26.06.08, 13:34
                Widzisz, bo to zawsze jest loteria, wychowanie dzieci. Nie przewidzisz
                wszystkiego do końca i jak widać nie do końca zdajesz sobie sprawę co siedzi w
                głowach latorośli.Ta dziewczyna też się dobrze uczyła, też nie latała, a gdy
                matka zauważyła że ma chłopaka, to odpowiedziała że "oni nic złego nie robią".A
                po pewnym czasie była w ciąży.I jak się przyznała to już była ciąża b. zaawansowana.
              • pan_i_wladca_mx Re: ha! 26.06.08, 14:12
                kobieta_na_pasach napisała:

                > co to znaczy , jak sie trafi? to sa geny, ale i wychowanie.
                > moj syn nie jest dupa wolowa. Ma pasje , strzela z ASG,jezdzi na
                > poligony. a po liceum wybiera sie na wyzsza szkole oficerska.


                skoro taki oh ah i w ogole to go chetnie w tej szkole powitam.
                p.s. radzialbym nie mierzyc wszystkiego swoja kalka, to ze masz fajnego syna,
                ktory nie zmajstrowal ktorejs dzieciaka to gratulowac, ale nie rozsadzac sie nad
                swoja genialnoscia wychowania, ile nastolatek ma dziecko? nie za duzy procent
                prawda? czy to oznacza, ze reszta jest fenomenalnie i swiadomie wychowywana?
                watpie.
                • kobieta_na_pasach Re: ha! 27.06.08, 10:37
                  pan_i_wladca_mx napisała:

                  > >
                  > skoro taki oh ah i w ogole to go chetnie w tej szkole powitam.


                  a co? jestes dyrektorem tej szkoly albo wlascicielem,ze go chcesz
                  witac?
                  dziecko, porozmawiamy,jak sama bedziesz miala nastoletnie dzieci:)
                  https://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=48846">TRFAM</a>
              • asidoo Re: ha! 28.06.08, 19:01
                Kobieto na pasach!
                Ty masz syna geja.
                • kobieta_na_pasach Re: ha! 29.06.08, 21:29
                  asidoo napisała:

                  > Kobieto na pasach!
                  > Ty masz syna geja.

                  ha ha! a jesli nawet to co?
                  • stedo Re: ha! 29.06.08, 21:40
                    Ależ nic,absolutnie nic.Ale nie podawaj swojego syna i swoich metod
                    wychowawczych jako wzoru do naśladowania dla matek i ich dzieci
                    heteroseksualnych, bo to zupełnie inne problemy wychowawcze.
                    P.S. Też tak pomyślałam i absolutnie go to nie deprecjonuje.
                    Twój syn ma takie geny, a inni mają inne i różne temperamenty. To Ty
                    deprecjonujesz innych.
                  • asidoo Re: ha! 29.06.08, 22:32
                    Ja tam nie mam nic do gejów, ale chciałam cię tylko uświadomić. A poza tym czy
                    to zaleta, że uważa dziewczyny za głupie i nie widzi żadnej mądrej?
          • baba67 Re: ha! 29.06.08, 18:09
            Nie widze jakos zwiazku miedzy porzadnoscia rodziny a zajsciem w ciaze corki.
            DZieci bywaja lekkomyslne i podatne na hormony niezaleznie od porzadnosci
            rodziny i milosci w domu.Wszystkiego wychowanie nie zalatwi-bardzo duzo zalezy
            od genow-wystarczy poobserwowac jakiekolwiek rodzenstwo.Co tu winic biedna babcie?
      • mini_mini26 Re: ha! 26.06.08, 13:54
        Jeżeli uważasz, ze wyznaczanie granic dziecku jest sprzyja
        zapobieganiu ciąży nastolatek to się grubo mylisz.
        W Polsce bardzo dużo dzieci rodzi się z tzw. "wpadki" i to często
        wśród małżeństw. Nie ma tu 100% zależności z uświadomieniem,
        kochajacą - niekochająca rodziną itp.

        Do autorki watku: Sama zostałam matką w wieku 20 lat. Niestety w
        wyniku, między innymi, ingerencji naszych rodzin (bo byliśmy młodzi)
        nasz związek rozpadł się jakiś czas temu, bo zbytnio oddaliliśmy się
        od siebie. Teraz każdy z nas stworzył nowe, szczęśliwe rodziny, już
        bez wtrącania się rodziców, choć nadal jesteśmy młodzi.
        To normalne, ze chcesz pomóc, ale ingerowanie w relacje dziecka z
        ojcem, to juz przesada moim zdaniem.
        Powinnas dać córce szansę bycia mamą, nawet w tym wieku, a
        interweniowac ewidentnie dopiero, jeżeli będzie działo się coś
        złego. W przeciwnym razie to Ty zniszczysz do reszty życie córce i
        wnukowi odbierając jej (i ojcu) dziecko.
        Naprawdę 16 - letniego chłopaka można jeszcze ukształtowac i
        wyprowadzić na prostą. Trzeba do niego wyciągnąć rękę, pokazać mu
        dobry przykład, zaakceptować, a przede wszytskim POROZMAWIAĆ z nim,
        a nie nazywać chamem, skoro jest ojcem Twojego wnuka.
        Chcesz im pomóc? Masz pieniądze? Postaraj się, aby otrzmali
        odpowiednie zasiłki na dziecko, pomóż im w opłaceniu mieszkania,
        opłac opiekunkę, ale przede wszytskim POZWÓL IM BYĆ RAZEM.
        Bądz u nich czestym gościem, ale nie decyduj za nich. Jeżeli będzie
        działo się coś złego zawsze zdążysz jeszcze zainterweniować.
        Naprawdę wielu młodych ludzi zmienia się po przyjściu na świat ich
        dziecka, bierze na siebie tą odpowiedzialność, mam też wiele
        koleżanek po 30-ce, które kompletnie się do tego nie nadają. Na to
        nie ma reguły.
        Myśl pozytywnie i nie traktuj "zięcia" jak wroga, daj mu, daj IM
        szansę.
        Pomyśl o tym, że za 5-6 lat to dziecko będzie potrzebowało dobrego
        kontaktu z ojcem, on też będzie już wtedy dojrzalszy. Kim Ty wtedy
        będziesz? Do kogo będą kierowane pretensje, o to, że oni nie
        stworzyli rodziny?
        Uwierz mi, że pomimo tak ciężkiej sytuacji wszystko może się ułozyć.
        Ja skończyłam studia na renomowanej uczelni, mam dobrą pracę, mój 6-
        letni synek jest oczkiem w głowie nas wszystkich, bardzo dobrze się
        rozwija, nie ma z nim problemów.
        Nie przejmuj się więcej i rób teraz tak, żeby było już dobrze, musi
        być dobrze:)
        Pozdrawiam
        • li_lah Re: ha! 26.06.08, 14:35
          wiesz..sytuacja jest troche beznadziejna,,bo z jednej str zgodze sie ze
          rozdzielac ich to źle, ale pozwolic parze 16 latkow mieszkac razem???? to chyba
          tez nie jest dobry pomysł..przejryzjcie na oczy,, przeciez to sa 16 letnie
          dzieci! tak pozwolic im zamieszkac razem,,moze niedlugo okaze sie ze corka znowu
          jest w ciąży... chlopak moze uczestniczyc w zyciu dziecka,ale samodzielne
          mieszkanie to moim zdaniem bardzo zły pomysł.sa na to za mlodzi
          • mini_mini26 Re: ha! 26.06.08, 14:46
            W taki razie przygarnąć ich do siebie, ale RAZEM i nie wtrącac sie
            do wszystkiego.
            Dlaczego jeżeli mieliby mieszkać razem to tylko u rodziny jego, a
            nie u niej? I to jeszcze skoro tescia nie ma w domu? - jest więcej
            miejsca.
            Mimo wszystko uważam, że mogą max. do 18tki (ew. do końca liceum)
            mieszkać z rodzicami, później powinni sie wynieść, w przeciwnym
            razie zawsze pozostaną niedojrzali i nigdy się nie usamodzielnią.
            Bardzo trudno jest być mądrym rodzicem w takiej sytuacji. Jest
            cienka granica pomiędzy doradzaniem i wspieraniem, a wtrącaniem się.
            Jezeli oni będą odpowiedzialni i będą chcieli być razem, to uważam,
            że matka nie powinna im tego utrudniać.
            • jendza1 Re: ha! 26.06.08, 14:54
              Rany - sa rozni 16latkowie. Zalozenie, ze 16letni ludzie nie moga mieszkac
              razem, bo sa za mlodzi, jest DEBILNE.
              Dojrzalosc niewiele ma wspolnego w metryka.

              pzdr
              j
              • li_lah Re: ha! 26.06.08, 22:46
                DEBILNE to jest twoje stwierdzenie, bo tu mamy akurat dwoje mało
                odpowiedzialnych 16 latkow, ktore powołały na ten świat małego człowieka, a nie
                umieją mu zapewnić warunków bytowych. zastanów sie ze 3x zanim coś napiszesz.
                nie obchodzą nas inni 16 latkowie. obchodzi nas ta para. a nawet gdyby nas
                obchodzili inni, to żeby nie wiem jak dojrzały psychicznie i fizycznie byl
                dzieciak w tym wieku, szczytem głupoty byłoby pozwolić mieszkać mu z
                partnerem/sympatią/jak to zwać..
                z tym tzreba zaczekać. i na przyszłość radzę trochę ochłonąć zanim sie cos
                napisze, bo wszystkich rozumow nie pozjadałas, jakkolwiek dużo w zyciu przeszłaś/
          • stedo Re: ha! 26.06.08, 14:52
            li_lah napisała:
            tak pozwolic im zamieszkac razem,,moze niedlugo okaze sie ze corka znow
            > u
            > jest w ciąży...
            A myślisz, że samo mieszkanie oddzielnie uchroni ją od ciąży? Przecież do tej
            pory mieszkali osobno...i mają dzidziusia:)).Tu nie ma prostych, jednoznacznych
            rozwiązań.
    • agat-a361 Re: moja córka została matką 26.06.08, 22:23
      dzięki za wszystkie wypowiedzi i te srogie również. Muszę tutaj kogos z Was roczarować, ktos z Was załozył sie że ja tez bardzo młodo zaszłam w ciążę, otóz nie, miałam 23 lata gdy urodziłam dziecko,
      Uważam ,ze jeszcze powinni poczekać z zamieszkaniem razem, jesli chcą być razem to powinni siebie utrzymać a nie ciągnąc pieniadze od rodziców,owszem rodzice powinni pomóc ale nie regularnie łożyć na ich utrzymanie, a jeśli nie maja mozliwości sie utrzymać to powinni zostać kazde u swoich rodziców, to chyba najlepsze rozwiązanie w tej chwili.
      Jeśli maja byc razem to i tak będą, zadne rozdzielanie ich nic nie pomoże, ale w tej chwili boje sie drugiej ciązy.
      To bardzo skomplikowana sytuacja.
      Jendza1 dziękuję za bardzo wyczerpujące wypowiedzi, ciekawe ile masz lat skoro tak znasz życie, życzę Ci, żebyś nigdy nie musiała podejmowac takich decyzji jak ja,
      Pozdrawaim
      • jendza1 Re: moja córka została matką 27.06.08, 07:15
        MIeszkanie kazdego z obojga mlodych rodzicow Twojego wnuka u jego rodzicow to de
        facto ROZPAD tego zwiazku i odarcie dziecka z szans na w miare normalne
        dziecinstwo, na przynajmniej namiastke normalnego dziecinstwa...
        Jesli juz nie pamietasz, jak bylo, gdy nosilas dziecko pod sercem, wejdz sobie
        chocby na edziecko, zobacz, jak wazna jest dla malucha STALA OBECNOSC ojca przy
        matce. Takze PRZED jego urodzeniem sie.
        Jak fundamentalna dla prawidlowego rozwoju dziecka jest szczesliwa matka i
        wspierajacy ja ojciec, ojciec, ktory tez wstaje w nocy, przewija, karmi, (jesli
        jest taka mozliwosc, bo matka nie karmi piersia) itd.

        A Ty co 'zdecydowalas'? Co zrobilas wlasnemu wnukowi?

        Wyglada mi na to, ze zgotowalas straszne pieklo i corce, i maluchowi. Wyobrazam
        sobie, jak musi sie czuc w jej pierwszym powaznym zwiazku, z ktorego URODZILA
        DZIECKO, a ktory to zwiazek pewnie wisi na wlosku, i to wcale nie przez fakt,
        jak to jest w mlodych malzenstwach na przyklad, ze mloda mama zapomina o
        partnerze, bo sie koncentruje na dziecku... Jej zwiazek wisi na wlosku, dziecko
        nie ma ojca, bo... nie zgadza sie na to jej wlasna matka:((. A ona - martwiac
        sie o dziecko, o siebie, szkole, przyszlosc, mezczyzne itd. - nie moze NIC
        zrobic, bo jest niepelnoletnia... To jest najwiekszy koszmar, jaki sobie mozna
        wyobrazic. Samo macierzynstwo, decyzja o urodzeniu dziecka juz poczetego to przy
        tym pikus...

        To nie nastolatki sa nieprzygotowane do bycia matkami. TO spoleczenstwo jest
        NIEDOJRZALE do tego faktu, to OTOCZENIE nie radzi sobie z ciaza nastoletniej
        kobiety przede wszystkim. Ostatnia nagonka wokol sprawy Agaty z Lublina to
        najlepszy dowod... niedojrzalosci spoleczenstwa wlasnie:(, przede wszystkim
        jednak - najblizszych Agaty, jej matki...

        WIesz, jaki ciezar braly na siebie szesnastolatki w powstaniu warszawskim na
        przyklad? Albo podczas okupacji? ALbo w obozach koncentracyjnych? NIkomu nie
        przyszlo wtedy do glowy - deprecjonowac taka kobiete, bo ma 16 lat. Miala ich
        wystarczajaco, zeby codziennie ryzykowac zyciem, wypelniajac konkretne
        obowiazki, i miala ich rownie duzo, zeby przy tym wypelnianiu zginac.
        Czym sie rozni Twoja szesnastoletnia corka od tamtych dzielnych kobiet? WIesz
        czym? Matką... Matką, ktora jej przyprawia gebe i z pelnym rozmyslem, majac
        prawo za soba, robi krzywde.

        Matka Twojej corki, znaczy czlowiek jej najblizszy, przynajmniej teoretycznie,
        glowna zyciowa podpora i autorytet..., zamiast wesprzec - msci sie. Bo jak corka
        mogla JEJ to zrobic... No to teraz - skoro nie moga sie sami utrzymac - niech
        zyja osobno. Tak zdecydowalas, prawda? Piekna zemsta. UHM, mozesz jej teraz
        wbijac szpile co chwila, nikt jej nie obroni, prawda? A masz tak silna pozycje i
        zdolnosc argumentacji, ze bez problemu zrobisz wode z mozgu wlasnej corce,
        wbijajac ja jeszcze dodatkowo w poczucie winy..., ze to, co zrobila, to niemal
        ZBRODNIA wobec CIEbie. Ma, czego chciala, mala niewdzieczna rozpustnica!

        Teraz TY rozdajesz karty, jestes bogiem tej sytuacji. Rewelacja!

        Mam wiecej lat, niz TY - wychodzi mi z rozliczenia. Ale to nie ma zadnego
        znaczenia. I nie wspolczuje CI, ze 'musisz podejmowac takie decyzje'. MOglas
        podjac zupelnie inne. A wobec swojej corki MASZ takze OBOWIAZKI. Czy chcesz
        tego, czy nie. Do 18 roku zycia musisz ja utrzymywac, o ile sie nie myle, a i
        potem rowniez, jesli wypelnione zostana ku temu konkretne warunki, prawnie rzecz
        biorac. Czy CI sie to podoba, czy nie. Tak wlasnie, jak ona ma obowiazki wobec
        jej dziecka. I ma je rowniez ojciec Twojego wnuka. Pamietaj o tym.

        Choc na chwile przestan tak samolubnie koncentrowac sie na sobie. SProbuj
        wstawic sie w sytuacje corki. Moze CI to troche pomoze?
        Moze CIe ustrzeze przed wyrzadzeniem Twoim najblizszym jeszcze wiekszej krzywdy?

        Widzac Twoje reakcje naprawde podziwiam heroizm Twojej corki, ze dziecko
        urodzila. Najprosciej dla niej byloby usunac tak, zebys nawet nie wiedziala...

        WIesz, kiedys jeden ksiadz katolicki w kazaniu mowil o podobnej historii, jak
        Twoja... Dobrze to sobie zapamietalam...
        "No tak, masz racje, puscila sie przed slubem, zgroza, zaszla w ciaze, hanba!
        Pobrali sie, wychowuja dziecko, przyszlo na swiat i nastepne, zyja zgodnie i
        szczesliwie, zapomnieli juz o 'grzechu', zapomnieli tez o tym ludzie... I Pan
        Bog zapomnial... Tylko ty, matko, nie mozesz..."

        Przemysl to sobie. I zrewiduj wlasne decyzje, dopoki jeszcze czas.
        Moze mozna jeszcze cos cofnac?
        Nie lam zycia wlasnemu dziecku, wnukowi, oraz jego ojcu, ktorego na razie jedyna
        wina jest fakt, ze to dziecko zrobil, oraz ma za malo lat, zeby moc sie nim
        wlasciwie zaopiekowac.
        Czy to naprawde dostateczny powod, zeby kara byla tak surowa?

        Masz serce?
        To schowaj egoizm do kieszeni i NAPRAWDE pomoz corce.

        pzdr
        j
        • asidoo Re: moja córka została matką 28.06.08, 19:15
          A ty jendzo też nie masz racji. Chłopak jest byle jaki. Skoro nie może skończyć
          gimnazjum, to kiedy choćby zawodu się nauczy?
          Niech lepiej ten związek się rozpadnie, wieksza szansa, że córka znajdzie sobie
          partnera, który będzie umiał zarobić.
          Nie wiem po co matka tej ciężarnej miałaby brać tego chłoptasia do domu i
          jeszcze go utrzymywać?
          • kobieta_na_pasach Re: moja córka została matką 29.06.08, 21:32
            tiaaaa, widze,ze nikt wg ciebie nie ma racji.sama wiesz wszystko najlepiej. a ja
            znam wielu mezczyzn niewyksztalconych i potrafiacych zarabiac, i wielu
            wyksztalconych, tzw. dupy wolowe. czy wazniejsze jest uczucie czy to, ile facet
            zarabia?
            asidoo napisała:

            > A ty jendzo też nie masz racji. Chłopak jest byle jaki. Skoro nie może skończyć
            > gimnazjum, to kiedy choćby zawodu się nauczy?
            > Niech lepiej ten związek się rozpadnie, wieksza szansa, że córka znajdzie sobie
            > partnera, który będzie umiał zarobić.
            > Nie wiem po co matka tej ciężarnej miałaby brać tego chłoptasia do domu i
            > jeszcze go utrzymywać?
            • asidoo Re: moja córka została matką 29.06.08, 22:36
              Bardzo ważne jest, ile zarabia i czy w uczciwy sposób. Bez pieniędzy nie można żyć.
        • lena575 Re: moja córka została matką 28.06.08, 21:39
          O Jezuuuu!!!!! Jendzo !!! Aleś pieprznęła z patosem o obozach i
          powstaniach !!!! Można przywołać całą historię Polski jak to kobiety
          na Sybir za mężczyzną, kibitki i cała praca od podstaw - byłoby
          jeszcze żewliwiej ... tylko,że to sa TRUIZMY !!!! Takie na potrzeby
          innych, dobre ale jak sobie tak gadamy.
          Zupełnie czymś innym jest fakt,że np. TWOJE nastoletnie dziecko
          spieprzyło sobie życie. Jak juz wyjdziesz z pierwszego szoku i
          zaczynasz "badać teren" to widzisz,że może nie do końca spieprzyło
          ale TY musisz dziecku(i dziecku twojego dziecka) pomóc i TY musisz
          decyzje podejmować. Nie mówi mi,że 16-latkowie podejmą wiążące
          decyzje ... no chyba,że dorosli wynajmą im mieszkanie, będą sypali
          kasą i jeszcze opiekowali sie dzieckiem bo oni mogli chodzic do
          szkoły. No bo przeciez dorosli maja obowiązki!!! Dzieciaki muszą
          szybko dorosnąć ale bez przeszkód ze strony dorosłych, broń Boże,
          trzeba im umozliwić wspólne mieszkanie bo a nóz rozpadnie im się
          związek. Ojciec musi byc swiadkiem kolki i wszystkiego innego,
          dochodząc - nie może. Młoda mamusia musi mieć - twoim zdaniem -
          stałą obecnośc chłopaka przy sobie. Tylko pył sprzed nóg jeszcze
          zmieść!!!
          A,że tak rzucę w twój patosowy ton - w powstaniu tez miały mężów???
          Podczas wojny tez miały komfort ?? I jakoś dzieci się wychowały!!

          A moim zdaniem młodzi narobili dużo głupstw. To,ze są rodzicami nie
          oznacza,że są DOROŚLI i,że potrafia tworzyć związek. Ja tak samo jak
          agat nie zgodziłabym sie na wspólne zamieszkanie nastolatków. Jesli
          ma ich związek prztrwać to trudności mu nie zaszkodzą a jesli mu
          zaszkodzą to lepiej,że tego w ogóle nie będzie. Chłopak oprócz
          tego,że potrafił dziewczynie zrobic dzieciaka to powien wykazać się
          wynikami w szkole - to będzie oznaką dorosłości.
          Jak agat zobaczy,że chłopakowi zalezy, że opiekuje się dzieckiem,że
          się uczy, ze spotyka się z córką, nie pije (16-latek !!!) to zmieni
          zdanie. Ja u agat widzę troske o przyszłlość córki bo to jej dziecko
          i jak ktoś zauważył, nie chce pewnie by była ona 18-letnią rozwódka
          z 2 dzieci.
          Jesli jak w końcowej mowie przytoczyłas z kazania,że mieli jedno i
          drugie dziecko to ... na bycie razem i to drugie muszą sobie już
          poczekać i dorosnąć. Jesli mają to mieć to mieć będą, nie nalezy
          tego przyspieszać. Dla nich ważna jest nauka, dla ich dziecka też by
          całe zycie nie wegetowali.
          • arioso1 Re: moja córka została matką 28.06.08, 22:13
            Apo co tak gdybać i skakac sobie do oczu.
            zyciejest takie a nie inne i na moim przykładzie wam powiem po 12
            latach -jak sie nie uwaza co sie robi, to sie robi jak sie uważa-i
            święte to słowa są.
            16 lat miałam jak urodziłam pierwszą corke.
            Jestem z baaaaardzo pożądnej,katolickiej rodziny.
            Nigdy nie chodziłam nigdzie ze znajomymi, ani na podwórku ani
            nigdzie-ze szkoły do domu i tylko ksiązki mnie interesowały.Naprawdę-
            kochalam czytać-nie miałam koleżanek,kolegów-z klasy tez nie bo do
            szkoły dojezdzałam dalweko.
            wychowywałam sie sama z mamą.miałyśmy bardzo dobry kontak-o
            wszystkim sobie mówiłysmy.Zawsze byłam mądrą , i pewna siebie
            dziewczyną-nikt mi nigdy nie ublizył, nie przezwał-uczyłam się
            wzorowo-ale to nie z musu-poprostu łatwo mi nauka przychodziła.
            15 lat miałam jak wybłagałam mamę o psa-zgodziła sie ale powiedziała
            ze ten pies nam obu kłopotu przysporzy.Miała rację.NA SPACERACH
            POZNAŁAM MARCINA-miły ,spokojny chłopak,stronił od towarzystwa-dodam
            że mieszkalismy w starym podgórzy w krakowie-więc lump na
            lupmpie.Marcin był inny-pracował, spokojny-zaczelismy chodzic ze
            soba-skończyłam szkołe podstawową-poszłam do liceum -marcin zaczął
            byc wobec mnie chamski,ale ja zakochana klapki na oczach.w drugiej
            klasie liceum zaszłam w ciąże-szok-Marcin stał się bardzo agresywny-
            bił wyzywał-wstydziłam sie tego dlatego odeszłam od mamy-
            zamieszkalismy osobno-i to był błąd-bo tylko cztery ściany wiedziały
            co tam sie działo.
            To babcia świętoszka jako jedna tylko wiedziała i mawiała-ojciec
            dziecka jaki by nie był-ale to zawsze ojciec.myslałam ze tak ma być-
            ze kobiety tak zyją-bite,wyzywane,gwałcone,
            corka miała rok musiałam pracować -myłam szyby na
            skrzyzowaniach,pracowałam w kfc-bo tam zatrudniali nieletnich-a do
            szkoły chodziłam nadal.
            marcin nie pracował-było cora z gorzej-5 lat starszy a głupi-ja tez
            byłam głupia bo pozwoliłam sobie na to, pozwoliłam nas krzywdzić
            jemu.po 3 latach znowu byłam w ciąży-koszmar trwał-odchodziłam 3
            razy za 4tym juz nie wróciłam-teraz zyję bardzo dobrze-mam
            wspaniałego męża trzecie dziecko-już wiem ze jest cudownie i ze tak
            ma być.Nie wstydze sie tego co było-muwię o tym głośno .
            Ale jako 16 latka umiałam sie zająć dzieckiem,domem i znosić jeszcze
            fochy Marcina.Skończyłam szkołę studia,i wiem że kobieta sobie
            jestbw stanie poradzić pod warunkiem że albo jest sama albo ten
            facet jest naprawdę dobry dla niej-bo to jest ważne.Droga autorko-
            jezeli jesteś pewna że to nie jest chłopak dla niej-walcz o córke i
            wnuka-ona jest twoim dzieckiem i to ty póki co masz tutaj pierwsze
            prawo głosu-nie daj się zwieść pozorom i zrób to czego moja mama nie
            zrobiła-pogoń dziada jak najdalej-ja jestem szczęśliwa dzieci nie
            żałuję ale kilka razów naprawdę bolało
            • stedo Re: moja córka została matką 28.06.08, 23:13
              Jesteś bardzo dzielną kobietą. Gratuluję Ci i życzę wszystkiego najlepszego. Ale
              z perspektywy Twoich doświadczeń, powiedz, jak mają się zachowywać rodzice w
              takich sytuacjach w stosunku do swoich dzieci. Między Twoją matką a Tobą była
              miłość, było zrozumienie, dobry kontakt.B.dobrze się uczyłaś, byłaś spokojną
              nastolatką. Wychowanie w wierze katolickiej też Cię nie uchroniło.Obiektywnie
              były spełnione wszystkie warunki aby nie doszło do takiego koszmaru jaki
              przeżyłaś. Co rodzice mają zrobić, by uchronić swoje dzieci? Zabranianie, zakazy
              jak sądzę nić dadzą. Więc chyba trzeba chronić od skutków "błędów
              młodości".Czyli uświadomienie seksualne i antykoncepcja i cały czas psychiczne
              wspomaganie i pomoc. Bo co więcej mogą rodzice?
              • agat-a361 Re: moja córka została matką 28.06.08, 23:57
                Bardzo dziękuję asidoo, arioso1 oraz lenie575 za wypowiedzi do mojego wątku, czuję, ze rozumiecie o co mi chodzi, czuje w Was bratnią duszę. Nie rozumiem Jendzy1, co to za bzdury, jaki kurcza ojciec. 16 lat to może byc ojciec??????On sam potrzebuje ojca i opieki rodzicielskiej, przytuleń i czułych słów, to jeszcze dziecko, rozumiesz to? Wczoraj słyszałam jak chciał odkupic od kolegi scyzoryk, bo taki "wypasiony" takiego jeszcze nie ma a chciałby takim sie pobawic, kiedy był wczoraj u nas, to chciałam mu dac dziecko na ręce , ale nie wziął, bo bał sie, ze mu coś zrobi,
                czy Twoim zdaniem to, że chciałabym, żeby moja córka nie zyła kiedyś z alkoholikiem , nierobem, oraz zeby nie przechodziła kolejnej katastrofy zyciowej , czyli rozwodu to wg Ciebie moje samolubstwo?????????czy wiesz ile w statystyce nieletnich małżeństw sie utrzymuję- niewiele - mozna policzyc na palcach, dam sobie rękę uciąc, ze tak samo skonczy sie mojej córce. Dzisiaj rozmawaiłam z mama chłopaka, powiedziałam, ze nie będę zabraniac kontaktu, ani sie wtracac do nich, niech próbuja tworzyc rodzine i niech próbuja razem wychowywać dziecko, ale córki do nich nie oddam dobroolnie. Za dwa tygodnie rozprawa i tutaj (liczę sie z tym) moze tak być, ze sąd zadecyduje, ze moja córka ma mieszkać u chłopaka dla dobra ich dziecka i wtedy nic juz nie zrobię, będę sie musiała z tym pogodzić.Kurator oraz psycholog który wskazał sąd dla zbadania naszych rodzin, wręcz namawiaja mnie do oddania córki do tej rodziny. Jak mam sie pogodzic z moimi zasadami moralnymi, bo jestem katoliczka i nie uznaję antykoncepcji,a z drugiej storny kolejna ciąza to jeszcze większa porażka.
                • lena575 Re: moja córka została matką 29.06.08, 09:46
                  Problem z tzw. dobrymi radami do tego podszytymi patosem nt. powstań
                  i wojen są - moim skromnym zdaniem - kompletnie nie na miejscu. Bo
                  mozemmy je sobie rzucać innym ale swojego kilkuletniego dziecka nie
                  posłalibyśmy do marketu na zakupy choć w powstaniu tacy butelki z
                  benzyną nosili, drżymy o swoje nastoletnie dziecko wracjące z
                  dyskotek choć tacy w powstaniu kanałami przechodzili i ratowali
                  innym życie, jakby tak nasze dziecko miało jechać w strefę wojenną
                  to bez wzzględu na jego wiek mało obchodziłaby nas cała polska
                  martyrologia ani "za naszą i waszą" ... takie pretensjonalne rady
                  moze zostawmy dla samych siebie ...
                  Dla twojej cóki ważne jest by mogła zajmować się dzieckiem i by
                  mogła szkołę skończyć (może studia) a nie to czy przetrwa jej
                  związek z chłopakiem. To,że postąpiła lekkomyslnie nie oznacza,że
                  musisz ją pchać do dalszych nieodpowiedzialnych działań. To,ze
                  samrkula sypiała z gó..arzem takim samym jak ona nie oznacza,ze
                  należy jej się to już na stałe a wy musicie za to płacić. To byłaby
                  kompletna paranoja !!!!
                  Ja nie zgadzałabym się na ich ślub, nie zgadzałabym się na ich
                  wspólne zamieszkanie, nie zgadzałabym się na to by córka mieszkała u
                  rodziców chłopaka. To masz prawo powiedzieć w sądzie, jak i to, że
                  chłopak się nie uczy,że pije. Jak ma dorosnąć to ma szansę
                  niekoniecznie musi się to wyrażać w legalnym sypianiu z Twoją córką.
                  Jesteś za nią odpowiedzialna, sama to wiesz. Nie trzeba sądowego
                  potwierdzania.
                  Pozdrawiam i życzę powodzenia.
                • asidoo Re: moja córka została matką 29.06.08, 10:05
                  W sądzie przedstaw bardzo racjonalnie swoje poglądy, dlaczego chcesz, aby córka
                  mieszkała z wami wraz z wnuczęciem, ale bez "zięcia".
                  Mam nadzieję, że sąd nie zezwoli na ich ślub. Przekonuj córkę, że ma na to czas
                  i że urodzenie dziecka nie wiąże się obligatoryjnie ze ślubem.
                  Najlepiej zabierz ze sobą do sądu przygotowaną wcześniej ściągawkę, abyś o
                  niczym nie zapomniała.
                  Mimo swoich osobistych przekonań dot. antykoncepcji, lepiej będzie, żeby córka
                  brała pigułki antykoncepcyjne. Nie ma co liczyć na jej rozsądek,
                  wstrzemięźliwość itp. Oczywiście, niech sama zdecyduje czy jest jej to potrzebne.
                  Pozdrawiam i podkreślam, że jestem całkowicie za tobą. Znam rodziny takich
                  chłopaków. Podobne sytuacje młodych kobiet miałam w swoich klasach (jako
                  wychowawca). Dziewczyny, które weszły w rodziny (często patologiczne) ojców
                  swoich dzieci, nie skończyły nawet dwuletniej zawodówki.
                  Zauważyłam, że o wiele lepiej jest, gdy w takiej sytuacji młoda mama mieszkała
                  ze swoją rodziną a ojciec dziecka z nimi nie zamieszkiwał.
                  • friday133 Re: moja córka została matką 29.06.08, 14:26
                    16 latka to jest zupełne dziecko jeszcze. Mam syna w tym wieku, to
                    straszny dzieciuch. Według mnie takie dzieci nie nadają się
                    absolutnie do tworzenia rodziny, prowadzenia wspólnego gospodarstwa
                    domowego. Na twoim miejscu walczyłabym o córkę, żeby została w domu
                    z dzieckiem. To nie jest dorosła kobieta. Jeżeli teraz jeszcze nie
                    spaprała sobie życia, to przeprowadzając sie do "teściów" będzie na
                    najlepszej drodze.
                    Co do antykoncepcji - nie rozumiem i nie będę nawet udawać, że
                    rozumiem twoje podejście.

                    Arioso - szczerze podziwiam.
                  • li_lah Re: moja córka została matką 29.06.08, 15:30
                    absolutnie popieram!!! idz do sądu z zamiarem zatrzymania córki w domu. u was
                    nie dzieje sie zadna patologia, to jest dobry porządny dom i walcz o to, aby
                    corka zostala przy Tobie. dobrze przemysl sprawe tego nastoletniego "tatusia",
                    bo tak jak pisza kolezanki wyzej--moze jej on spaprac zycie do reszty-zrobic
                    nastepne dziecko, a chyba zalezy Ci na tym aby corka ukonczyla szkoly i miala w
                    prezyszlosci szanse na jakas pracę??
                    nie przejmuj sie wpisami jendzy1 i jej podobnych, zastanawiam sie co same by
                    uczynily, gdyby chodzilo o ich córki. łatwo jest zabierac głos w trudnych
                    sprawach gdy nie dotycza one nas samych... nazywanie 16 latka gotowym do
                    ojcostwa, majacym stworzyc dom i rodzine dojrzalym czlowiekiem jest
                    nieporozumieniem. nie zgodz sie na ich wspolne zamieszkanie i nie oddaj corki.
                    jesli sad zdecyduje inaczej niz po twojej mysli, odwoluj sie az im sie znudzi..
                • stedo Re: moja córka została matką 29.06.08, 22:09
                  agat-a361 napisała:
                  moze tak być, ze sąd zadecyduje, ze moja córka ma mieszkać u chłopaka dla
                  > dobra ich dziecka i wtedy nic juz nie zrobię, będę sie musiała z tym pogodzić.
                  Sąd nie może zadecydować gdzie ma mieszkać Twoja córka. Ty jesteś jej prawnym
                  opiekunem i Ty o tym decydujesz.Sąd może tylko przyznać opiekę prawną na Twoim
                  wnukiem rodzicom chłopaka.Ale wtedy ograniczy kontakty dziecka z matką.Kto wie
                  czy nie lepiej z dwojga złego w ostateczności przyjąć taką sytuację, niż narazić
                  córkę na takie niebezpieczeństwa mogące zrujnować jej życie, jak mieszkanie z
                  tamtymi.Nie sądzę by sąd wydał taki werdykt, gdy Ty nie zgodzisz się
                  zdecydowanie na to. Walcz do końca by córka z wnuczkiem zostali u Ciebie.

                  Jak mam sie pogodzic z moimi zasadami moralnymi, bo jestem katoliczka i nie
                  uznaję antykoncepcji,a z drugiej storny kolejna ciąza to jeszcze większa porażka.

                  Bo tu jest ten dylemat, że zasady antykoncepcji uznawane przez KK, nie przystają
                  do realiów obecnego świata i warunków społecznych. Kiedyś kobiety z reguły nie
                  pracowały, prowadziły domy, dorastające córki też od wczesnych lat były
                  przygotowywane do takiej roli, nie uczyły się długo, nie miały takiej swobody.A
                  nawet jak któraś wcześnie zaszła w ciążę, to nie miała innych ambicji, były
                  rodziny wielopokoleniowe i to pozwalało w takiej rodzinie funkcjonować
                  niedojrzałym rodzicom.Dziś takich warunków nie ma. Dlatego powstała konieczność
                  wynalazku skutecznych środków antykoncepcyjnych i ich popularność, aby umożliwić
                  normalne funkcjonowanie ludziom w dzisiejszych warunkach. Kościół tego nie
                  uwzględnia. Zawsze pozostawał w tyle za przemianami społecznymi.
                • arioso1 Re: moja córka została matką 01.07.08, 20:16
                  ANTYKONCEPCJA NIE BYŁA MI OBCA- ale jakoś tak wyszło-nie brałam nic
                  mimo iz doskonale wiedzialam co to jest.
                  Ja nie wiem co bym chciała wtedy żeby moja mama zrobiła-ale wie,
                  jedno-jeżeli moja córka bedzie miała takiego chłopa jak ja miałam-
                  -głupek do potęgi
                  -nieskalany pracą
                  w towarzystwie cichutki a w 4 ścianach bił i wyzywał-
                  nie obchodziły go dzieci-potrafił zeby mi na złośc zrobic -palić
                  papierosa w pokoju gdzie lezalo ciezko chore dziecko na zapalenie
                  pluc
                  do 2letniej córki powiedział ty ku..wo, bo w zabawie uderzyła go
                  nózką
                  i wiele wiele podobnych sytuacji
                  bezczelny i opryskliwy, interesowały go tylko gry komputerowe
                  i gdyby moje dzicko trafiło na takowego- wywale dziada na zbity pysk-
                  zrobie wszystko aby rozbic ten związek, nawet jeśli córka z nim
                  pójdzie ja im dziecka nie dam-zabiore i wywiozę
                  ale mimo to na siłe bede chronic córke przed toksycznym związkiem-
                  nawet wbrew jej woli-bo przeszłam swoje i wiem do czego tacy ludzie
                  są zdolni..
                  • tygrysio_misio Re: moja córka została matką 01.07.08, 22:41
                    pomysl;]
                    jak trafi na takiego to nie bedziesz wiedziala o tym...bo jest taki cichutki;]

                    i nie unos sie tak...bo to smieszne troche

                    kazdy wybiera sobie droge w zyciu....i kazdy sam za nia odpowiada
                • mini_mini26 Re: moja córka została matką 08.07.08, 10:47
                  Chyba nie doczytałam wczęśniej. Bo jeśli chłopak jest ewidentnie
                  dziecinny lub bardzo patologiczny, to też uważam, że ni powinnaś
                  pozwalać na wspólne zamieszkanie razem. Jakoś wcześniej zrozumiałam,
                  że chłopak stara się i pozuwa do obowiązku, a Ty mu za wszelką cenę
                  w tym przeszkadzasz.
                  Powinnas go obserwować, bo widzisz mądrzej niż córka i przede
                  wszytskim nie masz klapek na oczach.
                  Może coś jeszcze z chłopaka będzie, moim zdaniem trzeba wyciągnąć do
                  neigo rękę, jeżeli ewidentnie będzie się wzbraniał od jakiejkolwiek
                  pomocy i ciągnął w dół.... to trzeba jak najszybciej o chłopaku
                  zapomnieć. Dziecko może mieć dojrzalszego, kochającego ojca,
                  niekoniecznie biologicznego.
    • jendza1 Drogie 'katoliczki' 29.06.08, 16:01
      Nalozcie Waszym szesnastoletnim dzieciom pampersy.
      Bo one nie wiedza, jak sikac.
      BO zawsze sie bedziecie baly, ze sobie z sikaniem nie poradza.
      Bo przeciez sa jeszcze niedojrzale.
      Beda takie niedojrzale, dopoki bedziecie zyly.

      Hm, skoro robicie za nie wszystko, mozecie tez pojsc do lozka za wlasne corki.
      Wtedy problem zakazanej antykoncepcji przestanie byc problemem. Jestescie bardzo
      madre i sobie poradzicie przeciez.
      No i wasza 'katolicka' moralnosc nie ucierpi... Wreszcie kazdy bedzie na swoim
      miejscu.

      Pojelam na koniec, jak z biednej, uciskanej synowej robi sie harpia tesciowa.
      Ten watek pokazal to z kliniczna dokladnoscia:(((.

      A laczenie tego zjawiska z katolicyzmem to uzurpacja. Haniebna.

      To codzienne, za kazdym razem na nowo, przybijanie Chrystusa do krzyza.

      Tak, 'walcz o corke', Agato, 'nierozumiejaca', o co chodzi. To, ze nie
      rozumiesz, o co chodzi mi, to pryszcz zupelny. GOrzej, ze Ty nie rozumiesz, o co
      chodzi corce. I nie zrozumiesz. Bo nie chcesz zrozumiec. BO TY LEPIEJ WIESZ.
      Nie dziwie sie, ze ojciec nie wzial swojego dziecka od Ciebie.
      Tez bym nie wziela.
      JAKIM PRAWEM DOKONALAS UZURPACJI podania mu malenstwa? To nalezy do MATKI DZIECKA.
      A TY ta matka NIE JESTES!!!! NAPISZ to sobie na kartce, powies nad lozkiem, przy
      lustrze, w kuchni, w toalecie, wszedzie.
      Moze do Ciebie dotrze.

      Zycze WASZYM DZIECIOM, szanowne Panie, zeby jak najszybciej pojely, jakim
      jestescie dla nich zagrozeniem. Smiertelnym zagrozeniem.

      Freud, NOrwid, Gombrowicz - wyrazali mysli ponadczasowe. Biedni mysliciele - w
      dowolnej kolejnosci.

      ALe najbardziej zal Chrystusa. On to wiedzial pierwszy. I mowil o tym.

      W Ksiedze Rodzaju stoi: i opusci czlowiek ojca swego i matke swoja...

      Teraz juz rozumiem, ze trzeba 'opuscic' tychze rodzicieli nie dlatego, ze tak
      kaze Pan, ale po to, by przetrwac.

      I do tego jeszcze 'madra' nauczycielka:(((. Jak to skolatane spoleczenstwo ma
      'dojrzec', skoro nawet nauczyciele to taki beton?

      Znacie chlopaka? Duchem Swietym jestescie ze wiecie, kim bedzie?

      Pan BOg dal ludziom wolna wole. Jego sprawa.
      Matka i tak wie lepiej

      Bez pozdrowien


      • lena575 Re: Drogie 'katoliczki' 29.06.08, 20:49
        Albo jendzo cos wypiłas albo nie wzięłas leków :)))))
    • agat-a361 Re: moja córka została matką 29.06.08, 17:52
      Do Jendzy1:
      Co Ty za bzdury, głupoty i brednie wypisujesz. Wiesz co, takie osoby
      jak Ty nie powinny zabierać głosu tu na forum,
      Jak możesz twierdzić, że decyzja w sprawie dziecka, małżeństa itd
      należy do mojej córki, przeciez ona jest niepełnoletnia, nie może
      żadnych decyzji podjąć bo jest niepełnoletnia, dociera to do Ciebie?
      • 81mermaid [...] 29.06.08, 17:58
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • baba67 Re: do agat-a361 29.06.08, 18:33
          A co to ma Chrystus do tego czy katolicyzm?
          Dziewczyna ma mieszkac z dzieckiem i dzieciuchem jego ojcem ktory nie tylko nie
          umie zarobic na siebie ale nawet nie wykazuje zadnej checi w kierunku zgdobycuia
          jakiegokolwiek doswiadczenia?Mieszjkac na koszt swojej rodziny przy symbolicznym
          wsparciu panstwa?
          Albo ma matka dziewczyny ma go przyjac pod swoj dach i utrzymywac wszystkich
          troje fundujac im zabawe w doroslosc?
          Czy ona tego chlopaka wypedza z domu? Ogranicza kontakty z dzieckiem?
          Pierwsza rzecz w staniu sie doroslym to jesc swoj chleb.
          Dziewczyna ma na razie skonczyc szkole i zdobyc zawod podobnie jak ojciec
          dziecka a nie pakowac sie w sponsorowana zabawe w dom.
          Jedyne co tu zwiazane jest z katolicyzmem to sprawa antykoncepcji.
          Dziewcze jest nieodpowiedzialne i dalej zakochane w ojcu dziecka, zatem szansa
          na powiekszenie grona wnuczat calkiem spora.
          na razie doradzalabym antykoncepcje na zasadzie mniejszego zla, bo jestem
          bardziej pragmatyczka niz katoliczka.
      • kobieta_na_pasach Re: moja córka została matką 29.06.08, 21:33
        a jak dawala pewna czesc ciala to sie ciebie pytala?
        jaka matka taka natka, ha ha!

        agat-a361 napisała:

        > Do Jendzy1:
        > Co Ty za bzdury, głupoty i brednie wypisujesz. Wiesz co, takie osoby
        > jak Ty nie powinny zabierać głosu tu na forum,
        > Jak możesz twierdzić, że decyzja w sprawie dziecka, małżeństa itd
        > należy do mojej córki, przeciez ona jest niepełnoletnia, nie może
        > żadnych decyzji podjąć bo jest niepełnoletnia, dociera to do Ciebie?
        • stedo Re: moja córka została matką 29.06.08, 22:15
          Myślałam że mimo wszystko jesteś poważną kobietą z którą można podjąć rzeczową
          dyskusję.Zawiodłam się.Jesteś po prostu pustą idiotką.
          p.s. Ale się uśmiałaś!;)).Pogratulować. BLEEE, szkoda słów.
    • agat-a361 Re: moja córka została matką 29.06.08, 18:27
      Szkoda, że w ogóle opisałam swój watek,szkoda mi nerwów na takie
      posty jak wyżej. trochę kultury kobieto, bo jeśli chcesz wyraźić
      swoje zdanie, to nie powinnaś nikogo obrażać, a jeśli lubisz ubliżać
      innym to zmień forum, tu spotykają sie ludzie, którzy maja coś
      mądrego do powiedzenia i chcą pomóc innym. Zegnam
      • tupp Re: moja córka została matką 29.06.08, 18:40
        śledze Twoją historię... i wydaje mi się, że nie ważne co zrobisz to Twoja córka
        musi zrozumieć co się stało i jakie są tego konsekwencje. To nie zabawa w dom,
        tylko życie (co najmniej 18 lat).
      • baba67 Re: moja córka została matką 29.06.08, 18:40
        agat-a piszac na forum musisz sie liczyc z roznymi wypowiedziami nie tylko
        popierajacych Twoj punkt widzenia , nie tylko osob majacych inne zdanie niz Ty a
        wyrazajacych je w sposob kulturalny, ale tez wszelkiej masci dyskutantow
        kojacych swe problemy za pomoca netowej agresji(nie pisze tego do kogos
        szczegolnego tylko ogolnie).
        Wiekszosc wypowiedzi Cie jednak w calosci lub czesciowo popiera.
      • friday133 Re: moja córka została matką 29.06.08, 19:19
        Agato, jesteś dobrą matką, a twoja córka jest po prostu jeszcze zbyt
        młoda, żeby rzucić ją na głęboką wodę. I to z chłopakiem, który
        ewidentnie do tego nie dojrzał.
        Jak slusznie napisałaś - ona jest niepełnoletnia. Twoim zadaniem
        jest chronić ją i jej pomagać.
    • kasiaaaa24 Re: moja córka została matką 29.06.08, 19:11
      Droga Agato.
      Jesteś niesamowicie silną osobą i moim zdaniem cudowną matką. Tylko
      pozazdrościć. Podziwiam Cię za cierpliwość. Moje zdanie jest takie,
      że Twoja córka i ten chłopak nie powinni mieszkać razem. On się nie
      zmieni. Jeśli teraz podpija, to będzie sie to tylko rozwijać. Jeśli
      zamieszkają razem, to jak będzie wyglądać ich życie? Jak 16
      latkowie, bez dochodów, bez wykształcenia mogą tworzyć rodzinę?
      Jeśli chłopak już ma kuratora, to lepiej nie będzie. To bardzo
      przykre, ale weź córke do siebie i pomóż Jej jak najlepiej wychować
      dziecko i pokończyć szkoły. Szczęśliwa matka, to szczęśliwe dziecko.
      Nie dziwię Ci się, że nie chcesz takiego zięcia i męża dla Twojej
      córki. Niestety, takie sytuacje zdarzają się nawet w najlepszych
      rodzinach. A Twoja córka ciągle ma szanse na wspaniałego męza, który
      pokocha Jej dziecko jak swoje. Moja koleżanka urodziła mając 15 lat.
      Wtedy, to jszcze była 8 klasa podstawówki. To co się działo między
      rodzinami, to istne piekło. Oszczędz tego córce i dziecku.
      • nie.grzeczna.kobieta Re: moja córka została matką 29.06.08, 20:10
        nie zostawiaj ich samych. Nie mają za co żyć, musza się uczyć i
        udowodnili już że są nieodpowiedzialni. Na razie powinna córka
        mieszkać z Tobą i dzieckiem i ustalić z ojcem dziecka i jego
        rodzicami jak będą dzielić obowiązki względem dziecka/wnuka.
        Jezeli naprawdę się kochają to zrobią wszystko aby być razem, czyli
        pokończą szkoły, a następnie będą pracowac i uczyc sie aby móc
        zamieszkać razem.
        Para 16 latków mieszkająca sama to jest najgorszy pomysł jaki mozna
        sobie wyobrazić.
    • papierowa.szklanka Re: moja córka została matką 29.06.08, 22:28
      Agatko, nie przejmuj się tymi wypowiedziami na forum... jesteś dobrą mamą, i tego się trzymaj... czasem się gubisz, ale kto tego nie robi...
      musisz wiedzieć, ze wypowiedzi na forum piszą różne osoby, z różnymi doświadczeniami, niekoniecznie rozumiejące co masz na myśli, osoby w różnym stanie emocjonalnym, potrzebują się wyżyć i robią to kosztem Ciebie, nie wiedzące co czujesz, nie widzące wnuczki i córki... i łez
      wszystko się poukłada;) trzymam kciuki
    • kora3 nie załamuj się, bywa różnie 30.06.08, 06:06
      tak sobie czytam wątek autorki, ten i poprzedni, choć nie
      komentowalam do tearz. Sytuacja niełatwa, nastoletnia mama i ojciec
      ziecka z patologicznej rodziny - pewnie, ze nic fajnego.

      ajbardziej mnie rozwalają komentarze egzaltowanej mamusi 18 -latka,
      co to jest "nolepiokiem", czyli "nolepszy z cały wsi" - zapomnialam
      jej nicka - sorki. Znam kilka takich mamus zakochanych w synalkach:)
      jeden nawet z mojej rodziny jest - "nolepszy" dziwolag jakiego świat
      widział ...

      Autorce wątku trudno sie zdiwić, ze postawa rodzicó chłopaka i jego
      samego ją niepokoi. Ok, nastoletnia ciąża sie zdarzyła, ale czyhanie
      na zasilek, zachowanie chłopaka i jego rodziny to neistety sygnaly,
      ze zapowiada sie to wszystko raczej nieróżowo.

      Nie powinas sję jednak zaraz załamywać. To,z e Twoja córa w tym
      wieku i z takim kolesiem wpadła nie oznacza, ze to "koniec z nia".
      Wiem, ze to moze zabrzmi głupio i banalnie, ale wielu ludzi w
      podobnej sytuacji nie tylko poradzio sobie jakotako, ale anwet
      porobiło tzw. kariery.
      Moja dobra znajoma (poznalam ja kiedy była juz
      przedorosla) "wpadlą", jako 15-latka. Dziś ma córkę na studiach,
      dwoje młodszych dzieci. Sama skończyła studia, jedne, drugie, ma
      wysokie i b. odpowiedzialne stanowisko.
      Ostanio tez na n-k spotkałam kolezankę, ktora urodzila w wieku 17
      lat. Naturalnie w tamtych czasach ze szkoły ją wylali. Skończyła
      liceum zaocznie, potem dziennie studia - jest nauczycielką :)
      Nie ma co sie zalamywać. Tak czy owak - ludzie dajcie jej spokój z
      tym "rozbijaniem młodej rodziny". Trudno, zeby 16-latkowie mieli
      brać odpowiedzialnsoc za malucha, tym bardziej,ze ojciec dziecka to
      chodzaca patologia. Jasne, mozna dać mu szansę, ale nie puszczać
      sparw na żywioł , bo to tatuś dziecka.
    • jendza1 Czytanie ze zrozumieniem 30.06.08, 10:56
      Papierek lakmusowy.
      Ten watek to swoisty papierek lakmusowy przynaleznosci do konkretnej 'strony mocy'.
      Tak. Mozna prowadzic badania statystyczne na ten temat... w populacji kobiet...
      wiadomej.

      Macie racje - tez widze, jak bardzo o tej sprawie ludzie pisza kierujac sie
      wlasnymi problemami, sprawami, urazami...
      Dlatego tak bardzo wierza Agacie, zupelnie nie dostrzegajac prawdy, ktora wylazi
      z jej slow, choc Agata bardzo tego nie chce...

      Agata jest pewna, ze rodzina chlopaka jej corki jest patologiczna, a on
      alkoholikiem. Taa. W wieku lat szesnastu... No i corka Agaty jest kompletnie
      bezmyslna i wybrala jakiegos przestepce czy przyszlego przestepce... ot, tak
      sobie... bo chciala 'dac d.py'...

      Dlaczego kurator namawia Agate, by pozwolila corce zamieszkac z nimi? Debilem
      jest i chce skazac dziecko (dwoje dzieci, bo decyzja dotyczyc bedzie corki Agaty
      i jej wnuka- przypominam, urodzil sie maly chlopczyk, nie dziewczynka, jak wiele
      pan sobie chcialo wyczytac...) na jakis niewyobrazalny koszmar? Przeciez
      kuratorami sa ludzie do tego przygotowani i umiejacy ocenic wlasciwie takie
      sytuacje. NO i ten kurator zna obie rodziny. Osobiscie.
      A my sobie na forum mozemy przeczytac tylko i wylacznie relacje Agaty,
      przypominam. Jakies wnioski moze?

      Czy naprawde tak trudno zauwazyc, jak agresywna i niesprawiedliwa jest Agata
      wobec wlasnej corki i jej chlopaka?
      Dlaczego corka Agaty nie mowila jej prawdy od poczatku? Czego sie bala?
      To rozpuszczona pannica, ktora sobie chciala pouzywac?
      A moze ubezwlasnowolniona mloda kobieta, ktora wlasna matka okrada z
      najwazniejszych zyciowych doswiadczen, rozwala zycie?

      Dlaczego corka Agaty zaszla w ciaze? Zwykle jest to wynikiem aktu milosnego.
      Przedwczesne proby 'konsumowania' relacji milosnych to nader czesto nie tyle
      wynik 'ciekawosci' mlodych, czy ich 'nieodpowiedzialnosci', ile... konsekwencja
      ich trudnych problemow domowych wlasnie:(. Mlodzi szukaja ciepla, wsparcia,
      przestrzeni, gdzie moga byc soba naprawde, gdzie im sie nikt nie bedzie
      wchrzanial ze swoja 'wiedza', 'doswiadczeniem' oraz PRAWEM DO DECYDOWANIA, 'bo
      jestes niepelnoletnia'.

      Odpowiedzialnosci nalezy uczyc dziecko od samego poczatku. ALe zeby to zrobic,
      trzeba mu troche zaufac, trzeba zostawic dziecku kawalek przestrzeni, dowolnie
      pojmowanej. Jesli za cos 'odpowiadam', to ksztaltuje to od poczatku do konca.
      Zaczyna sie zwykle od... sprzatania zabawek przez dziecko, najprostszych
      domowych obowiazkow. Co robia 'troskliwi' rodzice? Ano, udzielaja instrukcji
      detalicznych najpierw, jak dziecko ma wykonac to, za co niby jest
      'odpowiedzialne', a jak pozbawiony minimum autonomii maluch schrzani, bo 'nie
      wysluchal instrukcji', wowczas konsekwencje tego aktu rodzice rowniez biora na
      siebie. Jak w takiej sytuacji nauczyc sie ma dziecko, ze w zyciu jest akcja - i
      reakcja? Ze jak sobie poscielesz, tak sie wyspisz? PRzeciez i tak zawsze wpadnie
      niezawodna i kochajaca mamusia, coby 'poprawic poduszke'...

      Lozko to przestrzen najbardziej wewnetrzna, intymna, osobowa. Agata jest taka
      wsciekla na swoja corke, bo jej ciaza to NIESUBORDYNACJA. Corka Agaty znalazla
      wreszcie przestrzen, gdzie nie matka decydowala.... I zaplacila za swoj akt
      wyzwolenia straszna cene...

      Jesli przetrwa to jakos, czego jej z calej duszy zycze, ucieknie od Agaty gdzie
      pieprz rosnie, najdalej, jak sie da - dokladnie w momencie, gdy skonczy te
      magiczne osiemnascie lat.

      A Agata zostanie - z rozdartym 'sercem' (czytaj: egoizmem), swiezo i na nowo
      rozbudzonym macierzynstwem (jest przeciez matka wnukowi), ale bez wnuka,
      glebokim poczuciem krzywdy (bo przeciez tyle zrobila, zeby pomoc tej gowniarze,
      tak sie poswiecila itd..), oraz... kompletnym 'niezrozumieniem' tego, co jej sie
      'przydarzylo'.

      Grunt to NIE CHCIEC przyjac do wiadomosci paru podstawowych spraw.
      Chocby tej, ze znakomita wiekszosc tego, co nam sie w zyciu 'przydarza', to
      efekt naszych wlasnych, w sposob wolny podejmowanych decyzji. Nie tyle nam sie
      cos 'przydarzylo', ile na to ZAPRACOWALISMY po prostu.
      I to - przede wszystkim - katoliczka wiedziec powinna.
      • kora3 hmmmm 30.06.08, 11:22
        no wiesz... daleko idący wniosek, ze ludzie kierują sie w
        wypowiedziach swoimi "problemami", moze raczej pogladami,
        doświadczeniem, obserwacjami...
        nie trzeba mieć podobnych problemów, zeby wiedzieć, ze sytuacja,
        kiedy 16- latka rodzi dziecko, jest delikatnie mówiąc,
        niekomfortowa.

        nie ejst to też sytuacja tragiczna - jak pisałam znam kilka
        dziewczyn bardzo młodo rodzacych i prowadzących potem normalne
        życie. Rzecz w tym, że oceniajac zachowanie Agaty paru spraw
        obiektywnych nie beirzesz pod uwagę. Zakładając, ze wszystko co ona
        pisze jest prawdą, to chyba przyznasz, ze młodzieniec latek 16 w I
        klasie gimnazjum to nieco jest przerosnięty i najwyraźniej albo ma
        probemy intelektualne, albo jest na bakier z nauką?
        Z tego, co sie doczytalam, chłopak miał kuratora jeszzce nim zostal
        młodocianym tatą - to też raczej standard nie jest, wskazuje to na
        patologię.
        Czy chłopak ma problem alkoholowy tego nie sposób z postó
        stwierdzic:) ale młody wiek nie wyklucza uzalenienia, przeciwnie
        młodzi ludzie maja "szansę" uzależnic sie od uzywek szybciej i
        bardziej niż dorosli.

        jeśli zaś chodzi o to, ze Agata, jako matka "poprawia poduszkę" -
        wiesz Jendzo - prawo w Polsce stanowi tak, że jej córka o ile nie
        wyjdzie za mąż nie mzoe być prawnym opiekunem dziecka, to nie
        kwestia tego co myśli Agata, a przepisów.
        natomiast nawet jeśli wyjdzie za chłopaka, w praktyce nie mają
        najmniejszych szans się utrzymac, bo i za co? jakież to dobrze
        płatne zajecie czeka chłopaka po podstawówce?

        tak wiec czy owak -z alezni od rodzoców bedą. pytanie jak i od
        których. Jeśli rodzice chłopaka nie byli w stanie zmusić go do
        edukacji, to sadzisz, ze bedą bardzo dbali o edukację synowej ?
        • jendza1 Re: hmmmm 01.07.08, 11:11
          KOro, napisalas do mnie:

          no wiesz... daleko idący wniosek, ze ludzie kierują sie w
          > wypowiedziach swoimi "problemami", moze raczej pogladami,
          > doświadczeniem, obserwacjami...

          Hmmmmm - moze lepiej te uwage skierowac najpierw do Papierowej Szklanki? To jej
          przekonanie, ktore jedynie strawestowalam. Tu masz link, mam nadzieje, ze wkleje
          poprawnie:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=81354807&a=81514831

          Druga rzecz. Piszesz 'zakladajac, ze wszystko co ona pisze jest prawda'...

          Otoz: nIe mozna przyjac takiego zalozenia, bo wlasnie "obiektywnie" wiemy, ze
          Agata pisze pod wplywem emocji i w stanie skrajnej koncentracji na sobie i swoim
          bolu. 'Obiektywnie', powtorze, bo to wynika w sposob bezwatpliwy z jej tekstu.
          To wszystko.

          Nie moge tez niczego CI 'przyznac' w kontekscie 'mlodzienca latek 16', bo nie
          znam czlowieka. Nie wiem, jaki jest, jakie mial problemy i dlaczego jest w tej,
          a nie innej klasie. Powody moga byc rozne.
          A jak chodzi o 'picie alkoholu' przez 16to latka - musze stwierdzic, ze nie znam
          szesnastolatka, ktory by nie pil alkoholu. Ja nie pilam do 18tki, bo podpisalam
          krucjate - i ten fakt bardzo wplynal na moj brak popularnosci w dobrym liceum
          duzego polskiego miasta... trzydziesci lat temu. A Ty - kiedy po raz pierwszy
          sprobowalas alkoholu?
          Znam doktora nauk medycznych, ktory dwa razy powtarzal klase w podstawowce.
          Ojciec zostawil go z matka, chora psychicznie, i dziecko nie bardzo moglo sobie
          poradzic... Z perspektywy 'naszej' Agaty tez pewnie bylby to 'cham z
          patologicznej rodziny', prawda? A nasze forumowe kolezanki zgodnym chorkiem
          przyznalyby, ze nic dobrego z niego nie wyrosnie...

          Piszesz, ze "mlody wiek nie wyklucza uzaleznienia itd..."
          Wybacz, ale zaden wiek nie wyklucza uzaleznienia. Nadto, ta uwaga ma sie nijak
          do konkretnej sytuacji konkretnego ojca - w tym wypadku ojca wnuka Autorki watku.

          A jak chodzi o finansowa zaleznosc dzieci od rodzicow. Hm...
          Wiesz, ze gdy dziecko skonczy 18 lat to - prawnie rzecz biorac - tylko ono moze
          podac rodzica o alimenty? NIe moze tego zrobic za nie drugi rodzic, bo dziecko
          jest juz pelnoletnie. Jesli rodzice odmawiaja lozenia na swoje - nawet
          pelnoletnie dzieci - ktore na przyklad chca sie uczyc, to owe dzieci maja prawo
          podac o alimenty nawet OBOJE rodzicow. I czesto te alimenty uzyskuja. Dziecku
          NALEZA SIE od rodzicow pieniadze na zycie i utrzymanie. To jego podstawowe,
          niezbywalne prawo, a zarazem - to taki wlasnie, podstawowy, obowiazek rodzica
          wobec dziecka.
          Prawo to oczywiscie miecz 'obosieczny'. Jesli na przyklad rodzic nie lozy na
          wychowanie i utrzymanie maloletniego dziecka, a sam - w starosci - bedzie
          potrzebowal finansowego wsparcia owego potomka, to sad moze zasadzic alimenty od
          doroslego dziecka na rzecz starego rodzica nawet wowoczas, gdy ten rodzic nie
          lozyl wczesniej na utrzymanie swojego dziecka.

          Czujesz?
          • kora3 Re: hmmmm 01.07.08, 11:42
            jendza1 napisała:
            >
            > Hmmmmm - moze lepiej te uwage skierowac najpierw do Papierowej
            Szklanki? To jej
            > przekonanie, ktore jedynie strawestowalam.


            mozliwe, nie czytalam wszystkich wypowiedzi, na link zaraz rzuce
            okiem, ok?
            >/72,2.html?f=16&w=81354807&a=81514831</a>
            >
            > Druga rzecz. Piszesz 'zakladajac, ze wszystko co ona pisze jest
            prawda'...
            >
            > Otoz: nIe mozna przyjac takiego zalozenia, bo
            wlasnie "obiektywnie" wiemy, ze
            > Agata pisze pod wplywem emocji

            otóż ja miałam na myśli, ze zakladam, iż Agata nie zmysla szczegółów
            tej ghistorii, jestem na tyle duża, ze wiem, iz wszyscy
            przedstawiają sytuację subiektywnie, zwłaszcza gdy sprawa dot., ich,
            albo ich bliskich, to dosć oczywiste.


            > Nie moge tez niczego CI 'przyznac' w kontekscie 'mlodzienca latek
            16', bo nie
            > znam czlowieka. Nie wiem, jaki jest, jakie mial problemy i
            dlaczego jest w tej,
            > a nie innej klasie. Powody moga byc rozne.

            - opóźnienie intelektuale
            - cięzka choroba znacznie utrudniająca edukację (nic o tym nie
            wiadomo)
            - patologiczna niechęć do nauki

            sorki nic innego nie przycjpdzi mi do głowy - 3 lata późnienia w
            edukacji nieusprawiedliwionego chorobą no troszkę za dużo , jak na
            problemy nastolatka.

            > A jak chodzi o 'picie alkoholu' przez 16to latka - musze
            stwierdzic, ze nie zna
            > m
            > szesnastolatka, ktory by nie pil alkoholu.

            a ja znam i czego to dowodzi?:)


            Ja nie pilam do 18tki, bo podpisalam
            > krucjate - i ten fakt bardzo wplynal na moj brak popularnosci w
            dobrym liceum
            > duzego polskiego miasta... trzydziesci lat temu. A Ty - kiedy po
            raz pierwszy
            > sprobowalas alkoholu?

            Po maturze- miałam 20 lat, skończyłam technikum. niczego nie
            podpisywałam, nie musiałam podpisac niczego, by nie robić czegoś
            czego nie chcę robić:) w szkole nie miałam żadnych trudnosci z
            nawiazywaniem kontaktów z rówieśnikami, chodziłam do renomowanej i
            znanej na Sląsku szkoły średniej technicznej.

            Z perspektywy 'naszej' Agaty tez pewnie bylby to 'cham z
            > patologicznej rodziny', prawda? A nasze forumowe kolezanki zgodnym
            chorkiem
            > przyznalyby, ze nic dobrego z niego nie wyrosnie...

            Wiesz, przypadki sa rózne, ale zasadniczo trudno klaskać uszami, ze
            dziewczyna wpadlą w wieku 15 lat z kolesiem, który ma tych lat tyle
            samo i jeszcze się nie uczy.

            >
            > Piszesz, ze "mlody wiek nie wyklucza uzaleznienia itd..."
            > Wybacz, ale zaden wiek nie wyklucza uzaleznienia.

            wybaczam, ale to ty sugerowałaś, jakoby 16-latek nie mógł być
            uzależniony.

            Nadto, ta uwaga ma sie nijak
            > do konkretnej sytuacji konkretnego ojca - w tym wypadku ojca wnuka
            Autorki watk
            > u.

            nie bardzo rozumiem.

            . Dziecku
            > NALEZA SIE od rodzicow pieniadze na zycie i utrzymanie. To jego
            podstawowe,
            > niezbywalne prawo, a zarazem - to taki wlasnie, podstawowy,
            obowiazek rodzica
            > wobec dziecka.
            > Prawo to oczywiscie miecz 'obosieczny'. Jesli na przyklad rodzic
            nie lozy na
            > wychowanie i utrzymanie maloletniego dziecka, a sam - w starosci -
            bedzie
            > potrzebowal finansowego wsparcia owego potomka, to sad moze
            zasadzic alimenty o
            > d
            > doroslego dziecka na rzecz starego rodzica nawet wowoczas, gdy ten
            rodzic nie
            > lozyl wczesniej na utrzymanie swojego dziecka.
            >
            > Czujesz?

            Nby co mam czuć? to oczywistosci co piszesz i te przepisy znam. Mnie
            chodziło o to, że jesli młodzi ludzie zameiszkają z patologicznymi
            rodzicami chłopaka, to calkiem niewykluczone, ze pieniądze, które na
            utrzymanie córki i czesciowo wnuka łozyć bedzie Agata pójdą "na
            przelew", albo "się rozejdą". dziewczyna musi się uczyć, to dla niej
            jedyna sznasa, by jakos wypłyneła, jesli nie, bedzie klepała biede.
            nie bardzo widzę taka mozliwosc w domu, gdzie nauką syna już nie
            przejmowali sie rodzice, a zasilek w wyskoskosci 200 zeta to dla
            nich "kasa" o którą warto walczyć z agatą i jej mezem.
            • jendza1 Re: hmmmm 01.07.08, 20:29
              kora3 napisała:


              > >
              > > Druga rzecz. Piszesz 'zakladajac, ze wszystko co ona pisze jest
              > prawda'...
              > >
              > > Otoz: nIe mozna przyjac takiego zalozenia, bo
              > wlasnie "obiektywnie" wiemy, ze
              > > Agata pisze pod wplywem emocji
              >
              > otóż ja miałam na myśli, ze zakladam, iż Agata nie zmysla szczegółów
              > tej ghistorii, jestem na tyle duża, ze wiem, iz wszyscy
              > przedstawiają sytuację subiektywnie, zwłaszcza gdy sprawa dot., ich,
              > albo ich bliskich, to dosć oczywiste.
              >

              Skoro to takie 'oczywiste', to czemu mimo to zakladasz, ze 'wszystko co pisze
              Agata jest prawda'?

              >
              > > Nie moge tez niczego CI 'przyznac' w kontekscie 'mlodzienca latek
              > 16', bo nie
              > > znam czlowieka. Nie wiem, jaki jest, jakie mial problemy i
              > dlaczego jest w tej,
              > > a nie innej klasie. Powody moga byc rozne.
              >
              > - opóźnienie intelektuale
              > - cięzka choroba znacznie utrudniająca edukację (nic o tym nie
              > wiadomo)
              > - patologiczna niechęć do nauki
              >
              > sorki nic innego nie przycjpdzi mi do głowy - 3 lata późnienia w
              > edukacji nieusprawiedliwionego chorobą no troszkę za dużo , jak na
              > problemy nastolatka.

              A skad wiesz, ze nie bylo choroby? A poza tym, czy fakt, ze nic innego nie
              przychodzi CI do glowy wyklucza ewentualnosc, ze cos innego moglo sie zdarzyc?

              >
              > > A jak chodzi o 'picie alkoholu' przez 16to latka - musze
              > stwierdzic, ze nie zna
              > > m
              > > szesnastolatka, ktory by nie pil alkoholu.
              >
              > a ja znam i czego to dowodzi?:)
              >

              Powszechnosc picia alkoholu przez nastolatki, ktore to nastolatki bardzo czesto
              czestowane sa tym alkoholem do obiadu przez rodzicow na przyklad, to kontekst
              dla sformulowania, ktorego uzyla Agata. Sformulowanie brzmi 'pije alkohol'.
              A wiele forumowiczek rozumie z tego, ze to rodzina patologiczna, a chlopak
              jest/bedzie alkoholikiem.
              TAAAA, jak jakies 98 procent populacji nastolatkow w naszym kraju.

              >
              A Ty - kiedy po
              > raz pierwszy
              > > sprobowalas alkoholu?
              >
              > Po maturze- miałam 20 lat, skończyłam technikum.

              No to sie miescisz w tych samych 2 procentach, co ja.
              Gratulacje:)!
              >

              >
              > Wiesz, przypadki sa rózne, ale zasadniczo trudno klaskać uszami, ze
              > dziewczyna wpadlą w wieku 15 lat z kolesiem, który ma tych lat tyle
              > samo i jeszcze się nie uczy.

              A kto tu 'klaska uszami'? I gdzie jest napisane, ze wszyscy musza sie uczyc?
              ZNam wielu 'uczonych'... A wsrod nich tez jest paru, co to katuja swoje zony. A,
              jako ze uczeni, to robia to w sposob bardziej wyrafinowany... Czy corka Agaty
              musi koniecznie chciec byc z wyksztalconym, bo tak jej mamie radza forumowiczki?
              NIe ma prawa chciec inaczej?


              > wybaczam, ale to ty sugerowałaś, jakoby 16-latek nie mógł być
              > uzależniony.

              To sie ciesze, ze choc Ty mi wybaczasz niepopelnione winy:).

              NAwet Agata nie napisala, ze powtorze, ze to alkoholik. Napisala 'tylko', ze
              'pije alkohol'. I ze chce miec scyzoryk. I ze sie od niej odwrocil na ulicy i
              dlatego uwaza go za chama. I ze nie chcial od niej przyjac dziecka, bo sie bal,
              ze mu zrobi krzywde... A reszte sobie przeczytaj z wypowiedzi Agaty, ale juz
              niewiele znajdziesz innych dowodow przestepstwa tego chlopca.

              >
              > Nadto, ta uwaga ma sie nijak
              > > do konkretnej sytuacji konkretnego ojca - w tym wypadku ojca wnuka
              > Autorki watk
              > > u.
              >
              > nie bardzo rozumiem.

              Tak, wiem, trudno zrozumiec wypowiedz kogos, kto nie klaszcze, jak pozostali.
              Trzeba by sie troche wysilic.


              >
              >
              > Nby co mam czuć? to oczywistosci co piszesz i te przepisy znam. Mnie
              > chodziło o to, że jesli młodzi ludzie zameiszkają z patologicznymi
              > rodzicami chłopaka, to calkiem niewykluczone, ze pieniądze, które na
              > utrzymanie córki i czesciowo wnuka łozyć bedzie Agata pójdą "na
              > przelew", albo "się rozejdą". dziewczyna musi się uczyć, to dla niej
              > jedyna sznasa, by jakos wypłyneła, jesli nie, bedzie klepała biede.
              > nie bardzo widzę taka mozliwosc w domu, gdzie nauką syna już nie
              > przejmowali sie rodzice, a zasilek w wyskoskosci 200 zeta to dla
              > nich "kasa" o którą warto walczyć z agatą i jej mezem.
              >

              Koro, za duzo tu 'jesli', wiesz?
              'jesli' zamieszkaja z rodzicami chlopaka
              'jesli' to patologiczna rodzina
              'jesli' rodzice chlopaka nie przejmowali sie nauka syna
              'jesli' Agata bedzie lozyc na utrzymanie corki
              'jesli' bedzie lozyc to te pieniadze pojda 'na przelew'
              itd.

              A jakie sa konkrety?
              Sama Agata nadal nie napisala, czego chce w tej sytuacji jej corka, choc pytalo
              ja o to pare osob. Tej perspektywy nie ma w wypowiedziach Agaty. Czy jest w jej
              glowie? Nie ma tez meza Agaty. Zauwazylas? Agata DECYDUJE SAMA. Jak imperator.
              BO nawet Pan Bog daje czlowiekowi wolna wole.
              Szesnastoletniemu takoz.

              O czym Agata, jako katoliczka, wiedziec powinna.

              pzdr
              j
              • kora3 Re: hmmmm 02.07.08, 06:41
                jendza1 napisała:

                > Skoro to takie 'oczywiste', to czemu mimo to zakladasz,
                ze 'wszystko co pisze
                > Agata jest prawda'?

                My się chyba nie rozumiemy Jendzo - piszemy w necie i kazdy moze
                zmyślac, wiec, zeby rozwazać jąkąś sytuację opisaną, musze załozyć
                najoierw, ze jej nie zmyślił, w calosci, czy w szczegółach.
                Zakladam , ze kobieta nie zmyśla, iz ojciec jej wnuka ma 16 lat i
                zamiast w 3 ostatnio był w 1 klasia gomnazjum.

                >>
                > A skad wiesz, ze nie bylo choroby?

                Nie wiem, ale agata o tym nie wspominna, gdyby był tak powaznie
                chory [pewnie by się ten motyw pojawił ...

                A poza tym, czy fakt, ze nic innego nie
                > przychodzi CI do glowy wyklucza ewentualnosc, ze cos innego moglo
                sie zdarzyc?

                Moglo, jasne, ale co np.?
                >

                >
                > Powszechnosc picia alkoholu przez nastolatki, ktore to nastolatki
                bardzo czesto
                > czestowane sa tym alkoholem do obiadu przez rodzicow na przyklad,
                to kontekst
                > dla sformulowania, ktorego uzyla Agata. Sformulowanie brzmi 'pije
                alkohol'.

                Jesli rodzice czestuja 16 latka alkoholem to JEST patologia.

                > A wiele forumowiczek rozumie z tego, ze to rodzina patologiczna, a
                chlopak
                > jest/bedzie alkoholikiem.

                A Ty uwazasz, ze to norma ?

                >
                > No to sie miescisz w tych samych 2 procentach, co ja.
                > Gratulacje:)!
                > >
                Dziękuje, ale nie ma czego:) Nie zbieram gratulacji za to, ze robię
                co mi się podoba, albo nie robie czegos, bo mi się nie podoba:)

                >> A kto tu 'klaska uszami'? I gdzie jest napisane, ze wszyscy musza
                sie uczyc?

                Nigdize nie jest napisane, ale osoba, która się nie uczy jest
                potencjalnym kandydatem na bezrobotnego i biedaka.

                A
                > ,
                > jako ze uczeni, to robia to w sposob bardziej wyrafinowany...

                Ale co to ma do rzezcy? Kto mówi, ze wyksztalceni ludzie nie bywają
                źli, czy podli?

                Czy corka Agaty
                > musi koniecznie chciec byc z wyksztalconym, bo tak jej mamie radza
                forumowiczki
                > ?
                > NIe ma prawa chciec inaczej?

                Wiesz co? Moze być z nieukiem, jasne i tak sobie teraz chcieć. Moze
                też sama być nieukiem, co ma duze szanse nastąpić, jesli bedzie w
                srodowisku, gdzie wyksztalcenie jest "niepotrzebne". Jak sie ma 16
                lat to sie chce róznych najdziwniejszych rzeczy, ale życie ma to do
                siebie,z e się DORASTA. i wtedy idzie się do pracy - normalna kolej
                rzeczy - resztę sobie dospiewaj.

                >
                > NAwet Agata nie napisala, ze powtorze, ze to alkoholik.
                Napisala 'tylko', ze
                > 'pije alkohol'. I ze chce miec scyzoryk. I ze sie od niej odwrocil
                na ulicy i
                > dlatego uwaza go za chama. I ze nie chcial od niej przyjac
                dziecka, bo sie bal,
                > ze mu zrobi krzywde... A reszte sobie przeczytaj z wypowiedzi
                Agaty, ale juz
                > niewiele znajdziesz innych dowodow przestepstwa tego chlopca.

                No aniolek faktycznie:)
                >
                >
                >
                > Tak, wiem, trudno zrozumiec wypowiedz kogos, kto nie klaszcze, jak
                pozostali.
                > Trzeba by sie troche wysilic.
                >
                Nie, trzeba po prostu by ten ktoś pisał zrozumiale to sie zrozumie :)

                Agata DECYDUJE SAMA. Jak imperator.
                > BO nawet Pan Bog daje czlowiekowi wolna wole.
                > Szesnastoletniemu takoz.

                No jasne, najlepiej w to jeszcze Pana Boga zamieszać... Jendzo -
                kobieta decyduje sama, bo nie ma w tej chwili nikogo, kto by ja
                wsparl w tej sytuacji, dodam, ze trudnej. Córka Agaty, jak na razie
                swoja wolną wola pokierowała źle, a ona ze wszystkich sil stara się
                jej pomóc. Jasne, mozna takie 16 latnie dzieci puscic teraz na
                żywioł i niech sobie "zdecydują" kolejne dzieci do 18-stki, pewnie.
                >
                > O czym Agata, jako katoliczka, wiedziec powinna.
                >
                Bycie katolikiem nie ma tu nic do rzeczy.
                PZDR
                • jendza1 Re: hmmmm 02.07.08, 19:22
                  Korciu, nie jest istotne, co sie moglo wydarzyc, ze ten chlopiec jest w klasie,
                  w ktorej jest. Najistotniejsze w wypowiedzi Agaty sa nie detale, ktore ona
                  podaje, a nienawisc, ktorej nie potrafi ukryc. I wscieklosc, i zal, i bol - ze
                  jej corka jej to zrobila.
                  Decyzje, ktore Agata podejmuje za corke, podyktowane sa wlasnie tym egoistycznym
                  melanzem emocji. I to wlasnie ten melanz, i w konsekwencji - te decyzje -
                  najbardziej poglebiaja dramat tej bezimiennej dziewczyny i jej dziecka (moze tez
                  chlopaka). I to mnie gleboko poruszylo.

                  Jesli uwazasz, ze podawanie przez rodzicow szesnastolatkom alkoholu jest
                  patologia, to znaczy, iz zakladasz patologiczny ksztalt kapitalnej wiekszosci
                  naszego spoleczenstwa, oraz wielu innych krajow, gdzie wino pije sie do obiadu,
                  a owo wino decyduje o rownowadze kwasowo - zasadowej posilku. Nie wydaje Ci sie,
                  ze to jednak zbyt daleko posuniete stwierdzenie?

                  pzdr
                  j

                  Aha, do zasad moralnosci katolickiej odwolala sie sama Agata.
                  Znaczy, ze jej zdaniem bycie katolikiem ma tu jednak 'cos do rzeczy'...
                  • baba67 Re: hmmmm 02.07.08, 21:20
                    Ale w Polsce podawanie alkoholu 16 latkowi ( a zrozumialam ze nie chodzi o
                    lampke wina z okazji urodzin co widzialam) nie jest powszechnie przyjetym
                    zwyczajem, przynajmniej w moim srodowisku ktore nie jest znow takie super
                    ortodoksyjne.
                    Ponadto naprawde nie dostaje sie kuratora z powodu lapki wina dla 16 latka do
                    obiadu. Ja moge jendzo zrozumiec ze uwazasz ze sie nie powinno ingerowac w wybor
                    dzieci-ja sie z tym nie zgadzam, ale szanuje cudze poglady.
                    Nie moge natomiast zrozumiec Twego uporu w kwestii ze z chlopakiem jest
                    wszystko w porzadku.Moge sobie to jedynie wytlumaczyc nieciekawym srodowiskiem z
                    ktorego sie wywodzisz, To co uwazasz za norme jest norma ale dla marginedu
                    spolecznego ewentualnie srodowisk typu byle PGRy.
                    • jendza1 Re: hmmmm 02.07.08, 22:24
                      A dlaczego zrozumialas, ze 'nie chodzi o lampke wina z okazji urodzin'?
                      'Pije alkohol' to 'pije alkohol'. ALkohol, jak wiadomo, to owa lampka wina moze
                      byc, ale tez na przyklad szklanka piwa w upalny dzien. Zrozum, NIE WIEMY nic
                      wiecej o tym, co on pije i jak. Mamy tylko to jedno zdanie Agaty. A cala reszta
                      to juz Twoja interpretacja.
                      A sugerowanie mi, ze sie wywodze z nieciekawego srodowiska, ustawia Cie w
                      rzedzie osob uzywajacych wlasnie argumentow ad persona. I jest niegrzeczne.

                      I jeszcze jak chodzi o kuratora. Ja zrozumialam, ze corka Agaty urodzila, majac
                      16 lat. Czyli zaszla w ciaze, gdy miala ich 15. Nie wiem, jaki jest porzadek
                      prawny w takich sytuacjach - czy 'sprawca' takiej ciazy u osoby ponizej 16 roku
                      zycia przez przypadek nie podlega jakims ustawowym sankcjom prawnym? A jesli sam
                      jest maloletni, to moze wlasnie z tego powodu dostal kuratora. Dlaczego od razu
                      zakladac, ze to na skutek innych patologii? NIE znam prawa w takich wypadkach,
                      to nie NADINTERPRETOWUJE na niekorzysc 'oskarzonego'. W odroznieniu od Ciebie.
                      • baba67 Re: hmmmm 03.07.08, 12:26
                        Wiesz, moze masz racje z tym kuratorem.Moze ja zinterpretowalam sytuacje w
                        zupelnie inna strone.
                        Moja wizja jest nastepujaca, rodzina gdzie sie ciagle pije i czestuje nieletnie
                        dzieci z tego powodu klopoty w szkole i kurator.
                        Twoja interpretacja jest nastepujaca-chlopak nie zdawal 2 razy bo chorowity,
                        pije lampke do swiatecznego obiadu, kuratora dostal bo splodzil dziecie.
                        Na podstawie tych samych slow mozna stworzyc sobie zupelnie inny obraz-ktora z
                        nas ma racje -nie wiem.
                        • jendza1 Re: hmmmm 03.07.08, 12:40
                          baba67 napisała:

                          > Twoja interpretacja jest nastepujaca-chlopak nie zdawal 2 razy bo chorowity,
                          > pije lampke do swiatecznego obiadu, kuratora dostal bo splodzil dziecie.
                          > Na podstawie tych samych slow mozna stworzyc sobie zupelnie inny obraz-ktora z
                          > nas ma racje -nie wiem.

                          Nie, Babo67, moja interpretacja nie jest taka, jak piszesz, ze jest.
                          Ja sie tylko staralam wykazac, co MOZE wynikac z tak, a nie inaczej, podanego
                          tekstu. Stad tytul: czytanie ze zrozumieniem.

                          A gdzie jest prawda? To juz zupelnie inna historia...

                          pzdr
                          j
                          • baba67 Re: hmmmm 03.07.08, 14:47
                            To napisz mi duzymi literami bo jest upal. a ja nie chce byc zlosliwa tylko
                            troche sie gubie.
                            Czy uwazasz ze z chlopakiem jest wszystko w porzadku?
                            Mlodzian jak inni i powinien sprobowac zakladac rodzine.
                            Czy tez mlodzian nie jest tak zupelnie w porzadku ale trzeba zaakceptowac
                            wybor dziecka niezaleznie od wszystkiego?
                            • jendza1 Re: hmmmm 04.07.08, 15:51
                              Babo, duzymi literami to ja bym Ci tylko mogla napisac: a skad ja mam wiedziec?
                              SKad wiedziec, ze z chlopakiem jest wszystko w porzadku? Z wypowiedzi Agaty? Z
                              tych okruchow detali, ktore podala, i to z taka nienawiscia?

                              Te dzieci JUZ zalozyly rodzine, bo maja wspolne dziecko. Czy sie to Agacie
                              podoba, czy nie.
                              A swoja droga - Agata pisze, ze sa taka wspaniala rodzina, ale pisze tez, ze maz
                              ja zostawil z tym wszystkim sama... NO to jak jest z ta 'wspanialoscia'?

                              Teraz juz nie ma wyjscia i wybor dziecka TRZEBA zaakceptowac. Malo tego - trzeba
                              naprawde POMOC tym szesnastolatkom DOROSNAC. NIe zabraniac, grozic, obrazac sie,
                              izolowac, jak robi to Agata (poza wsyzstkim - to wlasnie te jej zachowania sa
                              bardzo niedojrzale), tylko pozwolic im naprawde ponosic ciezar tego, co zrobili,
                              zarazem wspierajac na tyle, zeby mieli szanse kontynowac nauke, jesli tego chca.
                              Bo nie mozna chciec za kogos. NIczego.

                              Nawet jesli chlopak jest aktualnie bardzo nie w porzadku, to przypominam, ze ma
                              tylko 16 lat. A madrze wspierajac takiego mozna naprawde duzo osiagnac.

                              A co robi Agata? Nazywa go histerycznie chamem, bo sie od niej odwrocil na
                              ulicy. Jego dziewczyna rodzila jego dziecko z... matka. On mial zakaz spotykania
                              matki swego dziecka, a jesli, to pod kontrola, matka jego dziewczyny jest prawna
                              opiekunka dziewczyny i dziecka. Nawet mu tego dziecka dotknac nie mozna, bez
                              zgody prawnego opiekuna.
                              NIe odwrocilabys sie, bedac w takiej sytuacji?
                              Przypominam tu wszystkie uwagi rozlicznych forumowiczek pouczajace mnie, bo ja
                              przeciez nie wiem, jak to niestabilni oraz rozchwiani emocjonalnie sa
                              szesnastolatkowie... A ten powinien byl zapanowac nad calym zalem, moze
                              wsciekloscia, bezradnoscia i nie wiem jeszcze czym, tylko jak grzeczna
                              pensjonarka powiedziec 'dzien dobry' mamusi kolezanki?

                              • baba67 Re: hmmmm 04.07.08, 16:05
                                No dobrze, to znaczy ze jakikolwiek by ten chlopak nie byl z najczarniejszej
                                mojej wizji Ty i tak kibicujesz corce Agaty i temu zwiazkowi i krytykujesz
                                delikatnie powiedziawszy Agate za to ze nie chce finansowac "doroslego zycia"
                                corki i ziecia, ktore to dorosle zycie najpewniej zaoowocuje dalszymi
                                dzidziusiami, straconymi dla dzieczyny latami i w koncu i tak rozwodem.Przy czym
                                cala trzodke Agata i tak bedzie miala do konca zycia na glowie.
                                W imie tego ze nie nalezy wtracac sie do dzieci i ich wyborow.Moglabym sie nie
                                wtracac gdybym byla zdolna byc konsekwentna-czyli idziesz na swoje, nie
                                dostaniesz grosza, nic mnie nie obchodzi twoje zycie ani moje wnuki.Ale ja nie
                                jestem zdolna i Agata tez nie.
                                • jendza1 I znowu:(((( 04.07.08, 18:15
                                  Babo, a w ktorym moim poscie wyczytalas, ze ja 'i tak

                                  kibicuje corce Agaty i temu zwiazkowi i krytykuje
                                  > delikatnie powiedziawszy Agate za to ze nie chce finansowac "doroslego zycia"
                                  > corki i ziecia, ktore to dorosle zycie najpewniej zaoowocuje dalszymi
                                  > dzidziusiami, straconymi dla dzieczyny latami i w koncu i tak rozwodem.Przy czy
                                  > m
                                  > cala trzodke Agata i tak bedzie miala do konca zycia na glowie.
                                  > W imie tego ze nie nalezy wtracac sie do dzieci i ich wyborow'?

                                  A skoro masz talent do tworzenia tak pieknych scenariuszy, to moze powinnas
                                  zajac sie pisaniem powiesci obyczajowych? Wtedy podpiszesz je wlasnym nazwiskiem
                                  i nie trzeba bedzie wkladac ich w niczyje klawiatury/usta/palce (jak wolisz)?

                                  Piszesz

                                  Moglabym sie nie
                                  > wtracac gdybym byla zdolna byc konsekwentna-czyli idziesz na swoje, nie
                                  > dostaniesz grosza, nic mnie nie obchodzi twoje zycie ani moje wnuki.Ale ja nie
                                  > jestem zdolna i Agata tez nie.

                                  Tylko ze oprocz tego, co bys sobie w taki sposob zdecydowala (znowu to
                                  gdybanie...), jest jeszcze obowiazek alimentacyjny. Bo nawet prawo przewidzialo
                                  egoistycznych rodzicow, ktorzy sa zainteresowani robieniem dzieci, decydowaniem
                                  o ich zyciu i smierci, a nastepnie - porzucaniem, kiedy 'wlasnosc' okaze sie
                                  niesubordynowana lub po prostu... nieinteresujaca... ALbo zmienią sie takim
                                  'rodzicom' priorytety, zony itd..
                                  • baba67 Re: I znowu:(((( 04.07.08, 18:45
                                    Dziekuje za uznanie, szkoda tylko ze nie przy poniedzialku:-)
                                    Moze i ja mam talent literacki oraz omamy wzrokowe i po prostu zdaje mi sie ze
                                    od pierwszego swojego postu krytykujesz wszystko co Agata zrobila w sprawie swej
                                    corki, przypisujesz jej chlod emocjonalny i bezwzglednosc a corke traktujesz
                                    jako biedna ofiare zaborczej matki.
                                    Mam tez zapewnie niesluszne wrazenie, ze nie jestem w tych omamach i talentach
                                    odosobniona, co mnie jakos tam podnosi na duchu, bo w towarzystwie zawsze milej.
                                  • baba67 Re: I znowu:(((( 04.07.08, 18:55
                                    No i wlasnie-Agata ma obowiazek alimentacyjny wobec swojej corki - corki, a nie
                                    ziecia i ich dzieci.I do 18 roku zycia jesli nie studiuje.
                                    Potem juz nie ma.Zimna matka wykorzystalaby to, zacisnelaby zeby i
                                    powiedziala-jeszcze tylko 2 lata, potem guzik mnie obchodzisz, zyj sobie z tym
                                    nieudacznikiem, plodz mu stada zaniedbanych dzieci, pozyczaj po sasiadach na
                                    chleb, wygladaj w wieku 30 lat na 50.Prawda ze sie rozwijam?
                                    • jendza1 Babus:)! 05.07.08, 09:58
                                      Spoko:), nie warto tyle nerw...:))...

                                      Ja protestuje, jak mi sie w usto wklada cos, czego tam nie bylo. Po prostu.

                                      W prawie alimentacyjnym od kilkudziesieciu lat nie grzebalam, jednak z tego, co
                                      pamietam, jesli rodzic uchyla sie od placenia alimentow na dziecko, mozna o nie
                                      pozwac dziadkow. Z czego by wynikalo, ze jednakowoz moze sie okazac, iz Agata z
                                      mezem (ktory ja z tym wszystkim zostawil sama, ze przypomne), beda jednak
                                      musieli na wnuka lozyc.

                                      Ot, po prostu, kto ma pszczoly, ten ma miod...

                                      Nic nie poradze na to, ze w postach Agaty widze to, co widze. PRzeczytalam
                                      wszystkie - i to wielokrotnie. I skora mi cierpla za kazdym razem.
                                      Jesli nieglupia szesnastolatka z dobrej katolickiej rodziny do 8 miesiaca ciazy
                                      idzie w zaparte w rozmowach z matka, ze w ciazy nie jest, to mowi to bardzo
                                      duzo... o tej matce. Jednak nie o jej milosci.
                                      Stwierdzenie, ze 'kazda matka kocha swoje dziecko' jest jednym z glupszych
                                      stereotypow, jakie w zyciu slyszalam.

                                      Agata powinna przebudowac swoje serce, oczyscic emocje. TO powinna zrobic Agata
                                      przede wszystkim. W afekcie, w jakim jest aktualnie, i pewno od wielu lat, widzi
                                      sie w krzywym zwierciadle. A bez prawidlowej oceny sytuacji (do ktorej Agata w
                                      tej chwili nie jest zdolna), nie mozna podjac dobrych, konkretnych decyzji co do
                                      przyszlosci. I mozna bardzo skrzywdzic.
                                      Co juz zaczela robic Agata, na przyklad izolujac wnuka od jego ojca.

                                      Jak wygladaja konkretne detale ich zycia teraz - nie wiem i nie mam zamiaru
                                      gdybac. Tym bardziej, jak chodzi o przyszly rozwoj scenariusza wydarzen. Jednak,
                                      z duza doza prawdopodobienstwa moglam nakreslic 'krzywa' rozwoju emocjonalnej
                                      sytuacji Agaty, jesli ona nie przebuduje serca.

                                      Nie potrafie juz chyba jasniej wyrazic mojej opinii. Mam nadzieje, ze tym razem
                                      mnie zrozumiesz.

                                      Pzdr
                                      j
                                      • baba67 Re: Babus:)! 05.07.08, 14:49
                                        Zgadzam sie z Toba w kwestiach
                                        -kto ma pszczoly ten ma miod,jesli rzeczywiscie obowiazuje to prawo, to tym
                                        bardziej rozumiem Agate-ma w perspektywie zamiast spokojnej emerytury szarpanine
                                        i nadmierne ciezary finansowe(tak ona to widzi, nie wiemy jak by bylo)
                                        _ze Agata powinna oczyscic emocje zeby podjac dobre decyzje-ABSOLUTNIE powinna,
                                        kazdy w takiej sytuacji powinien
                                        -ze nie kazda matka kocha swoje dziecko-prawda, nie kazda, ale mnie sie wydaje
                                        ze Agata kocha swoja corke.Natomiast nie jest to chyba dziecko latwe do
                                        kochania.Wydaje mi sie ze jest bardzo infantylna na swoj wiek.Moze brak ojca,
                                        moze bledy wychowawcze matki, a moze po prostu geny sprawily ze taka
                                        jest(przypomnij sobie Tomaszka z Nocy i dni-genetyczne obciazenie tu bardzo wyrazne)
                                        -zgadzam sie ze sie czlowiek wkurza kiedy mu sie wklada w usta czego nie bylo.
                                        Nie zgadzam sie w kwestii
                                        -ze isc w zaparte do 8 miesiaca ciazy to dowod na to ze matka nie kocha, jest
                                        to raczej dowod na to jak niedojrzala emocjonalnie jest corka.Dodatkowym
                                        argumentem na te niedojrzalosc jest zaczynanie zycia plciowego w wieku 15 lat(bo
                                        to jednak nie jest powszechne wsrod normalnych 15 latek)jak i wybor partnera
                                        -ze Agata izoluje ojca dziecka-on sie sam izoluje, jest wpuszczany do domu, ale
                                        nie jest zainteresowany dzieckiem , nie chce go nawet wziac na rece czy spedzac
                                        wiecej czasu ze swoja rodzina.Naprawde nie wiem jakby mialo sie to zmienic po
                                        wspolnym zamieszkaniu-to jest powodem niepokoju Agaty-gdyby chlopak przychodzil,
                                        pomagal, wykazywal dobre checi traktowalaby go inaczej.

                                        Twoj ostatni post jest zrozumialy i zawiera sensowne argumenty, do ktorych mozna
                                        sie spokojnie ustosunkowac.Pisanie dusza na ogol niestety rodzi niepozadane
                                        reakcje i interpretacje-tak juz jest.
                                        -
                                        • jendza1 Re: Babus:)! 06.07.08, 19:09
                                          Swietnie, Babus, wreszcie sie udalo porozumiec:)!

                                          Polemizowalabym tylko z

                                          baba67 napisała:


                                          > -ze Agata izoluje ojca dziecka-on sie sam izoluje, jest wpuszczany do domu, al
                                          > e
                                          > nie jest zainteresowany dzieckiem , nie chce go nawet wziac na rece czy spedzac
                                          > wiecej czasu ze swoja rodzina.Naprawde nie wiem jakby mialo sie to zmienic po
                                          > wspolnym zamieszkaniu-to jest powodem niepokoju Agaty-gdyby chlopak przychodzil
                                          > ,
                                          > pomagal, wykazywal dobre checi traktowalaby go inaczej.
                                          >

                                          Wnioski na temat podejscia ojca do dziecka zostaly wyciagniete na podstawie
                                          kilku informacji/sugestii Agaty. Te ostatnie sa nieweryfikowalne i mgoa byc po
                                          prostu nieprawdziwe/nieprawde sugerowac. Agata patrzy na sytuacje tego chlopca w
                                          afekcie - i z zewnatrz. Nie wie, wiedziec nie moze, bo nie bardzo chce - co on
                                          naprawde mysli - czuje - przezywa. Ja tego nie wiem tym bardziej, oczywiscie.
                                          Ale to, ze nie wiem, wiem:)!

                                          Sciskam CIE!

                                          j
                                          • baba67 Re: Babus:)! 06.07.08, 20:42
                                            Agata patrzy subiektywnie na ojca dziecka, to na pewno.
                                            Ponadto masz jeszcze w jednym racje-rzeczywiscie nigdzie Agata nie pisze ze ten
                                            kurator byl przydzielony wczesniej i tylko do chlopaka, ani ze alkohol podaje mu
                                            rodzina.Moze zle przeczytalam, staralam sie uwaznie.
                                            Co nie znaczy ze nie nalezy sie niepokoic obiektywnym faktem, ze mlodzian do
                                            nauki sie nie garnie.
                                            Pozdrawiam
                                            • jendza1 Re: Babus:)! 06.07.08, 21:36
                                              Wierze CI, ze staralas sie uwaznie:)!
                                              I w ogole - dzieki WIelkie za te rozmowe!!!
                                              Jestem pod wrazeniem!

                                              To wielka rzecz - spotkac Kogos!!


                                              Trzymaj sie!!!


                                              j

                                              ps.
                                              A z ostatnim Twoim postem zgadzam sie w 100procentach:))!
                        • stedo Re: hmmmm 03.07.08, 13:04
                          On miał kuratora przedtem, zanim ciąża sie wydała.Agata o tym pisała w
                          pierwotnym wątku.
                          • baba67 Re: hmmmm 03.07.08, 14:43
                            czyli chyba dobrze mi sie wydawalo...
                            • kora3 Re: hmmmm 08.07.08, 13:54
                              baba67 napisała:

                              > czyli chyba dobrze mi sie wydawalo...
                              no też mi tak włąsnie "Switało", ze ten "aniołek" już kłopoty miał
                              nim został młodocianym tatusiem
                              • baba67 Re: hmmmm 08.07.08, 14:34
                                Zrobilam blad, ze nie przeczytalam wszystkich postow Agaty takze z poprzedniego
                                watku zanim wypowiedzialam sie w dyskusji.
                                Ale znalazlam watek i nigdzie Agata nie pisze o wczesniejszym kuratorze-kurator
                                pojawil sie w kontekscie tej sytuacji i to nie jest kurator chlopaka tylko ich
                                obojga.
                                Nigdzie nie ma ze rodzina czestuje go alkoholem(przynajmniej ja nie
                                znalazlam-jest tylko ze pije, nie wiemy gdzie i skad Agata o tym wie).
                                A Agata zalozyla watek, wyzalila sie i ma inne pilniejsze sprawy niz prostowac
                                co sie komu wydaje:-)
                                • kora3 Ale Babo, mnie sie nic nie wydaje 08.07.08, 21:36
                                  To jedna z forumowiczek sugerowała, jakoby inne doszły do wnisosku,
                                  ze chlopak jest alkoholikiem :)
                                  Ja zostane przy swoim zdaniu - taki aniol nie ejst, skoro ma takie
                                  problemy z anuką. Bedą chcieli wziąc ślub - wezmą, nie pali sie mjuz
                                  chyba, nie? A póki co na miejscu Agaty nakłonilabym córkę, zeby sie
                                  uczyla, skończyla szkolę, a potem sie zobazcy, jak sie chłopak
                                  bedzie spełniał w rokli ojca, pomyśli o nauce, jakimś zajęciu
                                  sensownym - czemu nuie ..
                                  • baba67 Re: Ale Babo, mnie sie nic nie wydaje 09.07.08, 15:27
                                    No mnie sie zdawalo, bo ktos zasugerowal.
                                    I nie uwazam ze chlopak jest idealnym kandydatem na meza.Cps jest nie tak z
                                    corka Agaty. Pamietam siebie i swoje kolezanki w wieku lat 16-zadna dziewczyna z
                                    norlamlnego domu z dobrymi ocenami nie zadalaby sie z facetem ktory 2 razy nie
                                    zdal...Toz to bylby obciach przed wszystkimi.
                                    Z takich dziewczyn wyrastaja kobiety ktore wybieraja partnera zyciowego za
                                    pomoca doopy a nie mozgu, co obfituje we wszelakie nieszczescia(vide Krystyna
                                    corka Lawransa-nigdy tej idiotki zrozumiec nie moglam...)
                                • jendza1 poza tematem 09.07.08, 09:50
                                  napisalam do Cie na poczte gazety. Mam nadzieje, ze czasem rzucasz tam okiem.

                                  pzdr
                                  j
                          • jendza1 Re: hmmmm 04.07.08, 15:14
                            Tez zle przeczytane, stedo. Przeczytalam wszystkie wypowiedzi Agaty w poprzednim
                            watku i nie ma takiej informacji.
                            Jesli jednak cos przeoczylam - zamiesc link, prosze.

                            pzdr
                            j
                      • kora3 Szklanka piwka... 03.07.08, 12:59
                        wiesz Jendzo- dwie podstawowe sprawy.

                        1. sprzedaż a także podawanie ALKOHOLU osobom poniezej 18 roku
                        zycia w Polsce jest karalne.
                        Sprzedawca, który sprzeda 17-latkowi ową szklankę piwka w upalny
                        dzionek, barman, czy kelner, który ją poda podlega karze - nie wiem
                        czy wiesz?

                        2. Na niektórych plakatach reklamowych browarów jest napisane ile
                        czystego alkoholu etylowego zawiera 0,5 litra jasnego piwa - radzę
                        sobie przeczytać.
                        u niektórych ludzi po piwku juz jest takie stezenie alkoholu w
                        wydychanym powietrzu, ze nie powinien prowadzić samochodu, a Tobie
                        sie wydaje, ze to nic?

                        Żeby nie było - jestem piwoszem :) ale do głowy by mi nie przyszło,
                        zeby czestować piwem 16-latków, nawet w upalne dni mogą liczyć na
                        fante, colę, wodę, sok, ale nie na piwo. Zdarza sie czasem, ze
                        siedzę z dziećmi znajomych, nastolatkami, czasem już dorosłymi i
                        jakoś nie widziałam, żeby poili swoje dzieci piwkiem w upalne dni,
                        ani zamawiali im wino do obiadu.
                        • mini_mini26 Re: Szklanka piwka... 08.07.08, 14:28
                          Moim zdaniem za bardzo "jedziecie" tu paragrafami:)
                          Wiadomo, ze sprzedaż alkoholu nieletnim, jak i jego spożywanie przez
                          nich jest karalna.
                          Natomiast realia są inne i przecież wszyscy o tym wiemy.
                          Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto w wieku 16, 17 lat nie wypił
                          sobie piwka ze znajomymi:) Oczywiście zdarzaja się wyjątki.
                          Nie mówię o tym, czy to dobre, czy nie, ale o tym, ze tak jest
                          poprostu. Choć wielu będzie krzyczeć, że jest inaczej.
                          Nie można też popadać w paranoję twierdząc, ze wypicie piwa przez 16-
                          latka to patologia. Co nie wyklucza znowu sytuacji, ze ten 16-latek
                          moze nadużywać alkoholu i wtedy to patologią będzie.
                          Wszystko jest względne.
                    • jendza1 i jeszcze link 02.07.08, 22:50
                      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5415678,Najchetniej_pijemy_czysta.html
                      radze zwrocic zwlaszcza uwage na zdanie

                      'Do picia alkoholu przyznaje się ponad 80 proc. łodzian powyżej 15. roku życia.
                      Tak mówi statystyka, a eksperci twierdzą, że i tak dane te są zaniżone.'
                    • kora3 Re: hmmmm 03.07.08, 12:51
                      baba67 napisała:

                      > Ale w Polsce podawanie alkoholu 16 latkowi ( a zrozumialam ze nie
                      chodzi o
                      > lampke wina z okazji urodzin co widzialam)

                      dokładnie!!!! mam kolezanki mające dzieci w tym wieku, żadna nie
                      zcestuje go alkoholem...


                      > Ponadto naprawde nie dostaje sie kuratora z powodu lapki wina dla
                      16 latka do
                      > obiadu.

                      też dokladnie..

                      Ja moge jendzo zrozumiec ze uwazasz ze sie nie powinno ingerowac w
                      wybo
                      > r
                      > dzieci-ja sie z tym nie zgadzam, ale szanuje cudze poglady.

                      Wiesz Babo, sporo zalezy od sytuacji i wieku takich dzieci -
                      nadmierna ingerencja w wybór np. mieszkania przez 30 letniego syna
                      to paranoja:), ale troska o nastolatkę, ktora została matką to coś
                      innego:)


                      > Nie moge natomiast zrozumiec Twego uporu w kwestii ze z
                      chlopakiem jest
                      > wszystko w porzadku.


                      no własnie - pijący 16-latek, którego rodzice to akceptuja, z
                      kuratorem i takim opóźnieniem w nauce to nie "mile dziecko z dobrego
                      domu, ktore sie zapomniało i zdarzyla mu sie wpadka" ...
                      chłopak ejst na janleszej drodze do zakwalifikowania sie do tzw.
                      marginesu społecznego o trudno sie Agacie dziwić, ze nie cghce, aby
                      cvórka też trafiła w takie bagno.
                  • kora3 Re: hmmmm 03.07.08, 07:22
                    jendza1 napisała:

                    > Korciu, nie jest istotne, co sie moglo wydarzyc, ze ten chlopiec
                    jest w klasie,
                    > w ktorej jest.

                    Wiesz, moze dla Ciebie - nie jest, ale dla Agaty i jej corki, co do
                    jej dalszego życia - jest.


                    Najistotniejsze w wypowiedzi Agaty sa nie detale, ktore ona
                    > podaje, a nienawisc, ktorej nie potrafi ukryc. I wscieklosc, i
                    zal, i bol - ze
                    > jej corka jej to zrobila.

                    A dziwisz się, ze zachwycona nie jest? Ty byś byla?


                    I to mnie gleboko poruszylo.

                    Hmmm no wiesz, "poglebiający się dramat bezimiennej" zabrzmiało mi
                    jak patetyczny slohga, trochę wybacz- przed dziewczyna, chlopakiem i
                    dzieckiem - cale życie. Barzdo wiele zależy od tego, co sie teraz
                    wydarzy, to juz nie zabawa.
                    >
                    wielu innych krajow, gdzie wino pije sie do obiadu,
                    > a owo wino decyduje o rownowadze kwasowo - zasadowej posilku. Nie
                    wydaje Ci sie
                    > ,
                    > ze to jednak zbyt daleko posuniete stwierdzenie?

                    Mozliwe - wiesz wino do obiadu to nie dramat, ale w naszej kulturze
                    i kuchni wina pija sie nieqwiele, za to wódka i piwo króluja na
                    naszych stołach. Jakoś sobei nie przypominam wszelako, zeby mnie
                    rodzice czestowali winem, albo ma siostre, nawet do obiadu, a pijali
                    takowe przy posilkach.


                    >
                    > Aha, do zasad moralnosci katolickiej odwolala sie sama Agata.
                    > Znaczy, ze jej zdaniem bycie katolikiem ma tu jednak 'cos do
                    rzeczy'...


                    moze...
                    • jendza1 Re: hmmm 04.07.08, 15:31
                      kora3 napisała:

                      > A dziwisz się, ze zachwycona nie jest? Ty byś byla?
                      >

                      I po co te zlosliwosci, KOrciu? Oraz bicie piany?

                      Nie chodzi tu przeciez o to, co by bylo, gdyby, oraz - przy zalozeniu, ze..., a
                      juz najmniej - jaka ja 'bym byla'...
                      Chodzi o to, co jest NAPRAWDE.
                      A prawdy nie moze znac nikt z nas tu na forum, oprocz Agaty. Pod warunkiem, ze
                      ta ostatnia te prawde zechciala do siebie dopuscic, na co po lekturze jej
                      wszyhstkich tekstow w obu watkach mi nie wyglada:(.
                      Doradzajac komus, zwlaszcza w tak powaznej sprawie - trzeba sie opierac na
                      danych pewnych. No, chyba ze forumka chce sobie cos popisac w sieci, zeby sie
                      popisac. A pewna jest niestety jedynie koncentracja Agaty na sobie oraz fakt, ze
                      ma corke, ze dziecko sie urodzilo i ze to chlopczyk. Tyle mniej wiecej.

                      A jesli juz chodzi o to, czy ja bym byla zadowolona..., hm.
                      Nie wiem, to zalezy. NIgdy nie bylam w takiej sytuacji. W tych jednak, rownie
                      trudnych, a czesto duzo trudniejszych, w ktorych bylam, staralam sie myslec o
                      calej sytuacji i o wszystkich osobach dramatu. NIe zas tylko o sobie - w
                      odroznieniu od Agaty.



                      >
                      > I to mnie gleboko poruszylo.
                      >
                      > Hmmm no wiesz, "poglebiający się dramat bezimiennej" zabrzmiało mi
                      > jak patetyczny slohga,

                      A zauwazylas, JAK mowi Agata o corce? Z jakim dystansem, wsciekloscia i brakiem
                      szacunku? Niepodanie imienia to pryszcz przy tym zimnie emocjonalnym... A Ty mu
                      tu z 'patetycznym sloganem' wyjezdzasz...
                      Taka jestes mocna - wstaw sie w sytuacje nie Agaty, a jej corki. A jak juz sobie
                      wyobrazisz dobrze, ze wlasnie urodzilas synka i nie wiadomo, co z zyciem,
                      dzieckiem, mezczyzna, szkola, domem, matka - w dowolnej kolejnosci... i
                      uswiadomisz sobie 'wlasna' bezsilnosc, bo masz tylko 16 lat i kuratora, to moze
                      cos zrozumiesz...


                      trochę wybacz- przed dziewczyna, chlopakiem i
                      > dzieckiem - cale życie. Barzdo wiele zależy od tego, co sie teraz
                      > wydarzy, to juz nie zabawa.

                      zartujesz? No nie, naprawde, to juz nie zabawa???


                      > Mozliwe - wiesz wino do obiadu to nie dramat, ale w naszej kulturze
                      > i kuchni wina pija sie nieqwiele, za to wódka i piwo króluja na
                      > naszych stołach. Jakoś sobei nie przypominam wszelako, zeby mnie
                      > rodzice czestowali winem, albo ma siostre, nawet do obiadu, a pijali
                      > takowe przy posilkach.
                      >

                      No to Ty sobie nie przypominasz. Wspaniale i cudownie, pochodzisz z wyjatkowej
                      rodziny. Gratulacje nieustajace.
                      Nie zmienia to faktu, ze w POlsce i nie tylko - wyglada to, jak wyglada. Czy to
                      oznacza, ze owe 98 procent spoleczenstwa, ktore 'pije alkohol' w wieku lat 16,
                      nalezy wyslac do poprawczaka? ALbo przydzielic kuratora?
                      >
                      • kora3 Re: hmmm 04.07.08, 15:54
                        jendza1 napisała:

                        > kora3 napisała:
                        >
                        > > A dziwisz się, ze zachwycona nie jest? Ty byś byla?
                        > >
                        >
                        > I po co te zlosliwosci, KOrciu? Oraz bicie piany?
                        >
                        > Nie chodzi tu przeciez o to, co by bylo, gdyby, oraz - przy
                        zalozeniu, ze..., a
                        > juz najmniej - jaka ja 'bym byla'...
                        > Chodzi o to, co jest NAPRAWDE.
                        > A prawdy nie moze znac nikt z nas tu na forum, oprocz Agaty. Pod
                        warunkiem, ze
                        > ta ostatnia te prawde zechciala do siebie dopuscic, na co po
                        lekturze jej
                        > wszyhstkich tekstow w obu watkach mi nie wyglada:(.
                        > Doradzajac komus, zwlaszcza w tak powaznej sprawie - trzeba sie
                        opierac na
                        > danych pewnych. No, chyba ze forumka chce sobie cos popisac w
                        sieci, zeby sie
                        > popisac. A pewna jest niestety jedynie koncentracja Agaty na sobie
                        oraz fakt, z
                        > e
                        > ma corke, ze dziecko sie urodzilo i ze to chlopczyk. Tyle mniej
                        wiecej.
                        >
                        > A jesli juz chodzi o to, czy ja bym byla zadowolona..., hm.
                        > Nie wiem, to zalezy. NIgdy nie bylam w takiej sytuacji. W tych
                        jednak, rownie
                        > trudnych, a czesto duzo trudniejszych, w ktorych bylam, staralam
                        sie myslec o
                        > calej sytuacji i o wszystkich osobach dramatu. NIe zas tylko o
                        sobie - w
                        > odroznieniu od Agaty.
                        >
                        >
                        >
                        > >
                        > > I to mnie gleboko poruszylo.
                        > >
                        > > Hmmm no wiesz, "poglebiający się dramat bezimiennej" zabrzmiało
                        mi
                        > > jak patetyczny slohga,
                        >
                        > A zauwazylas, JAK mowi Agata o corce? Z jakim dystansem,
                        wsciekloscia i brakiem
                        > szacunku? Niepodanie imienia to pryszcz przy tym zimnie
                        emocjonalnym... A Ty mu
                        > tu z 'patetycznym sloganem' wyjezdzasz...
                        > Taka jestes mocna - wstaw sie w sytuacje nie Agaty, a jej corki. A
                        jak juz sobi
                        > e
                        > wyobrazisz dobrze, ze wlasnie urodzilas synka i nie wiadomo, co z
                        zyciem,
                        > dzieckiem, mezczyzna, szkola, domem, matka - w dowolnej
                        kolejnosci... i
                        > uswiadomisz sobie 'wlasna' bezsilnosc, bo masz tylko 16 lat i
                        kuratora, to moze
                        > cos zrozumiesz...
                        >
                        >
                        > trochę wybacz- przed dziewczyna, chlopakiem i
                        > > dzieckiem - cale życie. Barzdo wiele zależy od tego, co sie
                        teraz
                        > > wydarzy, to juz nie zabawa.
                        >
                        > zartujesz? No nie, naprawde, to juz nie zabawa???
                        >
                        >
                        > > Mozliwe - wiesz wino do obiadu to nie dramat, ale w naszej
                        kulturze
                        > > i kuchni wina pija sie nieqwiele, za to wódka i piwo króluja na
                        > > naszych stołach. Jakoś sobei nie przypominam wszelako, zeby mnie
                        > > rodzice czestowali winem, albo ma siostre, nawet do obiadu, a
                        pijali
                        > > takowe przy posilkach.
                        > >
                        >
                        > No to Ty sobie nie przypominasz. Wspaniale i cudownie, pochodzisz
                        z wyjatkowej
                        > rodziny. Gratulacje nieustajace.
                        > Nie zmienia to faktu, ze w POlsce i nie tylko - wyglada to, jak
                        wyglada. Czy to
                        > oznacza, ze owe 98 procent spoleczenstwa, ktore 'pije alkohol' w
                        wieku lat 16,
                        > nalezy wyslac do poprawczaka? ALbo przydzielic kuratora?
                        > >
                      • kora3 Re: hmmm 04.07.08, 16:07
                        jendza1 napisała:
                        >
                        > I po co te zlosliwosci, KOrciu? Oraz bicie piany?

                        Serio odebrałas moje pytanie jako zlosliwosc? dziwię się, bo ejst
                        raczej retoryczne...


                        > Chodzi o to, co jest NAPRAWDE.
                        > A prawdy nie moze znac nikt z nas tu na forum, oprocz Agaty. Pod
                        warunkiem, ze
                        > ta ostatnia te prawde zechciala do siebie dopuscic, na co po
                        lekturze jej
                        > wszyhstkich tekstow w obu watkach mi nie wyglada:(.

                        Sama piszesz, że nikt poza Agata prawdy nie zna, a wiesz, ze ona nie
                        chce jej dopuscić ? Cos mi to niespójne logicznie:)

                        >
                        > A jesli juz chodzi o to, czy ja bym byla zadowolona..., hm.
                        > Nie wiem, to zalezy. NIgdy nie bylam w takiej sytuacji. W tych
                        jednak, rownie
                        > trudnych, a czesto duzo trudniejszych, w ktorych bylam, staralam
                        sie myslec o
                        > calej sytuacji i o wszystkich osobach dramatu. NIe zas tylko o
                        sobie - w
                        > odroznieniu od Agaty.
                        >
                        Wieszx, jak na taką zdystansowaną do swoich spraw, jak piszesz,
                        osobę, masz dużą, jak dla mnie ZA duża łatwośc oceniania innych,
                        których nie znasz...
                        krytykujesz Agate za jej oceny, podczas gdy ona stoi tuż obok, a
                        sama pozwlasz sobie na "analize " osoby, którą znasz z kilku postow
                        i podajesz sie za osobę myślacą zawsze o wszystkich?

                        >
                        > A zauwazylas, JAK mowi Agata o corce? Z jakim dystansem,
                        wsciekloscia i brakiem
                        > szacunku? Niepodanie imienia to pryszcz przy tym zimnie
                        emocjonalnym...

                        Bo ja wiem , wg mnie stara się własnie trzeźwo oceniac sytuacje, a
                        nie pisac "Moja corcia jedyna, kochana tak ja skrzywdził" -
                        normalnie pisze.


                        > Taka jestes mocna - wstaw sie w sytuacje nie Agaty, a jej corki.

                        nie mogę :) 16 lat dawno skończylam i nie przyszło i wtedy do glowy
                        byc w ciąży i rodzić dzieci - sorry.

                        A jak juz sobi
                        > e
                        > wyobrazisz dobrze, ze wlasnie urodzilas synka i nie wiadomo, co z
                        zyciem,
                        > dzieckiem, mezczyzna, szkola, domem, matka - w dowolnej
                        kolejnosci...


                        nazywasz 16-;latka meżczyną?:)
                        no to juz przeginasz. Mogę się tylko domyślić, jak czuje sie córka
                        Agaty, jako i ona sama, nienajlepiej pewnie. MAtka jednak jak widać
                        chce dla niej jak najlepiej własnie, a że jej za bohaterski wyczyn
                        zajscia w ciąże w wiku 15 lat nie chwali, to ja się nie dziwię, i
                        jako natolatka też bym od matki nie oczekiwała za to pochwał, na
                        pewno.
                        Pewnie,z e jest bezradna i dlatego matka musi za nią trochę
                        zdecydowac, pomysleć, pokierowac, na żywioł juz panna poszła, co
                        wynikó- widzimy.
                        >
                        > zartujesz? No nie, naprawde, to juz nie zabawa???

                        no nie, bo jest dziecko, które trzeba wychować, zapewnic mu godziwe
                        warunki, byt, miłosć i troskę.
                        A młodzi rodzice powinni sie uczyć, bo niczego nie osoagna i nie
                        bedą w stanie zapewnić swojemu dziecku bytu. >
                        >
                        > No to Ty sobie nie przypominasz. Wspaniale i cudownie, pochodzisz
                        z wyjatkowej
                        > rodziny. Gratulacje nieustajace.

                        nie, ja pochodzę z całkowicie zwyczajnej rodziny, u nas po prostu
                        dzieci nie piją alkoholu w domu. Dodam, że wiekszosc moich znajomych
                        z takich domów pochodzi jako i we własnych kultywuje takowe
                        zwyczaje.
                        Poczytaj sobie zresztą o owej szklaneczce piwka- napisałam ci.

                        > Nie zmienia to faktu, ze w POlsce i nie tylko - wyglada to, jak
                        wyglada. Czy to
                        > oznacza, ze owe 98 procent spoleczenstwa, ktore 'pije alkohol' w
                        wieku lat 16,
                        > nalezy wyslac do poprawczaka? ALbo przydzielic kuratora?
                        > >
                        Ale co wyglada, jak wyglada ? Chcesz mi wmówić, ze 98 proc. rodziców
                        w Polsce podaje swym nieletnim dzieciom alkohol? nie rób sobie jaj.
                        JAsne, nastolatki pija, ale na pewno 98 proc. z pijących nie dostaje
                        flaszi w domu, bo to jest nie wiem czy wiesz w ogóle KARALNE podawac
                        osobom ponizej 18 lat alkohol...
                        • jendza1 Re: hmmm 04.07.08, 19:22
                          kora3 napisała:


                          >
                          > Serio odebrałas moje pytanie jako zlosliwosc? dziwię się, bo ejst
                          > raczej retoryczne...

                          Serio? Zadajesz mi pytania 'raczej retoryczne'? Dziwie sie...



                          > > Chodzi o to, co jest NAPRAWDE.
                          > > A prawdy nie moze znac nikt z nas tu na forum, oprocz Agaty. Pod
                          > warunkiem, ze
                          > > ta ostatnia te prawde zechciala do siebie dopuscic, na co po
                          > lekturze jej
                          > > wszyhstkich tekstow w obu watkach mi nie wyglada:(.
                          >
                          > Sama piszesz, że nikt poza Agata prawdy nie zna, a wiesz, ze ona nie
                          > chce jej dopuscić ? Cos mi to niespójne logicznie:)

                          To przeczytaj jeszcze raz - fakt, ze spojnosci nie umiesz dostrzec, nie dowodzi,
                          ze jej tam nie ma.
                          Wiesz, wszystko jeszcze przed Toba...


                          > Wieszx, jak na taką zdystansowaną do swoich spraw, jak piszesz,
                          > osobę, masz dużą, jak dla mnie ZA duża łatwośc oceniania innych,
                          > których nie znasz...
                          > krytykujesz Agate za jej oceny, podczas gdy ona stoi tuż obok, a
                          > sama pozwlasz sobie na "analize " osoby, którą znasz z kilku postow
                          > i podajesz sie za osobę myślacą zawsze o wszystkich?

                          A zdajesz sobie moze sprawe z faktu, ze wlasnie "pozwolilas sobie na "analize"
                          osoby, ktora znasz z kilku postow'? Ocenilas tak mnie - i to dodam, ze te kilka
                          postow nie dotyczy ani mnie, ani mego zycia, ani moich decyzji, ani moich
                          konkretnych wyborow w konkretnych sytuacjach. W tych postach zasadniczo upieram
                          sie, by czytac ze zrozumieniem. Przy odrobinie wysilku mozesz dostrzec narzedzia
                          analityczne, ktorymi sie posluguje. NIc wiecej.
                          A Ty, hm.. Ty sobie wybudowalas moj obraz. I to jaki....
                          Brawo.
                          NIe ma, jak wyobraznia...




                          Mogę się tylko domyślić, jak czuje sie córka
                          > Agaty, jako i ona sama, nienajlepiej pewnie.

                          No, nie ma to, jak sila mysli...

                          MAtka jednak jak widać

                          a gdzie to widac?

                          > chce dla niej jak najlepiej własnie, a że jej za bohaterski wyczyn
                          > zajscia w ciąże w wiku 15 lat nie chwali, to ja się nie dziwię, i
                          > jako natolatka też bym od matki nie oczekiwała za to pochwał, na
                          > pewno.

                          Bijesz piane. A kto mowi o pochwalach?

                          > Pewnie,z e jest bezradna i dlatego matka musi za nią trochę
                          > zdecydowac, pomysleć, pokierowac, na żywioł juz panna poszła, co
                          > wynikó- widzimy.

                          Nie, matka za nia decyduje, bo matka tak chce. Dziewczyna nie ma nic do
                          powiedzenia. Bedzie miala, jak skonczy 18 lat.


                          > >
                          > > zartujesz? No nie, naprawde, to juz nie zabawa???
                          >
                          > no nie, bo jest dziecko, które trzeba wychować, zapewnic mu godziwe
                          > warunki, byt, miłosć i troskę.

                          No co TY? Naprawde?


                          > A młodzi rodzice powinni sie uczyć,

                          No prosze, piekny scenariusz..., szkoda ze Twoj...

                          bo niczego nie osoagna i nie
                          > bedą w stanie zapewnić swojemu dziecku bytu. >
                          > >

                          Wiesz, z tym tez bywa roznie...


                          > Poczytaj sobie zresztą o owej szklaneczce piwka- napisałam ci.

                          Poczytalam. A Ty poczytalas artykul w GW, do ktorego zamiescilam link?

                          >
                          >
                          > Ale co wyglada, jak wyglada ?

                          Aha, znaczy nie czytalas...

                          • kora3 Re: hmmm 04.07.08, 20:27
                            jendza1 napisała:

                            > kora3 napisała:

                            >
                            > Serio? Zadajesz mi pytania 'raczej retoryczne'? Dziwie sie...
                            nie gnieqwaj się ?Jendzo, ale chyba nie rozumeisz. zadam to pytanie
                            inaczej: jaka matka byłaby zadowolona, ze jej corka wpadła w wieku
                            15 lat? Pomijam już zjakim kolesiem
                            >
                            >
                            > To przeczytaj jeszcze raz - fakt, ze spojnosci nie umiesz
                            dostrzec, nie dowodzi
                            > ,
                            > ze jej tam nie ma.
                            > Wiesz, wszystko jeszcze przed Toba...

                            skoro tak mówisz )
                            >
                            ?
                            >
                            > A zdajesz sobie moze sprawe z faktu, ze wlasnie "pozwolilas sobie
                            na "analize"
                            > osoby, ktora znasz z kilku postow'? Ocenilas tak mnie - i to
                            dodam, ze te kilka
                            > postow nie dotyczy ani mnie, ani mego zycia, ani moich decyzji,
                            ani moich
                            > konkretnych wyborow w konkretnych sytuacjach. W tych postach
                            zasadniczo upieram
                            > sie, by czytac ze zrozumieniem. Przy odrobinie wysilku mozesz
                            dostrzec narzedzi
                            > a
                            > analityczne, ktorymi sie posluguje. NIc wiecej.


                            wiesz, ja czytam i pisze zawodowo :) a Ciebie nie ocenilam, ocenila
                            tylko, ze za szybko dokunujesz ocen :)

                            > A Ty, hm.. Ty sobie wybudowalas moj obraz. I to jaki....
                            > Brawo.
                            > NIe ma, jak wyobraznia...
                            >
                            > Nie gniewaj się, ale ja Cie ani nie znam, ani tak mnie nei
                            zajmujesz, zeby zaraz budowac obraz, pisze co widzę, Ty o Agacie
                            bardzom skrajnie, a ja o Tobie, z przymrużeniem oka:)\
                            >
                            > No, nie ma to, jak sila mysli...

                            a uwazasz, zxe to konmfort mieć dziecko w weiku 16 lat?

                            >
                            > MAtka jednak jak widać
                            >
                            > a gdzie to widac?

                            z postów matki...

                            >
                            > Bijesz piane. A kto mowi o pochwalach?

                            To co ma udawac zachwycona?
                            >
                            >
                            > Nie, matka za nia decyduje, bo matka tak chce. Dziewczyna nie ma
                            nic do
                            > powiedzenia. Bedzie miala, jak skonczy 18 lat.

                            Niestety, jeśli bedzie tak głupia jak dotyczas...

                            >> No co TY? Naprawde?

                            tak, tak postępują rozsądni rodzice
                            >
                            > > A młodzi rodzice powinni sie uczyć,
                            >
                            > No prosze, piekny scenariusz..., szkoda ze Twoj...

                            No szkoda, dla nich, bo jak nie chca to nie, bedą zamiatać ulice....
                            >
                            > bo niczego nie osoagna i nie
                            > > bedą w stanie zapewnić swojemu dziecku bytu. >
                            > > >
                            >
                            > Wiesz, z tym tez bywa roznie...

                            no , moze , jak wygraja w totka, albo Agata im cos zapisze
                            >
                            >
                            > > Poczytaj sobie zresztą o owej szklaneczce piwka- napisałam ci.
                            >
                            > Poczytalam. A Ty poczytalas artykul w GW, do ktorego zamiescilam
                            link?
                            > >
                            Nie, bo nie weidzialąm, ze to do mnie, a już podoawanie alkoholu
                            nieletnim nie jest karalne?
                            >
                            > > Ale co wyglada, jak wyglada ?
                            >
                            > Aha, znaczy nie czytalas...
                            >
                            W domach podaje sie, natolatkom alkohol?? Fajnei,z e w atkich nie
                            bywam ....
                            • jendza1 Re: hmmm 05.07.08, 09:36
                              Korciu, zadajesz mi kolejne pytanie 'raczej retoryczne':

                              jaka matka byłaby zadowolona, ze jej corka wpadła w wieku
                              > 15 lat? Pomijam już zjakim kolesiem

                              Mozesz zdradzic, po co?


                              >
                              > wiesz, ja czytam i pisze zawodowo :) a Ciebie nie ocenilam, ocenila
                              > tylko, ze za szybko dokunujesz ocen :)
                              >

                              To mile, ze zarabiasz piorem:). Nie chce Cie martwic, nie Ty jedna... Zycze - by
                              Ci sie naprawde udalo rozwinac, zycze CELU - nie uprawiania sztuki dla sztuki z
                              pytaniami 'raczej retorycznymi' w tle. NIe gniewaj sie - z serca zycze. Masz
                              potencjal, to widac. Teraz tylko zebys go madrze ukierunkowala...

                              Rozumiesz teraz moze, czemu nie bede sie 'raczej' bawic w odbijanie/dobijanie
                              piany w kontekscie nastepujacych pytan

                              > a uwazasz, zxe to konmfort mieć dziecko w weiku 16 lat?
                              > To co ma udawac zachwycona?

                              itd.

                              > >
                              > > MAtka jednak jak widać
                              > >
                              > > a gdzie to widac?
                              >
                              > z postów matki...
                              >

                              No i tu sie pieknie roznimy:), a raczej roznia sie nasze 'style odbioru'. Nie
                              tyle winnas byla pisac 'widac', ile 'widze'.
                              Ja natomiast widze w postach matki cos zupelnie innego. Jak wielu innych
                              forumowiczow. Jesli Cie rzeczywiscie interesuje ta matka, zrob uczciwa kwerende,
                              przeczytaj wszystkie posty z obu watkow. Warto, zwlaszcza jesli chcesz sie
                              zasadnie wypowiedziec. Bo jesli tylko chcesz zaistniec...


                              > W domach podaje sie, natolatkom alkohol?? Fajnei,z e w atkich nie
                              > bywam ....
                              >

                              Oj sie zagalopowalas...:), i mnie zagnac w kozi rog przy okazji probujesz...:))
                              No to od poczatku:). Agata widziala szesnastoletniego chlopaka swojej corki, jak
                              'pil alkohol'. Co to znaczy dokladnie - nie napisala. Z tych dwoch slow mnostwo
                              kobiet w tym watku wyciagnelo wniosek, ze chlopak jest alkoholikiem juz, a jesli
                              jeszcze nie jest, to na pewno bedzie.
                              Jest to wniosek zdecydowanie nieuprawniony, nie uwazasz?

                              Ja zauwazam, ze w Polsce 98 procent (tak to oszacowalam) szesnastolatkow pije
                              alkohol, z czego calkiem duzy - w domu i z przyzwoleniem rodzicow. Przez
                              przypadek trafilam w tym samym momencie na pierwszy lepszy artykul w GW,
                              potwierdzajacy w 100 procentach moje obserwacje. Bo widzisz, nie rzecz w tym, na
                              co mozesz sobie zobaczyc lub nie w domach, w ktorych bywasz, a rzecz w tym, co
                              sie rzeczywiscie w spoleczenstwie dzieje. I to, jako czlowiek piora, powinnas
                              przede wszystkim starac sie dostrzec.

                              pzdr
                              j.
                              • kora3 Re: hmmm 05.07.08, 10:45
                                jendza1 napisała:

                                > Korciu, zadajesz mi kolejne pytanie 'raczej retoryczne':
                                > Mozesz zdradzic, po co?

                                Chyba po to Jendzo, żebyś zrozumiala, że KAZDA normalna matka
                                martwiaby się w takiej sytuacji.
                                > >
                                > To mile, ze zarabiasz piorem:). Nie chce Cie martwic, nie Ty
                                jedna...

                                A czemu mnie to miałoby martwić Jendzo? Czy to wg Ciebie powód do
                                zmartwienia? Dlaczego?

                                Zycze - b
                                > y
                                > Ci sie naprawde udalo rozwinac, zycze CELU - nie uprawiania sztuki
                                dla sztuki z
                                > pytaniami 'raczej retorycznymi' w tle.

                                Wiesz, ja to robie juz raczej długo, więc się tak nie ekscytuję:)
                                poza tym realizuje swoje cele :)

                                NIe gniewaj sie - z serca zycze. Masz
                                > potencjal, to widac. Teraz tylko zebys go madrze ukierunkowala...

                                Dzieki wielkie, ale serio, ja to robie juz b. dłuuugo, nie jestem u
                                progu zawodowego życia, stąd Twoje życzenia wydają mi się hmmm nieco
                                spóźnione.

                                > > a uwazasz, zxe to konmfort mieć dziecko w weiku 16 lat?
                                > > To co ma udawac zachwycona?
                                >
                                No widzisz Jendzo, nie "itede" tylko konkretnie : czy wg Ciebie
                                bycie matką w wieku 16 lat powinno cieszyć matkę takiej dziewczyny?
                                Wg mnie - nie i całkiem zrozumiałe, ze się tym martwi, zastanawia
                                jak pokierowac dalej córka.

                                >
                                > No i tu sie pieknie roznimy:), a raczej roznia sie nasze 'style
                                odbioru'. Nie
                                > tyle winnas byla pisac 'widac', ile 'widze'.
                                > Ja natomiast widze w postach matki cos zupelnie innego. Jak wielu
                                innych
                                > forumowiczow. Jesli Cie rzeczywiscie interesuje ta matka, zrob
                                uczciwa kwerende
                                > ,
                                > przeczytaj wszystkie posty z obu watkow. Warto, zwlaszcza jesli
                                chcesz sie
                                > zasadnie wypowiedziec. Bo jesli tylko chcesz zaistniec...

                                Tak, jasne chce zaistniec, zwłaszcza ,z e na gazecie mam od chyba 7
                                lat ten sam nick i piszę sobie na róznych, zcasem ukrytych forach,
                                ale po prostu tyak :) mam potrzebę pisania, bo w pracy nie dosc się
                                napisze i zaistnienia, bo nie mam takich mozliwosci :) taaaak
                                >

                                >
                                > Oj sie zagalopowalas...:), i mnie zagnac w kozi rog przy okazji
                                probujesz...:))

                                Sama powiezdiałaś, ze się dakje w domach, podalaś link, z którego to
                                wcale nie wynika, a tylko wynika, ze nastolatki pija...

                                > kobiet w tym watku wyciagnelo wniosek, ze chlopak jest
                                alkoholikiem juz, a jesl
                                > i
                                > jeszcze nie jest, to na pewno bedzie.

                                Wiesz, faktycznie dosc enigmatyczne, ale mnie też by zaniepokoiło,
                                gdybym tylko widziała, że 16 letni synm mojej kolezanki np. pije
                                alkohol. Dlaczego? Bo alkohol nie ejst la dzieci i młodzieży tylko
                                dorosłych, a fakt ze szczyl pije i jeszcze się z tym nie kryje też
                                daje do myślenia,.

                                > Jest to wniosek zdecydowanie nieuprawniony, nie uwazasz?

                                że jest alkoholikiem -owszem.
                                >
                                > Ja zauwazam, ze w Polsce 98 procent (tak to oszacowalam)
                                szesnastolatkow pije
                                > alkohol, z czego calkiem duzy - w domu i z przyzwoleniem rodzicow.

                                Na szczescie nie znam takich "madrych" rodziców i nie mam takowych w
                                swoim otoczeniu. To patologia.

                                Przez
                                > przypadek trafilam w tym samym momencie na pierwszy lepszy artykul
                                w GW,
                                > potwierdzajacy w 100 procentach moje obserwacje. Bo widzisz, nie
                                rzecz w tym, n
                                > a
                                > co mozesz sobie zobaczyc lub nie w domach, w ktorych bywasz, a
                                rzecz w tym, co
                                > sie rzeczywiscie w spoleczenstwie dzieje. I to, jako czlowiek
                                piora, powinnas
                                > przede wszystkim starac sie dostrzec.
                                >
                                Ja wiem co powinnam moja droga :) Moze twoim zdaniem powinnam uznać,
                                ze skoto i tak pija i rodzice im jeszcze dają to jest to ok, ale ja
                                tak nie uznaje, mam prawo?
                                W linku który popdałaś nie doczytaam, jakoby te 98 [proc. pilo za
                                pzryzwoleniem rodziców w domach. N, ale moze przeoczylam ...
                                \Tak czy owak - uwaam picie alkoholu przez 16 latka, zwłaszcza za
                                pozwoleniem rodziców za patologiczne, bez względu na to, czy robi
                                tak 5 czy 95 proc. Wolno mi?
                                • jendza1 Re: hmmm 06.07.08, 18:45
                                  kora3 napisała:

                                  > Chyba po to Jendzo, żebyś zrozumiala, że KAZDA normalna matka
                                  > martwiaby się w takiej sytuacji.

                                  'Chyba'? Znaczy, ze nie bardzo wiesz, po co?

                                  Inna rzecz, ze - zdaje sie - powinnam CI podziekowac:)) - oczywiscie sama bym
                                  nie wpadla na to, ze 'KAZDA normalna matka martwilaby sie w takiej
                                  sytuacji...'... TO ogromnie odkrywcza uwaga....


                                  > > >
                                  > > To mile, ze zarabiasz piorem:). Nie chce Cie martwic, nie Ty
                                  > jedna...
                                  >
                                  > A czemu mnie to miałoby martwić Jendzo? Czy to wg Ciebie powód do
                                  > zmartwienia? Dlaczego?

                                  No bo skoro podajesz te informacje nie pytana, jako rodzaj argumentu w dyskusji,
                                  to cos znaczy. NIe uwazasz? Jako osoba, zarabiajaca piorem, powinnas dostrzegac
                                  oczywistosci. We wlasnym tekscie rowniez.



                                  >
                                  > Zycze - b
                                  > > y
                                  > > Ci sie naprawde udalo rozwinac, zycze CELU - nie uprawiania sztuki
                                  > dla sztuki z
                                  > > pytaniami 'raczej retorycznymi' w tle.
                                  >
                                  > Wiesz, ja to robie juz raczej długo, więc się tak nie ekscytuję:)
                                  > poza tym realizuje swoje cele :)

                                  Korciu, ja nie pisze o ekscytacji, przeczytaj ponownie (ile razym mozna to
                                  powtarzac, swoja droga:)?). Ja pisze o ROZOWOJU. A rozwijac sie trzeba stale.
                                  Rozumiem jednak, ze TY juz osiagnelas ten poziom geniuszu, iz rozwoj nie moze
                                  sie stac Twoim udzialem...:)



                                  >
                                  > NIe gniewaj sie - z serca zycze. Masz
                                  > > potencjal, to widac. Teraz tylko zebys go madrze ukierunkowala...
                                  >
                                  > Dzieki wielkie, ale serio, ja to robie juz b. dłuuugo, nie jestem u
                                  > progu zawodowego życia, stąd Twoje życzenia wydają mi się hmmm nieco
                                  > spóźnione.

                                  jak wyzej.

                                  > No widzisz Jendzo, nie "itede" tylko konkretnie : czy wg Ciebie
                                  > bycie matką w wieku 16 lat powinno cieszyć matkę takiej dziewczyny?
                                  > Wg mnie - nie i całkiem zrozumiałe, ze się tym martwi, zastanawia
                                  > jak pokierowac dalej córka.

                                  Korciu, 'cieszenie' sie nie ma tu nic do rzeczy. TU nie czas ani na 'cieszenie'
                                  SIE, ani na SIE martwienie.
                                  Pora teraz na konkretne dzialania w konkretnej sytuacji - w celu jak najlepszego
                                  okielznania tego zyciowego zadania. Centrum tych dzialan Agaty powinna byc
                                  troska o dobro corki i wnuka, nie zas koncentracja na wlasnej urazonej ambicji.
                                  Tak wlasnie powinna zareagowac, ze CIE strawestuje, "KAZDA normalna matka'. Nie
                                  wydaje Ci sie to oczywiste?



                                  > Tak, jasne chce zaistniec,

                                  No wlasnie tak to widze...:))

                                  zwłaszcza ,z e na gazecie mam od chyba 7
                                  > lat ten sam nick i piszę sobie na róznych, zcasem ukrytych forach,
                                  > ale po prostu tyak :) mam potrzebę pisania, bo w pracy nie dosc się
                                  > napisze i zaistnienia, bo nie mam takich mozliwosci :) taaaak
                                  > >
                                  Hm, czyzby odinstalowala CI sie funkcja 'przymruzenia oka':)?
                                  > >

                                  >
                                  > Wiesz, faktycznie dosc enigmatyczne, ale mnie też by zaniepokoiło,
                                  > gdybym tylko widziała, że 16 letni synm mojej kolezanki np. pije
                                  > alkohol. Dlaczego? Bo alkohol nie ejst la dzieci i młodzieży tylko
                                  > dorosłych, a fakt ze szczyl pije i jeszcze się z tym nie kryje też
                                  > daje do myślenia,.

                                  Moze sie kryl, a ona podejrzala? Moze pil na przyklad piwo bezalkoholowe -
                                  weszla nagle do pokoju corki i zobaczyla go ze szklanka? Bzdura?
                                  To GDZIE ona go indziej mogla widziec, pijacego alkohol? A moze tylko slyszala,
                                  ze pije? Moze mowili 'zyczliwi sasiedzi'? MYsl troche, kobieto...


                                  >
                                  > > Jest to wniosek zdecydowanie nieuprawniony, nie uwazasz?
                                  >
                                  > że jest alkoholikiem -owszem.

                                  NO, jakby wreszcie zaczynasz...

                                  > >
                                  > > Ja zauwazam, ze w Polsce 98 procent (tak to oszacowalam)
                                  > szesnastolatkow pije
                                  > > alkohol, z czego calkiem duzy - w domu i z przyzwoleniem rodzicow.
                                  >
                                  > Na szczescie nie znam takich "madrych" rodziców i nie mam takowych w
                                  > swoim otoczeniu. To patologia.

                                  No to mamy patologiczne spoleczenstwo. I nie-patologiczne wyjatki. Troche mozesz
                                  miec racji:) - zawsze sie upieram, ze sprawiedliwy byl jeden na Sodome - a
                                  statystyki sie nie zmieniaja... Badania historyczne szacuja populacje SOdomy na
                                  okolo 10 tysiecy...

                                  >

                                  > Ja wiem co powinnam moja droga :) Moze twoim zdaniem powinnam uznać,
                                  > ze skoto i tak pija i rodzice im jeszcze dają to jest to ok,

                                  To nie fair - nadinterpretowujesz. Celowo? A moze jestes nieswiadomym
                                  uzytkownikiem piora...?

                                  ale ja
                                  > tak nie uznaje, mam prawo?
                                  > W linku który popdałaś nie doczytaam, jakoby te 98 [proc. pilo za
                                  > pzryzwoleniem rodziców w domach. N, ale moze przeoczylam ...
                                  > \Tak czy owak - uwaam picie alkoholu przez 16 latka, zwłaszcza za
                                  > pozwoleniem rodziców za patologiczne, bez względu na to, czy robi
                                  > tak 5 czy 95 proc. Wolno mi?
                                  >
                                  Jestes wolna Kobieta, wolno Ci wszystko:).
                                  • kora3 Re: hmmm 07.07.08, 07:23
                                    jendza1 napisała: .
                                    >
                                    > 'Chyba'? Znaczy, ze nie bardzo wiesz, po co?

                                    Chyba, bo widzę, ze to grochem o sciane. Jendzo powiedz mi jedna
                                    rzecz, bo ona mnie nurtuje. Czemu jesteś taka agresywna - sprawa Cie
                                    nie dotyczy, nie uczestnioczysz w niej tylko w rozmowie, a
                                    przyjmujesz postawe zaczepno- obronną. Po co?
                                    Nie mozemy spokojnie pogadać?

                                    TO ogromnie odkrywcza uwaga....
                                    >
                                    Napisalam to bo zdajesz sie być zdziwiona reakcją agaty.
                                    > > > >
                                    >> No bo skoro podajesz te informacje nie pytana, jako rodzaj
                                    argumentu w dyskusji
                                    > ,
                                    > to cos znaczy.

                                    Niepytana, ale zdaje się sprowokowana Twoja jakąs złośaliwą
                                    wypowiedzią.

                                    NIe uwazasz? Jako osoba, zarabiajaca piorem, powinnas dostrzegac
                                    > oczywistosci. We wlasnym tekscie rowniez.
                                    >
                                    Czasem trzeba ludziom kawę na lawe :)

                                    > Rozumiem jednak, ze TY juz osiagnelas ten poziom geniuszu, iz
                                    rozwoj nie moze
                                    > sie stac Twoim udzialem...:)
                                    >
                                    Ależ skąd, ale liczę da "dociagniecie" do Twego poziomu geniuszu :)
                                    >
                                    >> > spóźnione.

                                    Centrum tych dzialan Agaty powinna byc
                                    > troska o dobro corki i wnuka, nie zas koncentracja na wlasnej
                                    urazonej ambicji.

                                    A Ty sadzisz, ze ona chce dzialac na szkode córki i wnuka, bo ja tak
                                    nie uważam.

                                    > Tak wlasnie powinna zareagowac, ze CIE strawestuje, "KAZDA
                                    normalna matka'. Nie
                                    > wydaje Ci sie to oczywiste?
                                    >
                                    Tak, tak wlasnie. Ale to bynajmniej nie zawsze musi oznaczać, ze
                                    DOBRE dla dziecka i jej córki bedzie np. małzeństwo, czy
                                    zamieszkanie z ojcem dziecka.

                                    >
                                    > > Tak, jasne chce zaistniec,
                                    >
                                    > No wlasnie tak to widze...:))

                                    Ty masz w ogóle dziwne punkty widzenia, jak sie zorientowalam :)
                                    >
                                    >
                                    > Hm, czyzby odinstalowala CI sie funkcja 'przymruzenia oka':)?
                                    > > >
                                    Alez skad, to było wlasnie przymrużone :)
                                    > > >
                                    > Moze sie kryl, a ona podejrzala? Moze pil na przyklad piwo
                                    bezalkoholowe -
                                    > weszla nagle do pokoju corki i zobaczyla go ze szklanka? Bzdura?

                                    razcej bzdura , ale teoretycznie mozliwe.

                                    > To GDZIE ona go indziej mogla widziec, pijacego alkohol? A moze
                                    tylko slyszala,
                                    > ze pije? Moze mowili 'zyczliwi sasiedzi'? MYsl troche, kobieto..

                                    Możliwosci jest wiele, myślaca pani: mogla go widzeić pijanego, z
                                    czego wysnula prostyu wniosek, ze pije, mogla widfzieć u niego w
                                    domu, bo to takei normalne przecież, pisalaś o tymm, na ulicy, w
                                    bramie.

                                    >
                                    > No to mamy patologiczne spoleczenstwo. I nie-patologiczne wyjatki.

                                    Wyjatki? Jendzo - mam znajomych, rodzine z dziećmui w tym wieku -
                                    chodzę na komunie, chrzciny, imprezy do nich, grille rożne, z
                                    akoholem. Nigdzie nie widzialam, zeby rodzice dawali nastolatkom
                                    alkohol. co bynajjmniej nie oznacza, ze owe dzeici tego nie
                                    próbowały, oewnie tak, ale na oczach rodziców i za ich
                                    przyzwoleniem - nie. Nie wpieraj mi,ze to norma.


                                    > >
                                    >
                                    > > Ja wiem co powinnam moja droga :) Moze twoim zdaniem powinnam
                                    uznać,
                                    > > ze skoto i tak pija i rodzice im jeszcze dają to jest to ok,
                                    >
                                    > To nie fair - nadinterpretowujesz. Celowo? A moze jestes
                                    nieswiadomym
                                    > uzytkownikiem piora...?

                                    a moze ja pisze po klawiaturze ?:)

                                    >
                                    > > >
                                    > Jestes wolna Kobieta, wolno Ci wszystko:).
                                    No wlasnie:)
                                    • jendza1 Re: hmmm 07.07.08, 09:30
                                      kora3 napisała:


                                      > Chyba, bo widzę, ze to grochem o sciane.

                                      Hm, ciekawe:) - mam takie samo wrazenie 'w druga strone'. Nie odwazylam sie tego
                                      tak ujac, bo to - jakby to powiedziec... - 'ciut' niegrzeczne. By nie rzec:
                                      nadmiernie agresywne. Jesli jednak tak piszesz, ups, pardon, 'klawiaturujesz'...

                                      Jendzo powiedz mi jedna
                                      > rzecz, bo ona mnie nurtuje. Czemu jesteś taka agresywna - sprawa Cie
                                      > nie dotyczy, nie uczestnioczysz w niej tylko w rozmowie, a
                                      > przyjmujesz postawe zaczepno- obronną. Po co?
                                      > Nie mozemy spokojnie pogadać?

                                      Korciu, to kwestia Twego stylu odbioru, wiesz? Nadto - argumentow ad persona w
                                      rozmowie ze mna zaczelas uzywac Ty. W efekcie - zauwaz - odbijamy sobie z
                                      dowolna zgrabnoscia pileczke, a z watkiem Agaty to nie ma zadnego zwiazku.
                                      Potrzebujesz mowic o sobie - mow, jestes wolna kobieta:), ze powtorze. Moze
                                      tylko warto w tym celu zalozyc osobny watek?
                                      >

                                      > >
                                      > Napisalam to bo zdajesz sie być zdziwiona reakcją agaty.

                                      'zdajesz sie byc zdziwiona' - dobre sobie:). Toz to znow Twoja nadinterpretacja...
                                      Dostrzegam po prostu sprzecznosc miedzy postawa tak egoistyczna, jak postawa
                                      Agaty, a postawa 'normalnej matki'. ZNow przypomne - wazne jest czytanie ze
                                      zrozumieniem.

                                      Pamietasz moze, jak sie zachowywala Agata wobec swojej corki, gdy dowiedziala
                                      sie o jej ciazy? Jak traktowana byla przez wlasna matke 'nastolatka w ciazy', w
                                      8 miesiacu ciazy? Nawet wiezienia stosuja osobny protokol wobec ciezarnych,
                                      zwazywszy na ich odmienny stan. Tylko nie Agata..

                                      > > > > >
                                      > >> No bo skoro podajesz te informacje nie pytana, jako rodzaj
                                      > argumentu w dyskusji
                                      > > ,
                                      > > to cos znaczy.
                                      >
                                      > Niepytana, ale zdaje się sprowokowana Twoja jakąs złośaliwą
                                      > wypowiedzią.
                                      >
                                      > NIe uwazasz? Jako osoba, zarabiajaca piorem, powinnas dostrzegac
                                      > > oczywistosci. We wlasnym tekscie rowniez.
                                      > >
                                      > Czasem trzeba ludziom kawę na lawe :)
                                      >
                                      > > Rozumiem jednak, ze TY juz osiagnelas ten poziom geniuszu, iz
                                      > rozwoj nie moze
                                      > > sie stac Twoim udzialem...:)
                                      > >
                                      > Ależ skąd, ale liczę da "dociagniecie" do Twego poziomu geniuszu :)
                                      > >

                                      Caly powyzszy fragment to zabawa, ktora zdaje sie jest Twoim glownym celem -
                                      przynajmniej w wymiarze 'klawiaturowania' na forum.
                                      Mi szkoda na to czasu, zatem - nie skomentuje...


                                      >
                                      > Centrum tych dzialan Agaty powinna byc
                                      > > troska o dobro corki i wnuka, nie zas koncentracja na wlasnej
                                      > urazonej ambicji.
                                      >
                                      > A Ty sadzisz, ze ona chce dzialac na szkode córki i wnuka,

                                      Rozmawiasz sama z soba. Ja napisalam, co 'sadze' wyraznie. Ale skoro uwazasz, ze
                                      'czasem trzeba ludziom kawe na lawe', to CI to jeszcze raz wyloze: 'koncentracja
                                      na wlasnej urazonej ambicji' oznacza dokladnie 'koncentracja na wlasnej urazonej
                                      ambicji'. Nie oznacza to, ze ja 'sadze, ze ona chce dzialac na szkode corki i
                                      wnuka'.
                                      A wybacz, ja nie moge polemizowac z tym, co Ty sadzisz, ze ja sadze, bo to
                                      naprawde nie ma nic wspolnego z rozmowa.


                                      bo ja tak
                                      > nie uważam.
                                      >

                                      >
                                      > Wyjatki? Jendzo - mam znajomych, rodzine z dziećmui w tym wieku -
                                      > chodzę na komunie, chrzciny, imprezy do nich, grille rożne, z
                                      > akoholem. Nigdzie nie widzialam, zeby rodzice dawali nastolatkom
                                      > alkohol. co bynajjmniej nie oznacza, ze owe dzeici tego nie
                                      > próbowały, oewnie tak, ale na oczach rodziców i za ich
                                      > przyzwoleniem - nie. Nie wpieraj mi,ze to norma.
                                      >
                                      >
                                      A ta znowu swoje:(. Mozesz mi wskazac, najlepiej z linkiem, gdzie ja pisze, iz
                                      podawanie alkoholu mlodziezy w wieku lat 16 przez rodzicow to norma?
                                      I znow, zdaje sie, trzeba Ci rzeczy oczywiste wykladac: co innego 'norma', co
                                      innego 'obyczaj spoleczny', co innego 'patologia' itd.

                                      A juz na pewno - zupelnie co innego to, co ja pisze, z tym, co Ty myslisz, ze ja
                                      pisze....


                                      • kora3 Re: hmmm 07.07.08, 10:31
                                        jendza1 napisała:

                                        > kora3 napisała:
                                        >
                                        >niegrzeczne???? toż to normalne wyrazenie:)..
                                        > .

                                        > > Nie mozemy spokojnie pogadać?
                                        >

                                        > Potrzebujesz mowic o sobie - mow, jestes wolna kobieta:), ze
                                        powtorze. Moze
                                        > tylko warto w tym celu zalozyc osobny watek?

                                        ale ja o sobie nie poyrzebuję, to ty mnie pytałas kiedy zaczełam pić
                                        alkohol np., ja o tym nie pisałam pierwsza. :)

                                        > ...
                                        > Dostrzegam po prostu sprzecznosc miedzy postawa tak egoistyczna,
                                        jak postawa
                                        > Agaty, a postawa 'normalnej matki'. ZNow przypomne - wazne jest
                                        czytanie ze
                                        > zrozumieniem.

                                        ja jej nie odbieram, jako egoistki, raczej jako kogoś kto jest
                                        przerazony sytuacja, ale stara się nad nią zapanować.

                                        Nawet wiezienia stosuja osobny protokol wobec ciezarnych,
                                        > zwazywszy na ich odmienny stan. Tylko nie Agata..

                                        Sorry, nie pamietam przypomnuj mi o co chodzi, ok?
                                        > >
                                        >
                                        > Caly powyzszy fragment to zabawa, ktora zdaje sie jest Twoim
                                        glownym celem -
                                        > przynajmniej w wymiarze 'klawiaturowania' na forum.
                                        > Mi szkoda na to czasu, zatem - nie skomentuje...

                                        no i dobrze :)

                                        'koncentracj
                                        > a
                                        > na wlasnej urazonej ambicji' oznacza dokladnie 'koncentracja na
                                        wlasnej urazone
                                        > j
                                        > ambicji'. Nie oznacza to, ze ja 'sadze, ze ona chce dzialac na
                                        szkode corki i
                                        > wnuka'.

                                        Ale to, ze nawetz ałożmy byłaby urazona i sfrustowana osobiscie
                                        chyba nie czyni automatem jej działąń bezsensownymi, czy szkodliwymi?

                                        > >
                                        > > Wyjatki? Jendzo - mam znajomych, rodzine z dziećmui w tym
                                        wieku -
                                        > > chodzę na komunie, chrzciny, imprezy do nich, grille rożne, z
                                        > > akoholem. Nigdzie nie widzialam, zeby rodzice dawali nastolatkom
                                        > > alkohol. co bynajjmniej nie oznacza, ze owe dzeici tego nie
                                        > > próbowały, oewnie tak, ale na oczach rodziców i za ich
                                        > > przyzwoleniem - nie. Nie wpieraj mi,ze to norma.
                                        > >
                                        > >
                                        > A ta znowu swoje:(. Mozesz mi wskazac, najlepiej z linkiem, gdzie
                                        ja pisze, iz
                                        > podawanie alkoholu mlodziezy w wieku lat 16 przez rodzicow to
                                        norma?

                                        no ty sugerowałs, ze wiekszosc z tych. 98 proc. nastolatków, ktore
                                        piją czyni to w domach i za przyzwoleniem rodzicow.

                                        > >
                                        > A juz na pewno - zupelnie co innego to, co ja pisze, z tym, co Ty
                                        myslisz, ze j
                                        > a
                                        > pisze....

                                        to pisz wyraźnie o co ci chodzi, dobra|?
                                        >
                                        >
                                        • jendza1 Re: hmmm 07.07.08, 13:57
                                          kora3 napisała:

                                          > ja jej nie odbieram, jako egoistki, raczej jako kogoś kto jest
                                          > przerazony sytuacja, ale stara się nad nią zapanować.
                                          >

                                          No to roznimy sie w odbiorze. NIe ma dziwne, skoro nie czytalas wypowiedzi Agaty.
                                          Tu masz link do poprzedniego watku. Przeczytaj chociaz posty Autorki...

                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=77840467&v=2&s=0

                                          > Sorry, nie pamietam przypomnuj mi o co chodzi, ok?

                                          jw.


                                          >
                                          > Ale to, ze nawetz ałożmy byłaby urazona i sfrustowana osobiscie
                                          > chyba nie czyni automatem jej działąń bezsensownymi, czy szkodliwymi?

                                          Co oznacza 'chyba nie czyni automatem jej działąń'?


                                          > no ty sugerowałs, ze wiekszosc z tych. 98 proc. nastolatków, ktore
                                          > piją czyni to w domach i za przyzwoleniem rodzicow.

                                          Ale to nie oznacza, iz uwazam to za norme. Ani tym bardziej, ze 'jest to norma'.
                                          Prawda?
                                          Moze jeszcze inaczej, zebys znow czegos nie pokrecila: jesli cale spoleczenstwo
                                          kradnie, nazywajac to 'organizowaniem', nie oznacza to wcale, ze kradziez
                                          ('organizowanie') jest 'norma', ani ze jest dobre.

                                          Jesli by ktos ten fakt, ze cale spoleczenstwo kradne, zauwazyl i nazwal, znaczy
                                          sformulowal nastepujace zdanie: 'cale spoleczenstwo kradnie' - tez byc
                                          wyciagnela wniosek, ze osoba formulujaca uwaza kradziez za norme?

                                          >
                                          > to pisz wyraźnie o co ci chodzi, dobra|?
                                          > >
                                          Ja pisze wyraznie. Tylko Ty, widac, masz jakies klopoty z
                                          czytaniem/interpretacja/odbiorem/wlasna wyobraznia.
                                          • jendza1 Re: hmmm korekta 07.07.08, 14:07
                                            Powinno byc

                                            Jesli by ktos ten fakt, ze cale spoleczenstwo kradnie, zauwazyl i nazwal, znaczy
                                            sformulowal nastepujace zdanie: 'cale spoleczenstwo kradnie' - tez bys
                                            wyciagnela wniosek, ze osoba formulujaca uwaza kradziez za norme?

                                            Przepraszam za literowki
                                          • kora3 Re: hmmm 07.07.08, 23:01
                                            nie gniewaj się Jendzo, ale ty masz chyba jakiś problem z sobą i
                                            moze dlatego tak atakujesz te Agate .., wybacz ale dla mnie w
                                            romowie slałaś się mezcaca. Moe pogadamy kiedy indziej? Nie bierz
                                            tego do siebie, ale w nasza romowa nie ejst konstruktywna, nie ma
                                            nic do problemu Agaty, zacZyma być wymianą pogladow, a także myślui
                                            wazjemnie na temat :) Szkoda zcasu. Mam swojke zdanie i ok, nie
                                            udalo Ci się go zmienic i tak zostwamy, dobrze?
                                            Nie gniewaj się , po prostu znam tenm typ dyskusji i ludzi, z kims
                                            podobnmie gadającym mailam okazję spedzić kawalek życia i wiem, ze
                                            nie warto gadać dla sdamego gadania. Pozzdrawiam
                                            • jendza1 No i wreszcie:) 08.07.08, 09:25
                                              sie zgadzamy, he, he...,ze ta wymiana tekstow nie ma sensu - juz od paru postow
                                              przeciez sygnalizowalam, w ktorym kierunku to idzie...

                                              Nazwalam to 'wymiana tekstow', nie 'rozmowa', bo zeby byla rozmowa, trzeba
                                              spelnic okreslone warunki.
                                              Rozumiem zatem, ze nadal nie przeczytalas wypowiedzi Agaty, choc zalaczylam CI link.
                                              I jeszcze jedno - to nie ja probowalam 'zmienic Twoje zdanie'. To Ty probowalas
                                              zmienic moje, a scislej biorac: to, co wymyslilas, ze jest moim zdaniem.

                                              Twoje przemile uwagi na temat moich 'problemow ze soba' oraz podobienstwa z
                                              Twoimi bylymi okrasze litosciwym milczeniem, 'nie gniewaj sie':).

                                              Tez pozdrawiam
                                              j
      • squirrel9 Re: Czytanie ze zrozumieniem 30.06.08, 12:40
        Nie trudno jedndzo1 zauważyć,że osądzać bardzo szybko umiesz. Mam
        wrażenie,ze wydaje ci się,ze jesteś inteligentna, doświadczona i
        rozumiesz i widzisz więcej niż inni.Wydaje ci się ... Ale gdy z
        emfazą to epatujesz Chrystusem na krzyżu to znów czarnowidztwem jak
        kasadnda raczej wydajesz się podstarzałą pensjonarką. Nie umiesz
        zrozumieć, umiesz osądzić. Bo przecież "wiesz lepiej" a nie jak te
        co to mozna je ułożyć wg badań populacji ... wiadomej ... tylko
        tobie wiadomej... ale przecież wiesz leopiej.
        Niczego nie wiesz! Wydaje ci się,ze ci się wydaje. Obawiam się,ze
        jesteś ofiarą przemocy i tą przemoc widzisz wszędzie.
        A prawda jest tak,ze nie masz prawa oceniać domu agaty bo nic o nim
        nie wiesz.
        Ja znam 16-latkę z otwartego domu, gdzie o seksie się mówiło, o
        wszystkim się mówiło a gdzy głupia 16-latka zaszła w ciąże to w 7
        miesiącu "przyduszonaa do muru" przyznałą się. Dlaczego? Bo
        brała "na przeczekanie", w końcu wszystko jakoś się rozwiązuje,
        jakie to zanczenie kiedy rodzice się dowiedzą (a w duchu - może
        jakoś samo się rozwiąże). To jest właśnie cecha 16-latek. Dorosłych
        do współżycie ale nic ponad to. Po prostu nieodpowiedzialnych,
        czekających na to,ze jakoś się rozwiąże - w domyśle: z udziałem
        rodziców. No i do nich zawsze można miec pretensje, potem czy
        przedtem.
        Ja rozumiem agatę a przynajmnie to,ze jest w szoku i z niego
        wychodzi. Teoryjki na temat tego co my byśmy (jak nas to nie dotyczy)
        to mamy opanowane na każdy temat. Wypbraźmy sobie jednak realne
        nasze dziecko i realny proablem. Co robimy? Chronimy dziecko,
        myślimy o jego życiu i jego przyszłości. Dlatego jak też rozumiem
        agatę. 16 lat to tak głupi wiek,ze wybory wtedy bardzo bardzo często
        nie przystają do późniejszego życia. Nawet jak nam, jako nastolatkom
        wydsje się,że to na całe zycie to po kilku miesiącach jest to
        zamierzchłą przeszłością. Dorosły człowiek o wie. I nie chce swojego
        wnuka (nie wiem jendzo1 co to ża przytyk że ktoś chce widzieć
        wnuczkę, jakieś to u ciebie zagmatwane) pakować w eksperymenty czy w
        nastoletnim związku będzie dobrze czy tylko chwilowo fajnie.
        • jendza1 Re: Czytanie ze zrozumieniem 01.07.08, 11:29
          squirrel9 napisała:

          > Nie trudno jedndzo1 zauważyć,że osądzać bardzo szybko umiesz. Mam
          > wrażenie,ze wydaje ci się,ze jesteś inteligentna, doświadczona i
          > rozumiesz i widzisz więcej niż inni.Wydaje ci się ...

          Nie wiem, jak sie ustosunkowac do Twoich 'wrazen':). Obawiam sie jednak, ze masz
          prawo miec takie, jakie masz... NIech Ci dobrze sluza...:))
          Jednak ze mna nie maja nic wspolnego...

          Ale gdy z
          > emfazą to epatujesz Chrystusem na krzyżu to znów czarnowidztwem jak
          > kasadnda raczej wydajesz się podstarzałą pensjonarką.

          O Chrystusie mowie do osob, ktore same sie deklaruja, ze maja 'katolickie zasady
          moralne'. One zatem wiedza, o co chodzi, jesli naprawde maja owe zasady. Jesli
          nie... Hm, to moze dostrzega tu niejaka sprzecznosc...

          Mowisz o moim czarnowidztwie:)... Paradne...
          Glebokie przekonanie wiekszosci forumowiczek, ze wspolne zycie szesnastolatkow,
          ktorzy maja dziecko, (one od siebie, bo nie znaja tych ludzi, dodaja, ze sa
          niedojrzali i nieodpowiedzialni) zakonczy sie dramatem, rozwodem, alkoholizmem,
          biciem, nieukonczeniem szkol i studiow (jakby to byl jedyny mozliwy wariant
          udanego zycia, dla wszystkich) i w ogole koncem naszego malomieszczanskiego
          swiata, to nie jest 'czarnowidztwo'. To jest 'bialowidztwo':).


          Nie umiesz
          > zrozumieć, umiesz osądzić. Bo przecież "wiesz lepiej" a nie jak te
          > co to mozna je ułożyć wg badań populacji ... wiadomej ... tylko
          > tobie wiadomej... ale przecież wiesz leopiej.
          > Niczego nie wiesz! Wydaje ci się,ze ci się wydaje. Obawiam się,ze
          > jesteś ofiarą przemocy i tą przemoc widzisz wszędzie.

          Dostrzegasz, ze rozmawiasz sama ze soba? Najpierw stwierdzasz, ze cos mi sie
          wydaje, a potem temu zaprzeczasz...:)..

          > A prawda jest tak,ze nie masz prawa oceniać domu agaty bo nic o nim
          > nie wiesz.

          A mozesz mi wskazac, gdzie 'oceniam dom Agaty'?

          > Ja znam 16-latkę z otwartego domu, gdzie o seksie się mówiło, o
          > wszystkim się mówiło a gdzy głupia 16-latka zaszła w ciąże to w 7
          > miesiącu "przyduszonaa do muru" przyznałą się. Dlaczego? Bo
          > brała "na przeczekanie", w końcu wszystko jakoś się rozwiązuje,
          > jakie to zanczenie kiedy rodzice się dowiedzą (a w duchu - może
          > jakoś samo się rozwiąże). To jest właśnie cecha 16-latek. Dorosłych
          > do współżycie ale nic ponad to. Po prostu nieodpowiedzialnych,
          > czekających na to,ze jakoś się rozwiąże - w domyśle: z udziałem
          > rodziców. No i do nich zawsze można miec pretensje, potem czy
          > przedtem.

          A co ma wspolnego '16latka z otwartego domu, ktora znasz', z corka Agaty?

          > Ja rozumiem agatę a przynajmnie to,ze jest w szoku i z niego
          > wychodzi. Teoryjki na temat tego co my byśmy (jak nas to nie dotyczy)
          > to mamy opanowane na każdy temat. Wypbraźmy sobie jednak realne
          > nasze dziecko i realny proablem. Co robimy? Chronimy dziecko,
          > myślimy o jego życiu i jego przyszłości. Dlatego jak też rozumiem
          > agatę. 16 lat to tak głupi wiek,ze wybory wtedy bardzo bardzo często
          > nie przystają do późniejszego życia. Nawet jak nam, jako nastolatkom
          > wydsje się,że to na całe zycie to po kilku miesiącach jest to
          > zamierzchłą przeszłością. Dorosły człowiek o wie. I nie chce swojego
          > wnuka (nie wiem jendzo1 co to ża przytyk że ktoś chce widzieć
          > wnuczkę, jakieś to u ciebie zagmatwane) pakować w eksperymenty czy w
          > nastoletnim związku będzie dobrze czy tylko chwilowo fajnie.

          Pisalam o czytaniu ze zrozumieniem:) - jesli ludzie nawet nie potrafia doczytac,
          ze dziecko sie juz urodzilo i ze to chlopiec, to jak moga zrozumiec inne aspekty
          sytuacji?

          Asidoo pisze o ‘matce ciezarnej’ – a to już nie jest ‘ciezarna’
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=81354807&a=81475446
          Tu mamy informacje o ‘wnuczce’, a tymczasem urodzil się wnuk
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=81354807&a=81514831itd.

          Ot, wspisuja sie ludzie w watek, zeby sie wpisac, poopowiadac troche o sobie.
          A nie pojeli nic.

          Cos tak, jak Ty na przyklad, ktora wiesz bardzo duzo o mnie...:)) z powietrza.

          pzdr
          j
          • stedo Re: Czytanie ze zrozumieniem 01.07.08, 12:49
            Muszę z przykrością stwierdzić jędzo że Twoje wypowiedzi są niespójne,
            nielogiczne, pseudointelektualne, oderwane od realiów życia i momentami
            absurdalne. Wskazują momentami pewne zaburzenia Twojej osobowości, wynikającej
            zapewne z trudnego dzieciństwa, o czym piszesz między wierszami.Być może to
            spowodowało że uciekłaś w jakiś wymyślony świat, dorabiając do swoich wyobrażeń
            o świecie realnym jakieś nierealne argumenty, które nijak się mają do praw
            rządzących rzeczywistym życiem.Nie będę tu przytaczać szczegółowo przykładów,
            które potwierdzą moją opinię, ponieważ zadaniem tego wątku nie jest analiza
            Twojej osobowości, a co za tym idzie przedstawianie powodów z jakich wynikają
            Twoje opinie o sprawie, ale realne i optymalne rady dla autorki wątku. Mimo to
            pozdrawiam.
            • jendza1 Re: Czytanie ze zrozumieniem 01.07.08, 19:36
              A ja stwierdzam z duzym rozbawieniem, aczkolwiek niczego nie 'musze', ze w
              rownie uprawniony sposob moglabym o Tobie napisac to, co Ty napisalas o mnie:).

              I rowniez moge Cie pozdrowic:)!
              j


              stedo napisała:

              > Muszę z przykrością stwierdzić jędzo że Twoje wypowiedzi są niespójne,
              > nielogiczne, pseudointelektualne, oderwane od realiów życia i momentami
              > absurdalne. Wskazują momentami pewne zaburzenia Twojej osobowości, wynikającej
              > zapewne z trudnego dzieciństwa, o czym piszesz między wierszami.Być może to
              > spowodowało że uciekłaś w jakiś wymyślony świat, dorabiając do swoich wyobrażeń
              > o świecie realnym jakieś nierealne argumenty, które nijak się mają do praw
              > rządzących rzeczywistym życiem.Nie będę tu przytaczać szczegółowo przykładów,
              > które potwierdzą moją opinię, ponieważ zadaniem tego wątku nie jest analiza
              > Twojej osobowości, a co za tym idzie przedstawianie powodów z jakich wynikają
              > Twoje opinie o sprawie, ale realne i optymalne rady dla autorki wątku. Mimo to
              > pozdrawiam.
          • squirrel9 Re: Czytanie ze zrozumieniem 01.07.08, 13:09
            jendza1 napisała:

            > squirrel9 napisała:
            >
            > > Nie trudno jedndzo1 zauważyć,że osądzać bardzo szybko umiesz.
            Mam
            > > wrażenie,ze wydaje ci się,ze jesteś inteligentna, doświadczona i
            > > rozumiesz i widzisz więcej niż inni.Wydaje ci się ...
            >
            > Nie wiem, jak sie ustosunkowac do Twoich 'wrazen':). Obawiam sie
            jednak, ze mas
            > z
            > prawo miec takie, jakie masz... NIech Ci dobrze sluza...:))
            > Jednak ze mna nie maja nic wspolnego...


            NIBY CO MOGŁOBY MI "DOBRZE SŁUŻYĆ" ???????????????????
            > Ale gdy z

            > > emfazą to epatujesz Chrystusem na krzyżu to znów czarnowidztwem
            jak
            > > kasadnda raczej wydajesz się podstarzałą pensjonarką.
            >
            > O Chrystusie mowie do osob, ktore same sie deklaruja, ze
            maja 'katolickie zasad
            > y
            > moralne'. One zatem wiedza, o co chodzi, jesli naprawde maja owe
            zasady. Jesli
            > nie... Hm, to moze dostrzega tu niejaka sprzecznosc...


            JESTEM KATOLICZKĄ I TWOJE UWAGI,ŻE KTOŚ JESLI POSTEPUJE INACZEJ NIŻ
            TY UWAŻASZ "PRZYBIJA CHRYSTUSA DO KRZYŻA" UWAŻAM ZA NIEUPRAWNIONE.
            NIE ZAUWAŻYŁAM BY CHRYSTUS NAKAZYWAŁ IŚĆ I GRZESZYĆ WIĘCEJ CZYLI
            SYPIAĆ ZE SOBĄ NASTOLATKOM KTÓRZY JUŻ JEDNEGO NIE MÓWIĄC O
            POTENCJALNIE WIĘKSZEJ ILOŚCI DZIECI W TYM WIEKU MIEC NIE POWINNI.
            NIE MIESZAJ DO TEGO CHRYSTUSA BO TO .... PRYMITYNE.

            > Mowisz o moim czarnowidztwie:)... Paradne...
            > Glebokie przekonanie wiekszosci forumowiczek, ze wspolne zycie
            szesnastolatkow,
            > ktorzy maja dziecko, (one od siebie, bo nie znaja tych ludzi,
            dodaja, ze sa
            > niedojrzali i nieodpowiedzialni) zakonczy sie dramatem, rozwodem,
            alkoholizmem,
            > biciem, nieukonczeniem szkol i studiow (jakby to byl jedyny
            mozliwy wariant
            > udanego zycia, dla wszystkich) i w ogole koncem naszego
            malomieszczanskiego
            > swiata, to nie jest 'czarnowidztwo'. To jest 'bialowidztwo':).

            MOŻE PRZECZYTAJ SAMĄ SIEBIE BO CHYBA SAMA NIE PAMIĘTASZ CO PISZESZ -
            U CIEBIE CZARNOWIDZTWO PRZEPLATA Z PODŁTYMI ŻYCZENIAMI BY TAK SIĘ
            STAŁO JAK CHCIAŁABYŚ. TO PRYMITYWNE DO POTĘGI !!!!!!!
            >
            Nie umiesz
            > > zrozumieć, umiesz osądzić. Bo przecież "wiesz lepiej" a nie jak
            te
            > > co to mozna je ułożyć wg badań populacji ... wiadomej ... tylko
            > > tobie wiadomej... ale przecież wiesz leopiej.
            > > Niczego nie wiesz! Wydaje ci się,ze ci się wydaje. Obawiam
            się,ze
            > > jesteś ofiarą przemocy i tą przemoc widzisz wszędzie.
            >
            > Dostrzegasz, ze rozmawiasz sama ze soba? Najpierw stwierdzasz, ze
            cos mi sie
            > wydaje, a potem temu zaprzeczasz...:)..

            DOKŁADNIE PISZĘ CO CI SIE WYDAJE !!!! WYDAJE CI SIE ŻE WIESZ LEPIEJ
            A NIE WIESZ ...
            >
            > > A prawda jest tak,ze nie masz prawa oceniać domu agaty bo nic o
            nim
            > > nie wiesz.
            >
            > A mozesz mi wskazac, gdzie 'oceniam dom Agaty'?

            DOKŁADNIE WSZĘDZIE ....POUCZAJĄC NP. JAK SIĘ WYCHOWUJE DZIECI (W
            DOMYSLE - NIE TAK JAK U AUTORKI WĄTKU),

            > > Ja znam 16-latkę z otwartego domu, gdzie o seksie się mówiło, o
            > > wszystkim się mówiło a gdzy głupia 16-latka zaszła w ciąże to w
            7
            > > miesiącu "przyduszonaa do muru" przyznałą się. Dlaczego? Bo
            > > brała "na przeczekanie", w końcu wszystko jakoś się rozwiązuje,
            > > jakie to zanczenie kiedy rodzice się dowiedzą (a w duchu - może
            > > jakoś samo się rozwiąże). To jest właśnie cecha 16-latek.
            Dorosłych
            > > do współżycie ale nic ponad to. Po prostu nieodpowiedzialnych,
            > > czekających na to,ze jakoś się rozwiąże - w domyśle: z udziałem
            > > rodziców. No i do nich zawsze można miec pretensje, potem czy
            > > przedtem.
            >
            > A co ma wspolnego '16latka z otwartego domu, ktora znasz', z corka
            Agaty?


            DOKŁADNIE TU ZNOWU OCENIASZ AGATE I JEJ DOM (ROBISZ TO NA KAŻDYM
            KROKU). BO WIESZ LEPIEJ, ŻE NIE JEST OTWARTY !!!!!!!!!!!!!

            > > Ja rozumiem agatę a przynajmnie to,ze jest w szoku i z niego
            > > wychodzi. Teoryjki na temat tego co my byśmy (jak nas to nie
            dotyczy)
            > > to mamy opanowane na każdy temat. Wypbraźmy sobie jednak realne
            > > nasze dziecko i realny proablem. Co robimy? Chronimy dziecko,
            > > myślimy o jego życiu i jego przyszłości. Dlatego jak też
            rozumiem
            > > agatę. 16 lat to tak głupi wiek,ze wybory wtedy bardzo bardzo
            często
            > > nie przystają do późniejszego życia. Nawet jak nam, jako
            nastolatkom
            > > wydsje się,że to na całe zycie to po kilku miesiącach jest to
            > > zamierzchłą przeszłością. Dorosły człowiek o wie. I nie chce
            swojego
            > > wnuka (nie wiem jendzo1 co to ża przytyk że ktoś chce widzieć
            > > wnuczkę, jakieś to u ciebie zagmatwane) pakować w eksperymenty
            czy w
            > > nastoletnim związku będzie dobrze czy tylko chwilowo fajnie.
            >
            > Pisalam o czytaniu ze zrozumieniem:) - jesli ludzie nawet nie
            potrafia doczytac
            > ,
            > ze dziecko sie juz urodzilo i ze to chlopiec, to jak moga
            zrozumiec inne aspekt
            > y
            > sytuacji?
            >
            > Asidoo pisze o ‘matce ciezarnej’ – a to już nie jest ‘c
            > iezarna’
            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=81354807&a=81475446
            > Tu mamy informacje o ‘wnuczce’, a tymczasem urodzil się wnuk
            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=81354807&a=81514831itd.
            >
            > Ot, wspisuja sie ludzie w watek, zeby sie wpisac, poopowiadac
            troche o sobie.
            > A nie pojeli nic.
            >
            > Cos tak, jak Ty na przyklad, ktora wiesz bardzo duzo o mnie...:))
            z powietrza.

            TY Z POWIETRZA WIESZ JAKA JEST AGATA I JEJ DOM. DOSPIEWUJESZ SOBIE
            CO CHCESZ I OSADZASZ ... OCZYWIŚCIE ŹLE.

            MASZ PRAWO MIEC ZDANIE ALE TWOJE "ŻYCZENIA" SĄ CHAMSKIE I PODŁE. I
            TO JUŻ DYSKREDYTUJE CIĘ CAŁĄ W TEJ DYSKUSJI.
            • jendza1 Re: Czytanie ze zrozumieniem 01.07.08, 19:58
              squirrel9 napisała:

              > jendza1 napisała:
              >
              > > squirrel9 napisała:
              > >
              > > > Nie trudno jedndzo1 zauważyć,że osądzać bardzo szybko umiesz.
              > Mam
              > > > wrażenie,ze wydaje ci się,ze jesteś inteligentna, doświadczona i
              > > > rozumiesz i widzisz więcej niż inni.Wydaje ci się ...
              > >
              > > Nie wiem, jak sie ustosunkowac do Twoich 'wrazen':). Obawiam sie
              > jednak, ze mas
              > > z
              > > prawo miec takie, jakie masz... NIech Ci dobrze sluza...:))
              > > Jednak ze mna nie maja nic wspolnego...
              >
              >
              > NIBY CO MOGŁOBY MI "DOBRZE SŁUŻYĆ" ???????????????????

              no, Twoje wrazenia przeciez. To jasno wynika z budowy zdania, prawda?
              Ech, te klopoty ze zrozumieniem pisanego...

              Ponizej jest nie lepiej:(((

              Piszesz

              > JESTEM KATOLICZKĄ I TWOJE UWAGI,ŻE KTOŚ JESLI POSTEPUJE INACZEJ NIŻ
              > TY UWAŻASZ "PRZYBIJA CHRYSTUSA DO KRZYŻA"

              A gdzie ja cos takiego napisalam? No wskaz prosze, ale precyzyjnie.
              Jak chodzi o scislosc, ludzie przybijaja Chrystusa do krzyza wtedy, kiedy
              grzesza. Nie wiesz tego?

              UWAŻAM ZA NIEUPRAWNIONE.
              > NIE ZAUWAŻYŁAM BY CHRYSTUS NAKAZYWAŁ IŚĆ I GRZESZYĆ WIĘCEJ CZYLI
              > SYPIAĆ ZE SOBĄ NASTOLATKOM KTÓRZY JUŻ JEDNEGO NIE MÓWIĄC O
              > POTENCJALNIE WIĘKSZEJ ILOŚCI DZIECI W TYM WIEKU MIEC NIE POWINNI.

              Chrystus i bezposrednio zainteresowana osoba decyduja, ile i kiedy ta osoba
              dzieci miec powinna. Nie Ty. Nie uwazasz?
              Poza tym - jest jeszcze cos takiego, jak slub....

              > NIE MIESZAJ DO TEGO CHRYSTUSA BO TO .... PRYMITYNE.

              Najpierw zrozum, o co chodzi (czytanie ze zrozumieniem), potem osadzaj.


              > MOŻE PRZECZYTAJ SAMĄ SIEBIE BO CHYBA SAMA NIE PAMIĘTASZ CO PISZESZ -
              > U CIEBIE CZARNOWIDZTWO PRZEPLATA Z PODŁTYMI ŻYCZENIAMI BY TAK SIĘ
              > STAŁO JAK CHCIAŁABYŚ.

              To nieuprawniona insynuacja. NIe poparta zadnym moim slowem.
              Hm, a moze to czysta projekcja Twoich wewnetrznych klopotow po prostu?

              TO PRYMITYWNE DO POTĘGI !!!!!!!

              Te uwage odniesiesz do siebie, bo nie znajdziesz zadnego mojego sformulowania,
              potwierdzajacego Twoje ataki na mnie.
              Smutne to, tym bardziej, ze jestes katoliczka, jak piszesz.
              A noblesse oblige, prawda?

              >
              > DOKŁADNIE WSZĘDZIE ....POUCZAJĄC NP. JAK SIĘ WYCHOWUJE DZIECI (W
              > DOMYSLE - NIE TAK JAK U AUTORKI WĄTKU)

              Twoje domysly to Twoja sprawa.
              >

              >
              > DOKŁADNIE TU ZNOWU OCENIASZ AGATE I JEJ DOM (ROBISZ TO NA KAŻDYM
              > KROKU). BO WIESZ LEPIEJ, ŻE NIE JEST OTWARTY !!!!!!!!!!!!!
              >

              Rany, kobieto, a GDZIE JA PISZE, ZE NIE JEST OTWARTY?

              ALbo wskaz, albo odszczekaj!


              >
              > TY Z POWIETRZA WIESZ JAKA JEST AGATA I JEJ DOM. DOSPIEWUJESZ SOBIE
              > CO CHCESZ I OSADZASZ ... OCZYWIŚCIE ŹLE.
              >

              Nie, to Ty sobie dospiewujesz co chcesz do tego, co myslisz, ze napisalam. Nawet
              sobie nie zadalas trudu, zeby to przeczytac.

              Kurde, po co ja wlasciwie czas trace na pisanie do Ciebie?

              > MASZ PRAWO MIEC ZDANIE ALE TWOJE "ŻYCZENIA" SĄ CHAMSKIE I PODŁE. I
              > TO JUŻ DYSKREDYTUJE CIĘ CAŁĄ W TEJ DYSKUSJI.

              Jakie znowu 'zyczenia'. Umiesz odroznic 'zyczenie komus czegos' od ostrzegania go?

              JEju, RECE OPADAJA
              • squirrel9 Re: Czytanie ze zrozumieniem 01.07.08, 21:08
                Piszesz,ze to Chrystus razem z tymi 16-latkami zdecydował o ciązy???
                Kpisz czy o drogę pytasz???? Jak się daje ludziom wolną wolę to oni
                decydują i nie mieszaj do tego Chrystusa .... z łaski swojej...
                zachowujesz się jak posdstarzała egzalowana pensjonarka.

                A chcesz cytaty z tej twojej pisaniy :
                "Dlaczego corka Agaty nie mowila jej prawdy od poczatku? Czego sie
                bala?
                To rozpuszczona pannica, ktora sobie chciala pouzywac?
                A moze ubezwlasnowolniona mloda kobieta, ktora wlasna matka okrada z
                najwazniejszych zyciowych doswiadczen, rozwala zycie?"

                "Dlaczego corka Agaty zaszla w ciaze? Zwykle jest to wynikiem aktu
                milosnego.
                Przedwczesne proby 'konsumowania' relacji milosnych to nader czesto
                nie tyle
                wynik 'ciekawosci' mlodych, czy ich 'nieodpowiedzialnosci', ile...
                konsekwencja
                ich trudnych problemow domowych wlasnie:(. Mlodzi szukaja ciepla,
                wsparcia,
                przestrzeni, gdzie moga byc soba naprawde, gdzie im sie nikt nie
                bedzie
                wchrzanial ze swoja 'wiedza', 'doswiadczeniem' oraz PRAWEM DO
                DECYDOWANIA, 'bo
                jestes niepelnoletnia'. "


                " Co robia 'troskliwi' rodzice? Ano, udzielaja instrukcji
                detalicznych najpierw, jak dziecko ma wykonac to, za co niby jest
                'odpowiedzialne', a jak pozbawiony minimum autonomii maluch
                schrzani, bo 'nie
                wysluchal instrukcji', wowczas konsekwencje tego aktu rodzice
                rowniez biora na
                siebie. Jak w takiej sytuacji nauczyc sie ma dziecko, ze w zyciu
                jest akcja - i
                reakcja? Ze jak sobie poscielesz, tak sie wyspisz? PRzeciez i tak
                zawsze wpadnie
                niezawodna i kochajaca mamusia, coby 'poprawic poduszke'..."


                "Nie tyle nam sie
                cos 'przydarzylo', ile na to ZAPRACOWALISMY po prostu."


                I tak co zdanie to w kotekście agaty to OCENA. OCENIASZ agatę na
                każdym kroku. Moze wydaje ci się,ze tylko lekko insynuujesz tak by
                dla kogos było to zrozumiałe ale zawsze mozesz powiedzieć "gdzie ja
                napisałam że dom nie jest otwarty?" Dokładnie tam gdzie pytając co
                ma córka agaty do innej dziewczyny z otwartego domu. Prymitywne
                insynuacyjki są żałosne.
                Mam nadzieję,ze taka nie jesteś dla BLISKICH (jesli ich masz) -
                zakłuć ale móc się wycofać. Pewnie nik masz nie od parady. Wsółczuję
                twojemu otoczeniu.

                Ja jednak podskutuję bo tu wychodzą różne cechy różnych ludzi,. Nad
                sobą też warto sie zastanowić ... w kontkście czy bez.... radzę
                przeczytaj jeszcze raz co i jak piszesz ...




                • jendza1 Argumenta ad persona 02.07.08, 07:28
                  Ty za to, Squirrel9, masz pieknego nicka:))!
                  Nie zachowujesz sie jak podstarzala egzaltowana pensjonarka tylko jak wspaniala,
                  inteligentna, wiecznie mloda, wszystkowiedzaca i w ogole.

                  Twoje otoczenie CIe uwielbia, Twoja rodzina takoz.
                  Nie musisz sie nad soba zastanowic, bo juz wszystko wiesz i genialnie to
                  opracowalas. No, skonczona swieta.

                  Nie musisz ponownie czytac swoich wypowiedzi, he, he...
                  I oczywiscie w ogole nie ocenilas.... mnie (oczywiscie masz mnostwo danych na
                  moj temat w tym watku, na temat moich bliskich rowniez, oraz naszych wzajemnych
                  stosunkow. Twoja ocena jest bardzo obiektywna).

                  Hm
                  • squirrel9 Re: Argumenta ad persona 02.07.08, 08:09
                    Cieszę się,ze podoba ci sie mój nik:)
                    Ja jednak nie przepadam za egzaltowanymi pańciami które z Chrystusem
                    na ustach i krucyfiksem w ręku wrzeszczą "to sprawa Boga" chcąc by
                    było po ich mysli. W ogóle uważam,że mieszanie Chrystusa do każdej
                    decyzji ludzkiej (przez osoby postronne) a już do skutków tychże
                    decyzji jest nawet nie proste ale prostackie. Mając wolną wole
                    podejmujemy decyzje i ponosimy skutki tych decyzji i czasem - ze tak
                    wpadnę w twój ton - kieruje nami Bóg a czasem diabeł .... Nie
                    zwalajmy wszystkiego na Chrystusa ... troche odpowiedzialności !!!!
                    Twój egzaltowany ton i plastyczne pensjonarkie wizje są irytujące:

                    "JAKIM PRAWEM DOKONALAS UZURPACJI podania mu malenstwa? To nalezy do
                    MATKI DZIECKA.
                    A TY ta matka NIE JESTES!!!! NAPISZ to sobie na kartce, powies nad
                    lozkiem, przy
                    lustrze, w kuchni, w toalecie, wszedzie.
                    Moze do Ciebie dotrze.'

                    No i chciałabyś widzieć jak ten tatuś podnosi dziecko do powały i
                    potem ... żyli długo i ....
                    Nie czytaj tyle romansów , to niezdowe :))))

                    Z tego co piszesz wynika,ze dla ciebie to nie ważne,ze chłopak się
                    nie uczy, nie ważne że pije (ja nie piłam nawet na studiach i spora
                    częśc moich znajomych też nie i znam takich którzy i dziś w wieku 16
                    lta nie piją) ważne,że JEST. I niech się ta młoda dziewczyna trzyma
                    tych chłpięcych portek bo mają dziecko!!!
                    Ja rozumiem,ze trzeba mu dać szanse i agata daje ... nie skreśla
                    chłopaka, chce zobaczyć co z tego wyniknie.
                    Nie uważam,ze gdyby 16-latek brał mój samochód i w końcu
                    spowodowaał wypadek to nalezy mu dać prawo jazdy i samochód i już
                    pozwalać jeździć - w końcu doświadczenie ma za sobą !!!! Tym
                    bardziej,ze za skutki płaciłabym ja. Nie uważałabym,ze jak się nie
                    zabił to jakoś mu pójdzie.
                    Dorośli mają więcej wyobraźni od dziecka. Jak się posłucha co i jak
                    mówią 16-latkowie to ... nic więcej nie trzeba... Akurat w rodzinie
                    mam sporo nastolatków i sami w wieku 18-20 śmieją się ze
                    swoich "decyzji" 15-16-letnich. Często są oburzeni,że już w tym
                    wieku szkołę czyli zawód muszą wuybierać, bo przecież im się jeszcze
                    kilka razy może zmienić i zmienia ... Wzorce wtedy są ważne, ważne
                    by rodzice wspierali albo nawet przymuszali do nauki. Jeśli dla
                    ciebie brak wykształcenia nie jest ważny to ... jako dorosła pwoiem
                    ci,ze nie chciałabym mieć takiego rodzica. W czasach gdzie
                    małżeństwa rozpadają się jak domki z zapałek kobieta musi liczyć na
                    siebie, na to co ma w głowie... może i na alimenty liczyć nie będzie
                    mogła. Jako dorośli to wiemu i egzaltowany ton cienkich harlekinów
                    do rozsądnej osoby nie przemiawia.
                    • jendza1 Re: Argumenta ad persona 02.07.08, 10:45
                      No widzisz, jak milo:)???
                      Obie sie cieszymy...

                      Rozumiem, ze Twoj sposob interpretacji moich tekstow, sugerujacy im bezzasadnie
                      nieistniejace kierunki interpretacji, powinnam przelozyc na Twoja wypowiedz.
                      Zatem, jako owa 'egzaltowana pancia', bo stosujac powyzsza regule rozumiem, ze
                      chodzi Ci o mnie:), zdradze Ci, ze oczywiscie Twoj spokojny i wcale nie
                      egzaltowany tok argumentacji przekonal mnie, iz w koncepcjach chrzescijanskich
                      oczywiscie do zycia powoluje nie Chrystus i rodzice dziecka, tylko krasnoludki.
                      Albo inne bociany. Hm, a moze to panstwowy rozdzielnik? Jaki tam Bog czasami...i
                      diabel..??? Troche odpowiedzialnosci!!!

                      Skoro zadalam sobie juz tyle trudu na probe rozmowy z Toba - a pisze 'probe', bo
                      rozmowe rozumiem jako wymiane mysli przez dwie osoby, a Ty, jak dotad,
                      rozmawiasz sama ze soba:(, wkladajac jedynie w moje usta i serce stwierdzenia i
                      intencje, ktorych tam nie ma; zatem my nie 'rozmawiamy', jedynie Ty monologujesz
                      - to jeszcze raz powtorze:

                      Nie ma zadnego znaczenia, czy dla mnie jest wazne, ze chlopak sie uczy, albo nie
                      uczy, pije, albo nie pije, to jest wazne dla corki Agaty. Bo to ona wybiera
                      sobie partnera. Hm, wlasciwie juz wybrala.

                      Ile razy mozna powtarzac takie oczywistosci?

                      • baba67 Re: Argumenta ad persona 02.07.08, 12:39
                        A wiec wreszcie doszlysmy do sedna-dziewczybna wybrala sobie partnera i rodzic
                        nie powinien w ten wybor ingerowac.
                        I obojetnie jaki by nie byl odrywania nieletniej matki od partnera i ojca
                        dziecka jest niemoralne.

                        Taki jest prawdziwy temat tej dyskusji i do zadnego kompromisu sie nie dojdzie
                        poniewac jest to temat odwiecznych sporow o pryncypia.
                        Ustalmy zatem ze czesc ludzkosci uwaza ze rodzice powinni ingerowa, czesc nie i
                        przestanmy te kwadrature kola rozwiazywac.
                      • squirrel9 Re: Argumenta ad persona 02.07.08, 18:05
                        Mówisz,że dziecko powołuje Chrystus ? Z grzechu cudzołóstwa też????
                        czyli jest obecny w grzechu? Czy tylko tym czy w innych z dekalogu
                        też ??? Może lepiej zostań przy krasnoludkach :)))))

                        Wybór 16-latki jest jak wiosenna burza i jej wybór niekoniecznie
                        musi oznaczać "na stałe". Na stałe to już jest dziecko, i młodziutka
                        mama tego dziecka która jest dzieckiem Agaty. I NAJWAŻNIEJSZE dla
                        matki jest jaki jest ten najprawdopodobniej chwilowy wybór ... I
                        WAŻNE jest czy pije i jaki jest. Obawiam się,że własnie dzięki
                        takim "matkom" jak ty dziewczyny dają sie "mężom" poniewirać bo
                        wychowywane są "niechyby pił i bił byle był".... oj, jeszcze
                        bardziej nie chciałabym takiej matki :(
                        • jendza1 Re: Argumenta ad persona 02.07.08, 19:07
                          Squirrel, nie zadawaj takich dziecieco-naiwnych pytan, dobrze?
                          Wez sobie dowolna ksiazeczke o chrzescijanstwie i poczytaj, jak nie wiesz.
                          Gdy zas - nie wiedzac - upierasz sie przy swoich ignoranckich stwierdzeniach,
                          kompromitujesz sie tylko.
                          Mozesz tez sobie pozostac przy krasnoludkach, jesli Ci wygodniej...


                          Kompromitujesz sie takze, atakujac mnie personalnie, dorabiajac mi gebe oraz
                          domniemany zyciorys. NIc o mnie nie wiesz, nie wiesz, jaka wybudowalam rodzine
                          ani jaka jestem matka, jezeli matka w ogole jestem. I niech tak zostanie.

                          Jak chodzi o Agate i jej nieszczesliwa corke....

                          Agata skoncentrowala sie na swoim dramacie i nie chce dostrzec dramatu swojej
                          corki. Karzac ja za niesubordynacje odbiera wlasnej corce fundamentalne prawa
                          czlowieka, a jej dziecku, a swemu wnukowi, ojca. To sprawia, ze dramat corki
                          urasta do niewyobrazalnych rozmiarow. Taki egoizm matki to wynik pychy, czyli
                          pierwszego z grzechow glownych, co dla Agaty, deklarujacej sie jako osoba o
                          moralnosci katolickiej, powinno miec kapitalne znaczenie.

                          Podstawowa, fundamentalna funkcja rodzica to wychowac dziecko, pomoc mu w
                          dojsciu do doroslosci, pomoc mu w dokonywaniu wlasciwych wyborow, nie zas -
                          wybierac za dziecko. Gdy sie za dziecko wybiera, zarazem przyjmuje sie za
                          siebie odpowiedzialnosc za te wybory. A to ciezar przygniatajacy, tym bardziej,
                          ze dotyczy cudzego zycia.

                          Agata powinna pomoc swojej corce teraz, ale pomoc naprawde. Pomoc ta polegalaby
                          moim zdaniem - uwaga, teraz wreszcze podam swoj 'scenariusz' - na wsparciu corki
                          w podjeciu decyzji, ktore musi podjac. Madrym i kochajacym. NIe twierdze, ze
                          mlodzi maja mieszkac razem, nie radze, u kogo, nie radze, kto ma na to placic..
                          To nie moja rzecz. Radze, by Agata dojrzala cos, czego nie udalo jej sie
                          dojrzec/do czego nie udalo jej sie dojrzec, przez lata: dzieci nie sa nasza
                          wlasnoscia. Dzieci sa nam tylko dane. Gdy sie o tym pamieta i gdy sie dzieci
                          szanuje jako odrebne byty, nie ma takich problemow, jakie ma Agata. Nawet jesli
                          te dzieci w wieku lat 16 rodza dzieci.
                          Bo sie to wtedy inaczej postrzega. To wszystko.

                          Ostatni fragment Twojej wypowiedzi: 'Obawiam się,że własnie dzięki
                          > takim "matkom" jak ty dziewczyny dają sie "mężom" poniewirać bo
                          > wychowywane są "niechyby pił i bił byle był".... ' jest nie tylko
                          nieuprawniony, ale tez bardzo niesprawiedliwy.
                          Ogromnie przykro jest czytac cos takiego, jesli sie osobe piszaca traktuje
                          powaznie. A ja tak wlasnie traktuje moich partnerow w dyskusji. Nie bede
                          'odbijac pileczki', nie bede Cie informowac, czy chcialabym miec taka corke, jak
                          Ty, czy nie...
                          Po prostu zabraklo mi juz poczucia humoru w reakcji na Twoje nieprzemyslane ataki.
                          Nie mam wiecej ochoty na dyskusje z Toba.
                          Pozdrawiam
                          j
                          • squirrel9 Re: Argumenta ad persona 02.07.08, 21:54
                            Czytam ksiązeczki o chrześcijaństwie ... pełne sprzeczności jak u
                            ciebie ... i też jakoś nie mam już skłoności do żartów.
                            Róznica w moich i twoich poglądach polega na tym,że ja uważam,ze
                            prawie żadnen 16-latek w swoich wyborach nie wykazuje cech dorosłego
                            człowieka, czy biorąc samochód matki (przecież umie prowadzić) czy
                            uprawiając seks bez zabezpieczeń często po wpływem alkoholu. Dla 16-
                            latka zwykle istnieje "jakoś to będzie" i starzy to załatwią.
                            Dlatego dla mnie 16-latek ani nie powinien jeździć samochodem ani
                            zawierać małżeństwa. Nawet jak "machnął" sobie dziecko. Seks naawet
                            z zabezpieczeniem niesie za sobą ryzyko następnej ciąży i dlatego
                            nie zgodziłabym się na małżeństwo mojej 16-letniej córki, syna też.
                            Już nie mówię o samym tylko "zamieszkaniu ze sobą". Dla ciebie może
                            to jest robijanie "małżeństwa" ale dla mnie nie ma małżeństwa, nie
                            ma związku, dla ciebie może to jest rodząca się matka a dla mnie
                            (jak widzę w życiu) te matki nadal są niedojrzałe, szczególnie gdy i
                            tak ich własna matka musi matkować ich dziecku bo one muszą szkołę
                            skończyć, i tak muszą brać od rodziców pieniądze, i tak nie są
                            samodzielne. Tworzenie z nich "rodziny" jest sztuczne, bo to nadal
                            społecznie niedojrzali ludzie którzy i tak osobno często dojrzewają
                            w zależności od tego z jakiego domu pochodzą. Czasem jeno ciągnie
                            drugie w dół. Dlatego oburza mnie, gdy piszesz,że nieważne,że
                            chłopak się nie uczy, nieważne,ze pije. TO WAŻNE !!!!! Dla
                            ciebie "wsparcie" przez niego to jakieś symboliczne gesty(dla
                            młodych zupełnie niezrozumiałe, oni nie czytają stropolszczyzny) a
                            dla młodej dziewczyny to wsparcie właanie daje jej dom - to realna
                            pomoc przy dziecku, to możliwość nauki, utrzymanie.
                            Ciekawa jestem satystyki - ile przetrwa młodocianych małżeństw ???
                            Ile przetrzymuje 5 lat ? Jaki jest ich status?
                    • baba67 Dziewczyny, zaprzestancie tych sporow 02.07.08, 12:30

                      ad personam.
                      Wg mnie pewne jest ze
                      - kuratora rodzinie nie przyznaje sie za to, ze sie mlodzian przesadzil z
                      alkoholem po jakiejs jednej dyskotece-to jest dosc dlugotrwala procedura
                      polaczona z wywiadem srodowiskowym
                      -powtarzanie dwa razy klasy na poziomie gimnazjum jest sygnalem dla bardzo
                      powaznych problemow.Uczylam tam i wiem, ze trzeba sie bardzo starac zeby nie
                      zdac-nawet osoby z niskim potencjalem ktore sie staraja taka promocje otrzymuja
                      -osoby bez wyksztalcenia maja w zyciu bardzo trudno, jesli jeszcze dodamy
                      problemy z ksztaltujaca sie osobowoscia chlopaka to malo prawdopodobne zeby
                      chlopak sobie poradzil w roli ponad sily nawet dla przecietnego 16 latka,dodajmy
                      jeszcze dziewczyne ktora ma sama zajac sie dzieckiem, zatem nie bedzie sie ani
                      uczyc ani pracowac przez jakis czas

                      -z dziewczyna cos jest nie tak -przecietnie inteligentna i emocjonalnie
                      zrownowazona 15 latka z zasobnego domu moze zajsc w ciaze, ale nie wybiera sobie
                      takiej osoby za ukochanego.Tym bardziej oczekiwanie ze dojrzeje w nowej rodzinie
                      jest bardzo optymistyczne

                      - rodzic w takiej sytuacji wywiera na dziecko nacisk-ma takie prawo, poniewaz
                      rodzin jest prawnie za dziecko odpowiedzialny i jest na jego utrzymywany,Nie ma
                      zadnego uzasadnienia traktowanie propozycji sadu jako prawd objawionych. Ci
                      ludzie dziecka nie znaja, matka tak.Rodzic ma pelne prawo decydowac, czy chce
                      swoje pieniadze przeznaczyc na sponsorowanie doroslego zycia swoich dzieci czy
                      tez nie
                      - bycie czy nie bycie katolikiem nie ma tu nic do rzeczy-zdrowy rozsadek nie
                      jest domena zadnego wyznania czy tez jego braku


                      -
    • tygrysio_misio Re: moja córka została matką 01.07.08, 22:32
      sytuacja jest trudna i nie bedzie dobrego rozwiazania w niej

      ale trzeba zwrocic uwage na pewne aspekty Twojej wypowiedzi, ktore az raz w oczy

      - chlopak jest chamem, jest zly i nie nadaje sie do zajmowania sie
      dzieckiem..twoja corka jest inna....a przeciez cos musialo pociagnac ja w nim..a
      przeciez gdyby nie zdjela majtek nie bylo by tego dziecka

      - Ty jestes cudownym rodzicem, atamci sa ble i chca tylko pieniedzy...a moze to
      Ty chcesz wladzy i kontrolowania sytuacji??

      to przekresla Cie jako "obiektywnej" i kaze mocno przecedzic to co wypisujesz

      palasz taka nienawiscia do ojca dziecka i jego rodziny,ze szok...

      nie zapominaj o jednym: ojciec ma do dziecka takie samo prawo jak twoja corka,
      rodzice ojca dziecka maja takie samo prawo dostac opieke nad wnuczkim jak
      Ty...dzieci moga byc tez duzo szczesliwsze i lepiej wychowane u biednych (moga
      nie byc)
      • lena575 Re: moja córka została matką 01.07.08, 23:56
        Raczej nie widzę tego by agat-a361 opisywała siebie jak cudownego
        rodzica. By wybielała siebie i pokazywała siebie w ogóle. Według
        mnie przez to co pisze przebja ogromna troska i odpowiedzialność za
        córkę. Czasem się miota, czasem nie wie co robić ale nie zastanawia
        się co dla niej jest dobre ale co niedobre jest dla jej córki
        (przecież "najlepiej" byłoby wypchnąć córkę do tych "teściów" i po
        kłopocie bo u siebie nie ma warunków). Tym bardziej,że jej mąż
        pracuje za granicą i jak to często faceci, ją obarcza winą za
        zaistniała sytuację. Przecież winny musi być,a jak jest to niech
        sobie radzi sam. I agat-a361 zostaje rzeczywiście sama z córką,
        wnuczką i młodszymi dziećmi i całym tym problemem. A myśli o tym jak
        pomóć córce, co dla niej będzie dobre, mysli o przyszłości swojego
        dziecka. Nie pcha córki do jakiegos faceta(smarkacza) i nie umywa
        rąk.
        Podziwiam Cię Agato. Naprawdę jesteś Matką. Podtrzymuję to co
        pisałam wyżej, tak trzymaj.
    • coyotegirl1 Re: moja córka została matką 01.07.08, 23:43
      a według mnie to dziecku najlepiej jest przy mamie.... Tak było zawsze i dużo
      sie nie zmieniło...mama to mama.... to jej serduszko słyszy dziecko kiedy
      jeszcze jest w brzuszku, i jej zapach jest najbliższy .....
      takie jest moje zdanie...
Pełna wersja