Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kariery?

27.06.08, 11:01
Świat idzie do przodu i chyba nie nadążam ;) Wyglądam nieźle,
wykształcony jestem i wysłowić się umiem, zarabiam dobrze (nawet
bardzo) a wciąż nie mogę znaleźć żony. Tylko przygodny seks tu i
ówdzie co mnie już nuży bo ileż można ja się pytam??? Babki uciekają
gdy tylko stawiam sprawę jasno mówiąc, że oczekuję od małżonki
zajmowania się domem i dziećmi a nie robieniem kariery. Mam pecha
czy też nasze Panie są już tak wyemancypowane, że prowadzenie domu
jest obciachem? Ktoś mi to może wyjaśnić?
    • kitek_maly Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:04

      Rozumiem, że to autoreklama. ;-)
      Ja kariery jako takiej nie zamierzam robić (niestety, bo mam
      wrażenie, że to byłby fajny sposób na życie), ale w domu zamknąć też
      się nie dam. :-) Praca uszlachetnia. :-)
      • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:06
        > Rozumiem, że to autoreklama. ;-)

        Chyba nie, bo żony przez internet to chyba raczej się nie szuka?

        ale w domu zamknąć też
        > się nie dam. :-) Praca uszlachetnia. :-)

        A kto mówi o zamknięciu w domu? Czy to taki stereotyp, że kobieta
        niepracująca zawodowo = kobieta zamknięta w domu?

        • iberia.pl Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:08
          plajtforma napisał:

          > Chyba nie, bo żony przez internet to chyba raczej się nie szuka?

          a czemu nie?


          > A kto mówi o zamknięciu w domu? Czy to taki stereotyp, że kobieta
          > niepracująca zawodowo = kobieta zamknięta w domu?


          a jak ianczej? No dobrze, z dzieckim na spacer wyjdzie, do sklepu
          tez, spotka sie z kolezanka i wsio?
        • menk.a Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:09
          plajtforma napisał:

          > > Rozumiem, że to autoreklama. ;-)
          >
          > Chyba nie, bo żony przez internet to chyba raczej się nie szuka?
          >

          A dlaczego nie?

          > ale w domu zamknąć też
          > > się nie dam. :-) Praca uszlachetnia. :-)
          >
          > A kto mówi o zamknięciu w domu? Czy to taki stereotyp, że kobieta
          > niepracująca zawodowo = kobieta zamknięta w domu?
          >

          To życie. Nie stereotyp.;)
          • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:11
            To ja chyba znam (z własnego domu) inne życie.
            • menk.a Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:14
              plajtforma napisał:

              > To ja chyba znam (z własnego domu) inne życie.

              Ja też. Stąd moje obawy uzależnić się finansowo od kogoś. ;)
            • laska.waniliowa Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:11
              plajtforma napisał:

              > To ja chyba znam (z własnego domu) inne życie.

              a co, mama do sklepu wychodziła czy tylko do ogródka?

              "zamknięcie w domu" to taki skrót myślowy. siedzenie w domu (czy prowadzenie go
              - jak wolisz) mało komu wychodzi na zdrowie. nie dziw się że kobiety wolą mieć
              kontakt z innymi ludźmi i pokonywać wyzwania większe niż "co dziś zrobię na
              obiad i czy mężowi będzie smakowało". do tego dochodzi uzależnienie finansowe od
              męża. z jednej strony jest niebezpieczne bo to jedno źródło dochodów, więc gdyby
              coś się stało, straciłbyś pracę czy zdrowie to żonka nie będzie miała dylematu
              "co ugotować" tylko "z czego coś ugotować". po drugie, bywa że małżeństwa się
              rozpadają, a wtedy sytuacja kobiety jest nie do pozazdroszczenia. nawet jeśli
              wszystko układa się dobrze, to nie wszyscy lubią być na czyimś utrzymaniu, pracy
              w domu nie da się wycenić a bywa że mąż ma poczucie że on zarabia i on decyduje
              na co wydaje - forum zna wiele takich historii.

              ale jeśli biorąc to wszystko pod uwagę, znajdziesz kobietę której to odpowiada,
              to życzę wam szczęścia:)
              • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:16
                >
                > a co, mama do sklepu wychodziła czy tylko do ogródka?

                Jeśli tak to rozumiesz to naprawdę nie mamy o czym rozmawiać. Nawet
                dalej mi się czytać nie chciało :-(
                • laska.waniliowa Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:19
                  >
                  > Jeśli tak to rozumiesz to naprawdę nie mamy o czym rozmawiać. Nawet
                  > dalej mi się czytać nie chciało :-(

                  a szkoda bo wyjaśniłam czemu kobiety nie chcą zajmować się tylko domem. przestań
                  reagować emocjonalnie i podejmij dyskusję.
                  • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:21
                    Mnie nie szkoda a emocjami kieruję się w innych miejscach niż
                    forum :) Miłego dnia.
                    • laska.waniliowa Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:24
                      hehehe z kobietami które spotykasz też tak "dyskutujesz"? może uciekają bo nie
                      chcą się wiązać z tyranem
                  • 2szarozielone Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:24
                    On sie wykłada na pytaniu - co z żona i dziećmi, kiedy jemu coś sie stanie... I
                    jeszcze na sprecyzowaniu, na czym maja polegać codzienne zajęcia kobiety, która
                    pracuje tylko w domu. I dlaczego właściwie nie chce, zeby żona pracowała.

                    A mnie jeszcze zastanawia, dlaczego on szuka żony, jakby szukał kogos do pracy
                    :) Słowa o uczuciach nie ma :)
                • laska.waniliowa PS: :) 27.06.08, 14:24
                  dobrze że napisałam to pierwsze zdanie bo inaczej nie mógłbyś tupnąć nóżką i
                  udać że nie widzisz odpowiedzi na pytanie postawione przez ciebie w głównym poście:

                  > "zamknięcie w domu" to taki skrót myślowy. siedzenie w domu (czy prowadzenie go
                  > - jak wolisz) mało komu wychodzi na zdrowie. nie dziw się że kobiety wolą mieć
                  > kontakt z innymi ludźmi i pokonywać wyzwania większe niż "co dziś zrobię na
                  > obiad i czy mężowi będzie smakowało". do tego dochodzi uzależnienie finansowe o
                  > d
                  > męża. z jednej strony jest niebezpieczne bo to jedno źródło dochodów, więc gdyb
                  > y
                  > coś się stało, straciłbyś pracę czy zdrowie to żonka nie będzie miała dylematu
                  > "co ugotować" tylko "z czego coś ugotować". po drugie, bywa że małżeństwa się
                  > rozpadają, a wtedy sytuacja kobiety jest nie do pozazdroszczenia. nawet jeśli
                  > wszystko układa się dobrze, to nie wszyscy lubią być na czyimś utrzymaniu, prac
                  > y
                  > w domu nie da się wycenić a bywa że mąż ma poczucie że on zarabia i on decyduje
                  > na co wydaje - forum zna wiele takich historii.

                  ale jeśli biorąc to wszystko pod uwagę, znajdziesz kobietę której to odpowiada,
                  > to życzę wam szczęścia:)


                  a teraz przyznaj że postanowiłeś dziś zatrollować:)
        • kitek_maly Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:10

          > Chyba nie, bo żony przez internet to chyba raczej się nie szuka?

          Różne są sposoby i każdy dobry. :-)

          > A kto mówi o zamknięciu w domu? Czy to taki stereotyp, że kobieta
          > niepracująca zawodowo = kobieta zamknięta w domu?

          Ja widzę to właśnie tak. Kobieta, której zajęciem jest wyłącznie
          dbanie o dome i dzieci to kobieta odcięta od świata.
          Ale na pewno są kobiety, którym raz, że taka rola by odpowiadała,
          dwa, są na tyle leniwe, że chętnie znajdą kogoś, kto będzie na nie
          pracował całe życie.
          • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:12
            > Ja widzę to właśnie tak. Kobieta, której zajęciem jest wyłącznie
            > dbanie o dome i dzieci to kobieta odcięta od świata.
            > Ale na pewno są kobiety, którym raz, że taka rola by odpowiadała,
            > dwa, są na tyle leniwe, że chętnie znajdą kogoś, kto będzie na nie
            > pracował całe życie.

            Muszę powtórzyć to mojej mamie. Nie dość, że od ponad trzydziestu
            lat odcięta od świata to jeszcze leniwa.
            • dzika_monika Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:25
              facet króry tak pisze o matce jest u mnie skreslony tak jak matke będzie
              traktował żonę - z mamusią zostań
              • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:28
                Tak czyli jak?
                • dzika_monika Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:32
                  leniwa, szukasz mamusi (drugij) taka jak mamusia ma byc

                  zgroza
                  • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:54
                    Chyba powinnaś jeszcze raz przeczytać
                    • dzika_monika Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 13:01
                      nie musze - raz wystarczy, pozatym takich Panów wyłapuje w lot i trzymam się z
                      daleka - widac nie tylko ja
        • kitek_maly Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:14

          > A kto mówi o zamknięciu w domu? Czy to taki stereotyp, że kobieta
          > niepracująca zawodowo = kobieta zamknięta w domu?

          Ok, wiadomo, można wypośrodkować i kobieta niepracująca zawodowo
          może się rozwijać w inny sposób.

          Ale Ty też ulegasz stereotypowi (i to chyba stworzonemu przez samego
          siebie), że praca zawodowa to od razu robienie kariery. Gros kobiet
          pracuje i nienagannie zajmuje się domem - jest to wykonalne.
    • iberia.pl Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:06
      nie rozumiem dlaczego chcialbys swoja przyszla zone zamknac w domu ?
      Czemu nie pomyslisz o tym, ze jesli nie daj Bog Tobie by sie cos
      stalo to Ona zostanie bez srodkow do zycia? Jakie szanse na rynku
      pracy ma kobieta zzerowym doswiadczeniem zawodowym i dwojka dzieci?
      To, ze kobieta pracuje NIE MUSI oznaczac robienia kariery!
      • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:07
        Ups, znowu to samo - zamknięcie w domu...
        • iberia.pl Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:08
          plajtforma napisał:

          > Ups, znowu to samo - zamknięcie w domu...

          tak to odbieram i tak jest.
          Czemu sie nie odniosles do innych kwestii z mojego postu?
          • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:34
            > tak to odbieram i tak jest

            to kończy wszelką dyskusję.
            • iberia.pl Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:46
              plajtforma napisał:

              > > tak to odbieram i tak jest
              >
              > to kończy wszelką dyskusję.

              jesli nie masz kontrargumentow to faktycznie EOT.
              • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:49
                Dyskusja ma prowadzić w założeniu do wypracowania jakiegoś wspólnego
                porozumienia. Z Twojego dictum wynika, że to niemożliwe więc po
                cóżjałowo się przepychać? Lepiej rozstać się w zgodzie bez
                personalnych przytyków bo ja Tobie nie zarzucam braku argumentów.

                Cześć.
                • iberia.pl Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:50
                  plajtforma napisał:

                  > Dyskusja ma prowadzić w założeniu do wypracowania jakiegoś
                  wspólnego porozumienia. Z Twojego dictum wynika, że to niemożliwe
                  więc po cóżjałowo się przepychać? Lepiej rozstać się w zgodzie bez
                  > personalnych przytyków bo ja Tobie nie zarzucam braku argumentów.
                  >
                  > Cześć.

                  ciezko dojsc do porozumienia jak sie nie ma nic do powiedzenia....
                • grzeczna_dziewczynka15 Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:51
                  Dlaczego nie odnosisz sie zatem, konsekwentnie, do pytania co z zona
                  i dziecmi, jak Tobie sie cos stanie?
                  • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:57
                    Odniosłem się. Jest to rzecz mało prawdopodobna ale jeśli się
                    wydarzy to jest jeszcz liczna i bardzo zżyta ze sobą rodzina.

                    Co się stanie z Twoimi dziećmi gdy Ty i mąż zginiecie w wypadku
                    samochodowym?
                    • grzeczna_dziewczynka15 Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 13:09
                      Troche inna opcja. Wypadki sie zdarzaja, a maz zyjacy staystycznie
                      10 lat krocej niz zona, to norma. Juz nie mowiac o mezu, kotry sam
                      jeden musi ponosic caly wysilek finansowy, aby utrzymac, liczna,
                      zzyta rodzine. STres, mniej czasu na wakacje i odpoczynek moga
                      spowodowac przedwczesny zawal.

                      Dzieci, ktore uczy sie od dziecka, ze podstawa to niezaleznosc,
                      nawet w przypadku nieszczescia, jakim bylaby smierc obojga rdzicow w
                      wypadku, sa lepiej wyposazone do zycia, niz dzieci rodzicow, kotrzy
                      wpajaja im filozofie polegnaia na innych. Niestety, w sprawach
                      krytycznych najpeiej liczyc wylacznie na siebie.

                      A tak, poza tym, tego tyu debaty prowadzono w 19-tym wieku! Czyli
                      czy kobieta powinna sie ksztalcic i pracowac, czy tez spelniac sie
                      jedynie jako matka i zona. Na szczescie, juz mamy 21 wiek, pomimo
                      paru dinozaurow, kotrzy moga byc nawet uroczy na ten przygodny,
                      jednonocny seks, ale na pewno nie do wposlnego zycia.
                  • iberia.pl Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:57
                    grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                    > Dlaczego nie odnosisz sie zatem, konsekwentnie, do pytania co z
                    zona i dziecmi, jak Tobie sie cos stanie?


                    bo on nie bierze takiej opcji pod uwage, przeciez nieszczescia
                    zdarzaja sie innym....
      • szonik1 Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:08
        Kariery jako takiej (stanowisko kierownicze w koncernie/dużej firmie/banku) nie
        robię i nie zamierzam.Ale siedzenie w domu i zajmowanie się dziećmi to drugi
        biegun...a o czym byś z nią rozmawiał jakby ona tak ciągle między
        dziećmi,garnkami i pranie siedziała?
        • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:36
          A dlaczego sądzisz, że kobieta, która nie pracuje zajmuje
          sięwyłącznie wymienionymi przez Ciebie rzeczami?
          • kitek_maly Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:40

            Powtórzę pytanie, które zadałam wyżej.
            A dlaczego sądzisz, że kobieta pracująca = robiąca karierę? I czy
            uważasz, że taka nie jest w stanie dobrze zająć sie domem?
            • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:42
              Uważam, że pracy na dwa etaty nie da się na dłuższą metę wykonywać
              dobrze. Zawsze prowadzi to do konsekwencji "coś kosztem czegoś".
              • kitek_maly Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:44

                A zamierzasz też pomagać w domu czy Ty pracujesz na zewnątrz a na
                głowę i barki żony spada dbanie o dom i tylko ona wychowuje dzieci?
                • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:46
                  Dziwne pytanie. Oczywiście, że pomagam żonie jak tylko potrafię.
                  • kitek_maly Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:53

                    Dlaczego dziwne?
                    Więc też pracujesz więcej niż na jeden etat. Przy takim podejściu,
                    gdy oboje dzielicie się obowiązkami gospodarsko-rodzicielskimi oboje
                    małżonkowie mogą być czynni zawodowo. :-)
                    • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:59
                      Chyba dzielisz włos na czworo. Kobieta ma wystarczająco dużo pracy w
                      domu by domagać się od męża pomocy. Szyja kręci głową. W życiu muszą
                      być jakieś priorytety a ja mam taki system wartości i mam nadzieję,
                      że znajdę kobietę, która go podziela.
                      • kitek_maly Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:05

                        Na pewno znajdziesz. :-)
                        • iberia.pl Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:34
                          kitek_maly napisała:

                          >
                          > Na pewno znajdziesz. :-)

                          w grudniu po poludniu do swietego nigdy nigdy :-DDD
                          >
                          • menk.a Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 13:24
                            iberia.pl napisała:

                            > kitek_maly napisała:
                            >
                            > >
                            > > Na pewno znajdziesz. :-)
                            >
                            > w grudniu po poludniu do swietego nigdy nigdy :-DDD
                            > >
                            :DDDD pocieszycielka.;)
              • iberia.pl Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:52
                plajtforma napisał:

                > Uważam, że pracy na dwa etaty nie da się na dłuższą metę wykonywać
                > dobrze. Zawsze prowadzi to do konsekwencji "coś kosztem czegoś".

                to, ze Ty tak nie potrafisz czy inaczej, ze mezczyznom jest to
                trudno wykonac, nie oznacza, ze jest to niemozliwe dla kobiety.
                Pomijam fakt, ze nie odniosles sie do tego co napisalam wyzej a
                mianowicice do tego :
                Czemu nie pomyslisz o tym, ze jesli nie daj Bog Tobie by sie cos
                stalo to Ona zostanie bez srodkow do zycia? Jakie szanse na rynku
                pracy ma kobieta zzerowym doswiadczeniem zawodowym i dwojka dzieci?
                To, ze kobieta pracuje NIE MUSI oznaczac robienia kariery!
                • menk.a Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:59
                  iberia.pl napisała:

                  >
                  > Czemu nie pomyslisz o tym, ze jesli nie daj Bog Tobie by sie cos
                  > stalo to Ona zostanie bez srodkow do zycia? Jakie szanse na rynku
                  > pracy ma kobieta zzerowym doswiadczeniem zawodowym i dwojka dzieci?
                  > To, ze kobieta pracuje NIE MUSI oznaczac robienia kariery!
                  >
                  >

                  Poza tym wówczas to jego nie byłoby całymi dniami w domu. A na tym ucierpiały
                  relacje z żoną i z dziećmi. Dodatkowo presja i obciążenie odpowiedzialnością za
                  byt rodziny obarczona jest jedna osoba.
                  Więc może lepiej, panie Plajtforma, podzielić się tym i wszystkimi innymi
                  obowiązkami?;)
                  • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:23
                    Równie dobrze można gdybać co się stanie z dziećmi gdy oboje
                    rodziców zginie. Nieszczęścia to promil szans, zupełnie
                    zaniedbywalny gdy człowiek rozsądnie się prowadzi.
                    • iberia.pl Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:31
                      plajtforma napisał:

                      > Równie dobrze można gdybać co się stanie z dziećmi gdy oboje
                      > rodziców zginie. Nieszczęścia to promil szans, zupełnie
                      > zaniedbywalny gdy człowiek rozsądnie się prowadzi.

                      w takim razie malo wiesz o zyciu....
      • dzika_monika Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 13:08
        A ja nie rozumiem kobiet które nie nazywają dupka dupkiem, tylko zalotnie kiwają
        paluszkiem.
    • menk.a Re: Na ten przykład ja, 27.06.08, 11:07
      nie mam parcia na zostanie dyrektorką, prezeską czy inną najbardziej władną w
      firmie.:P
      Co nie znaczy jednak, że chcę być od kogoś zależna finansowo i skazana na jego
      łaskę (kiedy jest dobrze) i niełaskę (kiedy komuś humor się popsuje).;)
      • plajtforma Re: Na ten przykład ja, 27.06.08, 11:09
        Może jestem skrajnie nienowoczesny i nienaturalnie romantyczny ale
        co to znaczy w małżeństwie 'łaska i niełaska'? Skoro dwoje ludzi
        decyduje się razem żyć to nie ma moje-twoje?
        • menk.a Re: Na ten przykład ja, 27.06.08, 11:13
          Może zatraciłam już swoją wiarę w 'i żyli długo i szczęśliwie'. Moze trochę
          widziałam, jak to na początku jest wszystko wspólne i wszystko cieszy, nawet
          drobiazg. A potem taki mąż, ojciec rodziny powie: można nigdy nie pracowała
          (czyt. nie zarabiała pieniędzy), wszystko co mamy to z pracy moich rąk. I taka
          żona nie ma prawa ani do emerytury , ani nie jest żadnym kandydatem do pracy, bo
          z rynku pracy kobieta wypada bardzo szybko.;)

          Ty tak poważnie się dziwisz? Nie rozumiesz obaw kobiet?
          • plajtforma Re: Na ten przykład ja, 27.06.08, 11:37
            Ło matko, to kobieta prowadząca dom nie rpacuje?? Częstokroć to
            cięższe zajęcie niż tyrka męża. Przecież to oczywiste, że pieniądze
            w małżeństwie są wspólne.
            • menk.a Re: Na ten przykład ja, 27.06.08, 11:51
              plajtforma napisał:

              > Ło matko, to kobieta prowadząca dom nie rpacuje?? Częstokroć to
              > cięższe zajęcie niż tyrka męża. Przecież to oczywiste, że pieniądze
              > w małżeństwie są wspólne.

              Zatem życzę sobie więcej takich poglądów u mężczyzn.;))))))))
            • demonii.larua Re: Na ten przykład ja, 27.06.08, 18:42
              >Przecież to oczywiste, że pieniądze
              > w małżeństwie są wspólne.
              A nie, nie :) To nie jest takie oczywiste dla na przykład mojego byłego męża, o :)
        • iberia.pl Re: Na ten przykład ja, 27.06.08, 11:13
          plajtforma napisał:

          > Może jestem skrajnie nienowoczesny i nienaturalnie romantyczny ale
          > co to znaczy w małżeństwie 'łaska i niełaska'? Skoro dwoje ludzi
          > decyduje się razem żyć to nie ma moje-twoje?

          na tym "wspolne" to sie niejeden i niejedna przejechala.Moze byc
          kasa wspolna i jednoczesnie kazde moze miec swoje pieniadze.Poza tym
          niestety ale moze byc tak, ze malzenstwo nie bedzie trwalo
          wiecznie...
          • lilikitka Re: Na ten przykład ja, 27.06.08, 13:53
            czyli ty bedac w zwiazku bedziesz czekac kiedy twoje malzenstwo sie
            rozpadnie.
            • menk.a Re: Na ten przykład ja, 27.06.08, 15:30
              lilikitka napisała:

              > czyli ty bedac w zwiazku bedziesz czekac kiedy twoje malzenstwo sie
              > rozpadnie.

              Osoba ubezpieczająca samochód nie zostawia kartki złodziejowi: ukradnij go.;)
      • szonik1 niezależność finansowa 27.06.08, 11:10
        Dla mnie to byłoby upokarzające brać pieniądze od męża na kosmetyki.
        Mąż mi kupił krem na cellulit, mąż mi kupił krem do stóp...niefajnie.
        • menk.a Re: niezależność finansowa 27.06.08, 11:17
          szonik1 napisała:

          > Dla mnie to byłoby upokarzające brać pieniądze od męża na kosmetyki.
          > Mąż mi kupił krem na cellulit, mąż mi kupił krem do stóp...niefajnie.

          A potem usłyszeć: Co robi twoja żona? Nic. Siedzi w domu.

          Raz usłyszałam coś, co mi się bardzo spodobało. Facet powiedział: ja zarabiam
          pieniądze, ale to moja żona pracuje (żona zajmowała się domem i rodziną). Raz
          jedyny usłyszałam coś takiego z usta faceta.
          • kitek_maly Re: niezależność finansowa 27.06.08, 11:19

            > Raz usłyszałam coś, co mi się bardzo spodobało. Facet powiedział:
            ja zarabiam
            > pieniądze, ale to moja żona pracuje (żona zajmowała się domem i
            rodziną). Raz
            > jedyny usłyszałam coś takiego z usta faceta.

            :-)
            • menk.a Re: niezależność finansowa 27.06.08, 11:25
              Ładne prawda? Szkoda, że tak niewiele kobiet jest za to docenianych przez
              własnych partnerów.;)
          • plajtforma Re: niezależność finansowa 27.06.08, 11:45
            Facet powiedział: ja zarabiam
            > pieniądze, ale to moja żona pracuje (żona zajmowała się domem i
            rodziną). Raz
            > jedyny usłyszałam coś takiego z usta faceta.

            Nie byłem to przypadkiem ja? ;)
            Nie ma cięższej i bardziej odpowiedzialnej pracy niż kierowanie
            firmą zwaną rodziną.
            • menk.a Re: niezależność finansowa 27.06.08, 11:52
              plajtforma napisał:

              > Facet powiedział: ja zarabiam
              > > pieniądze, ale to moja żona pracuje (żona zajmowała się domem i
              > rodziną). Raz
              > > jedyny usłyszałam coś takiego z usta faceta.
              >
              > Nie byłem to przypadkiem ja? ;)
              > Nie ma cięższej i bardziej odpowiedzialnej pracy niż kierowanie
              > firmą zwaną rodziną.

              To Ty masz czy dopiero szukasz tej żony?:P

              Aaa ile chcesz mieć dzieci?:>
              • plajtforma Re: niezależność finansowa 27.06.08, 11:55
                Szukam. Trójkę :)
                • menk.a Re: niezależność finansowa 27.06.08, 11:56
                  plajtforma napisał:

                  > Szukam. Trójkę :)

                  Kilka linijek wyżej napisałeś, że pomagasz żonie. Mylisz się w zeznaniach.:P
                  Liczba dzieci do zaakceptowania.;PPP
                  • plajtforma Re: niezależność finansowa 27.06.08, 12:19
                    Nieporozumienie. To oznacza, że mąż pomaga żonie. Simple present,
                    rzecz cykliczna i naturalna :)
                • iberia.pl Re: niezależność finansowa 27.06.08, 12:32
                  plajtforma napisał:

                  > Szukam. Trójkę :)

                  a jak ona bedzie chciala miec dwojke to co?
                  • menk.a Re: niezależność finansowa 27.06.08, 13:04
                    iberia.pl napisała:

                    > plajtforma napisał:
                    >
                    > > Szukam. Trójkę :)
                    >
                    > a jak ona bedzie chciala miec dwojke to co?
                    >
                    >

                    Iberia, szczegół. Ja np. też chcę mieć 3. A jeśli ktoś będzie chciał 2 to świat
                    się nie zawali.
                    Jedno co wiem: jedno dziecko to za mało.;)
                    • iberia.pl Re: niezależność finansowa 27.06.08, 15:18
                      menk.a napisała:


                      > Iberia, szczegół. Ja np. też chcę mieć 3. A jeśli ktoś będzie
                      chciał 2 to świat się nie zawali.

                      no tak, ale nasz autor jest dosc...despotyczny, stad moje pytanie.

                      > Jedno co wiem: jedno dziecko to za mało.;)
                      to fakt, jednak niestety coraz bardziej wydaje mi sie to realne jako
                      jedyna mozliwosc....
                      • menk.a Re: niezależność finansowa 27.06.08, 15:37
                        W obu kwestiach możesz mieć rację. Choć szczerze wolałabym, aby tak nie było.;)
        • plajtforma Re: niezależność finansowa 27.06.08, 11:40
          Co to znaczy 'brać od męża'?? Bierzesz to co należy do ciebie. Może
          dlatego jest dziś tak wiele rozwodów bo ludzie zatracili rozsądek i
          opacznie rozumieją 'bycie razem'? szczerze mówiąc to prezentowany
          przez Ciebie punkt widzenia nie mieści mi się w głowie.
          • kitek_maly Re: niezależność finansowa 27.06.08, 11:41

            Po prostu masz wyidealizowane pojęcie małżeństwa. :-)
            Fajnie, że tacy faceci jeszcze są, ale hmmm TAKIE SĄ CZASY, że nie
            jesteś w stanie przewidzieć tego co będzie za 5-10-15 lat.
            • plajtforma Re: niezależność finansowa 27.06.08, 11:44
              To nie 'wyidealizowanie' tylko wzorzec wyniesiony z domu.
              • kitek_maly Re: niezależność finansowa 27.06.08, 11:45

                Ok.
                Więc to my wszystkie jesteśmy nienormalne. :-)
                • iberia.pl Re: niezależność finansowa 27.06.08, 11:48
                  kitek_maly napisała:

                  >
                  > Ok.
                  > Więc to my wszystkie jesteśmy nienormalne. :-)

                  oooooooooo nie! wypraszam sobie :-)
                  >
                • plajtforma Re: niezależność finansowa 27.06.08, 11:51
                  Bo traktujecie małżeństwo jako rywalizację i rzecz naturalna czyli
                  korzystanie ze wspólnej kasy jest upokarzające? To nie Ty jesteś
                  nienormalna, to świat zwariował.
                  • iberia.pl Re: niezależność finansowa 27.06.08, 11:53
                    plajtforma napisał:

                    > Bo traktujecie małżeństwo jako rywalizację

                    ?? gdzie?

                    >i rzecz naturalna czyli korzystanie ze wspólnej kasy jest
                    upokarzające?

                    nie upokarzajace, tylko chce miec w zwiazku jakas swoja
                    niezaleznosc, tak na wszelki wypadek.
                  • kitek_maly Re: niezależność finansowa 27.06.08, 11:55

                    > Bo traktujecie małżeństwo jako rywalizację

                    Yyyyyyyy, chyba nie rozumiesz o czym piszę.
                    Trudno.
                    • plajtforma Re: niezależność finansowa 27.06.08, 12:27
                      Całkiem możliwe bo po prostu nie rozumiem jednej z wypowiedzi tutaj
                      o 'proszeniu męża o kasę na kosmetyki' i związanym z tym
                      upokorzeniem. W głowie mi się nie mieści, że tak można myśleć będąc
                      w związku.
              • iberia.pl Re: niezależność finansowa 27.06.08, 11:48
                plajtforma napisał:

                > To nie 'wyidealizowanie' tylko wzorzec wyniesiony z domu.

                ja uwazam, ze wyidealizowany, czasy sie zmienily niestety.
                Kiedys malzenstwo bylo na zawsze, teraz jego trwalosc drastycznie
                spada.
    • izabellaz1 Mylisz pojęcia:) 27.06.08, 11:11
      Ja na przykład nie muszę robić wielkiej kariery. Ja chcę dużo zarabiać - a to
      wcale nie musi być związane z zawrotną karierą. Wymyślasz dobry biznes,
      realizujesz go i tyle...spektakularnej kariery tu nie widzę:)
      • iberia.pl Materialistka! :-P, n/t 27.06.08, 11:14

        • izabellaz1 Przepraszam! Czuję się jak g**rz ;P n/t 27.06.08, 11:17

          • iberia.pl no! zeby mi to bylo last time!:-), n/t 27.06.08, 11:19

      • youruichi Re: Mylisz pojęcia:) 27.06.08, 12:03
        mam identyczne podjeście
    • conena a szukałeś na wsi? 27.06.08, 11:15
      zamiast jęczeć na forum znajdź se jakąś Jagnę albo Borynę, obsyp złotem i
      napawaj się widokiem czystego domku pachnącego ciastem drożdżowym z 30 jaj.
      • menk.a Re: Conena, ja ze wsi jestem 27.06.08, 11:18
        conena napisała:

        > zamiast jęczeć na forum znajdź se jakąś Jagnę albo Borynę, obsyp złotem i
        > napawaj się widokiem czystego domku pachnącego ciastem drożdżowym z 30 jaj.
        >

        ale ciasta drożdżowego z 30 jaj nie upiekę. ;)))

        Dla sklerotyków: Boryna to był on.:P
        • conena Re: Conena, ja ze wsi jestem 27.06.08, 11:24
          kiedyś w jakimś kabarecie był taki mniej więcej dialog:
          - ... i Boryna zdradzała z Antkiem swojego męża...
          - nie!
          - nie swojego?
          - to był chłop!
          - no to co, z babą miała zdradzać?
          - Boryna to był chłop!

          chyba Rewiński to był.
          ;)
          • menk.a Re: Conena, ja ze wsi jestem 27.06.08, 11:25
            Coś mi świta. Było coś takiego.:D
            • bertrada Piasecki -Boryna 27.06.08, 11:59
              kabarety.tworzymyhistorie.pl/539_piasecki_na_lekcji.php
              • menk.a Re: Piasecki -Boryna 27.06.08, 12:03
                Fękju.;)))))))
                I tak kocham Poniedzielskiego. I Daukszewicza.;)
          • kitek_maly Re: Conena, ja ze wsi jestem 27.06.08, 11:26

            'Ahhh Boryyyynaa? To ja nie zrozumiałem pytania.'

            Chyba to tak dalej szło. ;-)
            • conena Re: Conena, ja ze wsi jestem 27.06.08, 11:28
              dokładnie:))))))
          • kitek_maly Re: Conena, ja ze wsi jestem 27.06.08, 11:27

            A potem chyba, o ile dobrze pamiętam. :-)

            Boryna to był chłop. A chłopi to byli mężczyźni.
        • conena Re: Conena, ja ze wsi jestem 27.06.08, 11:30
          >ale ciasta drożdżowego z 30 jaj nie upiekę. ;)))
          kwestia proporcji;)
          • kitek_maly Re: Conena, ja ze wsi jestem 27.06.08, 11:31

            To by było dużo ciasta. :-)
            • menk.a Re: Conena, ja ze wsi jestem 27.06.08, 11:32
              kitek_maly napisała:

              >
              > To by było dużo ciasta. :-)
              >

              Mogę piec ucierane, piaskowe, biszkoptowe, kruche i półkruche. Od drożdżowych
              specjalistką jest moja siostra.:P
              • kitek_maly Re: Conena, ja ze wsi jestem 27.06.08, 11:33

                Od drożdżowych
                > specjalistką jest moja siostra.:P

                No na pewno nie żona. ;-)
                Żona ma dwie lewe ręce do ciast. ;-)
                • menk.a Re: Conena, ja ze wsi jestem 27.06.08, 11:35
                  Żono, kupię Ci książkę z przepisami i będziesz ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć.:P
      • plajtforma Re: a szukałeś na wsi? 27.06.08, 11:54
        Dlaczego tak pogardliwie wyrażasz się o ludziach?
    • tiuia Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:16
      Mam kumpelę, która związała się z bardzo bogatym człowiekiem. On pracuje, ona siedzi w domu. Pasuje im to obojgu. Poznali się w trakcie studiów tego faceta. Moja kumpela miała na początku przes.ane, bo wszystkie znajome tego goscia i dziewczyny jego kolegów uważały się za lepsze, mądrzejsze i bardziej wykształcone niż ona. I powszechnie uważano, że on ją w końcu rzuci.

      Nie rzucił. Są razem, wychowują dziecko. On stara się bardzo, żeby Ona nie czuła się gorsza. Docenia jej wkład w ich życie. A jest to wbrew pozorom duży wkład - dbanie o duży dom, o rachunki, robienie zakupów i wychowywanie dziecka to naprawdę sporo obowiązków.

      Myślę że są szczęśliwi. Tak więc można znaleźć taką dziewczynę jak się dobrze poszuka. No;)

    • mahadeva Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:17
      hehe a dlaczego Ty masz prawo sie realizowac, przebywac z ludzmi,
      zdobywac uznanie i szacunek, a kobieta siedziec w domu? :D zastanow
      sie nad tym :)
    • nekomimimode Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:33
      plajtforma napisał:

      > Świat idzie do przodu i chyba nie nadążam ;) Wyglądam nieźle,
      > wykształcony jestem i wysłowić się umiem, zarabiam dobrze (nawet
      > bardzo) a wciąż nie mogę znaleźć żony. Tylko przygodny seks tu i
      > ówdzie co mnie już nuży bo ileż można ja się pytam??? Babki
      uciekają
      > gdy tylko stawiam sprawę jasno mówiąc, że oczekuję od małżonki
      > zajmowania się domem i dziećmi a nie robieniem kariery. Mam pecha
      > czy też nasze Panie są już tak wyemancypowane, że prowadzenie domu
      > jest obciachem? Ktoś mi to może wyjaśnić?

      kup sobie sztuczną kobietę albo zatrudnij sprzątaczkę i niańkę. a
      ona co od ciebie wymaga? czy tylko ty wymagasz?
      • semijo Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:54
        Dlaczego nie masz żony? To proste

        Szukasz z tego samego kręgu z jakiego jesteś. Piszesz wykształcony,
        przystojny i pewnie chiałbyś aby przyszła żona była ładna,
        wykształcona, z którą można porozmaiwac itp. Tylko, ze takie kobiety
        nie dają sie wmanewrowac w pieczenie ciasta i latanie z odkurzaczem.
        Taki lajf. Jestem pewna ze jest wiele kobiet, które chętnie na to
        przystaną. ALe jak ktoś dobrze powiedział szukaj w małych
        miasteczkach, na wsiach. Jest wiele dziewczuyn, które po maturze
        najchętniej wyszły by za mąż i zostały paniami domowymi.
    • 2szarozielone Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:46
      ja nie chce robic kariery ale nie wyobrażam sobie nie pracowac. męża zawsze moze
      szlag trafić, ale moze odejść do innej - a z czegos trzeba życ. no w sumie
      fajnie by było - nic nie musieć robić. ale pewnie i tak bym sie w coś wkręciła -
      z nudów i dla przyjemnosci zaczela pisac artykuly, reportaże, książki,
      organizowac koncerty i imprezy - albo bym zaczeła na tym zarabiac, albo wtopiła
      forsę męża :) Nie wiem, co mozna w domu robić caly dzień - kobiety jakos daja
      rade z domowymi obowiązkami jednoczesnie pracując i mając swoje pasje i hobby i
      życie towarzyskie - z tego prosty wniosek, ze prace domowe nie zajmuja aż tak
      strasznie duzo czasu :)
    • kobieta_na_pasach a co to jest "robic kariere"? 27.06.08, 11:47
      czy chodzi ci po prostu o kobiety, ktore chca pracowac i zarabiac?
      • iberia.pl Re: a co to jest "robic kariere"? 27.06.08, 11:49
        kobieta_na_pasach napisała:

        > czy chodzi ci po prostu o kobiety, ktore chca pracowac i zarabiac?

        no wlasnie autor myli te dwa pojecia...
        • dzika_monika Re: a co to jest "robic kariere"? 27.06.08, 14:31
          pracowac zarabiać, spotykać ludzi VS siedziec i czekac na Pana Domu i drżeć czy
          aby nie zostawi 40 latki nalodzie, byc pod kontrolą
    • sundry Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 11:48
      Autorowi wątku proponuję samemu zamknąć się w domu z dziećmi,praniem i
      sprzątaniem na resztę życia.Prowadzenie domu można pogodzić z pracą.
      • wbita_w_jego_cien Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:05
        Szczerze się wypowiem że jeśli mój mąż byłby w stanie utrzymaą nasza rodzinę w
        bardzo dobrych warunkach to mogla bym zajmowac sie domem i dzieckiem, kariera
        nie jest dla mnie az tak bardzo istotna, choc tez ja cenie :)
        • iberia.pl Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:11
          zrozum, ze praca zawodowa nie musi oznaczac robienia kariery.
          A na Twoja emeryture kto zapracuje? Maz?
          a jak nie daj Bog sie rozstaniecie to z czego bedziesz zyla?
      • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 15:09
        A ja Tobie proponuję jeszcze raz przeczytać tytuł wątku.
    • paulinaa Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:14
      znam kilka takich ale zupelnie ich nie rozumiem :)
    • funny_game Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:21
      Na karierę jestem za leniwa. Ale muszę mieć pieniądze, własne pieniądze, które
      pozwalają czuć się bezpiecznie. Jeśli je mam, mogę zajmować się domem i dziećmi
      pod warunkiem, że:
      robię to po swojemu,
      mam kogoś do pomocy, żeby nie było to "etatem" 24h/dobę,
      żyję jak chcę i w wolnym czasie robię, co chcę = nie żyję w zamknięciu,
      tak, jak zarabiający odpoczywa czasem od pracy, ja czasem odpoczywam od domu i
      dzieci,
      i zarabiającego :D
      • anu-lla Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:29
        dokladnie. dobrze powiedziane. Bo co jak sie poklocicie?? Kobieta ma
        prosic faceta "daj mi na to.." "daj mi na tamto.."???Pare gorszy
        musi miec swoich, zeby męza nie prosila o kase na podpaski:)
        • funny_game Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:32
          Dałaś dżezu z tymi podpaskami :DDD Ale dobrze, takie przykłady są potrzebne.
          Pytanie, czy, jeśli ja zarabiam milioooooony, a pan mąż tylko tysiące, to czy on
          zajmie się domem i dziećmi, a ja mu będę przelewała na konto co miesiąc na wodę
          Brutal.
          Czy zgodzi się na to autor wątku?
          • anu-lla Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 13:01
            hahaha serio?? podpaski:) heh, no własnie. Ktory pan by sie na to
            zgodził. Obawiam sie ze autor wątku, ma kompleksy i boi sie, ze
            kobieta, bedzie zbyt zalezna i lepsza od niego.
      • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 13:03
        Z mężem nie czujesz się bezpiecznie? Skoro nie czujesz się
        bezpiecznie z najbliższym sobie człowiekiem to czy jest w ogóle
        możliwe byś znalazła poczucie bezpieczeństwa?
        • funny_game Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 13:19
          Owszem, z moim mężem czuję się bezpiecznie. Z Tobą prawdopodobnie nie czułabym
          się, bo Ty nie szukasz żony, tylko niewolnicy realizującej TYLKO Twoje marzenie.
          • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 13:27
            Nieprawda. Szukam kobiety, która będzie miała podobny pogląd na
            życie do mojego. A o to chyba chodzi w małżeństwie, prawda?

            ps. gdybyś nie pracowała to czułabyś się bezpiecznie z mężem?
            • funny_game Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 13:51
              plajtforma napisał:

              > Nieprawda. Szukam kobiety, która będzie miała podobny pogląd na
              > życie do mojego. A o to chyba chodzi w małżeństwie, prawda?

              Nie o to chodzi, ale to na pewno ważna podstawa do udanego małżeństwa :) Nie
              zawierasz związku, żeby mieć podobny pogląd, a zawierasz go z kimś, kto podobny
              pogląd ma. Ok?


              >
              > ps. gdybyś nie pracowała to czułabyś się bezpiecznie z mężem?

              Tak. Już byłam w takiej sytuacji.
              • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 14:04
                No widzisz? Czyli kobieta może czuć siębezpiecznie niezależnie od
                tego czy pracuje zawodowo czy nie.
                • funny_game Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 14:18
                  Oczywiście, ale to zależy od niej, a nie od jej partnera. Tzn. najpierw od niej,
                  a później ewentualnie od partnera.
                  Problemem jest, gdy on STAWIA SPRAWĘ: albo robisz tak, jak ja chcę, albo ja
                  Ciebie nie chcę. Jak człowiek wie, że ma tylko realizować czyjś pomysł na życie,
                  to nawet obsypany złotem nie poczuje się z tym kimś bezpiecznie.
                  Bo to nie kwestia pieniędzy a JA.
                  • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 14:26
                    Oczywiście, zgadzam się w pełnej rozciągłości. Dlatego ludzie
                    dobierają się w pary bo łączą ich wspólne priorytety w kluczowych
                    sprawach.
    • dzika_monika spadaj łosiu 27.06.08, 12:23
      idź do sklepu AGD - tam roboty kuchenne znajdziesz
    • anu-lla Związek szanowany to zwiazek partnerski 27.06.08, 12:26
      W ktorym oboje z partnerów dokladają sie do życia. Pracując w domu
      nie zarabia pieniedzy prawda? I co z tego, ze zajmuje sie domem i to
      ciezka praca? Wniosek: jest ZALEZNa od faceta. Moze takiego faceta,
      bedzie potem kusiło stwierdzenie, ze to on jest najwazniejszy, jemu
      nalezy sie szacunek wiekszy bo to on utrzymuje rodzine.
      No ale mam pytanie: CZemu przeszkadza ci kobieta pracująca?
      • mahadeva Re: Związek szanowany to zwiazek partnerski 27.06.08, 12:28
        cale szczescie mnie interesuje tylko dyrektor i nie bawie sie w
        jakies teoretyczne rozwazania malzenskie :)
      • dzika_monika Re: Związek szanowany to zwiazek partnerski 27.06.08, 13:05
        jaki związek? facio dorobił sie bryki i chaty, ma pewnie nawet telewizor duży i
        szuka kogos do bzykania i sprzątania jako młody dorobkiewicz nie może sobie
        pozwolic na wydatki oddzielne sprżataczka, kucharka, pani do sexu
        więc szuka żony - i jedyne co wie to co zona ma robic a czego nie robić
        tak jak z zakupem pralki
        takich gości należało by kastrować by się nie rozmnażali
    • 2szarozielone odpowiedź na pytanie juz masz :) 27.06.08, 12:37
      Nie, nie ma takich kobiet. A przynajmniej nie na tym forum :)
    • dzikoozka Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:53
      ja nie chce robić kariery ale gosposią tez nie chce być.
    • grzeczna_dziewczynka15 Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 12:56
      Wiesz, moze kobiety, kotre spotykasz to romantyczki, kotre nie chca
      sie z facetem wiazac dla pieniedzy, albo w zamian za swiadczenie
      uslug opiekunczo-konserwatorsko-sprzataczych. MOze dla kobiet, kotre
      spotykasz liczy sie uczucie, wzajemny szcunek, zrozumienie dla
      spelniania wlasnych pragnien i marzen?
      Najlepiej poszukaj wsrod materialistek, kotre zgodza sie pojsc na
      taki uklad. Najwieksze szanse bedziesz mial wsrod gorzej
      zarabiajacych, zatem gorzej wyksztalconcyh grup zawodowych -
      sprzatczki, nianie, no i moze nauczycielki. ONe maja do czynienia ze
      sprzataniem i dziecmi na codzien, wiec moze wyjdzie im w rachunku
      ostatecznycm, ze bardziej im sie oplaca sprzatac, gotowac i zmieniac
      pieluchy dla swojego bogatego meza niz dla dotychczasowego
      pracodawcy.
    • i.see.you.baby Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 13:03
      nie, to nie jest obciach prowadzic dom. beznadziejną sytuacją za to jest dla
      wiekszosci kobiet swiadomosc, ze sie nie bedzie mialo swoich wlasnych pieniedzy
      do konca zycia. poza tym powiem Ci szczerze, ze jak facet sie deklaruje, ze
      tylko on chce zarabiac na dom to znaczy mniej wiecej ze bedzie zonie wydzielal
      kase i czul sie jak prawdziwy pan i wladca.
      • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 13:06
        A czyje, przepraszam, są pieniądze zarobione w małżeństwie?
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 13:11
          A jak zona chce sobie kupic cos, na co Ty sie nie zgadzasz, to co?
          Czy zgadzasz sie na wsyztsko? Np. chce zagrac na gieldzie wsyztskim
          co macie, albo kupic mega drogie ciuchy, albo dom w hiszpanii i sie
          na niego bardzo zadluzyc?
          • laska.waniliowa Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 13:14

            > A jak zona chce sobie kupic cos, na co Ty sie nie zgadzasz, to co?

            wtedy mówi: nie chce mi się z tobą gadać. ten pan już powyżej zaprezentował
            swoje zdolności do kompromisu:)
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 13:15
              hehe, przez zeby, jak Linda w Psach:)
            • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 13:33
              ten pan już powyżej zaprezentował
              > swoje zdolności do kompromisu:)

              w którym miejscu?
              • laska.waniliowa Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 13:38
                tam gdzie na moje konkretne argumenty-pytania odpowiedziałeś fochem zauważając
                tylko ironię w pierwszym zdaniu postu.
                dlatego mam prawo przypuszczać że w czasie dyskusji na co wydać oszczędności
                powiesz do małżonki: nie będę z tobą rozmawiał kiedy tak na mnie patrzysz, marsz
                do swojego pokoju i przemyśl to moja panno
                :))
                • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 14:11
                  Oczywiście, że masz prawo. A ja mam prawo nie wdawać się z Tobą w
                  jałową przepychankę skoro jesteś niegrzeczna. Co niniejszym czynię.
                  • laska.waniliowa Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 14:15
                    jeśli Twojego stanowiska nie da się obronić inaczej niż za pomocą jałowej
                    przepychanki to masz rację, nie ma co się wdawać

                    pozdrawiam
                    • dzika_monika Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 14:37
                      jesteś już kolejna:)
                  • iberia.pl plajtforma to obrazalski dzieciak jakich malo, 27.06.08, 18:03
                    z co druga z nas, ktora ma ODMIENNE zdanie nie bedziesz dyskutowal
                    bo ci brakuje po prostu argumentow.
                    Urodziles sie troszke za pozno, teraz czasy sie zmienily i kobieta
                    chca pracowac co nie jest rownoznaczne z robieniem kariery.Ale ty
                    tego nie rozumiesz.
                    • rose-ana Re: plajtforma to obrazalski dzieciak jakich malo 27.06.08, 18:05
                      A mnie bawi to jego ucinanie dyskusji w momencie gdy ktoś przedstawia inny punkt
                      widzenia. Nie przekonasz go, że białe jest białe.:)
          • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 13:31
            To zależy od aktualnej sytuacji materialnej i działa to w dwie
            strony. Jeżeli ja planuję zakup jakiegoś gadżetu to nie wyobrażam
            sobie by nie przedyskutować tego z żoną. Przecież decyzje podejmuje
            się wspólnie niezlaeżnie czy dotyczy to zakupu plazmy, weekendu w
            spa czy remontu mieszkania. Czyż nie?
        • i.see.you.baby Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 13:22
          pieniadze w malzenstwie w przypadku gdy facet zarabia, a kobieta zajmuje sie
          domem sa oczywiscie WSPOLNE. niestety w zyciu roznie bywa. slyszalam o
          przypadkach gdzie wylacznie kobieta zarzadza finansami, o takich gdzie do
          domowej kasy malzonkowie maja wspolny dostep, oraz o takich gdzie maz wydziela
          kase, czesto tez upokarzajac i ublizajac kobiecie. wydzielanie kasy staje sie
          bronia, narzedziem kontroli i zniewolenia. zrozum ze jesli istnieje choc cien
          szansy na spelnienie ostatniego scenariusza - zadna myslaca kobieta na to sie
          nie zgodzi.
      • anu-lla Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 13:13
        Dokladnie. Ale autor wątku, kompletnie nie zakozaczył tego.
    • avital84 Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 13:12
      No ja też bym zwiała. ;D
    • kunegunda_reich OT - pytanie 27.06.08, 13:13
      Czy jesteś zwolennikiem PiS-u?
      Co do meritum. Z praktycznego punktu widzenia dobrze, kiedy kobieta na swoje
      źródło utrzymania (dla siebie i dla dzieci) na wypadek, gdyby panu mężowi odbiło
      i odszedł/odszedł na wieki (wypadki chodzą po ludziach/stracił wszystkie
      pieniądze itp.
      • plajtforma Re: OT - pytanie 27.06.08, 14:12
        > Czy jesteś zwolennikiem PiS-u?

        Skąd ten pomysł?
        Tak nawiasem to widzę, ze biedne pisiaki są odpowiedzialne za
        wszystkie nieszczęścia tego świata ;)
        • kunegunda_reich Re: OT - pytanie 27.06.08, 14:29
          plajtforma napisał:

          >
          > Tak nawiasem to widzę, ze biedne pisiaki są odpowiedzialne za
          > wszystkie nieszczęścia tego świata ;)

          :P, to Ty napisałeś, nie ja;-)). Ja nie nazwałabym ich "biednymi pisiakami":D.
    • dzika_monika zapytam gościa 27.06.08, 13:14
      Dziś mam faze zadziorną to zapytam gościa: iel to bardzo dobrze jest to zaraz
      wyjdzie, że to średnia krajowa a reszta na kredyt.
      • dzika_monika no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 13:21
        no i co - rurka zmiękła?
        gdzie dane?
        • plajtforma Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 13:28
          Nie, po prostu nie lubię jałowych pyskówek.
          • dzika_monika Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 13:34
            to podstawowe danie a nie jałowa pyskówka
            może kandydatki potrafią dzieić kwoty i wychodzi im że przy Tobie na waciki bedą
            zbierać 3 miesiące
            • plajtforma Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 14:03
              Tak interesują Cię środki na waciki innych kobiet, że gdybasz na ten
              temat?
              • dzika_monika Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 14:09
                oooo czyli cieniutko cieniutko ....
                • plajtforma Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 14:14
                  Hehe, słabe te Twoje prowokacje. Tym razem definitywny EOT.
        • apage_satanas Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 13:30
          Czytam, czytam i czytam posty plajtformy, i złość mnie bierze na
          pozorną logiczność jego argumentów. Nie trzeba jednak zbyt długo
          główkować, aby zauważyć, że ta chłopina jest głucha na wszelkie
          argumenty padające w dyskusji, dodam iż bardzo logiczne, trzyma sie
          swojego jedynie słusznego zdania: bo JA tak chcę! Najlepsze jest to,
          że on znajdzie wwcześniej czy później jakąś Maryśkę, która zgodzi
          sie na taki układ, ale obawiam się, że na dłuższą metę dziewcze
          okaże się albo myślą nieskażone, albo zwieje od niego ograbiając go
          z połowy majątku. No, chyba że ów pan zakłada podpisanie intercyzy...
          • dzika_monika Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 13:41
            zauważ, że nikt mu jano nie pisze - tylko go kokietuja dyskusją o konstrukcji
            młotka,
            Jak goscia zapytałem ile to to DUZO w zarobkach to cisza,
            Może na jacht i wycieczki na zakupy do Dubaju prywatnym samolotem bym sie
            skusiła?:) ale na segment raty i służbowy samochód to dziękuje

            To są podstawowe dane do dyskusji bo wtedy można wyliczyc za ile dziewczyny
            skłonne są "sie sprzedać"
            • 2szarozielone Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 13:44
              zaraz Ci pewnie wyskoczy z miłościa, uczuciem i szacunkiem, przy którym sie
              pieniądze nie licza :))))))))))))))))))))))
              • dzika_monika Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 13:49
                nie u mamy tego nie było
                tam munia prasowała skarpetki i szykowała amku i teraz też ma być tak,
                uczucie (czystości) miłość (do obiadków) i szacunek (do pana władcy)
                pienądze sie nie liczą bo nie ma co liczyć
                sex za wikt i opierunek - tanio wychodzi
              • sundry Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 13:49
                Chyba dodam ten wątek do ulubionych;)
                • dzika_monika Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 13:54
                  to troll (bo czasem są tu tacy jednodiowi faceci)
                  czy naprawdę bywaja aż tacy faceci? Jak czytam jego wypowiedzi to normalnie nie
                  wierzę:(
                  • sundry Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 13:58
                    Mnie też się z każdym postem bardziej wydaje,że to troll.Normalny wykształcony
                    facet chciałby mieć żonę na własnym poziomie.
                    • kitek_maly Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 14:41

                      > Mnie też się z każdym postem bardziej wydaje,że to troll.Normalny
                      wykształcony
                      > facet chciałby mieć żonę na własnym poziomie.

                      Sundry, ja czytałam do momentu, do którego brałam udział w dyskusji.
                      A teraz to tak z doskoku.

                      Jeśli chodzi o 'żonę na własnym poziomie' to na wyrost stwierdzenie,
                      bo żona pracująca może nie dorastać mężowi do pięt a ta zajmująca
                      się domem + mająca czas na rozwijanie swoich pasji i zainteresowań
                      może być pełnoprawną parterką intelektualną.

                      Sądzę, że takie osobniki jak wątkodawca istnieją w przyrodzie. :-)
                      Jego koncepcja małżeństwa nie zgadza się z moją, ale nie zamierzam
                      go obrażać (nawet jeśli jest trollem, to kulturalnym) a niektórzy
                      widzę zniżyli się do tego poziomu (vide: zmieniony tytuł odpowiedzi,
                      pod którą się podczepiam).
                  • glizdeczkali Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 14:00
                    witam ja nie pracuje zajmuje sie domem i dzieckiem.czyli czytajac
                    was stwierdzicie ze jestem nienormalna.
                    • sundry Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 14:04
                      I masz zamiar zajmować się domem i dzieckiem przez resztę życia?Tylko i wyłącznie?
                      • glizdeczkali Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 14:08
                        narazie tak.jeszcze z polroku moze rok i do pracy.no chyba ze sie
                        zdecydujemy na drugie dziecko.a co w tym zlego?
                        • laska.waniliowa Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 14:12
                          a ile lat ma dziecko? bo jeśli jest na tyle małe że wymaga opieki 24/7 to Twoja
                          decyzja jest zupełnie zrozumiała.
                          autor wątku pisze o zupełnie innej sytuacji, takiej w której zajęciem życiowym
                          kobiety jest prowadzenie domu (tak jakby dom nie był prowadzony w rodzinach
                          gdzie oboje pracują)
                          • dzika_monika Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 14:19
                            wydaje mi sie że koleżanka nie połapała o co biega mysli że dowalamy jej bo
                            siedzi z 2 latkiem w domu
                        • sundry Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 14:14
                          No,to wszystko ok,myślałam,że masz zamiar tak robić przez resztę życia,i o
                          takiej sytuacji rozmawiamy,bo takiej domaga się autor wątku.To,że ktoś pójdzie
                          na 2 lata na wychowawczy,to inna bajka.
                    • laska.waniliowa Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 14:05
                      a wyszłaś za mąż z miłości czy dlatego że spełniałaś warunek konieczny i
                      wyraziłaś chęć zostania w domu? jeśli to pierwsze to jesteś normalna:)
                      • glizdeczkali Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 14:15
                        jestesmy razem 10 lat.po 8 zdecydowalismy sie na dziecko.
                        • dzika_monika Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 14:18
                          i 8 lat siedziałaś i "zajmowałaś się domem"?
                          co się kurcze wtedy robi przy 2 osobach w domu?
                          • glizdeczkali Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 15:05
                            nie zle mnie zrozumialas do 3 miesiaca ciazy pracowalam.
                            • glizdeczkali Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 15:13
                              i jeszcze nie wyszlam za maz.
                      • kitek_maly Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 15:00

                        > a wyszłaś za mąż z miłości czy dlatego że spełniałaś warunek
                        konieczny i
                        > wyraziłaś chęć zostania w domu?

                        Ale przecież jedno nie wyklucza drugiego. :-)
                    • ibelin26 Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 14:07
                      jesli Twój mąz jest taki jak autor wątku to chyba tak
                    • dzika_monika Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 14:07
                      nie, to nie jest nienormalne
                      ale czy napewno jak tylko poznałaś swojego to zawarliście taki układ?
                      prosto z mostu i na początku czy potem tak wyszło,

                      Może za głupia jestem ale co znaczy "zajmuje się domem" bo nie rozumiem - mąż do
                      pracy, dziecko do szkoły a Ty co?
                      • glizdeczkali Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 14:10
                        moj synek ma dwa latka do szkoly nie chodzi.
                        • dzika_monika Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 14:17
                          a jak pójdzie ?
                          mówimy o decyzji, a nie otym że kobiety z maluszkami siedzą w domach
                          co zrobisz jak pójdzie? Bedziesz siedzieć w domu i czekac na powroty z obiadem z
                          4 dań, gazetą i pilotem?
                          • glizdeczkali Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 15:12
                            chce isc do pracy za polroku moze rok.a zanim pojdzie do szkoly to
                            niewiem co bedzie jeszce chcemy jedno dziecko.
            • kitek_maly Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 14:32

              > Jak goscia zapytałem ile to to DUZO w zarobkach to cisza,

              No faktycznie, jesteś masterem forumowym. :-)
              Rozwalasz wszystkich po kolei. :-)
              • dzika_monika Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 14:42
                zachowujesz się jak typowy burak forumowy - teraz wyszukujesz moje wpisy i
                walisz zupełnie nie w temacie dyskusji - jesteś załosna sparuj się z Panem Autorem
                • kitek_maly Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 14:53

                  > zachowujesz się jak typowy burak forumowy

                  No comment. :-)

                  - teraz wyszukujesz moje wpisy i
                  > walisz zupełnie nie w temacie dyskusji

                  No jak nie w temacie?? Przecież pisałaś, że go rozwaliłaś,
                  przyznałam Ci tylko rację.
                  Poza tym dotarłam do tego momentu i dalej nie zamierzam się
                  zapuszczać, bo ręce opadają. :-)

                  - jesteś załosna sparuj się z Panem Auto
                  > rem

                  Gdyby nasze spojrzenie na związek się zgadzało, to czemu nie. :-)

                  Proponuję więcej dystansu do siebie, forum etc. Nerwy Ci puszczają i
                  zaczynasz obrażać wszystkich naokoło. :-)
              • plajtforma Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 14:46
                "Zapytałem"? To chyba musi być dziki_monik w takim razie. Albo
                kobieta z brodą, która gryzie szkło ;)
                • kitek_maly Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 14:50

                  Niedawno nawet zostało nawet wysnute podejrzenie, że ta pani jest
                  panem. :-)
                  • plajtforma Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 15:03
                    I pomyśleć, że to mnie tu troll'em nazywają ;)
          • plajtforma Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 14:08
            Zwróć uwagę na tytuł wątku. Mnie interesuje kobieta, która ma taki a
            nie inny pogląd na tzw. karierę. Nie zamierzam nikogo do niczego
            zmuszać.
            • dzika_monika Re: Kolejny, którego mamusia wykastrowała... 27.06.08, 14:11
              Zainteresuj się co intersuje kobiety, jeśli masz braki w tym temacie.
        • kitek_maly Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 14:27

          > no i co - rurka zmiękła?
          > gdzie dane?

          Sorry, ale przez takie mało eleganckie posty ta dyskusja schodzi na
          psy. Na miejscu autora wątku w ogóle nie wchodziłabym z Tobą w
          polemikę.
          • dzika_monika Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 14:28
            to po co piszesz, zachowaj poprawność polityczną, wcale nie pragnę Twojej opinii
            w tym temacie
            • kitek_maly Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 14:30

              > to po co piszesz, zachowaj poprawność polityczną, wcale nie pragnę
              Twojej opini
              > i
              > w tym temacie

              Po to, żeby wyrazić swoją opinię, której wcale pragnąć nie musisz.
              Nie na tym polega pisanie na forum.
              • dzika_monika Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 14:35
                opinie pod tyt: dupka nie nazywamy dupkiem bo jesteśmy miłe i kochane, a potem
                beczymy, są znane i rozpowszechnione i szkoda klawiatury by je przypominać

                > Nie na tym polega pisanie na forum.
                O ruszyłam królową towarzystwa wzajemnej adoracji?
                To na tym formum polega? na pisaniu co Ci sie podoba?
                • laska.waniliowa Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 14:37
                  dupka nie nazywamy dupkiem bo jesteśmy kulturalne. poza tym nie kręcą nas
                  pyskówki. przynajmniej mnie..
                  • dzika_monika Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 14:41
                    a Ty to jedna i 2 nicki czy reszta Towarzystwa?

                    > dupka nie nazywamy dupkiem bo jesteśmy kulturalne.

                    dla mnie to własnie kulturalne określenie dupka - dupkiem,
                    inaczej jest nieszczerość, a ten gośc do dupka pasuje idealnie - mozna oblac do
                    zywica i zachować model idealnego dupka
                    • kitek_maly Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 14:44

                      > a Ty to jedna i 2 nicki czy reszta Towarzystwa?

                      :-)
                      Świetna koncepcja, wszyscy, którzy ośmielą się Cię skrytykować są...
                      mną? ;-)

                      a ten gośc do dupka pasuje idealnie - mozna oblac do
                      > zywica i zachować model idealnego dupka

                      Dlaczego uważasz, że jest dupkiem? Ale proszę tak bardziej
                      MERYTORYCZNIE. Zrobił Ci krzywdę? Krzywdzi kobiety, które spotyka?
                      Skrzywdzi tę, z którą zwiąże się na obupólnie ustalonych zasadach?
                      • dzika_monika Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 14:54
                        może ci sie w łebku nie mieści ale na forum mam prawo sie wypowiadać bez Twojej
                        zgody i nie muszę wyjaśniać Ci dlaczego - bo nie mam ochoty tracić czasu na
                        opiywanie czegoś co każdy (prawie) widzi odrazu
                        • kitek_maly Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 14:57

                          > może ci sie w łebku nie mieści ale na forum mam prawo sie
                          wypowiadać bez Twojej
                          > zgody i

                          Mieści mi się w łebku. :-)
                          Proszę, wskaż mi wypowiedź, w której (chociaż) zasugerowałam, że
                          powinnaś mieć moją zgodę? :-)

                          nie muszę wyjaśniać Ci dlaczego - bo nie mam ochoty tracić czasu na
                          > opiywanie czegoś co każdy (prawie) widzi odrazu

                          Pewnie, że nie musisz. Chciałam z Tobą podyskutować po prostu. Tak
                          jak mówiłam na podstawie rzeczowych argumentów a nie
                          przeciwstawiając stwierdzenia 'on jest dupkiem', 'on nie jest
                          dupkiem'.
                    • laska.waniliowa Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 15:04

                      > a Ty to jedna i 2 nicki czy reszta Towarzystwa?

                      ja to ja, nie wiem ile ty masz nicków ale ja mam jeden, a z "towarzystwem"
                      wybacz ale wymięknę bo nie wiem co usiłujesz mi zarzucić. z agresją poczekaj na
                      autora wątku, bo w głównym temacie mamy podobne zdanie więc zupełnie nie
                      rozumiem twoich wjazdów na to jak kto się wypowiada. czepiasz się zwyczajnie
                      • kitek_maly Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 15:07

                        a z "towarzystwem"
                        > wybacz ale wymięknę

                        No i co, rurka zmiekła? ;-]
                        • dzika_monika Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 15:19
                          co Was tak mało?
                          Dajecie mi ujść z życiem za "dupka" - niesamowite
                          • kitek_maly Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 15:21

                            Możesz powiedzieć o co Ci chodzi? :-)
                            • dzika_monika Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 15:43
                              Nie wierzę, że zrozumiesz - czytając twoje infantylne wypowiedzi - może
                              specjalnie robisz sie na kociątko-głupiatko do głaskania - Twoja sprawa - ja Ci
                              nie zamierzam nic tłumaczyć wiecej, pogadaj z panami oni lubią takie głuptaski.
                              Kropka
                              • kitek_maly Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 15:59

                                :-)
                      • dzika_monika Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 15:21
                        wiesz nie wiem co gorsze taki facet czy te co go stworzyły?
                        Zamiast dac co mu sie nalezy - mało politycznie poprawnie to szykujecie jakiejś
                        Pani małe piekiełko. Facewt sie gdzeczie pytał co My na to - to mu osobiscie
                        odpowiedziałam. A że kotki nie mają "jaj" to jasne :)
                        • laska.waniliowa Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 15:27
                          dzika_monika napisała:

                          > wiesz nie wiem co gorsze taki facet czy te co go stworzyły?
                          > Zamiast dac co mu sie nalezy - mało politycznie poprawnie to szykujecie jakiejś
                          > Pani małe piekiełko. Facewt sie gdzeczie pytał co My na to - to mu osobiscie
                          > odpowiedziałam.

                          a ja mu odpowiedziałam po swojemu. odczep się już, każdy ma święte prawo do
                          nieużywania wulgaryzmów
                          • dzika_monika Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 15:39
                            "dupek" to wulgaryzm?
                            • laska.waniliowa Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 15:46
                              jaka ty jesteś męcząca..:) autor cię olał i mnie się uczepiłaś, chyba pójdę w
                              jego ślady, bo nie umiesz pojąć że piszę to co chcę i jak chcę nie obrażając
                              przy tym każdego.
                              • kitek_maly Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 16:03

                                Ty lepiej uważaj, Waniliowa, bo niedługo się dowiesz, że Twoje
                                wypowiedzi zalatują infantylizmem. Ja właśnie przed chwilą zostałam
                                zdiagnozowana - nie ma sensu mi niczego tłumaczyć, bo nie
                                zrozumiem. :-) Nie wiem po czym wnosi autorka owego stwierdzenia,
                                skoro od kilku postów proszę ją o parę MERYTORYCZNYCH argumentów.
                                Bezskutecznie. :-)
                • kitek_maly Re: no i co - rurka zmiękła? 27.06.08, 14:48

                  > opinie pod tyt: dupka nie nazywamy dupkiem bo jesteśmy miłe i
                  kochane, a potem
                  > beczymy, są znane i rozpowszechnione i szkoda klawiatury by je
                  przypominać

                  Każdy ma prawo do SUBIEKTYWNEJ oceny. Zresztą właśnie przez pryzmat
                  naszego i tylko naszego spojrzenia oceniamy cały świat. Nie tylko tu
                  na forum i nie tylko ludzi. :-)
                  Nie zgadzam się z tym, że ten facet jest dupkiem. Jeśli pisze
                  prawdę, to nawet zazdroszczę mu tego, że ma tak ściśle określone
                  poglądy, bo lubię w ludziach zdecydowanie.

                  A sprzeciw wzbudziło we mnie sprowadzanie rozmowy do rynsztokowej
                  pyskówki. :-)

                  > > Nie na tym polega pisanie na forum.
                  > O ruszyłam królową towarzystwa wzajemnej adoracji?

                  Tego nie skomentuję, bo to jest koronny argument, którego nigdy nie
                  uda mi się przecież podważyć, prawda? :-)

                  > To na tym formum polega? na pisaniu co Ci sie podoba?

                  Czegoś nie zrozumiałaś.
                  Nie na tym forum polega, że będziesz mi mówić, że jak się z Twoimi
                  poglądami nie zgadzam, to mam ich nie wyrażać. :-) Już rozumiesz?
    • bertrada Nie ma. 27.06.08, 15:03
      Wyginęły wraz z ptakami dodo.
      • naonja81 Re: Nie ma. 27.06.08, 18:12
        bertrada napisała:

        > Wyginęły wraz z ptakami dodo.

        to nie prawda! ja istnieję :)!!!

        wolałabym mieć szczęśliwą rodzinę, w szczególności dobrze odchowane i zdrowe
        dzieciaczki, niż największe pieniądze tego świata :).

        • laska.waniliowa Re: Nie ma. 27.06.08, 18:52
          a ja wolałabym mieć szczęśliwą rodzinę, zdrowe i dobrze odchowane dzieciaczki,
          ciekawe i dochodowe zajęcie, oraz męża-partnera :)
    • kaatrin Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 27.06.08, 16:37
      stawiam sprawę jasno mówiąc, że oczekuję od małżonki
      > zajmowania się domem i dziećmi a nie robieniem kariery

      A co oferujesz w zamian? Stac Cie na utrzymanie rodziny na
      odpowiednim poziomie? Co rozumiesz przez "zajmowanie sie domem"

      Mnie sie wcale kariery robic nie chce. Niestety, nie mam innego
      wyboru, bo nie zamierzam klepac biedy. Poza tym nie lubie sprzatac
      i gotowac. Gdyby nas bylo stac na wynajecie pomocy domowej,
      mialabym stabilnosc finansowa, chetnie zajelabym sie dziecmi oraz
      rozwijala swoje zainteresowania. Rola sprzataczki i kucharki
      obslugujacej meza mi nie odpowiada.
      • plajtforma Re: Są jeszcze kobiety, które NIE CHCĄ robić kari 28.06.08, 04:32
        No właśnie kobiety o takich poglądach jak Twoje szukam, partnerki
        ktróra będzie zarządzać domem i rodziną a nie napędzać kabzę i
        służyć korporacji. Wystarczy, że ja to będę robił. Stać będzie moją
        żonę i mnie na pomoc domową. Nie wiem dlaczego dla niemal wszystkich
        moich tutaj oponentek, rezygnacja z kariery zawodowej równa
        się 'staniu przy garach' a jedyną rozrywką ma być spacer z
        dzieckiem. Takie czarno-białe postrzeganie świata jest zdumiewające.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja