Zle mi straszliwie.

28.06.08, 12:31
Witam, rzadko pisze, czesciej czytam, a teraz potrzebuje pomocy :(
Sypie mi sie malzenstwo, moja wina, Jego wina, niewazne, mysle ze po
polowie.
nie mam komu sie pozalic a potrzebuje zeby mnie ktos poklepal po
plecach i powiedzial ze bedzie dobrze, tak czy inaczej...... prosze
albo mozecie dac mi od razu kopa na rozped, Wasza wola
dzieki
    • kotkaaaa Re: Zle mi straszliwie. 28.06.08, 12:44
      trudno radzic cokolwiek wiedzac tak niewiele
      przypomnij sobie dlaczego zakochalas sie w nim i sprobuj na tym sie
      skupic, moze spakujcie swoje nieporozumienia na kilka dni w
      szczelnie zawiazany worek i wyjedzcie gdzies razem bez roztrzasania
      niemilych tematow?
    • basia880 Re: Zle mi straszliwie. 28.06.08, 12:52
      ee trzym się nie Ty pierwsza i nie ostatnia jakoś się ułoży nie ma co płakac nad
      rozlanym mlekiem, życie jest tak krótkiw więc kożystaj ile wlezie i nie załamuj się
    • piekielne_z Re: Zle mi straszliwie. 28.06.08, 16:25
      Najważniejsze - zapomnij o wypominaniach i marudzeniu... Bądź dla
      niego taka jak byłaś pewnie wtedy, kiedy się poznaliście. Spróbuj...
      Chociaż przez kilka dni... Oni (mężczyźni) czasem zapominają, że my
      jesteśmy kobietami. Przypomnij jemu o tym...
    • frying.pan Re: Zle mi straszliwie. 28.06.08, 16:36
      To, że będzie dobrze - tego możesz być pewna. Tylko nie wiadomo, czy z mężem,
      czy bez... wszystko zależy od Was. Tylko pamiętajcie, że życie jest dosyc
      krótkie i nie warto go marnować na jałowe kłótnie.
      • mkotecek Re: Zle mi straszliwie. 29.06.08, 05:06
        dzieki dziewczyny!! macie racje bedzie dobrze tak czy inaczej :)
        dzieki za klepa w plecy ;)
        moze to glupie, ale slowa otuchy od Was, daly mi energie na probe
        rozwiazania naszych problemow :)
        zobaczymy co bedzie dalej, ale macie racje zycie jest za krotkie na
        jakies jalowe, bezsensowne szarpanie sie na sile. :)
        pozdrawiam
    • carla.bruni Re: Zle mi straszliwie. 29.06.08, 09:42
      mkotecek napisała:

      > Witam, rzadko pisze, czesciej czytam, a teraz potrzebuje pomocy :(
      > Sypie mi sie malzenstwo, moja wina, Jego wina, niewazne, mysle ze po
      > polowie.
      > nie mam komu sie pozalic a potrzebuje zeby mnie ktos poklepal po
      > plecach i powiedzial ze bedzie dobrze, tak czy inaczej...... prosze
      > albo mozecie dac mi od razu kopa na rozped, Wasza wola
      > dzieki
      a moze tak wspolne rozmowy, badz terapia malzenska? moze jest jeszcze co
      ratowac? pozdrawiam serdecznie.
Pełna wersja