anka.g1
30.06.08, 00:32
Witajcie,
ledwo co się zaręczyłam a tu już problemy związane ze ślubem i weselem:/Chodzi o to, że najchętniej wcale bym go nie urządzała, ewentualnie jakiś obiad dla NAJBLIŻSZEJ rodziny.Szczerze nie znoszę takich imprez i nie widzę siebie jako głównej postaci na takim spędzie:/Dodatkowo- niestety mam bardzo chorą mamę i ani jej ani taty, który się nią opiekuje na pewno nie będzie więc trudno mi się będzie dobrze bawić wiedząc że ich nie ma bo los nie był łaskawy:( A na dedykacjach dla rodziców pewnie bym się poryczała...
Z kolei moja przyszła teściowa uwielbia wesela i im większe tym lepsze:/Sama swojej rodziny chce zaprosić 90 osób i choć rozmowy są jak na razie bardzo wstępne to ona już wie ze z tych 90 osób nikogo nie można pominąć. A przeciez dojdzie jeszcze rodzina teścia - tez liczna no i moja już skromniejsza liczbowo.W sumie ok.180 osób:/
Jeśli chodzi o narzeczonego to najchętniej urządziłby zabawe tylko dla znajomych co przeciez nie jest zadnym wyjsciem bo jak robimy wesele to rodzinna być powinna:/
Nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji. Czy pozostać przy swoim czy iść na ustępstwa, a jesli tak to jak daleko idące?
Podpowiedzcie...