tyle sie jeszcze musze nauczyć...

07.07.08, 09:21
taa...np że faceta nie mozna ograniczać..tzn nie ograniczałam w moim
pojęciu, nie było czegoś takiego "zabraniam" albo wielka obraza bo
gdzies wychodzi:)..ale chciałam wiedzieć jak było, dokładnie gdzie
byłes, co robiłeś..a to za wiele:)
dobrze że dotarło to do mnie że facet to facet i swoja przestrzeń
musi mieć..i jak spostrzegłam on nie ma takiej potrzeby opowiadania
jak było a to a tamto, jak kobieta :)
czy źle myślę..?:)
    • rasgeea Re: tyle sie jeszcze musze nauczyć... 07.07.08, 09:22
      ja jestem kobietą a ptrzestrzeni też potrzebuję i to dużo.
      • mordeczka88 Re: tyle sie jeszcze musze nauczyć... 07.07.08, 09:25
        też mam taka kumpelę co potrzebuje:) ja taka nie jestem ale to nie
        oznacza automatycznie że druga strona nie jest...jak sobie przypomne
        jaka byłam okropna to mam ochote przywalić sama sobie;)
        • rasgeea Re: tyle sie jeszcze musze nauczyć... 07.07.08, 09:31
          śmiało :D
          • mordeczka88 Re: tyle sie jeszcze musze nauczyć... 07.07.08, 09:37
            heheh może sie jednak powstrzymam:D
            • rasgeea Re: tyle sie jeszcze musze nauczyć... 07.07.08, 09:38
              wiesz, ale może CI ulzy...
              pokibicować Ci?!:D
              • mordeczka88 Re: tyle sie jeszcze musze nauczyć... 07.07.08, 09:52
                a jak sie już nie podniose to pomożesz?:D:D bo wiesz jak już
                przywalić to porządnie :D:D
    • sundry Re: tyle sie jeszcze musze nauczyć... 07.07.08, 09:37
      Ja też chcę wiedzieć,gdzie był i co robił.Ja mu też opowiadam,nasze życie
      nawzajem nas interesuje.Nie jest to żadne przesłuchanie,tylko wyraz troski.Jak
      by mu nie pasowało,to by mi powiedział.
      • rasgeea Re: tyle sie jeszcze musze nauczyć... 07.07.08, 09:39
        to ja nienormalna chyba jestem...
        • sundry Re: tyle sie jeszcze musze nauczyć... 07.07.08, 09:40
          To raczej ja,ale mam taką martwiącą naturę:)
          • rasgeea Re: tyle sie jeszcze musze nauczyć... 07.07.08, 09:41
            ja potrzebuję dużo przestrzeni, rozpycham sie łokciami jak tylkio
            mogę, nienawidzę się "dusić".
            • mordeczka88 Re: tyle sie jeszcze musze nauczyć... 07.07.08, 09:47
              ja tez myślałam żeby mi powiedział jakby mu nie pasowało, ale sie
              myliłam:)
              interesuje się owszem, ale nie dopytuje sie, teraz wychodze z
              założenia jak bedzie chciał sam mi powie, a że ja potrzebuję komuś
              opowiedzieć jak tam moje wrażenia itd a on słucha uważnie to myśle
              że problemu nie ma:)))
              • sundry Re: tyle sie jeszcze musze nauczyć... 07.07.08, 09:50
                My mamy zasadę,że zawsze mówimy sobie,jak coś nam nie pasuje,i to obgadujemy:)
                • mordeczka88 Re: tyle sie jeszcze musze nauczyć... 07.07.08, 09:51
                  zasada złota:) tylko pozazdrościć, nie każdy tak potrafi...:)
                  a szkoda...
                  • sundry Re: tyle sie jeszcze musze nauczyć... 07.07.08, 09:54
                    To dlatego,że my jesteśmy takim śmiesznym związkiem,najpierw się
                    zaprzyjaźniliśmy,dopiero potem byliśmy parą.
    • staryigruby Re: tyle sie jeszcze musze nauczyć... 07.07.08, 09:53
      Dobrze myślisz :)
      My potrzebujemy chwil, lub nawet zupełnie dłuższych okresów, kiedy
      mamy poczucie bycia samemu ze swoimi myslami. We własnej
      przestrzeni, bez potrzeby zapraszania tam kogokolwiek.
      I nie jest to oznaka ochłodzenia w związku, tylko naturalna potrzeba.
      Taka, trochę ...kocia natura siedząca w każdym facecie.
      Poczucie totalne kontroli jest deprymujące.
      Niechęć do opowiadania co jak było, dzielenia się wieczorem z
      partnerką opowieściami co i jak, np. w pracy nie oznacza obojętności.
      Zgadza się - nie mamy aż takiej potrzeby opowiadania.

      Nawet trochę wiecej....warto dac facetowi 10-15 minut, jka zjawi
      sie w domu na uspokojenie się i ppobycie samemu ze sobą w wyciszeniu.
      Jeden z gorszych kobiecych błędów, to doszukiwanie się na twarzy
      faceta, który zjawił sie w domu ewentualnych problemów i natarczywa
      chęć pomocy w rozwiązaniu ich. Stąd ptanie, "Co tam u
      Ciebie?", "Dlaczego nic niemówisz?", "Jakieś problemy w pracy?".
      Pytając o wiatr szukacie burzy.
      A przecież w ostateczności rzadko kłopoty z zewnątrz są aż tak
      istotne, żeby wprowadzać je między siebie...prawda?
      Zresztą bycie z kimś nie oznacza totalnej wiedzy o tym człowieku...
      Ja nie drążę, nie szukam wszechwiedzy o mojej żonie, sa granice
      jestestwa, któych nie należy naruszać. Podobnie jak nierozmawianie,
      również nadmierne dzielenie się wszystkimi myslami w związku jest
      niepotrzebne :)
      • anu-lla Re: tyle sie jeszcze musze nauczyć... 07.07.08, 09:56
        Amen:)
        • mordeczka88 Re: tyle sie jeszcze musze nauczyć... 07.07.08, 09:59
          o dziękuję za tak wyczerpującą wypowiedź:D właśnie sie zastanawiałam
          czy naprawdę nabyłam dobre podejście...:)ale widze że dobre:))
          • staryigruby Re: tyle sie jeszcze musze nauczyć... 07.07.08, 10:05
            Przestrzeń fizyczna...tez jest ważna :)
            Swoje miejsce...to chyba atawizm zwierzęcy, posiadanie swojego
            legowiska. Siedzi w nas. Daj swojemu facetowi tylko jego miejsce :).
            To bywa garaż z narzedziami do majsterkowania, fotel obok kominka,
            czzasem...kibelek z półka z książkami. Ale takie miejsce, że jak on
            tam jest, to daj mu spokój. Ono nie może być w miejscu, gdzie
            krzyżuja się drogi, jest ruch lub ktoś ciągle łazi i gada.
            Nie jest to tez fotel przed telewizorem. Przed telewizorem nie da
            się pobyć ze sobą :)
        • staryigruby Re: tyle sie jeszcze musze nauczyć... 07.07.08, 09:59
          Tu jest piękne Amen, tylko trzeba dotrwac gdzieś do 5-tej minuty :)

          www.youtube.com/watch?v=iTuRjFn5ySk
    • mnop2 Re: tyle sie jeszcze musze nauczyć... 07.07.08, 10:09
      Każdy człowiek musi mieć taką przestrzeń tylko dla siebie, fiz. i
      psych.
    • 2szarozielone Re: tyle sie jeszcze musze nauczyć... 07.07.08, 11:29
      Dlaczego zawsze nad taki rzeczami muszą zastanawiać się kobiety :) A faceci nie
      mogą zrozumieć i nabyć podejścia, że kobieta jak dopytuje, to nie chce
      ograniczać, tylko lubi pogadać... Eeeeh, kobety się czasem zachowują, jakby
      zawzięcie studiowały instrukcję obsługi faceta. A podobno, to kobiety są
      skomplikowane...

      Ja jestem z facetem na odległość, więc mnie to wszystko chwilowo nie dotyczy...
      I tak zawsze pytam: "co tam", "co dziś robisz?", "jakie plany na wieczór?", "jak
      było gdzieś tam?". I nie sądzę, żby to było dziwne :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja