matka

07.07.08, 14:19
ten watek prawdopodobnie bardziej nadaje sie na F.Psychologia, ale nic nie
poradze na to ze tutaj bardziej czuje sie jak u siebie;))

Dla kazdej kobiety, mysle, wazna jest relacja z matka - zwlaszcza w okresie
dorastania. A co, jesli (delikatnie mowiac)nie bylo z tym najlepiej, jesli
zdolala wstrzyknac w corke nieco trucizny , przy pomocy tekstow ktore
zazwyczaj nie slyszy sie od wlasnej matki, przy pomocy agresji. To nic, ze
jesli nawet to co mowila nie jest zgodne z prawda, to jednak tkwi gdzies
gleboko..jak, do cholery, dlugo mozna walczyc z negatywnym zaprogramowaniem
przez wlasna matke, ktora, teoretycznie rzecz biorac nie powinna byc wrogiem
wlasnego dziecka?
    • staryigruby Re: matka 07.07.08, 14:29
      Zaakceptować siebie, tzn. wiedzieć, ze się tak reaguje, bo się miało
      taką matkę...? Znać swoje reakcje i spojrzeć na nie obiektywnie?
      Jaka jest istota tej toksyczności?
    • eeela Re: matka 07.07.08, 15:11
      Nie wiem. Nie mam pojęcia i nie potrafię sobie wyobrazić, jak to jest, mieć złą
      relację z matką. Jestem szczęściarą - mam Mamę, która zawsze była dla mnie
      zarazem najlepszą przyjaciółką. Nie czuję, żebym wyniosła z jej wychowania
      cokolwiek toksycznego, wręcz przeciwnie - dała mi ona mnóstwo miłości i
      akceptacji, dzięki czemu potrafię kochać i akceptować samą siebie :-)
    • bertrada Re: matka 07.07.08, 15:37
      Podejrzewam, że 90% osób ma podobny problem i jakoś z tym żyje. Prawdopodobnie
      trzeba się nauczyć olewać własną matkę albo przez traktowanie jej jako
      nieszkodliwej wariatki albo przez obśmiewanie jej słabości.
    • zwyczajnieniezwyczajna Re: matka 07.07.08, 15:44
      Mam dokładnie to samo, chociaż teraz kiedy widujemy się od świeta
      jest lepiej w zasadzie nawet normalnie. Ale nigdy nie mogłam
      powiedzieć, ze moja mama jest moją przyjaciółką i jakoś nigdy ze
      soba nie rozmawiałyśmy jak byłam mała, więc w sumie nic dziwnego że
      nadal nie umiem z nią rozmawiać. Nie spełniałam wymagań ani jej ani
      mojego ojca i słyszałam to cały czas, jakby powtarzanie mi że jestem
      gorsza od innych miało mnie zmobilizować do czegoś. Otóż nie
      zmobilizowało do niczego, pozostały tylko kompleksy i poczucie
      niższości w stosunku do innych, uczucia które staram się maskować.
      POzostaje zawsze wmawianie sobie że jest sie ok i pomaga ktoś bliski
      kto w chwilach zwątpienia potrząśnie Toba i powie że jesteś
      najwspanialszą osoba pod słońcem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja